Mentionsy

Crazy Nauka
Crazy Nauka
30.12.2025 06:00

147. Anatomia pierwszej pomocy

Co robić, kiedy ktoś obok nas traci przytomność? I dlaczego filmy to fatalny wzorzec, jeśli chodzi o resuscytację? Pytamy doświadczonego ratownika medycznego o to, co naprawdę liczy się przy udzielaniu pierwszej pomocy: co trzeba zrobić, a co można sobie darować - i dlaczego strach przed działaniem bywa groźniejszy niż brak wiedzy.
Naszym gościem jest Jan Jaszczyński - edukator i dydaktyk pierwszej pomocy, dowódca Jednostki Ratownictwa Specjalistycznego s12 (https://www.s12.pl/) oraz kierownik Katedry Ratownictwa Medycznego Akademii Medycznej Nauk Stosowanych i Holistycznych.

Posłuchajcie Podcastu Crazy Nauka!

Zachęcamy też do posłuchania naszej serii kryminalno-naukowej “Laboratorium zbrodni”, którą tworzymy we współpracy z Polskim Radiem. Znajdziecie ją m.in. na Spotify:
https://open.spotify.com/show/5Sw33l0P1o2vDOErG6VGL2?si=b3068c6d99a34dac

Polecamy również naszą serię poświęconą analizie teorii spiskowych. “Sekcja teorii spiskowych” dostępna jest na stronie Polskiego Radia, na Spotify i na YouTubie, bo to wideopodcast :) 
“Sekcja teorii spiskowych”:
https://www.youtube.com/playlist?list=PLZTuUgCmeGG6cRigivWs3HvsZBIr2ZdRv 
https://open.spotify.com/show/60LKeNI1gjweNju6P7Bpsu 

Jeśli podobają Wam się nasze podcasty, rozważcie wsparcie nas na Patronite - dzięki Waszym wpłatom będziemy mogli utrzymać cotygodniowy rytm ukazywania się nowych odcinków: 
https://patronite.pl/crazynauka

Jeśli wolisz jednorazowo postawić nam kawę, to super. Dzięki! 😊
https://buycoffee.to/crazynauka 

A tu znajdziecie nasze koszulki 😊
https://kreatorium.com/pl/c/Crazy-Nauka/109

Przygotowując ten odcinek podcastu, korzystaliśmy m.in. z tych źródeł:https://www.s12.pl/
https://kirm.org.pl/nowe-wytyczne-erc-2025-opublikowane/ 
https://pacjent.gov.pl/aktualnosc/pierwsza-pomoc-twoj-obowiazek 
https://www.nfz.gov.pl/gfx/nfz/userfiles/_public/dla_pacjenta/magazyn_ze_zdrowiem/nfz_nr_7.pdf

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 640 wyników dla "PO"

Czy pamiętasz, jak ułożyć człowieka w pozycji bocznej ustalonej?

I Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka.

Te około świąteczne odcinki, powiedzmy sobie szczerze, słabo się słuchają.

A teraz trochę mniej jest tych podróży, no chyba, że ktoś gdzieś wyjeżdża po rodzinie.

Poza tym nie ukrywam, że jest dużo innych atrakcji.

No w każdym razie stwierdziliśmy, że mimo, że ten poprzedni odcinek chociaż był o kosmosie, więc takim temacie, co lubicie, mimo, że się słabo słuchał, no to jednak spróbujemy.

Spróbujemy, bo obiecywaliśmy wam od dawna ten temat, a temat jest bardzo ciekawy, no i mocny i po prostu jest zwyczajnie ważny.

Czyli o pierwszej pomocy, a przede wszystkim o resuscytacji.

Tak, będzie się powtarzało.

A stąd się wziął, że ja byłem w sierpniu po raz kolejny na takim świetnym, naprawdę świetnym szkoleniu z pierwszej pomocy.

O nim jeszcze zaraz powiemy.

Szkolenie jest w ramach obowiązkowych, corocznych szkoleń w szkole, w której uczę i w tej szkole w Eurece bardzo polecam.

Otóż ja niestety nie uczestniczę w tych zajęciach z pierwszej pomocy, w których bierze udział Piotrek rokrocznie, ale za to miałam okazję brać udział w wielu różnych kursach pierwszej pomocy, w tym również w takich naprawdę specjalistycznych i rzeczywiście mocno praktycznych, które...

Tak, użyliśmy tego słowa na początku celowo, wiemy, że nie do końca jest prawidłowe.

Jeżeli, mam nadzieję, że nie jest tak, że wszyscy, którzy wiedzą, jak być powinno, się od razu zniechęcili i będziemy wyjaśniali tą kwestię tego masażu serca.

Ale wracając do tej mojej motywacji, od mojego ostatniego kursu pierwszej pomocy minęło już trochę czasu, ale nawet kiedy byłam z tym na świeżo, to naprawdę bardzo mocno myślałam o tym, żeby jednak nie trafić na taką sytuację, kiedy będę musiała tej pierwszej pomocy udzielić, bo po prostu...

bałam się i nadal się boję, ale już teraz mniej, bo po rozmowie z naszym gościem boję się znacznie mniej, tej sytuacji, że nie będę wiedziała, co zrobić.

To znaczy, że nie będę wiedziała, czy już należy takiej osobie udzielić pomocy, czy należy ją zostawić w spokoju i czy po prostu zwyczajnie nie zaszkodzę temu komuś, kto i tak już jest poszkodowany.

Widziałam na przykład, mijałam sytuację, w której widać było samochód po jakiejś stłuczce.

To zawsze z takim dużym niepokojem patrzyłam, czy już ktoś jest, czy są jakieś służby, które udzielają pomocy.

Czy ja przypadkiem nie będę musiała być tą pierwszą, która przystąpi do akcji pomagania.

Jeszcze na szczęście nie miałam, no nie wiem, chciałam powiedzieć okazji, ale nie było takiej sytuacji, w której musiałabym to robić.

Tym niemniej dla osób takich jak ja, które wiedzą mniej więcej, że powinno się, ale nie wiedzą od której strony zacząć, to jest właśnie ten odcinek.

Jeszcze tylko przypomnijmy, że możecie nas już w trzech podcastach słuchać, jak wiecie.

Poza tym są jeszcze te dwa z Polskim Radiem, czyli Trukrajmowo-Naukowe Laboratorium Zbrodni.

Tak, kto nie słuchał jeszcze, to bardzo zachęcamy, bo teraz jest przerwa świąteczna, więc nie pokazują się nowe odcinki, więc można trochę tych starych jeszcze nadrobić, a wiele osób chwali, nie ukrywam.

I dodam jeszcze, że można nas obejrzeć, bo sekcja teorii spiskowych to jest przy okazji wideopodcast i na YouTubie można podziwiać, jak się męczymy.

I poczytać komentarze, gdzie się dowiadujemy o sobie, swoim pochodzeniu, matkach, ciotkach, wszystkiego.

To są miejsca, w których możecie pomóc nam po prostu robić ten podcast i zawsze bardzo, bardzo wszystkich, którzy się tam pojawiają doceniamy, jak również doceniamy tych, którzy się tam nie pojawiają, tylko po prostu nas słuchają i przekazują informacje.

innym informacje na nasz temat, to jest super miłe, a jeszcze czasami jak nas ktoś gdzieś zaczepi, co się zdarza, nie powiem, że często, bo jednak podcast to podcast, a nie występy youtubowe, ale czasami się zdarza, że ktoś nas gdzieś zaczepi.

Dobra, powiem to, powiem to.

Tic-tic-boom polecamy.

I kiedy wychodziliśmy, zaczepiło nas dwóch panów i jeden powiedział, że widuje nas właśnie w podcaście Sekcja Teorii Spiskowych, bo ogląda na YouTubie.

Naszym dzieciom szczęki opadły, wreszcie mogliśmy im jakoś zaimponować.

No wiem, no ale wiesz, zawsze to tak, gdzieś jest w sferze domysłów i tak dalej, bo ktoś was rozpoznaje.

Miałem taką myśl, że to wyglądało jakbyśmy temu panu, pozdrawiamy pana, gdyby nas przypadkiem słuchał, że jakbyśmy temu panu dali dwie stówy w łapę, żeby tak przyszedł i tak ten.

Wiem, że już tutaj rączki świeżbią i uszy i za długo gadamy, ale czasami chcemy ze pogadać.

I tu o nim można spokojnie powiedzieć, że to jest w zasadzie człowiek-instytucja.

No to przede wszystkim jest edukatorem i dydaktykiem w obszarze pierwszej pomocy.

Ponadto z wielu różnych funkcji, które pełni w rozmaitych organizacjach i instytucjach.

Pozostaje nam bardzo istotna informacja, mianowicie, że jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.

Idę sobie po ulicy, widzę człowieka leżącego gdzieś na chodniku.

To jest to, co zawsze podkreślamy.

Najważniejsze jest bezpieczeństwo ratownika, pomagacza, pierwszopomagacza, pomocnika, jakkolwiek będziemy chcieli to nazywać.

