Mentionsy
Żart nie usprawiedliwa przemocy. Jak dbać o swoje granice? DROGOWSKAZY
Rubaszne żarty czy komentowanie wyglądu – to wciąż zmora, z którą musi mierzyć się wiele kobiet. Aż dla 1 na 3 mężczyzn, seksistowskie dowcipy nie są przemocą seksualną. Tymczasem realnie naruszają granice, wywołują dyskomfort i zmieszanie. Fundacja SEXED.pl przypomina o tym w swojej najnowszej kampanii „Księcia z bajki się zachciało?”, która staje się okazją by przypominać ze żart i powoływanie się na poczucie humoru, nie usprawiedliwiają przemocy. Temat szczególnie aktualny staje się w okresie świąteczno-noworocznym, który obfituje w spotkania z bliskimi i znajomymi. Jak połączyć dbałość o swoje granice z troską o swój dobrostan? Czy każdy i każda z nas jest w stanie unieść zgłoszenie sytuacji przemocowej? O tym, a także pomocy udzielanej na Antyprzemocowej Linii Fundacji SEXED.pl opowiadała w Drogowskazach Miri Palak, seksuolożka, koordynatorka zespołu pomocowego fundacji SEXED.pl Do wysłuchania rozmowy zaprasza Aleksandra Galant.
Szukaj w treści odcinka
Widzimy, jakie konsekwencje ma to przesuwanie granicy i to, że my zgadzamy się na te żarty, teksty, na które jesteśmy przewrażliwione podobno, że my dramatyzujemy, tylko warto się zastanowić nad tym, jak my byśmy się czuli, gdyby takie teksty padały do naszej siostry, mamy, córki i w takich momentach zastanowić się nad tym, czy to rzeczywiście jest w porządku, że coś takiego pada nawet w żartach, bo żart nie jest usprawiedliwieniem przemocy.
No i nie zdziwię was, jeżeli powiem, że mam nadzieję, że najbliższą godzinę spędzimy wspólnie.
Ja się nazywam Aleksandra Galant i chciałabym powiedzieć, że nasza dzisiejsza rozmowa będzie o bajkach, że będzie o baśniach.
Będziemy rozmawiać o spotach.
Właściwie one są przyczyną tego, że dzisiaj się spotkałyśmy, że dzisiaj będziemy rozmawiać na temat przemocy.
Jest to szczególnie ważne również w kontekście spotkań świątecznych, noworocznych, różnego rodzaju towarzyskich, które są przed nami.
W takim czasie się spotykamy.
Pewnie takie przypomnienie, że nie na wszystko musimy się zgadzać, może się nam przydać.
To jest też przypomnienie, że nie na każdy komentarz warto sobie pozwalać i nie każdy komentarz, nawet przy dobrych intencjach, musi być na miejscu.
Będę dzisiaj rozmawiała, będziemy dzisiaj właściwie rozmawiać z Miri Palak, która jest seksuolożką i koordynatorką zespołu pomocowego Fundacji Sekset.pl.
Zaczęłam tak trochę może enigmatycznie, tutaj jakieś bajki, tu spotkania śledzikowe, tu jakieś nadużycia, ale to wszystko składa się w mojej głowie w całość.
Zacznijmy od początku, to jest zawsze dobry patent, kampania.
Nasza kampania, czyli Księcia z bajki się zachciało, to jest taki trochę punkt wyjścia do takiego zmienienia perspektywy, czyli do pokazania do tego, że my musimy zmienić optykę na różnego rodzaju zachowania, na różnego rodzaju przyzwolenia.
które pojawiają się w społeczeństwie, w naszych grupach, a które często stwierdzamy, że a nie warto komentować, puścimy mimo uszu, a no on tylko żartuje, no przecież to nie jest nic ważnego.
No a potem się okazuje, że jest, dlatego że tak skrajnie duża ilość kobiet doświadcza przemocy, którą jest catcalling, którą jest zaczepianie w miejscu publicznym, gdzie ponad 70% kobiet boi się nieznajomego mężczyzny, gdy wraca kobieta.
Czyli w tej perspektywie przestrzeni publicznej będziemy mówić o tym, że wszystkie zachowania, które będą się pojawiały, będą miały wpływ na nasze bezpieczeństwo, na to jak my się czujemy pewnie, ale też na to jak my postrzegamy to nasze poczucie zagrożenia i bezpieczeństwa w tym wszystkim.
W rolę księcia w jednym ze spotów wcielił się Mateusz Damiecki, który w tej chwili jest kojarzony przede wszystkim za sprawą dwóch części filmu Furioza, aktor absolutnie na topie.
Nie wiem, czy to był wywiad, czy to była po prostu rozmowa z wami jako z Sex Edem.
