Mentionsy

Goście Dwójki
Goście Dwójki
15.01.2026 16:30

Kontrowersje wokół dyrekcji Muzeum Literatury. Audycja M. Niecieckiej-Mac

Ciągle głośno jest o Muzeum Literatury w Warszawie. Niestety, nie ze względu na misje instytucji, lecz na kontrowersje, jakie towarzyszą powołaniu na szefową placówki radnej Koalicji Obywatelskiej Beaty Michalec. Nominacja nastąpiła mimo sprzeciwu ministry kultury Marty Cienkowskiej, która uznała ją za przykład „obsadzania stanowisk w kluczu politycznym”. O historii i szczegółach kontrowersyjnego wyboru dyrekcji Muzeum Literatury Małgorzata Nieciecka-Mac rozmawia z członkami Unii Literackiej Piotrem Siemionem i Jackiem Dehnelem.  

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 97 wyników dla "PO"

Dzień dobry Państwu, a dziś w dwójce temat poważny, trudny i kontrowersyjny, bo rozmawiać będziemy o sporze w Muzeum Literatury w Warszawie.

Sporze, kontrowersjach towarzyszących już od wielu miesięcy temu, kto kierować ma tą jedyną taką instytucją zajmującą się literaturą w Polsce, przechowującą najcenniejsze rękopisy.

Bardzo mi miło, że możemy się tutaj, mamy szansę wypowiedzieć się w sprawie, która no wbrew pozorom nie dotyczy jakiejś tam, jak to widzą być może politycy, jakiejś tam biblioteki gdzieś w jakimś kącie Starego Miasta w Warszawie, bo

Muzeum Literatury to nie jest tylko muzeum, to jest jedno z większych i ważniejszych archiwów kultury polskiej, więc nie jest to po prostu jeszcze jedna dzielnicowa biblioteka.

To nie tylko instytucja z tradycjami, ale też instytucja o sporym budżecie, o ogromnym wpływie na kulturę polską i w tym momencie...

Sprzymierzono oczywiście z podobnymi organizacjami tłumaczy.

A co się dzieje, to warto przypomnieć.

Tak, wspominaliśmy już o tym w studio.

Za chwilkę posłyszymy też głos Jacka Denela, pisarza i członka Unii Literackiej, którego zapytałam o to, co dzieje się w Muzeum Literatury.

Natomiast marszałek Struzik powołał jej kandydatkę, panią Michalec, która uzyskała mniej głosów.

W związku z tym ten konkurs musiał zostać powtórzony.

No i został powtórzony w warunkach bardzo specyficznych.

Po pierwsze, powołano tam głównie urzędników związanych bezpośrednio z partiami politycznymi, z PO i z PSL.

Radną PO i żoną ważnego członka PO.

I następnie też część tych osób miała jakiś rodzaj innych zależności, które wskazują w ogóle na to, że być może nie powinny zasiadać w tej komisji.

Ze strony społecznej tak naprawdę, mimo tego, że Unia Literacka i Stowarzyszenie Pisarzy Polski zgłosiło się do komisji, nie zostało zaproszone, był jednym przedstawicielem Związku Literatów Polskich, również związany z politykami.

I ta strona społeczna de facto została powołana przez

Następnie nie pozwolono nam zadać części pytań

Kandydatce pani Michalec, mówiąc, że to są sprawy personalne, chociaż dotyczyły bezpośrednio nie tylko tego, co zrobiła przez rok jako pełniąca obowiązki dyrektora, ale również tego, co opisywała w swoim dokumencie określającym wizję muzeum.

No i następnie pani Michalec właśnie głosami tych polityków została wybrana.

Ewidentnie był to po prostu proces wyboru po linii politycznej, a nie po linii kompetencji, a nasza komisja miała wybrać najlepszego dyrektora, a nie taką osobę, która spełnia jakieś warunki partyjne.

Natomiast problemy, które się tam pojawiały, były bardzo duże.

Po pierwsze, wedle naszych wiadomości powołano osobę, która nie może być powołana na dane stanowisko z uwagi na zapisy ustawy o muzealnictwie.