I to dotyczy tak samo zawodowców, jak i osób cywilnych, postronnych, każdego z nas.

To nasze bezpieczeństwo jest absolutnym priorytetem, bo po pierwsze zawsze mówimy, że chcemy, ja jako uczący, nauczyciel często powtarzam, że chcę szkolić żywych ratowników, a nie martwych bohaterów, więc trzeba o to swoje bezpieczeństwo zadbać.

Więc widzisz tego człowieka, musisz najpierw ocenić sytuację, dlaczego on tam leży, czy cokolwiek, co spowodowało, że on tam leży, nie będzie za chwilę zagrożeniem też dla ciebie.

Bardzo duży nacisk na to zawsze kładziemy podczas wszystkich szkoleń.

Wszyscy, którzy szkolimy z pierwszej pomocy i uczymy w ratownictwie podkreślamy to.

prawnie mamy obowiązek udzielać pomocy i jedyna taka w cudzysłowie furtka, bo to nie chodzi o to, żeby się wymygiwać, ale jedyny powód, który cię usprawiedliwia, to jest właśnie brak bezpieczeństwa własnego.

Czyli na przykład leży ten człowiek, ale pogryzł go agresywny pies i ten agresywny pies jest obok.

I ty podbiegasz, a obok przejeżdża rowerzysta, który przez to, że kucnęłaś, przy nim cię nie zauważa, uderza cię czy pedałem, czy kierownicą, czy kolanem.

I za chwilę mamy dwie osoby poszkodowane.

Więc najważniejsze jest zawsze moje bezpieczeństwo, tego, który pomaga.

I od razu w automacie zachęcamy do tego, żeby to swoje bezpieczeństwo wzmacniać w ten sposób, żeby znajdować sobie osoby do pomocy.

Czyli jeżeli nawet sobie szłaś sama ulicą i widzisz, że gdzieś tam leży ta jedna osoba, możesz do niej zawołać z daleka, zaraz o kontakcie z tą osobą sobie powiemy.

Ale też warto się rozejrzeć i zobaczyć, czy jak ktoś tam inny nie idzie, to powiedzieć, halo, proszę pani, bo tu ktoś leży, zostanie pani sekundę ze mną, pomoże, tak?

Ty chcesz jej pomóc, a ona może być zagrożeniem.

Powiedzmy, że właśnie ktoś mu przed chwilą uderzył i on stracił z tego powodu przytomność, więc jak zacznie odzyskiwać przy tobie tą przytomność, to ostatnią, którą będzie pamiętał, to był akt agresji.

Może mieć jakiś problem neurologiczny, który spowoduje, że się będzie zachowywał nieswojo.

Więc warto, żeby jak ty zaczniesz przy tym człowieku działać, to żeby ktoś wiedział, że ty tam poszłaś, że ktoś tam jest obok.

Czy to znaczy, że jeżeli jest na przykład ciemno i jest taka sytuacja, że ktoś może mnie nie widzieć, to ja proszę tę osobę, która ma mnie pilnować, nazwijmy to, i asystować mi przy tej pierwszej pomocy, żeby na przykład włączyła światło latarki, czy też w jakikolwiek inny sposób sygnalizowała, że tu jesteśmy.

Tu nie ma takiej zasady, że jesteśmy w stanie powiedzieć, że jest kanon zachowań, że masz checklistę do zrobienia i tak dalej, tylko taki zdrowy rozsądek.

Wy nurkujecie, więc dla was bycie pod wodą jest sytuacją komfortową.

Ja nie nurkuję, w związku z tym, jak myślę sobie, że mam być pod tą wodą, czułbym się...

Więc ty masz sobie stworzyć sytuację, która będzie dla ciebie potencjalnie bezpieczna lub potencjalnie bezpieczniejsza lub przynajmniej taka, że będzie jakiś plan awaryjny, plan B, plan C. Być może ta jedna osoba, którą zawołałeś, za chwilę zatrzyma obok jakiś samochód, za chwilę będzie was więcej, może się okaże, że będzie jakiś sprzęt, więc zawsze na to zwracamy uwagę.

żeby próbować w pozytywny sposób zaktywizować przynajmniej jedną, dwie, trzy dodatkowe osoby do działania.

I co robię potem?

To jest podstawowe pytanie.

Ja się przez całe lata na szkoleniach śmiałem, że moje trzy w życiu udzielania pierwszej pomocy, które miałem, to były właśnie takie, że leżał sobie pan, akurat te trzy razy to był pan, leżał sobie pan na trawniku, wszystkie rzeczy były w Warszawie, w Śródmieściu.

A pan na to powiedział, kierowniku, jest okej.

Dorosły facet leży, skoro gada, oddycha, skoro... no a pewnie spożył.

Fakt taki, że jeden z nich leżał na schodach takich do wejścia do budynku, może kojarzycie na bieleńskiej redutę Narodowego Banku Polskiego, taki zabytkowy budynek i on tam leżał na tych schodach, jednak...

Spojrzałem na niego, mówię, ale kochany, byś zlazł z tych schodów i tu na ławkę się przeniósł albo na trawkę obok, no bo tak leżysz, tu zaraz ktoś się przyczepi, straż miejską zawoła, tak coś tam.

On mi wtedy opowiedział w niewybrednych słowach, czym się zajmuje moja mama i mama przed nią, czym się zajmowały.

Na wiele pokoleń dowiedziałem się dużo rzeczy o mojej rodzinie.

Moje udzielania te pomocy skończyły się na tym, że nawiązałem ten kontakt.

Natomiast jest to o tyle ważne, że stwierdzamy przede wszystkim, czy ktoś jest przytomny, zachowując swoje bezpieczeństwo na tym początkowym etapie.

I jeżeli on nam nie odpowie, ten człowiek, no to przechodzimy do następnego kroku, czyli musimy ten skrócić dystans i wprowadzamy jakieś bodźce dotykowe.

Jeżeli czujesz się bezpiecznie, pewnie, no to potrząsasz tą osobę za ramię.

Trochę trzeba sobie wyobrazić, tak jakbyś miała budzić kogoś, kto powinien wstać do szkoły, do roboty czy gdzieś tam, no i nie zareagował na budzik, tak?

Więc podchodzimy, czy potrząsnąć za ramię, najpierw lekko, potem trochę mocniej.

Jeżeli nie chcesz tej osoby dotknąć z jakiegoś powodu, no to możemy wziąć w rękę jakiś długopis czy, nie wiem, kawałek patyczka małego, ale też się trzeba nachylić.

Ja też zawsze po prostu mówię, wyobraź sobie, że to ty leżysz i zrób tak, jak ty byś chciał, żeby tobie ktoś zrobił.

No więc nikt z nas nie lubi być kopany, nawet delikatnie trzturchany nogą, bo to po prostu jakbyśmy mieli nogą robić, to byśmy sobie nogę podawali na dzień dobry, a podajemy sobie rękę.

Lekko przy takiej osobie się nachylamy, możemy ją jakoś tam lekko poruszyć.

Trzeba złapać za ramiona, potrząsnąć mocniej.

My często też na szkoleniach pokazujemy tak zwane bezpieczne bodźce bólowe, czyli miejsce, gdzie można kogoś ucisnąć w taki sposób, że na pewno nie zrobisz mu krzywdy, a zadasz stosunkowo silny bodziec bólowy.

który pozwoli z całą pewnością sprawdzić, czy ta osoba rzeczywiście jest głęboko nieprzytomna, czy nie.

W podcaście ciężko ten instruktor zrobić, więc zapraszam wszystkich na szkolenia, żeby z instruktorami sobie to przećwiczyć, ale są tak zwane takie miejsca,

Jeżeli osoba jest nieprzytomna, należy się nią zajmować i należy jej wezwać, i należy w tym momencie wezwać pomoc medyczną.

Czyli zanim przejdę do jakichkolwiek kolejnych kroków, wzywam pomoc.

Zresztą jak rozmawialiśmy, umawialiśmy ten podcast, to o tym wspominałem, że pierwsza pomoc, medycyna ratunkowa są bardzo dynamicznie zmieniającymi się dziedzinami.

Teraz mamy taki ekscytujący okres, gdzie pojawiły się nowe wytyczne Europejskiej Rady Resuscytacji.

To nie jest to prawo per se, natomiast są to te najlepsze praktyki, najlepsze wskazania w oparciu o badania, o wiedzę naukową, ale też o taką analizę tego, co najlepiej będzie, zwłaszcza w dziedzinie pierwszej pomocy, co najlepiej się realizuje, co jest najłatwiejsze, najprzystępniejsze dla ludzi.

Więc my, teraz pod koniec października zostały opublikowane nowe wytyczne i jedną z takich zmian w dziedzinie pierwszej pomocy, którą wskazujemy, istotnych jest właśnie to, że Europejska Rada Resultacji podkreśla, że jeżeli tylko stwierdziłeś, stwierdziłaś, że osoba jest nieprzytomna,

od razu dzwoń po gotowie.

