Mentionsy

Dwóch i pół standupera
Dwóch i pół standupera
25.06.2025 09:00

Najlepszy prank w historii polskiej edukacji

Ktoś dopisał sobie oceny do dziennika i dostał za to list gratulacyjny. Ktoś inny udawał wykładowcę na studiach i naprawdę wystawił ludziom oceny. A to dopiero początek naszych szkolnych przewinień, za które dziś byśmy już chyba siedzieli.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 246 wyników dla "PO"

Mi się wydaje, że nie ma wicedyrektorki w Polsce, która nie ma bolerka.

Wyszedł mój kolega, z którym siedziałem w ławce i on był ostatni i on wyszedł i on powiedział, że on niczego nam nie będzie obiecywał, bo on będzie po prostu dobrym przewodniczącym.

I to był ostatni taki przykład w Polsce.

Ola, spożar!

A przede wszystkim kolejny odcinek, zdaniem niektórych, świetnego podcastu Dwóch i pół standupera.

Po 23 na antenie RMF FM w środy oraz całodobowo na YouTubie.

A przy okazji roku szkolnego to mieliście... Ale czekaj, bo te tablice czarne kredowe, one nie wyjdą z obiegu, bo to jest znakomity instrument podnoszenia ceny o 30% w knajpach, jak masz menu tak zapisane.

Bo tu jesteśmy, jakby zaczynamy ten temat, ponieważ jest koniec roku szkolnego, no to kurczę, sobie podyskutujemy, nauczyciele, oceny, no to ja nie wiem, jak ty się uczyłeś?

Na podstawie czego?

Na podstawie zaangażowania w życie społeczne szkoły, bycia przykładem dla innych i wielu innych rzeczy, których nie robiłem.

Nie, żartuję, stwierdziłem, że sam wybrałem, no to jeszcze trzeba postarać.

Nie było takiego, wiesz, uwewnętrznego, jakiegoś takiego podświadomego poczucia, że to jest ci narzucone z góry.

To cieszę się, że system edukacji cię przysposobił, że doceniłeś go w tym momencie najbardziej na żal.

A później na studiach okazało się, że wszyscy założyli, że każdy miał całki w Polsce i w ogóle nas nie uczyli.

Ja się pierwszy raz całowałem w drugiej klasie podstawówki, a mimo to...

No tak, ja dostałem czerwony pasek tylko za to, że wystarczająco głośno komunistyczne idee głosiłem i oznaczyli mnie w ten sposób.

No i zawsze miałem z tym problem, bo u mnie na podstawie punktów się dodawało, że na start miałeś 100 punktów i jak robiłeś dobre rzeczy, to ci dodawali punkty, a jak złe... Jak w Chinach.

A jak złe, to ci odejmowali, no i potem ile miałeś tych punktów na końcu, na podstawie tego ci wyznaczali ocenę.

I na przykład, ale czy na podstawie później tej oceny miałeś tak, że na przykład mogłeś nie mieć wstępu na szkolne dyskoteki?

Czyli da się ogarnąć matematykę jak trzeba, ale to jest fajne, jakbyś z matematyki musiał takie obliczenia robić, wiesz, trudniejsze niż to, za które byś dostał wysoką cenę, żeby rozłożyć i średnia, żeby wyszła powyżej 3 na przykład.

I tak trzeba policzyć, żeby to wyszło.

To jest wielopiętrowe i w ten sposób... Podoba mi się, że przed chwilą mówiliśmy, że o nielegalnych rzeczach nie można gadać, to trzeba gadać o dopisywaniu, o co to działa.

To jest niska szkodliwość społeczna i jest to okropne.

Bo to się potem dzieliło na dwa, bo są dwa semestry.

Musieli mu przystać dodatkowe poza skalą.

I to było ciężkie do wychwycenia, powiedzmy.

I mało tego, że dostałem czerwony pasek, to była szósta podstawówka, a wtedy jeszcze dostałem list gratulacyjny, stary.

Ale po latach się tak zastanawiałem nad tym, bo to była pani wychowawczyni, najlepszy nauczyciel, jakiego spotkałem w mojej karierze edukacyjnej.

I po latach doszedłem do wniosku, że ona to zrobiła specjalnie, żeby mnie zmotywować i pokazać, że... Że możesz być dobry.

