Mentionsy

Fakt o pieniądzach
Fakt o pieniądzach
25.05.2025 17:28

Ile można zarobić na zbieraniu grzybów? Według eksperta to niezły biznes

Chwycili koszyki, nożyki i ruszyli do lasów po grzyby. Ich zbieranie to nie tylko hobby, okazja do uzupełnienia domowych spiżarni i wzbogacenia tego co trafia na stoły, ale to także dobry sposób na niezły zarobek. –Nie chodzi wcale o zebranie kilku kilogramów i sprzedawanie ich potem przy drogach, czy na bazarach, ale o takich zbieraczy, którzy wyspecjalizowali się w określonych gatunkach i są w stanie zebrać w sezonie nawet ponad tonę np. borowików, kurek, a nawet trufli. Mając ustalonych odbiorców, w sprzyjających warunkach zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy złotych — ujawnia w podcaście "Fakt o pieniądzach" mykolog Marek Snowarski twórca portalu grzyby.pl.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 159 wyników dla "Grzyb"

Zrobili to zaawansowani amatorzy grzybiarze.

Pozwalają zbierać no kilogramy, dziesiątki kilogramów grzybów.

Pan Marek jest mykologiem, założycielem i właścicielem portalu grzyby.pl.

Dziś będziemy mówić o grzybobraniu.

O grzybobraniu w szeroko pojętym aspekcie.

Czy w tym roku możemy spodziewać się grzybów?

Jestem przekonany, że w tym roku możemy się spodziewać wysypu, a nawet wysypów grzybów.

Mamy kraj dosyć rozległy, także w którymś miejscu o jakiejś porze co roku grzyby będą na pewno.

No i też z tego względu z tymi grzybami może być różnie, a w domyśle kiepsko.

Co roku te obawy są artykułowane, niektórzy panikują, grzybów nie będzie, grzybów nie będzie.

Są czymś bardzo złym, co się przenosi przede wszystkim na i brak później opadów wiosną i na początku lata, przenosi się na brak większych wysypów grzybów latem, w drugiej połowie lata i opóźnienie jesiennego wysypu grzybów.

Natomiast to się przekłada też na to, co nas interesuje, czyli na grzybobrania, że grzybobrania jesienne się realizują coraz później.

Szczyt grzybobrań mamy na przykład w październiku, a nawet czasami w pierwszej połowie listopada, tak?

To jeszcze nie jest ten etap, powiedzmy, ocieplenia klimatu, ale nawet gdyby było u nas cieple, czyli powiedzmy taki klimat bardziej zbliżony do klimatu, który nam się kojarzy z regionem śródziemnomorskim czy z Francją, to tam wysypy grzybów mają w styczniu, w lutym.

Kiedy jest po prostu odpowiedni okres takiego przygotowania dla grzybni z niższymi temperaturami, mniejszym parowaniem wody, no i z większą wilgocią.

Czyli co, nie bójmy się, to ocieplenie klimatu czy objawy, symptomy tego ocieplenia to oczywiście jest nic dobrego, ale grzybów nie zabraknie.

Natomiast z punktu takiego wąskiego widzenia grzybiarzy poradzimy sobie.

Jakie grzyby występują w lasach teraz?

Na jakie grzyby możemy się zasadzać czy nastawiać wychodząc do lasu?

A jakie grzyby pan poleca szukać?

Czy można mówić o sezonach, jeżeli chodzi o grzybobrania?

Jest, można takie, no w zasadzie cztery sezony wyróżnić grzybobrania, nawet może pięć.

Letni, kiedy królem grzybów jest kurka.

Po lecie mamy trzeci sezon grzybobrania, ten, który kojarzy większość z nas i kiedy masowo Polacy ruszają w lasy, to są jako masowe zjawisko społeczne grzybobranie wtedy się realizuje, to jest jesień.

Która także nie jest bezgrzybna.

Jest to taki sezon dla zaawansowanych amatorów, żeby nie powiedzieć maniaków grzybobrań.

Oraz ucho bzowe, które w zasadzie jest tożsame z takim chińskim grzybem mun.

No i ostatni, piąty sezon grzybobrań to jest sezon wczesnowiosenny, kiedy smardze się pojawiają.

A pan jak zbiera grzyby?

