Mentionsy
S3E2: Ewa Gadomska — po raz pierwszy tak szczerze o tym, co naprawdę liczy się w biznesie i w życiu (nie tylko w Dubaju) | #dzdpodcast
To nie jest rozmowa tylko o strategiach, pieniądzach i skalowaniu firm.
To rozmowa o człowieku za sukcesem.
W tym odcinku Ewa Gadomska - przedsiębiorczyni, inwestorka i strateg marek premium — po raz pierwszy mówi tak otwarcie nie tylko o biznesie, ale też o sobie. O decyzjach, porażkach, cenie sukcesu i o tym, co naprawdę ma znaczenie, gdy gasną światła social mediów.
Rozmawiamy o:
prawdzie o sukcesie i wolności (nie tej z Instagrama)
biznesie bez hustle culture
multi-potencjale i robieniu rzeczy po swojemu
pieniądzach, granicach i spokoju, który jest nową walutą
🎧 Jeśli czujesz, że „można inaczej” - ten odcinek jest dla Ciebie.
#DziewczynyzDubaju #dzdpodcast
Szukaj w treści odcinka
Nie, nie, nie, my wtedy małą Anię dmuchaliśmy na PO głównie.
Był taki moment wtedy, właśnie w ten czwartek wieczorem, że sobie pomyślałam, że kurde no...
Cześć, nazywam się Emilia Jaworska, a to jest podcast Dziewczyny z Dubaju – Her Dubai Story.
W tym odcinku poznasz Ewę Gadomską, kobietę, która udowadnia, że można mieć 7 firm, 19 aktywnych projektów i wciąż pracować tylko 4 dni w tygodniu.
W tym odcinku porozmawiamy o multipotencjale, o skalowaniu, o odejściu od hustle culture i o tym, jak budować biznes po swojemu z lekkością i odwagą.
Ewa Gadomska, dziękuję ci kochana za przyjęcie zaproszenia do mojego podcastu.
Znamy się w sumie ponad rok, prawie półtora roku, ale zazwyczaj widywałyśmy się na takich spędach,
A ja dzisiaj chciałabym poznać Ewę Pomidor.
Tak, ja wiem, że strategicznie i też profesjonalnie na swoim profilu nie pokazujesz swojego życia celowo, więc też nie będę wchodzić w takie bardzo, wiesz, nie obchodzi mnie, czy masz męża, czy masz dziecko, jak wiele osób pyta i tak dalej i tak dalej.
To mnie nie interesuje, ale interesuje mnie to, jaka jest Ewa jako człowiek po prostu, bo mnie interesuje człowiek.
O, to mam takie pytanie na początek.
Jestem niemiła, jak ktoś jest dla mnie niemiły, bo ja mam taką osobowość i taką właściwość, że oddaję to, co dostaję po prostu.
Ale to znaczy, że spotykasz dużo niemiłych ludzi?
I ja do tego nie potrzebuję, wiesz, nikomu słodzić, zaczynać budować jakichś głębokich relacji.
No to możesz powiedzieć, ile mamy lat.
I to jest śmieszne, ponieważ w tym roku mi stuknęło dwadzieścia lat prowadzenia firmy.
To są wszystkie spotkania z klientami, wszystkie spotkania z dostawcami, wszystkie fuck-upy, wszystkie sytuacje trudne, wszystkie łatwe sytuacje, wszystkie sukcesy, wszystkie działania, które podejmowałam, to to jest budowanie marki dla mnie.
A to, żeby dochodowa firma powstała, to ona nie powstała dlatego, że ty się obudziłaś jednego dnia i pomyślałeś sobie, dobra, to ja teraz nauczę się czegoś i to sprzedam.
Tylko sprzedałaś coś, co budowałaś przez poprzednie 15 lat.
Od jednej z osób na Instagramie, czy nie szukam kogoś do pracy, ponieważ jej nie idzie sprzedaż, wchodzę na jej profil, a ona się zajmuje sprzedażą produktów cyfrowych, więc mówię sobie, no nie, to nie tak powinno wyglądać, więc to taki mały apel do wszystkich, którzy oglądają, żebyście sprawdzali swoich mentorów i żebyście się zastanawiali, z kim współpracujecie, bo to, że ktoś się nazywa mentorem najczęściej oznacza, że nim nie powinien być, przynajmniej w mojej opinii.
U mnie w szkole uczył nas pan z PO w ogóle w przedsiębiorczości.
Z PO w sensie?
W sensie, wiesz, tam jakieś tam to przysposobienie obronne się to nazywało, czy coś?
A, przysposobienie.
No tak, bo teraz to mi się kojarzy z partią polityczną, więc... Nie, absolutnie, nie, wtedy... Są nie te czasy!
Nie, nie, nie, my wtedy małą Anię dmuchaliśmy na PO głównie, także to było takie... Jezus Maria!
Teraz wiesz, jak sobie pomyślisz, że dzieci w szkole mają programowanie i w ogóle AI, no to są zupełnie inne czasy.
Jesteśmy stare po prostu.
Ale ja w ogóle nie mam takiego poczucia, że to jest gorsze.
Ja mam takie poczucie, że to jest takie najlepsze.
No ale dobra, to już możemy sobie pomarudzić, wszyscy o tym wiemy.
To jest właśnie ten hustle culture, o którym mówimy, że my się jednak musimy trochę oduczać pracować i uczyć odpoczywać.
Tak, miałam to i myślę, że dla mnie podobnie jak dla wielu osób
Pandemia była takim momentem, kiedy ja się siłą rzeczy musiałam nauczyć odpoczywać, ponieważ tuż przed pandemią, w związku z tym, że wtedy, w tamtym czasie prowadziłam sama też bardzo wiele szkoleń, jeździłam po Polsce, bardzo niewiele czasu spędzałam w domu i jakby to była moja praca główna.
W pewnym momencie przestałam robić pranie, tylko kupowałam nowe koszule, bo stwierdziłam, że to nie ma sensu oddawać je do pralni na jeden dzień, tylko po prostu trzeba kupić kolejne.
Ale zobacz, jak to też łatwo ocenić, że w głowie się poprzewracało, że kupuję koszulę zamiast jej wyprać, ale tutaj z drugiej strony patrzymy na osobę, która jest skrajnie wyczerpana.
Poza tym jeszcze był jeden aspekt tego, że jak byłam w jakimś mieście, na przykład byłam w Zielonej Górze przez jeden wieczór i potem jechałam do Rzeszowa na drugi dzień, to jakby nie było kiedy tego wybrać.
Natomiast faktycznie ta pandemia spowodowała, tak jak powiedziałam, nie tylko chyba u mnie, ale u większości ludzi taki moment zatrzymania.
I jak ja przestałam jeździć po Polsce i zyskałam tyle czasu chociażby ze względu na to, że nie musiałam spędzać tyle czasu w samochodzie,
To nagle okazało się, że ja mam bardzo dużo czasu i w ogóle, że ta doba to jednak inaczej wygląda u różnych ludzi w sumie, wbrew temu, co się popularnie mówi, co jest uważam bzdurą, bo inaczej wyglądają twoje 24 godziny, inaczej moje, inaczej matki trójki dzieci itd.