Po drugie, że bardzo cenne muzealia, archiwa, bo archiwa są najcenniejszą częścią Muzeum Literatury i najbardziej wyjątkowo stanowiącą wyjątkowość tej placówki, są teraz spisywane, spisywane są rękopisy i wedle naszych wiadomości są spisywane w sposób niewłaściwy, w niewielkim pomieszczeniu, które grozi

Wymieszaniem poszczególnych części archiwum przez osoby do tego niepowołane, tam są między innymi stolarze, między innymi kierowcy, to są prawie 1 trzecia stanu pracowników muzeum.

No to są rzeczy bardzo poważne, jeśli chodzi o muzealnictwo, narażenie muzealiów i łamanie ustawy o muzeach.

Być może są właściwe wyjaśnienia tego, być może zostaliśmy wprowadzeni w błąd, ale pani Michalec postanowiła nam nie odpowiadać na to?

Pani dyrektor Beata Michalec pozwoliła na na przykład taką rozmowę poza protokołem.

To znaczy, czy zdarzyło się panu porozmawiać po prostu z tą osobą?

Przyszła na moje spotkanie autorskie i mówiła coś na temat współpracy z Unią Literacką jako właśnie ta pełniąca obowiązki dyrektora.

Skierowaliśmy osobę spośród członków, która została zapoznana z osobą z muzeum w kwestii stworzenia jakiegoś cyklu spotkań.

A to było jedyne nasze spotkanie takie w ogóle niezwiązane z tym, bo ja wtedy nie wiedziałem oczywiście, że będę członkiem tej komisji.

Rozmawialiśmy po prostu na sprawach zawodowych.

No i pani Michalec w zasadzie głównie mówiła o tym, czego dokonała, ponieważ czas był ograniczony.

To w zasadzie do tej wizji nie przeszła, no ale myśmy oczywiście mieli jako członkowie komisji te dokumenty wcześniej wysłane, w związku z tym z nimi się zapoznaliśmy.

Natomiast nie ukrywam, że moim zdaniem, abstrahując od tego, co się zdarzyło w muzeum dotychczas, po prostu były dwie inne osoby wśród kandydatów, które były znacznie bardziej kompetentne, znacznie lepiej się znają na literaturze, na archiwach itd., które w moim pojęciu byłyby znacznie

Jesteśmy po prostu lepszymi dyrektorami dla dobra społeczności pisarskiej, społeczności muzealniczej, ogółu mieszkańców Warszawy i Polski.

Spory pomiędzy poszczególnymi częściami władzy są częścią demokracji.

Natomiast nepotyzm i ustawianie konkursów to jest jedna z chorób demokracji i każdej władzy.

Być może Ministerstwo Kultury podejmie jakieś zdecydowane działania albo doczekamy się jakiegoś komunikatu, że sytuacja w Muzeum Literatury doczekała się jakiejś zmiany.

Pytanie jest o jego zasadność, jeżeli ta komisja miałaby wyglądać tak samo i mielibyśmy po raz kolejny przechodzić, jeść tę żabę.

Nie widzę powodu dla takich działań.

Czy to będzie wtedy jakaś negocjacja między Ministerstwem a Urzędem Marszałkowskim na podstawie tego konkursu jednego lub drugiego, które już zostały przeprowadzone?

Przypomnijmy i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a także środowiska literackie i naukowe są zbulwersowane decyzją władz Mazowsza o tym, kto kieruje instytucją Muzeum Literatury w Warszawie.

No i tak patrząc na skład komisji konkursowej, to można zaryzykować tezę, że tutaj wynik był do przewidzenia, ponieważ można na różne sposoby patrzeć na dobór takiej komisji, ale na pewno coś, czego...

Mówię to jako prawnik, warto unikać, to jest konflikt interesów pośród członków jej komisji, a tym razem można wysnuć co najmniej opinię, że tego typu zasady nie zostały dochowane.