Jest tam teoria tego positive reinforcement, że ktoś jest zły, to mu właśnie musisz mówić, że jest dobry i on w końcu w to uwierzy.

Pani miała pomysły różne wychowawcze, ale do czego to doprowadziło?

Polite discussion.

Po co pan jest tutaj?

Nie potrafię wyjaśnić.

Nie wiem co powiedzieć.

Ale to pociągnę ten temat w takim razie z tych pasków na to, czyli ty byłeś łobuzerski, miałeś być łobuzem, ale z takim pięknym PR-em.

Dobrze, zupełnie odwrotnie niż policja, która jest silna wobec słabych, słaba wobec silnych.

Bartek pokazuje jak trzeba.

Jakoś bardzo szybko chłonąłem różne słowa, które były dla dorosłych i niekoniecznie w świadomy sposób ich używałem, więc tutaj pyskowanie było mnie okropne.

Tak, bo to było takie... I mówiłeś co panią po coś tam albo... Nie, nie, nie, a przepraszam, nie chodziło o wulgaryzmy, tylko chodziło o właśnie takie słowa kulturalne, ale dość o ciężkiej wagi.

Kochana była pani nauczycielka polskiego, zresztą dzisiaj teatr prowadzi w Kędzierzynie.

I super z nią miałem relację, bo ja tam napisałem jakieś takie opowiadanie o facecie, który się tam zamienił od ugryzienia pająka.

Nie, trochę pozmieniam, żeby facetka się nie poznała.

Ale wiesz, na trzecią podstawówki i mąż nauczycielki przeczytał to w domu, bo tak leżało, przeczytał to pracowanie.

W sensie, że jest świetne i powinna mi dać piątkę.

I coś pogrozi, że jak się nie będziecie uczyć, starać, to... I ja dodałem, w ogóle nie wiedząc, z czym się wiąże zawód nauczyciela, to zawsze będziecie mogli zostać nauczycielami.

I ona powiedziała mi, użyła kolejnego słowa, którego nie rozumiałem, że nie będziesz podważać moich kompetencji.

Ja nie wiedziałem, co znaczy kompetencji, podważać.

Ja byłem raczej grzeczny, dobrze się uczyłem, dbałem o taką reputację, chciałem uchodzić za takiego fajnego, ale też miałem... Właśnie już potem w liceum to mniej, ale faktycznie podstawówka była taka.

To raz pamiętam, z kolegami graliśmy piłką w klasie, co było świetnym pomysłem i oczywiście tak się wydarzyło, że... To regularna rzecz.

Przy pomocy gumy do rzucia przykleiliśmy tą kartkę z tym godło, a tą szybę pozamiataliśmy szybciutko i przywiesiliśmy i po prostu...

Na chwilę pomyślałem, że swetry to grupa społeczna jak metale.

No i tam oczywiście, że już przesadziliśmy i tam jakiś jeszcze kogoś, kto nie chciał się bić tymi swetrami, wciągnęliśmy w akcję i się poskarżył pani nauczycielce, no i wylądowaliśmy tam na jakimś dywaniku tak zwanym, no i pamiętam, jak staliśmy pod drzwiami klasy i umówiliśmy się, że co by się nie działo, byliśmy w trójkę, to na pewno nie płaczemy.

W ogóle trzymamy się, ale najważniejsze było to, że w trójkę bardzo wyraźnie powiedzieliśmy, że kurczę, podniesiemy konsekwencje, tylko żeby nie beczeć.

I wyszliśmy, ja się pobyczałem pierwszy od razu i oni potem też i się zbyczeliśmy strasznie i musieliśmy przepraszać.

Jak sobie teraz myślę o tej deklaracji początkowej, że ja niespecjalnie byłem urwisem, to okazuje się, że chyba byłem jednak.

Podstawówka numer dziewięć.

On był osobą pobitą, ale nie mógł tego... Ale to była taka bójka jak takie niedziadki, takie bardziej, takie niewinne.

Wiesz, w podstawówce się biorą, nie?

Czyli zapas bardziej, takie powiem.

Moi rodzice musieli pokrywać to okno, mimo że ja byłem narzędziem.

To działa jak podatki.

Podstawówka numer 9 Mikołaja Kopernika Kętrzyń-Koźle, 50 złotych jest do zwrotu cały czas.

