Mentionsy
Jak traktowano kobiety w PRL-u?
W Historii bliskiej rozmowa o kobietach w PRL-u. Jak były społecznie traktowano? Jakie nowe role im przypisano? Czego władza oczekiwała od nich w powojennej Polsce? Czy system odbierał im kobiecość? Gościem Michała Wójcika jest historyk Błażej Brzostek.
Szukaj w treści odcinka
Chyba nic lepiej nie pokazuje upokarzającego stosunku do kobiet ich pozycji i kondycji w PRL-u jak właśnie te cztery pogardliwe określenia symbole.
Jak wyglądała sytuacja kobiet w PRL-u?
Jak one same odczuwały granice swojej wolności?
Pracownicy właśnie tej branży to taki bohater zbiorowy twojego opracowania książki.
Jak powiem wredny, to jest niedokładne określenie, ale na pewno brutalny i bolesny.
W jakich rejestrach?
Więc my to znamy jako polskie miesiące.
I ja uważam, że kobiety były głównymi aktorkami tego spektaklu, jeżeli tak możemy powiedzieć, społecznego.
Taką książką formującą pokolenie AK, tak może powiem, to są Kamienie na Szaniec, a PRL piórem Stanisławy Sowińskiej wyłonił z siebie taką powieść Lata Walki.
I to była rzeczywiście taka odpowiedź na Kamienie na Szaniec.
Czyli już w 45 roku one jakby wystawiają, autorka jest kobietą, wystawiają rachunek przyszłej władzy, przyszłemu systemowi.
No taki rachunek i w zasadzie taką propozycję żądamy więcej, więcej niż w II RP.
Wydawało się, że dojdzie, bo mechanizm to było obalanie, obalanie murów, obalanie różnych wcześniejszych burżuazyjnych, czy jak to powiedzieć, klasowych barier, które sprawiały, że ludzie nie mogli albo z wielką trudnością byli w stanie zmieniać swoje życie, a pragnienie zmiany życia
Nie wiedziano jak to zrobić.
Często o charakterze takim na poły mitycznym, religijnym, że się świat odmieni.
I akurat reżim, który przyszedł... To było powszechne odczucie?
To było dość typowe, dość charakterystyczne marzenie, które się niektórzy realizowali.
Takim najbardziej wyrazistym realizowaniem była podróż do Ameryki kiedyś.
Pojechał do Ameryki i wrócił, albo pojechał, ale to na ogół mężczyźni byli tutaj bohaterami z kolei tego spektaklu.
I to głównie w Galicji oczywiście, ale takie pokonywanie oceanu było bardzo charakterystycznym marzeniem.
Na przykład, żeby pójść do miasta i zdobyć w mieście jakąś pracę.
Głównie jako służba domowa, co było bardzo trudne też do zdobycia.
Zrobicie wieczorową szkołę i zostaniecie majstrami albo fachowcami i tak dalej.
Nie trzeba się przeprowadzać do dużego miasta, do miasteczka, zakład, sklep.
Tak jest, zwłaszcza, że mamy ziemie zachodnie i północne, czyli znowu rezerwuar domów, miejsc pracy, obszar, na którym przynajmniej przez 3-4 lata, pierwsze Polski Ludowej, można naprawdę swoje życie budować na własnych zasadach.
No dobrze, czyli sen jest, marzenie jest i jest jakaś tam propozycja skierowana w ogóle do wszystkich Polaków, bez względu na płeć, nowych władz komunistycznych.
Nie było wolności, tak.
Jak nie ma wolności, to powstają wolności zastępcze.
Brak wolności związkowej powoduje, że ludzie głosują nogami.
To znaczy, jeżeli nie mogą w swoim zakładzie pracy walczyć o swoje interesy,
No to wtedy z tego zakładu odchodzą.
Nie boją się braku pracy, bo praca jest wszędzie.
I to rzeczywiście jest okres takiej emancypacji przez pracę.
To jest takie otwarcie na świat.
I oni często z tego wojska już wracają jako inni ludzie.
Więc mogą się zatrudnić jako kierowca.
Nie istnieje takie zjawisko.
To znaczy kobieta zostaje w domu, to jest jakby naturalny los młodej dziewczyny.
