Mentionsy
Dlaczego tak wiele kobiet zostaje w korporacji? Cz.1
W tej rozmowie razem z Szymaszek Monika zaglądamy pod powierzchnię decyzji, które tak często odkładamy latami.
Rozmawiamy o sygnałach z ciała, o zmęczeniu, o lojalności wobec systemu i o tym, jak skutecznie potrafimy siebie zagłuszać.
To nie jest rozmowa przeciwko korporacjom.
To rozmowa o kobietach, które czują, że już wyrosły z miejsca, w którym są ale jeszcze się boją.
W tej części mówimy m.in. o:
pierwszych sygnałach, że to miejsce przestało być Twoje ignorowaniu własnych potrzeb i intuicji
mechanizmach, które trzymają kobiety „w klatce”różnicy między bezpieczeństwem a utknięciem
🎧 Część 2 to pogłębienie: inwestowanie w rozwój, umniejszanie sobie i realne wdrażanie zmian.
👉 Link do CZĘŚCI 2 znajdziesz poniżej.Zatrzymaj się. To może być bardzo ważna rozmowa. https://open.spotify.com/episode/17irbW7402yGfUzjHibWAc?si=XIJFoiT_RvyPsSxRkP1UwQ
Tu link do Moniki :) https://kobiecamocbiznesu.com/
Ciekawa moich programów? Napisz do mnie [email protected]
☕ Postaw mi kawkę, jeśli moje treści Cię inspirują:👉 https://buycoffee.to/basialech
💬 Umów się na wstępną sesję – jeśli czujesz gotowość do zmiany, sprawdzimy, czy możemy razem pracować:👉 https://calendly.com/barbara-lech-coach/sesja-wstepna-15-minut
Szukaj w treści odcinka
O tym, że bardzo często odmawiamy sobie czy do odpoczynku, czy prawa do dobrych pieniędzy, czy właśnie wyjazdów, które mogą nas rozwinąć.
Do tego, że my bardziej niż mężczyźni ważymy i ciągle mamy potrzebę udowadniać to, że jesteśmy warte.
Posłuchaj, zobacz i wyciągnij z tego jak najwięcej dla siebie.
Dzisiaj będzie naprawdę fantastyczna rozmowa z kobietą rakietą, która przeszła fantastyczną drogę.
I już myślę, że zrobiłabym to nieudolnie, więc poproszę Ciebie, czy możesz naszym widzom przybliżyć, kim jesteś, co robisz, a potem przejdziemy do pytań, które, myślę, dadzą ogromną wartość naszym widzom i pokażą Twoją ścieżkę kariery od miejsca, w którym byłaś do miejsca, do którego wiele osób dąży z moich oglądających.
Jestem przede wszystkim strategiem, pracuję z zarządami, z firmami, porządkuję właśnie te strategie, pomagam im przede wszystkim przejść z chaosu do takiej klarowności, do uproszczenia też bardzo skomplikowanych systemów i to jest jakby taka jedna część tego, co ja robię dzisiaj.
Natomiast druga część to jest skupienie się na kobietach, na rozwoju właśnie biznesu kobiet, na tych rozwojach kobiet w biznesie, przede wszystkim kobiet w korporacjach, na wysokich stanowiskach i ja pracuję z nimi jako mentorka, ja to nazywam decyzyjna, dlatego że pomagam im właśnie w podejmowaniu decyzji, które one bardzo często już u siebie w głowie mają, tylko właśnie muszą gdzieś
I o tym trochę dzisiaj pogadamy, bo chciałabym dać Wam, moje drogie Panie, wiatru w żagle i tego, żebyście mogli rozpostrzec, jest takie słowo, te skrzydła i zacząć konsultować o swoich potencjałach, a nie być ciągle w tych swoich obawach, bo Ty przez lata byłaś w korporacji.
Właśnie, bo tam są struktury, tam są pewne ramy, choćby się bardzo chciało i nawet miało pewne wizje, to nie da się zrealizować pewnych rzeczy, co chcąc nie chcąc trochę nam podcina te skrzydła, bo mamy wizję, widzimy dalej głębiej, a nie da się.
Znaczy ja myślę, że się da, bo to też nie jest tak, dużo firm daje takie możliwości, tylko że gdzieś my kobiety właśnie widząc te struktury, staramy się do nich dopasowywać.
