Mentionsy

Heweliusz. Prawdziwa historia
Heweliusz. Prawdziwa historia
04.11.2025 06:30

Heweliusz. Wdowy, sąd i tajemnice I Heweliusz. Prawdziwa historia #4

Batalia sądowa i poszukiwanie prawdy. Kilkadziesiąt rozpraw, podczas których zapadały wyroki raz obwiniające kapitana, innym razem armatora, a jeszcze innym - warunki pogodowe. Dramat wdów i sierot po ofiarach tragedii, które przez lata nie mogły doczekać się sprawiedliwości dla swoich bliskich i należnych odszkodowań. Historia katastrofy Heweliusza nie zakończyła się feralnej nocy z 13 na 14 stycznia 1993 roku. Roman Czejarek w kolejnym odcinku podcastu "Heweliusz. Prawdziwa historia" bada następny wątek historii największej katastrofy w dziejach polskiej żeglugi po II wojnie światowej.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 16 wyników dla "Heweliusza"

W uroczystościach pogrzebowych ofiar katastrofy Heweliusza uczestniczył prezydent Wałęsa.

Lucyna Petruk, żona motorzysty z Heweliusza, czekała na wiadomość w domu z trójką małych dzieci.

I oni bez wątpienia byli na pokładzie Heweliusza.

W rzeczywistości oni w ogóle nie dotarli na Heweliusza.

Beton wylany na pokład po pechowym pożarze Heweliusza.

Albo często, tak jak trzeci oficer, jedyny uratowany z mostka Heweliusza, zasłaniali się niepamięcią.

Ja domyślałem się, że marynarze przeżyli wielką traumę, bo na ich oczach ginęli ich koledzy, członkowie załogi Heweliusza.

I tak, zamiast jednej prostej rozprawy, ustalającej wtedy, kto winien, a kto nie, wokół dramatu katastrofy Heweliusza zaczął się sądowy taniec.

Mówiła Kinga Brandys, wtedy najpopularniejsza dziennikarka szczecińskiej telewizji, córka kapitana żeglugi wielkiej, której zaufały wdowy po marynarzach z Heweliusza.

Świetny przykład to beton wylany na pokład Heweliusza w czasie remontu po pożarze.

O betonie nie padło ani słowo na rozprawach i nie padło ani słowo, znaczy w żadnej formie, z żadnej strony, od żadnego z aktorów, chociaż ławnikami, podkreślam ławnikami, czyli w składzie sędziowskim byli, byli kapitanowie Jana Heweliusza.

Do sprawy betonu jeszcze wrócimy, bo już po zakończeniu rozpraw na pokład zatopionego Heweliusza zeszła specjalna ekipa nurków, by wbrew opiniom sądu wykazać, że ten beton tam jest.

Ostatecznie Gdyńska Izba uznała, że choć nie można jednoznacznie wskazać winnego, to pośrednio odpowiadają armator, kapitan i starszy oficer z Jana Heweliusza.

Nikogo już historia Heweliusza wtedy nie interesowała.

W Świnoujściu prom wrócił, przesiadł się na Heweliusza i w drodze powrotnej Śniadecki go z powrotem przywiózł, ale już martwego.

I w takich właśnie okolicznościach wdowa po pierwszym mechaniku z Heweliusza