Mentionsy
69. Nie tylko konie – opowieść o "Burzy" Chełmońskiego
W tym odcinku przyglądamy się obrazowi Józefa Chełmońskiego „Burza” z 1896 roku z kolekcji Muzeum Narodowego w Krakowie. Czym wyróżnia się „Burza” na tle innych obrazów Chełmońskiego? Czy oprócz tytułowej burzy obraz opowiada o czymś jeszcze? Dlaczego warto oglądać ten sam obraz kilka razy?
Szukaj w treści odcinka
Burzę Józefa Chełmońskiego.
O czym oprócz burzy opowiada w nim Chełmoński i czy warto oglądać ten sam obraz kilka razy?
Opowiem w nim o obrazie Burza Józefa Chełmońskiego ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, który na co dzień wisi w sukiennicach.
Jednak od kilku miesięcy go tam nie ma, bo Burza podróżuje po Polsce razem z innymi pracami Chełmońskiego.
Projekt Chełmoński.
Jego zwiększeniem jest monograficzna wystawa poświęcona twórczości Józefa Chełmońskiego.
Muzealnicy z Warszawy, z Poznania i z Krakowa zgromadzili najważniejsze obrazy Józefa Chełmońskiego.
W Warszawie grupa kuratorów, jak czytamy na stronie Muzeum, zdecydowała się na układ, który odzwierciedlał najważniejsze dziedziny malarskich zainteresowań Chełmońskiego.
Obrazy zostały ułożone chronologicznie, można więc prześledzić kolejne etapy twórczości Chełmońskiego, które akurat w jego przypadku związane są z konkretnymi miejscami.
Chełmoński bardzo go podziwiał, zresztą przez całe swoje życie.
W 1907 roku, czyli mając 58 lat i będąc już takim dojrzałym artystą, Chełmoński pisał o Gersonie w liście do swojego przyjaciela Antoniego Sygietyńskiego, że to jemu właśnie, Gersonowi, wszystko zawdzięcza.
I zdaje się, że to ta lekcja, ta lekcja z warszawskiej pracowni Gersona została z Chełmońskim na zawsze.
Umiejętność obserwacji, którą nabył jeszcze w dzieciństwie, wędrując dużo po mazowieckich lasach i przypatrując się życiu wsi pogłębiona przez studia Ugersona, jest mocną bazą twórczości Chełmońskiego.
Żeby dalej się uczyć, Chełmoński wyjechał do Monachium.
Józef Brandt i Maksymilian Gierymski, którzy zauważyli talent Chełmońskiego, zorganizowali loterie.
To była loteria na rzecz wyjazdu Chełmońskiego do Monachium, na rzecz jego nauki tam.
Chełmoński ostatecznie w Monachiu był, ale żył i mieszkał biednie.
Nie wspominał tego czasu monachijskiego zbyt dobrze, podobnie zresztą jak Stanisław Witkiewicz, z którym Chełmoński się przyjaźnił.
Obrazy, które Chełmoński malował w Monachium, krytyka niemiecka oceniała jako zbyt emocjonalne, zbyt żywiołowe.
Po kilku trudnych latach w Monachium Chełmoński wrócił do Warszawy.
Potrzeba tworzenia była paląca, jak zgrabnie ujął to Antoni Piotrowski, malarz, przyjaciel Chełmońskiego.
To właśnie z nim oraz ze Stanisławem Witkiewiczem i Adamem Chmielowskim Chełmoński wynajął pracownię na ostatnim piętrze Hotelu Europejskiego w Warszawie przy krakowskim przedmieściu 414.
Antoni Piotrowski we wspomnieniach o Józefie Chełmońskim pisał, że wcześniej tę pracownię zajmował krawiec i żeby ją odstąpił dali mu 150 rubli.
W takiej atmosferze we wspólnej malarskiej pracowni Chełmoński namalował 16 obrazów.
Chełmoński zainteresował się jej życiem wewnętrznym, jej myślami, jej marzeniami.
Zainteresowanie Chełmońskiego przeżyciami i emocjami mieszkańców ukraińskich i polskich wsi jest widoczne potem w całej jego twórczości, ale bardzo mocno w tym ostatnim okresie, w tym, w którym powstała burza.
Zanim jednak Chełmoński skupił się na malowaniu nastrojowych obrazów pokazujących piękno i siłę natury, namalował ponad 100 prac, których głównymi bohaterami były przede wszystkim konie.
Paryska przygoda Chełmońskiego trwała 12 lat.
Chełmoński wystawiał na salonie, a jego obrazy zbierały świetne recenzje.
Chełmoński nawiązał współpracę ze znanymi handlarzami sztuki.
Obrazy Chełmońskiego pływały za ocean i ta ogromna popularność wiązała się też oczywiście z bardzo dużymi zarobkami.
Z badań Wojciecha Głowackiego, który był jednym z kuratorów tej warszawskiej odsłony wystawy, wynika, że Chełmoński znalazł się w mniej niż 1% najbogatszych ludzi we Francji w tamtym czasie.