To jest takie zbieranie, że szuka pan konkretnego grzyba?

Jest taka grupa niejadalnych grzybów, tylko właśnie interesujących z punktu widzenia przyrodniczego.

Natomiast może tak dla wyjaśnienia, grzybów, gatunków różnych, które interesują grzybiarzy jest w zależności od nastawienia i powiedzmy stopnia wiedzy grzybiarza, od kilku raptem do kilkunastu może małych kilkudziesięciu, dwudziestu, trzydziestu gatunków.

Natomiast wszystkich gatunków grzybów występujących w Polsce, które mają na tyle duże tak zwane owocniki, to co nazywamy grzybem, to jest owocnik grzybni, jest rzędu trzech tysięcy.

Te 3950 gatunków to właśnie interesują mykologów i to tych mykologów nastawionych na tak zwane grzyby wielkoowotwinkowe, które gołym okiem można dojrzeć.

Bo jeszcze to jest cała masa grzybów mikroskopowych.

Ta grupa grzybów mikroskopowych jest bardzo ważna także i gospodarczo.

Są tam grzyby wywołujące choroby także u człowieka, grzyby wywołujące choroby u zwierząt i roślin, ale też grzyby, które stosujemy w biotechnologii.

A tak do jedzenia, na ząb, jakie grzyby pan preferuje?

Preferuję grzyby smaczne i ładne do zbierania.

No to są grzyby chyba, które teraz są też już, można je szukać, tak?

Jeszcze bym do tego dorzucił podgrzybki.

Podgrzybki maślaki.

A Pana rekord na przykład, jeżeli chodzi o ilość grzybów albo o wielkość?

Znaczy, ponieważ ja oprócz tego, że zbieram grzyby, to jak zobaczę ładne, to się zabieram do fotografowania, to mi trudno bić rekordy, bo masę czasu zajmuje rozkładanie aparatu, statywu i tak dalej.

A jeżeli chodzi o wielkość, pamięta pan kapelusz takiego grzyba na przykład?

Mówi się, że grzybnia jest powszechna.

Grzyby występują powszechnie.

Praktycznie las to jest jedna wielka grzybnia.

A jak to jest, że są dobre miejsca, gdzie są te grzyby i są miejsca, gdzie tych grzybów nie ma?

Natomiast grzyb nie jest wszędzie.

Natomiast trzeba sobie uświadomić fakt, że grzyb nie równi.

Mamy, jeśli chodzi o te grzyby wielkoowocnikowe, 3000 ponad gatunków grzybów w Polsce.

Grzyb nie można porównać.

Grzyb nie jest organizmem grzyba, to jest ciało grzyba.

Grzybnia konkretnego gatunku, na przykład grzybnia kurki, grzybnia prawdziwka, zajmuje konkretne miejsce, konkretną przestrzeń w konkretnym miejscu.

I co więcej, tam gdzie ona konkretnego gatunku, na przykład tego prawdziwka grzybnia, siedzi, to grzybnie innych gatunków mogą...

Natomiast generalnie po prostu każdy organizm grzyba zajmuje swoje miejsce.

Stąd się przekłada to na tak zwane miejscówki, to znaczy w jednym rejonie lasu będzie więcej grzybni, interesujących grzybiarzy gatunków, maślaków, podgrzybków, prawdziwków, kurek.

A w innym to miejsce będzie zajęte przez jakieś grzyby zupełnie nieinteresujące grzybiarza albo nawet takie mikroskopijne.

Te grzyby, które zbieramy do jedzenia praktycznie wszystkie, one współżyją z konkretnymi gatunkami drzew.

Żyją w tak zwanej symbiozie, to znaczy te organizmy grzybnia jest połączone z korzeniami drzew, tam następuje przepływ w jedną, w drugą stronę różnych substancji pokarmowych, potrzebnych zarówno grzybom, jak i drzewom.

Ten związek czasami jest ścisły, to znaczy konkretny gatunek grzyba, to jest dobry przykład z koźlarzami, jest po prostu ściśle związany z brzozą, z topolomosiką i tak dalej.

Gdzie ten związek, małżeństwo grzyba... Czyli nie jest to młody las?

I tu jest też, no to grzybiarze to widzą.