I mówią o tym, że dzisiejsze telefony mają tą funkcję głośnika, więc jeżeli możesz to włącz, to nawiąż to połączenie, połóż nawet ten telefon, no bo drugim krokiem po sprawdzeniu przytomności automatycznym, odruchowym jest sprawdzenie oddechu.

czy ona jest, że ktoś leży na ulicy, czy jest w samochodzie w trakcie wypadku, czy w domu gdzieś tam, gdziekolwiek by to nie było, zawsze najważniejsze pytanie w pierwszej pomocy, na które sobie należy udzielić odpowiedzi, to jest to, czy ktoś oddycha.

Ale my możemy tak zrobić, żeby żył, bo na tym polega pierwsza pomoc.

Powiedzmy, mamy sytuację w domu, to jest okej, ale jesteśmy na wietrze, coś się dzieje, słychać szumy.

Żeby tylko domknąć nam tą poprzednią myśl, Europejska Rada Resursacji teraz podkreśla, że już na tym etapie chcemy tego dzwonienia na te numery alarmowe.

Czyli jak tylko powiedziałaś wiedzę, że ta osoba jest nieprzytomna,

Jedna jeszcze rzecz odnośnie tego sprawdzenia przytomności, tego podchodzenia stopniowego, to jest też element zabezpieczenia swojego bezpieczeństwa.

Jeżeli ten ktoś nie zareagował na to, że go zawołałeś, nie zareagował na to, że go potrząśniesz, nie zareagował na te wszystkie elementy, no to też wiadomo, że za chwilę będziemy musieli przy nim kłócać, robić różne rzeczy, będziemy go być może przewracać.

Rozpoczęliśmy proces tego wzywania pomocy.

Jeżeli jesteśmy w tej ekipie, czyli zawołałaś tego kogoś do pomocy, jedną, dwie, trzy osoby, to można też się podzielić zadaniami, oczywiście.

Czyli mówisz do tej osoby, którą zatrzymałaś, ten pan, co tu leży, jest nieprzytomny, proszę zadzwonić na pogotowie, proszę zadzwonić na numer alarmowy 112, na numer alarmowy 999, a ja sprawdzę, czy ta osoba oddycha.

No i teraz odpowiedź na twoje pytanie.

Powiem ci, że żadna.

Tak samo jak to, że nam się krzyczują drogi oddechowe i pokarmowe, więc możemy się zakrztusić.

Jeżeli sobie wyobrażacie osobę, która po prostu leży na plecach, jedną rękę kładziemy jej na czoło, drugą rękę kładziemy na żuchwę i odchylamy tą głowę do tyłu, zadzierając tą żuchwę do góry.

do wyczuwalnego oporu.

I może tak być, rzadko bo rzadko, statystycznie nie jest wiele przypadków, ale może tak być, że sam ten rękoczyn spowoduje, że ta osoba złapie oddech i będzie tak i już jakby to naprawiło tą sytuację.

Natomiast zazwyczaj spowoduje to udrożnienie tych dróg oddechowych, które jest nam niezbędne.

To nie jest tak, że tam jest stacyjka i ktoś włącz, wyłącz ten język, tylko to jest proces stopniowy, więc bardzo często taka osoba leży i wydaje odgłosy różne związane z tym, że jest w jakiś sposób patologicznie domknięte te drogi oddechowe, czyli pochrapuje.

w jakiś sposób.

No bo część z nas ma, chrapie, bo ma jakieś tam patologie oddechowe w tym ułożeniu dróg oddechowych i z tego to powstaje.

Coś tam, powstaje jakiś dźwięk na tym.

Wydaje z siebie jakieś takie chrapo, sapo, dziwne odgłosy, ale widać, że ten wysiłek oddechowy jest solidny.

Nachylamy się nad tą osobą w taki sposób, żeby nasz wzrok był skierowany w stronę klatki piersiowej i wykorzystując trzy zmysły.

bo widzę klatkę piersiową, słyszę, bo nadstawiłem ucho nad jego nos, jego buzię i czuję na moim policzku, bo jest zaraz ten policzek obok, spróbuję wyczuć oddechy, czy one tam występują.

I tu znowu jest kolejny moment, kiedy fajnie, jeżeli jest jakaś druga osoba, to może nam na przykład te 10 sekund policzyć, bo to rzeczywiście chodzi o to, żeby było 10 sekund.

Jeżeli tego nie ma, czyli mamy mniej niż dwa oddechy, nie jesteśmy pewni, czy są oddechy, ta osoba wydaje różnego rodzaju ruchy, na przykład to jest takie zjawisko, nazywa się to rybioddech, takie łapanie powietrza ustami, takie łapanie właśnie jak ryba wyjęta z wody.

ale nie idzie za tym wymiana gazowa, to to jest tylko tyle, że nasz układ neurologiczny jeszcze próbuje nadrobić, złapać to powietrze, tak jakby się z tej wody wyławiał, ale ponieważ nie działa aparat krążeniowo-oddechowy, no to nie ma oddechu.

Więc nie należy tego mylić z jakimiś takimi elementami, pochrapywaniami, jakimiś właśnie poruszaniami ust czy innymi rzeczami, tylko musi być to jednoznaczne.

I wtedy, jeżeli nie mamy albo nie mamy pewności, rozpoczynamy uciśnięcia klatki piersiowej.

Tak jakby to są te dwie podstawowe drogi.

W tej chwili pilnujemy... Ktoś mówi, że to nie jest błąd, to nie jest pomyłka, która powoduje jakąś dużą zmianę.

Myślę, że to dotyczy większości i tak mam nadzieję, że nikt nie będzie miał do mnie żalu, że tak powiem, ale że staramy się jako większości ludzi, którzy edukują w zakresie pierwszej pomocy trzymać jakąś taką dyscyplinę językową, żeby wykorzystywać podobne terminy, żeby nazywać pewne rzeczy.

Europejska Rada Resuscytacji w swoich wytycznych podkreśla ważność...

Jest w ogóle sens w podcaście opowiadać o tym, co to jest wysokiej jakości uciśnięcie klatki piersiowej, czy zapraszamy na szkolenie?

Znaczy zawsze zapraszamy na szkolenie, to jakby sobie ustalmy już teraz, natomiast... Zawsze zapraszamy na szkolenie, myślę, że możemy sobie o tym też powiedzieć później, żeby nie za wiele wątków otworzyć o kwestii szkoleń.

Możemy powiedzieć, możemy parę rzeczy powiedzieć, tak?

Jeżeli chodzi o, czyli tak, mamy sytuację, w której, żeby to sobie też tak troszkę porządkować, tak jak to robimy szkoląc, prawda?

Ktoś z nich dzwonił po pogotowie, ty sprawdziłaś oddech.

I teraz, jeżeli stwierdziłaś, że ta osoba oddycha, mówicie temu operatorowi, dyspozytorowi, poprawnie mówiąc, że mamy tutaj, jesteśmy w takim i takim miejscu, mamy tą osobę, ona jest nieprzytomna, ale oddycha, to będzie zresztą pierwsze pytanie takiego dyspozytora, operatora, czy jest przytomny i czy oddycha.

Wtedy taką osobę musimy położyć na boku.

Tak, to jest to, co zawsze wszyscy kojarzymy, te pozycje boczne, coś tam, coś tam.

Ja jestem, ja jestem, nie wiem, czy widzieliście może takiego mema, jest pozycja boczna ustalona i jest Sylwester Stallone, który leży na boku, jest podpisany u Stallona, on tak leży.

No tak, to było bardzo precyzyjnie nauczane na różnych kursach pierwszej pomocy.

To była zmora jakaś, bo wiesz co, ta układanka, te puzzle z rąk i nóg, że to upodkulić, to przeciągnąć.

Jezus Maria, znaczy naprawdę chyba stawiam piwo, może być bezalkoholowe temu, kto po upływie, nie wiem, roku albo dwóch lat takiego szkolenia z tym przekładańcem będzie w stanie go odtworzyć.

Ja robię takiego na szkoleniach sztuczkę, przepraszam tych, co będą na mnie na szkoleniach kiedyś w życiu, przepraszam, że im nie zaspoileruję, no ale...

Dochodzimy do tego momentu, ja się pytam, co mamy zrobić, no i pada hasło pozycja boczna, pozycja boczna bezpieczna, pozycja boczna ustalona, pozycja boczna bezpieczna ustalona.

No i w tym momencie mówię, ten kto to powiedział, mówię zapraszam.

Czy ja się kładę, czy drugi instruktor i proszę pokazywać.

I ludzi staje, osoba staje nad tym naszym pozorującym, poszkodowanym i to jest absolutnie 100 na 100, niezależnie z kim pracujemy przez te wszystkie lata, jakieś pojedyncze wypadki, że to tak nie zadziałało, że ten ktoś staje i pierwszy, który mówi, jak to było.

Więc ja z kolegami, z którymi pracujemy, koleżankami, od pewnego czasu ciśniemy ten temat w ten sposób.

