Mentionsy

Druga Wersja // podcast popularny
Druga Wersja // podcast popularny
04.09.2025 15:18

Fotki, projekty, excele, insta/influ oraz nieprzewidywalne gusta i złe doradczynie, czyli budowa we krwi, moda w sercu, biznes w głowie #214

O pierwszym zdjęciu na insta i drodze do 120 tysięcy followersów. O trudach i urokach bycia influencerką. O różnicach między prawdziwym życiem i obrazkami z sieci. O klapkach i kwiecistych kieckach na budowie. O projektowaniu sukienek i nieodgadnionych gustach klientek. O oczekiwaniach otoczenia i udowadnianiu wartości. Oraz o przyjaciółkach (czyli złych doradcach), wyglądaniu zbyt pięknie, wakacjach, których nie ma i o tym, jak żyje się kobiecie, która nie potrafi się nudzić.

// Andżelika Chruścińska // projektantka mody, influencerka, bizneswoman, konstruktorka budowlana, właścicielka marki "Chruscinska"

--------

Wesprzyj nas. Pomożesz tworzyć podcast i zmienisz świat:

- abonament, czyli duża wdzięczność: www.patronite.pl/drugawersja

- kawka w podziękowaniu za odcinek: www.buycoffee.to/drugawersja

-------- My na www: www.drugawersja.pl  My na Spotify: https://spoti.fi/3MWjX9v My na fejsie: www.facebook.com/drugawersja My na YT: https://www.youtube.com/@podcast_poznanski My na insta: www.instagram.com/druga.wersja My na tiktoku: https://www.tiktok.com/@drugawersja

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 960 wyników dla "M"

Zapomniałem ci uprzedzić, że dzisiaj powinieneś się odpowiednio ubrać na to nagranie.

Jak wszyscy wiemy ikoną stylu, to ja nigdy nie będę.

Dlatego razem robimy ten podcast.

Wiesz co, na to spotkanie, na tą dzisiejszą rozmowę założyłem koszula.

Bo jednak trochę podejrzewałem, że w zetknięciu z tą osobą, która przejdzie do studia, w tym moim t-shirciku mogę wyglądać podejrzanie.

Bądź sobą, Michał.

W tej koszuli czułem się sobą.

A. Nie powiem, że to jest szczyt moich możliwości, ale generalnie... Szczyt to by było jakby koszula była wyprasowana.

to musimy zmienić temat.

Rozmawiamy o rzeczach absolutnie mi obcych.

I powiem ci, że do tej rozmowy się musiałem długo przygotowywać, ponieważ rzeczywiście temat był dla mnie odległy, powiem tak.

Na wszystkich możliwych polach, projektowania mody, influenceryzmu, tak?

I sukienek, których musiałem się naoglądać całe mnóstwo, ponieważ przeskrolowałem nasze dzisiejsze ilości.

Wiadomo, że jest pięć podstawowych i to wszystko.

Mężczyźni pewnie wystarczą.

Faktycznie, tam było jakieś różne rodzaje tych sukienek.

Szmaragdowy teraz żywy, jaki to jest.

Wiesz co, poznałbym.

To jeszcze, myślę, trochę mi upłynie.

To się mieści w zasobie zielonym.

Proszę Państwa, miały być krótkie wstępy, więc... Michał, ale fanfary, gdzie są fanfary?

Nie, to mnie żali fanfary.

Michał tutaj, influencerka i tak dalej, a ja wróciłem i nic.

Ja to rozumiem jednak.

Angelika Chruścińska, projektantka mody, influencerka, właścicielka marki Chruścińska, bizneswoman i konstruktorka budowlana.

Jeszcze mógłbyś długo wymieniać.

Włączam.

Czym różni się twoje prawdziwe życie od tego, które widać na Instagramie?

Czym się różni?

Ale ty masz piękne życie.

Nie będę tego dementować.

Bo jest mi dobrze w tym życiu.

Mam to tak poukładane po swojemu.

Ale wszystkiego tam nie pokazujesz.

Nie, totalnie wszystkiego nie, bo jakby szanuję prywatność mojego męża.

Szanuję też prywatność moich dzieci, które no niekoniecznie lubią gdzieś tam się ujawniać.

Mama, wystarczy, że się pokazuje.

Chyba po prostu na tyle często gdzieś tam się ja pokazuję i też faktycznie oni pomagają gdzieś w robieniu zdjęć, że chyba już wystarczy im.

Wystarczy im.

Ale powiem szczerze, że to życie, które tam pokazuje, jakby nie jest bardziej pokolorowane, wydaje mi się.

Wiadomo, że możemy pięknie... Tam coś jest przefiltrowane, ustawione oczywiście.

Ale faktycznie to są takie urywki mojego życia.

Na tym moim koncie prywatnym to są takie urywki mojego życia, które takie gdzieś tam są, myślę.

No na pewno wiadomo, są i gorsze i lepsze dni, ale ja jestem, no to muszę przyznać, taką bardzo pozytywną osobą.

Ja zawsze taka byłam, zawsze myślałam pozytywnie i mam wrażenie, że pozytywne myślenie przyciąga pozytywne zdarzenia.

I naprawdę coś w tym jest, dlatego moi przyjaciele wiedzą o tym doskonale, że ja przyciągam wszystko, jestem takim magnesem, który przyciąga wszystko i jeśli ja zaczynam myśleć negatywnie i u mnie w głowie coś się dzieje, że mam trudniejsze, słabsze dni, to potem taka lawina idzie i ja zawsze staram się to odpychać od siebie, odpychać, odpychać i zawsze staram się w każdym czymś, co mnie spotyka nawet takim gorszym, znaleźć coś pozytywnego.

No nie jest dobre, znaczy to jest super, jeśli sobie z tym radzimy.

Tak, jeżeli sobie z tym radzimy i uświadomimy sobie, że trzeba myśleć pozytywnie i być pozytywnie nastawiony, bo to nie wystarczy sobie powiedzieć, będę pozytywna.

I jeżeli sobie to już uświadomimy i wiemy jak sobie z tym radzić, to naprawdę uważam, że możemy dużo zdziałać.

I dlatego moi przyjaciele wiedzą, że ja muszę myśleć pozytywnie, bo jak zaczynam myśleć coś negatywnie, to się pierdzieli zawsze, proszę.

No dobrze, a ty wiesz, to mam wrażenie, że to takie myślenie pozytywne, o którym ty mówisz, to jest taki wytrych do wszystkich kołczów.

Wiem, tak, wiem, tylko jest teraz przesyt, wiem.

Wiesz co, powiem ci tak, ja przyznaję się, nie lubię takie rzeczy za bardzo słuchać i bardzo mało słucham takich rzeczy, to jest takie śmieszne, że pomimo mojego nastawienia i to nie chcę powiedzieć, że to mnie śmieszy czy coś, broń Boże, to w ogóle nie o to chodzi.

Bo ty nie musisz tego słuchać, tak?

Nie muszę, właśnie, wiesz co...

Ja mam to w sobie, po prostu.

Ja mam to w sobie, taką nutę życia.

Ja zawsze każdemu mówię, że życie jest tak piękne i naprawdę jest tak cudowne i tak naprawdę od nas zależy to, jak będzie.

Ja wiem, że czasami na pewne rzeczy nie mamy wpływu, ale naprawdę to nasze nastawienie jest mega ważne.

Jest bardzo ważne i ja wiem, że teraz jest ogólnie taka tendencja do właśnie, tak jak mówisz... Coachowania.

Ja nie chcę tego robić, to nawet mi nie o to chodzi.

Ale mam w sobie taką radość życia i czerpię z tej radości życia jak najwięcej.

Mam nadzieję, no czy nawet tak myślę, że wiesz, osoby, które gdzieś tam otaczają się koło mnie, są blisko.

One to też wiedzą i potwierdzą, że gdzieś taka aura koło mnie jest, że ja zawsze jestemmiechnięta.

Nawet mam gorszy dzień.

Ja i tak jestemmiechnięta.

To jest śmieszne, bo ja wychodzę z założenia, że... W Polsce to jest wręcz dziwne.

Człowiek, który przez cały czas jest uśmiechnięty, znaczy, że coś z nim nie tak.

Może ze mną też jest coś nie tak.

Bardzo możliwy, wiesz.

Ale nie wiem, jakoś tak łatwiej mi tak się żyje.

I ja bym tak chciała, żeby taki miał podejście, że naprawdę jakby dobro do nas wraca w każdej postaci.

I zawsze mówię, jak robimy coś złego świadomie, no to naprawdę musimy się liczyć z tym, że to też do nas wróci.

Karma.

Karma.

Piękne stroje, piękne pomieszczenia, fryzury, makija.

Ostatnio widziałem takie, że tłuste włosy, dobrze spiąć i w ogóle zupełnie.

Tak, tak, ja mam bardzo duży też dystans do siebie, wiesz?

Ale wiesz, ale przeglądam to wszystko, tych zdjęć tam cała masa, nie?

Musiałem się z tym zmierzyć.

Mhm, mhm.

Podziwiam.

Dotarłem do pewnego miejsca, zaraz powiem ci, czego szukałem.

I przeglądałem, przeglądałem, mówię, kurde, to jest high life, nie?

To jest Saint-Tropez w południu z Paryżem.

Nie, myślę, że aż tak grubo u mnie nie jest.

Nie wiem, ja tak to widziałam.

No to mam nadzieję, że dobrze.

Wiesz co, nie wiem.

Ciężko mi jakby, wiesz, ja mówię... Żyjesz swoim życiem.

Żyję swoim życiem, tak.

Ja tego jakoś tam w żaden sposób nie upiększam.

Wiadomo, że dzielę się fajnymi gdzieś tam rzeczami, które się dzieją.

Aczkolwiek ja wam powiem ci, bardzo to lubię.

Jak gdybym miała więcej czasu...

to ja bym pewnie tam jeszcze więcej rzucała, bo ja mam ciągle głowę pełną pomysłów, ale fakt, że jakby ta moja praca pochłania mi tyle czasu i gdzieś tej energii, że ja... Praca zawodowa, ta nieinfluencerska.

Tak, tak, taka praca zawodowa, że ja tak naprawdę, wiesz, no umówmy się, ja żeby istnieć, muszę być, tak, bo gdzieś tam jestem twarzą swojej marki i gdzieś, no bardzo się utożsamiam ze swoją marką.

Jesteś główną modelką?

Jestem.

To muszę powiedzieć, że jestem.

Chociaż już bym pomału chciała z tego zrezygnować, ale jednak, wiesz, to też jest tak, że... Jak ktoś kocha kamerę, to się nie da.

Tak, ale wiesz co, też jest tak, że gro naszych klientek, które u nas zamawia rzeczy, one lubią widzieć to na mnie.

Może się też przyzwyczaiły, że one często mówią, super, macie piękne modelki, są fajne, ale jednak my wolimy panią Angelikę.