A dzisiaj po inflacji 200 złotych mi wisicie.

Podstawówka w Kętrzynie-Koźle dała dupy.

Że ponosisz odpowiedzialność za cudze czyny.

Czy ktoś jest w stanie lepiej przygotować do życia w społeczeństwie?

Był jakimś zastępcą może kiedyś, ale ja nie umiałem się angażować w takie... No może jakaś taka poboczna funkcja, ale chyba nie przewodniczącym raczej.

I stary, byłem faworytem i... Ale dopóki Lejtpol nie wyszedł... Dopóki nie zgłosili się inni kandydaci, byłem niepokonany.

I stary, byłem faworytem i ta pani właśnie nas tam podpuszczała, żebyśmy obiecywali różne rzeczy i tak dalej.

Są społeczeństwo obywatelskie.

Ja wyszedłem, byłem przedostatni, wyszedłem na przemowę i ja powiedziałem, że ja obiecuję wam, każdemu z was kupię paczkę małych chipsów i tylko zagłosujcie na mnie, nie?

I stary wyszedł mój kolega, z którym siedziałem w ławce i on był ostatni i on wyszedł i on powiedział, że on niczego nam nie będzie obiecywał, bo on będzie po prostu dobrym przewodniczącym.

A jakieś jeszcze popełniłeś karygodne czyny, zorganizowana przestępczość szkolna, bójki?

No i po prostu w pewnym momencie szkoła się zorientowała, że oni kupują za chwilę lizaki i tych lizaków nie ma.

No i my byliśmy brani do psychologa szkolnego po kolei, cała moja klasa.

No i ona mnie zapytała i ja pomyślałem, że oni już wiedzą, że my te lizaki bierzemy.

Więc powiem, że no tam wziąłem jeszcze lizaki, nie?

Czyli przypisali ci znowu odpowiedzialność za wszystkie lizaki?

Czyli popatrz, a ja wziąłem... No tak, naciągnął sklepik na lizaki, a i tak wybory... Ważne.

Bo dobrze, że chipsów tam nie podbierałeś z tego jeszcze, bo byś obiecał te chipsy, co je tam chybcikiem wyciągnąłeś.

Kiedy graliśmy na przerwach w Zośki, jeździliśmy na deskorolkach, to nasz jeden kolega, Paweł, poszedł też do pobliskiej apteki i zakupił tam produkt, no, sprawiający niezwykłą radość, śmiechy po sufit, gdyż był to po prostu kondon, tak jest.

Zabawa, wow, po prostu szaleństwo.

Szkoda, że nie można, bo ja bym chciał poznać markę tego.

W każdym razie, jak już przeszliśmy, bo to stopniowe było właśnie, trochę przypał, że już w ogóle idziesz gdzieś ze szkoły, dwa, że do apteki, trzy, że wracasz z kondonem, ale jesteś po prostu śmieszek, kozak, no ale to ta granica się przesuwała.

Ale kto kupował w aptece?

Ja już potem, ja tylko uczestniczyłem w tych zabawach takich przerwowych.

Po prostu ta, ten kondon został, ta prezerwatywa, została nalana do niej wody w opór naprawdę, że był to taki mega naprawdę nawodniony kabaczek i zostało to wzięte na lekcje matematyki.

Z panią, która była cudowna, ale nie wiem czemu akurat była taka łobuzerska elita klasowa, robiła sobie z niej non stop jakieś tam jaja, zakleili gumą do rzucia zamki w samochodzie i generalnie po prostu inna koleżanka w trakcie lekcji, nie wiem też czemu akurat ona się za to wzięła, ale złapała tą prezerwatywę z tą wodą

Tak się ją jakby, nie wiem, tak się ją po prostu kręciła, ale... Ale jak tam było w opór tej wody... Tak, tak, tak, więc jakby też zaczęła od takiego małego, ale widziałem potem, że jakby to zarobiła takie duże, duże kółko i przez to, że było to śliskie oraz było to mokre, a był to środek lekcji, nagle jej się tak wyślizgnęło i nie zapomnę nigdy tego obrazu, jak po prostu, bo to było, ona była z jakiejś tylnej ławce, a to tak...

Ale to przeleciało przez całą klasę i po prostu w żadnej fantazji byś tego nie wymyślił lepiej.

