Mentionsy

Dietetycznie Zakręcony Podcast
Dietetycznie Zakręcony Podcast
18.04.2025 10:25

49#. Schudła 20 kg, ale zmieniła o wiele więcej - historia Kariny

„Schudłam 20 kg, ale zmieniłam o wiele więcej…” – rozmowa z Kariną, kursantką kursu Skutecznego i Trwałego Odchudzania

W tym odcinku oddaję głos Karinie – mamie trójki dzieci, w tym dziecka wymagającego codziennej opieki i rehabilitacji, która w swoim życiu przeszła bardzo wiele.

Toksyczny związek, samotne rodzicielstwo, walka o zdrowie psychiczne… a mimo to – postawiła na siebie.

Karina opowiada, jak dzięki kursowi schudła 20 kg bez efektu jojo, ale co ważniejsze – nauczyła się stawiać granice, dbać o siebie i nie odkładać siebie na później.

Usłyszysz m.in.:
• dlaczego wcześniej każde podejście do odchudzania kończyło się fiaskiem,
• jak wyglądało jej życie, zanim trafiła na kurs,
• co dała jej psychodietetyczna praca – nie tylko z jedzeniem, ale i z emocjami,
• jak to możliwe, że mimo trudnych momentów jej waga się utrzymuje,
• i dlaczego dziś mówi: „To nie był kurs odchudzania. To była moja terapia.”

To niezwykle poruszająca, szczera i inspirująca rozmowa, która może być dokładnie tym, czego dziś potrzebujesz, by dać sobie szansę.

Jeśli czujesz, że też czas w końcu postawić na siebie – zapisz się na listę oczekujących na kurs: https://dietetyczniezakrecona.pl/kurs/

#odchudzanie #dieta #skuteczneodchudzanie #metamorfoza

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 173 wyników dla "WA"

Gotowa?

Cześć, witam Was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku naszego Dietetycznie Zakręconego Podcastu.

Dzisiaj kolejny wyjątkowy odcinek, bo przed Wami Karina, moja kursantka pierwszej, drugiej, trzeciej edycji kursu.

Skutecznego i trwałego odchudzania, więc dzisiaj porozmawiamy o tym, dlaczego Karina tak cały czas do mnie wraca i co jest takiego wyjątkowego w kursie w takim razie.

Jakbyś mogła powiedzieć, wiesz, kilka słów o sobie, to byłabym przeszczęśliwa.

Witam Was wszystkich.

Moje dzieciaki, cała trójka deficytowa, więc mam co z nimi robić.

I właściwie moim celem poszukiwań było, jak ogarnąć budżet.

Czyli nadal próbowałam

Rozmawialiście wtedy właśnie o oszczędzaniu a diecie, a problem wagi też był moim problemem, bo wtedy nieuchronnie zbliżała się trzycyfrowa waga.

Zaczęłam obserwować po tym live ciebie i twoja energia to wszystko sprawiło, że coraz... Ja przerzuciłam bardziej z Beaty na Paulę.

Pamiętasz pewnie, że było to duże wahanie u mnie, ze względu na to, że finansowo stałam bardzo kiepsko.

Popatrzyłam, skorzystałam, wahałam się właśnie.

Wahałam się nie ze względu na to, czy to da efekt, czy...

I no wyda, a będzie jak zawsze, bo to nie były moje pierwsze próby z ogarnięciem swojej wagi.

Tak właśnie analizowałam ostatnio, jak to moje życie wyglądało wcześniej, to tak naprawdę próbowałam wiele razy, bez żadnych efektów.

Ja nie miałam większych problemów z wagą, poza tym, że nie akceptowałam swojego wyglądu, do pierwszej ciąży.

Podczas pierwszej ciąży ja bardzo się pilnowałam, żeby nie przytyć za dużo.

Nie, ja po ciąży gubiłam, wracałam zawsze do wagi sprzed, ale miesiąc, dwa i nagle się robiła górka.

Jeszcze jeden aspekt, trochę trwało zanim ja w pierwszą ciążę zaszłam.