No i widzisz, to tak jest, że czasami by się chciało nawet już czegoś nie robić, ale jest ciężko, wiesz?

Modelki masz młode.

Mam młode, zazwyczaj mam młode, tak.

Może tu jest ten problem.

Może i tak.

Gdzieś tam próbowałyśmy gdzieś to też tam zmieniać.

Ma być Angelika.

Z jednej strony się bardzo cieszę, że mam gro takich fajnych klientów, które...

lubią na mnie patrzeć i gdzieś tam się może utożsamiają ze mną.

To jest bardzo miłe, ale tak, ale też i trochę męczące, wiadomo, bo no doba jednak ma 24 godziny i ewidentnie czasami tej doby, tych godzin w tej dobie brakuje.

Ale tak, no kocham to, no lubię to.

Słuchaj, a pamiętasz swoje pierwsze zdjęcie, które zostawiłaś na Instagram?

Była jakaś od czapy, jakaś mała garderoba, kiedyś tak pamiętam.

Nie wiem, czy ona nadal jest tam u mnie na Instagramie.

Właśnie nie dokopałem się.

Wiesz co, nie byłem w stanie skrolować.

Nie pamiętam, bo wiesz, mogło też tak być, że ja, aczkolwiek nie wiem, prowadzę tego Instagrama już przecież kupę lat.

O Jezu, nawet nie wiem, wiesz.

Ja wiem.

Słuchaj, pierwsze zdjęcie, którego nie pamiętasz, pojawiło się na Instagramie w lipcu którego roku?

Nie wiem.

Potem jest jeden i potem jest?

11 lat temu.

11 lat temu.

No to już trochę tak, trochę minęło.

O Boże, nie wiem. 4355.

Czyli jednak jestem systematyczna.

No ja wiem, no się śmieję, dlatego wiesz.

Internet jest taki mądry, że nawet powiedział mi średnio, ile masz polubień pod każdym zdjęciem.

Ale niesamowite.

Ale wiesz, licząc to ostatnie, gdzie tam pewno to idzie czasami w tysiące, nie?

I te pierwsze, gdzie miałaś pewno męża i rodzinę.

Słuchaj, według różnych systemów.

No pięknie, podoba mi się.

Taki przeprowadziłem.

Możemy mówić o wieku twoim?

Możemy.

Słuchaj, to pierwsze zdjęcie pojawiło się wtedy, kiedy miałeś 31 lat.

No i to był taki moment, w którym wiedziałaś, że to pierwsze zdjęcie będzie początkiem czegoś zupełnie nowego, czy nie?

Myślę, że nie.

Wiesz, myślę, że nie.

Nie była premedytacja pod tytułem, dobra, teraz wchodzę w sieć i wiesz, zmieniam życie.

Ja w ogóle, u mnie to jest często taki, takie zbiegi okoliczności.

To jest taki nieraz impuls.

Wiesz, tak naprawdę to, że ja zajmuję się modą, a jestem konstruktorem budowlanym z wykształcenia, tak, po Politechnice Poznańskiej, po studiach dziennych tu u nas, to wiesz, to był totalny przypadek, bo ja tak naprawdę zaczęło się od tego, że otworzyłam bloga modowego.

I jeszcze przed Instagramem.

To jeszcze było przed Instagramem.

Miałam bloga modowego, który zresztą, uwaga, nazywał się For Fun, bo to było takie totalnie zrobione dla zabawy.

To miało być bardzo takie luźne, takie, wiesz, takie spontaniczne, pokazujące gdzieś tam urywki, skrawki gdzieś tam mojego życia, ale nawet bardziej chciałam się skupić, wiesz, na ciucha, które noszę.

I widzisz, i od tego tak naprawdę zaczęła się cała moja przygoda.

Wygląd dla mnie zawsze gdzieś tam też był ważny, wiesz?

Tak, ja to mam od małego.

To, to, to, wiesz, to chyba człowiek się gdzieś tam z tym rodzi, mam takie wrażenie.

Wiesz co, może nie tyle z lustrem, tylko, że z tym takim poczuciem estetyki.

Wiesz, że dla mnie zawsze było ważne, nawet jak zakładałam dres, to jaki założę ten dres?

To nie mógł być byle jaki dres.

To musiał być dres taki, który ja czuję i którym się czuję dobrze.

I na budowie też tak miałaś?

Miałam taki.

O Jezus, ja na budowie to byłam takim rajskim ptakiem zawsze.

No domyślam się.

A to teraz żałuję, że cię nie widziałem na budowie.

Oj tak, jakbyś mnie widział tutaj na Andersiach, byłam na budowie w Poznaniu, to...

To wiesz, to ja latem jechałam w sukience, normalnie wiesz, w klapeczkach, tam miałam buciki potem na przebranie, a potem zakładałam gumiaki, kamizelkę, kask i szłam na górę na przykład.

I co tam na górze się działo, powiedz mi?

Mało pań, mało pań.

Szczególnie powiedzmy z tej ekipy, która budowała, no to byli raczej mężczyźni.

No, ale wiesz, na studiach też tak miałam, wiesz?

Studia Półbied, aczkolwiek to są też śmieszne historie, mega zabawne, bo moja przyjaciółka Barbara, z którą przyjaźni się od pierwszego roku studiów, która była ze mną na pierwszym roku studiów budownictwa, która tak naprawdę chyba znalazła się tylko na tym budownictwie po to, żeby mnie poznać, śmiejemy.

bo tak naprawdę jej celem była architektura, ale tam się jej nie udało dostać i dostała się na budownictwo.

Tak, ona mnie pierwszy raz zobaczyła, wiesz, na tym budownictwie, to ona mówi, o ja nie wiem, czy mogę przeklinać, z tą laską, to nigdy w życiu, kto to jest.

No tak, to imię też się tak zawsze kojarzy dziwnie.

Mój mąż zawsze się śmiał, że Anżela to zawsze jakieś takie, nie?

Anżela, ale powiem ci, Anżela, Instagram, kiecka na budowie, to mi to pasuje.

Także wiesz, na tym budownictwie też gdzieś tam zwracałam na siebie chyba uwagę.

Musiałaś przekonywać facetów, że wiesz o czym mówisz?

Tak, powiem ci, że tak.

Mam to szczęście do fajnych ludzi, to muszę od razu powiedzieć, że mam szczęście do fajnych ludzi i na studiach też miałam świetną ekipę, wymarzoną, lepszej uważam, żebym nie wymarzyła sobie lepszej ekipy.

która jakby bardzo mnie, wiesz, dobrze przyjęła i super tam ze sobą trzymaliśmy.

Miałam wrażenie, że czasami musiałam trochę właśnie więcej udowadniać, że potrafię więcej albo że w ogóle potrafię coś niż ci, którzy, wiesz,

W tych technicznych zawodach kobiety mają z tego punktu widzenia zawsze chyba trudniej.

Także w tym przypadku uroda nie zawsze pomaga, bo niektórzy twierdzą, że uroda bardzo pomaga.

Myślę, że bywa z tym różnie.

Jednak mamy coś też takiego, że każdy z nas to ma, bo ja też to mam, przyznaję się, że gdzieś tam oceniamy.

Oczywiście, chociażbyśmy nie chcieli.

Tak, chociaż nie chcemy.

Ja też się na to łapię, że nieraz mówię, Boże, chruścińska, co ty, pomyliłaś się.

Słuchaj, wróćmy jeszcze troszeczkę do tego influencowania.

Bo w pewnym momencie to był twój etat.

wiesz co, nawet niekoniecznie, bo to było też tak, wiesz, że jak ja otworzyłam sobie tego bloga i będąc jeszcze wtedy w korpo, w ogóle pracując, to on się cieszył, miał duże powodzenie i powiem Ci, że do mnie się wtedy zgłaszało gro dziewczyn, które chciały ze mną na przykład iść na zakupy, żebym ja im pomogła wymienić szafę, albo znalazła jakiś fajny ciuch na jakąś tam fajną uroczystość i ja to robiłam w weekendy, bo tylko wtedy miałam czas,

Ja z nimi faktycznie... Za kasę.

Ja z nimi wtedy faktycznie, słuchaj, jeździłam po sklepach, po galeriach i im wymieniałam garderobę.

Marzyłbym o czymś takim.

Ja nienawidzę chodzenia po sklepach i myślę, że część kobiet też tak ma, nie?

Dużo ma pań z tym problem.

Wiesz, gdzieś tam każdy z nas ma takie swoje też schematy i takie przyzwyczajenia i ciężko czasami wyjść nam poza te ramy.

No tak, McDonald's po drodze na wakacje.

Tak, dlatego wiesz, dlatego są tacy ludzie, powiedzmy, jak styliści, którzy są w stanie pomóc, doradzić, dopasować coś.

I wiesz, ja wtedy właśnie, powiedzmy, jak otworzyłam tego bloga i jeździłam z tymi dziewczami na te zakupy, tak naprawdę wtedy zrodziła się ta myśl, że kurde... To jest fajniejsze.

Że ja to tak czuję, że ja wiem też, czego brakuje na rynku na przykład, nie?

Że o, przyjechała fajna dziewczyna, wysoka, metr osiemdziesiąt, przepiękna, szczupła, wszystko elegancko, nawet nie jest jakby trudno jej coś znaleźć, ale na jej wzrost nie ma nigdzie długich sukienek na przykład, nie?

I teraz wiesz, jak ona ma wystąpić na weselu, jest świadkową w długiej kiece, która jest jej do kostki, prawie, nawet nie.

Wiesz, mówię, no hello, no tak nie może być.

I wiesz, i tak się zrodziło stąd ten pomysł gdzieś tam, żeby zrobić może coś swojego, właśnie swoją markę otworzyć.

No i właśnie widzisz, i to tak się stąd ten pomysł zrodził, żeby stworzyć coś swojego.

Dlatego, wiesz, to moje powiedzmy prowadzenie konta na Instagramie

to tak naprawdę praktycznie pokryło się już sprowadzeniem tej mojej firmy.

Przez jakiś czas oczywiście szłam dwutorowo, bo wiesz, ja taka jestem też, lubię twardo stąpać po ziemi i tak lubię trochę mieć tą pewność, że dam radę.

Poza tym wiesz, tak naprawdę już jak ja skończyłam to budownictwo i byłam na tych budowach i miałam już zrobione uprawnienia budowlane, to ja już powiedzmy mogłam dużo więcej w tym budownictwie zadziałać.

A ja wtedy postanowiłam i mówię do mojego męża, wiesz co, teraz albo nigdy.

I ja mówię, ja sobie dam taką przerwę, rok, może dwa, zobaczymy jak to będzie, czy to w ogóle jest sens w to iść.

To skąd ci się wzięło to budownictwo, jeżeli ty zawsze żyłaś w swoim świecie?

Bo ja byłam zawsze, wiesz co, właśnie to jest, to czasami się nawet...

O tym zastanawiałam, wiesz.