Powiedział, że wychowywał się w latach osiemdziesiątych, kiedy to, że na przykład...
na kobietę, która idzie ulicą, się trąbi, żeby, nie wiem, dać wyraz jakiegoś zainteresowania, że to był standard, że to się po prostu tak działo.
Z drugiej strony w momencie, kiedy zaczęłam przywoływać jego słowa, to uświadomiłam sobie, że jaka transformacja, to już chyba powinno być od dawna wiadomo.
Czyli chłopcom, mężczyznom mówi się, w jaki sposób mają manifestować tą swoją męskość, w jaki sposób mają podchodzić do kobiet, a kobietom mówi się, że to, że ktokolwiek zwraca na nie uwagę, jest dla nich komplementem.
Dlatego, że one są podstawą tych zachowań przemocowych.
Bo jeżeli my mówimy o tym, że kobiety mogą mieć zaburzone poczucie bezpieczeństwa, kobiety mogą być zaczepiane w różnych sytuacjach, nigdy nie będziemy w stanie wybalansować tej granicy.
A gdy w końcu powiemy sobie jasno i głośno, że nie,
To jest nie w porządku.
Zaczepianie, gwizdanie jest formą molestowania słownego i to absolutnie nie powinno nigdzie mieć miejsca.
Są również z prowadzeniem osoby nie do kompetencji, nie do informacji, które przekazuje, tylko znowu będą tylko i wyłącznie opisem tego, w jaki sposób ona wygląda.
Czyli będą po prostu traktowały tę osobę przedmiotowo, a nie podmiotowo.
Umniejszania jest bardzo dużo, więc poza naszą kampanią właśnie Księcia Zbajki się zachciało, my staramy się bardzo mocno i bardzo spójnie prowadzić tę narrację dotyczącą przemocy, czyli zaczynając od tej przemocy słownej, przechodząc przez perspektywę miejsc, w których imprezujemy, internetu, w którym też jest mnóstwo różnego rodzaju nadużyć.
A to tak naprawdę tego binarnego podziału, czym możemy mówić w ogóle, że przemoc ma płeć.
Bardzo się cieszę, że wspomniałaś o tym na koniec, że przemoc nie ma płci, bo zdecydowanie częściej, również ze względu na statystyki, które to potwierdzają, mówi się o tym, że mężczyźni dopuszczają się pewnych zachowań i mimo tego, że czy policyjne dane, czy dane, które są zbierane od osób poszkodowanych, to jednoznacznie mówią, że to mężczyźni w większej części są sprawcami, takich zachowań się podejmują, to jednak kobietom też się to może zdarzyć.
Pomyślałam, że również po tym, jak obejrzałam spoty, nie ukrywam, że i sposób ich realizacji, i pomysł na narrację bardzo mnie ujęły.
Oczywiście ja tu ilustruję pewien pogląd, mam nadzieję, że nie jest bardzo powszechny, no ale skoro zostało to powiedziane w takim prześmiewczym tonie, to prawdopodobnie o wypunktowanie tego mogło chodzić.
Bo to, że deklaratywnie jest dla nas ważny wygląd, jest dla nas ważne to, w jaki sposób na przykład osoba się zachowuje, w jaki sposób my jesteśmy z nią postrzegani, to jest jedno.
Czyli my znowu wracamy trochę do tego, że przemoc to nie jest tylko podbite oko.
I ona może się objawiać w różny sposób.
Natomiast właśnie w kontekście tego księcia z bajki się zachciało, będziemy też myśleć o tym, że to, że w jakiś sposób my postrzegamy te zachowania przemocowe i nie kojarzą się nam powiedzmy z księciami, z wysokim standardem, z królewskim traktowaniem, z pięknymi sukniami, to jest coś, co może nas mylić.
Te komentarze, które padają z ust naszych księciów są bardzo obraźliwe, są wręcz w jakiś sposób przemocowe, ale są czymś, co my tak naprawdę spotykamy codziennie.
A tak naprawdę możemy słyszeć te same teksty codziennie w domu, w pracy, na ulicy, wśród znajomych, widzieć to pod naszymi zdjęciami czy postami w internecie.
Natomiast my jesteśmy po to, żeby to zmieniać i żeby reagować i żeby mówić, że to absolutnie nie jest w porządku.
że my zgadzamy się na te żarty, na te teksty, na które, jak to księżniczki odpowiadały, jesteśmy przewrażliwione podobno, że my dramatyzujemy, tylko warto się zastanowić nad tym, jak my byśmy się czuli, gdyby takie teksty padały do naszej siostry, mamy, córki i w takich momentach zastanowić się nad tym, czy to rzeczywiście jest w porządku, że coś takiego pada nawet w żartach, bo żart nie jest usprawiedliwieniem przemocy.
Myślę bardziej o takim starszym pokoleniu, osób, które być może też były wychowywane w takim myśleniu, że...
A na ile takie komentarze padają właśnie, żeby trochę ustawić hierarchię w rozmowie, po to, żeby trochę kogoś stłamsić.