A są takie gatunki grzybów, które wymagają takich bardziej utrwalonych, starszych lasów.

Mamy po prostu grzybne lasy i niegrzybne lasy.

A pan gdzie poluje na te grzyby najczęściej?

Zresztą mamy tutaj dużo lasów i borów, gdzie te grzyby są.

Ja się kieruję wyjazdami do lasu nie tylko grzybobraniem, ale także tym, żeby się przyjemnie chodziło, żeby to był fajny spacer.

Z Wrocławiem jest tak, że do grzybnych lasów jednak mamy przynajmniej godzinę drogi, trzy kwadranse albo i więcej.

A jeszcze grzybniejsze, w zasadzie stuprocentowo pewne lasy są w kierunku Zielonej Góry, Nowej Soli, tamte rejony.

Można pojechać do bardzo grzybnego lasu, ale jak nie ma wysypu grzybów, no to się kończy na spacerze, ewentualnie kilku sztukach zebranych.

Natomiast we właściwej porze, no to skrzynkami ludzie wyciągają grzyby.

Często tak jest i słyszałem taki argument, żeby po prostu przed innymi grzybiarzami zdążyć i znaleźć te grzyby.

I zbieracze grzybów są rozproszeni, raczej tłoku nie ma, poza jakimiś może wyjątkowymi sytuacjami.

Natomiast z punktu widzenia grzyba to nie ma większego znaczenia.

Zostawienie odciętego tak zwanego ogonka czy korzonka, trzonu de facto grzyba,

Jedni mówią, że będzie gnił i się zepsuje, a to nieprawda, bo grzyb, którego nie znajdziemy i tak tam się rozłoży, zgnije i to grzyb nie szkodzi.

Radzałbym wykręcać grzyba z całym trzonem.

Widzimy wszystkie cechy w całości grzyba.

Jak tylko odetniemy sam kapelusz, to w zależności... Ci mniej wytrawni grzybiarze mogą się pomylić.

No bo wiadomo, że wybitnych grzybiarzy ludzie mogą się uważać za wybitnych, bo tam ileś tam lat doświadczenia mają.

I jak się nie ma takiego doświadczenia, nie ma się pewności, jak się przygotować na takie grzybobranie, żeby, że tak powiem, delikatnie popełnić hopa, po prostu nie narazić się na zatrucie.

Myślę, że większość osób jest racjonalnych i rozsądnych, skoro Polacy nie wymierają, a masowo zbierają grzyby.

Pierwsza zasada to zbierać grzyby, które znamy i te kilka gatunków, które są powszechnie zbierane i w sumie łatwe do odróżnienia.

Kurki i grzyby rurkowe.

Rurkowe to znaczy te, które pod spodem kapelusza nie mają blaszek, tylko ludzie to nazywają gąbka, różnie to nazywają, ale tutaj nie ma grzybów u nas w kraju, bo w cieplejszym klimacie są trujące też z tej grupy.

Natomiast u nas nie ma grzybów trujących, są co najwyżej takie niejadalne, goryczak żółciowy, który jest bardzo gorzki, ale też nie trujący.

Natomiast w grzybach blaszkowych, czyli z blaszkami pod spodem kapelusza, jest jeden w zasadzie gatunek grzyba u nas w Polsce, który wywołuje niemal każde ciężkie lub czasami śmiertelne zatrucie.

To jest ten gatunek grzyba, która według mnie, nawet dla sportu, dla ciekawości, każdy grzybiarz, nawet jak zbiera tylko kurki i prawdziwki, hoślaki, podgrzybki, to powinien się po prostu znaleźć go w terenie, nauczyć, rozpoznawać, żeby wiedzieć, też dla zaspokajania ciekawości.

Dlatego chyba, że właśnie są błędnie przekonani o swojej kompetencji, wiedzy na temat grzybów.

Zbierało się grzybów i zwrócić się do osób, które są do tego też jakby kwalifikowane, które rozpoznają grzyby.

W stacjach sanitarno-epidemiologicznych powinien być grzyboznawca.

W sezonie, do którego można zanieść, pokazać grzyby.

Oprócz tego mamy też taką sformalizowaną funkcję grzyboznawcy.

Czyli osoby, która zdała, przyszła odpowiednie szkolenie, kurs, zdała egzamin i ma taki ministerialny, że tak powiem, glate papier na kwalifikowanie grzybów dopuszczonych do obrotu.