Tak, ale właśnie to jest to, że ja byłam tak, na matfizie ja zawsze byłam ścisłym umysłem.

Ja kochałam matematykę, kochałam fizykę, kochałam chemię.

To były moje przedmioty.

I ja jakby od zawsze wiedziałam, że albo pójdę na budownictwo, albo pójdę na architekturę.

Ale też może dlatego, że mój tata jest architektem budowlańcem.

I jakby ja to kochałam, bo ja na przykład zawsze kochałam wnętrza.

Ja do tej pory kocham te wnętrza i nawet powiem ci tak, że ja nieraz te wnętrza urządzam też.

Po znajomych gdzieś tam.

Co komu pasuje do ciuchów.

No powiedzmy, tak.

Ale ja to kocham, ja to lubię, ja to czuję.

Też się w tym odnajduję, wiesz?

No, także taka jestem, trochę człowiek orkiestra, tak naprawdę.

A czym to prowadzenie konta na Instagramie różni się od dzisiaj, od tego, co było 11 lat temu?

Wiesz co, dla mnie?

Dla mnie chyba niczym.

Świat się zmienił?

Wiesz co, świat się na pewno zmienił, wiesz?

Ale dla mnie...

Dla mnie chyba to wszystko pozostało takie same, wiesz?

Ja jakby, wiesz, nie zakładałam konta na Instagramie po to, żeby nie wiem, może zarabiać, bo jakby zarabiam dzięki temu, że pokazuję, tak?

Ale jakby, wiesz, no gro ludzi jakby otwiera konto, żeby gdzieś mieć współpracę i tak dalej.

Masz coś tam, tak?

Mam, zdarza mi się.

Tak, oczywiście, więc wręcz nawet ci powiem, że dużo firm odzieżowych się do mnie zgłasza, no ale ja oczywiście im odmawiam i dziękuję.

Fajnie, bardzo mi miło, ale jednak nie.

Z ubraniami roboczymi.

Tak, no, prędzej, może na budowę takimi.

To tak, ale wiesz, ale ja jakby nie robiłam tego nigdy po to, tylko bardziej, żeby pokazać to, co ja robię.

I mam wrażenie też, że dlatego ten mój Instagram jakby za dużo się nie zmienił, bo ja cały czas od początku mam tą samą, idę tą samą ścieżką.

Od samego początku.

Jestem ja, tak, moje życie, moje ciuchy, bo wiesz, jeszcze jest konto firmowe, no to tam już jest tak stricte, nie?

Tam są kolekcje.

Tam już są stricte takie, tak, kolekcje, to co wypuszczamy, to co się dzieje jakby tak w firmie, typowo.

A moje konto prywatne to jest taka trochę mieszanka, wiesz, pomiędzy biurem, pomiędzy ciuchami takimi, a też moimi wyjazdami.

Ja też uwielbiam, wiesz, sobie nagrywać takie moje filmiki, które nazywają się pół żartem, pół serio.

Także mówię, gdybym miała jeszcze więcej czasu, to pewnie bym tego jeszcze więcej robiła.

Dlatego gro moich obserwujących uwielbiam, kiedy ja jestem na wakacjach, bo wtedy ewidentnie jest mniej więcej, wiesz?

I już pani widać, wakacje się skończyły, już pani nie ma.

Ja mówię, no nie mam, nie kurczę.

A ja bym tak chciała.

I to jest właśnie to, że jednak jak ma się taką wolną tą głowę i taką przestrzeń do tego, żeby tylko się skupić na tym, to jest takie fajne też.

Czasami, nie powiem, że są przypadkowe osoby, ale moje dzieci, mój mąż, moi pracownicy.

Czyli nie targasz ze sobą ekipy takiej, wiesz, fotograficznej z lampami, z aparatami?

No wiadomo, gdzieś tam rolki jakieś takie powiedzmy bardziej profesjonalne też nagrywamy.

One są bardziej jednak wykorzystywane do tego firma, do tego firmowego konta, no to firmowe konto.

Ja sobie gdzieś tam to też oczywiście nieraz wykorzystam, bo są tak ładne, że aż żal ich nie pokazać.

Ale jednak u mnie, nawet mimo wszystko, wiesz, bardziej ludzi pragną u mnie tej takiej mojej codzienności.

Właśnie bez tych filtrów takich wszystkich, bez tego takiego wszystkiego pięknego, wymuskanego, tylko takiego naturalnego bardziej.

Wiesz, mamy różny poziom naturalności wszyscy.

Ja wiem, no pewnie, że tak.

Ale wiesz, co jest takie zabawne, bo ja to na przykład, moja siostra, mam pięć lat starszą siostrę, ona zawsze za dzieciaka mnie nie wyzywała, ale naprawdę ona tak mnie nie wyzywała.

No, Angela, przebierz się po tej szkole w ten dres jakiś tam, nie chodź w tych ciuchach tych ładnych.

Ja nigdy tego nie robiłam.

Ja mówię, Karola, ty sobie chodź w tym dresie, a ja wtedy tak chodziła do końca dnia dzisiaj i mówię, nie, ja tego nie ściągnę, będę tak chodziła, bo mi tak jest dobrze, mi to nie przeszkadza.

I ona też się zawsze śmiała, mówi, Boże, jak ty możesz w tej kietce chodzić cały dzień?

A ja mówię, ale mi to w ogóle nie przeszkadza.

Chodź sobie w tym dresie.

I tak mam poniedziałek.

Bo ja też do domu, jak przyjeżdżam, to praktycznie cały dzień tak potem chodzę, wiesz?

No przebieram się nieraz, ale to bardziej w strój taki na fitness, jak idę, to się przebieram, tak.

Masz swoje fanki?

O Jezu, a co się kryje pod tym słowem?

Właśnie nie wiem, wiesz, bo to może się kryć wszystko, tak, wiesz, począwszy od hejterów, a skończywszy na takich, którzy patrzą w ciebie jak w lusterko.

Nie wiem, wiesz, a do tego nie wiem, wiesz, bo do tego tak się chyba nie przyznaję, wiesz.

Ale przez 11 lat to tam te iniki ci się powtarzają.

Ale, no tak, no mam osoby takie, wiesz, mam, powiedzmy tak, mam gro takich stałych obserwujących, którzy wiem, że są, bo widzę, tak, że komentują, piszą, właśnie, o, gdzie jestem, czemu się nie odzywam, gdzie żyję, tak.

No nie wiem, to tak ciężko powiedzieć.

Może lubią po prostu sobie tam zaglądać.

Podejrzewam, że zaglądają do wielu osób, że to nie jestem ja jedna jedyna, do której zaglądają czy tam komentują.

Hejterów miewałaś?

Odpukać powiem ci, że praktycznie nie mam.

Nie ma się do czego przyczepić?

że u mnie?

Nie wiem.

Wiesz, mam to szczęście.

Ja się śmieję.

Moja jedna kumpela stwierdziła, mówi tak, wiesz co, ty to chyba taką tarczę masz obronną.

Bo ona mówi do mnie, i to mnie tak zastanowiło, kiedy siedzimy właśnie na obiedzie i ona mówi, byliśmy na wakacjach, i tak się na mnie patrzy i mówi, wiesz co Andrzeja, ty jest dziwna.

ej, ale wiesz co, ale że to do ciebie, bo ona twierdzi, ona tak uważa, że jak ktoś komuś bardzo źle życzy i wiesz, to to tak ciebie dotyka.

Takie wiesz, a ja tak się na nią patrzę, mówię, że ona, no nie wiem, ciężko powiedzieć, mówię, ja nie wiem o co chodzi.

Ona mówi, ty to taką masz tarczę.

Ja mówię, no to obymmiała, wiesz, jak najdłużej, żebymmiała.

Nie wiem, ja nie umiem tego wytłumaczyć, wiesz.

Wiadomo, że zdarzają mi się jakieś tam nieraz...

powiedzmy dziwne, głupie komentarze tam, wiesz.

I to najczęściej od mężczyzn, co jest zaskakujące.

Jeśli to są oczywiście prawdziwe konta, że są pod nimi mężczyznami.

I ja tak sobie stwierdziłam, szczególnie pod tymi moimi śmiesznymi filmikami, wiesz.

To nieraz tak widzę... Wiesz, każdy ma z nas inne poczucie humoru i spoko.

Nie wiem, czy powiedzieć niestety, czy na szczęście.

Ja też nie wiem.

I jakby szanuję to, że wiesz, że jednemu się to będzie podobało, drugiemu nie.

I spoko, nie mam z tym problemu.

I ja tak myślę, Jezus, naprawdę oni tak myślą, że to tak jest?

Bo oni tak naprawdę myślą, wiesz.

Może po prostu szukają na siłę czegoś, do czego można się przyczepić.

Nie wiem, wiesz.

A u ciebie tak za bardzo nie ma właśnie do czego się przyczepić.

W fajnych, fajnych miejscach.

Bez tatuaży w ogóle i tam bez kolczyków wszędzie.

Wiesz, tu się nie ma do czego przyczepić, więc tam coś kombinują, nie?

No nie wiem, powiem ci śmiesznie.

Znaczy wiesz co, ja nieraz po prostu współczuję niektórym, bo sobie myślę, ja pierdziu, jak mu się, jemu ciężko musi się żyć, wiesz.

że on się zajmuje takimi rzeczami.

Tak, i tak w sensie takim, wiesz, że jak tak wszystko bierzesz do siebie i tak dosadnie, tak właśnie tak na poważnie, to to życie bywa tak trudne, mi się wydaje.

Że tak trzeba trochę mieć takie rezerwy, żeby tak sobie trochę dać luzu, tak z przymrużeniem oka, spojrzeć na pewne rzeczy, wiesz.

No tak według mnie.

Ale jak ktoś siada przy kąpie z założeniem, okej, dzisiaj do kogoś się przypieprzę, no to co?

No wiem, no wiem.

Znaczy, wiesz co, bo prawdą jest też to, gdzieś to kiedyś czytałam, że te frustracje, które ludzie wylewają, to tak naprawdę dotyczą ich.

I to jest ich problem często.

Ja też tak uważam, wiesz, bo, nie wiem, patrząc na mnie, tak, gdzie, nie wiem, jest mi dobrze ze sobą, tak?

Nie mam problemów, wiesz, jakichś większych uważam.

Żyje mi się dobrze.

Ja nie mam czasu ani ochoty pisać komuś jakiejś złośliwości.

No tak myślę, że ktoś ma za dużo czasu.

Komentarze.

Komentarze zdarzyło mi się, ale wiesz czemu?

Bo kiedyś tak rozmawiałam o tym z koleżanką, która też jakby działa na Instagramie i miała rację.

Mówi, wiesz co, Angela...

Nie ma sensu, mówi, czasami przekonywać kogoś do swoich racji.

Lepiej to po prostu usunąć i w ogóle olać tam.

Rzadko mi się to zdarza.