Małżeństwo przyjdzie albo nie przyjdzie, ale przede wszystkim jest tradycyjnie raczej aranżowane na wsi raczej takiego swobodnego doboru małżeńskiego.
PRL nowe prawo małżeńskie już w 45 roku ogłasza, które jest całkowicie świeckie, a po drugie umożliwia tym kobietom także migrację.
Ale jednak, ponieważ w tych domach często się dzieje źle, to znaczy jest przemoc, jest bieda, brak perspektyw, jest lęk przed tym małżeństwem, które będzie narzucone.
No, w związku z tym mnóstwo kobiet jednak na własną rękę, często z węzełkiem dosłownie, ze wsi idzie do jakiejś mitycznej pracy w przemyśle.
Jednak władze PRL-owskie dostrzegają ten problem i powstają no pewne jakieś regulacje, może nie ustawy i nie uchwały, a może właśnie tak, które
Tak, tylko cel władzy był inny.
Cel był inny, cel tak naprawdę to wyraźnie to się zaczyna objawiać mniej więcej w latach 1950-51.
Wybucha wojna w Korei, to jest pierwsza taka wojna zastępcza między wschodem i zachodem i ona powoduje natychmiast potężną militaryzację gospodarki we wszystkich państwach zależnych od Związku Radzieckiego.
A jak militaryzacja, to i maskulinizacja.
I władze zaczynają robić wszystko, żeby napędzić do zakładów kobiety, ponieważ po prostu potrzeba rąk do pracy.
Z tego powodu między innymi zmieniono zasady i skreślono międzywojenne zakazy pracy kobiet w różnych przemysłach.
Taki zakaz obowiązywał w latach międzywojennych.
Brakuje górników.
Zresztą z tego samego powodu używa się więźniów do pracy w kopalniach bez ich zgody, czyli szuka się jak najtańszych rezerw.
No tak, ale to też oczywiście niekoniecznie nie dla wszystkich było upokorzenie, tylko ono miało taki charakter, że ono się, ono rosło w miarę wzrostu aspiracji.
No jeżeli sobie wyobrażamy właśnie dziewczynę na wsi, która w latach pięćdziesiątych nie ma szminki, nie myśli o pudrze, nie myśli o jakiejś fajnej sukience.
W 1956 roku Roger Vadim nakręcił we Francji film I Bóg stworzył kobietę.
Bo po twojej książce można sobie zadać takie pytanie.
Czyli takie zdehumanizowanie jej... No tak, ale to jest też element kultury tradycyjnej.
Jak to system biurokratyczny, jest dużo pieczątek, każda ma inny kolor i są rozmazane.
To znaczy małżeństwo przestaje być elementem kontraktu majątkowego, no bo ci ludzie przeważnie żadnego majątku nie mają.
I tak się dzieje w latach 60-tych, to jest mała stabilizacja.
Mieszkali w wieloosobowych pokojach, w jakichś hotelach robotniczych, w internatach, nie jeździli się w ruinach z dwiema rodzinami.
Tylko że, jak mówiłem, upokorzenie rodzi się z niezaspokojonych pragnień.
I człowiek, niezależnie od tego, że pamięta to, że się mył w wiadrze kiedyś, to odczuwa to jako upokorzenie, bo to powinno być mu dane.
Mówiono jak sobie radzić przy pomocy różnych szmatek i tak dalej.
To był problem tak zwany kobiecy, to znaczy o którym się nie bardzo rozmawia.
Tak jak do tabletek antykoncepcyjnych, pigułek, tak samo do tamponów i tak dalej.
76-77 rok, tak zwany manewr gospodarczy, to tak nazywało się oficjalnie, oznaczało nic innego tylko ile się da obcięcie importu, ile się da wzmożenie eksportu, ponieważ Polska wchodzi w spiralę długu.
Co więcej, zaczyna brakować waty i ligniny.
Nie chcę powiedzieć, że to była geneza Solidarności, ale tego typu problemy leżały też u podstaw tego ruchu godnościowego, jakim była Solidarność.
I to prawda, przecież tak, w 56, w 68 to studenci.
Zresztą niepozbawiona takich akcentów mocnych pojawił się tam powszechnie pogardzany szef związków zawodowych, czyli Władysław Kruczek i jedna z robotnic pokazała mu goły tyłek.