Taka była mowa i jedyne efekty jakie mi dało, jeśli chodzi o zrzucenie wagi, to kiedyś właśnie ze szwagierką, nie pamiętam ile czasu jadłam tą zupę kapuścianą, ale to jest jedyne co pamiętam, bo było tego tyle.

W tej chwili nie jestem w stanie powiedzieć, ile razy się odchudzałam, jakich diet używałam, czego.

To był okres takiego podejmowania decyzji o rozmowie.

Powiem Ci, że Twoja historia, no kurczę, aż wiesz, mrozi krew w żyłach, bo przez takie takie z doświadczenia, no to nawet boimy się jeść i to jest takie, potem właśnie jest takie jedzenie też właśnie słodyczy, wiesz, poza domem na szybko, no bo w domu nie masz tej możliwości zjeść w spokoju, więc jakby ta uważność jedzenia, ta

Nauka przygotowania posiłków.

W ogóle cieszę się, że wiesz, po tylu latach teraz jesteś w zupełnie innym miejscu i masz fajny związek, fajną relację i to już jest za tobą, że wiesz, pomimo takich ciężkich doświadczeń potrafiłaś zawalczyć o siebie i postawiłaś na siebie wtedy, nie?

Tak, i trafiłam na człowieka, który był w stanie też zawalczyć, bo miał co.

Próbować.

To są rzeczy, które jeszcze gdzieś są nieprzepracowane.

Ze względu na to, że moje życie było zawsze skoncentrowane na osobach trzecich.

I tutaj może też trochę słowa mamy gdzieś kiedyś, no masz dzieci, to teraz jesteś mamą i nie możesz patrzeć na swoje potrzeby, musisz zabezpieczyć potrzeby dzieci.

Ona to wszystko gotowała, wiesz, cztery różne obiady, a pracowała po 12 godzin dziennie.

Tylko u mnie to się rozgrywało na tym, że pod tym kątem ja byłam... zasadnicza.

Tego całego repertuaru, który ja mogłam ugotować, ten nie je tego, ten nie je tego, ten nie je tego, zostają mi trzy potrawy.

I właśnie na etapie, jak myśmy się spotkały, to ja doszłam do tego, że ja przestałam gotować obiady.

Ja przestałam gotować, ja szukałam powodów, się zastanawiałam, bo mówię, te obiady w tym moim poprzednim związku były zawsze na bieżąco, zawsze był obiad, zawsze wszyscy mnie chwalili, a jednak ten związek się posypał, to się wykrzaczyło.

Inna sytuacja była taka, że ja po rozwodzie wróciłam do rodziców i tam gotowała mama.

Ja pracowałam, zajmowałam się dziećmi, jak byłam poza pracą, gdzie pracowałam też po 12 godzin albo miałam zmiany sześciogodzinne, ale też i dojazdy, to wszystko.

Także jednak dziećmi w większości też się chyba w tym okresie zajmowała babcia.

To trochę nas próbowali swatać.

I to była jedna z trudniejszych decyzji, bo mój obecny mąż był kawalerem, ja miałam już dwójkę dzieci, miałam już czterdziestkę na karku i mówię co, jeżeli się chcemy wiązać i chciałbyś mieć także swoje dziecko, nie tylko tą moją dwójkę, to sorry, ale nie mamy czasu.

Ja na kursie się nauczyłam tego, że jestem przecież jeszcze ja i tak naprawdę jestem najważniejsza w tym wszystkim dla siebie.

Cieszę się, że wiesz, że to też było totalnie jakby, wiesz, kurs o odchudzaniu, a tutaj miałaś taki moment, że kurczę, no ty jesteś ważna i warto też zadbać o siebie i swoje emocje, no bo właśnie szczęśliwa mama to szczęśliwa rodzina.

Ja po prostu was potrzebuję.

Nie tylko to jest jakby twoja wiedza i jakby bierzesz to dla siebie, ale dajesz tę motywację, to wsparcie też innym na grupie i to jest super, nie?

Mamy już umówioną wizytę, żeby zdiagnozować Amelę.

W międzyczasie nieoficjalnie ja też jestem zdiagnozowana jako ADHD-owiec.

