Mentionsy
Średniowieczne raje podatkowe. Jak przodkowie ogrywali fiskusa
Podatki. Urzędnicy je kochają, a cała reszta świata…kocha inaczej. Skąd się wzięły? Dlaczego przez nie zamurowywano okna, a w Polsce szlachta mówiła królowi „co łaska”? W najnowszym odcinku Radiowcy bez cenzury zdradzają, dlaczego stara chatka bez komina potrafiła oznaczać finansową wolność i jak wyglądały średniowieczne raje podatkowe.
Szukaj w treści odcinka
Kto płaci podatki ten jest piękny i gładki, a kto nie płaci podatków jest brzydki i mali szaje.
Pod tym zdaniem Tomasza Olbratowskiego w Historii dla dorosłych podpisałby się każdy rząd i w tym odcinku Historii dla dorosłych opowiemy skąd się w ogóle podatki wzięły.
Skowron, Tomkowicz, Olbratowscy prezentują Historie dla dorosłych.
Jeżeli wy już odpowiedzieliście sobie na pytanie, w której grupie jesteście, to wszystko gotowe, byśmy zaczęli.
Bo zanim powstał fiskus, zanim ktoś wymyślił formularz podatkowy, ludzkość żyła w błogiej nieświadomości, że można oddawać coś obowiązkowo.
Pytanie takie jest, czy w prehistorii były podatki?
Oficjalnie nie, bo nie było ustawy o mamucie dochodowym na przykład, nie?
W paleolicie, bo tak kiedyś było, kiedyś był paleolit normalnie, to ludzie żyli w takich małych, takich grupach myśliwsko-zbierackich, mobilnych, bez magazynów, bez księgowości, bez kontroli skarbowej, mieszczącej się na przykład w jaskini nr 13 na drugim piętrze.
No tak nie było.
Nadwyżki właściwie nie istniały, a nie ma nadwyżek, to nie ma podatku, bo wszystko żeśmy zjedli.
Tak, bo jak ktoś opulował mamuta albo muchę, to trzeba było zdobyć zjeść, zanim zepsuła się ta zdobycz szybciej niż humor współplemieńców pod wpływem zapachu zdobyczy.
Wtedy w tej prehistorii naszej, w paleolicie, jak się rzekło, nie było takich ustaleń typu 20% mamuta idzie na Fundusz Rozwoju Jaskini.
Nie było tak.
Tak, nie było.
I tu też można było uniknąć w prehistorii podatków, jak tam archeologia mówi, że mobilność była taką najstarszą ulgą podatkową.
Właśnie, bo jak przywódca plemienia stawał się zbyt zachłanny, prawda, no to grupa pakowała dobytek w skóry i zwikała za wzgórze.
I robiła mobilność i koniec.
Klasyczny podatek potrzebuje trzech rzeczy.
Oraz systematyczności w pobieraniu podatku.
I w paleolicie brakowało tak naprawdę wszystkich tych trzech rzeczy.
Była jedynie siła, ale to zostawmy ten temat na inny podcast.
Czyli orka, zbiory, plony.
Powstały magazyny zboża.
Kto liczy zboże?
Bo kto liczy zboże, ten ma władzę.
To było polololityczne stowarzyszenie ludowe.
Z Mezopotamii sprawa przybrała już profesjonalny obrót, bo pojawiło się pismo.
A gdy tylko człowiek nauczył się pisać, pierwsze co zrobił, to zanotował kto ile jest winien i komu.
Bo właśnie po to powstało pismo.
Bo bez tego się wcześniej ludzie gubili.
Celem powstania pisma było właśnie uporządkowane zbieranie podatków.
To był cel pisma.
Bo gdyby nie podatki, nie byłoby pisma, nie byłoby 50 twarzy.
Dobra, wracając do tematu.
Pierwszym urzędem skarbowym w historii stała się świątynia.
Oficjalnie to była ofiara dla bogów.
Tak, dla bogów.
A nieoficjalnie to była taka regularna dostawa różnych dóbr.
Żywności, tekstyliów, bydła, a nawet pracy rąk nie przymierzając.
Czyli był sobie jakiś tam Amenhotep, tak?
Albo wielki gamba Dżirila i tu ksiądz mówił, że dzisiaj świątynie sprzątają ulica Pleśniarowicza, klatki 1-2, nie?
A spróbuj nie złożyć daniny albo nie wysprzątać, to nie tylko się narażasz na gniew kapłana, ale i gniew bogów.
