Mentionsy

Dobra Podróż
Dobra Podróż
11.01.2026 12:44

Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie - Thomas Phifer | Sztuka w mieście #4

Rozmowa z Thomasem Phiferem, architektem bodajże najbardziej kontrowersyjnego budynku w Warszawie w ostatniej dekadzie - Muzuem Sztuki Nowoczesnej. Kloc, pudło, bunkier - to najdelikatniejsze określenia na konstrukcję przy ul. Marszałkowskiej. Nie wszyscy wiedzą jednak, że Phifer wpłynie na kształt centrum stolicy znacznie mocniej - bo tuż obok buduje się Teatr TR Warszawa, również jego autorstwa. Jaka filozofia stoi za tymi budynkami. Czy MSN rzeczywiście jest tak złe? Czy światło Warszawy może być inspirujące i dlaczego mimo krytyki w Polsce muzeum zachwyciło redakcję New York Timesa?



Projekt „Sztuka w mieście - podcast o współczesnej sztuce Polskiej” jest współfinansowany ze środków Krajowego Planu Odbudowy w ramach Inwestycji A2.5.1.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 134 wyników dla "TR"

W tej serii podcastów będziemy rozmawiać ze światowej sławy twórcami street artu, mecenasami i znawcami sztuki, performerami i architektami, próbując odpowiedzieć na pytanie, co zrobić, by przestrzeń dookoła nas była po prostu lepsza.

Bardzo mnie to ucieszyło, bo ledwie chwilę wcześniej łączyłem się z Nowym Jorkiem, a konkretnie z Thomasem Pfeiferem, architektem budynku muzeum, który wzbudził, delikatnie mówiąc, sporo kontrowersji po otwarciu pod koniec 2024 roku.

Tymczasem New York Times docenia nie tylko sam budynek, ale i jego otoczenie, czyli przechodzące metamorfozę i hejtowane przez kierowców nowe centrum Warszawy.

Wystarczy wyjść przed muzeum, by dostrzec, że zmiana nie kończy się na murach instytucji.

Przestrzeń ta ma połączyć nowe muzeum z innymi ośrodkami kultury, w tym z powstającą siedzibą Teatru TR Warszawa, jednego z najbardziej bezkompromisowych teatrów w kraju.

Wyróżnienie chyba w kategorii przewymiarowana konstrukcja architektoniczna?

Pyta pan Piotr.

Ktoś z was w ogóle jeździ po świecie i wie jak wygląda atrakcyjna wizualnie architektura?

Są też komentarze odnośnie klatki schodowej uznawanej za najbardziej atrakcyjny element muzeum.

Bielmo trzeba mieć na oczach, żeby ten budynek się podobał.

Pani Wenadis uważa, że... Budynek muzeum jest bryłą na zewnątrz obrzydliwą i szpecącą krajobraz centrum.

Klocki Lego mają więcej treści i polotu, twierdzi pani Dominika.

Pauperyzacja ornamentalistyki, posąg cancel culture, kompartmentalizacja przestrzeni życiowej i kognitywnej, niski poziom komplikacji, bieda.

No przynajmniej od strony ulicy.

Nie trzeba mieć biletu.

No ale im dłużej myślałem sobie o Muzeum Sztuki Nowoczesnej, to tym bardziej nie potrafiłem sobie wyobrazić innej architektury w tym miejscu.

Zresztą Warszawa nie potrzebuje efektu Bilbao.

Takim kawałkiem szalonej architektury są pobliskie złote tarasy, no i każdy może sam ocenić, czy to się dobrze wpisuje w charakter miejsca i czy harmonizuje przestrzeń.

Bo w tej przestrzeni mamy właśnie wszystko.

Stalinarski Pałac Kultury, modernistyczne Domy Centrum, Torache lat 90., przy Alejach Jerozolimskich secesyjne kamienice, a na Świętokrzyskiej komunistyczne bloczki.

I w tę przestrzeń został wpisany budynek bardzo spokojny, ale charakterystyczny.

Zwłaszcza, że obok powstaje drugi budynek jego projektu, Teatr TR Warszawa.

Ale otwarcie będzie ogromne i dające naprawdę niesamowitą przestrzeń do przedstawień teatralnych i muzycznych dla warszawiaków.

No ale to za parę lat, prace trwają.

Choć oczywiście o budynku teatru też chwilę porozmawiamy.