Naprawdę, powiedzmy, na taką ilość, co mam komentarzy pod tymi gdzieś tam filmikami, szczególnie śmiesznymi, jak tam jest, wiesz, przykładowo 100, to może jeden jest taki komentarz.

Czasami nawet go olewam, nawet nie odpisuję, zostawiam go tam, niech sobie tam powiśnie, ktoś ma satysfakcję, że go napisał.

Ale czasami jak już gdzieś taki jest, wiesz, taki obraźliwy bardzo, no to mówię, nie, to tak brzydko nawet wygląda, wiesz, że to tak aż wstyd tak, żeby... Tak, u ciebie na ścianie takich rzeczy nie wypada trzymać.

Nie, po prostu, wiesz co, śmieci trzeba wyrzucić.

Ja się z tym samym zgadzam.

Mmy mieli dokładnie to samo.

Jest granica, po której przekroczeniu po prostu usuwamy bezdyskusyjnie, nie?

Po prostu śmieci nie trzymamy w domu.

No, trzeba je systematycznie usuwać.

Mówisz, pokazujesz swoje fotki prawie 120 tysiącom followersów.

Ty czujesz się rzeczywiście influencerką, taką osobą, która ma wpływ na życie innych ludzi?

Może nie presji, ale takiego czegoś, że jednak oni się słuchają.

Wiesz, oczywiście, wiesz, no zwracam uwagę na to, co mówię, jak mówię, wiesz, co pokazuję, ale nie, mówię teraz szczerze, jakby nie czuję tego ogromu, wiesz o co chodzi, że nawet ta liczba, wiesz, ta liczba jakoś tak do mnie chyba...

nie robi nam jakiegoś tam wrażenia, wiesz?

Tutaj jak ktoś powiedział mi, ty Angela, jak byliśmy na stadionie, bo tam często chodzimy na stadion Lecha na mecze, dwa takie stadiony ciebie obserwują.

Ja tak usiadam, ja pierdziuna, ej, szok, nie?

To dopiero jest taka, wiesz, taka skala, zobaczenie tego, co mówię, ojej.

Wiesz, i tak mówię, o Jezus, i tak poczułam taką właśnie, taką presję, mówię, ja naprawdę trochę tak muszę nieraz, wiesz, może, no ale co ja zmienię, wiesz, no co ja zmienię, jak ja taka jestem,

Wiesz, no od zawsze jakby wrzucam to, co uważam za słuszne.

Nikogo, wiesz, jakby no też nie jestem osobą, która będzie prawiła morały i tam, nie wiem, nie, no to też nie jestem ja, wiesz.

Dlatego podchodzę do coś taki dla mnie, wiesz, taki nadal chyba trochę for fun, wiesz.

A ty widzisz jakąś zmianę w tej swojej grupie tych ludzi, którzy cię obserwują przez ten czas?

No bo jednak przez cały czas, wiesz, słuchanie jednej osoby przez 11 lat, no na każdym pewno wywarłoby jakieś tam wrażenie, nie?

Wiesz co, nie wiem, chyba nie, wiesz, mam wrażenie, że jakby cały czas mam podobne grono i obserwujące, jakby wiesz, ci co obserwują, tak sobie ja myślę, tak, no zresztą ja też tak mam i pewnie ty też tak masz, że obserwujesz tego, z kim się trochę utożsamiasz, kogo lubisz, jeśli coś cię interesuje, tak, no to obserwujesz.

Dlatego myślę, że u mnie nie ma jakby tam przypadkowych osób, wiesz.

Obserwują ci, którym się podobasz.

To co robię, tak myślę, wiesz, no tak myślę, no bo raczej tak chyba jest, nie?

Obserwujemy ty, gdzie, wiesz, no nie wiem, jak mnie w danym momencie, wiesz, interesują balustrady, wiesz o co chodzi.

I kliknie mi się jakiś profil, to sobie mówię, a dobra, ty fajny, wiesz, szukam tego, to sobie poobserwuję, zobaczę, może coś się dowiem, nie?

Czy nie zmieniło ci się nic, wiesz, po przekroczeniu tysiąca, potem pięćdziesięciu, potem stu?

Ej szczerze, myślę, że nie.

Wiesz co, no jeżeli masz przez cały czas licznik, ci bije i się posuwa do przodu, to nie.

Nie, no to jest, wiesz, ja się mega z tego cieszę, wiadomo, bo to jest mega satysfakcjonujące, że... Że ludziom się podoba.

Tak, że robisz coś i to jeszcze faktycznie jest takie odzwierciedlenie jakby w tej liczbie i że są ci ludzie, także to jest super, no cieszę się bardzo i dziękuję im.

A w tej chwili Instagram to jest dla ciebie słup reklamowy?

Wiesz co, powiem ci tak.

Dla mnie jest to kontakt, wiesz?

Dla mnie jest to przede wszystkim kontakt.

Ja w ogóle kocham ludzi, lubię ludzi.

Ja zawsze kochałam, uwielbiałam obserwować ludzi.

Ja na przykład jestem taka udana, że ja nieraz sobie lubię iść na kawę, usiąść w takim bardzo, wiesz, miejscu, gdzie przewija się sporo osób i sobie poobserwować ludzi.

W ciemnych okularach.

Ja mam różne klientki.

Wiesz, w rozmiarze 34, 36, 38, 44.

I każda z nich wymaga od nas czegoś innego.

I ja tak naprawdę obserwując je jestem w stanie

jakby podołać im wymaganiom i stworzyć coś, w czym będą się też dobrze czuły, w czym się odnajdą, bo każda z nas jest jednak inna.

I to jest to, że wręcz ja chyba nawet muszę obserwować tych ludzi, żeby dobrze robić swoją robotę.

Nawet wczoraj była u nas klientka i wiesz, i przymierzała sukienki, bo szukała na jakąś tam ważną okoliczność dla niej.

I wiesz, i wystarczy, że ona we wszystkim wyglądała pięknie, żebyś wiedział.

We wszystkim.

Przymierzała u nas pięć czy sześć sukienek, wyglądała w każdej obłędnie, ale ja dobrze wiedziałam, którą ona wybierze, bo ja już po jej ruchach

Ja już wiedziałam.

Przecież wiadomo, że ona wybierze tą, bo to... I tak było.

Dlatego ja powiedziałam, że pięknie w tej, pięknie w tej, ale w tej to jest jak w druga skóra.

Klientki muszą ci zaufać.

No właśnie, wiesz co, fajnie by było, gdyby nam tak wszystkie ufały.

Ale robią czasami wbrew.

Mamy jakieś tam swoje przyzwyczajenia.

Czasami też mamy złych doradców niestety.

Wiesz, w moim oczywiście odczuciu i mniemaniu, bo to ile ludzi, tyle opinii.

Ale no niestety, wiesz, czasami bywa tak, że panie przyjadą, nie wiem, czy z mężem, czy z koleżanką, która niekoniecznie dobrze doradzi.

W naszym oczywiście odczuciu i w naszych oczach.

No, ale jakby, wiesz, no... Wyjeżdżanie w tym, w czym powinno wyjechać.

Znaczy, mogłoby być lepiej.

O, może tak, nie?

Ja czasami uważam, że mogłoby być lepiej, ale wiesz...

To tak naprawdę też ważne jest to, żebyśmy my to czuli.

Gorzej, jeśli nie czuje, a czuje to jej mąż albo koleżanka.

Ślicznie w tym wyglądasz.

Czasami niepotrzebnie staramy się sprostać oczekiwaniom innych.

I chcemy być tylko dla innych, a nie dla siebie.

Boimy się, że nas będą komentować potem.

Uniknę komentarzy, tak to nazwę.

No, znaczy wiesz co, wiesz co mnie na przykład mnie trochę zastanawia, a tak u nas nawet, i to naprawdę się zdarza ostatnio dość często, że pani wychodzi i wygląda przepięknie, a ona mówi kurczę, no pięknie wyglądam, ale aż za ładnie.

Ja mówię, jak aż za ładnie?

A ona mówi, że ona aż zbyt dobrze wygląda.

Rozumiesz?

Tak, rozumiem.

Absolutnie to rozumiem.

Bo wiesz, no ty jakby urodziłaś się z tym, nie?

I ty masz to w sobie, że ty wchodzisz na budowę w Kietce i po prostu taka jesteś.

Tak, no ja wiem, może tak, ja jestem taka niemiarodajna.

Ale wiesz, ale ja mówię, kurde, przyjechała do nas pani, szuka pięknej sukienki, chce pani pięknie wyglądać, a pani mówi, że pani wygląda w niej aż za ładnie, wiesz.

Ale jestem w stanie to zrozumieć.

Dlatego ja mówię, nigdy nic na siłę.

Musimy się sami dobrze czuć ze sobą i nigdy nic na siłę.

Jeszcze jeżeli ktoś chodził całe życie w dresie i założył twoją sukienkę, to może się czuć zbyt pięknie.

To żeby zamknąć ten wątek influencerów i influencerek.

Złożyć gratulacje, bo jesteś pierwszą osobą z Instagrama, która się zgodziła na rozmowę i która w ogóle odpowiedziała.

Zapraszaliśmy, słuchaj, całą listę.

To tam mamy w Poznaniu.

Nikt nigdy nawet nie odpowiedział na maila.

A nie, no to co do tego nie mam żadnej wątpliwości.

Ja mam swoje podejrzenie, ale jak myślisz, dlaczego?

Nie wiem, boją się tego, żebyś zobaczył to prawdziwe.

To może też, bo to nie wpadłem.

Czy po prostu grają bardziej tam niż, wiesz, bardziej gra, taka tam na Instagramie?

Też nie wiem.

Ja wiesz, jakie mam podejrzenie?

Ja mam podejrzenie takie, że tutaj się przechodzą za darmo.

O Boże, na to bym nie wpadł.

Tak podejrzewam.

No, może też tak być.

Szczerze, w ogóle o tym... Dlatego widzisz, nawet o tym nie pomyślałam.

Bardziej pomyślałam, że może ktoś kreuje siebie, wiesz, no bo umówmy się, wykreować siebie można.

Narzędzia, firmy, wszystko jest.

I w ogóle, wiesz, to wystarczy pokazać dobre kadry w odpowiednich miejscach i możesz z siebie zrobić kogo chcesz.

Nawet śpiewać możesz.

Możesz wszystko.

Możesz wszystko.

Kwestia pomysłu.

I wiesz co, to prędzej bym pomyślała, że wiesz, że po prostu nagle ta bańka pryśnie, wiesz.

Bo miałeś wyobrażenie patrząc, a nagle okazuje się, że to jest totalnie ktoś inny i nie taki,

Jak ludziom się wydaje.

To prędzej bym tak pomyślała, wiesz?

Bo ja na przykład, to jest też niesamowite, gro pań, które do nas na przykład gdzieś tam przyjeżdża i parę razy mi się już też zdarzyło, że kobietka stanęła obok mnie i tak się na mnie patrzy i mówi wygląda pani tak samo.