Ale wiesz, cieszę się, że właśnie pomimo takich zawirowań prywatnych, rodzinnych, to wiesz, jakby stawiasz na siebie i no i właśnie opowiedz, ile ci się udało zrzucić, jak to teraz wygląda ta twoja relacja z jedzeniem, czy to jest właśnie zasługa kursu, czy po prostu moich diet?

No to ja powiem tak, jeżeli ktoś chce schudnąć i bawić się w takie jojo, chudne tyje, chudne tyje, to kupcie dietę i trzymajcie się tej kaloryczności, którą wam wyliczono i spoko.

Bo to jest taka huśtawka później, bo aha, skończyłam, osiągnęłam wagę, odkładam dietę na półkę i...

Ja nie tylko zaczęłam odpowiednio jeść, ja nie tylko weszłam w redukcję, nie tylko zaczęłam trochę aktywności, gdzie szukanie mojej aktywności trwało bardzo długo, a okazała się najprostszą z możliwych, którą akceptuję.

No tak jak mówię, zaczęłam dbać o siebie, zaczęłam dostrzegać siebie i zaczęłam walczyć o siebie.

Nie będę Wam wymyślać, jecie co jest, albo... Tego się boczam u Ciebie.

Albo jecie co ugotowałam, albo nie jecie, no.

Tyle rzeczy zmieniłaś i właśnie to, co podkreślasz, że to waga jest teraz stabilna, że właśnie to nie jest tak, że trochę, tak jak w dietach, że trochę schudniemy, potem jakby się nagradzamy tym i ptyjemy i tak jest wkoło Macieju, no tylko właśnie ten efekt u Ciebie no już dosyć długo się trzyma, nie?

Na tym poziomie, kiedy wpadłam i waga się zatrzymała.

Jest to wahanie, bo wiadomo, że jak masz redukcję, to ci się buja, tak?

Jest jeden taki aspekt, może mało to, że tak powiem, medialne będzie, ale im więcej siedzę, tym mam większy problem z wypróżnieniem się, więc i ta waga wskazuje więcej.

Powiem szczerze, że mi się bardzo uregulowało właśnie wypróżnianie, jak zaczęłam chodzić, zaczęłam robić te kroki.

Ale nawet kiedy miałam bardzo zły czas teraz i nie szykowałam sobie na przykład wynosów na takie podróże, umiemy zjeść inaczej.

Kiedy coś bym jeszcze i właśnie coś słodkiego, no to obiorę sobie jabłka, pochrupię, bo one też pochrupią, także, a to chrupanie ważne.

Nie wiem, czy tak cię życie lubi testować, czy po prostu... Ja nie wiem, dlaczego akurat tak padło na cewie, ale bardzo często są, no bardzo, bardzo trudne, bardzo... Jezu, jeszcze plus twoja historia z tyłem me.

Nie, wrócić do tego, nie wrócić do tych starych nawyków, no bo mózg jeszcze, no jak są jakieś trudne sytuacje, no to on wraca myślami jakby do tego, co jest znane w takich sytuacjach, a u Ciebie te nawyki są tak mocno zmienione, że jakby to jest ten nowy Twój stój życia, więc jakby, kurczę, to jest super dla mnie, że wiesz, ta waga spadła, zredukowała się po 25 kg?

I to jest stałe, pomimo naprawdę dużo... raz na pół roku naprawdę coś się u Ciebie... Chociaż jeszcze był raz moment taki, ale to był krótki momencik, że do tych pięciu dochodziło, ale to nie było na tyle jeszcze ustabilizowane.

I to jest właśnie zasługa kursu, bo ktoś by powiedział, o Jezus, 3 lata i ona jeszcze nie zredukowała.

To nie jest tak, że ja idę gdzieś tam jeszcze i tak rozmawiam z innym terapeutą czy coachem odnośnie planowania dnia.

Nie, ja do tej pory nie potrafię zaplanować.

Do tej pory nie nauczyłam się planować posiłków, bo moje życie jest bardzo chaotyczne.

Bo przychodzi dziecko mi z praktyki albo z pracy, przychodziła z Biedronki, ja sobie zdaję sprawę, ona jest tak deficytowa.

