Mentionsy
Gwiazdowski mówi Interii: Zwrot ws. reformy PIP. „Drażnienie przedsiębiorców może się źle skończyć”
W najnowszym odcinku podcastu wideo "Gwiazdowski mówi Interii" Robert Gwiazdowski pozytywnie ocenił wycofanie się premiera z prac nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy. Pokazuje jednocześnie na tym przykładzie, jakie wady ma polski system legislacyjny.
Szukaj w treści odcinka
Dzień dobry, wieczór Państwu.
Niedawno naśmiewałem się z tego, jak Główny Inspektorat Pracy, a dokładnie Inspektor Pracy straszy przedsiębiorców tym, że mają używać odpowiedniego języka, bo inaczej pożałują.
Dzień dobry, wieczór.
Oczywiście sprawa była dosyć śmieszna.
Bo okazało się, że Ministerstwo Pracy nie używa poprawnego języka.
Ja już nie mówię o takich drobnostkach jak to, że w ministerstwie tym są panie sekretarz stanu.
Bo sekretarka, bo sekretarzyca widocznie im nie pasują.
Bo ministerstwo pracowało również efektywnie nad zmianami przepisów o Państwowej Inspekcji Pracy i przyznaniu urzędnikom prawa arbitralnej jednostronnej decyzji z zamianem.
Umowy B2B, czyli business to business, czyli umowy między firmami a osobami prowadzącymi jednoosobową działalność gospodarczą na umowy o pracę.
A kilka miesięcy temu
Wcześniej naśmiewałem się z ustroju politycznego, jaki w Polsce mamy, który jest i tak i nijaki w zasadzie jest wodzowski.
To wodzostwo opiera się na tym, że przywódca partii decyduje o wszystkim, a inni podnoszą ręce.
No i proszę Państwa, te dwie rzeczy nam się w pierwszym tygodniu stycznia 2026 roku świetnie zbiegły, bo
Ustawa o PIP-ie przeszła cały proces legislacyjny.
Uzgodnienia, opiniowania, konsultacje publiczne trafiła na Komitet Rady Ministrów do spraw cyfryzacji, a następnie była nawet przedmiotem obrad stałego Komitetu Rady Ministrów.
No i wszyscy byli zachwyceni.
A przyszedł pan premier Tusk i powiedział, że mu się nie podoba.
Przypomniał sobie widocznie, że kiedyś zaczynał jako liberał.
Aczkolwiek to pewnie nie chodzi o żaden jego liberalizm, tylko o ewentualne nastroje społeczne.
No albo przynajmniej na jego koalicjantach.
Natomiast wśród przedsiębiorców może być różnie, może być różnie.
Więc pan premier czujnie doszedł do wniosku, że trzeba być ostrożnym.
No bo jednak drażnienie, tak jak drażnił PiS przedsiębiorców, może się źle skończyć dla Platformy.
Teraz chyba koalicja to się nazywa, tak jak
Poprzednio w 2023 źle się skończyło dla PiS.
Mamy rząd koalicyjny, bo koalicyjny, a może nawet właśnie dlatego, że koalicyjny, to proces uzgodnień powinien jakoś inaczej się odbywać.
Zwłaszcza, że są procedury legislacyjne.
Trzeba przygotować projekt ustawy.
Albo wrzucić paru posłom, dokładnie 15, do podpisu i wtedy lecimy ścieżką poselską, albo przeprowadzić przez ministerstwo, które jest autorem projektu.
Potem zrobić konsultacje, uzgodnienia międzyresortowe.
Dać czas organizacjom społecznym, żeby się wypowiedziały.
Na koniec właśnie Komitet Stały Rady Ministrów, potem ma trafić na Rady Ministrów i potem z Rady Ministrów trafia to do Sejmu.
I się odbywa głosowanie.
No i tu włączył się premier i powiedział, że żadnego głosowania nie będzie.
Jakby wcześniej o niczym nie wiedział.
Młynacki kiedyś śpiewał, po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy.
Lepiej nie mówmy babci o wszystkim.
To może tak samo jest z premierem, ale nie bardzo chce mi się w to wierzyć.
Jednak zakładam, że pewnie przynieśli mu badania jakieś i doszedł do wniosku, że lepiej się z tego projektu głupiego wycofać.
Każdy, kto miał do czynienia z urzędnikiem wie, że urzędnik lubi mieć władzę.
Jakby nie lubił, to pewnie nie chciałby być urzędnikiem.