Józef Chełmoński korzystał z tych wszystkich przywilejów wynikających z posiadania takich ogromnych pieniędzy.
Ale, niestety, finansowa sytuacja Chełmońskich zaczęła się znacznie pogarszać, bo wprowadzono bardzo wysokie, kilkudziesięcioprocentowe cło od obrazów, które były sprowadzane z Europy do Ameryki.
Jak pisze Piotrowski, Chełmoński nie był oszczędny, więc nie miał za dużo tych pieniędzy odłożonych i w ogóle te pieniądze jakoś mu się tak rozłaziły, to cytat za jego przyjacielem.
Chełmoński musiał zająć się oprócz malowania także ilustrowaniem.
Uważali, że Chełmoński marnuje swój talent po prostu.
Witkiewicz prosił go, żeby Chełmoński się opamiętał.
Tadeusz Matuszczak, badacz twórczości Chełmońskiego, nazywa ten wyjazd rekonesansowym, a to dlatego, że Chełmońscy nie sprzedali od razu swojego paryskiego mieszkania, Chełmoński nie pozbył się też pracowni.
Ostatecznie za pożyczone pieniądze Chełmoński kupił niewielki dworek, Piotrowski nazywa go folwarczkiem, dworek w Kuklówce, niedaleko Grodziska, a więc na Mazowszu, w rodzinnych stronach.
Matuszczak pisze o tym, że Maria nie akceptowała przemiany Chełmońskiego i tutaj cytuje za Marią wbrudnego, niechlujnego i małorolnego chłopa.
Historyczka sztuki Joanna Sosnowska podaje natomiast, że Chełmoński stosował wobec Marii przemoc.
Chełmoński został w Kuklówce i miał pod opieką starsze córki, które z czasem się wyprowadziły, a z Wandą, która potem została zresztą artystką, nie otrzymywał kontaktu.
Opowiadam o tym wszystkim, żebyście mogli wyobrazić sobie, kim był Chełmoński, który namalował burzę.
Chełmoński był też doświadczonym człowiekiem w tym czasie.
Do tej pierwszej wchodzi się z przestrzeni, w której spiętrzone były obrazy z ostatnich lat, które Chełmoński namalował w Paryżu.
I nawet nie znając biografii Chełmońskiego, nie wiedząc, że jego sztuka w kuklówce przechodzi od nowe, można po prostu to poczuć, można to zobaczyć.
Chełmoński jest doskonałym obserwatorem, ale też widać w tych pracach coś więcej niż tylko takie malarskie zainteresowanie.
Chełmoński zagłębił się w naturę i jak powiedziała nam Maria Gołąb, odnalazł z nią emocjonalną więź i to widać w tych pracach.
Tu można obejrzeć prace, w których Chełmoński wraca do tych tematów z początku swojej twórczości, do tematyki ludowej.
Burza Chełmońskiego jest dla mnie esencją letniej burzy.
W takiej powieści, którą ostatnio czytałam, ona miała tytuł Wzbieracze Borówek, autorka opisywała burzę i użyła idealnie pasującego do obrazu Chełmońskiego określenia.
To właśnie widzę w pracy Chełmońskiego.
Wiatr u Chełmońskiego jest tak silny, że wyrywa niektóre z nich te źdźbła i unosi je do góry.
Chełmoński uznał po czasie, że zrezygnuje z kilku postaci, zrezygnuje też z psa i poświęci to miejsce łące.
Burza Chełmońskiego jest takim sugestywnym obrazem, że można tę burzę usłyszeć.
W tym zestawieniu siły natury i bezsilności zwierząt, a przede wszystkim człowieka, wyraża się taka ważna refleksja, która pojawia się w wielu pracach Chełmońskiego z tamtego czasu.
Człowiek może być blisko natury, on jest w tej naturze, tak go też portretuje Chełmoński, ale musi pamiętać, że on jest jej podległy i że to nie on decyduje.
W ostatnich latach życia Chełmoński łączył naturę z wiarą, sakralizował przyrodę.
I tym samym Chełmoński wpisał się w modernistyczne rozumienie krajobrazu, gdzie ważne stają się osobiste odczucia i emocje.
Ostatnie odcinki
-
Pracownie artystek z przełomu XIX i XX wieku
26.02.2026 07:57
-
Love story: Aleksander Gierymski
14.02.2026 09:14
-
Galleria degli Uffizi we Florencji, wystawy Che...
15.01.2026 09:45
-
Odzyskany obraz. Bertha Wegmann i jej wrocławsk...
28.10.2025 09:16
-
Portret królowej. Opowieść o Marii Leszczyńskie...
16.09.2025 10:25
-
Do czego potrzebujemy archeologii? – rozmowa z ...
26.08.2025 10:23
-
Tamara Łempicka – malarka i marka
05.08.2025 19:19
-
8 obrazów, które warto zobaczyć w Muzeum Narodo...
22.07.2025 13:39
-
Aleksander Gierymski w poszukiwaniu doskonałości
08.07.2025 04:30
-
71. Wyspiański i Mehoffer – historia przyjaźni
10.06.2025 05:10