Religia była pierwszym systemem motywacyjnym do składania danin.
Chociaż religia też, bo mówimy, o Boże, dlaczego aż tyle?
W sensie uczciwość jednak nasza, uczciwość kronikarska wymaga, by powiedzieć, że podatek powstał, bo po prostu był użyteczny.
Finansował obronę, finansował budowę murów, magazyny na czas głodu, czy jakieś zabezpieczanie na przyszłość.
Był narzędziem organizowania społeczeństwa.
Zbudujemy świetlicę, wstawimy stoły do ping-ponga.
A przede wszystkim dało zarobić tym, którzy rządzili, co trwa do dzisiaj.
Ale żeby działał ten system, potrzebował silnej struktury społecznej.
W Paleolicie fiskus nie miałby szans.
Tak, a gdy się pojawiło państwo, on dostał już biurko i tak już zostało.
I tak se siedzi przy tym biurku i tak mówi oj tu temu tyle, temu tyle, tamtemu tyle.
Czyli tak, jeśli prehistoria była okresem eksperymentów podatkowych... Takiego wstępnego, rozumiecie, takiego macania się po ciemno.
Często nieśmiałych takich prób typu, a może by tak, prawda?
To w starożytności była momentem, gdy fiskus też powiedział sobie, a może by tak, ale dodał, podziałać profesjonalnie.
Słuchajcie, tak, bo władza potrzebuje trzech rzeczy do pobierania podatków.
W Egipcie wszystko było policzalne.
Nil wylewał, będzie zboże.
Będzie zboże, będzie podatek.
To było znaczy w zbożu, lnie, bydle.
W bydle, tak?
W bydle.
W bydełku.
To musiało być straszne.
No zboże faraonie weź.
Len faraon, proszę bardzo, nie ma sprawy.
Bydełko pogłowie też chce co drugą jałówkę.
To nie będzie śmierdzieć.
A zabierzesz piwo?
Z tym, że jeśli nie miałeś zboża, czy tam bydła, czy piwa, zawsze mogłeś zapłacić mięśniami.
Czyli obowiązkową robocizną przy kanałach, świątyniach czy budowie piramid.
Nie masz jęczmienia, bierz łopatę i zasuwaj.
Piramidy się same nie wybudują.
Natomiast najgroźniejszą postacią w całym egipskim starożytnym systemie podatkowym był skryba.
Czyli w takim świecie bez Excela, można powiedzieć, Skryba był Excelem.
Jeśli ten Skryba, chłopiec, zapisał, że jesteś winien tyle a tyle, to byłeś winny tyle a tyle, a nie, że coś tam.
Tak, bo to się nie wywiniesz, to nie nic jest.
Tyle jest w Excelu, to jest w tabelce napisane.
Natomiast w Grecji, konkretnie Anteny, to Anteny są w Grecji, sprawdźcie sobie, jak nie wierzycie na Google Maps.
No liturgię to obowiązkowe sfinansowanie zadań publicznych przez zamożnych.
Bogaci finansowali chóry, okręty, święta.
Najważniejsze rzeczy, bo wiadomo bez chleba, bez igrzysk wyżyjesz, ale chóry, okręty i święta to jest... Czyli tutaj państwo mówiło do bogatego obywatela gratulacje chłopie.
Tak, jesteś wybrańcem bogów, jesteś zamożny.
Albo chór finansujesz na święto.
Albo okręt z chórem.
To już tacy najbogatsi.
W Atenach, uwaga, w IV wieku przed Chrystusem wymyślono taki myk, że najbogatsi płacili podatek...
Rzym natomiast, też starożytny, zrobił z podatków machinę imperialną.
No właśnie, bardzo kosztuje.
A chwilówki nie chcę brać.
Nie chce nam się samym zbierać tych podatków.
No to bez sensu.
Kupa z tym roboty.
I tak powstali publikani.
Czyli tacy prywatni poborcy podatkowi.
No i dzięki temu państwo szybciutko dostawało swoje pieniądze, ale z drugiej strony publikani wyciskali od podatników troszeczkę więcej niż trzeba było, bo byli na procencie.
To był dobry biznes.
To sobie zanotujcie w waszych notatkach do Radiowców bez cenzury.
Bo w moczu jest amoniak cenny w garbarstwie, w prajnictwie, prawda?
I gdy syn Titus narzekał, tata, kurde, to obciach opodatkować sikanie, nie?