A jak miałam wyglądać?

Naprawdę, pani Andrzyko, wygląda pani nawet lepiej czasami.

I ja mówię, a to zdarzyło się?

Ona mówi, Boże, wielokrotnie.

Czasami to nawet ktoś koło mnie stał i ja w życiu nie poznałam, że to jest ta osoba i ktoś do mnie potem mówi, że to była ta osoba, pokazuje ją i ja mówię, Boże, przecież to był ktoś inny.

I ja mówię, ale jak?

Instagram to się nazywa.

Ale ja mówię, no dobra, ale wiesz o co chodzi?

W pewnym momencie gdzieś kogoś możesz spotkać i ty go możesz nie poznać?

To jest takie dziwne dla mnie.

No nie wiem.

Przecież też obserwujesz tych wszystkich ludzi, kobiety, instagramerki, trenerów personalnych.

Nie widząc ich powiedzmy na żywo, face to face, no to sobie myślę, że oni tak wyglądają, nie?

No tak, no bo na czym masz opierać swoją wiedzę?

No właśnie, wiesz o czym mówię.

A jakbym zobaczyła się, okazało się, że jest totalnie ktoś inny, no to wiesz, no to takie dziwne, nie?

Trochę też godzimy się chyba z tym, nie?

Dlatego ja właśnie pytałem o to twoje życie prawdziwe i instagramerskie, bo ja właśnie chyba żyję w takim przekonaniu, że to, co widzę, to jest zupełnie co innego niż to, co w rzeczywistości.

No tak, ale zasada chyba jest raczej właśnie taka, że tam jest wykreowana rzeczywistość.

Znaczy, ją można wykreować.

Nie wiem, wydaje mi się, że nie, bo nawet patrząc gdzieś tu na mnie, uważam, że ja tej rzeczywistości jakoś bardzo tam nie upiększam i nie kreuję jakoś jej inaczej niż to wygląda, wiesz.

Może, wiesz, no może nie wrzucam filmików jak płaczę, chociaż no odpukać też rzadko płaczę.

Albo, wiesz, jak mam dramatyk, no których na razie odpukać też jakoś nie mam, wiesz.

To dlatego, no nie wiem, u mnie uważam, że tak jak jest naprawdę, tak jest też i tam, bo to są takie, wiesz, ja bardzo często spontanicznie wrzucam pewne rzeczy i to jest na zasadzie, że wiesz, jestem dziś na wakacje, o dobra, jestem teraz w kawiarni, mam chwilę, sobie wrzucę pościg, nie?

Który pięć minut temu zrobiłam zdjęcia i go tam sobie, wiesz, udostępniam.

I to tak u mnie wygląda, wiesz.

Ale no fakt, że no pewnie gro ludzi gdzieś tam to wszystko może bardziej tak kreuje.

No wiesz, tak sobie pomyślałem, że ja muszę przyjąć jakąś zasadę w internecie, że albo ich traktuję wszystkich jako naturalnych ludzi i oni są prawdziwymi ludźmi na tych zdjęciach, albo jest wręcz odwrotnie.

No bo wiesz, teraz ja muszę decydować, ten tak, a ten nie.

No lubimy tak, nie?

przyjąć jakąś zasadę i się jej trzymać.

Mam trudniej?

Nie wiem, chyba nie.

Mi się wydaje, że mam łatwiej, że nie wrzucam wszystkich do jednego wora.

I musisz się zastanawiać nad każdym.

Ja nie zastanawiam się.

Wiesz co, właśnie to jest też to, że ja po prostu z gruntu zawsze zakładam, że każdy jest dobry.

No i nieraz tam mi się też dostanie rykoszetem.

Mój mąż zawsze się śmieje.

Mówi, Angela, ty nie misz wszystkich swoją miarą.

No to nie, to też wiele zrozumiałem, powiem ci.

Jeżeli ty jesteś z tych, to tak, to już wiem, o co chodzi.

Przyjmujesz, że wszyscy są dobrzy.

Mili, sympatyczni.

No ale naiwna jestem, nie?

Nie, nie wiem, wiesz co, no kurczę, no co ja ci mogę powiedzieć?

Ale tak filmuję, naprawdę.

Dlatego widzisz, muszę zawsze myśleć pozytywnie, dlatego tak myślę.

Dobrze, tak, to teraz mi się wszystko już ładnie poskładało.

Słuchaj, ten moment, w którym ostatni raz zeszłaś z budowy, to był taki definitywny?

Coś tam sobie nieraz jeszcze robię, wiesz?

Pracuję do 31 i potem już... Nie, nie, ja nawet teraz sobie nieraz coś tam też o dupie robię, wiesz?

Ja to gdzieś tam lubię, czuję i wiesz, no nigdy nie wiadomo, co życie pokaże.

Nigdy nie wiadomo.

Ja taka jestem, wiesz, też trochę, że tak lubię mieć to poczucie takiego może bezpieczeństwa i takiego, wiesz, że jak mogę, to czemu nie.

Mhm.

A co ci powiedzieli, wiesz, bliscy, znajomi, jak powiedziałaś, słuchaj, rzucam to wszystko i teraz będę robić ciuchy?

A wiesz, co ci powiem?

Nie wiem, czy się spodziewali.

Chyba nie, bo moi koledzy ze studiów to tak, wiesz, o, Angela, odważnie, nie?

Ale wiesz co, ale mam wrażenie, że każdy kibicował, wiesz?

Takie mam wrażenie widzisz znowu, nie?

Że jakby każdy trzymał kciuki, żeby się udało.

Jakby każdy też wiedział, że ja to kocham i lubię, wiesz?

I na całe szczęście gdzieś tam mam rodziców zajebistych, nie?

Którzy zawsze raczej mi tak, wiesz, dmuchali w te skrzydła, niż mi ściągali na ziemię.

Jakoś tak chyba też zawsze we mnie wierzyli, mam wrażenie.

Jakie były te pierwsze miesiące, lata?

Wiesz co, branża ta moja, modowa, jest bardzo trudną branżą.

Jakby nie chcę nikogo zniechęcać w tej branży, bo zupełnie nie o to mi chodzi, ale wiesz, w tej mojej branży jakby każdy miesiąc jest inny.

i tu nie masz jednej, tu nie masz takiego Konstansu, tak?

Wiesz, o co chodzi, że jesteś gdzieś, nie wiem... Robisz okno i sprzedajesz po prostu.

Tak, albo wiesz, albo nawet, nie wiem, gdzieś jesteś na etacie, masz swoją wynagrodzenie, tak, albo wiesz, u mnie to jest to, że nigdy nie wiesz, ile w danym miesiącu sprzedasz, nigdy nie wiesz, ile będziesz miał zwrotów, nigdy nie wiesz, czy te modele, które wyprodukowaliśmy, czy które zaprojektowaliśmy...

one, wiesz, przyjmą się i się sprzedadzą.

A jakby, wiesz, a jakby w to wszystko te pieniądze musisz włożyć.

Jakby te koszty miesięczne, tu jednak masz stałe, nie?

Bo masz pracowników, masz, wiesz, lokal, masz, no, wszystko.

Szwalnie, tkaniny musisz zakupić i to wszystko zużyjesz, tą kasę wydasz, a ty nadal nie wiesz, czy to ci się zwróci, nie?

I nie masz w jakiś sposób tego zbadać.

I powiem ci, że ile razy nam się wydaje, wiesz, w moim teamie, że mówimy o wow, ta kiecka to będzie kurde bestseller, wiesz, ona pewnie zejdzie w weekend.

bujamy się po dziś dzień, wiesz o co chodzi.

A są modele, które, ja mówię tak, gdzie wiesz, wydaje mi się, że ja wiem już, przecież ja wiem, znam rynek, wiesz, wybadany, znamy swoje klientki.

A wiesz, a czasami mówię tak, kurde, taka nie jestem pewna tego modelu.

Niby fajny, ale takie coś mi w nim brakuje.

Ale mówimy, dobra, spróbujemy.

I nagle, wiesz, no i mówimy, no i o co chodzi?

Też chodzi o to, że nie wszystko, co się tobie podoba, podoba się ludziom.

Też, też, wiesz, ale to też mam wrażenie, że jakby wiele czynników na to wpływa.

Bo też chyba te klientki, przecież wiesz, nie rozmawiając ze sobą o słodzie, teraz wszystkie kupujemy tę sukienkę.

No nie ma opcji.

Ale no właśnie to jest to, wiesz, że nam się wydaje nieraz coś, jesteśmy czegoś pewne, a to jednak nie.

Nie dziwi się, wiesz, że jest taka rotacja też w tej branży, że te firmy są, znikają, bo naprawdę to nie jest łatwe.

A oprócz tego, wiesz o co chodzi, jak w każdym biznesie, nie wystarczy być takim wizjonerem.

Wiesz, tu jeszcze musisz być właśnie tym biznesmenem, który jest w stanie te wszystkie cyferki, te wszystkie koszty...

podołać, wiesz, i to wszystko do kupy, kurde, spiąć, żeby to po prostu... No tak, przeczytałem raz w życiu poradnik jakiś taki, wiesz, biznesowy i tam wyczytałem jedno takie bardzo mądre zdanie, że jeżeli chcesz być fotografem, to ostatnią rzeczą, którą powinieneś zrobić, to założenie firmy, która zajmuje się fotografią, ponieważ w trzech czwartych zamiast fotografować będziesz siedzieć w Excelu.

Coś w tym jest, no dlatego, wiesz...

ktoś sobie, no może widzisz, to jest może tak faktycznie też to ten mój Instagram, czy ogólnie trochę wykreowanie takiego, wiesz, bo wiadomo, widzisz, jak ja liczę to wszystko i siedzę przy tym biurku, no takich filmików i zdjęć też nie wrzucam, tak?

No wiadomo, nie?

A jakby to mi pochłania bardzo dużo czasu, wiesz.

Mam ludzi na etatach, wiesz, mam trzy szwalnie, dwie, które szyją tylko dla mnie.

W sumie to nawet więcej teraz, tak jak w sezonie, bo tam mamy tych szwalni chyba z cztery czy z pięć.

I niby, wiesz, mam dziewczynę oddelegowaną do tego wszystkiego.

ale ja jestem nad tym wszystkim.

I ja ona się nieraz śmieją, że jestem jak taka matka, wariatka, że pytam się, a pamiętałaś o tym, żeby tą lamówkę do tego wzoru tam im zawieść, a ty kupiłaś to i to i wysłałaś im?

A ona wie, Angela, ja mówię, no ja wiem, ale mówię, wiesz, no wolę się upewnić, bo jak nam produkcja stanie, no to kurde będzie ząb, nie?

Albo wiesz, jak teraz dziewczyny miały urlopy, no to trzeba było sobie też poradzić, nie?

