Mentionsy

Jednogłośna Decyzja
Jednogłośna Decyzja
13.12.2025 22:38

17 lat rywalizacji - Roy Jones Jr. vs Bernard Hopkins (1993 i 2010)

Słowami Roya - chyba zapomnieliście, jak jedną ręką pokonał Hopkinsa w 1993 i został mistrzem IBF wagi średniej!

Ale Roy Jones Jr. zapewne chciałby zapomnieć o rewanżu z 2010 roku, w którym Bernard Hopkins był dla niego litościwy i dał koledze po fachu dotrwać do decyzji sędziowskiej.

Rywalizacja Jones kontra Hopkins była między dwoma taktykami - pełno zmyłek, inteligencja ringowa na pierwszym miejscu - po prostu nie popełnić błędu i nie dać rywalowi możliwości na kontry.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 33 wyników dla "Hopkinsa"

Na dodatek pokonał Hopkinsa z tylko jedną sprawną ręką.

Tym razem to był teatr jednego zawodnika, Bernarda Hopkinsa.

Szybki początek ze strony Hopkinsa, aktywny z przednią ręką.

Lecz sam Roy był trochę zbyt hop do przodu, rzucał obszerny prawy, który mnie trafiał i od razu po nim wchodziła kontra ze strony Hopkinsa.

Roy wyczuł intencje Hopkinsa i próbę zejścia w swoje lewo, tam już czekała na niego pięść Jonesa.

W końcówce rundy Jones zaczął łapać wyciągniętego Hopkinsa na kontry, co pobudziło go do ataku.

Pomogło mu to w półdystansie wymuszanym przez Hopkinsa, więc Bernard także musiał się trochę dostosować.

Ogólnie mogło być to efektywne, ale Roy był zbyt zwinny i uciekał z objęć Hopkinsa.

Otwarta walka tylko załączała u Roya chęć rzucania haków i tego nietypowego luźnego stylu, a u Hopkinsa możliwość na kontrowanie i przejęcie walki.

Tu też było ciekawe zestawienie nienagannego technicznie Hopkinsa i Jonesa wyrzucającego reguły dobrego boksowania za okno.

Praktycznie wyprostowany rzucał krótkie sierpy w niżej położoną głowę Hopkinsa, jeszcze bardziej utrudniając mu jakiekolwiek znalezienie przebicia się przez świetnego Jonesa.

Im dalej w walkę, tym Roy częściej kontrował Hopkinsa.

W połowie dziewiątej Jones trafił mocnym lewym hakiem na ciało Hopkinsa, ten zachował pokerową twarz, ale jego pięści pokazały jego prawdziwe odczucia.

Jones klasycznie z doskoku i natychmiast był kontrowany przez Hopkinsa.

Roy raczej był już pewny wygranej na punkty i zaczęły się wygłupy, kręcenie pięścią, truchtanie jako ucieczka i nagły wyskok z ciosem, a w tym wszystkim trafiał Hopkinsa.

Calzaghi w pierwszej rundzie zaliczył knockdown z rąk Hopkinsa, ale po zaciętej walce i niejednogłośnej decyzji wyszedł zwycięsko z tego pojedynku.

A podobno miało to być niemożliwe, żeby biały chłopak pokonał Hopkinsa, tak przynajmniej Bichop mówił przed walką.

Dla Hopkinsa była to sprawa honoru, odegrania się.

Roy z płynnymi ruchami, ale o wiele wolniejszymi niż za młodu, chociaż na pierwszą zmyłkę złapał Hopkinsa, bichop aż się uśmiechnął, że dał się nabrać.

Bez groźby kontry ze strony Jonesa, praca na nogach Hopkinsa lepiej wyglądała w tej walce niż w poprzedniej.

Przypominając słowa Hopkinsa, że nauczył się lepiej korzystać z brudnego boksu po porażce z Royem, tutaj było to widać.

Jak nie miał pełnej wizji na akcję w clinchu, to gdzieś tam zaraz od Hopkinsa leciało uderzenie poniżej pasa.

Na nic się to zdawało, ciągle był karany ciosami od Hopkinsa za takie ruchy i próby cofnięcia zegara.

Muszę przyznać, że Jones poprawił się w walce w klinczu, rzucał krótkie podbródkowe w ramach odpowiedzi na ciosy w ciało od Hopkinsa.

W końcówce ósmej rundy teatr Hopkinsa wrócił na drugi akt.

Tym razem sędzia był świadomy faulu ze strony Hopkinsa, więc nie odebrał punktu Jonesowi.

Może to po prostu była taktyka Hopkinsa na wybicie z rytmu Jonesa i oszczędzanie energii.

Na początku jedenastej Jones zagrał w grę Hopkinsa, znowu dostał z bańki i tym razem to on potrzebował przerwy.

Dwóch sędziów dało 117-110, jeden 118-109, wszyscy na korzyści Bernarda Hopkinsa, który to skutecznie odgrywa się za walkę z 1993 roku.

Gdy się rozluźniał i ruszał na Hopkinsa, był nawet szybki co mnie zaskoczyło.

Dominacja ze strony Hopkinsa, Roy może ugrał tak max 2 rundy.

Jones mówił, że próbował znokautować Hopkinsa, żeby zgarnąć dodatkową kasę.

Po roku do swojego portfolio dodał jeszcze tytuł WBA i dopiero Siergiej Kowaliow był w stanie zatrzymać ten drugi złoty wiek Hopkinsa, na dwa lata zrobił sobie przerwę, aby wrócić na ostatnią walkę.