Druga sprawa, jak wcześniej sam zauważyłeś, naszym problemem anatomicznym jest to, że rura oddechowa z rurą pokarmową łączą się.

Więc jeżeli ta osoba postanowi się zwymiotować, co się może zdarzyć?

Ta treść pokarmowa z różnych przyczyn może zacząć się ulewać.

to ta treść pokarmowa zatrzyma się i w związku z tym jest ryzyko, że wleje się do dróg oddechowych.

A przypominam, że to kwas solny i niefajnie się trawi płuca.

Wiesz co, to nawet to, czy tam trawi, czy nie, ale po prostu generalnie zatkany dostęp do płuc powoduje, że się dusimy i to jest... Na tym etapie to jest... Trawienie to później zapalenie płuc, ale to już inna rzecz.

problemy medyczne, z którymi pod warunkiem człowiek będzie oddychał, to dajemy sobie nadzieję, żeby wydziałać.

Więc na tym etapie najbardziej nas martwi, żeby on sobie tych płuc, a w zasadzie tej rury, tego dostępu, bo to nie jest tak, że człowiek zaleje sobie płuca, że wiesz, to tam wpłynie, ten worek się napełni, doskonale wiecie, że jest ciśnienia, podciśnienia i tak dalej.

Jeżeli on leży na boczku i ma ułożoną główkę w taki sposób, że gdybyś się zwymiotował, to się z niego wyleje na zewnątrz, no to mamy drugi problem rozwiązany.

I teraz bardzo często ludzie na pytanie, dlaczego jeszcze kładziemy człowieka na bok, to odpowiadają, bo można go zostawić.

I oczywiście, jeżeli jest ułożony w tej pozycji bezpiecznej, czyli tamto podgięte kolanko, łokieć, to ta pozycja jest stabilna, czyli on się nie przewróci z tego ani na brzuch, ani na plecy.

Tylko pierwsze podstawowe pytanie, dlaczego mielibyśmy tego kogoś zostawiać?

Właśnie, to co idziemy już, no nie idziemy do domu raczej potem.

I to jest też taka rzecz, jak ludzie się uczą często tej pozycji, to mają taki odruch ułożyć, połamać tą swastykę, jak ja się właśnie śmieję, tak?

Położył i od razu wstaje.

W momencie, kiedy położyłeś kogoś na bok, to pierwsza rzecz, którą musisz zrobić, to skontrolować, czy on dalej oddycha.

No bo w każdym tym momencie ta osoba, skoro jest nieprzytomna, bo też trzeba sobie powiedzieć, dlaczego było to wzywanie pomocy, to wszystko.

Więc jeżeli ktoś jest nieprzytomny, to to jest z jakiegoś powodu.

Czy to jest urazowe, czy to jest neurologiczne, czy to wynika z jakichś schorzeń, które on posiada.

My w ogóle tego w warunkach pierwszej pomocy, w warunkach prehospitalu, czyli ratownictwa medycznego, jakiejś medycyny przedszpitalnej, w ogóle większość tych rzeczy nie jesteśmy w stanie nawet diagnozować.

To, co musimy na tym etapie zrobić, to zabezpieczyć go w miarę możliwości, żeby ten stan się nie pogarszał lub jakby wojować z tym, który już jest.

Więc po przełożeniu jej na bok, my musimy kontrolować, czy on oddycha.

I nie chodzi teraz o to, wcale nie trzeba tego już tak robić, jak mówiliśmy wcześniej, z tym przykładaniem głowy takiej, bo to nie jest badanie, tylko wystarczy, że jeżeli wiemy, że on oddychał, że położymy mu rękę na brzuchu, na boku klatki piersiowej.

My często pokazujemy taki patent, że jedną rękę, którą należy na boku, kładziesz na brzuchu, a drugą na plecach, na wysokości brzucha, no i czujesz, że te ręce się od siebie oddalają.

Bo dalej w twoim scenariuszu, który od początku zaprojektowałeś, jest was tam powiedzmy trzy osoby, możemy się tak zgodzić, tak przechodziło jak dwie osoby, ty je zawołałeś, więc jesteście we trójkę.

Więc jedna osoba stoi, wypatruje tego pogotowia, kontroluje, czy ktoś nie przychodzi, czy jesteście dalej bezpieczni, a jedna osoba wzywała, jest na połączeniu z tym dyspozytorem, załóżmy, że ona cały czas trwa.

A ty sobie położyłaś tę osobę na bok i możesz cały czas te ręce tam trzymać, być z tą osobą po prostu, ty jej dalej pomagasz.

I dzięki temu, jeżeli ona zacznie odzyskiwać przytomność, to można do niej, bo tak może być oczywiście, możesz do niej mówić, pan tu leżał, jestem tu z panem, proszę się nie przejmować, pomagamy, pogotowie z drodze, on może za chwilę zacząć normalnie gadać, może się okazać, że on...

Poza tym cały czas to kontrolujesz, jeżeli on zacznie oddychać przytomność i zacznie zachowywać w sposób, który byłby dla ciebie niebezpieczny, masz czas się oddalić, odsunąć.

Drugą rzeczą, którą robimy w przypadku tej osoby, to jest bardzo aktywnie, i to teraz w pierwszej pomocy i w ratownictwie ciśniemy ten temat bardzo mocno, to jest aktywna walka z hipotermią.

Hipotermia, czyli stan, kiedy temperatura ciała, głęboka temperatura ciała spada

poniżej tego, co byśmy chcieli, żeby było i świadomie, jeżeli chodzi o pierwszą pomoc, używam prostych sformułowań i unikam medycznych i naukowych podejść, bo uważam, że nie chodzi o to, żeby ktoś zapamiętywał progi, tylko zdawał sobie sprawę z tego, że każdy człowiek będzie się wychładzał.

ale też może to dotyczyć osób przytomnych, ale które są po urazie, po jakimś szoku i tak dalej, te osoby mogą się wychładzać.

Ja w tym roku nie byłem ani razu żadnego dnia naokoło mnie, tam gdzie ja byłem w tym roku, nie było temperatury tej oficjalnej takiej na zegarku czy na telefonie powyżej 36 stopni.

Więc w każdy z tych dni, zgodnie z podstawowymi zasadami fizyki, będzie się człowiek wychładzał, tak czy nie?

Nawet przy upale 30-stopniowym można doznać hipotermii?

Ludzie uważają, że hipotermia to jest problem zimy, a hipotermia to jest problem całego roku.

Nasz poszkodowany, czy nieprzytomny, nieprzytomny z całą pewnością, natomiast będzie to dotyczył nie tylko nieprzytomnych, tak jak już wcześniej powiedziałem, będzie się wychładzał.

I hipotermia w przeciwieństwie do innych, hipotermia jest jedną z tak zwanych odwracalnych przyczyn zatrzymania krążenia.

Większości z nich w warunkach pierwszej pomocy jesteśmy bezradni.

W sensie nie jesteśmy w stanie nic na nie poradzić, bo nie mamy narzędzi, sprzętów, nawet mamy problem często je zdiagnozować.

Natomiast w dziedzinie hipotermii jesteśmy w stanie zrobić bardzo dużo.

Ten wasz poszkodowany, trzymajmy się tej twojej wymaginowanej sytuacji.

Dyspozytor ratownictwa medycznego powiedział, że jedzie do was karetka, ale będzie do was jechała 10 minut.

Po pierwsze, możecie wziąć swoje kurtki, okryć go.

Po drugie, możecie go odizolować od podłoża, no bo najłatwiej się wychładzamy od podłoża, tak?

Natomiast jeżeli się na czymś kładziesz, jeżeli byśmy się położyli tu na waszej podłodze, to chłodno by się zrobiło od spodu, nie z góry, prawda?

No i w dzisiejszych czasach my na szkoleniach to często pokazujemy.

Natomiast ona będzie słabo izolowała od spodu.

Mówię teraz o rzeczach do podłożenia od spodu, bo to się mało o tym, jakby ludzie nie mają takiego druhu, ale nawet, wiesz, jakiś ręcznik, który możesz mieć, tak?

Powiedzmy, że akurat wracałaś właśnie z basenu, tak?

Cokolwiek, co możemy pod tego kogoś podłożyć, żeby chociaż trochę tą izolację termiczną od spodu zwiększyć.

I teraz folię, o której mówisz, bardzo często obserwujemy to, i tu Piotr też taki przykład podawał, że po prostu ludzie nakrywają tą folią.

Więc w tych najbardziej ekstremalnych miejscach, gdzie ta temperatura ma znaczenie, ta folia jest oczywiście sposobem takim bardzo alarmowym, takim backupowym, ale to nie jest żadne czary.

Ona będzie nas izolowała świetnie od czynników zewnętrznych, takich jak wiatr, jak deszcz, no i będzie powodowała, że powietrze, które zostaje zamknięte pod spodem, będzie się ogrzewało od tego ciała.

No bo jeżeli na zewnątrz powiedziałaś teraz 5 stopni, a to ciało ma ciągle te swoje 30 parę, no to to się będzie, to powietrze naokoło nagrzewało, będzie tworzyło warstwę izolacyjną.