Zamiast gdzieś szukać takiego swojego miejsca, bo ja powiem, właśnie firmy właścicielskie często dają takie możliwości, ale też trzeba we właściwym momencie tam trafić i właśnie trzeba mieć tą odwagę, żeby powiedzieć głośno to, czego się chce.
Ale jestem ciekawa, w którym momencie Ty poczułaś i gdzie poczułaś, w głowie, w ciele, w sercu, nie wiem, w duszy, że to miejsce już nie jest dla Ciebie?
Takie pierwsze sygnały to jest takie zmęczenie, że jakby ta praca
To wstanie w ogóle do biura rano jest dla Ciebie z taką niechęcią, z takim jakby czymś, o Jezu, muszę iść do pracy.
Idę do pracy, idziemy do szkoły, tam nic sensownego się nie działo, trzeba było siedzieć w ławkach i tu trochę podobnie, że to ciało już zaczyna właśnie wchodzić w taki mechanizm, ja coś muszę zrobić, chociaż nie chcę.
Myśmy się całe życie tego uczyły.
Ja czasami się rano budziłam i to było coś takiego...
Czasami w domu się budziłam i nie zdawałam sobie sprawy, że ja jestem w domu, a nie w hotelu.
No więc właśnie to ciało już wysyła te sygnały, ale myślę, że, bo to nie chodzi też o korporacje, to nie chodzi też o jakąś rolę, którą ty masz, tylko o to, że ty już czujesz, że tam to jest za ciasne dla ciebie, że ty już chcesz po prostu czegoś więcej i czasami to może być zmiana szefa, że np.
u mnie tak było, że przyszedł taki szef, który zaczął gdzieś mnie ograniczać,
Tam zaczęła się taka walka.
On chciał podejmować te ostateczne decyzje, a to nie jest moja wartość.
Czyli uzgadniamy, robimy, dzielimy się rolami.
Natomiast właśnie przyszedł taki szef, który zaczął mnie gdzieś umniejszać.
I to już był taki, to już było właśnie wtedy z tej głowy to przyszło, że to już przyszła ta logika i ta logika mi już podpowiedziała to, co dawno moje ciało czuło, to ta logika już powiedziała, słuchaj, tutaj logicznie już nic się nie zgadza, nie?
Wiesz co, ja myślę, że tutaj warto chyba dopowiedzieć, że to jakby mówimy o korporacjach, bo mówimy o Twojej historii i też trochę jakby ten temat dzisiaj jest tutaj number one, ale myślę, że to sobie można spokojnie przełożyć do jakiejkolwiek pracy, czy współpracy, czy nawet do pracy z klientem.
Pokazać, że to my same te klatki tworzymy i często jakby nie reagujemy na to, co widzimy, co czujemy już.
I warto to zobaczyć, rozłożyć to na stole, poprzyglądać się temu i zastanowić się potem, czego ja chcę.
I to jest właściwie o tym, o czym ty opowiadasz, że to ty zauważyłaś, że okej, z tym człowiekiem nie, z tamtym było okej.
I teraz to znowu, przepraszam cię, ale po prostu już wiem, co się może zadziać w trakcie oglądania, bo już mam doświadczenie.
To po prostu na poziomie wartości to leżało i kwiczało, że długą pracę mentalną musiałam wykonywać, tą, o której ty teraz mówisz, żeby się zwolnić z tej współpracy, żeby powiedzieć, ja nie muszę z nim pracować, nie?
Tak, wiesz co, tak jakbym sobie miała takie wnioski wyciągnąć właśnie dla osób, które nas oglądają, to powiem tak, właśnie ten szef kolejny przyszedł pewnie dlatego, że ja sama ignorowałam te sygnały, które miałam z ciała, bo ja bym wtedy podjęła decyzję, ok, zmieniam, bo to nie jest na mnie dobre, nie przeczekałabym tego aż do tego momentu krańcowego.
I to co Ty mówisz też z klientem, bo cały czas się trzymasz czegoś takiego, bo przynajmniej...
Bo przynajmniej mam, nie wiem, comiesięczne wpływy, bo przynajmniej daje mi to jakąś stabilizację.
No to pewnie gdybyś to wcześniej odpuściła, to by się znalazł inny klient, nie?