To było chyba w 2013, kiedy otrzymałem pierwsze wiadomości z muzeum z zapytaniem, czy jestem zainteresowany w procedurze wyboru architekta muzeum.

Po jakichś trzech miesiącach odezwali się znowu z prośbą o próbki moich wcześniejszych prac.

Myślę, że wymieniliśmy jeszcze dwie czy trzy korespondencje, aż w końcu zaprosili mnie do Warszawy.

Innym razem buduje się go zbyt wcześnie i nie potrafi on w pełni wykorzystać potencjału kulturowego danego momentu.

Sam proces projektowy trwał dość długo.

Jest w tej przestrzeni bardzo dużo do przyswojenia.

Oczywiście wiedziałem o wszystkich trudnościach i tragediach, które spotkały Polskę.

Jako Amerykanin miałem świadomość tych strasznych momentów, przez które przeszło to miasto i wasz kraj.

Jeden z moich bardzo bliskich przyjaciół, znany architekt Henry Cobb, dziś już nieżyjący, otrzymał stypendium Uniwersytetu Harwarda i w ramach tego stypendium podróżował po Europie mniej więcej na początku lat 50.

Dowiedziałem się też, że przez długi czas wokół Pałacu Kultury nie budowano nic poza metrem, które przebiega pod parkiem.

Ja uważam, że to chyba najważniejsza w ogóle przestrzeń w Polsce, jaką można sobie wyobrazić.

Byłem tak głęboko uwikłany w historię tego konkretnego miejsca, że zupełnie nie potrafię sobie wyobrazić innego scenariusza.

Trudno o większy ciężar symboliczny.

Oczywiście są tam też prace twórców z innych krajów, ale zasadniczo jest to lustro tego konkretnego miejsca.

Po drugiej stronie znajduje się otwarte audytorium, dostępne dla wszystkich, pełne programów i wydarzeń.

Pomiędzy galerią, audytorium i przestrzenią edukacyjną widać wyraźną próbę uchwycenia pulsu miasta.

Patrzę na to nawet zdalnie, przez media społecznościowe i liczby, które dostaję od Joanny, są niewiarygodne.

Robili to raz po raz, próbując zrozumieć i doświadczyć temu przestrzeń.

Myślę, że ten budynek jest tak blisko, jak tylko się da odpowiedzią na ten ruch w stronę kulturowego renesansu.

To akurat zdrowe podejście, ale zakładam, że i tak musiało do ciebie dotrzeć, prawda?

Ten budynek, a właściwie jego biel, stojąc w środku miasta jak taka przestrzeń światła, daje mu wyraźną obecność w przestrzeni Warszawy.

On ma działać inaczej, ma zaznaczać swoją obecność dzięki wrażeniu trwałości i ciężaru.

I to było potrzebne, bo jesteśmy pomiędzy pałacem, a zabudową komercyjną oraz mieszkaniami po drugiej stronie ulicy.

Dlatego zbudowaliśmy go jako tę białą przestrzeń światła, żeby to dzieła wewnątrz były na pierwszym planie.

Gdy światło wpada do środka, szczególnie na najwyższym piętrze, te galerie, w których prezentowane są niezwykłe prace, funkcjonują dosłownie w świetle Warszawy.

Dlatego budynek jest biały i wewnątrz, i na zewnątrz.

Zawsze mnie to fascynowało, bo jej prace zatrzymują i trzymają światło.

Umieszczenie dzieł sztuki w takich przestrzeniach, które zmieniają się wraz z porą roku i dnia, mocno wiąże je z tym miejscem.

I mam poczucie, że ta trwałość i ciężar, a z drugiej strony światło, sprawią, że to się z czasem obroni.

Nie jest efektowny ani ekstrawagancki.

I gdy tylko pojawiało się coś, co w jakikolwiek sposób było dekoracyjne albo zbyt efektowne, oni po drugiej stronie stołu mówili, nie możesz tego zrobić.

Stąd te wielkie okna i przestrzenie.

Idziesz przez budynek i nagle trafiasz do drewnianego pomieszczenia.

Siedzisz, patrzysz na miasto, łapiesz orientację, a potem ruszasz dalej.

To nie jest tylko budynek, który trzyma światło.

Centralne schody są miejscem dla ludzi.

Łączą ich, są przestrzenią społeczną.

Ta przestrzeń jest duża, bo szczególnie w galeriach i w części publicznej potrzebowaliśmy poczucia monumentalności.