A słuchaj, a miałaś coś takiego, bo na przykład ja tak miałam, że pracowałam bardzo dużo przez właśnie pięć lat, pracowałam ekstremalnie dużo i potem miałam chwilę przerwy i potrzebowałam kilka miesięcy.
Kiedy moje ciało powiedziało, o, no to teraz się super, rozchoruję, przez dwa miesiące nie pozwolę ci wstać z łóżka, miałam wtedy po sześciu chyba miesiącach tej przerwy ostre zapalenie tarczycy, które mnie wyłączyło na dwa miesiące w ogóle z życia, totalnie.
I potem wiesz, kolejne pół roku jakby wracania do zdrowia i ciekawa jestem, czy ty jak byłaś w tym takim zapierdzielu, w tym kołowrotku i potem nagle miałaś to.
I często tak bywa, że jedziemy na wakacje i się rozchorowujemy, no bo ten organizm w końcu może odpocząć.
Ja zawsze miałam anginy, bo jednak pracowałam głosem całe życie i zawsze po takim trybie pracy bardzo intensywnym mi odcinało gardło.
Po prostu przestawałam mówić.
Pamiętam właśnie w Zielonej Górze, o której wspomniałam.
Obudziłam się rano przed szkoleniem i po prostu nie mogłam mówić.
Poszłam na szkolenie i mówię, sorry, ale jakby się nie uda.
Czakra gardła cię tu podpowiada.
To dałaś sobie ten czas na odpoczynek i ok, czyli wpadłaś w coś innego.
Ale ja chciałabym posłuchać o twojej historii od początku.
Kiedy już powiedziałeś, że 20 lat biznesu, no to jak to się zaczęło?
Co to powodowało, że ty nie poszłaś na ten etat, ale że od razu założyłaś firmę?
Pomidor.
To był pewien wzorzec, pomimo tego, że moja mama przez całe moje nastoletnie życie powtarzała mi i mojemu bratu, który notabene otworzył swoją firmę na 18 urodziny swoje.
Moja mama nam powtarzała, że idźcie na etat, będziecie mieć wakacje, będziecie mieć spokój, będziecie mieć wypłatę na czas, nie będziecie się przejmować, pójdziecie sobie na L4, w ogóle to jest super opcja, nie?
Oczywiście mam swoje jakieś inne typu podcast i inne rzeczy, ale jakby ja to lubię.
To znaczy, powiedzmy to wprost, że etat jest dobry.
I raczej bym powiedziała, że ci, którzy idą na swoje, to mają problemy psychiczne, albo są po traumach, albo potrzebują mieć wieczną adrenalinę i wyrzuty dopaminy i jakby wszystko, co tam się dzieje.
I ja pomimo tego, że miewałam trudne momenty, to nigdy mi nie przyszło nawet do głowy, że a dobra, rzucę to i wrócę.
Pogada też.
Masz Porsche?
Pomidor.
Dobra, to już nie rozglądajcie się za tym czerwonym Porsche, to nie Ewy.
W każdym razie to była moja taka naturalna odpowiedź na to, co ja chcę w życiu robić.
Wiesz, począwszy od pani od polskiego, z którą się kłóciłam o interpretację wiersza poprzez moich rodziców, gdzie zawsze chciałam postawić na swoim i skończywszy na moich ówczesnych chłopakach, którzy chcieli mi jakoś zaplanować moją przyszłość i życie wspólne, no nie?
Więc ja zawsze miałam w sobie takiego buntownika i ten buntownik mi po prostu wybijał zawsze i wszędzie i w każdym momencie pracowym, życiowym.
I ta moja mama, która ciągle mi powtarzała tą historię, że dziecko idź na etat, będziesz miała spokój, będziesz miała wygodne życie, będziesz miała komfort, będziesz miała bla, bla, bla.
Pomimo tego, że ta praca mojej mamy wcale nie dawała jakichś kokosów.
Bo to były takie czasy, to były lata dziewięćdziesiąte szalone i później gdzieś tam początek lat dwutysięcznych, które były trudne dla małego biznesu w Polsce.
I jeżeli nie byłaś gdzieś tam blisko politycznych rozdań, a moi rodzice nie byli, no to tam nie było tak kolorowo.
I to było takie poczucie, że my musimy walczyć.
Tam nie było przyjemności z posiadania biznesu.
Tak, dwumiesięczny epizod pracy u kogoś i to był moment, kiedy ja poznałam moją ówczesną przyjaciółkę, która stała się moją wspólniczką, mając lat 19, bo to było w momencie, kiedy wyjechałam na studia.
I wtedy na swoim hiper hura optymizmie postanowiłam, że przecież dlaczego mam pracować u kogoś, jak się z nimi nie zgadzam, bo oni mają głupie pomysły i ja o to mam najlepsze pomysły na świecie.
Róbmy to zanim ktoś nam powie, że to nie ma sensu.
No, w agencji nie do końca to samo, bo ja byłam zawsze dobra w język, zawsze... Ja studiowałam też filologię polską, no bo chciałam być dziennikarką, prawda, znaną i sławną.
Później to też spowodowało... Ta nasza znajomość, nasza przyjaźń spowodowała, że ja się zaczęłam zajmować markami luksusowymi, no ale to jest jakby historia na pięć lat później.
Natomiast w tamtym czasie ona była graficzką, ja byłam copywriterem, chociaż wtedy jeszcze się nie nazywało tego copywriterem, po prostu wymyślałam slogany reklamowe.
Potem zaczęłyśmy trochę przypadkiem, trochę szczęściem, trochę wytrwałością i pracą.
Dostałyśmy możliwość obsługi bardzo dużego klienta, no i tak już poszło.
I potem już poszło.
Natomiast pierwsze dwa miesiące to było, a ja pamiętam to płakanie po nocach, bo oczywiście, że wynajęłyśmy biuro, no bo uznałyśmy, że przecież bez biura się nie liczy, tak?
Właściwie gówniary, które nie miały pieniędzy na życie, wynajęły sobie biuro, no bo uznały, że to jest dobry pomysł.
Teraz jak na to patrzę, to mówię sobie, to jest głupi pomysł, ale wtedy wydawało mi się to jedyną słuszną opcją.
Więc to był ten początek.
I jak miałam 21 lat lekko ponad, to sobie zegzitowałam i ona została z tą firmą.
Można tak powiedzieć.
Po prostu wzięłam swoją część pieniędzy i sobie poszłam.
Bo jak masz 21 lat i nie pochodzisz z bardzo bogatego domu, no to masz bailando.
Ja zaczęłam wydawać kasę, to jest mało powiedziane.
Ja wydawałam kasę na rozwój, na szkolenia, na studia, na podróże.
Można sobie tak gdybać, bo być może te kursy, te podróże, bo jednak to zainwestowałaś.