Też mam takie poczucie, że nie zawsze za tym musi stać zła wola, co oczywiście nie ma nic wspólnego z tym, że te słowa nadal są raniące.
I to jest coś, co jest bardzo raniące, coś, co potem bardzo często osoby trafiają do gabinetów psychologicznych,
czy na terapię z poczuciem własnej wartości.
I wydaje mi się, że to jest coś, co warto poruszyć, bo to, że my w jakiś sposób będziemy zamykać nasze dzieci i wpływać na nie w kontekście tego strachu, w kontekście ubioru, w kontekście zachowań, czy otwierania się na innych ludzi, czy nawet wychodzenia na imprezy,
Bo tak naprawdę im bardziej my będziemy mówić o tym, że my nie możemy założyć takiej spódniczki, nie możemy pomalować ust, nie możemy w ten sposób się poruszać, nie możemy o tej godzinie na przykład wychodzić, tym bardziej my utrwalamy to, że my mamy się bać.
I to jest coś bardzo ważnego, bo czym innym jest to, że my analizujemy to nasze bezpieczeństwo i staramy się w jakiś sposób kalkulować, na co jesteśmy gotowi i z czym jesteśmy w stanie się zmierzyć na przykład w danym momencie.
a czym innym jest to, że my z automatu będziemy myśleli, że to wszystko jest złe, bo my, gdy będziemy w ten sposób żyć, to my będziemy winni.
Tego typu przekonania będą bardzo mocno wpływały na młode pokolenie, które jest zupełnie inne, które będzie tworzyło też taki duży dystans międzypokoleniowy.
Młode osoby częściej deklarują, że doświadczają przemocy, ale lepiej ją rozpoznają, co oznacza to, że starsze osoby niż młode pokolenie będą miały problem z rozpoznaniem i nazwaniem tego, co my nazywamy w tym momencie przemocą.
Dlatego zawsze w tych statystykach będziemy mieć trochę tego pola, w którym będziemy mówić, że to jest minimalna ilość osób, która doświadczyła przemocy.
bo ta deklaratywna ilość osób będzie po prostu zawsze zaniżona względem tego, ile tej przemocy jest.
Myślę też, że wychowywanie chłopców w takiej kulturze, w której sposób traktowania kobiet będzie oznaczał to, na ile jesteś męski.
I tak naprawdę póki my nie wyjdziemy z tego płciowego, binarnego podziału i tak naprawdę przemocowego podziału, to będzie nam bardzo trudno zobaczyć, gdzie są te zachowania i jak one wyglądają.
Ale do momentu, w którym my nie rozpoznamy tego, jak inne osoby na nas wpływają, będzie nam bardzo ciężko tak rozpoznawać szczerze, co się w ogóle zadziewa.
Te etykietki są po to, żebyśmy my wiedzieli, w jaki sposób leczyć, pomagać, wspierać te osoby, a nie po to, by jeszcze bardziej podbijać ich poczucie winy w danych zachowaniach, czy w jakichś takich sprawach.
Bo chciałam powiedzieć bardzo mocno o tym, że nieważne z jakimi zaburzeniami być może i czy w ogóle dana osoba się mierzy, ważne jest to, w jaki sposób ta osoba traktuje nas.
Czy my czujemy, że wszystkie decyzje, które podejmujemy, podejmujemy pod wpływem jej.
Gdy będziemy szli ulicą i będziemy oglądać się za siebie i sprawdzać nieustannie, czy ktoś za nami nie idzie, czy wszystko jest w porządku, czy nie, to znaczy, że my żyjemy trochę w tej kulturze strachu.
I rozpoznawanie tego niezależnie czy na tej płaszczyźnie relacyjnej, czy będziemy to mówić o relacjach z rodzicami, od których prawdopodobnie nigdy się nie uwolnimy, bo tak naprawdę dla nich zawsze zostajemy dzieckiem, oni dla nas zawsze zostaną rodzicami, więc te relacje są zawsze bardzo skomplikowane, zwłaszcza w kontekście świąt czy jakichś takich celebracyjnych rzeczy.
To nikomu nic nie da tak naprawdę w tym wszystkim, a bardzo często jeszcze bardziej zniechęca osobę po sięgnięciu po pomoc.
A tak naprawdę szczera rozmowa pod tytułem wiesz co, bo robisz rzeczy, które mnie ranią.
Jest czymś, co prawdopodobnie bardziej zachęci kogoś do tego, by sięgnąć po pomoc, by pójść na terapię par, czy na terapię indywidualną, czy nawet po prostu porozmawiać o tym, co się zadziewa.
Może być nam po prostu bardzo ciężko przerwać pasmo tego wszystkiego i też tych toksycznych zachowań, które mogą po prostu na nas wpływać.
