Mentionsy
Tata widmo. Eurosieroty idą na terapię
Jestem w takim miejscu, w którym mówię: jebać taki kapitalizm, który mi zabrał ojca
Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Olgi Ledzion "Tata widmo. Eurosieroty idą na terapię". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.
Szukaj w treści odcinka
Dział reportażu OKO Press przedstawia Olga Ledzion.
Miałam stałą godzinę ćwiczeń gry na instrumencie, a tata zabierał mnie na lody albo proponował gry, spacery i wszystko, czego chciał się nachapać.
Mnie ten okres mógł się wydawać latami lub kilkunastoma dniami, jeśli akurat byłam pomiędzy konkursami fortepianowymi.
Jesteśmy pokoleniem dorosłych, które otwarcie mówi o doświadczeniu, emocjach, jest sfokusowane na tym, co indywidualne.
Jesteśmy w stanie uchwycić i poddać krytycznej refleksji to eurosierodztwo.
Nie widziałam wspólnej płaszczyzny, dopóki nie poszłam na terapię.
Nigdy nie czułam, że mogę postawić na podobnym poziomie nieobecność mojego ojca, no bo przecież mój tata zarabia, żeby było mi dobrze, z rodzinami moich partnerek, które nie miały jedynego rodzica.
Pozostawało zrelatywizowanie cierpienia, że nie miałam wystarczająco źle, nie zdobyłam bazy życiowego nieszczęścia, żeby móc powiedzieć, że jestem taką sierotą.
Pojęcie eurosierotstwa jest trochę kastrujące w takim sensie, że to nie jest prawdziwe sierotstwo.
Mój tata spędził na morzu 15 lat, z czego grubo ponad połowę przypadało na moje dzieciństwo, początek okresu dojrzewania.
Miał tylko jakieś wyobrażenie o tym, jak wygląda nasza rzeczywistość, po czym przyjeżdżał i to go totalnie zaskakiwało.
W okresie, kiedy już pracował na Londzie, w Bremerhaven, zdarzało się, że wsiadał w auto i robił ponad tysiąc kilometrów, żeby nas zobaczyć.
Jechał pół doby, żeby kolejne półtorej pobyć ledwo żywy ze zmęczenia w domu.
Potem przyjeżdżał coraz rzadziej.
Kiedyś tata zadzwonił z dupy o jakiejś dziwnej porze i mama zapytała.
Komunikacja przebiegała tylko przez nią i dosyć późno zdałam sobie sprawę, że ani ja, ani starszy brat nie przywykliśmy do bezpośredniego kontaktu z tatą.
On był zawsze zapośredniczony przez mamę.
Mama z polonezem w zaspie.
I mama po prostu wykopuje poloneza z zaspy.
Pamiętam wiele sytuacji, kiedy była po prostu zmęczona.
Miałam poczucie, że mama jest niezawodna i to było zajebiste.
Dopiero po czasie, rozumiejąc dynamikę naszej relacji i dlaczego w różnych sferach sprzęga, w innych iskrzy, zrozumiałam, że żyła przez lata w przewlekłym stresie.
Do tego praktyczna organizacja życia, kontrola domowego budżetu, grafiku szkół muzycznych, zajęć pozalekcyjnych, konkursów.
Powinna dostać honoris causa.
Przez długi czas nie żyliśmy nawet na średnim poziomie.
Ostatnie odcinki
-
Co czeka Francję po epoce Macrona?
17.06.2026 07:16
-
Małżeństwa osób tej samej płci zawarte za grani...
03.06.2026 07:03
-
Czy powinniśmy pracować mniej? #DlaczegoTak
30.05.2026 16:00
-
Jak naprawić ustrój w Polsce bez nowej konstytucji
26.05.2026 07:19
-
Między Rosją a posłem Kowalskim. Wszystko o afe...
19.05.2026 18:47
-
W Bułgarii po wyborach parlamentarnych wreszcie...
16.05.2026 07:17
-
Czy Niemcy faktycznie są w ruinie?
13.05.2026 03:36
-
Czy Péter Magyar osiągnie na Węgrzech więcej ni...
04.05.2026 14:28
-
Przez tę cholerną wojnę mam coraz więcej dzieci...
02.05.2026 05:30
-
Jak Péter Magyar chce zmienić Węgry i co to zna...
24.04.2026 15:42