Moje samopoczucie trochę inwestowałam.
Widocznie tego potrzebowałaś.
W ogóle studiowałam polonistykę i anglistykę dziennie, żeby mieć jeszcze więcej roboty, no bo czemu nie.
Przez te wszystkie moje działania agencyjne poznałam ludzi, którzy zajmowali się w tamtym czasie handlem międzynarodowym i ja się tak zaczęłam tym zajmować też przez moją znajomość angielskiego i przez to, że ludzie mi ufają.
Ale potem, żeby to zaufanie utrzymać, to też trzeba być jednak wiarygodnym.
Więc to, co mi wtedy to otworzyło, to to, że ja po prostu jeździłam z nimi jako tłumacz.
Tak można powiedzieć.
Trzeba to powiedzieć też uczciwie, że ja w tamtym czasie, wiesz, jak zarabiasz pierwsze duże pieniądze, to
Ewa Gadomska po raz pierwszy
Wiesz, to powiedzenie jest słuszne, że odpycha kroczy przed upadkiem.
I to widać po wielu osobach też z internetu.
Natomiast dla mnie to był taki przytyczek w nos, którego potrzebowałam wtedy.
A to była taka sytuacja, że handlowaliśmy różnymi tam rzeczami i po prostu nas wyrąbali wspólnicy.
Ty handlałaś nie tylko w Polsce, tylko właśnie za granicą.
Natomiast jak ta sytuacja trudna się dla mnie wydarzyła, to był taki deal między Polską a Afryką.
No i jak się z tego podniosłaś?
Bo też o tym chwilę rozmawiałyśmy już wcześniej, bo ja miałam taką serię od porażki do mocy, gdzie rozmawialiśmy o tym, że no właśnie tak jak powiedziałaś, że ten sukces to jest ta wisienka na torcie, ale nikt nie widzi tego po prostu trudu, który gdzieś tam był.
I też tych porażek, no bo to być przedsiębiorcą i w ogóle być osobą sukcesu, to jest umieć się podnieść z tej porażki, nie nazwać jej porażką, tylko lekcją, wyciągnąć to, co najważniejsze i iść dalej, nie poddawać się.
Ja nie mam w sobie za grosz poddawania się.
Ja mam bardzo duże poczucie odpowiedzialności za siebie, za swoje życie.
Mam duże poczucie odpowiedzialności za ludzi, z którymi pracuję, którzy są moimi pracownikami, czyli granie, duże poczucie odpowiedzialności.
Poszłam sobie popłakać z bezsilności totalnej, z takiego, wiesz, kurde no, serio, serio.
Popłakałam sobie, zasnęłam, bo u mnie zawsze spanko, też spanko i sianko.
Spanko u mnie działa najlepiej na wszystkie troski i to jest też coś, z czego ja sobie zazdroszczę, bo jak patrzę na moich znajomych, którzy mają problemy ze snem w momencie, kiedy mają duży poziom stresu, to ja mam takie nie, nie, nie, ja mam odcinkę w sekundę.
Po prostu idę spać i pospałam sobie, wstałam, popłakałam, poszłam spać dalej, bo to było tak po południu.
No i w poniedziałek założyłam kolejną firmę, którą mam do teraz zresztą.
Mind Supporters, czyli firma doradczo-szkoleniowa.
Był taki moment wtedy, właśnie w ten czwartek wieczorem, że sobie pomyślałam, że kurde no, ileż razy można zaczynać od zera, nie?
I okazuje się, że dużo i że to nawet spoko jest w sumie.
No i co było dalej, po kolei?
To było wszystko się tak poskładało.
Więc październik 2010 i to był taki moment, kiedy... Może ja sobie pomyślę, że ja tylko dziennie studiowałam i po prostu, a ty już miałaś, kurde, trzeci biznes na koncie, nie?
Nie, nie zazdro, podziw.
Podziw, naprawdę, bo to jest, kurczę, trzeba to powiedzieć.
Dwa kierunki dziennie, a ja, wiesz, ja po prostu ze znajomymi na Kliborłowie w Gdyni chodziliśmy na spacery.
Ale ja dużo imprezowałam też, to trzeba to powiedzieć.
Kończę studia, jakby kończy się ta cała gonitwa, podróże na chwilę.
Ja założyłam to w poniedziałek, a dwa tygodnie później wystawiłam pierwszą fakturę.
Więc to była bardzo szybka akcja i to też mi pokazało, że niezależnie od sytuacji ja sobie poradzę.
I to jest taka rzecz, która myślę, że każdy powinien ją raz w życiu dostać.
W sensie ja tej lekcji potrzebowałam, żeby zaufać sobie.
Niektóre osoby mają tak, że muszą plusy, minusy, wiesz, za, przeciw i w ogóle, a niektórzy mają tak, że tak ufają tej swojej intuicji, że oni po prostu wiedzą.
I ja też się tym kieruję najczęściej i trochę kiedyś zazdrościłam ludziom, którzy tak mają, wiesz, konkretnie podejmują te decyzje i potrzebują tak dużo czasu na przemyślenie.
Ja po prostu widzę, ja najczęściej po prostu wiem i jak zmieniam decyzję, to to jest zazwyczaj złe, bo ta pierwsza moja myśl jest właśnie tą słuszną.
O tym też porozmawiamy, ale ja jeszcze chcę tą historię.
No dobra, no i zaczynasz od zera Mind Supporters, pierwsza faktura po dwóch tygodniach.
To po prostu była masówka, serio, to była masówka.
Ja też jestem dobra w sprzedaż po prostu i umiem sprzedać wszystko, co chcę sprzedać.
Trudne też pod wieloma względami, ale mega doświadczenie, za które jestem turbo wdzięczna, ale wtedy sobie pomyślałam, że no tak nie będzie wyglądało moje życie, nie ma takiej opcji.
No i potem już niedługo potem przyszedł COVID.
Ja w międzyczasie robiłam dalej te same rzeczy, trochę już rzadziej, bo z aptek się wymiksowałam w październiku wtedy, czyli to maj, październik, no to powiedzmy tam parę miesięcy jeszcze.
No i później już robiłam rzeczy tak bardziej na spokojnie i to był też taki moment, kiedy ja musiałam zejść trochę ze swojego ego, nie?
Jak sobie teraz myślę z perspektywy czasu, to w zasadzie każdy taki moment, taki skok rozwojowy, finansowy był poprzedzony moimi zmianami myślenia i tego, żeby zupełnie zmienić podejście, bo nic za tym nie mogłoby pójść, jeżeli by ta głowa się nie zmieniała.
Potrzebujesz jednak tych takich górek.
Po co ja startuję nowy biznes?
Nie musiałabym już tego robić, bo ja chcę sobie udowodnić, że ja wciąż to potrafię, że rynek się zmienia, że zasoby się zmieniają, że możliwości są inne, że jakby działam w różnych obszarach i ja wciąż daję radę.
Dla mnie to jest coś, co znowu podbija moje zaufanie do siebie.