I ja biorę to pod uwagę, tylko że tak naprawdę w drugą stronę to do mnie nie wraca.

Przez naszą znajomość widzisz, jak zawalczyć o siebie.

No bo mama zawsze, o mama śpi mało, mama do drugiej sprzątała, mama do drugiej gotowała.

Bo to jest też ważne, żeby nie być z tym wszystkim sam, samą, samej.

Tylko Ty musisz dawać radę.

Oni mają prawo do nie dawania rady.

Ja powiedziałam mojemu osiemnastolatkowi i córce dwudziestoletniej prawie, słuchajcie, albo się weźmiecie za coś, albo weźcie się wyprowadźcie i się utrzymujcie sami, bo wam to źle, no to spoko.

Fajnie, że potrafisz, wiesz, powiedzieć, że... no bo to już są praktycznie dorośli ludzie, którzy właśnie powinni w razie czego, w razie WA, różne są sytuacje, ogarnąć...

Są sami na zasadzie, że kurczę no ugotować, zrobić zakupy, zrobić pranie, że to właśnie no za niedługo no to właśnie oni wyfruną i to co jest ważne, żeby właśnie dzieci przygotowywać takiego dorosłego życia, ale to jest właśnie trudne, jeżeli żyjemy właśnie w ciągle takim pośpiechu no i nam się wydaje, że na przykład nasze dzieci to są ciągle dzieci, a to już są dorośli i fajnie właśnie prosić o tą pomoc, fajnie też pokazywać im, że kurczę no

No jak się nie podoba, no to zawsze można, ale to co jest fajne, to ja myślę, że oni jak się wyprowadzą i za jakiś czas wiesz, zachłysną się tą wolnością i zobaczą ile jest obowiązków, no to potem docenią mamusię, nie?

Bo wsiada nie w ten na stacji, gdzie są tylko dwa perony.

Także nie, ja uważam, że jednak...

A synowi kiedyś powiedziałam, mąż się tak odgrażał, wyprowadza się jak tylko 18, w końcu mówię, okej kochanie, a do męża siedzącego mówię, pamiętaj jak on się wyprowadzi, zamki zmienimy, dobrze?

Że długo nie potrwa, kiedy syno i wróci mamo.

Tu podjadałam, tu coś tam, tu princeska, a tu tutaj sobie odejmę z kaloryczności, ale to wszystko nie... To nie jest tak, że ja na przykład zrezygnowałam.

I, o widzisz, z tym się Ci nie pochwaliłam.

Ja już nie wchodzę codziennie na wagę.

Tyle lat to trwało, żebyś z tego odkupił.

I powiem szczerze, że jak na nią wejdę, patrzę, o i tak chyba trochę więcej, patrzę, aha, tu mam ciuchy, ostatnio się ważyłam tak, a dobra.

Okej, ale to jest dzień, dwa i wracamy.

Powiesz szczerze, że już nie umiem zjeść śniadania niezbilansowanego takiego.

To jest rzecz, którą jeszcze muszę wypracować.

To jest moje odkrycie sprzed paru dni, że po prostu nadal nie wypracowałam sobie uważności.

Uważnego jedzenia i wiem, że to jest rzecz do wypracowania i do pochylenia się przede wszystkim nad tym.

Uważność, fajnie.

Każdy kurs jest przeprowadzony inaczej, za każdym razem lepiej.

Za każdym razem to samo, czy... Nie, ja za każdym razem odkrywam coś o sobie innego.

No plus nauczenie się właśnie komponowania tych posiłków.

No musiałam gotować takie, ale też i nauczyłam się właśnie gotować dla wielu.

Nie uświadczysz w lodówce, bo bym wywalała.

Tutaj trochę Beata się odzywa, skoro mam wywalać, to nie kupuję.

No Ty jesteś, powiem Ci, taką królową z zamienników, bo zawsze coś po swojemu, co jest mega fajne, no bo właśnie nie idziesz sztywno z tymi przepisami, tylko właśnie bawisz się tym, no i na zasadzie właśnie, że jak, nie wiem, nie będziesz mieć tej kartki przy sobie, to sama jesteś w stanie właśnie tak zbilansować te posiłki, patrząc w ogóle właśnie w to, co masz w lodówce.