Próżni tam nie stworzymy, w związku z tym drugi najlepszy izolator, czyli powietrze.

Więc chcemy je tam pozamykać, to powietrze.

No i świetnie do tego będą się nadawały kocyki polarowe, kurtki, jakieś inne elementy, zrobienie warstw.

Ta folia będzie też odbijała tą swoją metalizowaną powierzchnią, będzie odbijała promieniowanie cieplne tego człowieka.

Poczekaj, srebrna i złota, którą stroną?

Natomiast te badania, które z tym stoją, mówią o tym, że ta jedna strona, a ta druga strona, ta różnica jest w jakimś miejscu po przecinku procenta.

Ta różnica pomiędzy tymi stronami.

Absolutnie pomijalna.

No i mamy kogoś, kto właśnie wypromieniowuje bardzo dużo ciepła, jest dość zmęczony i będzie dość podatny na wychłodzenie.

Nie takie hipotermiczne, choć...

No to to, że on się przeziębi, czy po prostu ten organizm tam niepotrzebnie nadwyręży.

Jeżeli będziecie udzielać pomocy i nie będziecie pamiętać, którą stroną, to użyjcie którąkolwiek.

Poza tym, że zrobi cień, bo to jest dla mnie zrozumiałe.

Powiedzmy sobie jedno.

Więc być może akurat tam wyjątkowo nie będzie trzeba niczego podkładać od spodu, natomiast ten człowiek wam się nie ugotuje.

to on powstał z innego powodu.

Poza tym proporcjonalnie tych przypadków hipertermicznych jest mniej.

Dla nas problemem w pierwszej pomocy jest to, że absolutnie w Polsce 99 i bardzo dużo dziewiątek w okresie przypadków osoba, która straciła przytomność, będzie się nam wychładzać.

I my z tym możemy w warunkach pierwszej pomocy bardzo proaktywnie walczyć.

Ale poczekaj, czy to jest rzeczywiście aż takie zagrożenie?

Już udzielamy tej pomocy, zwłaszcza kiedy mamy jakąś taką bardziej trochę dramatyczną sytuację, przynajmniej na pierwszy rzut oka, no to nie myślimy o hipotermii, no na litość, bo spoko o wszystkim innym, czy to rzeczywiście względem innych zagrożeń.

No mówię, że na przykład mamy, no nie mówię o masywnym krwotoku, ale mamy osobę, nie wiem, którą potrącił samochód, tak?

W warunkach pierwszej pomocy nie jesteś w stanie wiele tutaj zdziałać.

Jeżeli nie widzisz masywnego krwotoku, bo tak jak mówisz, to też powinniśmy się w tym momencie odnieść jakby o postępowaniu z masywnym krwotokiem.

Ale jeżeli ta osoba ma, powiedzmy, jakieś złamania kończyn, jakieś tam być może urazy, coś ją tam boli i tak dalej, my w warunkach pierwszej pomocy nie mamy wiele do zrobienia.

Jeżeli są jakieś takie urazy nawet powierzchowne, to warto oczywiście działać, to zrozumiałe.

Natomiast wbrew pozorom ta hipotermia jako stan zagrożenia życia, ona się będzie tutaj w tym wszystkim przewijać.

Jeżeli ta osoba jest przytomna, to oczywiście można działać na różne sposoby.

Generalnie w ogóle poszkodowany, przytomny jest dużo bardziej skomplikowany w obsłudze, bo gada.

Jak ma swoje zdanie, to jeszcze je wypowie, nie daj Boże.

Więc w przypadku nieprzytomnej osoby odpowiada sobie pytanie, jeżeli nawet ona ma jakieś złamania, ma jakieś inne urazy, to to wszystko nie ma żadnego znaczenia.

Kontrola oddechu i wbrew pozorom ta walka z wychłodzeniem, zwłaszcza u tego urazowego, ma bardzo duże znaczenie.

Więc no to już nie da się w warunkach takich, zwłaszcza podcastowych, każdego takiego scenariusza w stu procentach wymodelować.

I pierwszopomocników, ale też wszystkie osoby udzielające pomocy i innych first responderów, studentów ratownictwa medycznego.

W warunkach pierwszej pomocy z hipotermią jesteśmy w stanie realnie walczyć, a hipotermia może być przyczyną zatrzymania krążenia.

Jeżeli nasz poszkodowany leży, jest nieprzytomny, my aktywnie musimy walczyć z tą hipotermią potencjalną.

W twoim przypadku, czyli jest to jakiś obcy pan gdzieś tam, to oczywiście to może nie być komfortowe, ale jeżeli twoim poszkodowany byłby ktoś, kto jest dla ciebie bliski, ktoś, kto jest ważny,

To możesz przysłowiowo się nawet przytulić, tak, ale nawet jeżeli to jest ta osoba obca, ale nie jest to jakaś osoba, która w jakiś sposób nie chcesz jej w ogóle dotykać, tak, jest dla ciebie jakoś tam niebezpieczna, odrażająca i tak dalej.

To są wszystko elementy, które składają się na to, że nawet jeżeli nie zatrzymasz tego procesu wychłodzania, to go bardzo, bardzo spowolnisz.

A to, że to może powodować, to tu za kolegą moim, Jankiem Świtałą, znaną postacią z social mediów, ratownikiem medycznym znanym, bardzo dobrym, mogę zacytać anegdotę, którą Janek opisywał na swoich mediach społecznościowych.

Jeśli przekręcę jakieś fakty, Janek, przepraszam i wszystkich, przepraszam z pamięci posta, ale chodzi o meritum.

Zostali zadysponowani do zespołem ratownictwa medycznego do wypadku, w którym bodajże kobieta, znaczy na pewno pani, wydaje mi się, że to była pani, miała gdzieś tam około 30 lat, ale to właśnie mówię tyle, coś tam pamiętam.

Powiedzmy, że pod udzia, nie pamiętam.

Nic takiego poważnego.

Pogoda jest jakaś taka jesienna.

No bo zespół ratownictwa medycznego dostał te informacje w momencie, kiedy kończył poprzednie zlecenie, czy właśnie oddawał pacjenta, był gdzieś tam przy szpitalu.

Do takiej osoby ze złamaną nogą, która jest przytomna, oddychająca, w kontakcie, ogólnie zdrowa i tak dalej, no po prostu niefortunnie złamała nogę.

Generalnie złamane nogi należy transportować na leżąco.

Należąco jeździ się karetką, żadnym innym pojazdem, więc to jakby jest zrozumiałe.

Nie ma powodu powodować zagrożenia w ruchu, zagrożenia dla innych, niepotrzebnych nerwów, bo tam się nic nie dzieje.

To, czy ona dojedzie do ortopedy, bo potrzebne jest jej obrazowanie i ortopeda, czy ona dojedzie do tego ortopedy w godzinę, dwie czy trzy, to nie zmieni stanu tej nogi.

Jakby to trwało 30 godzin, to może tam jest jakieś powikłanie, ale w tych pierwszym marginesie tu nie ma problemu.

Więc oni przyjeżdżają po tej godzinie, tam czy 50 minutach do tej pani i okazuje się, że ta pani jest w stanie zagrożenia życia.

I ponieważ siedzi na ziemi, siedzi oparta, nie wiem, czy o murek, czy o ścianę, czy o drzewo, czy o coś, ale jakieś kolejne ciało stałe, które jest zimne, bo generalnie jest jesienna pogoda, oni przyjeżdżają do sytuacji, w której pani jest w stanie zagrożenia życia.

Nie mam żadnego pojęcia, na pewno w tym poście było napisane, ale powiedzmy, że była poniżej 35 stopni, czy coś.

Czyli nie była to jeszcze głęboka hipotermia, jak człowiek wykopany z lawiny, ale już...

Po tej złej stronie mocy.

To jest sposób wytwarzania ciepła przez nasze mięśnie.

Jedną z pierwszych rzeczy, która się wydarza, jeżeli nasza temperatura głęboka ciała się zaburza i w związku z tym zaczynamy zmierzać stronę hipotermii, są różnego rodzaju zaburzenia i jednym z tych zaburzeń jest zaburzenie odczuwania temperatury.

W związku z tym często osobom, które wpadają w hipotermię, to jest moment, w tym samym momencie przestaje im być zimno i w związku z tym przestają się trząść.

Może tak być, że taka osoba sobie leży i ta osoba nie trzęsie się, na pytanie, czy jest jej zimno, odpowiada nie, a temperatura głęboka ciała jest 35-34.

Powinna być opatulona, docieplona.

Mówię, znowu powtarzam coś, co znam z posta kolegi, a nie ze stanu faktycznego, więc naprawię anegdoty.

Pytają ją, czy jest pani zimno na początku.

Ktoś jej dał kurtkę, powiedzmy, nawet się okryła, ale dalej siedzi na ziemi.

Raczej konie nie współpracują w ten sposób.

