Mentionsy

Goście Dwójki
Goście Dwójki
13.11.2025 08:30

Jarosław Iwaszkiewicz łącznikiem między Polską i Danią. Prowadzi Marcin Pesta

W dawnej willi Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku lada moment rozpocznie się festiwal "Stawisko miejsce symbiozy sztuk i kultur. Dania, kraj smutnej idylli". Jarosław Iwaszkiewicz, jako tłumacz Sørena Kierkegaarda, był łącznikiem pomiędzy kulturami obu krajów. O duńskiej odsłonie festiwalu w Stawisku opowiedziały: Agata Kościelna-Ratowska i Agata Charuba-Chadryś z Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 33 wyników dla "Iwaszkiewicz"

Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku.

Czy to jest taka naturalna kontynuacja wcześniejszych odsłon, czy raczej powrót do osobistych doświadczeń Jarosława Iwaszkiewicza, dyplomaty?

To można dwie przyczyny wymienić, bo na pewno jest to kontynuacja i po prostu odpowiedź na założenie festiwalu, którym jest prezentowanie domu Iwaszkiewiczów jako miejsca symbiozy sztuk, ale też symbiozy różnych kultur.

I tak poprzednie festiwale dotyczyły Związków Iwaszkiewiczów czy Domu Iwaszkiewiczów z kulturami żydowską, ukraińską, francuską czy włoską w ubiegłym roku.

No bo Jarosław Iwaszkiewicz, musimy powiedzieć, spędził w Kopenhadze trzy lata jako sekretarz poselstwa.

Tak, jest specyficzne miejsce i to też jest bardzo ciekawe jak działa sam los, albo może nawet Fatum jakby powiedział Iwaszkiewicz, że my właśnie po edycji włoskiej przenosimy się na północ do Danii, bo sam Iwaszkiewicz widział bardzo wiele, paradoksalnie, bardzo wiele połączeń między właśnie Sycylią, między Włochami, a między Danią.

No poza tym rzeczywiście Iwaszkiewicz był tutaj głównym spoiwem.

Oczywiście ten duński krajobraz, ta harmonia, ten spokój, melancholia bardzo jakoś Iwaszkiewiczowi odpowiadały, bardzo się z nimi utożsamiał.

Tak i to jest cytacja Iwaszkiewicza, który właśnie mówił, że Dania nie jest krajem dramatu ani krajem tragedii, tylko jest właśnie krajem smutej idylli.

Czy można powiedzieć, że Jarosław Iwaszkiewicz był hyge?

No my na pewno chcemy pokazać ten dom Iwaszkiewiczów w tym kontekście i mamy nadzieję, że nasi goście, goście festiwalowi odczują ten klimat.

Mamy nadzieję, że wystawa też będzie istotnym komponentem, który pokaże hygę, w ogóle myślenie też o wnętrzu i o przestrzeni, też o dobrym życiu, że to też dla Iwaszkiewicza było istotne.

Jak one opowiadają tę duńską historię Jarosława Iwaszkiewicza?

Ja myślę, że warto zastanowić się nad tym, w jakim punkcie życia Iwaszkiewiczowskim ta Kopenhaga się wydarza.

No i wtedy, za kilka miesięcy później, Iwaszkiewicz trafia do Danii, do Kopenhagi.

No i tutaj też jest ta cała ciemna historia, czyli jakby nasilające się kłopoty z jej zdrowiem psychicznym, które w finale w 1935 roku już prowadzą do tego, że Iwaszkiewicz też rezygnuje z Brukseli, rezygnuje z Kopenhagi i wraca do Polski, żeby się nią opiekować.

Co Panią udało się odnaleźć takiego najciekawszego w archiwach związanych z pobytem Iwaszkiewicza w Danii?

Iwaszkiewicz jeszcze jako dziecko na Ukrainie w Kelniku już tę baśnię Andersena poznawał.

Właśnie ta bojaźń i drżenie, która do nich trafia, no to jest w przekładzie Iwaszkiewicza.

Jak narodził się w ogóle ten pomysł i jak zabrzmi opowiadanie Jarosława Iwaszkiewicza w tej formie?

W tym roku, jako że tematem przewodnim festiwalu jest Dania, to sięgnęliśmy po jedyne w zasadzie opowiadanie duńskie Iwaszkiewicza, Słońce w kuchni.

I Słońce w Kuchni jest inspirowane prawdziwą historią, w ogóle na którą Iwaszkiewicz natrafił w jednej z rubryk kryminalnych duńskiej prasy.

Czy Dania Iwaszkiewicza i Dania Współczesna mają ze sobą coś wspólnego?

To, co tak Iwaszkiewicz świetnie zdiagnozował, co on tak wyczuł, ta właśnie ta smutna idylla, to połączenie piękna, ale też trochę tego ducha protestanckiego, tego takiego kraju na pograniczu,

Między Anglią, między Niemcami, kraju, gdzie nie przez przypadek, jak uważał Iwaszkiewicz, Szekspir osadził też Hamleta.

Mimo, że jak pisał w Gnieździe Łabędzi Iwaszkiewicz, i tam jest taka sekcja już uzupełniona o jego zapiski z wizyty po II wojnie światowej, gdzie właśnie on sam próbuje odtworzyć swoje spacery z lat 30.,

No właśnie, od kilku lat festiwal pokazuje, że to miejsce, dom Marii Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku,

Znaczy chcą wracać do Iwaszkiewicza na pewno.

Iwaszkiewicz się absolutnie nie starzeje.

Staramy się, przede wszystkim jesteśmy muzeum literackim, więc nie możemy absolutnie zapomnieć o literaturze, ale to są te dwa wątki, które zawsze nam przyświecają, bo to, że literatura jest obecna w domu Iwaszkiewicza jest czymś oczywistym.

Ale to, że muzyka ma tam tak swoje pokaźne miejsce, też jest dla nas oczywiste, bo przecież Iwaszkiewicz uważał, że muzyka jest najważniejszą, najpiękniejszą ze sztuk.

Nawet chcemy wyjść z Europy, ale myślę, że w przyszłym roku jeszcze w tej Europie pozostaniemy i rozważamy festiwal, edycję niemiecką, bo przecież z tym krajem Iwaszkiewicz również był bardzo związany.

Anny i Jarosława Iwaszkiewicza w Stawisku, a także Agata Charuba-Chadryś z działu promocji Muzeum.