Mentionsy
How I met... miłość mojego życia?
Każda para ma swoją historię. A z perspektywy czasu początki relacji potrafią zaskakiwać najbardziej. To, co było zwyczajne, przypadkowe albo wręcz mało obiecujące, nagle okazuje się początkiem czegoś ważnego. Podzieliliście się z nami swoimi historiami o pierwszych spotkaniach, początkach, nie zawsze spektakularnych, ale ważnych, bo prowadzących do prawdziwej wielkiej miłości.
Szukaj w treści odcinka
Cześć, tu Agnieszka Kołodziejska i Wojciech Hera.
Dzień dobry, 31 grudnia.
A poza tym ja kochliwy jestem, więc mi się całe życie wydawało, że każda kolejna moja miłość, którą poznawałem, była miłością mojego życia.
Ja dzisiaj doszłam do wniosku, że historia moich relacji jest nudna.
I oni po prostu wszyscy powiedzieli ej, kochanie, mam prośbę, nagraj historię naszego Poznania.
Znam badania.
Niestety znam badania.
Główny problem polega na tym, że a...
Piąteczka.
Piąteczka.
Pamiętam, że napisał na brief, już nie pamiętam dokładnie, co to było, ale tak od słowa do słowa.
Po kilku dniach spotkaliśmy się i wspólnym tematem, można powiedzieć, nie było końca.
Czekaj, czekaj, ale jednakże grupa miłośników o kęcie to jest dość taka, bym powiedział, już trochę creepy grupa.
I teraz będę się trochę wymądrzał jako pan psycholog, przypomnę, jeżeli ktoś kiedykolwiek by poszedł na terapię PAR, to na początku terapii PAR pan terapeuta by powiedział albo pani terapeutka przedmiotem tej terapii jest relacja.
Ani jedna druga strona, ani druga strona.
To była taka bardziej osiedlowa piwiarka.
Gośćmi tegoż baru byli znajomi i rodzina właściciela.
Ciekawość wygrała.
Zawiózł mnie do lokalu w centrum miasta.
Spotykaliśmy się trochę, ale wyżej wymieniony stwierdził, że jestem za młoda.
Obcy typ pisze, nie wiem kto pisze i mówi, że zaraz podstawi taksówkę, żebym jechała.
Każdego jednego dnia...
Mega.
A...
Po drugie, zostawił ją na trzy lata.
To jest taka historia.
Ty wsiadłaś, poznałaś miłość życia.
Zarejestrowałam się tam, a wymóg był taki, że trzeba było wrzucić trzy zdjęcia.
To wrzuciłam jakieś tam zdjęcia od niechcenia.
No i kiedyś, już po takim dłuższym czasie, chyba nie pisania, mówię, dobra, napiszę, ciekawe, czy mnie pamięta.
Ja jestem tylko ciekawa, czy on zatańczył jako Chip and Dales, no nie zatańczył chyba.
Spodziewałam się, że to pójdzie w tym kierunku, także troszkę jestem rozczarowana.
Znaczy nie da się nie wsiadać do taksówki lub nie wchodzić na portale, gdzie panowie wysyłają propozycje o podtekście seksualnym, żeby znaleźć partnera.
W temacie, gdzie poznałam swoją drugą połówkę, oficjalnie poznaliśmy się poprzez sympatia.pl, a face to face spotkaliśmy się po raz pierwszy na cmentarzu, bo akurat wypadało 1 listopada i okazało się, że na tym samym cmentarzu mamy groby.
Miłego Sylwestra.
Co to jest sympatia.pl?
A. Mieszkaliśmy, mój blok został pod takim kątem do jego bloku i myśmy widzieli swoje okna z... Ja się w nim podkochiwałam, on był o klasę młodszy.
Gdybym miała 10 lat, to bym nie chodziła sama do kościoła.
Nie, nie poszedł z pudlem, ale poszliśmy, słuchajcie, to było kuriozalne, bo randka polegała chyba na tym spacerze do kościoła.
Radku, świętej pamięci, nie śmieję się z twojej śmierci, śmieję się z tej sytuacji, która jest dość trudna.
To ja właśnie na tym, że gadu-gadu poznałam swojego partnera.
Przez pierwsze pół roku zawiązała się na tym czacie bardzo silna taka grupa.
A potem gadaliśmy tak mniej więcej trzy lata.