Ja jestem bardzo z tego dumna, że właśnie jesz intuicyjnie, a ta waga właśnie jest stabilna u Ciebie.

Przerwa na zasadzie jem intuicyjnie i niech ta waga sobie postoi, nabrać takich zasobów energetycznych, no bo też właśnie jeżeli tutaj jest walka z depresją, są jakieś problemy, to nie o to chodzi, żeby to odchudzanie było piątym kołem u wozu i nam jeszcze brało te zasoby.

Tak, bo to nie o to chodzi, żeby sobie jeszcze dowalać, tylko właśnie...

Poszukać takiego, docenić taki czas, w którym właśnie, kurczę, to znaczy, że jak potem już zredukuję tom do tej wymarzonej sylwetki, to ja potem to utrzymam, bo teraz to jest taki etap, że bez problemu to utrzymujesz, nawet jak są gorsze dni, no bo właśnie to jest ekstra i dla mnie to jest najważniejsze, bo schudnąć

Tak, tak, bo powiem szczerze, że jeżeli, że tak powiem, korzystanie z diety mierzono by wykonywaniem właśnie

W tej chwili już to robię tak na oko nawet bez wagi.

Ważę jednak tylko te rzeczy takie, które używam rzadziej.

Ja uwielbiam warzywa, uwielbiam pomidorki.

Jeden posiłek miałby Cię opisywać, to serek wiejski i pomidory na śniadanie i strzypiorek.

Fajnie wiesz, że znalazłaś rozwiązanie, że to właściwie nie było tak, że na zasadzie to teraz pomidory ze śmietaną i teraz zajadam ten stres po stracie kogoś bardzo ważnego w twoim życiu.

No i jeszcze wiesz, no kurczę, super utrzymałaś te wszystkie, no właśnie to jest to, że u Ciebie te jedzenie intuicyjne, to jest to zjedzenie intuicyjne zdrowych posiłków, szukanie tych warzyw, bilansowanie tak właśnie, że widzisz, że okej, to mnie bardziej syci, to mnie syci mniej i jest, no to też jest taka uważność, jeszcze tego nie widzisz, ale to też jest taka uważność.

Na zasadzie, okej, to mi lepiej służy, ale szukasz rozwiązania, że może, wiesz, ta pieczona owsianka, na przykład w drugiej połowie dnia, jakby to jest też ta uważność na zasadzie, jak ja się czuję po tym posiłku.

To też jest taka samoświadomość, uważność i właśnie nauka takiego, okej, jak ja się po tym czuję, jak mi to służy, czy mi to nie służy.

Więc to jest super, że tutaj jest ta uważność u Ciebie.

No, w kolejnej audycji chętnie popracujemy nad tym, żeby wydłużyć, wiesz, tę uważność posiłku i... Znaczy przede wszystkim ja właśnie mam problem z tym, żeby jeść uważnie, bo u mnie w głowie zawsze jest gonitwa myśli, tak że ja nie...

Także nie ma tego, że... I to jest to, co miałam na myśli właśnie nad uważnością.

Zamiast się wykąpać, będę uszerować łazienkę.

Rozpakowuję tą zmywarkę.

Otwieram szufladę, żeby coś schować.

Zmywarka otwarta, w połowie rozpakowana, a ja już układam w szufladzie.

Ale wiesz, ja się bardzo cieszę, że mimo właśnie tej gonitwy myśli, mimo tego wiesz, takich zawirowań w życiu, te posiłki są u Ciebie właśnie takie stabilne i to, że jak właśnie są te gorsze momenty, wchodzi ten plan B.

A u mnie chyba to zabawa tymi posiłkami, typu tak mam przepis na pankejki.

Nigdy mi nie wychodziło za bardzo smażenie tych malutkich plecusków, bo zawsze je poprzypalałam, nie mogłam obrudzić, to mi się rozwalało.

No ale kupiłam w zeszłym roku Stefala i on ma taką przetwaneczkę i ja to ciasto na pankejki rozlewam na całości i robię takiego prostokątnego naleśniora.

