Mentionsy

Fakt o pieniądzach
Fakt o pieniądzach
07.07.2025 07:36

Zamiast "bykowego" lepsze ulgi podatkowe. Ekonomistka radzi, jak wspierać rodziny

Posłowie wkrótce mają zająć się propozycją wprowadzenia bykowego, czyli podatku dla osób bezdzietnych. W ten sposób państwo miałoby zachęcać młodych do tego, by zakładali rodziny. Temat budzi duże emocje. Ekonomistka dr Agnieszka Czaplińska mówi, że byłoby to nieetyczne.

Jak twierdzi, zamiast podnosić obciążenia dla osób bez dzieci, rząd powinien skupić uwagę na czymś innym. – Zaczęłaby od takiej rzeczy, na którą nasze państwo miałoby wpływ. Chodzi mianowicie o ulgi podatkowe dla rodzin z dziećmi. Może mogłyby być proporcjonalne: czyli im więcej masz dzieci, tym większe ulgi masz – mówi dr Czaplicka. Ekonomista wskazuje, że trzeba stworzyć taki program, który pozwoli zwiększyć dzietność, bo dziś to jest największym problemem. 800 plus (wcześniej 500 plus), nie sprawiło, że dzieci rodzi się więcej.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 45 wyników dla "Y."

Dzień dobry.

Dzień dobry.

W porównaniu z pierwszym kwartałem ubiegłego roku liczba mieszkańców Polski spadła o 158 tysięcy.

Ginie z naszej mapy.

Tak, zniknęło z naszej mapy.

Coraz bardziej oddalamy się od tej granicy 40 milionów i niestety ta nasza liczba ludności się coraz bardziej kurczy.

Prace można było spokojnie dostać i czy się leżało, czy się stało, te 2-3 tysiące miesięcznie się należało i o to się ludzie nie bali wtedy.

Dzisiaj jest też duża rotacja w różnych branżach, w różnych zakładach pracy.

Pójdę, zwłaszcza z punktu widzenia kobiet, pójdę na macierzyńskie, urodzę dziecko i nie wiadomo, czy będę miała, czy będę mogła wrócić do firmy, do pracy.

Dokładnie właśnie takie same pytania zadawałam sobie ja lat temu, 17-15, kiedy decydowaliśmy się na poszerzanie naszej rodziny.

Zaczyna się o tym mówić, że posiadanie dzieci to jest tak naprawdę zadanie też dla kobiety i dla mężczyzny.

Czasami nawet łapię się na tym, że nie wiem, dojadę gdzieś na przykład do hotelu, do pracy do klienta i mam popołudni, wieczór wolny.

A chciałbym przejść do instrumentów, jakie może mieć państwo albo samorządy, żeby...

Ale to tak naprawdę, drodzy państwo, nie wywołało to takiego entuzjazmu, jaki być może był planowany, że to, że damy wsparcie finansowe... Znaczy należy powiedzieć dwie rzeczy.

Te dodatkowe środki na wsparcie dla dzieciaków, one wielu rodzinom pomogły, czy trochę walczyły z tym ubóstwem i faktycznie były dobrym zastrzykiem takiego wsparcia finansowego, ale też widzimy drugą stronę medalu, że to mogło trochę zwolnić z myślenia i odpowiedzialności, czyli trochę wyręczyliśmy.

Że to nami jako na rodzicu, czy nami jako na rodzinie, na nas jako rodzinie, spoczywa obowiązek utrzymania całej rodziny.

Na wyprawkę do szkoły.

Kiedy weszło 500+, nie wiem, czy pan zwrócił uwagę, czy dociera pan takich danych, to nagle te obiady kilkukrotnie wzrosły.

Opłaty.

Więc ja bym wolała dostać, już mam teraz prawie dorosłe dzieci, ale tak sobie wyobrażam rodzica, który ma małe dzieciaki na etapie przedszkola i szkoły, że państwo w ten sposób wspiera, czyli dziecko ma ciepły posiłek zapewniony.

Też mamy duży przeskok, kiedy my chodziliśmy na zajęcia WF-u, jak się tam one odbywały, a jak teraz duża liczba dzieciaków nie ćwiczy.

Jakby ktoś załapie, ktoś mniej, ktoś może nie ma talentu do nauki języków, to potem efekt jest taki, że ja kupuję korepetycje, czyli ja wysyłam dzieci na korepetycje albo wysyłam do kolejnej prywatnej szkoły.

A gdyby faktycznie ta szkoła mogła zapewniać, może nawet szkoła, może domy kultury, jakieś inne instytucje, które mogłyby wspierać dzieciaków, że ty masz prawo przyjść, droga młodzieży, na naukę języka angielskiego, hiszpańskiego, francuskiego i my ci to opłacamy.

To jest jakby jeden aspekt taki społeczny.

To proszę sobie wyobrazić, jeżeli ktoś ma jedno dziecko, to te opłaty właśnie typu obiady, dodatkowe zajęcia, już nie mówię o takim codziennym funkcjonowaniu, ale takich ekstra rzeczach, nie wiem, jakaś wycieczka, ubrania takie jakieś, nie wiem, z wyższej półki dla jednego dziecka, a proszę pomnożyć to przez trzy.

Być może to też jest czynnik taki, który blokuje wiele rodzin przed kolejnymi dziećmi, no bo mają świadomość, że to nie są tanie rzeczy.

Znam takie osoby.

A to są rzeczy, które dzieciaki potrzebują do rozwoju, typu jakieś jogurty, twarogi, takie rzeczy.

Czyli do tego momentu, kiedy działamy.

Z drugiej strony... Muszę się napić?

Jak to są te takie modne reklamy.

Tylko to, co mamy, konsumujemy.

Czyli biorą kredyty ponad swoje siły, biorą leasingi na ponad swoje siły.

I to jest ogromna pułapka, bo te kredyty chwilówkowe są bardzo wysoko oprocentowane i potem dopiero ludzie otwierają duże oczy, jak przychodzi do spłaty w trybie, w harmonogramie taki, jaki jest zarekomendowany przez daną firmę X czy Y. Ale tak jak mówię, nie jesteśmy nauczeni odkładania, nie jesteśmy nauczeni budowania buforu, ale także inwestowania.

Gdybyśmy przez 20 lat odkładali sobie po 500 zł, to mamy po 20 latach 120 tysięcy.

Oczywiście, gdy zwiększymy to po 1000 zł, to mamy 240 tysięcy.

Niestety.

Część pensji i tak odchodzi na raty.

Weź kredyt, dopóki nie ma dzieci, bo potem ten współczynnik dzielenia kosztów jest większy.

No to właśnie mówiłam o tym aspekcie, to być może to jest czas i miejsce na to, żeby nabyć nowe kompetencje, które pozwolą Ci na wyższe wynagrodzenie, na zmianę pracy.

Niech mi państwo da, bo mi się należy.

To są jakby inne absolutnie rzeczy.

Jakby mamy ten budżet świadomie zagospodarowany.

Czyli ja już sobie zabezpieczyłam, bo wychodzę z założenia takiego, że dziś, dopóki jestem względnie młoda, przyjmijmy, że po 40 to jest młody.

Nie ósma, szesnasta, tylko dopóki mam siłę, dopóki mam też możliwości, to ja teraz więcej pracuję i dzięki temu właśnie mogę sobie pozwolić na różne rzeczy, które spowodowały, że ja mam jakąś poduchę ekonomiczną, biznesową, którą w przyszłości mogę odcinać kupony.