To znaczy, oprócz oczywiście osób bezpośrednio delegowanych przez władze województwa, które tutaj mają, bo przypomnijmy,

Muzeum Literatury jest współurządzone, że tak powiem, przez Sejmik Wojewódzki i przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Natomiast w skład komisji konkursowej po pierwsze byli oczywiście delegaci władz wojewódzkich, po drugie były osoby z innych środowisk, lecz można przypuszczać, albo wręcz wskazać w pewien sposób zależne,

Od tamtego wspomnianego środowiska.

Oprócz tego byli związkowcy, którzy, wprawdzie oczywiście związki zawodowe zawsze mają swoje zdanie, ale małe instytucje, związkowcy często mogą występować albo przeciwko dyrekcji, czy osobom pełniącym obowiązki dyrektora, albo ich poprzeć.

Pisarze akurat, dwójka pisarzy, w tym właśnie Jacek Denel wspomniany i Marzanna Kieler, których zadaniem było nie tylko obserwować, ale też głosować i przedstawić ministerstwu w sposób możliwie obiektywny przebieg tego procesu, stwierdzić czy był on transparentny i rzetelny.

No i oczywiście, jak wiemy, ta dwójka pisarzy złożyła swoje votum separatum wobec wyniku konkursu, a ministerstwo, mając do dyspozycji oczywiście rozmaite materiały informacyjne, bo przecież takich decyzji nie podejmuje się patrząc w sufit,

Zaprotestowało przeciwko wynikowi konkursu i powiedziało, o ile wiem, że go po prostu nie uznaje.

Ale w następnym ruchu władze województwa podjęły uchwałę, że wynik konkursu jest jak najbardziej ważny i osoba wskazana uprzednio zostanie nowym dyrektorem czy nową dyrektorką Muzeum Literatury.

Do spotkania nie doszło.

Kancelaria Marszałka nie zdecydowała się na to spotkanie, ale przysłali wypowiedź pani rzecznik.

Posłuchajmy jej teraz.

Pani minister wskazując swoich przedstawicieli do składu komisji konkursowej wyraziła zgodę na powołanie dyrektora Muzeum Literatury

Skoro konkurs się odbył, został przeprowadzony zgodnie z obowiązującymi przepisami, w sposób otwarty, konkurencyjny i transparentny, nie ma podstawy do podważania jego wyników.

Dlatego Zarząd Województwa 23 grudnia powołał panią Beatę Michalec na stanowisko dyrektora muzeum na okres 7 lat.

Proszę odnieść się do tej wypowiedzi.

Powiem Pani, że wysłuchałem tej wypowiedzi z pewnym zdziwieniem, bo pomijając już te aspekty transparentności konkursu, jego rzetelności, mamy jeszcze taki dokument, być może trudny właśnie dla organizatorów konkursu, a tym dokumentem jest statut Muzeum Literatury, który stwierdza,

Expressis verbis, czyli czarno na białym, że do powołania dyrektora placówki potrzebna jest zgoda Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a takiej zgody Komisja Konkursowa nie otrzymała, wobec czego no wszelkie tego typu argumenty, że wszystko było

Pięknie, mocno odstają od właśnie podstawowego dokumentu tej Konstytucji Muzeum Literatury, która jest tutaj bardzo wyraźnym drogowskazem.

Natomiast, no nie przejmując się właśnie statutem, władze województwa powołały panią Michalec na stanowisko.

Tym niemniej, no z drugiej strony jest to, jak mi się wydaje, sprawa mocno polityczna, czyli kto kogo, czyli buldogi walczą pod dywanem, obrazowo mówiąc.

Na co społeczność międzynarodowa mówi, ale Grenlandia jest terytorium powierniczym Danii i mieszkańcy Inuici też mają coś do powiedzenia, na co Donald Trump odpowiada, ale ja chcę Grenlandii.

Mamy do czynienia z bardzo cennymi zbiorami, które wymagają i opieki merytorycznej i należytego traktowania ze strony osób zarządzających kulturą, czy to w wymiarze ogólnopolskim, czy jak w tym wypadku wojewódzkim.

No tak, przed Muzeum Literatury poważny remont, wielki właściwie.