Gest Kozakiewicza jest tym symbolem.
Jakże to pokazać?
No gest Kozakiewicza możemy naśladować publicznie, natomiast ten jest znacznie mocniejszy i też bardzo charakterystyczny, inny cieleśnie.
To nie jest gest, tak jak gest Kozakiewicza jest jednak gestem przemocy.
To też jest charakterystyczne.
To zresztą było charakterystyczne dla PRL-u.
W sytuacji konfliktu starcia, tak było na przykład w czasie kolektywizacji rolnictwa w latach 50-tych, kobiety wychodzą naprzeciw ekipom milicjantów i tak dalej, którzy partyjniaków przyjeżdżają kolektywizować, bo mniej się boją.
Pociąga za sobą problem zostawionych dzieci w gospodarstwie i tak dalej.
Więc mężczyźni, to było charakterystyczne, potrafili się nawet w lesie schować w tym czasie, a kobiety wychodziły.
Coś takiego się stało w Łodzi, że rzeczywiście władze dopiero wtedy zrezygnowały z tych podwyżek cen.
Czy za tym pierwszym takim łódzkim
Samotność w ślepej kuchni, jak trzeba ugotować obiad.
To jest wielka samotność i przeważnie tylko radio w tej kuchni malutkie daje jakieś poczucie oddechu.
To znaczy traktuje się jednak społeczeństwo jako pozbawione praw politycznych.
Natomiast obdarzone jakimś potencjałem konsumpcji, który trzeba zaspokoić.
Była taka figura, lodzia milicjantka.
Później była taka figura, a może nawet wcześniej, kobieta na traktorze.
O czym mówi ten brak żeńskich symboli?
Tak, były bardzo liczne.
Kobiety na traktory to jest czysta iluzja.
Traktorów w Polsce było bardzo mało, tyle co kot napłakał w latach, gdy te plakaty rozlepiano.
Traktor jest symbolem przede wszystkim kolektywizacji rolnictwa.
To znaczy mało kto wyobraża sobie, że traktor może mieć prywatny rolnik.
To co władza chciała załatwić takim przekazem?
Teraz będą gospodarstwa kolektywne i te traktory wyruszą i będą zaorywać miedzę.
No bo przecież będziemy konsolidować rolnictwo i ruszą traktory, ruszą kombajny.
No to był taki mit stalinowski.
I kobieta tu się pojawia jako element mitu, który ma go czynić bardziej sugestywnym i bardziej przekonującym.
Kobiety się też bardzo intensywnie zatrudniają i to jest akurat prawda.
W komunikacji miejskiej jako konduktorki, co przed wojną nie miało miejsca.
Przed wojną mundur policjanta, wojskowego, kolejarza, strażaka.
Ono w milicji wcale nie było takie duże, natomiast rzeczywiście było duże w transporcie i tutaj mamy mundury kolejarskie kobiet.
Rzeczywiście kobiety zaczyna się przyjmować do służby na kolei i wiele młodych osób, zwłaszcza z ubogich rodzin, widzi w tym, jakby chwyciły Pana Boga za nogi, że rzeczywiście można się zatrudnić w tak poważnej firmie, jaką są polskie koleje państwowe.
Właśnie takiej dziewczyny, która dowiaduje się chyba z pisma przyjaciółka, że zatrudnia się kobiety na kolei.
I w jakimś biurze rzeczywiście dostaje to zatrudnienie.
To znaczy jest taką konduktorką pociągów.
Są pociągi, które dojeżdżają do jakiegoś punktu bardzo późno.
Niektórzy się za daleko posuwają w tych żartach i wyciągają jakieś flaszeczki i proponują jej, żeby się z nimi napiła.
Jest to wstęp do jakichś sytuacji, jakich ona w ogóle nie chciała przeżywać.
W związku z tym ona decyduje się nie spać w tym pokoju kolejarskim, tylko śpi na jakiejś ławce w poczekalni.
Tak, ale właśnie to z takiego symbolu na bruk.
Czy kobiety w 50., 60., 70. latach mają jakiś wzorzec kobiety, do którego mogą się odwoływać?
No wiadomo, że takim symbolem kobiety, synonimem w ogóle kobiecości, Matka Boska Częstochowska.