Wszyscy po prostu zamknęli mordy na chwilę, zrobiło się taki spokój w klasie jak nigdy na matematyce.

Ja myślałem, że po prostu, no koniec, karcer, więzienie, no co można gorszego zrobić w szkole, nie?

I wiemy, Pani tak podniosła ten dziennik i z niego tak spłynęła ta woda, razem z naszymi oczynami po prostu wszystkimi.

Tak, no, znaczy część z tego można było odtworzyć, część trzeba było poprawić, ale no, było to najgrubsze.

Ja jestem beznadziejny, jeśli chodzi o formalne zarządzanie i branie takiej odpowiedzialności organizacyjnej.

Ale poza byciem liderem, przewodniczący jeszcze musi się z czegoś tam wywiązać.

Bardziej chodzi o to, że masz, posiadasz zespół cech typu do rany przyłóż i takie osoby chętnie... To nie w samorządzie, tylko w innych strukturach.

Tak, ale widzę, że jak sobie spojrzałem na notatki, no to u mnie jest to głównie lista właśnie werbalnych nadużyć.

Zdarzało mi się też załatwić własny nos podłogą, jak goniłem jednego ziomka po klasie.

Natomiast no mówię, te werbalne nadużycia i pamiętam, no gimnazjum, liceum to była taka faza i wystarczyło, że jedną sylabę jakiś nauczyciel śmiesznie powiedział i nam to robiło całą lekcję.

Jak ty powiedziałeś teraz kondon, to już mi wystarczyła cała audycja.

I tak, pamiętam, że najbardziej mnie bawiło gimnazjum, język polski i zobaczyliśmy z kolegą z ławki, że gdzieś z tyłu podręcznika do polskiego jest zapisane

Nie mogliśmy się powstrzymać.

Nauczycielka od polskiego, taka aktywna polonistka, wiesz, że kultura ten, zażenowana tym była i powiedziała, że nie dorośliśmy się jeszcze i może kiedyś po latach docenimy poezję Bułata Okudżawy.

I jak ona jeszcze to powiedziała na głos, swoim głosem, to musiała nas wyprosić z klasy.

I my stwierdziliśmy, bo były dwa polskie podrządy, że już na drugi to nawet nie wracamy.

Powiedział tak, ona pyta, nie powinniście być na polskim, a Google?

Zlikwidowali polski.

Tak, ona, aha, i poszła dalej.

Nigdy więcej polskiego nie będzie.

Myślałem, że jej powie, a pani nie powinna być w pracy?

A ty byś jej tak powiedział?

Mi się wydaje, że nie ma wicedyrektorki w Polsce, która nie ma bolerka.

Tak, bo to jest typowy atrybut dyrektorki, bolerko.

Spokojnie, spokojnie.

Nie no, jestem ciekaw, jak można pocisnąć.

Nowy ksiądz i ksiądz bardzo chciał pokazać, że jest cool.

I ja nie odebrałem tego źle, że on chciał tak pokazać, tylko już coś pod skórą chciałem sprawdzić, gdzie jest jego granica, na ile on może być cool.

No i pyta, właśnie powiedział, że możemy pytać o wszystko, co chcemy.

I ja, czary, patrzę na pomysł, że spytam go, czy jak ksiądz sika, to podnosi sutannę, czy rozpina.

No dobra, ale jaka jest odpowiedź?

Naprawdę ksiądz Tomek, nie zagięliśmy go, odpowiedział elegancko.

Podnosi.

Na tych samych lekcjach religii też mógłbym dobrze wspominać, ale niestety jest gorzki wątek, przywaliłem 20 złotych.

Nie, ksiądz po prostu był bardzo wyluzowany i raz nie było nawet klasy do lekcji religii.

I w kawiarence szkolnej, która była połączona ze sklepikiem, po prostu robiliśmy religię, więc każdy miał swój stolik dookoła, wiesz, ustawienie bankietowe, które na przykład na występach ten dapał, jak jest drogie firmy, bardzo niepożądane, najgorsze, to ksiądz miał tam ustawienie bankietowe.

Uciekło mi to, co chciałem powiedzieć.

On jeździł jakimś pomarańczowym Nissanem po Wadowicach.

Czekaj, bo jeżeli ksiądz ma jeździć wypasionym autem, no to w jakiej innej gminie w Polsce?