Czyli tak naprawdę, wiesz, ja muszę i tak nad wszystkim czuwać.

No taka też jestem i tak potem się wypalam, wiesz o co chodzi, potem przychodzę do domu o 20 i po prostu zjazd, bo już nie mam siły.

Właśnie, właśnie staram się coraz więcej, uczę się tego, ale trudne jest to dla mnie, wiesz?

Nie wierzysz ludziom?

Ja w nich wierzę, ale to tak jak wiesz, jak z moimi dziećmi, wiesz?

Mój mąż też się śmie mi, Angela, daj spokój, jak nie weźmie te śniadaniówki, to trudno, będzie głodny.

Przez 24 godziny z głody nie umrze.

Ale masz ją, no dobrze.

Wiesz, no mam coś takiego, że tak matkuję trochę i tak staram się, żeby, wiesz, mam wrażenie, że po prostu jak nad tym panuję, to tak będzie lepiej.

No wiadomo, no.

Teraz jak jechałam do ciebie tutaj z moją przyjaciółką, rozmawiałyśmy i ja mówię, Baśka, a jak ja bym tak to wszystko

Ale wiesz co, nawet chodzi o takie, wiesz, te pierdoły takiego dnia codziennego, wiesz, że ja, wiesz, myślę, że tak, aha, dobra, tu nam się popsuła klamka, to muszę zamówić tą klamkę, żeby tam ktoś przyszedł i tam, wiesz, nam coś naprawił.

Tu się coś, wiesz, są takie nieraz pierdoły, ale to trzeba ogarnąć, nawet w tej firmie, wiesz, w tym biurze, nie?

Tutaj, nie wiem, nie ma internetu, to już zaraz do mnie dzwonią dziewczyny, nie ma internetu.

No dobra, no to dzwońcie do Pawła, mówię, no przecież oni, wiesz o co chodzi.

Może ty to lubisz po prostu wszystko.

Nie, ja już czasami jestem tym zmęczona.

Słuchaj, moi znajomi mieli świetnie radzącą sobie firmę i w pewnym momencie, i to nie było, wiesz, oni nie mieli po 70 lat, tylko mieli pewno 40 parę, wzięli prezesa i powiedzieli, okej, to teraz my sobie będziemy doglądać teraz tego biznesu.

Chyba mnie na to nie stać, na tego prezesa, wiesz.

Mhm.

Może by się okazało, że ja będę miała czas na te inne rzeczy.

No wiesz, to jest nigdy nie wiadomo.

Ale tak chyba trochę jest, że wiesz, że to, że ty mówisz, że ci nie stać, to jest u ciebie w głowie tylko.

Wiesz co, ja się tym jaram też.

Jak do ciebie dzwonią i mówią słuchaj, internet wysiadł.

Wiesz co, nie, ja bardziej, wiesz co, mam inne przekonanie, że mnie ta praca tak napędza ogólnie do życia.

Wiesz, że ja, uwaga, najlepsze pomysły zawsze mam, jak myję zęby.

Bo to są takie trzy minuty takiego totalnie mojego czasu, takiej ciszy i ja uwierz mi, że ja myjąc te zęby, to nieraz wpadałam na takie genialne pomysły i mam taką chwilę dla siebie.

I ja często, wiesz, właśnie przy tej mojej poranej toalecie, czy nawet jak rano się budzę, to ja już sobie myślę, a, dobra, dzisiaj muszę być tu, tu, tu, tu, tu, muszę zatrzymać to, to, to.

Wiesz, ja jak nie mam pełnej listy zadań do wykonania, tak czasami mi się zdarza, rzadko, ale w weekendy, na przykład w sobotę, to uwierz mnie, że chodzę jak smród po gaciach.

Ja nie wiem, co mam ze sobą zrobić.

Tak, ja jestem w stanie w to uwierzyć.

Rozumiesz?

Mój mąż, a ty co taka dzisiaj?

Ja mówię, ej, bo ja po prostu, ja nie wiem, co ja mam dzisiaj zrobić.

Nie umiesz się nudzić.

Nie umiem, wiesz?

Ja nie zapomnę, słuchaj, jak wprowadziliśmy się do naszego nowego domu i miałam kanapę, która już tam była trzy lata.

I koleżanka przyszła i mówi do mnie tak, ej, fajna ta kanapa, wygodna.

A ja się na nią spojrzałam, mówię, to ja no niedobrze, nawet chyba, że nie siedziałam, wiesz?

Nie wiem, czy jest wygodna.

I tak ona się na mnie patrzy, mówi, ej, Angela.

Ja mówię, ej, no naprawdę.

Ja mówię, nie wiem, ja nawet ciła nie powiem, czy ona jest wygodna, bo ja nawet nie wiem, czy ona jest wygodna.

To tak śmiesznie brzmi, aż tak abstrakcyjnie.

Wiesz, no to ja miałem taki okres w życiu, jak pracowałem w redakcji, gdzie rzeczywiście pracował się po kilkanaście godzin dziennie i potem jak odszedłem, miałem dokładnie to samo.

Miałem takie poczucie, wiesz, że świat ucieka, że to wszystko się gdzieś dzieje i jesteś gdzieś tam z boku i nie wiesz, co ze sobą zrobić.

Tak, i wiesz, z jednej strony jesteśmy źli, a z drugiej strony chyba nie potrafimy inaczej.

Wiesz, to jest takie, gonimy tego królika, gonimy, gonimy i wiesz, i tak staramy się go złapać i nawet jak już go złapiemy, to jeszcze tam stwierdzamy, że jeszcze... No to wypuszczamy, żeby... Tak, żeby jeszcze pochasał sobie tam.

Sami sobie to narzucamy, to na pewno, to ja też jestem tego świadoma, jakby, że to ja sobie sama narzucam, wiesz.

No dobrze, no coś mam powiedzieć.

Jedno ci powiem.

Jeżeli chcesz mieć więcej czasu na wymyślanie pomysłów, to ja wszystkie najlepsze pomysły mi przychodzą w basenie.

Ja pływam i wtedy jest godzina.

Masz nie trzy minuty, ale masz godzinę.

To jest najnudniejsze, co można zrobić chyba w życiu.

I siłą rzeczy myślisz.

powiem ci tak, super, fajnie, jestem za, ale gdzie jest ciepła woda?

Pytam się.

Słuchaj, nie śmiej się.

Nie śmiej się.

Ja mam taki, nie chcę powiedzieć, że kompleks, ale marzenie bardziej.

Chciałabym się nauczyć bardzo dobrze pływać.

Bo uważam, że pływam bardzo średnio.

Zapisałam się.

Chodziłam.

Miałam takie problemy wejść, gdzie jeszcze chodziłam do Poznanii, tam do fabryki i tam jest podgrzewana woda.

No a co, myślisz, że z kranu woda leje?

No nie, ale właśnie... Tam dwadzieścia parę stopni zawsze jest w basenie.

I też miałam problem tam wejść, jak już się tam zanurzyłam, no to dobra, to już się zanurzyłam i powiem ci, że odpuściłam sobie jakoś tak, bo stwierdziłam, że ja bym mogła chodzić na ten basen latem.

Latem, jak będzie ciepło, jeszcze najlepiej na dworze.

50-ciomotorowy basen.

Tylko, że muszę cię rozczarować, że niestety w tym basenie woda jest zimniejsza niż pod dachem.

Tam jest cudownie.

To jest moje ulubione miejsce w Poznaniu.

A można tam założyć strój płetwonurka?

Można.

Będę w tym.

Między siódmą a dziewiątą, bo zaraz zamykają.

Już zamknęli, bo to jest tylko do końca sierpnia.

Ale lat, no widzisz, to jest dla mnie ratunek.

Między siódmą a dziewiątą jest czas dla fachowców i tam, wiesz, nie wpuszczają nikogo oprócz tych, którzy chcą pływać.

I podoba mi się to.

No i dwa miesiące tylko.

No dobra, ale zawsze dobre dwa miesiące.

To w związku z tym, że ja tu piorę mózgi wszystkim, to tobie też przepiorę.

Jeżeli tobie jest za zimno w normalnych basenach, to powinnaś zacząć wchodzić do zimnej wody zimą.

Marsowanie.

Nie lubię tego słowa, ale powiem ci, że się przestawia kompletnie ten cały tam, wiesz, te czujniki wszystkie się w człowieku przestawiają.

I wtedy jak wejdziesz do takiego basenu latem, to czujesz się dobrze.

W ogóle to świetnie działa na wszystko, no wiesz, to jest na inne spotkanie rozmowa.

Ale już tak abstrahując od prania mózgu...

Jak mówisz, że to działa, jak to sprawdziłeś.

Sprawdziłem.

Wszystkie możliwe sposoby.

Aha, i wierzysz mi jeszcze w dodatku.

Myślę, że chyba byś mnie nie okłamywał.

Słuchaj, powiedziałeś, że masz ile tych szwalni?

No wiesz co, dwie mamy, które szyją tylko dla mnie.

Tylko moje produkcje tutaj robią.

I oprócz tego, tak jak teraz w sezonie, bo powiedzmy mój sezon to jest taki od marca do powiedzmy końca października, no to w tym sezonie takim tym haj, no to mamy nawet więcej tam, nawet pod pięć szwalni.

Nawet ci powiem, że oczywiście gdzieś tam padały propozycje i gdzieś tam pomysły, żeby nawet szyć gdzieś tam w Łodzi, wiesz, czy tam w innych miastach.

I to też na to nie poszłam, wiesz.

Także jakby wspieram lokalny biznes, lokalnie wszystko się u nas odbywa w Poznaniu bądź pod Poznaniem.

To ile tych kiecek szyjesz miesięcznie?

No właśnie, w sensie może inaczej.

My wypuszczamy bardzo dużo, bardzo dużo jakby modeli.

O, u nas około dwóch, trzech modeli w tygodniu się pojawia.

To ile tak w tej chwili masz modeli, słuchaj, w sprzedaży?

No to mnie zatkało teraz, powiem Ci.

Tak, HM normalnie, nie?

No, wiesz co... Z 400 modeli można wybrać u ciebie na stronie?

No, tak jakbyś wziął wszystko, że shorty, spodenki, tam wszystko, wszystko, bo tak nie mówię stricte, bo jeszcze mam, wiesz, i sweterki, i bluzki, i kombinezony, i przeróżne.

No, powiem ci, że... No, to mnie zatkało.

Powiem ci, że tyle może gdzieś być, bo wiesz, wiadomo, to jest też tak, że niektóre modele zostają już u nas na przykład, nie wiem, w jednej, w dwóch sztukach, bo też się tak zdarza.

No, jakby nie było, nadal ten model jest.

Nie, bo wiesz co, bo u mnie jest tak, że my szyjemy krótkie serie.