Stosunkowo niewielki uraz może powodować to, i teraz wezwanie jest do stanu, w którym nic się nie dzieje, a zespół zostaje panią, która jest w stanie zagrożenia, potencjalnym stanie zagrożenia życia.

Tak, tak zbadałam, tak stwierdziliśmy z osobami, które są obok mnie i pomagają.

Czyli ty sobie przy nim jesteś, kontrolujesz jego oddech, proaktywnie walczysz z jego potencjalnym wychładzaniem się, czyli co wymyślacie, okrywacie go, próbujecie w jakiś sposób zapewnić, żeby to wychłodzenie było jak najbardziej spowolnione, no i czekacie na ten wyzywany zespół ratownictwa medycznego.

Dlatego ważna jest ta kontrola oddechu, no bo gdyby ta osoba nieprzytomna w tym momencie, teraz, postanowiła przestać oddychać,

Ważne jest to, żeby jak najszybciej rozpocząć uciśnięcia klatki piersiowej.

Gdyby było tak, że na tym samym początku stwierdziłaś, że twój ten poszkodowany nie zareagował, był nieprzytomny i od razu nie stwierdziłaś oddechu, to również musimy jak najszybciej rozpocząć uciśnięcia klatki piersiowej.

Oczywiście po odgięciu głowy tak, żeby on się nie zadławił własnym językiem.

Udrożnianie dróg oddechowych robiliśmy po to, żeby sprawdzić, czy do oddechu.

to wtedy musimy oczywiście odchylać tą głowę, żeby to powietrze wchodziło.

Natomiast jeżeli mamy osobę nieprzytomną, nieoddychającą i musisz rozpocząć ćwiczenie klatki piersiowej, to trzymanie tej drożności dróg oddechowych nie jest najważniejszym priorytetem.

Nasza historia już od 45 minut tej pomocy udzielamy z dygresjami, więc tak.

Po pierwsze, dlaczego wysokiej jakości uciśnięcia klatki piersiowej?

Jeżeli osoba nie ma krążenia, to nie jest dystrybuowany tlen po organizmie i większość organów jest w miarę na to odporna, bo wiemy o tym, że na przykład serce możemy przetransportować pół kraju, oczywiście wychłodzone i tak dalej, przeszczepić ono zadziała.

Więc zdecydowaną większość naszego ciała, organów, jeżeli będzie poddana takiemu niedotlenieniu,

Wyjątkiem jest mózg, który bez dostaw tlenu, mówi się, że po około 4 minutach, to będzie zależało od bardzo wielu czynników, ale mówimy, że 3-4 minuty zaczynają się następować nieodwracalne zmiany w mózgu, czyli po prostu zaczyna ten mózg obumierać bez tych dostaw tlenu.

I nikt nie zacznie mu udzielać pierwszej pomocy, nie zacznie uciskać tej klatki piersiowej przede wszystkim, ale na przykład zostanie wezwany zespół ratownictwa medycznego i on przyjedzie po 10, 15 minutach, 40 minutach, wszystko jedno, czy nawet przyjedzie zastęp straży pożarnej, przyjedzą policjanci, ktokolwiek.

się pojawi i rozpocznie uciśnięcia klatki piersiowej, rozpocznie tę reanimację, następnie zjawi się współratownictwo medycznego, przeprowadzi zaawansowane medyczne czynności ratunkowe, to jest bardzo duża szansa, że my tego kogoś przywrócimy krążeniowo.

Ale jeżeli to się wydarzy po 20, 40, 60, 90 minutach od zatrzymania krążenia, to najprawdopodobniej przywrócimy osobę z poważnymi ubytkami neurologicznymi.

I to będzie od takich problemów z powrotem do jakiejś tam pełnej sprawności, od tych osób, których to opóźnienie wyszło kilkuminutowe, no do całkowitego po prostu, no ja nie lubię tego sformułowania, ale wszyscy go używamy, warzywa, tak?

To czy ktoś wyjdzie z tego czy nie, znaczy jeszcze należy sobie powiedzieć taką rzecz.

Natomiast jeżeli taka osoba ma ten moment zatrzymania krążenia i my nie rozpoczniemy uciśnięć klatki piersiowej na miejscu, my pierwszopomagacze, ja też to mówię świadomie my,

Bo żeby była jasność, wszyscy zawodowcy, wszyscy medycy, ratownicy, strażacy, wszyscy w momencie, kiedy wysiadają ze swojego systemowego działania, też się stają pierwszopomagaczami.

jeżeli chodzi o udzielanie pierwszej pomocy, czy robienie jakiegokolwiek ratownictwa.

Więc wszyscy jesteśmy w tym momencie tymi pierwszopomagaczami.

Jeżeli my nie położymy tych rąk na klacie, nie zaczniemy jej uciskać, to jest szansa, że ta osoba wróci do życia.

Jeżeli nasz poszkodowany, inaczej, uciśnięcia wysokiej jakości, najlepsze w świecie uciśnięcia klatki piersiowej, to jest mniej więcej 30% tego, co by ten organizm robił sam, gdyby działał sam z siebie, naturalnie.

Więc na pytanie, czy da się w podcaście opowiedzieć o tym?

jeszcze zaraz się do tego odniosę, jeżeli pozwolicie, znaleźć środek klatki piersiowej, kiedyś na to mówiliśmy dolną połowę mostka, no ale generalnie po prostu jak są żebra, są obojczyki, tak wiemy, tu mamy klatkę piersiową, na samym jej środku jest dolna połowa mostka.

Serce jest bardzo silnym, potężnym mięśniem.

Poza tym cała ta klatka piersiowa, wiecie, ludzie tak często się boją, żeby ja nie zrobił czegoś, czegoś, nie?

Potrafimy się bić między sobą, tak?

W sportach uderzamy się z potężnymi siłami, dzieją się różne rzeczy.

A to, co widzimy w filmach niekiedy, że staje sobie taka osoba, czy tam klęka przy poszkodowanym i zaczyna te uciśnięcia i one, no nie wiem, one nie wyglądają często jakoś tak mocno wiarygodnie, ręce zgięte, nie wiem.

Jak powinna być postawa takiej osoby, która wykonuje te uciśnięcia?

Jest bardzo trudno pokazać prawidłową resuscytację na aktorze.

To jest przepotężny bodziec bólowy.

Jak sobie wyobrazicie, że jedną trzecią głęboko... Jeżeli weźmiesz swoje kostki i potrzesz sobie tak po mostku,

to po chwili poczujesz, że tak jest tam nieprzyjemnie.

Nawet jak popukasz w ten sposób palcami, to słychać, ale ty jak popukasz tak, to poczujesz ból.

To potwornie będzie bolało.

Ja się spotkałem

Ja się spotkałem z opinią ratownika, że prawie wszystko było dobrze, poza oczywiście tym, że za dużo się dzieje i tak dalej, no ale to jakby prawo narracji, poza właśnie uciskami klatki piersiowej, które no z tego powodu, dla którego powiedziałeś, postanowili jednak chyba nie poświęcać tych aktorów i nie zabijać ich tam, a przynajmniej nie męczyć i cała reszta dobrze, poza tym

Bardzo dużo jest pokazywanych bzdur i o ile to uciśnięcia klatki piersiowej, rzeczywiście jest to ciężko pokazać.

Z drugiej strony dla chcącego nic trudnego i by się dało tam podłożyć jakiegoś fantoma i coś tam pewnie.

Bo nas uczono, że powinna być jedna ręka całkiem sztywna, żeby można było dobrze docisnąć.

Jeżeli będziesz uciskała osobę, która jest podobnej postury do ciebie,

w tym samym przedziale wagowym, no to jakby raczej klasy wagowe w sportach są nie przez przypadek.

Jeżeli twój poszkodowany pan, którego znalazłaś, waży 115-120 kg, czyli 150-170%, 200% twojej masy ciała, no to w tym momencie uciśnięcie tej klaty będzie wymagało od ciebie bardzo dużego wysiłku.

Dlatego robimy to sporo na prostych rękach i wkładamy w to masę naszego tułowia.

No ale tego już w podcaście nie jest.

Najprościej mówiąc, gdybyśmy mieli to komuś wytłumaczyć, tak jak dyspozytor przez telefon.

Proszę, położyć obie ręce na środku klatki piersiowej, jedną na drugiej, wyprostować łokcie, nachylić się nad tą osobą i uciskać.

Tempo uciśnięć, wytyczne mówią 100-120 uciśnięć na minutę, więc zawsze wszyscy na to odpowiadają, czyli w rytmie Bee Geesów.

Stayin' Alive tak pomaga.

Tak, Stayin' Alive jest... Ale jakby każdy utwór, który nadaje się do taki typowy dyskotekowy kiwanie nóżką, to każdy będzie w tych 100-120, to jest taki magiczny wymiar.

Po pierwsze, gdyby przyjechał zespół ratownictwa medycznego albo inne ratownictwo i przejmie od nas.