No dobra, czyli pojawił się ten COVID, bo teraz mówiłyśmy o tym, że masz siedem tych firm, więc tutaj mówimy o Mind Supporters, które jest.
Właśnie, bo moja wspomniana przyjaciółka była projektantką Turebek i ona realizowała projekt Turebek dla jednej...
Pary projektantów polskich i tak się zaczęła moja współpraca z różnymi projektantami w Polsce i tak się też zaczęła moja współpraca w ogóle z markami luksusowymi za granicą i później bardzo szybko, ja też bardzo szybko sobie zdałam sprawę, że w Polsce na luksusie nie zarobię, bo ja jestem bardzo pragmatyczna, jeżeli chodzi o pieniądze, czyli
Jak realizuję jakiś projekt, on ma mi się spinać finansowo, po prostu.
I teraz, jeżeli ja sobie pomyślałam o tym, mając lat 25, że ja chcę być tą laską od luksusu w Polsce czy od marek premium w Polsce, to sobie pomyślałam, no spoko, tylko masz tam trzy firmy, do których możesz coś sprzedać, nie?
Ja sprzedawałam usługi szkoleniowe, usługi doradcze, bo to był też taki czas, kiedy... Czyli jak pozycjonować po prostu, tak jak wyceniać, jak... Bardziej jak sprzedawać do klientów majętnych, tak.
Najtańsze były szkolenia, które były na przykład jednodniowe, dwudniowe, ale reszta to w ogóle mi się nie chciało schodzić poniżej tego poziomu.
Poszłaś bardziej w skalę.
W sensie tak, bo dochodowa sprzedaje tanie kursy, w sensie tanie takie meet ticket powiedzmy, czyli do...
Czyli ja wiedziałam, że jeżeli chcę sprzedawać taniej, bo chcę dotrzeć do mniejszych przedsiębiorców, bo ja zawsze miałam tą misję, że ja chcę pomagać małym przedsiębiorcom.
Tylko potem dosyć szybko sobie zdałam sprawę, że to nie ma sensu, bo one i tak nie mają pieniędzy na to.
Więc dochodowa jest takim trochę pomostem pomiędzy tymi dużymi moimi doświadczeniami, wiedzą, którą nabyłam i tym, co ja potrafię, bo ja serio jestem w tym dobra, a tym, co mogę zaoferować małym firmom.
Bo też wiem, że nie wszystkich stać po prostu na to, żeby przyjść do mnie na usługę doradczą i to jest OK.
No dobra, czyli przyszedł ten COVID i też się zaczął pojawiać Dubaj.
Jak to się stało, że to Dubaj się pojawił?
Dubaj się pojawił na trzy miesiące przed COVID-em.
No nie, bo się pojawił covid i plan był taki, że my przylecimy na Fashion Week w marcu i dwa dni przed naszym wylotem domniemanym zamknęli lotniska w Polsce, bo przeszedł covid.
Natomiast faktem jest, że dzięki niej ten Dubaj się pojawił w moim życiu, a potem już przez te relacje, które sobie wtedy zbudowałam, zaczęłam szkolić i doradzać firmom tutaj.
Szybko, ale też jakby w tym kręgu, który jest ci potem potrzebny, jak do rozwoju biznesu.
To są moje najbliższe osoby w tym momencie i gdyby nie praca, to byśmy się w ogóle nie poznały.
Jakby wiesz, rodzina, już taki klimat rodzinny prawie bym powiedziała.
No to jest dziewczyna, która do mnie zadzwoniła i powiedziała mi, słuchaj, mam do ciebie kontakt, potrzebuję twojej pomocy, nie mam pieniędzy, ale będę ci dozgodnie wdzięczna.
Możesz się odbić od drzwi i ktoś może powiedzieć dobra, parówa, a z drugiej strony możesz próbować i po prostu za dziesiątym razem masz tego po prostu, wiesz.
A to jest odwaga i przedsiębiorcy to mają na pewno, powinni mieć przynajmniej.
Nie, nie, to jest moja przyjaciółka, która mieszka w Poznaniu.
Ale a propos tej odwagi, to ja sobie przypominam Basi Sobczak historię, jak się odbijała od Dubai Mallu przez ileś tam razy, dopóki nie wywalczyła sobie tego miejsca.
Zapraszamy do odcinka z Basią, ona tam opowiada o tym, jak powiedzieli, nie absolutnie żadnej kliniki w Dubai Mallu.
Ona powiedziała, że moja klinika tu będzie i była.
Ale wiesz też, no moja historia jest taka, że ja tutaj przyjechałam i ja w maju, przyjechałam 27 kwietnia, a w maju miałam 25 spotkań biznesowych i byłam wszędzie, byłam w każdym banku.
Wszyscy dyrektorzy IT się ze mną spotykali, bo ja mówiłam, że ja mam po prostu wartość dodaną i że warto się ze mną spotkać i po prostu 25 spotkań i z tego wynikło to, co wynikło później, czyli super praca i no nie jest łatwo, to jest bardzo konkurencyjny rynek, więc jak ty nie wychodzisz
Z odwagą, z chęcią do działania i gotowością, że jak już się pojawi to opportunity, to ty po prostu jesteś.
I ja raczej mam tak, że jestem otwarta, jeżeli idę na spotkanie biznesowe, to wtedy spoko.
I teraz to była też dla mnie lekcja, żeby umieć postawić granice.
Nie, to jest bardzo mądre, co ty powiedziałaś.
U mnie to też był taki proces, że w momencie, jak wiesz, to wszystko się zaczęło i to zaczęło się tak szybko, że wiesz, że i ten Instagram urósł i po prostu mój krąg znajomych tak się powiększył.
No bliskie, a tutaj się nagle pojawiają te nowe osoby.
I teraz też może z tego miejsca powiemy, że jakby ja bardzo lubię ludzi i poznawać nowe osoby, ale po prostu ja i my zwyczajnie nie ma na to czasu, żeby ciągle poznawać nowe osoby.
No nie ma na to czasu, że po prostu na koniec dnia, jak pracujesz i robisz dużo, a obie robimy dużo.
No to mamy swoich najbliższych, którymi po prostu poświęcamy czas i to jest priorytet.
I z innymi osobami można spotkać się od czasu do czasu, ale nie ze wszystkimi, nie ciągle.
To tak jak mówisz, to jest po prostu takie to trochę też rozdawanie energii, a żeby robić coś wartościowego, no to trzeba tę energię do środka po prostu, wiesz, kumulować i ją po prostu potem w twórczość przekuć.
I dopiero jak zaczęłam ten podcast, to ja się poczułam jak ryba w wodzie.
Myślałam sobie, to jest właśnie ta moja twórczość, taka moja artystyczny ten taki pierwiastek, który w końcu mam możliwość pokazać.
Ale jakby po co kokietować?