Kolumny są ogromne, belki są ogromne, widzisz konstrukcję.

Piętra mają po 7,5 metra wysokości.

To wszystko po to, by stworzyć przestrzeń honorującą dzieła.

Nie mogliśmy zrobić sal na 3,5 metra wysokości.

Wszystko miało być w tej centralnej, mocnej przestrzeni.

Musieliśmy zbudować ten budynek nad metrem, prawda?

A było bardzo niewiele rysunków pokazujących dokładnie, gdzie to metro przebiega.

Na początku budowy długo zajęło nam dojście do poziomu terenu, bo trzeba było wkopać fundamenty wokół tunelu metra, które cały czas działało.

Inżynierowie z Buro Happold ustalili, że kolumny i belki mogą pojawić się tylko w określonym rytmie narzuconym przez przebieg metra i ten rytm nie jest równy.

To nie jest regularne 7,5 metra między kolumnami.

Tak to zaprojektowano, żeby przerzucić konstrukcję nad metrem.

I wtedy pojawiła się szansa, żeby cały budynek wyżej wyraził tę konstrukcję, żeby ten podziemny rytm stał się językiem architektury już nad ziemią.

Innymi słowy, wzięliśmy archeologię miejsca, to co jest w ziemi, nad metrem sprzed kilkudziesięciu lat i pozwoliliśmy, żeby to stało się strukturą budynku, a strukturę odsłoniliśmy, żeby była widoczna.

Mój ulubiony moment w budynku to wejście na najwyższe piętro.

Ja od siebie dodam, że oprócz tego tunelu to tam jest punkt dystrybucji energii elektrycznej oraz linia telekomunikacyjna i no cóż, przeprowadzenie tej inwestycji wymagało wielu badań, pomiarów i trójwymiarowych analiz.

wraz ze wzrostem obciążeń od tej nowej konstrukcji.

Oczywiście to były milimetry, tak zakładam.

No i to jest naprawdę niezwykłe, że pomimo tego poruszania się tunelu metra, no pociągi cały czas jeździły.

Mówiłeś bardzo poetycko o tym najwyższym piętrze i tym świetle, które jest dla ciebie tak ważne.

Jestem bardzo wdzięczny, że dach muzeum to w dużej mierze okna i szkło, czy czegokolwiek to jest zrobione, ale nie mamy tej całej infrastruktury, którą zwykle widzimy dzisiaj na dachach nowoczesnych budynków.

To znaczy te kominy wentylacyjne, szyby, przewody, ta cała infrastruktura bywa wypchnięta na dach,

Chcieliśmy, żeby niemal każda przestrzeń miała dostęp do światła dziennego, z wyjątkiem kilku miejsc na poziomie od plus jeden, które Joanna chciała mieć jako ciemne, żeby tworzyć wystawy w bardziej kontrolowany sposób.

Ale poza tym zależało nam na dziennym świetle, zwłaszcza w galeriach na najwyższym piętrze.

Bo uważam, że kiedy w końcu docierasz na najwyższe piętro, to światło staje się świętowaniem.

Dlatego w tych przestrzeniach o wysokości 7,5 metra tak ważne było, żeby każda z nich miała dostęp do światła dziennego.

Dużo mówisz o świetle i bieli tego muzeum, ale tuż obok projektujesz drugi budynek, Teatr TR Warszawa, dawniej Teatr Rozmaitości, który będzie przeciwstawny, będzie zupełnie czarny.

I tutaj się od razu nasuwa skojarzenie z Yin i Yang, z przeciwstawnymi pierwiastkami, symbole równowagi, balansu, spokoju, który być może mają przynieść tej strasznie kakofonicznej przestrzeni.

Czy to jest dobry trop, czy może chodziło ci jednak o coś zupełnie innego?

Wiesz, w trakcie tego procesu byłem na wielu spektaklach TR Warszawa.

Chodziłem też na przedstawienia w Stanach, więc trochę tego teatru w życiu widziałem.

Dlatego wchodząc do tego budynku, wchodzisz do przestrzeni, która jest czarna.

To trochę jak w muzeum.

Tam dzieła sztuki mają być na pierwszym planie, więc wnętrza są białe, jasne, dają obrazom tło.

Natomiast w teatrze, kiedy przekraczasz próg, lądujesz w ciemności.

