Mentionsy
Wrocław lat 90tych
Zapraszamy na spotkanie z Piotrem Siemionem, pisarzem, autorem książki "Niskie Łąki", Wrocławianinem i jego wspomnienia z Wrocławia tamtego czasu. Będzie o imprezach w poniemieckich bunkrach i wrocławskiej kulturze alternatywnej czasów transformacji.
Szukaj w treści odcinka
Wrocławianin, rozmawialiśmy teraz przed chwilą poza anteną, że właściwie etatowy wrocławianin, choć bardziej już teraz chyba częściej widywany w Warszawie.
Myślę, że jedno i drugie.
Tam jest precyzyjnie zarzut do Ronalda Reagana, który nałożył jakieś embargo na żywność polską, zdaje się, czy na jakieś pasze.
I to było jakoś wykorzystane właśnie w formie takiej subwersji, artystycznie trochę zapożyczone.
I muralami reklamowymi czasów PRL, gdzie od czasu do czasu też pojawia się jakiś napis opozycyjny i jacyś pojedynczy wędrowcy w tym takim samotnym, wyludnionym, szarym krajobrazie.
I to było miasto takie trochę post-apo przez długie dziesięciolecie.
Miasto mocno nieciągłe.
Jest puste miejsce.
W tej chwili są w muzeach, a wtedy to była nasza rzeczywistość, do której dokładaliśmy swoje.
Pamiętam taki właśnie opozycyjny nie tyle mural, ile po prostu namazane hasło na murze.
I to było niezwykłe.
Wrocławski rynek z lat 80tych to były takie ciągi kamienic ze ślepymi oknami, bo to się waliło wszystko i nie było raczej widoków, że się walić przestanie.
No przede wszystkim Wrocław i tak zwane ziemie odzyskane.
Nikt nie był pewien na jak długo one zostały odzyskane, bo przecież traktat pokojowy z Niemcami regulujący status tych ziem Gdańska, Szczecina, Wrocławia został podpisany w 90 roku, jeżeli dobrze pamiętam, czyli kawał czasu po wojnie, a do tego czasu wszystko było jak gdyby tymczasowe.
I Wrocław wprawdzie, owszem był nie ciągły jak zbombardowane Coventry, ale w nim się tworzyły takie ośrodki, częściowo oficjalnie, częściowo spontanicznie.
To był właśnie ten wrocławski vibe.
No cóż, wtedy ja nie wiedziałem, że to jest miejsce właśnie takie dotknięte apokalipsą, natomiast mieliśmy takie dziwne zabawy, tłuczenie szyb, czy właśnie eksploracje.
Rodzice co mówią dorośli, niewiele z tego rozumiałem, ale rozumiałem, że jest jakoś niedobrze.
Oczywiście byliśmy w harcerstwie.
Po jakiejś wojnie w Europie.
Ale to jest mowa o aurze.
A dzisiaj rozmawiamy o Wrocławiu, o wrocławskim undergroundzie.
To było jedno takie miejsce.
Wrocław to są kamienice i to nie kamienice ślicznie odbudowane i odremontowane.
Być może dla nas wszystkich, choć o tym nie wiedzieliśmy jeszcze.
Wtedy było takie hasło nieoficjalne, ale bardzo niestety prawdziwe.
Idziemy sobie ulicą w East Village.
Trochę artystycznie jest, trochę niebezpiecznie.
Trochę strzeż się, a trochę idź tam, bo tam się dzieje.
Dobrze, no i na nasz widok ona powiedziała, jeszcze was tu brakowało w tym mieście.
Nagle...
Ktoś powinien o tym napisać dopiero książkę, kiedy już dym opadnie.
Nagle i bardzo szybko zaczął stawać się miejscem w kolorach deserowych właśnie.
Powiem szczerze, dla mnie ludzie, którzy nabywają u mnie bilety są najważniejsi na świecie.
Nie, no to był z nim wywiad w New York Timesie.
Ty przez wiele lat wyobrażałeś sobie Stany Zjednoczone.
No i trudno było sobie chyba wyobrazić z perspektywy PRL-u Stany Zjednoczone.
Mówimy tym samym językiem co reszta świata, językiem wynalezionym w Ameryce.
To było też działanie artystyczne.
które przeszły do legendy właściwie, bo dzisiaj jest takie słowo urocze, cudzoziemskie gentryfikacja, która oznacza po prostu, że bogaci ludzie wprowadzają się do tych klimatycznych miejsc i miejsca przestają być klimatyczne.
Wtedy jeszcze się nie mówiło Rock Love.
To znaczy, że...
Idiom jest inny w każdej epoce.
I nawet jeżeli opowiadamy o dawniejszych czasach, to musimy oczywiście bardzo wiele wyjaśniać i tłumaczyć, a i tak to nie będzie do końca zrozumiałe.
Ja się całe życie z tego próbuję wyrywać rzeczywiście.
Pomimo tego, że w niskich łąkach pojawia się chociażby Sonic Youth czy debiutujące R.E.M.
Ale do ludzi, dla których to są wszystko, to o czym rozmawiamy, to są kompletne abstrakcje.
Rozmawialiśmy o kulturze alternatywnej miasta, o jego specyfice.
Zdefiniował, jakbyś spróbował uchwycić taki charakterystyczny wrocławski vibe.
I to chyba jest najtrafniejszy opis tego, czym Wrocław jest, jaki jest ten wrocławski vibe.
To jest miasto anarchiczne.
U nas nigdy we Wrocławiu porządku nie będzie, bo to nie leży w naszej kociej naturze.
No tak, dlatego w Poznaniu jednak może w ramach tej rywalizacji miast zbudowali najbardziej zakręcony dworzec na świecie.
To będzie mój Wrocław, ale to będzie też wasz i mam nadzieję też ten współczesny, ten dzisiejszy zupełnie.
W drodze, w drodze.
Ostatnie odcinki
-
Kacpir
14.04.2026 10:47
-
Wrocław lat 90tych
27.03.2026 16:59
-
Niedzielne klasyki
09.03.2026 05:31
-
Domy handlowe
22.02.2026 07:40
-
2016-2026
09.02.2026 07:49
-
2016-2026
09.02.2026 07:49
-
2016-2026
09.02.2026 07:46
-
SIEEEMA
27.01.2026 13:32
-
SIEEEMA
27.01.2026 13:32
-
SIEEEMA
27.01.2026 13:32