W ogóle to jest dla mnie też... To jest dla mnie trochę też takie... Jak ja pracuję z markami luksusowymi na przykład, czy z markami premium, które aspirują do bycia premium, które chcą podnosić ceny, ale jeszcze do końca nie wiedzą, czy mogą i tak dalej, to ja często słyszę od właścicieli, że no ale nie możemy komunikować próżnością.
Bo ludzie pomyślą, że się wywyższasz albo że zadzierasz nosa.
No tak, że jestem zdolna, ale leniwa i to słyszałam od nauczycieli, od rodziców, od wszystkich generalnie, że jestem zdolna, ale leniwa, co teraz wiem, że wynika po prostu z moich predyspozycji i też z tego, jak mam ukształtowany mózg, bo ja się najlepiej czuję pracując pod presją, więc ja celowo będę sobie prowokować sytuacje, gdzie muszę jakby pracować pod presją, bo wtedy jestem najbardziej efektywna i wtedy jestem najbardziej kreatywna, więc ja wiedząc to o sobie, no to po prostu tak robię, no i tyle.
Generalnie najważniejsza rzecz, jaka wyszła Emily, to jest to, że jesteśmy podobne, nie?
A tak naprawdę to mamy potencjał, żeby zostać najlepszymi przyjaciółkami w związku z tym.
Ale faktem jest, że dla mnie DISC to jest test psychometryczny, który sprawdza nasze naturalne predyspozycje.
No właśnie powiedz, bo powiedziałaś, że właśnie wczoraj mi o tym opowiadałaś i powiedziałaś, że to jest, że mam przeczytać książkę otoczeni przez... Nie, właśnie nie masz jej czytać.
Potem jest duże uproszczenie.
Czyli jest taka książka o otoczeniu przez idiotów, więc jeżeli ktoś chce przeczytać uproszczenie, to można, ale ten True Colors pokazuje dużo więcej, bo ja już widziałam ten raport i on faktycznie jest bardzo szczegółowy, co było dla mnie zaskoczeniem, bo tam nie ma aż tak dużo pytań.
Pytania są na sesji feedbackowej tak naprawdę, dlatego nie powinnaś dostać tego raportu, tak jak powiedziałam przed sesją, ale chciałam, żebyś też zobaczyła, o co chodzi w ogóle.
Natomiast prawdą jest, że tam jest raz, że duże uproszczenie, dwa, że ta książka bywa krzywdząca dla poszczególnych typów, bo disk dla mnie, jak ja sobie zrobiłam po raz pierwszy diska, to dla mnie był takim rozgrzeszeniem, czyli miałam w końcu takie potwierdzenie namacalne, że okej, to taka jestem, ale super, czyli nie muszę z tym walczyć, nie muszę z tym walczyć w końcu.
Mogę to polubić.
Tak, mogę to polubić, jest fajne.
My się wzajemnie trygerujemy, bo ja wiem, że ja sobie mogę na to pozwolić, bo mam bezpieczną przestrzeń.
Natomiast w sytuacji, kiedy ja jestem na spotkaniu biznesowym, to ja najpierw sobie czytam tę osobę, a potem mówię do niej tak, jak chcę, żeby się do niej mówiło.
To jest genialne, ale powiedz mi, czyli te landing page'e tworzysz np.
w taki sposób, żeby czytał go taki typ i taki typ i taki typ, tak?
listę korzyści, to mam po dwie do każdego typu.
Natomiast przede wszystkim wykorzystujemy go w tym, że przygotowujemy skrypty sprzedażowe z wykorzystaniem diska, pytania otwierające, badanie potrzeb też z wykorzystaniem diska.
I tak jak ci opowiadałam wczoraj nawet, że to, co dla ludzi jest najbardziej takie ciekawe w kontekście diska, to to, że my w pewnym momencie możemy nawet dołączyć do stopki maila.
No, ale to w ogóle im więcej świadomych osób, tym świadomiej się potem właśnie funkcjonuje.
Bo wiesz, ja na przykład nie biorę personalnie pewnych zachowań, no bo jakby wiem i ja też tak funkcjonuję, że jak ja jestem na wysokich obrotach, to potrafię być, no nie wiem, mój mąż czasami mówi, byłaś właśnie obcesowa.
Ja mówię, no nie, kotek, nie byłam obcesowa, po prostu nie przeszkadzaj mi, bo jestem w ogóle...
Po prostu gość tak ma i jakby totalnie szanuję.
Na tym polega cała twoja siła i przewaga tak naprawdę.
I jak ktoś przychodzi do mnie i mnie pyta, a co ja mogę robić w życiu, albo jak mogę zacząć zarabiać na swoich umiejętnościach, to ja pierwsze co robię, to robię tej osobie diska, bo wiem na przykład do czego ma naturalne predyspozycje.
I teraz jeżeli ty masz naturalne predyspozycje do bycia gwiazdą,
Ja jestem dumna z tego, że mam predyspozycję do tego, żeby być gwiazdą.
Wiesz, jak ludzie mają problem z występowaniem przed kamerą, jaki mają problem z mówieniem do kamery, jaki mają problem z wysławianiem się, jaki mają problem z... Ja mam problem z wysławianiem się w cztery oczy.
I wiesz, ktoś nawet kiedyś mi powiedział, że chciałam cię poznać, bo jesteś taka fajna, a ty jesteś taka cicha.
Wiesz, ale nie, ja po prostu występuję na scenie od szóstego roku życia.
I ja to po prostu lubię.
Ja byłam w szkole muzycznej, grałam, śpiewałam, lubiłam tę scenę i mam coś takiego, że po prostu, no nie wiem.
A powiedz właśnie o tym, to jest takie zabawne, no bo jesteś.
Ale po prostu za każdym razem, jak ktoś mówi do mnie, że chciałabym przyjść do ciebie na mentoring, to... Chcę przyjść do ciebie na mentoring, jest fajne, ale w momencie, kiedy ktoś mi mówi, że jestem jego mentorką, to ja mam takie... Nie.
Nie jestem mentorem, który twierdzi, że ma 8 milionowych biznesów i w każdej rolce musi to podkreślać, tylko raczej jestem przedsiębiorcą, który nie mówi o swoich firmach, a który pokazuje, że ma wiedzę i kompetencje.
Więc za to mnie moi menti i moi klienci też lubią, bo ja nie szastam Dubajem, nie pokazuję.
I to jest też mój sposób na bycie w onlinie i też
Za każdym razem, jak ktoś mnie poznaje na żywo, to ma takie, ej, ty zyskujesz przy bliższym poznaniu.
Ale ty też powiedziałeś, że to jest pewna rola.
To jest po prostu jedna usługa, znaczy w sensie nie jedna, no bo tam pod tym się... Jedna jakby, tak, marka, no.
Dochodowa to jest firma i dochodowa to jest też... Ja wokół dochodowej zbudowałam sobie takie małe moje poletko w internecie, czyli mamy i YouTube'a i mamy portal i mamy subskrypcje i mamy produkty cyfrowe, które są, no i oprócz tego są moje usługi dla małych firm.
