Mentionsy

Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo
27.07.2025 17:26

Hrabia Monte Christo. 102. Maksymilian

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 34 wyników dla "Morel"

Jego nieprzytomny przez chwilę wzrok zatrzymał się wreszcie na morelu.

Morel stał nieporuszony.

– krzyknął Wilfor, a lekarz podszedł do Morela, by go wyprowadzić.

Morel spojrzał obłąkanym wzrokiem na zmarłą i obu mężczyzn poczuł ogarną spojrzeniem cały pokój.

Morel dźwigał z nadludzkim wysiłkiem nortriera na fotelu.

Przerażająco wyglądała twarz nortriera, gdy Morel pchał fotel w kierunku łoża Valentin.

— zawołał Morel, opierając się jedną ręką o poręcz fotela, a drugą wskazując na Valentin.

— zawołał Morel, chwytając bezwładną rękę sparaliżowanego.

— Niech pan powie — rzekł Morel z tłumionym głosem — że byłem jej narzeczonym.

Morel nic nie widział, ściskał zlodowaciałą rękę Valentin, a że nie mógł zapłakać, jęcząc, gryzł prześcieradło.

— krzyknął Morel, przyklękając na jedno kolano.

— To, że są w panu dwie osoby — odpowiedział Morel.

— W czasach, w jakich żyjemy — odezwał się znowu Morel — nikt nie ginie taką śmiercią, choćby nie był tak młody, tak piękny i czarujący jak Valentin, by nie sprawdzono, dlaczego tak się stało.

Ale zamiast ratunku u obu mężczyzn napotkał takie samo nieubłagane spojrzenie jak u Morela.

Morel podniósł rękę, nakazując milczenie.

— zawołał Morel.

– Tak, tak, musisz to pan pamiętać – ciągnął Morel.

Ostatnie słowa Morela uwięzły mu w krtani.

Jakby sama natura chciała ulitować się nad tym silnym człowiekiem, którego mogłaby zabić własna energia, piersią Morela wstrząsnął szloch i łzy trysnęły mu z oczu.

– I ja także – odezwał się dobitnie – dołączam się do żądania pana Morela.

Morel podniósł głowę i wyczytał w płonących oczach starca, że chce zabrać głos.

Zapytał Morel.

Morel utkwił w nim baczny wzrok.

Przyciągnąwszy spojrzenie Morela, skierował oczy ku drzwiom.

— zawołał boleśnie Morel.

Lekarz wziął Morella pod rękę i wyprowadził go do sąsiedniego pokoju.

Po kwadransie Wilfor stagał na progu salonu, w którym czekali lekarz i Morell, pierwszy zamyślony, drugi w rozpaczy.

Morel spojrzał z uwagą na Wilforta.

— Panowie — rzekł przytłumionym głosem do doktora i Morela.

Ale, rzekł Morel, co ze zbrodniarzem?

Morel zadrżał, zdjęty grozą i niedowierzaniem.

— zapytał Morel, a Avrini spojrzał na starca pytająco.

— Niech więc panowie przysięgną — rzekł Wilfor, łącząc ręce doktora i Morela.

Reczmorel wyrwał rękę prokuratorowi, rzucił się na łóżko, przycisnął usta do lodowatych ust Valentini, wybiegł jęcząc z rozpaczy.