Mentionsy

Doktor z TikToka
Doktor z TikToka
05.08.2025 17:29

Jak wyginęły dinozaury?

Wszyscy znamy dinozaury. I wszyscy wiemy, jak skończyły. Prawda? Asteroida. Koniec historii. To prosta opowieść, której uczymy się jako dzieci. Ale ta prostota nie pojawiła się od razu. Prawdziwa historia nie kryje się w samej asteroidzie, ale w cienkiej, prawie niewidocznej warstwie gliny, która oddziela dwa światy w zapisie geologicznym. Myślałem, że historia o asteroidzie jest stara jak świat. Okazuje się, że to jedna z najnowszych i najbardziej kontrowersyjnych teorii w nauce, która musiała stoczyć prawdziwą bitwę o uznanie. Główne pytanie, które mnie nurtowało, brzmiało: skoro dinozaury zniknęły 66 milionów lat temu, dlaczego przez prawie sto lat najtęższe umysły na świecie nie miały pojęcia, co je zabiło?

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 78 wyników dla "KT"

To prosta opowieść, której uczymy się jako dzieci.

Prawdziwa historia nie kryje się w samej asteroidzie, ale w cienkiej, prawie niewidocznej warstwie gliny, która oddziela dwa światy w zapisie geologicznym.

To też historia o deszczu szklanych kuleczek, który pokrył cały świat.

I przez dekady nikt nie wiedział kto jest winny.

Tymczasem okazuje się, że to jedna z najnowszych i najbardziej kontrowersyjnych teorii w nauce, która musiała stoczyć prawdziwą bitwę o uznanie.

Główne pytanie, które mnie nurtowało podczas tych poszukiwań brzmiało.

Powszechne wyjaśnienia, o których zaraz opowiem były, no cóż, niewystarczające, ale żeby to zrozumieć musimy cofnąć się w czasie, do epoki kiedy idea nagłej globalnej katastrofy była w nauce herezją.

Przez większość XX wieku w geologii panowała zasada aktualizmu.

Inni snuli scenariusze ekologiczne, w których ssaki zjadały jaja dinozaurów, uniemożliwiając im reprodukcję, choć ten pomysł miał charakter bardzo spekulatywny i trudno go było pogodzić z jednoczesnym wymieraniem tak wielu różnych grup zwierząt.

wybuch pobliskiej supernowej, którego promieniowanie i izotopy mogły zdziesiątkować żywy organizm.

Hipoteza ta zakładała, że supernowa wzbogaciłaby osady w pewnej warstwie geologicznej w nietypowe pierwiastki, ale poszukiwania charakterystycznych izotopów np.

Dwaj naukowcy, Dawid Raub i Jack Sepkowski zaproponowali istnienie hipotetycznej ciemnej gwiazdy towarzyszącej Słońcu, zwanej właśnie Nemezis, która poruszała się po bardzo wydłużonej orbitie.

Ta bardzo śmiała koncepcja próbowała tłumaczyć okresowość też innych wielkich wymierań a nie tylko tego które dotknęło dinozaury.

Tu na scenę wchodzi dwóch ludzi, ojciec i syn, Luis Alvarez, fizyk, laureat Nagrody Nobla, człowiek który pracował przy projekcie Manhattan i jego syn,

Walter, który był geologiem.

Pobrał próbki i przywiózł je do laboratorium w Berkeley, gdzie wspólnie z ojcem postanowili zbadać czas trwania tej przerwy, która charakteryzowała tą warstwę.

I Luis Alvarez zaproponował użycie do tego celu analizy zawartości irydu, pierwiastka dostarczanego na Ziemię głównie z pyłem kosmicznym, który tak stopniowo opada na planetę i dzięki temu można zbadać jak długo tworzyła się ta warstwa.

Obliczyli szacunkowo, że obiekt miał około 10 km średnicy, a uderzając w Ziemię powinien zostawić krater o średnicy rzędu 100-150 km.

Katastrofa musiała wyrzucić do atmosfery biliony ton pyłu bogatego w metale z tej planetoidy, w tym Iryt, który opadł na całą planetę tworząc obserwowaną warstewkę.

Dodatkowo eksplozja asteroidy podpaliła lasy na ogromną skalę, skutkiem czego w warstwie granicznej faktycznie stwierdzono dużo sadzy.

I jeśli to okazałoby się prawdą to byłby to gotowy przepis na globalną katastrofę ekologiczną która wytłumaczyła by wymieranie tak wielu gatunków.

Była to idea tak radykalnie odmienna od wcześniejszych koncepcji, która była powrotem do katastrofizmów geologii na wielką skalę.

Autorzy, dysponując dość skąpym jak na pierwszy rzut oka materiałem, czyli tylko cienką warstewką gliny w zaledwie dwóch stanowiskach, wysunęli wizję kolizji, która zmieniła oblicze życia na całej Ziemi.

ptaki, krokodylowate czy ssaki przetrwało, to czemu one niby ocalały, a dinozaury nie, sugerując, że samo uderzenie nie tłumaczy selektywności wymierania.