Najnowsze jakieś, znaczy nie najnowsze zegarki, no ale jakieś takie potężne zegarki, garnitury jakieś takie wełniane.

I my daliśmy z tego łacha, że nam podrywa, nie?

I my tam jakieś do niego dogadywanki, że podrywa panią i tak dalej.

I to jest, stary, niesamowite, że my, stary, jako dzieci potrafiliśmy to wyczuć, że tam jest jakiś flirt zagrywany i, stary, okazuje się, że on jest w małżeństwie z tą panią.

A po czym poznaliście ten flirt?

Ale to piękne, bo zawsze ci są świadkami takiego objawienia, a to było po prostu objawienie miłości.

Przypomnijmy, że to jest znakomity znaniem niektórych program Dwóch i pół standupera i cieszymy się, że z nami jesteście i na YouTubie oraz, że słuchacie nas w RMF FM po 23 w środy.

Czy jeszcze jakieś wybryki karygodne, godne potępienia, czy nauczyciele, bo musimy wspomnieć też, bo zawsze... A na studiach się liczy, jako że w szkole był wybryk, czy nie?

Było tak, że nie przychodziła pani doktor, która miała pierwsze roczniaków oceniać z podstaw GIS-u, mieli swoją pierwszą mapę przygotować.

Pierwszy rok magisterskich, pierwszy rok licencjackich przychodził czekać pod gabinet na ocenę ich pierwszej w życiu mapy, zrobionej według oczywiście wytycznych.

Więc powiedziałem, że ja będę tym doktorantem.

Że będziesz podszywał?

Nie, ale słuchaj, oceniłem trzy mapy w ten sposób.

I później przyszedł pan doktor, nie zdenerwował się nawet, bo też nie miał o co, bo mu nie powiedzieliśmy, że już było 3 studentów, że ma 3 mniej.

Nie chodziło o to, żeby przytyć do tej roli, tylko jeszcze mieć predyspozycje.

Poza tym wiesz, jeszcze potrzebę mądrzenia się to spełniało, wszystko.

Ale tak sobie myślę, że najbardziej przypałowymi, znaczy właśnie takimi lekcjami w szkole, taki zawsze prawie każdy ma jakąś historię z tego, no to oczywiście właśnie była wspomniana religia.

Już pan WF-ista lubi jakąś dziewczynę podarwać, nie?

Tak, pani wicedyrektor ma bolerko do WF-ista, ma podryw do gimnazjalistki.

Ale to wspominacie jakiś?

Czy jest jakiś nauczyciel, którego nie zapomnieliście?

Mogę zacząć od najbardziej negatywnego wspomnienia?

A jak się nie powstrzymam, to może i nazwisko.

Ja mam same pozytywne.

Ja mam później też pozytywne.

Ale ten jeden muszę powiedzieć.

To jest, wiesz, wracam ze szkoły i jest po prostu chłonięcie albo tworzenie jakichś tam dup kultur.

Po prostu jest coś takiego jak czas i kolejne zdarzenia.

Z gitarą nauczyłem się wiesz poszczególnych styli, jakichś utworów reprezentatywnych, z różnych epok, z omówieniem.

I za samo to już powinnam je wyświęcić.

Tak się czułem tym pokrzywdzony, że w zasadzie podzieliłem się tą informacją, nie licząc na interwencję, ale właśnie, żeby jeszcze podkreślić dysonans, ja naówczas grałem muzykę do spektakli teatralnych i reżyser tych spektakli musiał interweniować u tej nauczycielki.

Zagadał z nią i mi podniosła tam o jedno, nie wiem czy na czwórkę czy na piątkę, gdzie ja powinienem siódemkę mieć w tej kultury.

Ja ją powinienem ocenić i... Jezus Maria, aż się... No i do dzisiaj nie mówię dzień dobry.

Jak to jeszcze... Jak go jeszcze bardziej upokorzyć jeszcze... Z złego dnia!

Ale rozumiem, że miałeś też, jakby angażowałeś się w innej dziedzinie kultury, czyli tylko zostałeś z tą gitarą i jakby to była twoja jedyna propozycja.

A, że jeszcze inne powinienem.

Grałem, śpiewałem, podkładałem muzykę do spektakli.

Potrafisz wymienić pięciu malarzy przynajmniej?