Może też tak być, że jak zobaczą, że robisz to nieźle, to w ogóle cię włączą do tego działania, poproszą, bo zespoły są w tej chwili w większości dwuosobowe, więc jeżeli oni mają uciskać klatę dokładnie tak samo jak ty,

Różne prądy, rureczki, leki, wynalazki, które mamy ze sobą w karetce, a których nie mamy ze sobą w pierwszej pomocy.

Natomiast uciśnięcia, więc może być tak, że ratownik poprosi, przerwij na chwilę, sam sprawdzi oddech, coś skontroluje, albo przejmie od ciebie, albo poprosi, żebyś uciskała dalej.

Czyli jedno przejęcie przez kogoś, kto od nas przejmuje tego poszkodowanego.

Drugi przypadek, kiedy tej osobie powrócił spontaniczny oddech.

Udało się, to nasze staranie przyniosło efekt i to zazwyczaj nie będzie wyglądało w ten sposób, że ten człowiek nagle od razu, wiesz, pstryk, wstanie, zacznie gadać, śpiewać, tańczyć, stepować, ale poczujesz zmianę oporu klatki piersiowej, no bo on próbuje nagle złapać wdech.

Mało powiedzieć, tak?

Więc poczujesz, że zmianę być może będzie próbował, nie wiem, mrugać oczami, ruszać ustami, machać rękoma jakoś lekko.

Coś się wydarzyło, zmienił się stan, człowiek zaczyna się poruszać, reagować w jakikolwiek sposób.

Jeżeli masz wątpliwość, coś się zmieniło, możesz zawsze sprawdzić oddech ponownie.

Uciskamy tą klatkę piersiową do momentu przejęcia przez esportanicznego, powrót spontanicznego oddechu lub w momencie, kiedy skończyło być bezpiecznie.

Na przykład przybiegł wściekły pies, wybuchł pożar, przybiegli agresywni ludzie.

Cokolwiek sobie wyobrazisz w tej sytuacji, którą wykreowaliśmy na początku, co może być dla ciebie niebezpieczne.

No i teraz pozostaje pytanie, czy ty i twoich dwóch kompanów, z którymi tam jesteście, jesteście w stanie tego poszkodowanego zabrać ze sobą, czy nie?

Bo na przykład można go, można pogorszyć jego stan.

W momencie, w którym położyłaś ręce na klatce pierwszej, zaczęłaś uciskać klatkę, to w tym czasie...

W związku z powyższym nie ma, że być nic gorszego bardziej.

Nie da się tu nic popsuć.

Więc płynna dusza z niego wypłynie i po temacie.

Natomiast jeżeli są jakieś rzeczy, to co zawsze jest mowa o urazy kręgosłupa i tak dalej, to podstawowe pytanie, czy oddycha?

Bo jeżeli ktoś spadł z drabiny i leży pozginany w jakieś chińskie zero, jak to się czasami mówi, prawda?

Ale jeżeli jest po prostu jakoś tam poobijany, połamany, po cokolwiek z nim stało, ale gada, to dopóki gada, to może tak może zostać.

Ale gdybyś podchodzisz do niego i on nie reaguje na twoje wołanie, czyli jest nieprzytomny, zgadza się?

Posztruchałaś go, jest nieprzytomny.

Zadzwonić po pogotowie?

Zadzwonić po pogotowie i sprawdzić oddech.

No i teraz podstawowe pytanie brzmi, czy tak jak on tam leży, jesteś w stanie sprawdzić oddech?

Musisz sprawdzić oddech, odchylając głowę do tyłu, tym tak zwanym rękoczynem czoło-żuchwa, czyli po prostu tu paluchy, tam paluchy, chyc głową, odchylasz do tyłu.

Wiecie, ludzie łamią kręgosłupy i potem dalej funkcjonują.

Więc prawdopodobieństwo, że my komuś zrobimy coś.

Jak sobie powiedzieliśmy na początku, głowy się tak łatwo nie urywa.

W związku z powyższym, jeżeli ten ktoś w wyniku tego upadku uszkodził już sobie ten rdzeń kręgowy, to teraz są dwa scenariusze.

No bo jeżeli ktoś ma złą intencję, jeżeli ktoś wziął młotek i bije kogoś po głowie, to tego się nie da uzasadnić.

Natomiast jeżeli my mieliśmy dobrą intencję, naszą intencją jest temu komuś pomóc.

Prawdopodobieństwo, że ty swoim rękoczynem, swoim przewracaniem zrobisz coś jeszcze bardziej złego niż to, co już się stało w wyniku tego urazu, jest nieporównywalnie mniejsze niż to, że jeżeli on nie oddycha, to że umrze.

No bo podejrzewam, że jeżeli jest to mężczyzna, to jest okej.

Badania pokazują, że masz o 30%, choć ostatnio pojawiły się nowe, które mówią, że jest to tylko 16%, ale to nie zmienia faktu.

Masz o 30% niższe szanse na uzyskanie pomocy w przypadku zatrzymania krążenia w przestrzeni publicznej.

Powiem wam tak.

Parę lat temu jedna z firm tu działająca w Polsce, zajmująca się dystrybucją sprzętu, szkoleniami i tak dalej, we współpracy z Szybką Koleją Miejską Warszawską zrobili spot reklamowy na ten temat.

I tam nawet nie było żadnych pokazywań rzeczy, tylko była właśnie opowieść o tym i było namawianie do tego, że kobieta też człowiek i należy jej pomagać.

Ja zawsze mówię ludziom na szkoleniach, niech ona cię pozwie, że ją dotykałeś.

Była po prostu opowieść o tym, że badania pokazują, że kobieta ma o 30% niższe szanse i że po prostu nie należy się tego bać.

Dowiedziałem się tego niedawno od jednego z moich studentów i powiem szczerze, spadła mi czapka i do dziś tam leży.

My siedzimy teraz z Piotrem w t-shirtach cienkich, w związku z tym bez problemu bylibyście w stanie znaleźć u mnie ten mostek i wykonywać te uciśnięcia, pewnie bez podwijania tej koszulki.

Ona się będzie ślizgać, ta ręka, po tej koszulce, więc to będzie troszkę nam zabierało tej jakości.

Które mają elementy konstrukcyjne dokładnie w dolnej połowie mostka, na środku klatki piersiowej.

będą powodowały, że się będzie ślizgało, będą obniżały nam tą jakość.

I jeszcze co się może przydarzyć, jak ten ewelement, ten drut na przykład, czy coś, postanowi tam się wyrwać i pokaleczyć tą, żeby była jasność, nie zrobisz tym drutem, nie przebijesz tej klatki piersiowej na wylot, nie zabijesz tej osoby.

Ale wyobraź sobie sytuację, w której już w stresującej sytuacji uciskasz klatkę piersiową, natomiast w wyniku tego ten drut tam się uwolnił, podrapał tą skórę, podnosisz rękę, patrzysz, tam jest kropla krwi, bo to będzie kropla, ale krew.

No to człowiek pomyśli, zabiłem.

Pomijając fakt, że ona już nie żyła wcześniej, żyła dopóki były uciskane, rozumiesz, jest bardzo dużo problemów, a to jest kwestia taka, że trzeba wsadzić łapę i to nie chodzi o to, że tą panią trzeba całą rozebrać, tylko my musimy widzieć dolną połowę mostka.

będzie się tylko nadawało to do rozcięcia i tak dalej, no ale on po prostu, ta odzież nie powinna tam być, bo ona będzie nam utrudniała wykonywanie wysokiej jakości uciśnięć klatki piersiowej.

pierwszej pomocy, to boimy się, że dojdzie do tego, że trzeba będzie to usta usta wykonać, a to choroby, a to niehigieniczne, a to ktoś pijany i to jest to, czego chcielibyśmy uniknąć.

Zachęcam wszystkich w kategoriach myślenia o pierwszej pomocy do nie myślenia o jakimś nieznanym, obcym, kimś, gdzieś i tak dalej.

Być może będziecie komuś takiemu udzielać pomocy, być może komuś udzielaliście.

Natomiast jeżeli myślicie o pierwszej pomocy, to myślicie w kategoriach, że będziecie jej udzielać komuś, kogo znacie, kogo kochacie, kogo lubicie, z kim spędzacie dużo czasu, kto jest tu i teraz, obok was i to jest taki ktoś.

A wyobraź sobie, że to jest ktoś, na kogo codziennie patrzysz i kogo kochasz najbardziej, komu będziesz chcieć naprawdę pomóc.

Wytyczne Europejskiej Rady Resuscytacji aktualnie, to się pojawiło w poprzednich już wytycznych w COVID-zie, ale teraz zostało podtrzymane, dopuszczają, jeżeli nie chcesz, nie możesz, nie umiesz, brzydzisz się, nie miałaś tego wystarczająco dobrze zrobionego, odstąpienie od udzielania wdechów i zachęcania do tego, żeby po prostu uciskać klatkę piersiową.

Uciśnięcia wszyscy robimy tak samo, tak jak sobie powiedzieliśmy.

Więcej a propos takich naukowych rzeczy.