Gdyby te przestrzenie były białe albo kolorowe, ten efekt by się rozmył.

Fasada teatru ma być metalowa, a nie betonowa tym razem.

Chcieliśmy też nadać temu budynkowi poczucie trwałości.

Ta druga część placu Defilad naprzeciwko muzeum i teatru będzie pewnie już zabudowana, albo nie będzie, ale jak sobie to wyobrażasz?

Co powinno się pojawić po drugiej stronie?

Patrzę na to, jak miasto, szczególnie młodzi ludzie, przyjęło budynek muzeum.

I kocham to, że młodzi ludzie już teraz doświadczają tej architektury i myślę, że podobnie doświadczą nowego budynku TR.

Dlatego w TR mamy ogromne drzwi, żeby można je było otworzyć, żeby ludzie mogli przechodzić.

Zobrażamy sobie, że podczas prób reżyser może chcieć, żeby ludzie siedzieli na schodach po północnej stronie i patrzyli, jak nakłada się makijaż.

Widownia jest w środku, ale teatr zwykle jest tak bardzo zamknięty, odwrócony plecami od miasta.

Po jednej stronie masz sztuki wizualne, po drugiej sztuki performatywne.

No to co w takim razie powinno powstać po tej drugiej stronie?

Nie mam aż tyle mądrości, żeby to rozstrzegać.

Myślę, że to powinny być budynki kultury, które budują i domykają Centrum Kulturalne Warszawy.

Mam jednak obawę i nie tylko ja, również niektórzy krytycy, czy dyrekcja tego teatru będzie chciała tak naprawdę utrzymywać tę otwartość.

Czy te bramy potężne, wysokie na 14 metrów będą faktycznie otwierane tak często jak sobie wyobrażasz?

Polska jesień bywa trudna, a raczej czasami nie bywa.

Listopad i grudzień to nie są te miesiące, w których Warszawa pokazuje się od najlepszej strony.

Nie boisz się, że ta piękna idea instytucji otwartej na ludzi zostanie ograniczona przez takie prozaiczne powody jak właśnie pogoda czy brak woli chociażby, żeby otwierać teatr i kłopotać się konsekwencjami tego otwarcia.

Pozwolicie, że wtrącę małą anegdotkę a propos tych przycisków, które otwierają różne rzeczy.

Pewnie tam jest jakieś zabezpieczenie, ale rzeczywiście jest to jeden wielki, duży, czerwony przycisk i tak sobie wyobrażam, że będzie to wyglądać też w teatrze, chociaż tam być może przycisk będzie czarny.

Tam coś się dzieje codziennie i myślę, że teatr będzie podobny.

Będą trzy różne przestrzenie do występów.

Wiem, że w trakcie budowy muzeum często przyjeżdżałeś do Warszawy, bo lubisz mieć kontrolę nad detalem.

Czy w przypadku teatru też będziesz tutaj przyjeżdżał, żeby doglądać gospodarskim okiem, jak idzie budowa?

Będziemy budować z taką samą troską jak muzeum.

Patrzyłem na to z zachwytem.

Potem wyszedłem z namiotu i szedłem z człowiekiem odpowiedzialnym po stronie wykonawcy za beton.

I wierzę, że to samo wydarzy się przy teatrze.

Ludzi, którzy pracowali materiałem, światłem, dotykiem architektury i doświadczeniem przechodzenia przez przestrzeń.

O, powiedziałeś o doświadczeniu przechodzenia przez przestrzeń, a powiedz mi, jak ten budynek zachęca, żeby do niego wejść, żeby wejść w tą przestrzeń właśnie.

Chciałem więc zrobić przestrzeń przejścia.

A potem, kiedy przechodzisz pod pierwszą betonową płaszczyzną, trafiasz do przestrzeni wysokiej na 5,5-6 metrów.

To była sekwencja przestrzeni.

Zimą oczywiście Warszawa bywa dość ciemna, więc potrzebujesz więcej sztucznego światła.

Były jeszcze inne rzeczy, ale to są trzy najważniejsze.

Im dłużej na niego patrzę, im dłużej myślę o tym kawałku Warszawy, zachęcam do oceniania nie tylko architektury, ale również tego podcastu, bo im więcej ocen oczywiście jak najwyższych na Spotify'u i YouTubie i Apple Podcast, to tym bardziej lubią te algorytmy, a te, mam nadzieję, wartościowe treści niosą się coraz szerzej.