W takiej sytuacji za sterami muzeum powinna zasiadać osoba, która ma jakiekolwiek doświadczenie, także właśnie nie tylko w dziedzinie literatury, archiwaliów, muzealnictw, ale także procesów inwestycyjnych.

Wszystko to nie są zasadnicze przeszkody, gdyby nie to, że w tym wypadku przedstawiciele Ministerstwa Kultury wskazali w swoim memorandum, które na pewno dotarło na biurko Pani Ministry Kultury, no wskazali szereg takich bardzo podstawowych uchybień i proceduralnych, i właśnie natury merytorycznej, ale teraz zamiast spierać się o to, czy czarne jest trochę białe, a trochę szare,

Raczej spójrzmy na to z innej pozycji, jako właśnie przedstawiciel osób z jednej strony zainteresowanych, znaczy środowiska pisarzy, a z drugiej no niebezpośrednio uwikłanych w tę sytuację.

Ja mogę powiedzieć tylko, że wielka szkoda, że plac

Skończy tak, jak zdecydują politycy.

Jedna grupa czy inna, to niestety tutaj tak mi podpowiada poczucie realizmu.

Natomiast chciałbym przypomnieć taką sytuację sprzed pół wieku, bo jest to kwestia odpowiedzialności, nie przed sądem czy naczelnym sądem administracyjnym, ale odpowiedzialności przed, to śmiesznie zabrzmi, przed historią.

Otóż pół wieku temu we Wrocławiu ówczesny wojewoda, no nie podobało mu się, że w samym centrum miasta, na Wyspie Słodowej, stoją jakieś ruiny.

Więc jeden telefon do zaprzyjaźnionej jednostki saperów wystarczył, żeby przyjechali żołnierze i na prośbę serdeczną tegoż wojewody te renesansowe młyny wysadzili w powietrze.

Z panią Michalec nie udało się nam spotkać, mimo moich próśb, telefonów, wiadomości mailowych.

Do takiego spotkania nie doszło.

A z nami był Piotr Siemion, polski prozaik, tłumacz i prawnik.

O sprawę Muzeum Literatury w Warszawie zapytałam także w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a spotkał się ze mną Rzecznik Prasowy Ministerstwa Piotr Jędrzejowski.

Jesteśmy jeszcze przed podjęciem ostatecznej decyzji.

Będziemy informować publicznie o naszych decyzjach, jak tylko zostaną podjęte.

Czy liczą państwo także, że uda się to załatwić po prostu rozmową, dialogiem z panią dyrektor Michalec, która być może po prostu ustąpi?

Również po to, żeby nie wyprzedzać pewnych faktów, proszę o jeszcze chwilę cierpliwości.

To pozwolę sobie odczytać wiadomość, którą dostałam od pracowników Muzeum Literatury.

Oni wszyscy chcą pozostać anonimowi, gdyż, jak piszą, obawiają się konsekwencji wypowiadania się publicznie na temat funkcjonowania muzeum obecnie.

Funkcjonujemy w niepewności i poczuciu absurdu, uwięzieni w politycznym klinczu.

Bardzo niepokoi nas kierunek, w jakim muzeum zmierza programowo.

Wyrażaliśmy je już w grudniu, wyrażaliśmy je zresztą już wcześniej przed samą procedurą konkursową w pismach do pana marszałka zgłaszając szereg wątpliwości dotyczących w ogóle sposobu powoływania członków komisji konkursowej.

To jest przede wszystkim niepokojąca sytuacja, że pracownicy instytucji zgłaszają się teraz

Anonimowo, ze swoimi lękami, obawami co do sposobu funkcjonowania instytucji.

Przede wszystkim wątpliwości budził już sam tryb powoływania składu komisji konkursowej.

Zgłaszaliśmy panu marszałkowi to, że uważamy za niedopuszczalny fakt, że właściwie trzy czwarte członków komisji było bezpośrednio lub pośrednio związanych z Urzędem Marszałkowskim.

Nie chcę oceniać pani Beaty Michalec i jej kompetencji w tym zakresie, natomiast sposób jej powołania budzi rozliczne wątpliwości.