No tak, ale to jest inna sfera, że tak powiem.
Nie sądzę, żeby Polska Ludowa stworzyła taką figurę.
Takie figury tworzono skutecznie w Związku Radzieckim.
Portrety wiszące na wejściach do zakładów pracy.
Ja pamiętam takie portrety, oglądałem jeszcze
Dwadzieścia parę lat temu na Krymie przed zakładami pracy stały takie galerie portretów przodowników i przodowniczek.
Ludzi, którzy nie zaznali nigdy takiego wyróżnienia, obecność ich portretów w przestrzeni publicznej, no może oczywiście żenować, ale dla wielu z nich jest dowodem prawdziwej dumy.
Mój portret... Więc PRL nie był pod tym względem taki skuteczny.
Wraca do domu, czeka, że mu żona zupę postawi na stole, że ona się zajmuje dzieckiem i tak dalej.
Ale ona postanawia, że w tajemnicy przed mężem, który by tego nigdy nie zaakceptował, zrobi prawo jazdy.
Film jest bardzo zabawny, naprawdę dobry, warto go obejrzeć, ale gdy się pomyśli, że ci sami ludzie, którzy mieli w kinach w roku 1955 Irena do domu i potem widzą i Bóg stworzył kobietę z Brigitte Bardot, to możemy być pewni, że takiego wzoru kobiecości w Polsce ludowej po prostu być nie mogło.
No oczywiście tak, pojawiają się dziewczyny, która bardziej podobna do Brigitte Bardot.
To jeszcze nie jest czas oczywiście plastycznych różnych interwencji w usta i tak dalej.
No ale te najbardziej podobne strzygą się najbardziej podobnie i próbują być taką dziewczyną.
I tam kobiety mogły przejrzeć się, no właśnie nie jak w lustrze, tylko zobaczyć co jest za żelazną kurtyną.
Z wielu powodów, zresztą nie tylko politycznych, także obyczajowych.
8 marca jest takim reżyserowanym spektaklem, który ma dowartościować załogi kobiece w zakładach pracy.
W odróżnieniu od wielu innych dni świętych, jak 1 maja, to był dzień normalnej pracy.
Więc siłą rzeczy te różne uroczystości i tak dalej odbywają się w zakładzie pracy, w środowisku pracowniczym.
Pozwalają na coś miłego jednak.
Więc wiele kobiet to traktuje zupełnie poważnie i nie jest to żadne upokorzenie.
Upokorzenie się pojawia wtedy i był strajk w 1971 roku, 8 marca, w jednym z zakładów pracy.
Zresztą w każdej fabryce tak było.
Fabrykę, no bo ja wiem, łódzką fabrykę włókienniczą albo warszawskie zakłady produkujące lampy.
Które nie było pomyślane jako święto, które ma kogokolwiek upokorzyć, a przeciwnie, ale upokarzało z wielu powodów, niezależnych od intencji.
Tak jak zresztą wiele innych świąt.
Ze świętami trochę tak jest.
To znaczy, też chodzi o skalę ingerencji i charakter spontaniczny albo nierobienia pewnych rzeczy.
Chociaż jak robimy spontanicznie, to co to znaczy?
Bardzo często dlatego, że nie mamy lepszego pomysłu albo dlatego, że tak nam kazano.
Ostatnie odcinki
-
86. rocznica Zbrodni Katyńskiej
13.04.2026 20:00
-
Czy w DNA polskiej historii są zbrojne powstania?
06.04.2026 22:00
-
Kim była Helena Wolińska?
30.03.2026 22:00
-
Jak traktowano kobiety w PRL-u?
23.03.2026 22:00
-
Jak wyglądało niemieckie osadnictwo na ziemiach...
16.03.2026 22:00
-
Państwo pierwszych Piastów. Jak wyglądały cerem...
09.03.2026 22:00
-
W jaki sposób Andrzej Wajda reagował na wydarze...
02.03.2026 22:00
-
"Czarująca poetka". Co warto wiedzieć o M. Pawl...
23.02.2026 22:00
-
Od pierwszego polskiego medalu na zimowych IO p...
16.02.2026 22:00
-
Jak potoczyły się losy niemieckich zbrodniarzy?
09.02.2026 22:00