Nie, ale potrafię malować na twarzach pięknym fioletem.

Jestem po twojej stronie, oczywiście.

Ja wyjeżdżę po galeriach po całym świecie, nie muszę tutaj tracić czasu na rozmowę o Bonarce.

Mieliśmy taką nauczycielkę od fizyki, osoba o najkrótszym nazwisku, jakie poznałem w życiu, pani Oś.

Ale możesz ją położyć w dwóch paszyznach.

Wiesz co, pani oś już pewnie ma swoje lata dzisiaj, więc... Na maksa nie idzisz po galeriach po tym tekście.

Jakbyś się spotkała z panem Ołem na przykład.

Chodźcie, do końca nagrania się chwalmy po prostu.

Już były to... Pojawiały się eksploracje wśród młodych ludzi.

I wparowała pani oś do pokoju naszego, który był w ogóle w jakichś siódłach zakonnych.

Spadkobierca z podstawówki z klas S, a S to były zawsze zimne skurczybyki, oni byli najtwardsi, oni byli tak, pływacy jeszcze.

Tak, bardzo dużo klas, ale S była osobna jako właśnie ta najbardziej sportowa.

Złote czasy polskiej demografii.

I powiedziałem, kurczę, jak ci się mogę wdzięczyć?

Mówi, postawisz mi za to kiedyś piwo.

Oczywiście, że ci postawię to piwo, bo do dzisiaj nie miałem okazji tego zrobić.

A ty jakichś nauczycieli wspominasz?

Ja na przykład na temat tego malarstwa to mogę powiedzieć, że miałem tę kompanię od plastyki w gimnazjum.

I ja chodziłem... Olgę Poznańską.

No myślę, że Bartek tak się postawił, postawił podsumować.

Ja mówię, że to jest moja siostra i ona powiedziała, że w to nie wierzy, nie?

I że ona nie wie, że my jesteśmy po jednych rodzicach, nie?

I mój tata kiedyś poszedł na zebranie i ona też go pytała, czy jesteśmy...

Czy pan dużo jeździł kiedyś po kraju?

Nie wiem, czy Patka z jego córką i on mówi, że tak, i że jest taki Bartek i on mówi, że tam jest jej bratem i on potwierdził.

Ona zaczęła mnie inaczej traktować, bo mój ojciec jej powiedział, że my chodzimy razem do szkoły muzycznej i gramy na pianinie i ona powiedziała, że ja mam artystyczną duszę i stary, nagle nauczyłem się malować według niej, nie?

Ale to jest piękne, jak nam się coś nie zgadza, jak sobie sami dopowiemy resztę, żeby chociaż było, żeby odetchnąć, bo to jest niemożliwe, że ten jest taki, ta jest taka, no to nie, na pewno czegoś nie widzę.

Ja miałem trzech, trójkę nauczycieli, pamiętam, zapadło mi pani z matematyki, która jak nam liczyła średnią na koniec, to robiła to właśnie na poziomie malarskim, bo ona zawsze powiedziała tak, no tu masz taką trójkę, tu masz czwórkę, to ja tą czwórkę pomnożę razy trzy, tą trójkę podzielę przez dwa i jak sobie ułożę takie równanie, to mi tu wychodzi, że masz trzy i pół, to ci podciągnę do góry, to masz cztery, dobra?

Wszystko da się załatwić, tutaj policzymy, tutaj dotniemy.

I pani z Polskiego, która zaszczypiła we mnie tak miłość do poezji i to w ogóle jakby najsilniejszą... Błata Okudżawy też?

Błata Okudżawy również, natomiast ona kiedyś powiedziała coś takiego o Bolesławie Leśmianie.

Ja w ogóle bardzo lubię poezję, ja pisałem... Leśmianie to jest w mianowniku po francusku śmianie.

Więc ja brałem udział w konkursach poetyckich, pisałem wiersze i ogólnie jakby też czułem, że to jest moja materia, że nie będę bardziej bokserem, że tam też nie będę pływał, grał w piłkę.

Ciekawe, bo mi się podchodziło profili w tej szkole.

Że to jest mój sposób na zbudowanie siebie w tym świecie.

I właśnie ona powiedziała wtedy coś, co potrafiło zachęcić do poezji i do obcowania z językiem polskim.