Pieniądz jest neutralny, a potrzeby budżetu nie mają nosa.
Dzięki wpływom stałym nauczyły się trwać, być.
To zrobić, tamto, owo.
Ale wyobraźcie sobie, że dzisiaj idziecie do sklepu po zwykły chleb, urząd skarbowy zabiera podatek, wy go płacicie i sprawa jest zamknięta.
To zabiera tam od piekarza, nie?
Ale w średniowieczu wasz portfel był jak ogromna, wielowarstwowa i to tu nie wiem jak się czyta, lasagne.
Czyli każda warstwa średniowiecznego społeczeństwa, od najniższego urzędnika, który był nadzwykłym człowiekiem, po samego Pana Boga, chciała z tej lasagni kawałeczek dla siebie.
Płaciliście lokalnemu panu, bo mieliście czelność mieszkać na jego ziemi i orać jego pole.
Płaciliście lokalnemu panu, który był nad waszym panem.
Płaciliście w końcu królowi, bo ten akurat dostał natchnienia, żeby, nie wiem, jechać na krucjatę, czy musiał pilnio zbierać w górę złota, żeby wykupić syna zniewoli u sąsiada.
I nie zapominajcie o Kościele, który był najskuteczniejszym poborcą podatkowym w historii.
Bo Dziesięcina to był taki obowiązkowy, dożywotni abonament na zbawienie.
Ale to też było fajne.
Bo miałeś pewność.
Dajesz dziesięcinę, to będziesz zbawiony.
10% każdego snopa zboża i każdej urodzonej świni szło prosto do parafii.
I czy wam się to podobało, czy nie?
Natomiast do tego wszystkiego dochodziły miasta, które, uwaga, obstawiały każdy most, każdą bramę i każdy targ, pobierając sobie opłaty za to wszystko.
Wystarczyło, że koła twojego wozu albo kopyta twojego konia dotknęły tutaj ich ziemi.
To były dopiero początki.
Tak, żeby go, wiesz, żeby go wycisnąć.
Brytyjskie archiwa do dziś pękają w szwach od dokumentów, w których widać niesamowitą furię zwykłych ludzi kłócących się z poborcami o każdą jedną kurę czy korzec ziarna.
Tak, bo ponieważ nie było wtedy, nie było komputerów, nie było internetu, nie było nawet porządnych ksiąg wieczystych w ogóle, ani żadnych takich... Ani żadnej rzeczy, która jego jest.
Najprościej było policzyć dymy unoszące się nad dachami.
Czy to logika władzy była tutaj niezwykle prosta i brutalna w tej swojej prostocie?
I tutaj właśnie narodził się, no w sumie teraz nasz ulubiony sport narodowy, czyli unikanie podatków.
Średniowieczni ludzie byli genialni, jeśli chodzi o takie kombinowanie.
Musieli mieć jakieś polskie korzenie i potrafili oszukać system w sposób, o którym dzisiejsi doradcy podatkowi mogą tylko pomarzyć.
Teraz uwaga, jeżeli państwo władca pobierał podatek od komina, no to w takim razie masowo zaczęto budować tak zwane kurne chaty.
Czyli dym uciekał przez nieszczelności, przez taki otwór obok dachu, pod dachem tam przy kalenicy i przez strzech albo przez małe otwory w ścianach.
I nie było komina.
No, bo brak komina oznaczał dla poborcy, prawda, brak oficjalnego paleniska.
A to, że cała rodzina tam płakała w środku odgryzącego dymu i miała czarne płuca, było po prostu ceną, którą warto było zapłacić za finansową wolność.
Innym z tego, co czytamy w kronikach historycznych trikiem było kreatywne budownictwo i wspólne gotowanie.
Tak, do dziś archeolodzy odkopują dziwne fundamenty i dziwaczne układy izb, które nie były wynikiem ówczesnej mody czy estetyki, tylko trwałą pamiątką po średniowiecznej, nazwijmy to optymalizacji.
I teraz tak, na targach trwała regularna, brutalna wojna na miary i wagi.
Kupcy natychmiast produkowali własne naczynia, które były o centymetr węższe albo miały podwójne dno.
No, bo to wiadomo, co zaoszczędzisz, to twoje.
Tak, bo nie wolno było mieć własnych żaren do mielenia ziarna w domu.