Do pracy w urzędzie przyciąga ludzi pewne bezpieczeństwo, no i władza.
I ja nie wiem, czy ważniejszy jest czynnik stabilizacji pracy, no bo wiadomo, na jakimś tam szczeblu, w jakimś tam urzędzie, jak się zaczyna pracować, to się pracuje do śmierci.
Nie trzeba się użerać z jakimś Januszeksem i tak dalej i tym podobnie.
Czy może jednak władza
Władza, że można podjąć decyzję i ktoś inny musi ją wykonać.
No, co prawda, jest Kodeks Postępowania Administracyjnego, można taką decyzję zaskarżyć do organu wyższej instancji, potem można pójść z tym do sądu.
No, ale tak się akurat składa, że sądy administracyjne uchylają niewielki odsetek decyzji różnych urzędników, zwłaszcza podatkowych.
Nie ma na razie podatków i jest stosunek pracy.
Jeśli chodzi o spory stosunku pracy, to sądy najczęściej biorą w stronę pracowników.
No, ale w tym przypadku nie będziemy mieli stosunku pracy, bo go nie ma.
Znaczy, nie było, a teraz ma być.
Tłumaczyłem Państwu kilka tygodni temu, jak to właśnie ma beznadziejnie działać.
Że niektórzy przedsiębiorcy, może właściwsze słowo byłoby pracodawcy, bo ja uważam, że przedsiębiorca to coś dobrego, w odróżnieniu od niektórych, którzy uważają, że przedsiębiorca to coś piratywnego.
No i taki dobry przedsiębiorca, to on nie zmusza ludzi, z którymi współpracuje, do tego, żeby zakładali firmę.
Są tacy, którzy ich do tego zmuszają.
Dlatego, że rynek pracodawcy zmienia się w rynek pracownika.
Dlatego, że nie zrobiliście państwo wystarczającej liczby dzieci, wasze dzieci
Nie zrobiły wam wnuków.
Sytuacja na rynku pracy jest jaka jest.
W nowej rzeczywistości gospodarczej znowu możemy mieć wzrost bezrobocia, ale na razie go nie mamy.
Więc to raczej pracodawcy poszukują.
Więc przestali mieć taki instrument, jaki mieli dwadzieścia czy nawet trzydzieści, nawet jeszcze bardziej trzydzieści niż dwadzieścia lat temu.
Ale nawet wtedy, jak tak było, że inni na to miejsce czekali, to byli tacy pracodawcy, którzy oferowali swoim pracownikom opcję.
Może być umowa o pracę, albo załóż sobie działalność gospodarczą.
Będziesz wystawiał mi fakturę, ja Ci będę płacił tyle, ile bym Ci zapłacił, podatki, Twoja sprawa, jak sobie zoptymalizujesz.
Ja nie będę Ci musiał potrącać tych pieniędzy, które muszę Ci potrącić z Twojego wynagrodzenia brutto, jak jesteś zatrudniony na umowę o pracę.
Jak jesteś zatrudniony na umowę o pracę, to ja jeszcze Ci muszę dorzucić swoją część Twojej składki emerytalnej.
No a wiesz, z tą emeryturą to w przyszłości różnie może być.
No i proszę sobie wyobrazić, że bardzo wielu pracowników, nie tylko, że przystawało na takie rozwiązanie, bardzo wielu pracowników, jak przychodziło się zatrudnić do pracodawcy, to sami sugerowali, a może by tak na firmę, ja sobie założę i będę faktury wystawiał, bo oni potrafią liczyć.
Nie opłacało się przez lata pracować na etacie z punktu widzenia podatkowego, dlatego że obciążenia fiskalne na umowy o pracę były znacznie wyższe niż obciążenia fiskalne przedsiębiorców, czyli tych, którzy prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą, także w szczególności tych, którzy prowadzą tę jednoosobową działalność gospodarczą, tylko i wyłącznie dlatego, żeby
Zoptymalizować swoje zobowiązania podatkowe, bo tak naprawdę wystawiają raz w miesiącu fakturę jednemu kontrahentowi i to jest de facto ich pracodawca, choć de jure to nie bardzo.
Że socjalizm to jest ustrój, który bohaterstwo rozwiązuje problemy nieznane żadnemu innemu ustrojowi.
Myśmy stworzyli sobie taki socjalistyczny ustrój, w którym opodatkowaliśmy w 1991 roku, bo ustawa o podatku dochodowym jest z 1991, choć weszła w życie 1992.