Takie osoby na przykład powinny być przy każdym targowisku, na którym się kadruje grzybami.

Albo w ogóle nie mają tradycji rodzinnej zbierania grzybów, albo tylko jako małe dzieci uczestniczyły w grzybobrojach, później wiele lat przerwy i postanowiły tę formę rekreacji wdrożyć w swoim życiu.

I mają ochotę, chęć, ambicje, żeby zbierać grzyby, których

Na sobie wypraktykowałem, bo też wywodzę się z takiej tradycji rodzinnej, że zbieraliśmy te kilka gatunków grzybów opieki, wszystkie te rurkowe i kurki.

Ale dla osoby, która pierwszy raz podchodzi i wcześniej jakby się nie przyglądała, że grzyb ma coś takiego jak kapelusz, który ma jakąś tam fakturę na górze, który pod spodem ma też coś tam, który ma...

Dlatego mówię, nie śpieszyć się, bierzemy jeden, spokojnie pomacajmy, wszystko pooglądajmy i tą kanie możemy na drugim, najlepiej jeszcze ją odłóżmy gdzieś tam na kompost i dopiero przy drugim grzybobraniu, jak już mamy większą pewność, dopiero wprowadzajmy ten gatunek do repertuaru.

Dobrze też się wybrać z kimś, kto rzeczywiście się zna na grzybach.

Także jeżeli mamy jakichś znajomych grzybiarzy, korzystajmy z okazji.

Mnie uczyli kiedyś rodzice, a teraz jestem dla mnie taką alfą omegą, jeżeli chodzi o grzyby, to jest żona.

Jeszcze z grzybami jest ten problem, że większość z nas, pewnie 90% albo 90 parę procent, raz w roku jeździ na grzyby.

Czyli jest to takie grzybowanie sezonowe.

Chciałem pana o taką rzecz zapytać, czy to prawda, że nie ma grzybów niejadalnych?

Natomiast ten mit czy przekonanie się bierze stąd, że większość grzybów niejadalnych, a nawet trujących, rzeczywiście poprzez gotowanie, odlewanie i tak dalej można po prostu wypłukać.

To jest grzyb de facto jadalny, nawet dopuszczalny do obrotu i do handlu.

No i poddany tej procedurze grzyb jest po prostu jadalny.

To mchomor czerwony w zeszłym roku zaczął robić karierę jako grzyb jadalny, leczniczy itd.

Nie, no czy to... Jest tyle innych dobrych grzybów.

Dokładnie, i grzybów, i innych produktów.

Chcemy coś z grzybem, to sery pleśniowe polecam, jest olbrzymi wybór.

Jasne, a jeszcze taka rzecz, o którą chciałbym tutaj zapytać, właśnie jak już mówimy o tych konkretnych grzybach.

Grzyby, które omijamy, a które by pan polecił na przykład, że warto na nie zwrócić uwagę.

I żona zwróciła mi właśnie uwagę na tego grzyba, który okazał się bardzo smacznym grzybem, a który zawsze pomijałem.

To chodzi o... Ten grzyb miał taką oficjalną polską nazwę szmaciak gałęzisty.

To jest grzyb pasożytniczy.

Grzyb smaczny.

No jest to przyjemny grzyb jadalny, godny polecenia jak najbardziej.

No bo tutaj jeszcze właśnie te zimowe grzyby brania, czyli zimówka aksamitnotrzenowa, płomienica zimowa, te nazwy polskie.

Zamiast kupować grzyby w sklepie wysuszone, możemy mieć satysfakcję, że je przynieśliśmy z lasu.

Natomiast z tych grzybów z zasadniczego sezonu grzybowego, czyli druga połowa lata, jesień, to cóż tu jeszcze możemy doradzić?

Może tutaj bym doradzał te takie, w ramach poszerzania repertuaru, zbieranych grzybów, ale ostrożnie, tak jak wcześniej opowiadałem, kanie.

Takim gatunkiem grzyba, które po prostu mają też swój specyficzny smak, taki słodkawo to określam.

Czy z grzybobrania da się wyżyć?

Zna pan może osoby, które zajmują się, parają się tylko grzybobraniem albo grzybami?

