Mentionsy
pułapki terapii z AI
Coraz więcej osób, zamiast na kozetkę u terapeuty, trafia do czatu z AI, szukając tam wsparcia, rady albo po prostu kogoś, do kogo można się odezwać. Darmowy, zawsze dostępny i empatyczny powiernik lęków, czy może cyfrowa pułapka?
Dzisiaj rozmawiamy o:
Więziach paraspołecznych: Jak to się dzieje, że zaczynamy czuć do linijek kodu prawdziwe przywiązanie?Odklejeniu AI: Dlaczego sztuczna inteligencja chętniej przytaknie naszym urojeniom, niż wyprowadzi kogokolwiek z błędu?AI na kozetce: Omawiamy przeciekawe badanie, w którym AI zwierzała się człowiekowi z rzekomych traum.Zapraszamy na odcinek! 🤖🧠
Rozdziały (9)
Kasia i Maciek przedstawiają temat podcastu i podkreślają potrzebę świadomego korzystania z wsparcia emocjonalnego z AI.
Kasia i Maciek omawiają stan psychiczny Polaków i ich potrzeby w zakresie wsparcia emocjonalnego.
Kasia przedstawia statystyki dotyczące zdrowia psychicznego Polaków i analizuje dostępność terapii.
Maciek omawia wpływ internetu na kulturę terapeutyczną i podkreśla, że internet usunął tabu związane z zdrowiem psychicznym.
Maciek podzielił się fragmentem książki o pułapkach samorozwoju i kultury terapeutycznej, podkreślając jej związek z tematem podcastu.
Kasia i Maciek kwestionują korzystanie z AI jako wsparcia emocjonalnego i omawiają potencjalne negatywne konsekwencje.
Badania podkreślają potrzebę regulacji AI, aby uniknąć manipulacji i znormalizowania negatywnych przekonań. Autorzy sugerują, że prawodawstwo powinno dostosować się do rozwoju technologii, aby chronić użytkowników.
Podzielono się historiami o złych doświadczeniach z ludzkimi terapeutami, w tym manipulatywnych psychoterapeutek i niekompetentnych dorosłych w szkole.
Opowiedziano o korzystaniu z AI w konfliktach z mężem, gdzie czat zawsze brał stronę osoby korzystającej z AI.
Szukaj w treści odcinka
Ja myślałam, że nie wiem, doświadczeni już wszystkim, internetem, komputerami, Facebookiem i tak dalej, że jak przyszła ta sztuczna inteligencja, to dość szybko ludzie zakumali, że
I dokładnie tak samo jak Facebook kiedyś był tą fajną stroną, na której sprawdzało się, co słychać u znajomych i pisało się, że zjadło się właśnie jogurt malinowy i był pyszny.
A teraz Facebook jest płonącą kupą gówna, na której nie da się wytrzymać 30 sekund, żeby nie zobaczyć czegoś, co triggeruje w nas strach albo gniew.
To oczywiście dotyczyło platform typu Facebook, Instagram itd.
Mam wrażenie, że w ogóle też taka świadomość społeczna takich zwykłych kowalskich jest na pewno większa niż była w przypadku Facebooka Anno Domini 2010, ale wciąż chyba nie jest to dostateczne.
Ostatnie odcinki
-
pułapki terapii z AI
21.04.2026 03:00
-
mniej za więcej: dlaczego wszystko staje się by...
14.04.2026 03:00
-
o co chodzi z tym podcastem?
09.04.2026 15:41