Wiesz, to są krótkie serie, wypuszczamy bardzo dużo modeli, bo tak jak mówię, trzy modele, nawet czasami cztery, tak jak teraz w sezonie, w tygodniu, czyli jak sobie przemnożymy przez miesiąc, no to mamy 10-15 nawet, tak, w miesiącu.

jednym, tak?

Fakt, że to nie są ilości takie, wiesz, powiedzmy sieciówkowe, że po tysiące sztuk, bo to są ilości takie, nie wiem, 50, 60, no w zależności od modelu, bo też w zależności od tego, czy to są pełne rozmiarówki, czyli S, M, L, XL, czy to są łamane, S na M, M na L na przykład, to też jest to troszeczkę tam gdzieś inaczej rozłożone, jeśli chodzi o sztuki.

Ale tych modeli naprawdę jest bardzo dużo, bardzo dużo.

I wiesz, i tak jak teraz jest sezon taki sukienkowy, no to wiadomo, ciśniemy dużo, pojawia się tych sukienek, takich wizytowych, ale tak naprawdę asortyment jest bogaty, bo są spodnie, są płaszcze zimą, kurtki, okrycia właśnie te wierzchnie, marynarki, garnitury, no wszystko, czego dusza zapragnia, ale oprócz też tego, że projektujemy jakby taką linię sprzedażową mamy dla każdego, tak,

to też szyjemy pod indywidualne, robimy indywidualne zamówienia jeszcze, szyjemy pod indywidualną osobę.

Czyli przychodzi pani, dobieracie jej materiał, krój.

Oczywiście, od A do Z jest całkowicie stworzony nowy projekt, może być totalnie z innych tkanin niż tylko tych, które są dostępne jakby regularnie.

Tak, to są takie już projekty indywidualne, szyte pod wymiar, jakby wiesz, na życzenie klienta.

Siadamy, wtedy rysujemy, projektujemy, dobieramy tkaniny.

Mamy możliwości ściągnięcia przepięknych tkanin.

Mamy tkaniny z Dubaju, z Hiszpanii, z Włoch, z Francji, z Włoch.

No mnóstwo, naprawdę.

I ty projektujesz wszystko sama?

Wiesz co, żeby też to nie zabrzmiało, oczywiście mam swój zespół i swój team, który tak naprawdę, ja się śmieję, że nieraz te projekty powstają wspólnie, w sensie takim, że każda coś od siebie doda.

Czyli co, ty przychodzisz z rysunkiem, czy z pomysłem?

Mamy fajną działaninę, tak jak właśnie ta, no co zrobimy?

No dobra, no to ja mówię, dobra, ja widzę to, to, to, to, to, odszywamy, wiesz, wzór, bo robimy to zazwyczaj u nas tutaj na atelier w Zalasewie.

odszywamy sobie taki prototyp, mierzymy, patrzymy, no i wiesz.

I teraz tak, przychodzi Oti, która powiedzmy ma fajny gabaryt, nie?

I mówi, słuchaj, nie, ten model jednak przy tym dużym biuście, przy tym, przy rozmiarze tam LXL, on tu się nie sprawi, trzeba to zrobić inaczej.

No dobra, to ja bym wolała tak.

No to dobra, no to już wiemy.

Przychodzi kolejna, która ma, nie wiem, większe biodra u nas i mówi, nie, ale wiesz co to, wiesz o co chodzi?

Dlatego ja lubię słuchać ludzi, rozmawiać z ludźmi, wiesz, sprawdzać.

Co warto zmienić, co warto poprawić.

I nieraz te modele, wiesz, ja mówię, no projektuję.

Ja jakby podpisuję się pod każdym projektem, bo ja każdy projekt znam od podszewki.

Wszywasz tam swoją metkę.

Nieraz, ja jakby tutaj nie będę nazwiskami rzucać, ale bywa różnie.

Nieraz projektanci są projektantami i są twarzą.

A nic nie mają wspólnego z tymi projektami, które wychodzą.

To, co wychodzi, ja każdy model znam, każdy model przymierzyłam, każdy model przetestowałam i każdy model znam.

Wiesz, może już nie po nazwie, bo już tych nazw nie pamiętam, te stare jeszcze pamiętam, ale te nowe już nie.

Tak stricte, że po nazwie, bo jest tego za dużo, ale każdy model pamiętam, wiesz.

Dlatego jakby tutaj pod takim względem to podpisuje się pod każdym modelem.

Autoplagiatów nie ma.

A robisz jakieś takie, wiesz, fokusy na zasadzie, okej, wpuszczamy to w sieć, w jakieś tam miejsce i sprawdzamy, co ludzie o tym powiedzą.

Czy opierasz się tylko i wyłącznie, wiesz, na waszym guście?

jakby staramy się pytać innych takich powiedzmy, wiesz, chyba że... Ale oni się nie znają, no to jest oczywiste.

Polki, Polacy mają też bardzo dobre gusta, naprawdę.

To jest o tyle trudne w takiej sieci, no bo to jak, wiesz, ludzie czasami... Połowa powie, że świetna, a połowa powie, że słaba.

Tak, i nawet pomyśli, że super, ale powie, że beznadzieja, nie?

Prędzej słucham tych pań, które do nas przychodzą i ja je widzę.

I na przykład ona przymierza i mówi, o, szkoda, bo by wolała większe rozcięcie na tej nodze albo nie z tej strony.

To wtedy tak, to ja wtedy słucham, bo ja, wiesz, widzę naocznie i ja wtedy jestem w stanie jakby powiedzieć, okej, ma pani rację.

Faktycznie to jest warte przemyślenia.

Może następny model zrobimy trochę inaczej, albo coś tam poprawimy.

Wiesz, to tak, to jak najbardziej, wiesz, ja słucham ludzi bardzo, lubię wręcz, nawet jak ktoś tam nieraz nam coś od siebie doda, powie, o, wiesz, fajniejsza byłaby ta słynka, ale by miała większy dekolt na przykład, bo jest za mały, nie?

Czujesz presji tych trzech, czterech modeli w ciągu tygodnia?

Także, wiesz, musisz to zrobić.

Nie muszę, to jest po pierwsze, jakby, wiesz, nie muszę.

U nas pani czekają, no trochę ich do tego przyzwyczaiłyśmy.

Trochę do tego, tak, przyzwyczaiłyśmy, ale wiesz co, ale nie mamy tak, że musimy.

Ja mówię zawsze dziewczynom, słuchajcie, nic na siłę.

Bywa też tak, że wiesz, projektujemy modele, te modele odszywamy, się okazuje, że to nie jest to.

Jak ja, wiesz, robię jedną, drugą, trzecią poprawkę i ja widzę, że tam coś na mnie styka, to mówię, bez sensu, odkładamy to, albo wrócimy, za jakiś czas zobaczymy, może znajdziemy fajniejszą tkaninę, która się przy tym modelu lepiej sprawdzi, albo to idzie totalnie, wiesz, do kosza, do szafy.

Słuchaj, ty walczysz z sieciówkami?

Nawet nigdy nie miałam takiego zamiaru, słuchaj.

Ja sieciówek nawet nie odbieram jako konkurencji, wiesz?

Bo ja mam wrażenie, że moja klientka to nie jest sieciówkowa klientka.

Ja nic nie mam do tych sieciówek, bo sama też tam nieraz kupuję.

Nie tylko chodzę w swoich ciuchach ze swoim logo, ale nie, w ogóle jakby nie zimnie, nie parzy mnie to.

Mój klient to nie jest klient sieciółkowy.

Słuchaj, pod koniec sierpnia miałaś spotkanie w Klubie Kobiet Przedsiębiorczych.

Parę dni temu, nie?

Parę dni temu.

Wiesz co, o to też się zapytały, jedna, też się pani jedna o to zapytała właśnie, co mam odnośnie tych sieciówek i tak dalej.

Poczekaj, czekaj, no było tam parę pytań.

No właśnie skąd ten pomysł jakby w ogóle na tą modę, jako budowlanie.

Nie wiem, czy coś jeszcze... Co się zaskoczyło?

Wiesz co, te babki są tak fajnymi babkami, przesympatyczne kobiety i to są już takie kobiety, wiesz, świadome.

One też wiedzą, w czym się czują, co lubią.

Także fajnie się spotkać z takim gronem osób, wiesz.

Tyle miłych słów też tam padło.

Poprzebierałyśmy je trochę.

Niektóre chciały, żebyśmy zrobiły im taką metamorfozę.

Także chyba z cztery metamorfozy zrobiłyśmy takie w cudzysłowie metamorfozę, bo to były takie szybkie przebieranki.

Ale pokazałyśmy im, że też można wyglądać fajnie w czymś innym.

Na przykład totalnie w czymś innym, zupełnie w czymś innym niż w przyszłym.

Widziałem zdjęcia zresztą, to rzeczywiście to było.

Wyglądało imponująco.

Słuchaj, masz coś takiego, do czego uciekasz w wolnych chwilach?

Oprócz mycia zębów w ogóle, wiesz, te trzy minuty.

Bardzo, bardzo i bardzo kiedyś uważałam, uwaga, tak jeszcze nie tak dawno, bo tam dwa, trzy lata temu mi się wydawało, że w ogóle po co komuś urlop?

I tak do dziewczyn się śmiałam, a czy w ogóle te urlopy muszą być?

Przecież po co komuś urlop?

No to teraz ci powiem, że stwierdzam, że jednak ten urlop jest potrzebny, ale fakt, ja wolę krótkie takie wypady poza miasto, czy nawet w mieście, ale krótkie takie 3-4 dni niż nawet 2 tygodnie gdzieś.

One mnie tak motywują, dodają mi trochę takiego powera, takiej energii.

Po dwóch tygodniach, czy jadąc na taki dwutygodniowy urlop, siłą rzeczą musisz odciąć te wszystkie swoje nitki, które masz, a przy trzydniowym nie musisz.

Jak wracam, to jeszcze nie mam tylu maili, wiesz.

Już trochę lista tam się robi, ale jestem w stanie się odgruzować.

Powiem ci tak szczerze, dwa tygodnie urlopu to nie pamiętam, kiedy miałam.

Chyba jak byłam jeszcze w korporacji.

Chyba na swojej działalności, odkąd jestem, to dwóch tygodni nigdy nie miałam urlopu.

Nie wiem, czy mam odwagę.

Masz.

City breaki, potem dwutygodniowy urlop, potem miesiąc, a potem prezes.

No, o, o, dobry, dobry film.

Pomysł mojej córki i jej przyjaciółki zabrały mamy swoje, czyli właśnie moja Wika zabrała mnie i Zuza zabrała swoją mamę.

Byłyśmy w czwórkę w Zadarze.

Słuchaj, to dogadasz się z naszą poprzednią gościnią Martyną, która organizuje takie akcje.

I nawet mamy, słuchaj, dostaliśmy rabat podcastowy, więc dostaniesz mapkę za darmo.

Elegancko, jestem za.

Wymienimy się zaraz.

Powiem ci wszystko, co, gdzie, jak.