Musieliście na przykład iść do pańskiego młyna albo do proboszczowego i oddać tam, zamiast zacząć pomielą twoje ziarno, część mąki jako opłatę.
Samodzielne mielenie zboża było ścigane i karane surowiej niż dzisiejszy nielegalny handel paliwem.
Cała ta historia to taki nieustanny wyścig zbrojeń.
Władza próbuje ci coś zabrać, ludzie próbują coś uchować.
Myślała nowy sposób, żeby nas policzyć, ludzi policzyć i zważyć, a my wymyślaliśmy, ludzie, dziesięć sposobów, żeby stać się dla tej władzy całkowicie niewidzialnym.
Piękne obrazy.
Tak, to właśnie wtedy państwo przestało pytać ile wozów zboża dowieziecie na zamek, a zaczęło pytać co dokładnie macie.
Co to było?
Był to gigantyczny, niesamowicie szczegółowy spis, taki szczegółowy spis majątku całej rodziny i wszystkich zobowiązań, jakie z tego wynikają.
Czyli to był taki...
Czyli fiskus przestał zgadywać, ile tam masz kominów czy gdzie jest dym, tylko zaczął katalogować całe społeczeństwo, żeby móc je precyzyjnie opodatkować.
Jednak prawdziwa zabawa z kreatywnością podatkową zaczęła się w epoce nowożytnej.
Tak, ponieważ państwa wciąż nie miały takiej technologii, żeby sprawdzić realny dochód w waszym portfelu, zaczęły szukać znaków zamożności.
I tutaj pojawiają się podatki, które dzisiaj brzmią jak taki kiepski żart, ale wtedy były szczytem logiki skarbowej.
Tak, najsłynniejszym przykładem jest brytyjski, angielski window tax, czyli taki podatek od okien.
Jeśli miałeś dużo okien, znaczyło to, że jesteś bogaty i stać cię na luksus posiadania światła i szkła.
Bo to z szybą nie było tak o przód jak dzisiaj.
I jak urzędnicy mówią A, to społeczeństwo mówi B i oczywiście reakcja ludzi była natychmiastowa i brutalna dla estetyki miasta.
Właściciele domów masowo zamurowywali własne okna, byle tylko płacić mniejszą daninę.
Zresztą do dzisiaj w Wielkiej Brytanii, w wielu takich starszych częściach miasta, w zabudkowych budynkach, możecie zobaczyć te takie ślepe, zamurowane wnęki.
To są właśnie, to jest trwały pomnik walki obywatela z fiskusem.
Kiedy jednak weszliśmy w epokę nowoczesną, potrzeby państw eksplodowały.
One wymagały stabilnych i takich masowych dochodów.
To już nie, że zapłacą albo nie zapłacą.
Dzięki temu państwo weszło w głąb każdej, nawet najmniejszej transakcji.
Tak, a piękno polega, że tak naprawdę płacicie za to, za to płaci pan, pani, społeczeństwo, czyli ostateczny odbiorca.
No i oczywiście VAT stał się żyłą złota dla budżetów, bo jest niemal niewidoczny dla klienta, a jednocześnie piekielnie trudny do ominięcia bez faktury.
Mamy też nowsze i głębiej zaszyte w systemie fiskalnej konstrukcji, jak choćby ETS.
Przy czym, co ciekawe, na przykład VAT u nas jest wpisany w cenę, masz jedną cenę, no a w Stanach Zjednoczonych fajniej to obeszli, czyli w niektórych ze Stanów, że masz, przychodzisz, cena jest taka i taka, przychodzisz do kasy, a dlaczego ja muszę zapłacić więcej?
No bo tak ci naliczają VAT.
U mnie cena jest taka, a reszta... Ja pamiętam, jak pierwszy raz robiłem zakupy w Stanach.
I właśnie też uważam, że tak powinny być płacone wszystkie wypłaty.
Że dostajesz brutto i musisz sobie sam zapłacić wszystkie podatki.
Żeby ludzie widzieli, wtedy miłość ludzi do polityków jeszcze bardziej wzrośnie i jak dużo tak naprawdę wypracowanego przez was kapitału trafia w ręce polityków.
Dobra.
Ale teraz przejdźmy do innego tematu, bo zostawmy już Europę, zostawmy na moment jej zamurowane okna.
Bo w czasie jak u nas urzędnicy uczyli się liczyć kominy, na wschodzie, takim dalekim wschodzie, fiskus już działał na całego, a nawet na dwa całe.