Ale no myślę, że oboje możemy śmiało powiedzieć, że gadu gadu, chociaż dzisiaj już jest wygaszone, nie tak popularne, w zasadzie nieistniejące w świadomości Polaków, dało nam najpiękniejszą przygodę naszego życia, która trwa.
Ale myślę, żeby nie powiedziała.
Ja mam nadzieję, że jednak by powiedziała.
Mnie chyba właśnie tego brakuje na tych wszystkich apkach randkowych, bo nie ma mnie tam w prawdzie, no ale tam zahaczyłam raz czy drugi o tego Tindera.
No tak, ale na Tinderze też jest dość dużo ludzi, którzy są w związkach, więc właśnie to nie wyklucza.
W związku z tym spotkaliśmy się, a ja przyszłam w maseczce, której nie zdjęłam do końca spotkania.
Ale tu nie ma już reala.
I tak nasza historia się zaczęła, na którą zupełnie nie byłam przygotowana, bo akurat byłam po stracie poprzedniego partnera.
Życzę każdemu takiego wspaniałego partnera.
A ona z tym piwem wyjechała.
Pomyślałby sobie, o to chlej morda.
Mam takie głębokie przekonanie, że my mylimy pojęcia.
I właśnie przy barze zostawiliśmy być może potencjalną miłość naszego życia.
Zależy kto czyta.
Taka jest historia moja i mojego męża.
Przebiegła Ilona.
No tak, bo to ośmiela, oczywiście, że to ośmiela.
Więc stwierdziłam w tamtym momencie, że dobra, wsioryba.
Nie chcę już być sama.
Nie chcę być sama do końca świata.
Półtora roku temu na świat przyszła nasza córka.
Ładna historia.
Kołodka.
Ale druga sprawa ciekawa, ile hajsu straciła na tym abonamencie, bo już potem nie korzystała.
Cały rok z góry zapłaciła.
Mamy to, piąteczka.
W końcu jest temat, w którym czuję, że mam coś konkretnego do powiedzenia.
A ten wyjazd to w mojej głowie była dla niego próba, czy damy radę w wersji demo dorosłego, samodzielnego życia.
Podczas oprowadzania i tłumaczenia były uśmiechy, zagadywanie mnie, rozmowa się generalnie kleiła.
Zgodził się bez wahania.
Wszystko to działo się na przestrzeni tygodnia.
Fajna historia.
Ja miałam 23 lata, jak poznałam mojego aktualnego męża.
No i się oznaczało właśnie tam Mini Polska, Mini miejscowość, w którym się mieszka.
A jeszcze co ciekawe, to jak do mnie napisał, to tam jakiś czas rozmawialiśmy ze sobą przez tego Instagrama, zanim doszło do pierwszego spotkania.
Po czym umówiliśmy się w bardzo romantycznym miejscu, ponieważ w McDonaldzie i podjechałam pod ten McDonald, ponieważ on też jeździł w mini, to są mało spotykane auta.
Do kościoła.
To jest dopiero randka.
Ujść do kościoła.
Też bardzo fajna historia.
Ja sobie gdzieś tam szukam po hasztagach, ale to głównie takich podróżniczych hasztagach jakichś miejsc i zazwyczaj mi to bardzo pomaga.
Tak, bardzo byś chciała.
nazwisko oczywiście nie pamiętam, bo jestem w tym słaby, gdzie tak samo rozmawiamy o, dużo akurat rozmawiamy o, czyli też psycholożkom od relacji, rozmawiamy o relacjach sobie i właściwie ten sam wniosek, że my po prostu nie wchodzimy w relacje, a jednym z fundamentalnych sposobów poznawania się jest wspólna pasja.
że to jest rzecz, której mi moim zdaniem dzisiaj brakuje, a mianowicie myślenia o tym, że powinniśmy w kategoriach również matrymonialnych przywrócić pewne miejsca.
To wrócę znowu do tego mojego pomysłu, że na Tinderze czy na innych aplikacjach powinny być jednak takie pokoje tematyczne, bo spotykałam się przez jakiś czas kiedyś z takim chłopakiem, który ma psa.
I uważam, że ten wpływ, który pani zrobiła w tym momencie, jest najbardziej wartościowym wpływem świata.
Ty też jesteś, tylko ty nie jesteś w kategorii influencerka.