Opodatkowaliśmy pracę tak, że nie za bardzo opłacało się ją wykonywać.
Bo różnica między wynagrodzeniem brutto a netto była zbyt wysoka.
Zwłaszcza, że mamy dwa brutta.
Nie tylko po stronie pracownika.
Czyli o brutto dla pracownika i o brutto dla pracodawcy.
No i jak porównaliśmy to brutto-brutto z netto, to robiła się taka luka, że bardzo wielu pracowników chciało mieć działalność gospodarczą.
A emerytura?
Dwa modele myślenia o emeryturze.
Rodzice mają jakąś emeryturę.
Dziadkowie mają jakąś emeryturę.
Niestety ci ludzie, porównując swoje oczekiwania z swoim doświadczeniem, a dokładniej rzecz biorąc przez pryzmat rodziców i dziadków, nie wzięło pod uwagę, że u nich będzie zdecydowanie gorzej.
Nie państwa, którzy
Słuchajcie, oglądacie tylko państwa jako rządu, bo to rząd stworzył taki system, że pracownicy nie za bardzo widzą, jak to dokładnie funkcjonuje.
No ale była też druga część.
Druga część tych pracowników, którzy doskonale wiedzieli, że te emerytury czy tak, czy inaczej będą mieli niskie.
Minimalną emeryturą, która będzie im przysługiwała, jak skończą pracę, a medianą emerytury, która będzie przysługiwała statystycznym emerytom przechodzącym na emeryturę wtedy, kiedy oni będą przechodzili również na emeryturę, jest niewielka.
Jak byśmy zrobili ludziom wybór?
ZUS czy powszechnie krytykowany KRUS?
To jak państwo myślicie?
Na co by ludzie zagłosowali?
No, raczej wybraliby KRUS.
Więc to, że ludzie wybierali sobie model B2B, czyli rejestracja firmy i wystawianie faktury dla swojego de facto pracodawcy, to była
Konsekwencja systemu podatkowo- ubezpieczeniowego.
No więc, jak teraz ma przyjść urzędnik i powiedzieć, to jednak była umowa o pracę i to 5 lat wstecz.
W związku powyższym musicie zapłacić, ale nie tylko ty, pracodawco, musisz zapłacić więcej.
No, pracownik musi też zapłacić, no tylko przecież pracownik nie ma, bo miał obowiązek potrącać mu z wynagrodzenia brutto zaliczki na podatek dochodowy i składki ubezpieczeniowe pracodawca.
Dobrze, że tym razem Tusk się postawił swoim koalicjantom.
Jak mamy system prezydencki, to jest rzeczą zrozumiałą, że prezydent decyduje.
Taki jest drugi Donald Trump się nazywa i on tak właśnie co moment robi.
No ale on wygrał wybory prezydenckie.
Większość Amerykanów
Nawet w tym wypadku rzeczywiście większość Amerykanów, tak powiem populary voting, zagłosowała na niego.
Bo generalnie rzecz biorąc, w Stanach Zjednoczonych prezydenta wybierają Stany, a nie lud.
No bo to są Stany Zjednoczone.
Nigdy nie powstałoby takie państwo, jak powstało, gdyby ojcowie założyciele wpadli na pomysł, że władzę oddadzą mieszkańcom najbardziej ludnych Stanów.
Z tych, które wówczas wystąpiły przeciwko koronie brytyjskiej.
Inna bajka, inny temat.
W każdym osiarze taki prezydent, mając taką władzę, może takie decyzje jednoosobowo podejmować.
Natomiast jak my mamy system gabinetowy, parlamentarno-gabinetowy, w którym premier to jest pierwszy minister.
Taki prymus inter pares, który przewodniczy w zasadzie Radzie Ministrów.
No to ten proces powinien jednak wyglądać troszeczkę inaczej.
Ale to, jak pan premier Tusk postąpił z tą złą ustawą, pokazuje, jaki my mamy zły system polityczny.
Już państwo o tym opowiadałem.
Często otrzymała rzeczywiście większość głosów.
Czasami się może zdarzyć tak, że jakaś koalicja ma większość mandatów, choć wcale nie uzyskała większości głosów.
Tak działa niestety system wyborczy z progiem wyborczym, w którym są wielomandatowe okręgi wyborcze.
No bo jak jakaś lista nie przekroczy 5%, to głosy oddane na tę listę
One przechodzą jakby na mandaty tych, którzy tych głosów dostają najwięcej.