Na Ziemi doszło do gigantycznego kataklizmu, który zbiega się czasowo z wymieraniem dinozaurów.

Tutaj też ciekawa dygresja, bo zamiast Alvareza ktoś zupełnie inny mógł zostać gwiazdą tego spektakularnego odkrycia.

Jan Smit, holenderski geolog, od 1974 roku badał tą granicę KT, badając próbki z Hiszpanii.

Po prostu ktkto robił eksperymenty nie zwrócił na to aż takiej uwagi jak powinien.

I na tym spotkaniu okazało się, że są jedynymi naukowcami na świecie, którzy publicznie dają wiarę tej raczkującej dopiero teorii uderzenia meteorytu.

Wkrótce stali się, jak to cytują źródła, bliskimi przyjaciółmi, a w grudniu 1979 roku Smith otrzymał nieopublikowany jeszcze manuskrypt artykułu, który zespół Alvareza złożył do czasopisma Science.

Miesiąc później Smith złożył własny artykuł do Nature, oparty na swoich odkryciach z Hiszpanii, w którym stwierdził wprost, że uderzenie dużego meteorytu mogło dostarczyć iryt i spowodować masowe wymieranie.

Rozpoczęła się prawdziwa gorączka KT, taka współczesna era badań nad masowymi wymieraniami.

Tomirydową warstwę identyfikowano niemal na każdym kontynencie, również w osadach oceanicznych, co potwierdzało, że anomalia ma charakter globalny.

Co więcej, w pierwszej połowie lat 80. doniesiono o odkryciu w osadach granicznych mineralnych, bardzo dziwnych struktur kwarcu szokowego oraz tektytów, które okazały się ostatecznymi dowodami, ale o tym za chwilę.

Jednym z najważniejszych odkryć z tego czasu było to dokonane przez zespół geologa Brusa Bachora, który odkrył kwarc szokowy w tej warstwie KT w Montanie w 1984 roku.

Wkrótce podobny kwarc odkryto na wielu innych stanowiskach na świecie, co dowodziło globalnego charakteru tej katastrofy.

Drugie ważne znalezisko to tektyty.

Tektyty to są takie niewielkie fragmenty szkliwa, które powstają w wyniku stopienia i gwałtownego wyrzutu skał podczas bardzo silnego uderzenia meteorytu w powierzchnię Ziemi.

Kiedy taki obiekt uderza z ogromną prędkością często dziesiątek kilometrów na sekundę, uwalniana jest energia kinetyczna o sile odpowiadającej wybuchowi milionów bomb atomowych i w efekcie skały znajdującej się w pobliżu miejsca uderzenia, tworząc ciekłą mieszankę krzemianów,

Stopione skały zostają wyrzucone wysoko w atmosferę jako takie drobne krople i podczas spadania szybko stygną przyjmując strukturę szkła.

Potem opadają na powierzchnię ziemi często w dużej odległości od miejsca uderzenia tworząc charakterystyczną warstwę takich drobnych szklistych kulek albo fragmentów w osadach z tamtych czasów.

Tektyty mają przeważnie formę niewielkich ciemnych

Dzięki swoim unikalnym warunkom powstawania te ktyty stanowią naprawdę cenny i w sumie jednoznaczny dowód potwierdzający wystąpienie uderzenia jakiegoś ciała kosmicznego.

Oprócz tej warstwy irydu, tektytu, kwarcu szokowego odkryto też inne poszlaki np.

w stanie Colorado stwierdzono, że tuż poniżej warstwy irydowej zachowały się osady, które interpretowano jako powstałe podczas tsunami.

Wielką falą, która mogła zostać wywołana bliskim

Czyli brak skamieniałości dinozaurów tuż poniżej tej warstwy KT, co interpretowano jako wcześniejsze wyginięcie niezależne od tego uderzenia.

Alwarezowie wprawdzie przewidzieli rozmiar krateru na 100-150 km, ale na początku lat 80. nie znano żadnej struktury tego typu z odpowiedniego okresu.

Historia tego odkrycia sięga jednak końca lat siedemdziesiątych, bo w 1978 roku geofizycy Glenn Penfield i Antonio Camargo, pracujący dla meksykańskiego koncernu Pemex, natrafili podczas badań na gigantyczną strukturę podziemną właśnie w rejonie północnej części Jukatanu.

Struktura ta początkowo została błędnie zinterpretowana jako możliwy wulkan podmorski.

Penfield podejrzewał, że to może być też miejsce uderzenia meteorytu, ale w tamtym czasie nie zdołał uzyskać zgody Pemexu, czyli tej firmy, która sponsorowała te badania, na publikację szczegółowych danych.

W 1990 roku skontaktował się z Penfieldem, którego znał, a ten udostępnił mu próbki wiertnicze sprzed ponad 10 lat i dane geologiczne z Yucatanu i analizy wykazały obecność typowych szokowych struktur w skałach tego regionu, zawierających między innymi tektyty, co potwierdziło, że to nie jest wulkan, tylko prawdopodobnie krater po uderzeniu.

