Mentionsy

Drugi Rzut OKA
Drugi Rzut OKA
07.09.2025 07:00

Tata widmo. Eurosieroty idą na terapię

Jestem w takim miejscu, w którym mówię: jebać taki kapitalizm, który mi zabrał ojca


Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Olgi Ledzion "Tata widmo. Eurosieroty idą na terapię". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 25 wyników dla "PO"

Dział reportażu OKO Press przedstawia Olga Ledzion.

Miałam stałą godzinę ćwiczeń gry na instrumencie, a tata zabierał mnie na lody albo proponował gry, spacery i wszystko, czego chciał się nachapać.

Mnie ten okres mógł się wydawać latami lub kilkunastoma dniami, jeśli akurat byłam pomiędzy konkursami fortepianowymi.

Jesteśmy pokoleniem dorosłych, które otwarcie mówi o doświadczeniu, emocjach, jest sfokusowane na tym, co indywidualne.

Jesteśmy w stanie uchwycić i poddać krytycznej refleksji to eurosierodztwo.

Nie widziałam wspólnej płaszczyzny, dopóki nie poszłam na terapię.

Nigdy nie czułam, że mogę postawić na podobnym poziomie nieobecność mojego ojca, no bo przecież mój tata zarabia, żeby było mi dobrze, z rodzinami moich partnerek, które nie miały jedynego rodzica.

Pozostawało zrelatywizowanie cierpienia, że nie miałam wystarczająco źle, nie zdobyłam bazy życiowego nieszczęścia, żeby móc powiedzieć, że jestem taką sierotą.

Pojęcie eurosierotstwa jest trochę kastrujące w takim sensie, że to nie jest prawdziwe sierotstwo.

Mój tata spędził na morzu 15 lat, z czego grubo ponad połowę przypadało na moje dzieciństwo, początek okresu dojrzewania.

Miał tylko jakieś wyobrażenie o tym, jak wygląda nasza rzeczywistość, po czym przyjeżdżał i to go totalnie zaskakiwało.

W okresie, kiedy już pracował na Londzie, w Bremerhaven, zdarzało się, że wsiadał w auto i robił ponad tysiąc kilometrów, żeby nas zobaczyć.

Jechał pół doby, żeby kolejne półtorej pobyć ledwo żywy ze zmęczenia w domu.

Potem przyjeżdżał coraz rzadziej.

Kiedyś tata zadzwonił z dupy o jakiejś dziwnej porze i mama zapytała.

Komunikacja przebiegała tylko przez nią i dosyć późno zdałam sobie sprawę, że ani ja, ani starszy brat nie przywykliśmy do bezpośredniego kontaktu z tatą.

On był zawsze zapośredniczony przez mamę.

Mama z polonezem w zaspie.

I mama po prostu wykopuje poloneza z zaspy.

Pamiętam wiele sytuacji, kiedy była po prostu zmęczona.

Miałam poczucie, że mama jest niezawodna i to było zajebiste.

Dopiero po czasie, rozumiejąc dynamikę naszej relacji i dlaczego w różnych sferach sprzęga, w innych iskrzy, zrozumiałam, że żyła przez lata w przewlekłym stresie.

Do tego praktyczna organizacja życia, kontrola domowego budżetu, grafiku szkół muzycznych, zajęć pozalekcyjnych, konkursów.

Powinna dostać honoris causa.

Przez długi czas nie żyliśmy nawet na średnim poziomie.