Mentionsy

Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo
27.07.2025 14:05

Hrabia Monte Christo. 51. Toksykologia

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 26 wyników dla "de Vilfort"

Był to istotnie Hrabia Monte Christo, który składał rewizytę u pana de Vilforta.

Pani de Vilfort, która właśnie była w salonie, gdy zaanonsowano hrabiego, posłała natychmiast po syna, by ten ponownie podziękował hrabiemu.

Wymienili zwyczajowe grzeczności i hrabia zapytał o pana de Vilforta.

Pani de Vilfort, zwracając się do chłopca, powiedziała tylko, cicho bądź, Edwardku, i dodała,

Panna de Vilfort, mimo wszystkich naszych wysiłków, by ją rozerwać, ma dość smutne i mrukliwe usposobienie, co niewątpliwie szkodzi jej wdziękom.

Pani de Vilfort właśnie sięgała do dzwonka, by powiedzieć służącej, gdzie ma szukać dziewczyny, gdy Valentin zjawiła się w drzwiach.

— Panna de Vilfort, moja pasierbica — rzekła pani de Vilfort do hrabiego, wychylając się z sofy i wskazując dziewczynę ręką.

Tym razem pani de Vilfort nieco zbladła i zdawało się nawet, że rozgniewa się na tę plagę domową zwaną Edwardkiem.

— Pamiętam doskonale Peruzę i hotel pocztowy i ten dzień uroczysty — rzekła pani de Vilfort.

— O tak, tak — rzekła żywo pani de Vilfort z pewnym

– rzekła pani de Vilfort, wyraźnie poruszona.

– Edward, niedobre dziecko – zawołała pani de Vilfort, wyrywając mu zniszczoną książkę.

— Masz i idź sobie — rzekła pani de Vilfort.

Pani de Vilfort bardzo starannie zamknęła drzwi za synkiem.

– rzekła pani de Vilfort, a w jej oczach w czasie tej rozmowy płonął dziwny jakiś ogień.

No, tak więc podjęła pani de Vilfort z uporem, nawracając do tematu trucizny Bordziów, Medyceuszy i Rugerich, Erenego, a później też prawdopodobnie barona von Trenka, których tak nadużywa współczesny dramat i powieść,

Pani de Vilfort słuchała w zamyśleniu.

Pani de Vilfort wpadała w coraz głębsze zamyślenie.

A jednak, rzekła pani de Vilfort, otrząsając się z trudem z zamyślenia, zbrodnia, choćby była przygotowana z naukowego punktu widzenia, będzie zawsze zbrodnią?

Zostaje sumienie, rzekła pani de Vilfort poruszonym tonem, tłumiąc westchnienie.

Pani de Vilfort chciwie pochwytywała te straszliwe maksymy i paradoksy, które głosił hrabia ze swoją szczególnie niewinną ironią.

— No, musi to być doskonały środek — rzekła pani de Vilfort.

Odparła podobnym tonem pani de Vilfort.

Zaanonsowano przyjaciółkę Pani de Vilfort, która przyszła do niej na obiad.

Gdybym miała zaszczyt widzieć pana hrabiego po raz kolejny, a nie dopiero drugi, rzekła pani de Vilfort, i gdybym miała zaszczyt być pańską przyjaciółką, a nie tylko osobą wobec pana zobligowaną, nalegałabym, aby został pan u nas na obiedzie i nie zraziłabym się w namowach, nawet gdybyś pan z początku odmówił.

Pani de Vilfort wpadła w zamyślenie.