Mind Supporters, dochodowa firma, True Colors, teraz ten startup AI-owy.
Ale wciąż jeżdżę na targi, na konferencje za granicę, dlatego znowu, w związku z tym, że czegoś nie pokazujesz w internecie, dlatego nie mam, to jest kłamstwo, bo ja najczęściej jak wrzucam coś do internetu, to jest to albo przygotowane wcześniej, albo mam zdjęcia, na których to robię, przygotowane wcześniej i zwykle jestem gdzieś tam poza miejscem, w którym się myśli, że jestem.
O, tak bym to powiedziała.
Więc pewnych rzeczy nie pokazuję, natomiast to, że ich nie pokazuję, nie znaczy, że ich nie ma.
Wszyscy, którzy tam byli w Forbes'ach mają poprzypinane te Forbes'y wszędzie, gdzie tam mogą mieć przypięte.
Do promocji siebie, bo... Po co się broni?
Tylko to jest bardziej moje, być może poczucie wstydu, być może jakieś takie właśnie, że może nie wypada się chwalić, być może coś tam.
Ale dla mnie, ja mam inną emocję wtedy, bo ja to osiągam, się cieszę, a potem to już coś dla mnie normalne.
Ale to jest takie ważne i chcesz się do tego przyczepić, co powiedziałaś, czyli to, co jest dobre samo się broni, a samo się nie obroni.
Ale to jest ważne, żeby to powiedzieć, bo wydaje mi się i to jeszcze też dużo polskich marek ma tak, że marketing i promocja i komunikacja u nich właśnie leży, bo im się wydaje, że mają produkt i on jest tak genialny, no to wszystko.
Często małe marki paradoksalnie sobie lepiej radzą marketingowo niż duże marki z tego względu, że nie mają budżetu, więc muszą być bardziej kreatywne i się po prostu nagimnastykować, żeby zasięg zrobić.
Więc w tym momencie, jak sobie spojrzysz nawet na TikToka, na Instagram, na YouTube, to nawet właściciele firm, w Dubaju to widać bardzo mocno, wszystkie samochodowe marki, jakieś dealershipy, jakieś rentale i tak dalej, właściciele mają swoje prywatne TikToki czy Instagramy i cały czas nagrywają ten content, no nie?
Ta marka osobista nigdy nie była tak ważna, jak jest teraz, paradoksalnie, przez AI, bo my chcemy znowu kupować od ludzi i chcemy widzieć ludzi za markami.
I teraz jest, wiesz, oczywiście jest trend potężny na AI, ale jest też trend potężny na human to human.
No możesz ty jako właściciel marki pokazywać siebie, budować relacje z ludźmi i tak dalej, jasne, ale możesz też pokazywać, że twoja marka jest human to human i gdzieś tam te relacje są dla ciebie ważne.
Jakie masz rady dla osób, które, no już powiedziałaś o tej bardzo ważnej, o marce osobistej, ale jakie masz rady dla osób, które chciałyby wdrożyć swój produkt w Dubaju?
Bo możesz mieć markę osobistą, rozwiniętą i znaną w Polsce i mam takie przykłady i teraz te osoby chciałyby skalować ten biznes tutaj w Dubaju.
Jeżeli nie masz marki osobistej rozpoznawalnej w Dubaju, to działasz przez influencerów rozpoznawalnych w Dubaju, czyli dalej twarzą, nie swoją.
na polskim rynku, tak jak ja mam, to mogę sobie sprzedawać moje produkty cyfrowe, konsultacje, strategie.
Nie mając marki międzynarodowo rozpoznawalnej, osobistej.
Natomiast jeżeli chcesz sprzedać kosmetyki, to jeżeli nie masz własnej marki osobistej, rozpoznawalnej, no to bez influencerów tego nie sprzedasz.
No i wtedy powstała ta dochodowa firma, tak?
Takie zalążki dochodowe powstały wcześniej, bo ja już przed covidem miałam pierwszą konferencję Girlboss zorganizowaną w Katowicach we współpracy z miastem, więc to było fajne wydarzenie.
Poza tym w międzyczasie się zmieniła narracja wokół samej nazwy.
Ja się długo jakby sama biłam z myślami, czy zmienić nazwę na Instagramie, bo ja już miałam jakąś społeczność zbudowaną wokół Girlbossa.
Też był portal, wiesz, jakby tam dużo się działo.
No bo wiesz, żeby budować te portale i tak dalej na początku firmy, no to nie jest łatwo.
Ja mam zespoły, jakby do każdego z projektów mam zespół.
Ja w dochodowej w tym momencie nagrywam kursy, które nagrywam sama, prowadzę live'y w społeczności zamkniętej, czyli w subskrypcji, nagrywam YouTube'a, no i content, w którym jestem po prostu, nie?
Covid się pojawił i ja wtedy zaczęłam korzystać z moich kont... Bo ja zawsze byłam gdzieś tam na styku online'u z offline'em i nadal tak jest zresztą.
I jakby to były te początki dochodowe.
W zasadzie covid się pojawił w Polsce kiedy?
Bardzo szybka z potrzeby też ludzi.
Potem bardzo szybko już powstały kolejne webinary, kolejne jakieś masterclasy, wtedy to się nazywało webinarami.
Później się pojawiła dochodowa, która w pierwotnej wersji się nazywała Business Restarter Kit i to było żenujące, bo do tej pory, jakby jak o tym mówię, to mam takie... Jezus, serio to wymyśliłaś?
Bo to było trudne do wypowiedzenia, ludzie nie rozumieli, o co chodzi.
17 sztuk, a na pierwszej edycji dochodowej dla podania zrobiłam 17 koła, nie?
Czyli ta nazwa i po prostu, okej, no to jest bardzo ważne.
Ja pamiętam, że to było... I powiedzcie mi, że właśnie marketing i komunikacja jest nieistotna.
I zrobiłam, ja mam dosyć zaangażowaną społeczność, więc zrobiłam sobie, bo ja zwykle zaczynam sprzedaż webinarem.
I darmowy webinar, no to powinno być przynajmniej 1700, tak?
No i... I'm sorry a propos bycia gwiazdą.
Może ludzie chcą... No to dla porównania zmieniłam nazwę na od 0 do 15 tysięcy stabilnie z produktów cyfrowych miesięcznie w trzy tygodnie i w ciągu doby zapisało mi się 540.
Ok, czyli trzeba po prostu mówić ludziom konkretnie, co sprzedajesz.
Czyli nad takim produktem, który będzie mówił o języku decyzji właśnie, czyli jak zmusić w cudzysłowie ludzi do tego, żeby szybciej podejmowali decyzje zakupowe.
Też z tego względu, że algorytmy socjali się zmieniają, więc my trochę już powinniśmy odchodzić od takiego typowego edukowania ludzi w mediach społecznościowych, tylko niech coś robią.
Niech albo pobiorą coś, dzięki czemu masz maila, albo niech coś kupią taniego, żeby już otworzyć im portfele, albo niech kupią coś drogiego obojętnie, a jeżeli dajemy wiedzę, no to niech ta wiedza dalej czemuś służy.