Tylko to, że coś na nas ma wpływ, który nas niszczy, który w jakiś sposób zaniża nasze poczucie własnej wartości, to jest jedno, bo to jest zachowanie.
Przyznam szczerze, że kiedy zadawałam swoje ostatnie pytanie, nie zdawałam sobie sprawy istoty, jak złożonego problemu dotkniesz w swojej odpowiedzi.
Tak samo zaczynam się trochę wstydzić tego wstępu dotyczącego bajek i baśni, bo tak jak powiedziałaś, problem jest złożony, etykietowanie może bardzo krzywdzić.
Przed takimi prostymi klasyfikacjami, które mają czy usprawiedliwiać pewne zachowania, czy je tłumaczyć, czy też być po prostu argumentem w sprzeczce czy kłótni.
Wiesz co, ale tak patrząc na baśnię i bajki, no zobacz, czy przypominając sobie różnego rodzaju księciów i księżniczki, czy my nie ignorowaliśmy tej przemocy, która tam jest?
gdzie mówiąc o konsencie, jeżeli księżniczka była pocałowana przez księcia, nie miała możliwości wyrażenia, czy ona chce być pocałowana przez niego, czy nie chce być.
Chciałam niedawno zacząć czytać je synowi, ale mówiąc szczerze już w pierwszym zdaniu się pojawiały jakieś okropne rzeczy i kapitulowałam.
Trochę pół żartem, pół serio kończę tę część naszej rozmowy, chociaż temat, który poruszamy jest bardzo poważny.
Miri powiedziała parę minut temu, że...
Przemoc to nie jest tylko podbite oko, to nie jest tylko siniak pod okiem.
Będziemy czuć się po prostu molestowani, bo może trzeba to nazwać po imieniu.
Będę gościć Miri Palak, czyli seksuolożkę i koordynatorkę zespołu pomocowego sexed.pl.
To jest druga odsłona dzisiejszego spotkania w Drogowskazach.
Ja się nazywam Aleksandra Galant, a naprzeciwko mnie w dalszym ciągu siedzi Miri Palak, która jest seksuolożką, koordynatorką zespołu pomocowego SexEd.pl.
Teraz chciałabym porozmawiać o tym, jak reagować w sytuacjach, kiedy te nasze granice są przekraczane, kiedy dzieje się coś, co nam nie odpowiada, mimo że być może społecznie czy kulturowo to jest jakoś przyjęte, że pewne komentarze, zwłaszcza od starszych członków rodziny, po prostu są, tak to się już dzieje.
Ja przypomniałam sobie kadrę z filmu Dziennik Bridget Jones, to jest film, o którym chyba można by długo i długo rozmawiać.
Również pod kątem tego, jak on wpłynął na nasze postrzeganie roli kobiety i roli mężczyzny.
Podchodzi wujek, który nie przebierając w słowach klepie ją w tyłek i ona tylko reaguje takim, ach, jak zwykle, tradycji stało się zadość.
I można powiedzieć, że irytuje.
Mam nadzieję, że nikomu na żadnym świątecznym spotkaniu taka sytuacja się nie przydarzy, ale jak skonfrontować się właśnie z sytuacjami, które być może są powtarzalne, być może się dzieją, co nie zmienia faktu, że są przekraczające, niekomfortowe i w ogóle nie chcemy ich już.
Coraz bardziej widzimy, jak te zachowania mają wpływ na nas, nasze relacje z naszym ciałem, na to, co w ogóle się zadziewa, na to, że życie Bridget, mimo sukcesów w pracy, świetnych znajomych i własnego mieszkania, tak naprawdę rozbijało się o bycie bezwartościową, dlatego że nie miała partnera i wszyscy jej, czy na tych świątecznych imprezach, próbowali przypomnieć, że a kiedy tego kawalera przyprowadzisz.
To pytanie się tam akurat nie pojawia.
Podejrzewam, że albo pod koniec lat 80., albo na początku 90.
Połowa lat 90.
Chętnie przywołałam ten przykład i trochę go opisałam, dlatego że jeżeli któraś z osób w jakiś sposób by się identyfikowała z Bridget, to to jest bardzo dobry moment, żeby pogadać czy z psychologiem, czy z osobą na linii, dlatego że to jest właśnie przykład takiego wpływu
patriarchatu, trochę tych ról społecznych, o których mówimy, czyli kiedy nasze życie kręci się nie wokół przyjemności, rozwoju, tego czego chcemy, tylko wokół zaspokajania czyichś norm i czyichś potrzeb.
W jakiś sposób stwierdziła, że nie warto, bo już minęło.
To jest kolejne z rzeczy, które będzie miało wpływ na naszą relację z naszym ciałem i tak będziemy postrzegać swoje ciało.
No i tak naprawdę przede wszystkim chciałabym powiedzieć, że to nie jest nic złego, że my nie zareagujemy.