Powiedziała, że Bolesław Leśmian

To on był niski, grubawy, taki łysawy można powiedzieć, ale kobiety go uwielbiały, bo był erudytą.

I ja wtedy zrozumiałem, po prostu pomyśleliśmy, kim jest erudyta, muszę tym być.

Bycie erudytą, jak pomyślałem sobie, to jest droga.

To powinny być TikToki, jak być erudytą w trzech krokach.

Profesor Smok jeszcze, od PO zapomniałem, bo to jest też od nauczyciela PO.

Nie, bo to się potem w partię zmieniło.

Ale on jakby po prostu, bo ten ci z PO zawsze mówi tacy, pułkownikiem tam, profesorze Smok.

A jeśli się poirytował tą zieloną ogniem?

To się niedużo tam było tych rzeczy takich filmowych, co się kojarzy z PO, że tu ćwiczy rzut granatem, tu coś tam.

No nie, takie podstawy raczej tam.

Po prostu macie teraz wolną lekcję i ostatnie dni przed zakończeniem roku szkolnego to w zasadzie przychodziłeś do szkoły sobie posiedzieć w klasie.

Oni jeszcze chcą mieć trochę wolnego, zanim z nami na wakacje pojadą i będziemy się musieli użerać.

Mogłeś ćwiczyć po prostu naukę zdalną, no.

Pamiętam jedną taką lekcję na zastępstwie podstawówce.

Po dzisiaj dzień wiem, jak się wiąże krawat z tamtej lekcji, pamiętam.

Więcej jest pozytywnych przykładów.

Ponieważ tam z kolei z ocen nie do końca mi wychodziło na piątkę.

I mówiłem, no nieskromnie powiem, bardzo dobrze, na tle w ogóle, wiesz, klasy, na tle w ogóle szkoły.

Jak przyjechał jakiś typ ze Stanów, pierwszy raz mnie śmiała Amerykanina w szkole i pytał, kto tu z was najlepiej mówi po angielsku, to wskazano mnie.

I ja chciałem nie dość, że odpowiedzieć, to jeszcze jakoś tak zabłysnąć, bo ja byłem wtedy w mojej pacyfistycznej fazie.

Tak, i ja powiedziałem, no właśnie, ale na dzień dobry się zakasowałem z obu.

Bo ja tam, wiesz, uważałem, po co tyle granic, hej, kochajmy się, nie?

Nawet nie popatrzę w komentarz.

A powinno być too many, to jest jeszcze śmieszniejsze w takim razie.

No tak, no to chodzi, że ja powiedziałem too much.

Myślałem, że po prostu powiedziałaś coś durnego, że jest za dużo krajów po prostu, że nie da... To było głupie, że powiedziałaś, że jest za dużo krajów.

Więc strasznie, ale nie była świadkiem tego pani Barbara, nauczycielka angielskiego, i ona powiedziała, że wie, że mi nie wychodzi.

Ale wiesz też, że ja mówię na piątkę, więc mi tą piątkę dała tylko i tutaj cytuję, powiedziała, wspomnij tam kiedyś starą nauczycielkę z angielskiego.

I teraz, panie Barbaro, wspominam.

Jakiś temusz sobie ma postawić, tu podziękować kuzynowi, tu pozdrowić Wszysnego, tu kolegę starego i jeszcze panią.

Na rozpoczęcie roku szkolnego.

Z klasą S ten konflikt, który był, on się wziął z tego, że na karnawał ja się postanowiłem przebrać za rapera.

3 klasa podstawówki jakoś.

I nie spotkaliśmy się.

Co jest absolutną amatorką, było absolutną amatorką z mojej strony, ale nikt nie musiał wiedzieć, że ja nie trafiłem, tylko legenda poszła po szkole, że gość tak go mocno tłukł, że złamał sobie palec.

Czyli można powiedzieć, że miałeś to cały szacunek w małym paluszku?

Jezu, aż nie wiem po prostu, gdzie kwiaty w rękach siedząca się.

Czy raczej, no okej, to był... Będzie nam to był twój po dziś, no.

Na bardzo podobnej zasadzie.

Czy masz jakieś żarty na podsumowanie ze szkoły?

I to jest jednoznacznie powód do tego, żeby zaprzestać opowieści szkolnych i humoru z zeszytów.