W 1991 roku opublikowano pracę, w której jednoznacznie zidentyfikowano krater

Pierścienia nie znaleziono praktycznie wcale gipsu, czyli skały siarczanowej, która powszechnie występuje w tym regionie.

To oznacza, że miliardy ton siarki trafiły wtedy do atmosfery, tworząc aerozole siarczanowe, które świetnie odbijają promieniowanie słoneczne.

I osady związane z tym kraterem wskazują na wystąpienie mega tsunami, które rozeszło się po całej Zatoce Meksykańskiej i pozostawiło wyraźne osady i takie chaotyczne, rozsypane skamieliny, o których jeszcze powiem.

Niektórzy geolodzy w latach 90-tych starali się pogodzić różne dane sugerując, że to uderzenie mogło zadać decydujący cios ekosystemom, które już wcześniej były osłabione zmianami klimatu czy aktywnością wulkaniczną.

A takim momentem symbolicznym, który przypieczętował naukowy konsensus była publikacja w marcu 2010 roku czyli

W czasopiśmie Science, która była pracą zbiorową ponad 40 autorów z 12 różnych krajów i stanowiła takie podsumowanie wszystkich dotychczasowych odkryć i dowodów.

Od tego momentu w literaturze naukowej uderzenie z Chicxulub jest niemal powszechnie uznawane za decydujący czynnik, który sprawił, że wymarły dinozaury nie ptasie, choć oczywiście badania szczegółów nadal trwają.

Na przykład w 2016 roku zorganizowano wielki projekt wierceń w tym kraterze i rdzenie wydobyte z tego krateru przeanalizowano, żeby poznać szczegóły tego uderzenia.

Potwierdzono obecność nadzwyczaj grubej warstwy osadów, która była spowodowana wystąpieniem tsunami.

A równolegle z tymi odkryciami paleontolodzy odkrywali nowe stanowiska dokumentujące skutki tego uderzenia, jak na przykład sensacyjne odkrycie Tanis w Dakocie, o którym opowiem jeszcze za chwilę, a naukowcy zajmujący się modelowaniem klimatu wykorzystując superkomputery, symulowali atmosfery i oceany po tym uderzeniu, określając jak długo mogły się utrzymywać te nieprzyjazne warunki na Ziemi.

Ale jednym z tych najbardziej spektakularnych i bardzo nowych odkryć z ostatnich lat jest odsłonięcie formacji Hell Creek w północnej Dakocie.

Tam znaleziono osady, które dokumentują bezpośrednie skutki uderzenia w bardzo krótkiej skali czasowej.

W dniu uderzenia asteroidy odkryto nagromadzenie ryb, gadów i drzew, ułożonych w sposób świadczący o nagłej gwałtownej śmierci i jakimś kataklizmie, który tam wystąpił.

Kluczowym znaleziskiem są tam tysiące drobnych sferul szklanych, czyli właśnie tektytów, obecnych w tych osadach, nawet uwięzionych w skrzelach ryb, które tam znaleziono.

I fala ta przykryła organizmy wraz z tektytami warstwą mułu, zachowując je dosłownie w momencie śmierci.

Z dnia, w której ona się wydarzyła.

Co więcej, w 2022 roku opublikowano wyniki analizy mikrostruktur wzrostu kości ryb Stanis, sugerujące, że uderzenie nastąpiło wiosną, przynajmniej na półkuli północnej była wtedy wiosna, w sezonie Tarła, co być może pogorszyło skutki wymierania dla ekosystemów.

W 2021 roku ukazało się badanie sugerujące, że mógł to być fragment komety z obłoku Oorta, który w jakiś sposób został skierowany ku Ziemi.

Ale na przykład w 2022 roku inne badanie, które sprawdziło izotopy rutenu, czyli bardzo rzadkiego pierwiastka w tej warstwie KT i...

I takie rozważania kosmiczne oczywiście nie zmieniają obrazu samego wymierania, bo z tej perspektywy to nieważne czy to planetoida z obłoku Oorta, czy jednak meteory pasu asteroid, ale dodają trochę kontekstu tym wszystkim odkryciom.

I co ciekawe, w 2021 roku badacze zidentyfikowali nowy krater zwany Nadir, który jest pod Oceanem Atlantyckim, który może pochodzić z podobnego czasu, czyli 66 milionów lat temu.

Pojawiła się hipoteza, że Ziemia mogła być uderzona nie jednym, ale dwoma obiektami, na przykład fragmentami rozpadu tej asteroidy właśnie w tym czasie.

To jest opowieść o sporach, o ślepych zaułkach, o odrzucaniu rewolucyjnych idei, które nie pasują do sposobu myślenia.

30 lat sporów naukowych, które finalnie skutkują dojściem do prawdy.

Ta cienka warstwa gliny, którą Alvarez znalazł we Włoszech okazała się kluczem do rozwiązania jednej z największych zagadek w historii życia na Ziemi, a tragedia, która wydarzyła się 66 milionów lat temu, była końcem świata dinozaurów, ale stała się początkiem

Ostatnie odcinki