Natomiast jeżeli mówimy o szybkich socjalach, czyli Instagram, TikTok, YouTube, Facebook, ostatnio wracający do łask znowu i robiący potężne zasięgi, to
Ja jestem w stanie nagrać rolkę, która ma wartość, która trwa dwie minuty, której nawet potem nie mogę podpromować, bo musi mieć maksymalnie półtorej minuty.
Jeżeli jesteśmy dobrzy w krótkich formatach, to idźmy do szybkich mediów społecznościowych.
Co powiesz o wybraniu swojej niszy?
Natomiast ze mną zawsze był ten problem też w kontekście multipotencjału, o którym mówimy, że
Ja dopóki nie zrobiłam sobie takiego parasola w postaci dochodowej firmy i takiej dania sobie zgody znowu na to, że ja mogę być inna i że ja nie będę mówić tylko o Instagramie, nie będę mówić tylko o marketingu, nie będę mówić tylko o sprzedaży, nie będę mówić tylko o webinarach.
Ja w tych rzeczach jestem dobra, ale ja nie umiem wybrać jednej rzeczy, o której ja chcę mówić, bo wiem, że pojutrze mi się to znudzi.
Dałam sobie sama zgodę na to, nazywając moją przestrzeń w internecie dochodowa firma, że wszystko, co będę mówić, czy o finansach, czy o sprzedaży, czy o marketingu, czy o social mediach, czy o moim podejściu do biznesu, czy o trzuko, obojętnie, to dalej będzie pasować do dochodowej firmy.
Bo jeżeli... Miałam taką klientkę ostatnio na konsultacjach, która sobie wymyśliła taką niszę, że realnie miała 20 klientów w Polsce.
Więc masz takie... No to po co w ogóle ten zachód?
No dobra, ale powiedziałaś też o tym, że te treści edukacyjne się coraz mniej sprzedają.
Historia twoja, twoje przemyślenia, twoje rozkminy, twoje błędy, porażki, jak doszłaś do miejsca, w którym jesteś.
Tak, bo wiesz, kiedyś mieliśmy historie międzypokoleniowe, ludzie siadali, opowiadali te historie, były te tribe'y, a teraz po prostu jesteśmy samotni, więc szukamy tych historii, szukamy nawet na spacerze z psem, jak go masz to świetnie, albo w pojedynkę tego czynnika ludzkiego, więc dlatego te historie się po prostu słuchają.
Potrzebujemy tego.
Myślę, że samotność to jest duży problem, ale jeszcze większym problemem jest to, z czym się borykają przedsiębiorcy, którzy są online, czyli wieczne porównywanie się z innymi.
I my się porównujemy ciągle.
Jakby tam ciągle jest jakiś element porównywania się.
My jesteśmy z tego pokolenia, gdzie my widziałyśmy, że do tego sukcesu po prostu trzeba ciężkiej pracy.
A teraz po prostu jesteśmy na Instagramie, mamy młodych ludzi, którzy mają niewiarygodną ilość pieniędzy, ale też i to tak często właśnie ten Dubaj jest taki, no krzywdzi ludzi, bo wydaje się ludziom, że tutaj wszyscy...
Na przykład, ale to też nie znam wielu takich ludzi, a najczęściej to są auta wypożyczone, przy których ludzie sobie robią zdjęcia, jakieś rolki i rzeczywistość po prostu tak nie wygląda, bo rzeczywistość wygląda tak, że... Że stoi w korku.
Że nawet, no nie wiem, ale nawet wiesz, jedzenie w knajpach po prostu zaczyna...
Ale ty nie masz tak, że w ogóle ludzie, którzy słyszą, że mieszkasz w Dubaju, ze mną tak jest, no to jest takie codziennie jesteś na plaży, codziennie jesteś pod Budż Khalifa.
Jasne po prostu.
Ewa, ja w ubiegłym roku, ja mam basen pod oknem, pod balkonem i ja w ubiegłym roku byłam raz na basenie.
Ja w tym roku postanowiłam sobie, że już po prostu to totalnie zmieniam, że wracam do tego właśnie balanced success, a nie hustle culture, czyli już po prostu nie zajeżdżam się, bo mam tendencję do pracoholizmu, tym bardziej jak mi to sprawia przyjemność, tym bardziej jak widzę, że to fajnie rośnie, mam fajny feedback, no to jeszcze mnie to nakręca.
Stopuj, Emilia, po prostu.
Bez odpoczynku, bez czasu dla siebie, bez weekendu, bo często miałam, wiesz, nagrywki w niedzielę albo w sobotę i w niedzielę.
No teraz w tym tygodniu, słuchaj, postanowiłam sobie, że będę tak raz w tygodniu, raz na dwa tygodnie nagrywać.
Jak nie są, to po co to będziesz nagrywać?
I teraz ktoś ci może deklarować, że chce kogoś usłyszeć w podcaście, a potem ten podcast będzie miał dwa views.
Myślę, że pracowałaś też z wieloma osobami, które Cię się tam poznaje i nagle się okazuje, że ja założyłam firmę po konsultacjach z Ewą, więc akurat Twoje nazwisko pojawiało się bardzo często, także wiem, że ludzie chcieli posłuchać Twoją historię.
Tym bardziej, że wiesz, że tak jak właśnie mówisz, jest sporo podcastów z tobą na jakiś temat, a na temat ciebie, Ewy Gadomskiej, może nie do końca jest tak dużo, więc cieszę się, że się dzisiaj tutaj spotkałyśmy.
Obecnie, no właśnie dużo, no powiedziałeś, że 19 otwartych projektów.
Mam zespoły, które wiedzą, co mają robić.
To jest po pierwsze.
Po drugie, mamy bardzo dużo automatyzacji w wdrożonych firmach.
Po trzecie, ja mam taki system pracy, że każdy
To, co muszę zrobić w ramach danego projektu, to realizuję, a potem idę do kolejnego.
Teraz jak jeszcze zmniejszyłam radykalnie liczbę konsultacji i mentoringów, no to to już w ogóle jest super zorganizowane, bo wcześniej jednak miałam dużo takich przerw w postaci właśnie spotkań z klientami.
Ja nawet wczoraj to opublikowałam na swoim Instagramie, że kiedyś mi się wydawało, że jak będę miała wolność finansową, to będę sobie leżeć pod palemką i będę chillować i w ogóle...
Co ty zapomnisz?
Ja w ogóle nie lubię odpoczywać na plaży.
Jak mam leżeć, po prostu mi zaraz plecy bolą, piasek jest wszędzie.
A jak odpoczywasz?
Podróżując.
Ja lubię podróżować, ale tak wiesz, ja lubię się zgubić w mieście, ja lubię sobie pochodzić, lubię sobie pójść na rooftop, podziwiać widoki, lubię sobie pochodzić po nowych miejscach, popróbować lokalnej kuchni, spotykać się z ludźmi, którzy tam mieszkają.