Bo później właśnie musimy same sobie w głowie dużo rzeczy przestawiać, bo dochodzi jeszcze taki wewnętrzny krytyk, a być może to coś ze mną jest nie tak, bo jeśli ten szef na przykład zwraca uwagę na coś,
I zaczyna się cała taka mieszanka krytykowania samej siebie.
Własnej wartości zaczyna być takie lekko rozdrgane, a potem zaczyna lecieć i jest coraz trudniej.
Ja to zrobiłam, ale wiem, że to jest najtrudniejszy i najgorszy moment, dlatego że wychodzisz z firmy z takim poczuciem, że coś jest źle.
Zamiast wyjść właśnie z takim poczuciem, że wow, ja tutaj miałam świetne wyniki, czyli w tym takim czasie, kiedy już nie ekscytuje Cię ta konkretna praca, ale dalej jesteś na tej fali takiej ekscytacji samą pracą i samą sobą, dokładnie.
I to byłoby zupełnie inaczej, bo wtedy wychodzisz z taką pewnością siebie na ten rynek, na te szerokie wody.
Wiesz co, tak myślę sobie, bo ja pracuję przez 15 lat jako coach mentor, pracowałam z kobietami, z mężczyznami.
U mężczyzn jest trochę inny mechanizm.
Oni zazwyczaj mają swój jakiś cel.
Czy to podnoszenie stanowiska, czy osiąganie większych przychodów, czy podbijanie rynków.
Najczęściej oni po prostu przeskakują, idą do tego celu różnymi ścieżkami.
A przynajmniej moje takie doświadczenie w pracy z kobietami, to jest to, o czym trochę Ty powiedziałaś już.
Czy to, co ja czuję, mogę ja to czuć, tak mówiąc poetycko?
Czy ja nie wymyślam?
Czy ja nie wydziwiam?
Czy mi się w głowie nie przewróciło?
Nie, to było inaczej.
On coś chce, on chce zmienić swój status w takim czy innym ujęciu i on ok, działam, dobra, nie wiem jak będzie, ale idę w to.
A my zostajemy najczęściej w miejscu z lęku, że sobie nie poradzimy.
Wiesz co, znaczy ja powiem trochę inaczej, bo u mnie to było do pewnego momentu, było dokładnie tak, wiesz, jak opisujesz tych mężczyzn.
Ale w momencie, kiedy zostałam mamą, to tu się zmieniło, bo weszła taka odpowiedzialność za drugiego człowieka.
I tu widzę, że zmienił się trochę mój mechanizm działania, że już dla mnie nie było ważne, żeby być coraz wyżej, wyżej, więcej, tylko już jednak taka odpowiedzialność, żebym ja też miała czas dla tego dziecka, żebym ja też mogła taki balans złapać, co jest mega trudne.
I wydaje mi się, że to jest też coś, co my kobiety często...
Jakby ignorujemy, czy jak to powiedzieć, albo to nas zatrzymuje w tej karierze, ta nasza naturalna taka potrzeba właśnie bliskości, dania tych emocji swojemu dziecku.
Bezpieczeństwo emocjonalne, on wie, że to jest zaopiekowane i on może iść na to polowanie, on może tam walczyć, nie ma z tym problemu.
Ciekawa jestem, czy to się jakoś łączy, czy jeszcze masz jakieś inne doświadczenia?
Dlaczego zostajemy w miejscach, które nam nie służą?
Czego Twojego doświadczenia, no bo też masz i swoje doświadczenie, i Twoich klientek, czego się najbardziej boimy?
Kiedy gdzieś pojawia się ta potrzeba taka, a może na swoje, bo myślę, że z tym macierzyństwem to też jakby teraz mi tak zarezonowało, że wiele moich klientek właśnie w tym momencie zaczyna myśleć, cholera, przepraszam, i mam swoje kompetencje, jestem ekspertem, mam zasoby, które mogę wnieść na rynek już jako solo gracz na własnych zasadach, ale i tutaj też się pojawiają właśnie jakieś obawy z tym przejściem.
Ale ona mimo wszystko cały czas gdzieś sobie umniejsza, że to, a to jej zespół zrobił, a to w sumie tą firmę to założył tam jej ojciec, ona to tylko przyjęła i prowadzi to tylko 12 lat, nie?