Słuchajcie, w takich na przykład bratnich Chinach biurokracja była na tak wysokim i tak rozwiniętym poziomie, że europejscy władcy przy nich, przy Chińczykach, to wyglądali jak dzieci bawiące się w sklep plastikowymi pieniążkami.
Nasi urzędnicy mogliby do Chińczyków chodzić na nauki.
Do Chińskich mogliby mówić tato.
Podatek od ziemi to klasyka, o której mówiliśmy tu bez zaskoczeń.
Ale to korwę, czyli taka darmowa praca budowało Imperium Chińskie.
Tak, musiałeś zapłacić własną pracą, na przykład przy budowie wielkiego muru, albo przy kopaniu kanałów, albo przy tym, czy przy owym.
Tak było.
Ale prawdziwym majstersztykiem był w Chinach monopol solny.
Sól była dla cesarza tym, czym dla dzisiejszych rządów jest akcyza na paliwo, akcyza na alkohol i to razem wzięte.
W takich czasach dynastii Tang dochody z soli stanowiły momentami ponad połowę całego budżetu państwa.
Logika była genialna.
Bo tak, każdy musi jeść.
Jak sobie nie posolisz, to to przecież niedobre.
A nikt, nikt nie wyhoduje sobie potajemnie soli, nie wiem, na balkonie.
Albo w piwnicy.
Nikt sobie nie upędzi w lesie soli.
Dlatego państwo kontrolowało wydobycie transport soli i narzucało marże.
Jakby to przełożyć na dzisiejsze czasy, to sól w Chinach była wtedy
No bardziej opodatkowana niż dzisiejszy luksusowy jacht, choć tak naprawdę dzisiejsze jachty to jest tak naprawdę sposób na optymalizację podatkową.
Bo dzięki nim nie musisz płacić podatku.
No i dobrze, a jak to bywa w takich historiach?
Przemyt soli był najbardziej dochodowym i najbardziej niebezpiecznym zajęciem w państwie chińskim.
Czyli przemycałeś w Chinach sól, to byłeś takim chińskim Alem Capone.
Najsłynniejszy buntownik w historii Chin, Huang Hao, zaczynał właśnie jako nielegalny handlarz solą.
Był nawet taki wiersz poety chińskiego, tu nie będzie niespodzianki, Chi Pang Kao, który mówił, przemyt soli czasem boli.
Innym chińskim sportem narodowym było ukrywanie ziemi pod parasolem.
Już wtedy bogacze potrafili tak zoptymalizować swoje rejestry gruntów, że całe chińskie prowincje
No bo tu znika linijka z zapisu.
Czyli oni robili państwo w to samo, co Grecy robili Unię na dopłaty unijne.
Ale to nie tylko Chińczycy kombinowali.
Na przykład muzułmanie też potrafili ładnie kombinować, bo w świecie arabsko-islamskim fiskus nie potrzebował tylko bata, tylko też potrzebował wiary.
Dlatego głównym hilarem był tak zwany zakat, czyli obowiązkowa danina religijna.
Ale największe emocje budziła dżizja, czyli taki podatek od nie muzułmanów.
No właśnie, bo to polegało na tym, że jeśli... Dżizja, dżizja.
Tak, bo jeśli byłeś chrześcijaninem lub Żydem w kalifacie, mogłeś wyznawać swoją religię.
Opłatę członkowską dla osób spoza klubu, można by tak dzisiaj powiedzieć.
Warto się tutaj tym tematem zainteresować, bo złośliwi mówią, że niebawem wszyscy będziemy to w Europie płacili.
To był taki podatkowy multisport, nie?
Historycy odnotowali przypadki, w których państwo miało kryzys finansowy z powodu zbyt dużej liczby nawróceń.
Bo to pomaga w krzywilu wiary.
Tak, bo ludzie masowo przychodzili na islam, żeby nie płacić.
Przez co budżet kalifatu na przykład takiego, jednego, drugiego się nie spinał.
Dochodziło do sytuacji, że niektórzy kalifowie byli tak przerażeni dziurą budżetową i masowym przechodzeniem na islam, że zabraniali ludziom konwersji na wiarę prorokową.
Co było niezgodne z islamem.
Ale czego się nie robi, żeby zatkać dziurę budżetową.
Dziura budżetowa, jak to mawiają iber alles.
Tutaj było podobnie, choć mieliśmy kilka swoich takich fajnych perełek.
