Mentionsy

Dziennik Zmian — Miłka O. Malzahn
Dziennik Zmian — Miłka O. Malzahn
18.02.2026 12:42

Kobiety z Kiedyś. Burzliwe lata 80. w Białowieży: kobiety, opór i rodzinne wspomnienia #332

Polityka z kiedyś od kuchni – tak właśnie brzmi ten odcinek „Kobiet z kiedyś”. To nie jest historia z wielkich trybun i manifestacji, tylko z cichej wsi w środku Puszczy Białowieskiej: zwykły dom, ławka przed tym domem, kawa, dziecko, które coś pamięta bo patrzyło „spod stołu na tamten świat , i rodzice, którzy po latach próbują wyjaśnić to, co wtedy robili.

To opowieść o Solidarności w wersji bardzo lokalnej, gdzie ruch oporu nie musi wyglądać jak w Gdańsku czy w Warszawie, żeby wciąż był realnym gestem nieposłuszeństwa.Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmianfilm o Mamie


https://bialystok.tvp.pl/90264490/zupelnie-inny-swiatSięgam tu do kobiet z Białowieży lat 70. i 80., bo z ich codzienności wyrasta dzisiejsze myślenie o świecie, polityce i naturze tego miejsca. Oficjalna polityka należała do mężczyzn, a kobiety „tylko” organizowały życie – szkołę, kolejki w sklepie, kolejkę do lekarza, krąg towarzyski, lokalne dyskusje. Właśnie w takim pejzażu rodziła się Solidarność: mało widowiskowa, ale wyraźna, podszyta głodem prawdy i potrzebą, by przestać być biernym widzem.

To był czas, gdy polityczna i społeczna rzeczywistość PRL coraz mocniej „rozchodziła się w szwach”, a każde pokolenie musiało sobie odpowiedzieć, czy tworzy społeczność, w której żyje, czy ktoś robi to za nie.Białowieża jest tu szczególna, bo krzyżują się w niej dwa światy: ludzie „stąd” – wieś i okolice – oraz ludzie „napływowi”: naukowcy, pracownicy instytutów, specjaliści od zwierząt i lasu. Typowa inteligencja tamtego czasu siedziała w przyczajeniu, a kiedy pojawiła się możliwość działania, zaczęła się włączać, choć na wsi nie było pola do wielkich akcji. Zamiast tego były rozmowy, podziemna prasa, okruchy informacji przywożone z miasta, ciche decyzje podejmowane między pracą a domem. I jedna emocja, która przewija się przez cały odcinek: „myśmy tej prawdy strasznie potrzebowali” – bo w oficjalnych mediach nie dało się jej znaleźć, a prawda krążyła w drugim obiegu, w bibułach, w szeptanych relacjach, w zaufaniu.Ten odcinek jest więc zaproszeniem do wejścia w kameralną, rodzinną opowieść: głos mojej Mamy i mojego Taty splata się z pytaniem o to, jak naprawdę wyglądała Solidarność widziana z Białowieży, jak polityka spotyka się z bardzo zwykłym życiem i co zostaje z tych doświadczeń, kiedy perspektywy tamtego pokolenia zaczynają blednąć[email protected]________________________Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do mnie:facebook: https://www.facebook.com/Milka.Malzahnmoja strona: https://www.milkamalzahn.plpodcasty: https://anchor.fm/milkamalzahnRadio Białystok: https://www.radio.bialystok.pl/chilloutpiękne wsparcie https://patronite.pl/milkamalzahn

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 13 wyników dla "Solidarności"

Burzliwe lata 80. i bardzo rodzinna opowieść o Solidarności, czyli o tym, jak ruch oporu wyrastał z bardzo, ale to bardzo zwykłego życia.

I pamiętam tamto solidarnościowe poruszenie w takich nieistotnych już dzisiaj detalach, jakie widzi dziecko.

Ale tutaj nie było pola do popisu Solidarności.

Ruch solidarnościowy w Białowieży nie łączy się z jakąś wiekopomną chwilą, ale dla zwartej grupki naukowców to był bardzo gorący czas.

Ale chodziło nam o to, żeby włączyć się, czyli tak, przede wszystkim naleźć do Solidarności.

W związku z tym trzeba było być w Solidarności.

Wszyscy w ogóle pracownicy instytucji naukowych, to myśmy nie byli walczącą Solidarnością.

Myśmy byli Solidarnością jednoczącą się z myślami, chęciami, sposobem reakcji, mówieniem innym ludziom, na czym to polega, dzielenie się swoimi informacjami z miejscową ludnością.

I także przewrót solidarnościowy nie zmienił faktu, że nie było w Białowieży żadnych wielkich nazwisk na stałe, legendarnych działaczy, ludzi, którzy mieliby potężną siłę sprawczą nawet w tym lokalnym wymiarze i którzy mogliby z niej na maksa korzystać.

Po prostu myśmy byli takimi małymi, takimi członkami Solidarności, którzy wykazywali się poparciem, gdzie tylko było można.

Na przykład w stanie wojennym zawołali wszystkich tych, którzy albo mieli coś wspólnego z Solidarnością, albo im się wydawało, że mają coś wspólnego z Solidarnością.

Dlatego na przykład wszyscy ci, którzy mieli jakiekolwiek funkcje w Solidarności.

Myśmy byli przeważnie przewodniczącymi, albo sekretarzami, albo w zarządach kół tych solidarnościowych.