Podejmuje takie czy inne decyzje, zadania i to jest chyba coś co my, nie wiem czy my to mamy wgrane, ale często sobie umniejszamy, nie pozwalamy sobie zauważyć tego naszego geniuszu pełnego.
Bardzo jest to ciekawe to co mówisz i w sumie to jak tak wiesz szukam po meandrach mojego umysłu, bo to też jest jakby standard u mnie na sesjach i faktycznie czy to szefowa spółki, czy właścicielka firmy, tam się jeszcze u mnie bardzo często pojawia taka praca ponad siły, żeby udowodnić.
I to też mi się łączy, że gdzieś nie ma tego kliku pod tytułem, że jako szef czy właściciel, czy nawet w korporacji tak na stanowisku, no to twoją rolą jest coś innego niż machanie tą przysłowiową oczywiście łopatą.
Inne odpowiedzialności, bo i to wysłuchałam ostatnio w jednym z audiobooków bardzo fajnym, że mówimy tu trochę o takim pokoleniu naszym, bo teraz młodzi trochę inaczej mają, ale to nasze pokolenie jak nie ma blaz na rękach,
To znaczy, że się nie pracowało.
Nie liczy.
Tak, wiesz co, właśnie raz nawet w mojej karierze usłyszałam coś takiego, bo ty, Monika, pracujesz przez ludzi, bo ty sama nie, nie wiem, tam nie jedziesz do tego klienta, ty nie robisz tego, nie robisz tego, a osoby, właśnie kobieta, która była też na stanowisku zarządczym w innym obszarze, ona robiła dosłownie wszystko.
Świat stary, czyli właśnie muszę się urobić, muszę mieć te odciski na palcach, ja muszę z tymi ludźmi tam harować, zamiast zobaczyć tą swoją rolę jako liderki, która powinna właśnie spojrzeć z góry.
Ja nie mówię, żeby się wywyższać, ale spojrzeć, tak wiesz, taki helikopter view i zobaczyć, czy te systemy, które ja tu mam, czy one są wszystkie prawidłowe.
Czy ci ludzie, którzy tak szybko biegają, czy można by jakoś ich wiesz poprzestawiać kilka drobnych rzeczy, dać im się wypowiedzieć, dać im ten empower po prostu, bo tam ona miała w zespole bardzo kompetentne osoby.
I to był taki zgrzyt jakby dwóch światów, tego takiego świata właśnie świadomego przywództwa, że właśnie ten szef i tego się możemy my kobiety uczyć od mężczyzn.
To naprawdę, obserwujmy sobie tych mężczyzn na najwyższych stanowiskach, że oni nie harują, że tak powiem, oni myślą, oni też koncepcyjnie pracują i to jest bardzo ważne.
Ja też ostatnio robiłam taką ankietę też, ona jest jeszcze w trakcie robienia.
Zaufać, bo to też jest obszar pracy, w którym ja pracuję z właścicielkami firm, że good enough, że 70-80% jest good enough, a ty masz wtedy czas wolny, a nie, że ty po prostu po łokcie urobiona, a ten pracownik już w ogóle macha ręką, bo obojętnie jak zrobi i tak będzie poprawione, więc przestaje mu się chcieć starać i tym sposobem, no właśnie, ale wiesz, ten patos pracy.
Już to się zmienia na szczęście, ale jeszcze jakiś czas temu to taki konkurs był zawsze przy rodzinnych imprezach.
Ale wiesz, to nie tylko w domu, bo to w korporacjach często, przy papierosie tak zwanym, to tam właśnie się nakręca, kto to więcej przepracował, kto to więcej nadgodzi, kto to jeszcze po biurze się gdzieś tam kręci.
Szef już wyszedł, to ja muszę jeszcze siedzieć.
No skoro jeszcze, nie wiem, cztery osoby siedzą z mojego działu, no to ja nie wyjdę, nie?
I teraz reszta społeczeństwa ci patrzy i mówi...
Może jeszcze nie wiem, jak w Polsce jest w korporacjach, ale w świecie już się trochę zmienia, że czy w freelancerskiej jesteś rozliczona za efekt, a nie za ilość godzin.
Zobacz, to na bank, nie?
Byłam tu o 6.00, o 21.00 jeszcze siedziałam nad raportem.