Mówię, no miałam teraz okres taki bardzo trudny, więc pomimo tego zrezygnowałyśmy z Amelią w przedszkolu z Kateryną.

Dobra, będę gotować, mam twoje lunchboxy, spoko.

Bo ona faktycznie nie zje smarowanego pieczywa.

A Wiktoria mówi, mamuś, nie przejmuj się, bo panie już nawet do cateringu dzwoniły, żeby bułek nie smarować.

I taką pełną śniadaniówkę warzyw, plus te dwie suche bułeczki osobno.

I to jest na dwa posiłki dla niej i wiem, że zje ile da radę, ale pewnie nie zje wszystkiego.

Fajnie, że ta nauka zdrowych posiłków, większej ilości warzyw, że idę to właśnie tak rodzinnie, że w rodzinie to nie jest tylko ja się zdrowiej odżywiam, a wy tam ten, tylko że chodzicie w to razem, że to też tak fajnie na swoją rodzinę przemieniłaś.

Więc fajnie, że to wiesz, że to zdrowe odżywianie to nie jest tylko taki smutny obowiązek, tylko to jest naprawdę, wiesz, smakuje wam, całej rodzinie i właśnie jeszcze kolegom z pracy męża.

A myślisz, że, no nie wiem, na przykład tak porównując kurs, jakby ktoś się wahał, kurs, a indywidualne konsultacje ze mną.

Ale kurs ma tą przewagę, że masz jeszcze kontakt z dziewczynami.

To który element dla Ciebie jest taki najważniejszy, te spotkania grupowe, to wsparcie, że dziewczyny są?

Ja też z nich korzystam, ale ja już sobie gdzieś to tam potek, a wezmę sobie tego mielonego z tej wyższej warstwy, gdzie nie ma jeszcze tłuszczyku z cebulką, a tłuszczyku z cebulką sobie tak symbolicznie.

No czasem jej ten majonez wleci, ale ja go tak kocham, że jestem gotowa nawet pójść na spacer, żeby go spalić, jeżeli tutaj gotuje mama jeszcze, czyli odchodzi mi to gotowanie.

Nie używam zupełnie.

3 kg kupowała, 2 kg jeszcze jest niedospoczęte.

Czyli zdecydowana zmiana też tych poziomów słodkości.

Cieszę się bardzo, wiesz, cieszę się, że pomimo, wiesz, różnych zawirowań w życiu zawsze wychodzisz z nich obronną ręką na jakby z tym zdrowym stylem życia, że szukasz rozwiązań zawsze.

Także tak co byś powiedziała dziewczynom, które się wiesz wahają?

Walczyłam o te raty długo, więc dzisiaj są potwierdzone.

Także jakby tu jest też taka opcja, ale co byś powiedziała osobom, które się gdzieś właśnie wahają, bo boją się, że to będzie kolejna próba właśnie bez tego sukcesu, że to będzie kolejna, no że to znowu wyjdzie jak zawsze.

Po sobie powiem, nie ryzykuję, też się wahałam, wahałam się niemiłosiernie, bo był to bardzo trudny czas, ale już chyba kończąc ten pierwszy kurs powiedziałam, to była najlepsza inwestycja w życie.

Ponieważ w każdej sytuacji nie szukam tego, co mnie dobija, tylko staram się znaleźć pozytywy.

Justyna mnie wkręciła w szydełkowanie.

Próbuję ostatnio szydełkowania.

Wychodzisz nie tylko z wiedzą, jak sobie poradzić z jedzeniem tak, żeby zadbać o swoje zdrowie, ale wychodzisz z przyjaźniami, z ludźmi, którzy cię wspierają, rozumieją i to nie ma prawa się nie udać.

Ja w ogóle bardzo sobie też chwalę współpracę z Wami, no bo tak naprawdę gdzieś te relacje są dużo bliższe niż nawet z moimi takimi indywidualnymi podopiecznymi, no bo praktycznie codziennie jesteśmy w kontakcie.

Ja też bardzo Was sobie cenię, zawsze na Was mogę liczyć.