No pan jest takim przykładem, żyje pan można powiedzieć z grzybów, ale pan jest specyficznym przykładem.

Ale nie, zbierając grzyby, tak, zbierając i sprzedając te grzyby, przetwarzając.

Czy tylko ze zbierania grzybów można utrzymać przez cały rok?

Nie sądzę, chociażby z uwagi na sezonowość zbierania grzybów.

Sprzedawać suszone grzyby chociażby.

Osoby, też wiadomo o tym, bo się nie wstydzą, jak kiedyś się wstydzono, powiedzmy, że się zarabia na zbieraniu grzybów, no bo to się kojarzyło po prostu z jakimś tam przymusem ekonomicznym, biedą.

Nastawieni tak wyspecjalizowani tylko na masowym, znaczy jakby są dwie kategorie, jedno to są masowi zbieracze, po prostu dostarczający określone gatunki grzybów, najczęściej są zgodnie z zamówieniem, czyli ryzy, prawdziwki itd.

do punktów skupu, które dalej rozprowadzają to, nie wiem, mrożą przeważnie grzyby albo suszą i to idzie do handlu.

W grzybnych latach są osoby, które się chwalą na przykład, i to rzeczywiście wierzę w to, bo nawet widziałem, że tak powiem, efekty, ponad tonę prawdziwków zbiorą.

Konkretnymi gatunkami grzybów to w okolicach większych miast takie ekskluzywne restauracje, czyli ryce.

Ceny są inne i grzyby są zbierane na zamówienie.

Na przykład jedna taka moja znajoma z Lubuskiego zbiera grzyby dla restauracji niemieckich w Berlinie.

Grzyb można sprzedać za dobre kilkadziesiąt, jak nie kilkaset euro.

Zrobili to zaawansowani amatorzy grzybiarze.

I to są stanowiska, które pozwalają zbierać, no, kilogramy, dziesiątki kilogramów grzybów.

Trufle są grzybami mykoryzowymi, czyli współżyjącymi z drzewami.

Szczepi się po prostu sadzonki drzew, dębów, w tym wypadku grzybnią konkretnego gatunku grzyba tworzącego właśnie te trufle konsumpcyjne.

Jeszcze tak na koniec zapytam, już jak mówimy o tym zarabianiu na grzybach, sprzedawaniu grzybów, czy można mieć zaufanie do osób sprzedających takie grzyby w koszykach, stojących gdzieś przy drodze?

Czy lepiej te grzyby nawet po kupieniu od takich osób, zbieraczy no niby wytrawnych, niby nie, niby tak, no nigdy nie wiemy, czy lepiej je sprawdzić?

Znaczy no legalnie to tego nie można robić, bo u nas handlować grzybami... Ale spotyka się przy drogach.

Legalnie nie można handlować grzybami byle gdzie.

Jedyne miejsce, gdzie można handlować grzybami, to jest tam, gdzie jest przywiązany grzyboznawca, czyli targi i punkty skupu.

Te jednostki, że tak powiem, gospodarcze, żeby mogły przyjmować, handlować grzybami, muszą mieć grzyboznawcę, czyli tego certyfikowanego przez państwo wyuczonego człowieka z odpowiednią pieczątką.

Grzyboznawcy.

Natomiast praktyka jest taka, że po pierwsze sami zbieramy grzyby.

No bo te osoby zbierają to, co schodzi, a schodzą grzyby powszechnie, że tak powiem, u nas jedzone, czyli tylko kurki, prawdziwki, koźlarze, podgrzybki brunatne, nic więcej u handlarzy nie widziałem.

Natomiast ja się nie boję, że tak powiem, dokupić grzybów, jakby trzeba było.

Tajniki grzybobrania grzybów i tego, jak podchodzić do zbierania grzybów, zdradzał nam, ujawniał pan Marek Snowarski, gość naszego podcastu Fakt o pieniądzach.

A pan Marek Snowarski, przypomnę, jest znawcą grzybów, mykologiem, twórcą i właścicielem portalu grzyby.pl, na który warto chyba zaglądać, jeżeli szykujemy się na przykład na grzybobranie.

Ja sam jak się szykuję na grzybobranie, to zaczynam planowanie od zaglądnięcia na grzyby.pl.