A wy jak też chcecie się gdzieś wyrwać, na przykład do Zadaru, do Martyny wszyscy.

Dwa chyba odcinki temu.

Słuchaj, inżynierka, influencerka, bizneswoman.

Masz pomysł na następne punkty w CV?

Nigdy nie wiadomo, co życie pokaże.

Tego się spodziewałem, ale coś w głowie ci tam kiełkuje?

Masz potrzebę taką, żeby jeszcze coś robić?

Ja się śmiałam, wiesz co, że napiszę kiedyś książkę, wiesz, o moich klientkach i o moim biznesie, wiesz.

To byłby fajny bestseller, myślę.

To są tacy, którzy piszą z nazwiskami.

Wtedy masz jeszcze większy, wiesz, szał.

Żeby nie było, że się na kimś wybijam.

Jest fajny serial Turmania Capotti, który właśnie tak zrobił, wiesz, o tej socjecie, jeżeli dobrze pamiętam, nowojorskiej.

Wszystko poleciało z nazwiskami i tam go wykleli.

Ale no wiesz, niektórzy twierdzą, wiesz, fame to fame, nie?

Nieważne, jak byle by mówili.

Słuchaj, to jeszcze jedna rzecz zupełnie na koniec, bo muszę wybrać zdjęcie na okładkę tego odcinka i tu mam do ciebie pytanie, czy mam to zrobić sam, czy to jest zbyt duża odpowiedzialność i ty mi wyślesz zdjęcie?

A może zrobimy inaczej?

A może ty wybierzesz i mi prześlesz?

I powiem ci, co wybrałem.

Może tak być, ale to dla influencerki Instagramerki nie jest zbyt duże ryzyko.

To jest normalne, że podobamy się sobie w pewnych pozach, wiesz, jakąś tam mimikę, ale... A mi się coś innego może podobać.

Ja się tak nieraz uśmieję, bo wiesz, jak powiedzmy, ja mam dużo tych zdjęć tam u mnie, tych modeli w tych sukienkach i jak przychodzi moment, kiedy tam trzeba wybrać właśnie jakieś zdjęcie na okładkę danego modelu,

To zazwyczaj każdemu się coś innego podoba.

I jak ja od dziewczyny, o Boże, jakie piękne zdjęcia, a ja na to patrzę, mówię, Boże, straszne.

Jezus, no co ty, no jak ja tu wyglądam?

Nie, no cudownie, masz to spojrzenie takie.

A ja mówię, o Jezus.

Na siebie też inaczej patrzymy.

Mamy jakieś trochę inne wyobrażenie też nieraz siebie.

Oczywiście, ludzie nas patrzą i wiesz, mają swoje zdanie, wszystko oceniają, popatrzą, sprawdzą i wszystko wiedzą, nie?

To w takim razie może inaczej.

Zdjęcie masz z budowy jakieś fajne?

O kurde, to mnie zaskoczyłeś.

Nie, wiesz co, wtedy jeszcze to tak, wiesz, pewnie gdzieś tam może i coś miałam.

Ale, wiesz co, mam na pewno, jak byłam na budowie, jak się Poznania budowała, to byłam tam, miałam przyjemność tam być i tam na pewno miałam zdjęcie zrobione i to zdjęcie odnajdę, nawet mam go gdzieś na swoim Instagramie.

Nie ma.

To była świetna rozmowa.

Wszystkiego żeśmy się dowiedzieli, czy nie?

No myślę, że tak 70%.

Coś zostawmy na zaś.

Zawsze musi być temat na następną rozmowę.

Angelika Chróścińska, projektantka mody, też zastanawialiśmy się nad twoimi wszystkimi rolami i to jest wersja ustalona.

Angelika Chróścińska, projektantka mody,

influencerka i bizneswoman.

To co, zapraszamy do salonu?

A w sieci na Instagramie bychruścińska i... Aha, www.

www.chruścińska.pl Słuchaj, no teraz powinniśmy się w ogóle przedstawiać nie imieniem, nazwiskiem, tylko adresem strony internetowej.

Ale ja mam łatwiej za was, widzisz, bo ja po prostu chruścińska, widzisz, nie wymyśliłam nic lepszego.

Sicini, wiesz, jak jeździłam na targi zagraniczne, to uwierz mi...

O Jezus, to... Słuchaj, moja mama jest germanistką, jeździła na kurs niemieckiego i wyobraź sobie teraz, jak oni tam słowo Czajka musieli czytać.

Niemcy, nie?

To był dopiero łamaniec, także twój łamaniec też jest porównywalny.

Nagranie i produkcja podcastu szumstudio.pl Jakiś wniosek po tej rozmowie masz?

Patrzysz na mnie, wiesz, mi urlop służył do wygładzania zwojów mózgowych.

Czyli nie masz wniosków?

Tego się właśnie po tobie spodziewałem.

A ty masz?

No taki, że rzeczywiście warto czasami założyć koszulę.

Myślałem, że zostaniesz influencerem.

Ja nie zostanę influencerem.

Ale to w innym sensie.

Wiesz co, trudno mi sobie wyobrazić taką alternatywną rzeczywistość.

W której my jesteśmy influencerami.

Tak, bo my chcemy, żeby nasi goście byli influencerami.

Tak, i nam to nie przeszkadza.

Wybrnęliśmy z tego.

My jesteśmy od tego, żeby obniżać głos, gdy mówimy do mikrofonu.

My jesteśmy od tego, od czego jesteśmy.

Dobra, chyba jeszcze nie wbiłem się na ten poziom.

Ale postaram.

Wracam do rzeczywistości.

Ewidentnie nie nadążam, ale proszę państwa, muszę się

Byłem autentycznie poza zasięgiem.

A ja przez ostatnie kilkadziesiąt, naście godzin przed nagraniem tej rozmowy oglądałem sukienki.

To ja oglądałem inne rzeczy.

Ale powiem ci tak, już ci to powiedziałem zresztą.

Mi się powrót do rzeczywistości przedłuża nawet.

Tutaj chciałem pozdrowić producenta telefonów z jabłuszkiem, które tak dbają o swoich urlopujących się odbiorców, że całą książkę telefoniczną w telefonie szlag mi trafił i eksperci nie potrafią jej odzyskać.

Zweryfikować wszystkie znajomości.

Dzwoncie do mnie.

A podaj numer.

Sześć, tamty masz coś i tak dalej.

Nie masz sześciu.

Widzisz, wyeliminowałeś już jedną cyferkę z początku.

No tak, zostały jeszcze piątki, siódemki i czwórki.

Mało tego, w moim numerze telefonu w ogóle nie ma szóstki.

Zawężasz nam tarczę.

Okej, będziemy próbować.

Ja mam, więc nie będę udawać, że nie mam.

Ja jestem jednym z tych szczęściarzy.

Jesteśmy w abstrakcyjnym rejonie rozmowy.

Jestem jednym z tych szczęściarzy.

Którzy mają szóstkę.

Nie wiem, czy nie pamiętam.

Nie mam szóstki, ale mam piątkę na początku.

Ale zgubiłeś mój numer?

Nie, sprawdziłem tutaj przed wejściem.

Akurat twój mam.

Poza tym wie, że też mam iPhone'a może.

On wykazał wszystkich, którzy nie mają iPhone'y.

Przykro mi.

Wiesz, ja nigdy jakoś ludzi nie pytałem, jaki telefon mają.

Na niebiesko się wyświetlają chmurki, jak to kogoś piszesz.

No nie wszyscy mają włączone tę opcję.

To można wyłączyć?

Można.

Można.

Proszę Państwa, uprzedzam, że Leszek wrócił.

Ma się zabrać do roboty.

No, u mnie nie.

Dobra, zmieniasz temat.

A temat jest taki, że masz wrócić do roboty.

Nie tam, tu.

Nie, no ja jeszcze jestem.

Na przykład chciałem opowiedzieć o świetnej zupie.

Znowu zmieniasz temat.

Ale o zupie posłucham zawsze.

Łemkowska zupa.

Jak będziecie mieli okazję, kiedyś polecam.

Ostatnio byłem na pikniku i moja koleżanka przyszła i mówiła, straszna ta gruchówka, po prostu w ogóle, no masakra.

A jej mąż mówi, słuchaj.

Bo to pomidorówka.

Przyjmuję to do wiadomości.

To ja ci przypomnę, jak już mówisz o rogalach, o jedzeniu.

To ja ci przypomnę o rogalach, ale zbliża się listopad.

Ale ty akurat jesteś ekspertem od rozmowy o jedzeniu.

A jestem, jestem.

Nie, to masz w ogóle kilka specjalizacji.

Zapraszam na wszystkie poznańskie jedzielnie, które są.

To zapytajcie Michała.

Możecie mnie też zapytać, ale na Facebooku tam wszystko widać.

Wszystko dajemy.

Sprzedajemy.

Sprzedajemy.

Ja też muszę płacić niestety.

Myślałem, że jakieś poznajomości, zniżki.

Byłem.

No co ty myślisz, że restauratorzy są gwiazdory?

Że rozdają za darmo?

Nie, jakoś mi to nie przeszkadza.

Jaszek, masz się zabrać do roboty.

Mimo zup, jedzielni.

Ja bym negocjował.

No dobra, to z ośmiu w miesiącu daję ci dwa do zrobienia.

Ale przydał mi się.

Możesz wynegocjować do trzech.

Jednakowoż dzisiaj był przykład, że rozmowy z podcastu się przydają, bo musiałem zaangażować jednego z rozmówców do pomocy.

No widzisz, ratuje mi życie.

To bym teraz pomyślał, kto to był.

Kto mógłby mi życie uratować?

W sumie każdy z naszych gości.

Na jakimś etapie twojego życia.

Z jakimś konkretnym problemem.

Tak, całościowo to można powiedzieć, że w ogóle podcast mi życie uratował.

Może to są wielkie słowa.

I myślę, że w tym momencie będziemy skończyć.

Kończmy już.

Powinieneś jeszcze nam wspomnieć, że tutaj Państwo, drodzy, możecie wspomóc, a nie wspomnieć.

To Państwo wiedzą, że mogą nas wspierać i pamiętają o tym.

Tylko, że niektórzy przekuwają tą pamięć, czyli słowa w czyny, a niektórzy nie.

Ja się nazywam Michał Czajka, a ten nazywa się... Gagatek chciałeś powiedzieć.

I nastąpiło to, co czekaliście od bardzo dawna, czyli bardzo długo tutaj kończymy ten podcast.

Nie, na mój powrót.

Widzę te fanki tam za oknem.

Nic się nie zmienia.

Od czasów mieszka pierwszego.

To ja sobie, dobrze, mam parę dni, żeby to przemyśleć.

Dziękujemy Państwu bardzo za uwagę.

Bardzo nam przykro, ale kończymy, nie?

No i chyba przechodzimy w tryb niewakacyjny już, tak?

Już poszliśmy.

Amen.