Wiem, że na pewno w międzyczasie zrobi pranie i coś tam jeszcze, ale jest efektywny.
I można to rzeczywiście pogodzić.
Że ja wiedziałam, że nawet jeśli on w tym czasie, nie wiem, dzisiaj na przykład nie zrobi kompletnie nic, bo się spotka, nie wiem, na kawę z kimś, różne rzeczy, to i tak jest mu jakby to na tyle potrzebne, wiesz, żeby on sobie tam gdzieś odświeżył tą swoją głowę, ale wiem, że mi dowiezie te wszystkie projekty, na które się umawialiśmy, nie?
Co mi się przypomniało, nie wiem, czy to jest takie przekonanie, czy zdanie gdzieś, czy z jakiegoś filmu starego, czy z czegoś, że pracę sobie trzeba szanować.
A kiedy tą samą pracę przenosisz do domu i tam jakby nikt nie siedzi koło ciebie biurko w biurko, no to ty faktycznie i to taka mi się przypomniała teraz klientka, ona mówi Basia ja się źle czuję, bo to była też na wysokim stanowisku kobieta i zarabiałam duże pieniądze, naprawdę dobre pieniądze zarabiała i mówi ja wyrabiałam się w trzy godziny.
Ja mam poczucie winy wobec mojego pracodawcy, bo to, co ja mam do zrobienia, to jest do zrobienia w trzy godziny.
Ale widzisz, wiesz co, i tutaj właśnie taka jedna rzecz, na którą wpadłam dopiero jak odeszłam już z korporacji, jak już założyłam własny biznes, to też nieraz miałam właśnie takie dni, że też bardzo szybko zrobiłam to, co miałam zrobić na dany dzień.
I to, czego my kobiety jeszcze nie robimy albo boimy się, to jest takie pełne wyjście na scenę.
Wiesz, skończyłaś pracę w ciągu trzech godzin.
Dlaczego się nie umówisz z kimś na lunch biznesowo?
Masz czas.
Spotkaj się z osobą, na przykład z rekruterem co jakiś czas.
Dlaczego tak wiele kobiet zostaje w korporacji?
Cz.2.
Dlaczego tak wiele kobiet zostaje w korporacji?
Cz.2.
Dlaczego tak wiele kobiet zostaje w korporacji?
Cz.2.
Wychodzenie na konferencje, na te lunche, nawet z jakimś tam znajomym, z którym kiedyś pracowaliście, warto się spotkać na lunch czy na jakąś kawę, żeby zobaczyć właśnie, a co u Ciebie, jak tam u Was to się dzieje.
Nie mówię, żeby przekazywać jakieś tam informacje poufne, ale po prostu zobaczyć, jak rynek wygląda, pogadać o biznesie.
I to mężczyźni robią świetnie.
A te kobiety bardzo często, też tak robiłam, siedzą, wiesz, i udają, że pracują, jeśli już skończyła pracę, a jak nie skończyła, to sobie albo, wiesz, nie ma tak, że skończyła, bo cały czas sobie dobiera, no to tam wymyśla, a to jeszcze w ten Excel poprawię, a to jeszcze tutaj dopracuję, a to jeszcze to sprawdzę, i tamto, i tamto, i sobie jeszcze, wiesz, taki kocioł robimy.
Już teraz mi się przypomniało, że robię takie ćwiczenie często z moimi klientkami.
Nagle się okazuje, że w zasadzie to mogłyby pracować godzinę czy dwie dziennie w tym swoim biznesie, ale jakby to wyglądało, więc one zaciągają, to o czym rozmawiałam przed chwilą, od tych teoretycznie pracowników, którzy mogliby to zrobić, żeby mieć co robić.
Odpoczniesz, zregenerujesz się.
To jest czas regeneracji, bo jak wysiedzisz jajko, to potem znowu będziesz po prostu leciała z tym koksem bez wytchnienia, bo będziesz taka nakręcona.
Więc ja się już nauczyłam, ale ta potrzeba bycia ciągle zajętą, to się jeszcze chyba wywodzi z naszych prababć, gdzie ta użyteczna kobieta miała ten kont w izbie, a ta nieużyteczna była wyrzucana gdzieś tam do stajni i prawie że resztki jedzenia dostawała, bo była nieużyteczna i my chyba dalej niesiemy to brzemię.