Pewnie zauważyłaś, że podniosłam brwi, kiedy powiedziałaś, że nie zareagujemy, bo byłam pewna, że będziemy mówić bardziej w klimacie reagujmy, reagujmy, reagujmy.
Chodzi o to, że w takiej sytuacji warto po prostu pooddychać i sprawdzać, z czym jesteśmy.
Uległą, czyli taką, w której po prostu odpuszczamy, bo na przykład nie mamy siły.
Czyli jeżeli to się zadziewa i my jesteśmy przerażeni, to możemy sobie poddychać, możemy sprawdzić, czym nam jest.
Możemy zadzwonić na antyprzemocową linie pomocy sekset.pl pod numerem 720 720 020 i dopytać o różne rzeczy, czy to już była przemoc, czy mamy prawo się tak czuć, w słowie oczywiście, że zawsze mamy prawo czuć wszystkie emocje, które się u nas pojawiają.
I tak naprawdę albo pomyśleć o tym, żeby przekazać tą osobom tą sytuację, albo w jakiś sposób przygotować się na to, że gdyby ona się powtórzyła, to żebyśmy byli w stanie już zareagować w taki sposób, który byłby w zgodzie z nami.
taka próba umilenia się do kogoś, czyli zapewnienie tych wszystkich potrzeb, które ta osoba ma po to tylko, żeby uniknąć konfliktu.
My możemy wejść w postawę agresywną, czyli coś, co myślę, że twoje browie chciałyby i oczekiwały bardzo mocno, że my teraz postawimy tego wujka do pionu i mówimy, nie masz prawa, to jest przemoc.
Czyli to jest to, że jeżeli my wchodzimy na przykład po raz kolejny w związek, który wiemy, że on nie wypali, albo który jest dla nas niefajny, albo który jest dla nas nadużywający,
ale nie jesteśmy w stanie z tego wyjść, na przykład boimy się przyznać naszym znajomym, naszemu terapeucie, terapeutce, to to jest taki moment, żeby pomyśleć o tym, że ja tam wchodzę na własną odpowiedzialność i ja wiem, dlaczego tam wchodzę, czy ja potrzebuję tego bezpieczeństwa, które to bagno mi daje, dlatego, że to bagno znam.
po to, żeby poczuć się bezpieczniej, bo czasem potrzebujemy pierw zaspokoić nasze potrzeby, które tak bardzo są niezaspokojone i wejść do tego bagna, żeby po prostu nigdy więcej na przykład do niego nie zajrzeć.
Z drugiej strony, czy nie podejmowanie tej reakcji nie narazi nas na to, że i za rok podczas świątecznego spotkania, i za dwa lata, i za trzy lata to się stanie, a my będziemy tą, w swoim być może odczuciu, tą Bridget Jones, która mówi, no taka świąteczna tradycja, tak to już jest.
Zobacz, trochę czym innym jest, gdy mówimy o jednostce, czyli będziemy mieć na przykład naszą koleżankę, która to spotkała, czym innym będzie, gdy będziemy mówić o społeczeństwie i ogólnie o rodzinie.
Bo jeżeli my teraz byśmy były na jednej wigilii pracowej na przykład i coś takiego by się wydarzyło tobie albo mi, to perspektywa tego, że ta edukacja i nawet ten podcast, który teraz nagrywamy, dotrze do wielu osób, to jest to, że my możemy zareagować za Bridget.
To jest to, że możemy powiedzieć stop.
I dlaczego ja mówię w ten sposób, żeby Bridget się nie bała, nie musiała reagować.
Bo jeżeli my nie będziemy nakładać innym presji i będziemy dla nim tym supportem, to jest największa szansa na to, że to się wydarzy.
Myślę, że to jest jakieś takie clue tego wszystkiego, czyli to, żeby powiedzieć osobom, które
doświadczają przemocy, że oni mają prawo wyboru, co zrobią z tą sytuacją, bo nie wszyscy są w stanie ponosić konsekwencje zgłuszania przemocy czy reakcji.
Bo to, z czym się mierzymy, chociażby na linii, to jest to, że osoby po prostu boją się tego, jak będzie wyglądało zgłoszenie tej przemocy, w jaki sposób partner, partnerka zareaguje, co rodzice zrobią, bo pierwszy raz ktoś przełamuje się w ich towarzystwie i nazywa rzeczy po imieniu.
I w wielu domach tak może być, gdy my na przykład powiemy, że nie chcemy, żeby ktoś nas tak traktował.
Bo jeżeli ktoś nas niszczy, ktoś w jakiś sposób narusza nasze granice...
Czy spełnienie oczekiwań społecznych, tego, że trzeba spędzać święta z rodziną, czy danie sobie przestrzeni na to, że my chcemy mieć spokój w święta i nie chcemy doświadczać przemocy?
Natomiast ty mówisz chyba o zmianie sposobu myślenia, stawianie jednak siebie na pierwszym miejscu.