Zacznijmy od momentu, w którym polska szlachta zrobiła królowi promocję stulecia.
To był rok 1374.
Król Ludwik Węgierski bardzo chciał, żeby jego córka zasiadła na tronie, więc zapytał możnych...
Obłóż nas daniną podatków.
Ale podobnie krzyczeli.
Czyli byliśmy blisko.
Byliśmy blisko, tak.
Słuchajcie i tak powstał tak zwany przywilej Koszycki, który ściął podatek zwany poradlnym do absolutnego minimum.
Bo wcześniej było poradlne.
No i jak miało być dobrze w Rzeczypospolitej?
Jak miało być dobrze?
Promocja lepsza niż Biedrący.
Ale też słuchajcie, no czego się nie robi, żeby dobrze własne dziecko typu córeczka ustawić.
Ale to był w historii polskich podatków moment przełomowy, bo od tej pory król nie mógł po prostu chcieć pieniędzy.
Taka logika była prosta, że jak na zachodzie wali dym z komina, ciach, znaczy się, że ktoś mieszka, pali w piecu, ma drewno, musi płacić.
I u nas dokładnie tak samo jak na zachodzie, nagle się wszyscy zaczęli gnieździć w jednej izbie, byle tylko mieć jeden komin, ewentualnie budowano właśnie chaty tak samo u nas, żeby tylko szparami gdzieś tam uciekało, żeby tylko oficjalną drogą nic nie wychodziło.
Ale moją taką polską ulubioną daniną jest czopowe.
To był podatek od produkcji i sprzedaży alkoholu.
Bo to się kojarzy, że tak powiem... Co to ma wspólnego z czopkiem?
Dobrze się kojarzy czopowe, bo czopem, tak się nazywała, taka zatyczka do beczki, w której był alkohol.
Bo był taki kompozytor czopem.
Jeden czop, jedna beczka, jeden podatek.
I to jest po niemiecku było ein czop, ein beczka, ein podatek.
Reprodukujesz se w domu, robisz se sam w lesie i sprzedajesz na lewo.
Albo kombinujesz z klasyfikacją i mówisz, że to nie jest wódka, a to jest napój zbożowy, proszę fiskusa.
No tak, bo po zaborach trzeba to było wszystko uniknolicić.
Oglądasz nas na urządzeniu swoim odbiorczym, od którego zapłaciłeś podatek, pewnie 23%.
Majtasy, które masz na sobie.
Ale nie tylko, bo z tych majtasów producent też zapłacił podatek dochodowy.
Chciałbym wrzucić zdanie natury ogólnej.
A jeśli chodzi o to, co czas pokaże, to przypomnę tylko, że dziura budżetowa za sam 2025 wyniosła 275 miliardów złotych.
Dziękujemy za to, że oglądaliście, za to, że byliście z nami.
Tomasz Olbratowski.
Przedstaw syna, co tak... Aha, Jan Olbratowski, tak, zapowiadam o synu.
Subskrybujcie kanał, zostawcie łapkę w górze i widzimy się w kolejnych Historiach dla dorosłych.
Uważam, że kto ma syna, ten powinien być zwolniony z podatku.
Bo syn wtedy przejmuje... A jak ktoś ma dwóch synów, to z dwóch podatków.
Taki nasz pomysł na koniec, ale to róbcie z tym, co chcecie.
Skowron Tomkowicz Olbratowscy.
To była Historia dla dorosłych.
Ostatnie odcinki
-
Szabla, szklanka i królewski home office. Histo...
23.04.2026 07:00
-
Kosmiczna deweloperka, czyli kto może postawić ...
16.04.2026 07:00
-
Rosyjska flota na dopingu, czyli jak NIE prowad...
09.04.2026 07:00
-
Polacy robili to, zanim poznali Jezusa…Poznaj n...
02.04.2026 07:00
-
Polak i ziemniak, czyli najważniejsza miłość w ...
26.03.2026 08:00
-
Jak wyCASTROwać Kubę? Absurdalne sposoby na poz...
19.03.2026 08:00
-
Perska jazda bez hamulców. Tajemnice Iranu
12.03.2026 08:00
-
Średniowieczne raje podatkowe. Jak przodkowie o...
05.03.2026 08:00
-
Tego nie uczą na religii. Najdziwniejsze zwycza...
26.02.2026 08:00
-
O tym nie opowiedzą Ci komentatorzy. Najbardzie...
19.02.2026 08:00