Mentionsy

Jarosław Banaś. Polskie Radio Koszalin / Społeczeństwo, kultura, sztuka, literatura, historia.
Jarosław Banaś. Polskie Radio Koszalin / Społeczeństwo, kultura, sztuka, literatura, historia.
16.11.2025 11:24

Jak Działa Państwo: Szaraczkiewicz i Pułkownik. Zapowiedź wydawnicza.

To opis historii Juliana Arnolda Szaraczkiewicza, przeciętnego sprzedawcy używanej odzieży, którego spokojne życie zostaje przesiąknięte niepokojem i paranoją z powodu pułkownika z jego przeszłości. Ten wojskowy, który kiedyś bezskutecznie próbował go zwerbować do służb wewnętrznych, pojawia się w życiu Szaraczkiewicza w nieskończonej liczbie ról i miejsc, od kapłana i policjanta, po posła, burmistrza, a nawet kobietę czy geja. Każde spotkanie kończy się enigmatycznym stwierdzeniem: „Tak działa państwo, a wy nadal nic nie rozumiecie”...

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 15 wyników dla "Szaraczkiewicz"

Poznajmy Juliana Arnolda Szaraczkiewicza.

Pod koniec służby wojskowej, która dodajmy nie była dla niego miłym doświadczeniem, Szaraczkiewicz dostaje propozycję.

A jednak Szaraczkiewicz odmawia.

Z jednej strony mamy ten mały, osobisty, wręcz kameralny świat Szaraczkiewicza, a z drugiej ogromny, instytucjonalny świat uosabiany przez pułkownika.

Szaraczkiewicz zaczyna spotykać pułkownika dosłownie wszędzie, w coraz to nowych, często sprzecznych ze sobą rolach.

To zdanie, które wcale niczego nie wyjaśnia, ono tylko potwierdza istnienie jakiegoś porządku, który całkowicie wymyka się logice Szaraczkiewicza.

Szaraczkiewicz zaczyna się bać, że po prostu oszalał.

Jest tylko ostatecznym potwierdzeniem, że rzeczywistość, której doświadcza Szaraczkiewicz, jest nieunikniona.

Pułkownik tak po prostu przychodzi do sklepu Szaraczkiewicza.

Wieczorem w swoim mieszkaniu Szaraczkiewicz włącza radio.

I to doprowadza Szaraczkiewicza na sam skraj wytrzymałości.

Nie mogąc zasnąć, Szaraczkiewicz wychodzi w sam środek sztormowej nocy i trafia na molo.

W akcie totalnej desperacji Szaraczkiewicz decyduje się na ostateczny krok.

Pułkownik uśmiecha się smutno i powtarza po raz ostatni, że Szaraczkiewicz niczego nie zrozumiał.

Ten prosty, surowy czyn kończy konfrontację, zostawiając Szaraczkiewicza i nas w kompletnym osłupieniu.