No i normalnie, pewnie do tej pory przed naszą rozmową powiedziałabym, że to jest moment, że my coś robimy, że występujemy w jej obronie.
Ale w świetle tego, co powiedziałaś przed chwilą, to ja sama zadaję sobie pytanie, czy to jest coś, co by jej się przysłużyło.
Nie reagowanie od razu, tylko sprawdzenie, co osoba ma przestrzeń, czego by oczekiwała, pokazanie, że tu jesteśmy, gdy będziemy mówić o takich docinkach świątecznych, a gdzie to masz kawalera, a gdzie to masz pannę, a co tam w pracy, a kiedy awans, kiedy dzieci idą, drzewo, co tam jeszcze może być.
Ostatnio właśnie widziałam, kiedy dziewczyna na TikToku wrzucała informację, jak ona by odpowiedziała na różne teksty rodziny.
Trochę chodzi o to też, żeby pamiętać, że te rzeczy, które są, one mogą być ważne dla na przykład pokolenia naszych rodziców, bo sensem ich życia mogło być rzeczywiście założenie rodziny, ale my mamy coś innego.
Zwłaszcza osób, które bardzo niechętnie często po nią sięgają.
Więc też zastanawiam się, na ile ten taki sławny tank spot, gdzie nie bierzesz wszystkiego do siebie, z punktem wyjścia, nie jest najlepszą strategią.
Natomiast takie założenie sobie, że my jesteśmy po to, żeby spędzić czas i trochę nie wejść w to wszystko, czy nie wchodząc emocjonalnie w te teksty, nawet je czasem obśmiewając, będzie trochę na nas czymś łatwiejszym niż nawet łatanie tych takich dziur perspektywą tego, że na przykład jeżeli inneś rodzice nie mają udanego małżeństwa, to przytyki.
To też jest doświadczenie właśnie z gabinetu w kontekście tego, że osoby często wracają po tym sezonie świątecznym z poturbowanymi, rozgrzebanymi tematami, których tak naprawdę...
I to nie jest nic złego, że to się zrobiło, tylko chodzi też o to, że to prawdopodobnie sprowadziło to do tego, że my siebie nadużyliśmy.
Bo być może osoba, której się ulało, to są ostatnie święta, które podjęła decyzję, że tak spędzi.
I nie jesteśmy w stanie jakby wyczytać i zaprojektować drogi i postawy, która będzie najlepsza.
To, że w jakiś sposób wyglądamy, jest komplementem.
Taki sławny tekst po tym, schudłaś.
No i tak naprawdę patrzę na to w takiej perspektywie, że nasi rodzice też czasem próbują o nas zadbać w ten sposób.
Tak samo tą kwestię kawalera panny i też takiego myślenia o tym, że ktoś miałby o nas zadbać, bo na przykład taką rolę powinni pełnić nasi rodzice w naszym życiu.
No i to przeniesienie powiedzmy na partnera partnerkę jest czymś, co ich w jakiś sposób może uwalniać.
I to jest na tyle złożona kwestia, że to jest po prostu coś bardzo trudnego do wyjaśnienia.
Natomiast to też jest trochę o tym, że bardzo mi się podoba ten tekst, że oni też przeżywają swoje życie po raz pierwszy.
To jest trochę taka lekcja pokora dla nas, że oni być może nie dostali tyle psychoedukacji i takiego startu do nas.
Takie rzeczy myślę, że mogą po prostu pozwalać na to, by łatwiej było nam operować tymi zwrotami.
Czyli trochę takie rzeczy, które będą zamykać te tematy, które nas rozdrażniają, które będą nam odbierać radość tych świąt, ale nie w taki sposób, który byłby nadużywający dla nas, czy narażał nas na to, że doświadczymy jeszcze innych form przemocy.
Myślę, że ten świąteczny czas, czas spotkań to nie musi być najlepszy moment na słowne przepychanki.
W bardzo ciekawą stronę poszła nasza rozmowa.
Nie ukrywam, że tego nie planowałam, natomiast podążyłam za tobą.
Podążyłam za Miri Palak, seksuolożką, koordynatorką zespołu pomocowego SexEd.pl.
Perspektywa nam się trochę poszerzyła.
Warto patrzeć na tę sytuację szerzej niż tylko na rodzinne, jednorazowe spotkanie na jeden wieczór, a taki bardziej system relacji i to, jak my się w nim czujemy i odnajdujemy.
Myślę, że sporo na ten temat już padło.
Zresztą sądzę, że to są raczej uniwersalne słowa dotyczące różnego rodzaju spotkań, nie tylko przy tym świątecznym wigilijnym stole.
Myślę, że takim idealnym podsumowaniem będzie takie pomyślenie, czy te święta Kevina nie były jego najlepszymi świętami, bo sposób w jaki on je spędził był bardzo w jego stylu.
