Mentionsy

Goście Dwójki
Goście Dwójki
31.01.2025 11:45

"Tatuażysta z Auschwitz" i inne przykłady instrumentalnego wykorzystania obozowej historii

- Książka "Tatuażysta z Auschwitz" jest koronnym przykładem tego, jak w sposób instrumentalny został zawłaszczony i wykorzystany autorytet świadka, który przeżył Auschwitz. Został on literacko przetworzony i oddany w ręce czytelników tak, jak gdyby była to literatura faktu - mówiła w Dwójce dr Wanda Witek-Malicka z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Rozdziały (7)

1. Wprowadzenie i omówienie tematu

Jakub Kukla przedstawia problematykę popkulturowych przedstawień obozowej historii, a Wanda Witek-Malicka odgrywa rolę gościa, omawiając powstanie i wpływ takich przedstawień.

2. Analiza 'Tatuażysta z Auschwitz'

Kukla i Witek-Malicka omawiają książkę i serial 'Tatuażysta z Auschwitz', analizując ich nieautentyczność i wpływy na świadomość obozowej historii.

3. Krytyka 'Chłopca w pasiastej piżamie'

Kukla i Witek-Malicka omawiają książkę 'Chłopiec w pasiastej piżamie', analizując jej nieautentyczność i wpływ na edukację młodych ludzi.

4. Krytyka 'Lista Schindlera'

Kukla i Witek-Malicka omawiają film 'Lista Schindlera', krytykując przedstawienie dobrych esesmanów i skoncentrowanie na postaciach z dobrymi intencjami.

5. Analiza filmu 'Mistrz'

Kukla i Witek-Malicka omawiają film 'Mistrz', krytykując przedstawienie postaci Rapportfuhrera Gerard Palicza i jego wpływ na świadomość obozowej historii.

6. Analiza stereotypów w filmie

Analiza filmu Mistrz i jego stereotypowe przedstawienie postaci Tadeusza Pietrzykowskiego jako samotnego bohatera.

7. Przeciwstawienie stereotypów

Wyjaśnienie, że stereotypy takie jak miłość jako siła uratowania są nieautentyczne i nieprawdziwe w kontekście obozów koncentracyjnych.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 24 wyników dla "Auschwitz"

Naszym gościem jest dr Wanda Witek-Malicka, Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Wspomniałem o popkulturowych przetworzeniach wydarzeń wojennych, w szczególności tych historii, które rozgrywają się czy rozgrywały się w obozie Auschwitz.

Z całą pewnością moda ta wykwitła wraz z 75. rocznicą wyzwolenia Auschwitz-Birkenau i wtedy też pojawił się pierwsza z serii tych książek, których teraz jest tak bardzo wiele, czyli Tatuażysta.

Czy Państwo w Muzeum Auschwitz-Birkenau śledzą wszystko to, co jest produkowane i prezentowane także w świecie kultury, a dotyczy przeszłości obozowej?

Tatuażysta z Auschwitz to jest tytuł sprzed kilku lat.

To w teorii przynajmniej historia Laliego Sokołowa, tatuażysty z Auschwitz.

Jest i opublikowana recenzja zarówno książki, jak i serialu i są liczne głosy, krytyki płynące nie tylko ze strony Muzeum Auschwitz-Birkenau, ale także z różnych innych instytucji.

Rzeczywiście ta książka jest takim przykładem koronnym tego, jak w sposób instrumentalny został zawłaszczony i wykorzystany autorytet świadka, autorytet osoby, która przeżyła Auschwitz-Birkenau.

Wiemy na pewno, że w książce roi się od błędów i przekłamań różnego rodzaju, od poziomu podstawowej faktografii po budowanie takiego całościowego obrazu Auschwitz zupełnie oderwanego od realiów historycznych.

Tatuażysta z Auschwitz, jak Pani wspomniała, wywołał niemałe poruszenie.

Niemniej jednak bardzo wiele osób uwierzyło w to, że jest to książka przedstawiająca realia obozu koncentracyjnego Auschwitz właśnie.

Nie zadałam go też dlatego, że kiedy prowadzę wykłady na temat literatury i tej fikcyjnej dzisiejszej reprezentacji Auschwitz w popkulturze, ale też wykłady na temat literatury tej naprawdę wartościowej, tej rzeczywiście wspomnieniowej.

I z czasem doprowadza to do takich karykatur, jak na przykład w książce Skrzypaczka z Auschwitz, w której czytamy, że o niemieckich więźniach funkcyjnych, tych niemieckich więźniach funkcyjnych, o których my wiemy z relacji byłych więźniów, że byli oni niezwykle brutalni, że oni właściwie przez społeczność więźniarską byli bardziej utożsamiani

Mówimy o tych więźniach, którzy zostali przywiezieni tutaj do Auschwitz z obozów niemieckich i mieli stanowić to przedłużenie, tak zwane przedłużenie władzy ssmańskiej, którzy byli blokowymi, byli kapo, którzy niezwykle brutalnie traktowali podległych im więźniów.

Tymczasem czytamy w książce Skrzypaczka z Auschwitz, że ci właśnie ludzie z zielonymi trójkątami, więźniowie niemieccy, tworzyli w Auschwitz ruch oporu, co jest zupełnie absurdalne, że ci ludzie to byli prawnicy, lekarze, to jest nieomal cytat z tej książki, bardzo przyzwoici i oni w Auschwitz zajmowali się unieszkodliwianiem esesmanów po to, żeby ci już więźniom krzywdy więcej nie czynili.

Każdy, kto choć trochę zna historię Auschwitz i historię Tadeusza Pietrzykowskiego, utożsami tą postać z Rapportfuhrerem Gerardem Paliczem.

To samo mamy w serialu Tatuażysta z Auschwitz i w książce, w którym lale przedstawiony jest jako taki samotny jeździec, który ma jakieś, dzięki własnemu sprytowi, własnym możliwościom, własnej sile, nie wiem, ducha.

Czytelnik, który będzie budował sobie wyobrażenie o rzeczywistości KL Auschwitz wyłącznie na podstawie współczesnej literatury popularnej, z całą pewnością wyniesie z tej lektury przekonanie,

Tym, co również jest bardzo krzywdzące i co przekłamuje realia wojenne, jest takie dość kiczowate przekonanie o tym, jak widzimy bardzo wyraźnie, to jest właściwie taki motyw przewodni czy puenta płynąca z serialu Tatuażysta z Auschwitz, że miłość potrafi wszystko zwyciężyć.

Kiedy opowiada o tym, jak jej szwagierka zachorowała, jak ona sama jako dziecko właściwie starała się heroicznie walczyć o to, żeby to jej gasnące życie utrzymać, pisze wprost, że w tej walce byłam uzbrojona tylko w moją wielką miłość do Heli, ale miłość w Auschwitz nikogo nie mogła ocalić.

Człowiek w Auschwitz nie umierał z braku miłości.

Człowiek w Auschwitz umierał dlatego, że chorował, dlatego, że był głodzony, dlatego, że warunki były nieludzkie i tu miłość na pewno nie wystarczała.

Tak jest skonstruowana powieść, na tym to polega, ale my tak bardzo angażujemy się, no tu na przykładzie tatuażysty z Auschwitz, tak bardzo angażujemy się w losy Lalego i Gity, że łatwo ulegamy takiemu złudnemu wyobrażeniu, że skoro im się udało przetrwać, to właściwie mamy happy end.

Dr Wanda Witek-Malicka, Muzeum Auschwitz-Birkenau, dziękuję serdecznie.