To jest mój sposób na odpoczynek.
Takie oderwanie się od mojej rzeczywistości, można powiedzieć.
To jest w ogóle niesamowite, bo tak sobie w Polsce myślałam, gdzie ja się mogę tak wykrzyczeć?
No raz tylko, jak miałam nasze spotkanie dziewczyn z Dubaju na pustyni, no to wtedy tak, było cudownie, ale tak kiedyś to jeździliśmy ciągle na jakieś ogniska, grille, a teraz w ogóle nawet na to nie mam czasu, więc też do tego w tym roku wracam.
Ale w ogóle a propos, pogadajmy o tym w sumie, bo poruszyłaś taki wątek, który zawsze był moim kompleksem w sumie, że ja nie lubię grupowych spotkań.
Ja się bardzo nie odnajduję w grupowych spotkaniach.
Idealnie się odnajduję w spotkaniach jeden na jeden.
W ogóle nie lubię, nigdy nie prowadziłam, rzadko prowadziłam, może nie nigdy, ale czasem mi się zdarzało prowadzić mentoringi takie grupowe i się umęczyłam strasznie wtedy.
Bardziej w tym rzecz, że ja mam poczucie, jak jestem w grupie, że nie jestem w stanie dać każdej z tych osób maksymalnej ilości mojej uwagi.
Ja mam takie poczucie, że jakiejś takiej niesprawiedliwości, nierówności wtedy, że wiesz, że jakby komuś dałam więcej czasu, komuś mniej i ktoś może się czuć, nie wiem, jakiś taki niezaopiekowany czy coś.
Matka Polka może mi wychodzi tutaj, nie wiem, ale...
Ciekawe to jest, no tak, no bo jak rozmawiamy jeden na jeden albo nawet taka, wiesz, grupka trzy osób, to masz ten spojrzenie w oczy i tak, tak, sto procent, a jednak w grupie to trochę tak ucieka.
Jak sobie kogoś wyczaję w tłumie, podchodzę do tej osoby, zaczynamy gadać, umawiamy się na kawę na kolejny dzień.
To jest mój sposób na networking.
Ale wiesz co, wydaje mi się, że jest inna dynamika w grupie, tylko że te spotkania muszą mieć inny cel.
Bo tam w grupowych spotkaniach celem nie do końca jest rozmowa taka głęboka jeden na jeden, bo ja też nie umiem, mnie to rozprasza.
Jak coś tu mi przejdzie i ja już od razu myślę sobie, o Boże, wiesz, tutaj chcę, ale na przykład teraz jak sobie wspominam to spotkanie nasze na pustyni dziewczyn, to wiesz, miałyśmy naukę tańca brzucha, więc wszystkie razem tańczyłyśmy.
Tak, i wydaje mi się, że to jest ta różnica, że rzeczywiście na takim, gdzie dobra, idźcie i po prostu radźcie sobie, i jak nie są ludzie zaopiekowani, to może faktycznie być tak, że się czujesz tak niekomfortowo.
I też mam podobne poczucie do ciebie, że czuję, że nikomu nie poświęciłam wystarczającej uwagi i że było za głośno.
Czyli na przykład mnie zawsze męczyły mastermindy, gdzie to ja byłam tą osobą, która miała być liderem, bo ja przychodzę na mastermind po to, żeby gadać z równymi, a nie być najmądrzejszą w grupie, bo jak chcę być najmądrzejsza w grupie, to idę gdzie indziej po prostu, nie?
Tak, no bo to też jest tak, że tak jak rozmawiałyśmy, możesz być dawcą i biorcą i my jesteśmy tymi dawcami, w sensie takim, że ja też lubię się dzielić, wiesz, ale jak mam poczucie, że jestem już wykorzystywana, no to wtedy mam takie, no kurczę, no to nie o to chodzi, nie?
Czy to jest właśnie wymiana, nie wiem, że ktoś ci na przykład da dzisiaj inspirację, motywację i takiego kopa, albo ci trochę poprawi humor, albo ci powie coś takiego.
Nawet to, bo to nie zawsze musi być ta wiedza, ale po prostu sprawi, że ty się dzisiaj uśmiechniesz chociażby.
Jaką książkę mi pożyczałaś pierwszą?
Ewa, co byś chciała jeszcze na koniec powiedzieć?
Czy jest coś, co chciałabyś powiedzieć na zakończenie?
Co bym chciała powiedzieć, to to, jeżeli mamy teraz 5 sekund na przekaz do świata, to chciałabym powiedzieć, że niezależnie od tego, co robisz w życiu, żeby być sobą, zrozumieć to, co jest dla ciebie ważne, być blisko swoich wartości, a wszystko się ułoży.
Bałaś się zaczynać podcast?
Byłam podekscytowana.
Nie boję się tego, że nie wiem, podniosę jakąś tam porażkę albo się wygłupię.
No po prostu nikt się nawet, jak ktoś ma ochotę się pośmiać, nikt się pośmieje.
Ja w ogóle uwielbiam Aleksa Hormuziego i on ma takie powiedzenie.
To jest taka sytuacja, w której my budujemy biznes, my nie musimy wszystkiego wiedzieć, pracujemy na etacie, nie musimy wszystkiego wiedzieć i tak naprawdę w dłuższym rozrachunku wygrywają ci, którzy zadają pytania i ci, którzy wręcz nie wiedzą na początku, ale się nie boją pytać, niż ci, którzy uważają, że wszystko wiedzą najlepiej.
No dokładnie, a ja kiedyś tutaj też powiedziałam, że jak ja aplikuję na stanowiska, to aplikuję na takie, gdzie wiem, 30-40% i ja głośno o tym mówię, że wiem tyle, ale mimo wszystko chcę, bo jakby nie chcę robić tego, co już robiłam, to jest dla mnie nudne.
Podziel się nią ze znajomymi i zostaw pozytywną ocenę.
Ostatnie odcinki
-
S3E3: Kiedy przestajesz spełniać oczekiwania. M...
12.02.2026 05:00
-
S3E2: Ewa Gadomska — po raz pierwszy tak szczer...
29.01.2026 05:00
-
S3E1: Z DJ-a do milionowego biznesu w Dubaju | ...
15.01.2026 05:00
-
S2E21: Odcinek BONUSOWY! Czego nauczyły mnie dw...
21.08.2025 05:00
-
S2E20: Prawo, Digital Marketing, AI i Kobieca S...
07.08.2025 05:00
-
S2E19: Breaking Stereotypes: Meet Sara - the Fi...
24.07.2025 05:00
-
S2E18: Od e-commerce w Hermèsie do macierzyństw...
10.07.2025 05:00
-
S02E17: Polska lekarka w Dubaju – Agata Mościck...
26.06.2025 05:00
-
S02E16: Ula Biegańska - Dyrektorka Marketingu w...
12.06.2025 05:00
-
S2E15: Magda Snowden o Człowieczeństwie w Czasa...
29.05.2025 05:00