No więc mamy sobie taki oto rząd.
No i ten rząd prowadzi jakiś proces legislacyjny.
A tymczasem okazuje się, że premier Gwiazdat może to wszystko wyrzucić do kosza.
I oni wszyscy się boją.
Jaką mają alternatywę?
Przecież mogą się nie dostać kolejnym razem do Sejmu, więc muszą podtrzepiać się pod tego największego, nawet jak udają, samodzielność, niezależność i niezawisłość.
No ale czy to jest dobry system?
To jest bardzo zły system, powiedziałbym nawet fatalny system.
I bardzo dobrze się składa, że akurat to, jak on jest zły, pokazała sprawa tak ważnej dla niektórych ustawy o nadzwyczajnym uprzywilejowaniu urzędników Państwowej Inspekcji Pracy.
Bo tak w zasadzie tę ustawę można było nazwać.
Urzędnik nie musi iść do sądu, żeby sąd stwierdził, że ta umowa, którą zawarł Iksiński z Y, albo Iksiński ze spółką XYZ, to jednak jest umowa o pracę, a nie jakaś działalność gospodarcza.
Teraz na odwrót musiałoby być.
Tę decyzję wykonalną natychmiast trzeba by było ewentualnie w sądzie obalać.
No i teraz ciekawe, bo powiedziałem Państwu, że sądy pracy zazwyczaj stoją po stronie pracownika.
A jakby było w przypadku nowych rozwiązań?
Jakby pracownik przyszedł i powiedział, ten pracownik, co został uznany za pracownika przez tego urzędnika,
By powiedział, że nie, to ja wykonuję działalność gospodarczą, ja nie chcę być żadnym pracownikiem.
To czy sądy stanęłyby po stronie takiego przedsiębiorcy, który nie chce być pracownikiem?
Czy jednak by powiedział nie, nie, pan to będzie pracownikiem, tak dla pana będzie lepiej.
Mamy jeszcze szereg innych relacji, które tutaj zachodzą.
Na macierzyński urlop może pójść.
Co prawda ostatnio usłyszałem w jakimś programie awanturę, czy pary jednopłciowe mogą mieć dzieci.
Mogą je wychowywać, tak, ale sami ze sobą to nie mogą.
Mogą pójść na urlop macierzyński pracownicy i pracownice.
I to jest spory plus.
Ale są też minusy.
No bo na przykład pracownik nie może wykonywać pracy dla innego pracodawcy bez zgody pracownika, a przedsiębiorca może.
Oczywiście.
W takim kontrakcie B2B można sobie zastrzec wyłączność.
No tylko to będzie dosyć mocna poszlaka dla sądu, że to jednak nie jest umowa B2B, bo nie na tym polega działalność gospodarcza, żeby to była wyłączność dla jednego zleceniodawcy.
Więc mamy jako przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą absolutnie więcej możliwości.
Mało tego, jeżeli wykonujemy jakieś prace jako przedsiębiorcy, to z mocy prawa efekty autorskie naszej pracy nie są własnością naszego pracodawcy.
A jak jesteśmy na umowie o pracę, to są.
Więc jest przestrzeń dla osób prowadzących działalność gospodarczą, które z tego właśnie powodu wolą jednak prowadzić działalność gospodarczą, niż zostać pracownikami etatowymi na podstawie kodeksu pracy.
Bo może się tak w niektórych branżach zdarzać, że to jest większy handicap niż ewentualne płacenie przez pracodawcę za zwolnienie lekarskie pracownika.
Czyli pracownik płaci ze swojego wynagrodzenia brutto składkę na ubezpieczenie zdrowotne, chorobowe, ale
Jak się rozchoruje i będzie chciał pójść na chorobowe, no to na początku musi mu zapłacić pracodawca, a nie ubezpieczyciel, czyli ZUS.
Od samego początku, od tych trzydziestu paru już lat,
Państwo gra nieuczciwie i z pracodawcami i z pracownikami i stara się napuścić jednych na drugich.
Rząd niewinny, Sejm niewinny, a urzędnicy już w ogóle niewinni.
Pracowników mają być pracodawcy.
Tak jest rządowi wygodnie.
Tylko pojawia się szereg licznych problemów, które raczej przeszkadzają w prowadzeniu działalności gospodarczej pracodawcom i prowadzeniu działalności gospodarczej przedsiębiorcom.
Zarówno tym, którzy kogoś zatrudniają, bo dużo jest takich, jak i tym, którzy sami tylko i wyłącznie de facto się zatrudniają.