Już nie pamiętam, co było tematem tego naszego mentoringu konkretnego, ale ja mu powiedziałam, że nie mam na coś tam czasu, nie wiem, właśnie na taką pracę koncepcyjną, coś takiego.
On mi pokazał swój kalendarz i on mówi, zobacz Monika, ja mam codziennie od godziny 12 do 13 zablokowane na spacer z psem.
I wiesz, jak ja to zobaczyłam, ja mówię sobie, kurczę, facet jest na najwyższym stanowisku, ogromnej skali.
To jest moment, kiedy te wszystkie rzeczy, które mi się kłębią, mają szansę się poukładać.
I to, co powiedziałeś właśnie, jeśli ktoś prowadzi własny biznes, szczególnie codziennie, albo właśnie wyjście gdzieś na spacer, przewietrzenie się, albo kawa dla siebie, albo zamykam biuro i mówię, że mam ważne spotkanie.
No dobra, to teraz przejdźmy od tych fantastycznych pomysłów, które jakby no obie chyba mamy wdrożone, przynajmniej w jakimś zakresie, do tego, żeby pokazać jak to zrobić, bo idziemy tutaj w inwestycje, tak mi się to trochę łączy.
Z jednej strony, jeszcze ostatnio taki live robiłam.
O tym, że jak inwestujemy w siebie w kontekście kolejnych studiów, kolejnego kursu, takich rzeczy, wiesz, takich usztywnionych, żeby podnieść swoją wartość, że potem się legitymujesz.
Ale jak masz wydać pieniądze, czy właśnie wydać czas na przyjemność,
Czyli nie wiem, pojechać gdzieś na jakiś wyjazd z dziewczynami, który kosztuje parę tysięcy i to jest nieużyteczne.
Czemu my tak mamy?
Wiesz co, czemu my tak mamy?
Ja też długo tak miałam i uczyłam się, pracowałam też z psychologiem dość długo, bo też przeszłam wypalenie zawodowe bardzo mocne, łącznie z depresją i ja się uczyłam siedzieć 10 minut z herbatą pod kocem.
Więc, wiesz, nauczyłam się tego, bo gdzieś mnie sytuacja zmusiła i ciężko mi jest tutaj powiedzieć,
Powoli tak sobie pozwalać na to właśnie, że codziennie, codziennie takimi malutkimi dawkami coraz więcej czasu mam takiego właśnie nieproduktywnego, takiego, że nic nie robię.
A z czego to wynika, to ja wiem, no bo ja miałam taki wzorzec u mojej mamy, że ona cały czas coś robiła.
Ona nie usiadła na chwilę, bo wracała z pracy, no to wiesz, to jeszcze to gotowanie, to sprzątanie, później siadała jeszcze do swojej pracy.
Ona była programistą komputerowym, więc często przynosiła tą pracę jeszcze do domu, więc siedziała godzinami.
To jej się w głowie nie mieści, że ona mogłaby też usiąść, poczytać gazetę, czy pooglądać serię.
Wyszło nam ponad godzinę, dlatego podzieliłam tę rozmowę na dwie części.
Zobacz całość jednym ciurkiem albo zostaw sobie to na drugie śniadanie.
Przy kolejnej części również wiele ciekawych wniosków i przemyśleń moich i Moniki.
Zapraszam Cię do oglądania kolejnej części.
Ostatnie odcinki
-
Dlaczego tak wiele kobiet zostaje w korporacji ...
28.01.2026 08:18
-
Dlaczego tak wiele kobiet zostaje w korporacji?...
28.01.2026 08:15
-
Silne kobiety cisną. Jak stres wychodzi na ciel...
21.01.2026 08:14
-
Źle planujesz, zrób to dobrze
21.01.2026 08:05
-
Jaką grasz rolę?
03.01.2026 11:16
-
Jeszcze jeden kurs nie pomoże. Dlaczego wciąż c...
27.12.2025 08:24
-
Buduj relacje odważnie!
20.12.2025 10:08
-
Jak zbudować swoje wymarzone życie
03.12.2025 09:38
-
Dlaczego tracisz energię po 40? Wywiad z Dr. Ta...
22.11.2025 07:38
-
Wszystko o dotacjach na start
16.11.2025 19:58