Rzeczywiście, ona kilka razy odpowiadała na pytania, gdzie tam robisz czasami to Q&A i ona odpowiadała na pytania właśnie, gdzie poznała...
Marcina i to się pojawiało i opowiadała mi później, że faktycznie dziewczyny gdzieś tam do niej pisały, głównie dziewczyny, że założyły aplikację i że faktycznie ona fajnie działa i kogoś tam poznały, więc to jest rzeczywiście dobre, ale też przypomina mi się, przypomina... Zdaję sobie sprawę z tego, że bardzo wielu ludzi wstydzi się mówić o tym, że poznało kogoś przez internet, wiesz?
To prawda, jeszcze ostatnio kremu mu kazała używać do twarzy i on używa.
To już w ogóle, no, wiesz, to tracisz szansę, że poznasz taki ideał gdzieś w ogóle, wiesz, bo jak igła w stogu siada.
Nie, nie, rosół robię ja.
To prawda.
Na tego gościa.
Widzisz, znowu pasja.
Znowu wspólna pasja.
Ich połączyła.
Czyli człowiek składa.
Ciekawe, czy do dziś jej składa.
Żebyś nie wsiadła.
O pani, miłość od pierwszego wejrzenia.
Impreza się rozkręca.
I tak w połowie przychodzi do mnie owa koleżanka i szepcze do ucha.
Fajna historia.
Byśmy analizowali później, wiesz, nagrania.
Fantastyczna historia.
Bardzo fajna.
Bardzo fajna, ale taka bardzo mocno filmowa.
Och, fajna historia.
No ale przecież mogli myśleć, że to jest ta miłość życia.
Poszłam na niego, bo moje bliźniaczki, kuzynki bardzo chciały, żebym ja tam była, a ja tak konkretnie nie dostałam na to zaproszenia.
Przypomnę, ta rozmowa jest puszczana w Sylwestra, więc jeżeli ktoś jeszcze nie ma pomysłu z kim pójść i z kim wrócić, to pamiętajcie, to nie ma znaczenia.
Tyle była roszada.
Otóż to, moi drodzy, jak niektórzy nie wierzą, naprawdę można poznać swoją drugą połówkę przez Tindera.
W ogóle też z tym spotkaniem było tak, że mówię do niego, no dobra, albo dzisiaj, albo za tygodnie, bo ja nie mam czasu, jestem taka zajęta.
Życzę Wam cudownego dnia.
No dobra, kolejna głosówka.
Także na Tinderze się poznaliśmy, można.
Można.
O, świadomo, zgoda.
I był chłopak, który, no absolutnie przepiękny, taka nieco azjatycka uroda.
Grzegorz Sosnowca.
możesz dać znać, że cieszysz się na nasze dzisiejsze spotkanie, że ci się podobam, że naprawdę masz nadzieję, że będzie to fajna randka.
Czy hrabianka...
Czyli to znowu jakaś taka platforma.
Ale to też trochę wspólna pasja ich połączyła.
Spora ta pralka.
Zyskam żonę, ale mogę stracić kumpla.
To była ostatnia głosówka.
Być może znajdą jakieś trochę takich inspiracji, powiedzą sobie trudno, może czas wejść z powrotem do aplikacji, może warto na jakichś grupach tematycznych zacząć odważniej gadać, ale dla mnie ja najbardziej zostaję z głosówką słuchaczki, którą facet zaprosił na kawę i ona mu najpierw spontanicznie, naturalnie odmówiła, a później przyszła do niej refleksja.
To był podcast Dobra Rozmowa.
A dobrej rozmowy słuchaliście dzięki T-Mobile Polska.
Ostatnie odcinki
-
Nie odwracaj wzroku - czyli o hejcie i o tym, c...
17.02.2026 23:00
-
Koszyk prawdy, czyli o naszych zakupowych nawykach
10.02.2026 23:00
-
Między dietą a życiem
03.02.2026 23:00
-
O różnicach, które nie dzielą
27.01.2026 23:00
-
O końcach, które były potrzebne, i początkach, ...
20.01.2026 23:00
-
Pasje, które łączą ludzi
13.01.2026 23:00
-
Najbardziej nietrafione prezenty
06.01.2026 23:00
-
How I met... miłość mojego życia?
30.12.2025 23:00
-
Święta, które każdy przeżywa inaczej
23.12.2025 23:00
-
Nie takie oczywiste świąteczne tradycje
16.12.2025 23:00