No bo często mówi się ostatnio o elastyczności pracy, elastyczności rynku pracy.
No właśnie, więc umowy oparte na przepisach kodeksu cywilnego są bardziej elastyczne, bo kodeks cywilny ma to do siebie.
że pozwala elastycznie kształtować wiele zobowiązań.
Kodeks pracy nie pozwala.
Kodeks pracy to jest kodeks z czasów komunistycznych.
I nie chodzi o to, że to zła komuna uregulowała relacje między pracodawcą a pracownikiem.
Bo przecież nie było wtedy ciemiężycieli Januszeksów.
Przedsiębiorców, prywaciarzy, no była garstka.
Większość pracowników była zatrudniona w zakładach państwowych.
To państwo zatrudniało obywateli, więc kodeks pracy był potrzebny do uproszczenia tego wszystkiego.
Pracownik przychodził do Państwowego Zakładu Pracy i podpisywał umowę.
Na czas przeważnie nieokreślony.
I wynagrodzenie.
No i tak wszystkim było prościej.
Zarówno pracownikom, jak i dyrektorom księgowym w tych państwowych zakładach pracy.
My mieliśmy regulacje, które miały ułatwiać życie państwu, a nie poprawiać bezpieczeństwo pracowników.
Natomiast kodeks cywilny, no to jest kodeks zobowiązań, a kodeks zobowiązań to kodeks Napoleona.
To ma trochę tradycji.
I dlatego o wiele łatwiej, elastyczniej można kształtować stosunki pracy również, wykonywania pracy i usług przy pomocy kodeksu cywilnego niż kodeksu pracy.
No ale wróćmy jeszcze raz do ustroju politycznego, w którym zakłada się partię polityczną, stara się przy pomocy różnego rodzaju mediów zdobyć jakąś popularność, otumanić wyborców,
Uzyskać te 5% w skali kraju, żeby wejść do Sejmu, albo przynajmniej 3% na początek, żeby dostać z budżetu państwa pieniądze na dalszą działalność, żeby można było głupić jeszcze następne 2% i żeby już w następnych latach mieć te 5%.
Projekty ustaw przygotowuje się w Ministerstwie.
Może przygotują urzędnicy, ale patrzy nad całością jednak minister.
Ten minister, który został ministrem dzięki temu, że wskazał go lider partii.
Najczęściej lider partii, który umieścił go, tego ministra, wcześniej jako posła, na liście wyborczej, dzięki czemu ten minister został tym posłem.
Nie ma takiej konieczności, żeby to
Poseł był ministrem, ale przeważnie tak jest.
No i potem ten minister jako minister przygotowuje projekty ustaw, które potem przegłosowuje jako poseł, a potem wykonuje jako minister, a potem udziela sobie absolutorium jako ministrowi, jako poseł.
Mamy klamrę między beznadziejnym ustrojem politycznym i beznadziejnymi projektami różnych ustaw przepychanych w taki czy inny sposób, co pokazuje, jak to wszystko funkcjonuje.
Na dzisiaj będzie tyle tego złego funkcjonowania, bo coraz więcej jest różnych ciekawych przypadków, więc będzie o czym mówić w następnych odcinkach.
Do usłyszenia i do zobaczenia.
Na dziś to już by było na tyle.
Dziękuję bardzo i zapraszam na następny odcinek.
Ostatnie odcinki
-
Gwiazdowski mówi Interii: Hipokryzja polityków ...
17.02.2026 10:07
-
Gwiazdowski mówi Interii: Afera Epsteina, czyli...
10.02.2026 07:03
-
Gwiazdowski mówi Interii: Drugie dno KSeF. „Dos...
03.02.2026 06:18
-
Gwiazdowski mówi Interii: Wyrok był, rozwodu ni...
27.01.2026 06:33
-
Gwiazdowski mówi Interii: Neoliberalizm w wersj...
20.01.2026 08:58
-
Gwiazdowski mówi Interii: Zwrot ws. reformy PIP...
13.01.2026 08:49
-
Gwiazdowski mówi Interii: Teoria, której założe...
07.01.2026 06:18
-
Gwiazdowski mówi Interii. Coraz mniej prywatnoś...
23.12.2025 07:13
-
Gwiazdowski mówi Interii: Burza o kryptowaluty ...
16.12.2025 12:13
-
Gwiazdowski mówi Interii: Czeka nas burza na ry...
09.12.2025 06:54