Sama wiesz, też miałam dużo kryzysów życiowych podczas tych różnych kursów i zawsze czułam się bezpiecznie z Wami, czułam się taka zrozumiana i wspierana.

Gdy się wahałam czy kolejną edycję otwierać, to wasze słowa mówiły, że to jest tak potrzebny produkt i tak potrzebne wsparcie dla kobiet, które mają problem, że ciągle wracają do tych starych nawyków, że poddają się czy podjadają.

I to właśnie dzięki wam w sumie powstaje ta kolejna edycja, no bo jak widzę wasze zmiany, jak widzę to ile wam kurs dał, to mam takie kurczę, żeby było więcej takich pięknych przemian w głowie.

I też wam bardzo za to dziękuję, że po prostu też jesteście takimi, mnie też uskrzydlacie.

Bardzo się cieszę też z tego, że to nie jest, znaczy ja tak tego nie czuję, że ja tam jestem, wiesz, jakimś takim nauczycielem, tylko że po prostu jesteśmy na tak, że się wspieramy tam, bo sama byłam w tym miejscu, co wiele z Was, jakby totalnie to rozumiem i też staram się, tak jak powiedziałaś, że każdy kurs jest lepszy, każdy kurs jest inny, bo też są inne potrzeby grupy, ale ja też, no właśnie, dużo więcej wyniosę z różnych szkoleń, też mam swoje doświadczenia.

No już Kinga dwa lata, też fajnie to tak wygląda, no i cieszę się, że będziemy widzieć się w kolejnej edycji.

No tak, powiem szczerze, że ja jestem na etapie takim, że owszem, ja chcę zredukować, ja to mam, ale to nie jest gdzieś takie, co mi się świeci przed oczyma i redukujesz.

Bo teraz jestem troszkę zszokowana po tej rozmowie, że tak poszła w takim kierunku, ale właśnie, że pomyślałaś o tych innych kobietach w tym wszystkim, wiesz, że chciałaś właśnie pokazać innym kobietom, że można, że da się być po tej drugiej stronie i to jest niesamowite, że wiesz, jeszcze w tym wszystkim, tej całej twojej trudnej historii poszukałaś właśnie tej szklanki do połowy pełnej i powiedziałaś, że jeszcze zainspirujesz inne kobiety, także no naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem.

To nie były jakieś tam złe odczucia czy złe traktowanie przez mojego byłego męża.

To była rozmowa z panią psycholog.

I jeszcze w tym wszystkim być inspiracją dla innych kobiet i tego kochana jestem bardzo dumna z Ciebie i bardzo, no bardzo, bardzo chciałabym Ci pogratulować z całego serca tej Twojej pięknej przemiany, takiej wewnętrznej, bo to zewnętrzna to jest właśnie tym efektem ubocznym.

I że jesteś właśnie, nie straciłaś tej takiej radości z życia po tych trudnych doświadczeniach, tylko dalej jesteś takim, no, takim promyczkiem i będziesz takim pięknym promyczkiem, promieniem w zasadzie na naszym kolejnym kursie, bo jestem pewna, że będziesz wspierać dziewczyny, właśnie dawać tą wspaniałą energię, to wsparcie i swoje super rady i no bardzo, no ja jestem przeszczęśliwa, że się poznałyśmy i no i... No ja również.

Doprowadziłam to do końca, bo no chyba u Beaty tak nie skończyłam do końca.

Także ja uważam, że to dało efekt wspólnie.

Naprawdę zrobiłaś kochana kawał dobrej roboty i jestem z Ciebie tak dumna i naprawdę jestem pod wrażeniem.

A dzięki kursom wiem, że właśnie zrobiłam ten kawał roboty, a nie, że tak powiem, siebie czuję, że w ciągu trzech lat na przykład nie zredukowałam tych moich zaplanowanych 30 kg.

Wtedy, kiedy będę na to gotowa.

I tak na ostatnie zdanie, jakbyś mogła jeszcze tak wiesz podsumować nie wiem w sumie co.

Może ja powiem, że... Nieważne, w którym miejscu życia jesteś.

A spróbować?

Może w postaci trzydniowego YouTube-u z posiedzeniem jego autorstwa?