Ja pomyślałam, no tak, ale był sam, a ty powiedziałeś spędził je w swoim stylu, spędził je tak jak chciał.
Tak jak wspomniałam, odpuszczamy trochę temat rodzinnych spotkań, troski o własne granice i bycia ze sobą.
Chociaż tylko w pewnym sensie, bo w trzeciej i ostatniej części naszego spotkania będziemy rozmawiać o antyprzemocowej linii pomocy fundacji sexed.pl.
Czas na finał dzisiejszego spotkania w Drogowskazach na antenie Eski.rok.
Ja się nazywam Aleksandra Galant i po raz trzeci mam wielką radość przedstawić Miri Palak, seksuolożkę, koordynatorkę zespołu pomocowego SexEd.pl, która koordynuje, jest zaangażowana w działania antyprzemocowej linii pomocy fundacji SexEd.pl.
Przypomnijmy 720 720 020.
Od 2021 roku zajmujesz się linią pomocy?
Ania powierzyła mi linię w 2023 roku i tak naprawdę od tego czasu ja koordynuję zespół i działam razem z Magdą Stawinogą, z którą budujemy cały projekt, która świetnie organizuje nam całość, jeżeli chodzi o kampanię, o strukturę.
Ja zajmuję się zespołem, więc w tym momencie 12 orgiem konsultantów i konsultantek, którzy pełnią dyżury między godziną 10 a 22.
Gdy przejmowałam linię, to tak naprawdę pracowaliśmy 4 godziny dziennie, teraz jest to 12 i pracujemy już codziennie, więc to też jest jakaś taka moja wielka radość tego, że rzeczywiście linia się coraz bardziej poszerza i mam nadzieję, że będziemy szli
Że tak naprawdę to, w jaki sposób my patrzymy na tę przemoc, czyli zarówno udzielamy pomocy i wsparcia osobom, które doświadczają przemocy, ale też osobom, które sprawują przemoc i są świadkami przemocy.
Bo to, na czym nam zależy, to żeby na każdym etapie móc powiedzieć stop i móc zamknąć to koło przemocy.
Bo po to tworzyłam zespół, żebyśmy my w ramach interwizji, czy w ramach w ogóle naszych spotkań byli w stanie jak najlepiej wspierać osobę.
Czyli gdy nie wiemy co zrobić, mamy zawsze mnóstwo osób, które mogą powiedzieć co oni by zrobili, jak na podstawie ich doświadczeń można by było coś zrobić.
Mamy też ogólne wytyczne i sposoby w jakich my postępujemy, czy w interwencjach kryzysowych.
Natomiast to, na czym mi bardzo zależało, to na tym, żeby to nie było stricte tak, że ja mówię wszystkim, w jaki sposób pracujemy, udzielamy wsparcia, prowadzimy rozmowy, tylko na tym, żeby zespół budował to, czym jest linia i w jaki sposób w ogóle udzielamy wsparcia i myślimy o tej przemocy.
Zastanawiałam się, czy zapytać, będąc od razu gotową na to, że mnie poprawisz, kto może dzwonić, ale może bardziej powinnam zapytać o to, kto dzwoni.
Natomiast podchodzimy do tego w taki sposób, że te żarty mogą być testem przed realną sytuacją.
To jest sprawdzenie, że tam po tej drugiej stronie jest ta osoba.
I jest to taka sytuacja, która nie jest dla nas komfortowa, bo rzeczywiście konsultantki i konsultanci czekają po prostu na to, by móc udzielić komuś wsparcia, by komuś pomóc.
I to jest nadużywające tak po prostu dla ludzi.
No bo jesteśmy po to, żeby pomagać, a nie po to, żeby ktoś dzwonił, żeby się z nas śmiać czy robić nam żarty.
Natomiast my wierzymy po prostu w to, że ktoś wiedząc, że jest ta druga osoba, być może kiedyś zadzwoni już nie z żartem, a rzeczywiście z sytuacją, w której może być uwiekłany.
Dzwonią przeróżne osoby i nie możemy powiedzieć, że dzwonią do nas mężczyźni, dzwonią do nas kobiety.
Każdy z nas może zadzwonić i my nie mamy czegoś takiego jak podział wiekowy, gdzie osoby do nas dzwonią tylko z jednymi rzeczami.
I czytając, patrząc na to, jak wyglądają te rozmowy, mam takie poczucie, że i tę ogromną dumę, że jesteśmy w stanie zaopiekować sytuacje, o których nawet nie byłabym w stanie wymyślić sama.
Czy możecie pomóc osobie, której dzieje się krzywda?
czy osobami, które mają problemy relacyjne, bo też jesteśmy w stanie udzielić odpowiedzi dotyczących właśnie edukacji seksualnej, czy pokierować osobę po gwałcie, gdzie będzie w stanie chociażby zabezpieczyć materiał biologiczny, czy chociażby uzyskać informacje o tabletce PO.
To jest trochę sytuacja, w której bardzo ciężko jest mi powiedzieć, jak działamy, bo w każdej z tych sytuacji będziemy inaczej pracować.
Przede wszystkim ja bardzo mocno wierzę w to, że gdy przyjrzymy się temu, czym jest trauma, czym są kryzysy i takie sytuacje, które będą praktycznie zmieniać naszą osobowość dalej, bo doświadczenie przemocy może zmienić naszą osobowość, może zmieniać nas i nasz sposób patrzenia na świat, to jest to, że gdy my doświadczymy jakiegoś rodzaju triggeru doświadczenia,
przetrwania, gdy musiały uczyć się tego trybu przetrwania albo doświadczyły nawet jednorazowej sytuacji, która była ogromnym stresorem, to najważniejsze nie jest to, żeby odwrócić to, co się wydarzyło, tylko pokazać, że po pierwsze wierzymy, że widzimy, że jesteśmy z tymi osobami, bo to są te rzeczy, które będą decydowały dalej o tym, czy ten stres pourazowy może się na przykład przekształcić w zespół stresu pourazowego.
czy jakiekolwiek inne rzeczy, które będą miały bezpośredni wpływ na to, jakimi my jesteśmy i będziemy ludźmi.
Dlatego ja bardzo mocno wierzę, że warto dzwonić na linię 720 720 020, nawet nie po to, żeby omawiać wszystkie rzeczy, których być może doświadczyliśmy, ale nawet jeżeli my nie jesteśmy pewni, co jest formą przemocy, co nią nie jest, czy jak możemy wesprzeć naszego kolegę, koleżanka, czy tak naprawdę nawet dzwoniąc po to, żeby ułożyć sobie z nami plan,
I my potem układamy taki plan, w którym rzeczywiście osoba wie, że musi zabrać na przykład klucze, musi zabrać leki, musi zabrać rzeczy, które są na przykład dokumentami.
Czyli to są sytuacje, w których osoba, która żyje pod tą presją, żyje w tej przemocowej sytuacji, tak jak na przykład pokazało film Dobry, to jest chwila, w której osoba nie myśli racjonalnie i może tego nie zabrać.
To są rzeczy, które mogą spowodować, że ta osoba wróci, bo nie ma nowego startu, bo nie ma swoich rzeczy, bo nie ma z czego startować i tak naprawdę ilość kroków, takich jak wyrobienie nowych dokumentów czy pójście do lekarza może być za trudne w tym wszystkim.
Zazwyczaj na koniec rozmowy staram się ją jakoś podsumować.
Szukam puenty w słowach, które padły, ale wydaje mi się, że w tej części naszej rozmowy najlepiej po prostu przypomnieć numer telefonu, pod który można dzwonić, tak jak wspomniałaś, kilkanaście godzin dziennie.
Codziennie od godziny 10 do godziny 22 pod numerem 720 720 020.
Jeżeli nie czujesz się na siłach, żeby do nas zadzwonić, pamiętaj, że możesz do nas napisać za pośrednictwem Facebooka, maila bądź Instagrama lub całkowicie anonimowo za pośrednictwem telonimo.
Miri Palak, seksuolożka, koordynatorka zespołu pomocowego Sekset.pl, a także antyprzemocowej linii pomocy Fundacji Sekset.pl.
One są ważnym elementem naszej kultury, ale też sposób, w jaki będziemy patrzeć na przemoc, może zmienić nasze sposoby patrzenia na różne filmy i różne seriale, które będziemy dalej oglądać.
Możecie to zrobić wchodząc na kanały Drogowskazów na YouTubie, a także na Spotify.
Oczywiście zachęcam Was także do odwiedzenia naszego profilu na Facebooku, gdzie znajdują się zapowiedzi kolejnych rozmów.
No a jeżeli chodzi o nasze spotkania, no to niezmiennie.
Ostatnie odcinki
-
GROM czyli życie operatora jednostki specjalnej...
20.02.2026 07:54
-
Sztuka przeprowadzania zmian. DROGOWSKAZY
19.02.2026 12:16
-
Intymne relacje z AI. DROGOWSKAZY
13.02.2026 10:00
-
Sekrety dobrego snu. DROGOWSKAZY
12.02.2026 10:08
-
Kompulsywne objadanie się. DROGOWSKAZY
06.02.2026 08:10
-
Zdrowienie po toksycznym związku. DROGOWSKAZY
06.02.2026 08:00
-
O żaglach, morzu i wielkiej miłości. DROGOWSKAZY
30.01.2026 07:26
-
O dobrych i złych liderach. DROGOWSKAZY
29.01.2026 15:20
-
“Mam tak samo!” czyli o polsko-ukraińskich rela...
23.01.2026 09:12
-
Slow work - plusy i minusy. DROGOWSKAZY
22.01.2026 14:54