W tych najnowszych wytycznych powiedziane zostało w tej części dotyczącej już tej zaawansowanej medycyny, że zaleca się, jeśli to możliwe, wykonywać ręczne uciśnięcia klatki piersiowej zamiast mechanicznych.

Na przykład one są super w momencie, kiedy musimy kogoś, kto jest w zatrzymaniu krążenia ewakuować, no bo jest prawie, że nie sposób kogoś uciskać i jednocześnie na przykład nosić na noszach, bo nie wiem, zabierać liną pod helikopter albo inne rzeczy, a maszyna to potrafi, zapinamy kogoś tą maszynę, ona go uciska, więc w tych warunkach one są rzeczywiście niezastąpione.

Natomiast najnowsze wytyczne powiedziały, jeżeli masz możliwość robić to ręcznie, a nie maszynowo, to rób ręcznie, bo okazuje się, że efektywność nasza jest lepsza niż tych maszyn pod wieloma względami.

Bardzo wielu zawodowych ratowników, nawet takich, którzy jeżdżą w pogotowiu 25 czy 30 lat, jak ich zapytasz, to powiedzą ci, że nigdy w życiu nie robili usta usta.

Tylko, że my mamy rureczki, maseczki, woreczki, mnóstwo różnych gadżecików, które pozwalają robić to lepiej, bezpieczniej, skuteczniej niż w przypadku tego mechanizmu usta-usta.

Jeżeli chodzi o zawodowców, jedynych, których spotkacie, którzy to robią w miarę regularnie, to są ratownicy wodni, bo w tej wodzie to się będzie pojawiało.

I teraz, jeżeli na szkoleniu, po szkoleniu nie czujesz się z tym pewnie, albo z jakiegokolwiek powodu byłoby to dla Ciebie niebezpieczne, uciskaj po prostu klatkę.

że najbardziej ludzie się boją tego, że będą musieli dotykać swoją buzią obcego i uznali, że jest dużo bardziej wartościowe, żeby wszyscy uciskali klatę, niż żeby ktoś bał się coś zrobić tylko i wyłącznie z powodu tego, że będzie potencjalnie musiał robić te wdechy.

To powiedzmy, że jest sytuacja, że ja czuję, że mogę, pamiętam jak to robić, to jak powinnam to przeplatać z uciśnięciami klatki piersiowej?

Tak jak powiedzieliśmy, wdechy są trudne, one mogą nie udawać się nam z różnych przyczyn.

Może to powietrze pójść bokiem, może będą niedostacznie udrożnione drogi oddechowe, a może są po prostu zupełnie zablokowane i to jest na przykład przyczyną zatrzymania krążenia, więc dwa razy próbujesz wprowadzić to powietrze.

Po czym poznać, że ci się udało?

Podejmujesz dalej uciśnięcia klatki piersiowej i za chwilę będziesz robić kolejne próby za 30 uciśnięć.

Minie 20 sekund, 20 parę i będziesz próbować ponownie.

Należy pamiętać też, że człowiek to nie balon, więc to nie jest tak, że jak chcesz tego kogoś wentylować, to robisz tylko potrzebujemy tyle powietrza, ile mamy.

Koło pół litra, a im mniejszy nasz poszkodowany, tym stosownie mniej.

To jest w zasadzie to, co masz zgromadzone w jednym policzku.

Więc nie próbujemy tego kogoś nadmuchać niczym balon, tylko po prostu wprowadzić troszeczkę tego powietrza takim normalnym, spokojnym wydechem.

Przesady z tym zalewaniem, ale mamy takie miejsca, które są na tyle ukrwione, że chociażby, nie wiem, przewracając się czy coś, coś sobie rozetniemy, ta krew leci, no to zawsze robi wrażenie, no bo krew to jest taka rzecz, która, no jesteśmy na nią, tak powiem, ewolucyjnie wysterowani, żebyśmy ostro reagowali.

Są takie miejsca jak, nie wiem, włóki brwiowe, skóra głowy, które krwawią po prostu, wygląda jak, przepraszam za określenie, zażydane prosie.

Czy to jest masywny krwotok i kiedy jest ten masywny krwotok i czy my w ogóle, nie wiem, po czym to rozpoznać, czy się tym przejmować, jakie to jest zagrożenie?

Tu są różne sposoby uczenia tego.

Jeden taki, który się zupełnie nie nadaje do publikacji, to jest taki, że jak patrzysz na coś i myślisz sobie, o, to możesz podejrzewać, że to jest masywny krwotok.

te przysłowiowe 10%, tak sobie to uprośmy, w takim spokojnym trybie tej krwi odda, to dla tego organizmu nie jest to szok, który mu robi krzywdę.

Masywny krwotok, dlatego tak o tym mówimy i to podkreślamy, no bo to jest szybka i masywna, jeżeli chodzi o ilość, utrata krwi krążącej.

Amerykanie robili takie badania podczas wojny, albo w Iraku, albo w Afganistanie, nie pamiętam, na 1800 rząd wielkości przypadków zanalizowanych u żołnierza od momentu, kiedy wystąpił mechanizm, który powodował masywny krwotok, w ciągu 44 sekund średnio dochodziło do utraty przytomności.

Ja przy okazji szkoleń pokazuję czasami różne takie materiały pomocnicze, filmiki różne ściągnięte z netu.

Można zobaczyć dość dużo sytuacji, w których czy w wyniku dźgnięcia nożem, czy postrzału ktoś traci, następuje ten wypływ krwi tak dynamiczny, że ktoś traci przytomność w ciągu 5, 6, 7 sekund.

Ale są też takie sytuacje, jest taki film ciekawy, to pokazujący bardzo w ramach takiej serii o różnych niebezpiecznych wypadkach i ratowaniach z National Geographic's.

I tam jest taki odcinek o trzech rowerzystach, którzy na jakiejś wyspie, która jest francuskim jakimś, francuską, nie wiem czy to jest francuska Polinezja, nie pamiętam, ale gdzieś na środku jakiegoś oceanu jakaś kolonia francuska,

No i tam jest cały ten film, bo oni mają sobie kamery na sobie, więc jest cały materiał po kolei, jak on tam walczy, jak koledzy mu pomagają, to bardzo ciekawe, no bo

Tam ponad godzinę zajmuje, on jest cały czas przytomny, ponad godzinę zajmuje dostarczenie go do, czy tam godziny z kawałkiem, nie pamiętam, ale czterdzieści parę minut jest na miejscu, zanim przelatuje śmigłowiec.

To jest w ogóle bardzo ciekawa historia, polecam obejrzeć.

uciska te jego łapy, później jak się pojawiają tam strażacy, to przez cały czas jeden z tych strażaków po prostu całym ciężarem swojego ciała wbija pięść z opatrunkiem w to miejsce.

Masywny krwotok to jest taki projekt, w którym ta krew po prostu znika i my musimy zastosować tak samo hardkorowe metody, czyli bardzo silny ucisk bezpośredni.

w to miejsce krwawienia i często na szkoleniach właśnie zmuszamy kursantów do tego, żeby sprawdzili, zobaczyli przynajmniej, czy na kimś z nas, czy gdzieś w jakiś sposób, że to rzeczywiście wymaga uciśnięcia kolanem, to rzeczywiście wymaga włożenia w to całej masy swojego ciała niezwykłej siły, żeby ten masywny krwotok spowolnić lub zatrzymać.

Znowu jest jakaś tam mała gwiazdeczka, ale tak na potrzeby pierwszopomocowe mówimy, że musi w tym projekcie brać udział duża tętnica.

Natomiast na to są sposoby.

To się daje zrobić w taki sposób, żeby to przystopować.

Tu jest taki problem z nie pokazywaniem tego.

Bo ostatnio chodził po internecie taki film, gdzie pokazywał ktoś, że można to zrobić zakręcając komuś opaskę na szyi.

I podobno takich przypadków było ileś odnotowanych.

Broń Boże, nie chcę zabrzmieć kogoś, wiecie, oczerniać czy coś mówić, ale też z drugiej strony rozumiem, że jeżeli ktoś ci bliski jest w panice, ty jesteś też w panice, dostał poważny uraz głowy i tak dalej, to że... Więc nie chciałbym, żeby to zabrzmiało w jakikolwiek sposób, że kogoś ani oceniam, ani krytykuję.

Jego trzeba zrobić w ten sposób, żeby zastosować ten ucisk z tej strony, z której ten krotok wystąpił, a ten opatrunek zaprzeć z drugiej strony tak, żeby druga tętnica, która pozostała oraz drogi oddechowe były drożne.

I to się najprościej robi w ten sposób, żeby ten opatrunek obwiązać pod pachę.

I tu gwiazdka, tak, ja coś tu w międzyczasie Piotrowi Oli pokazałem, więc kochani, da się z tego doszkolić.

Mówiliśmy o tym, to chyba jest dobry moment, żeby o tym powiedzieć.

Człowieki w Polsce mają obowiązek udzielania pierwszej pomocy i człowieki w Polsce żyją w błędnym przekonaniu, że jak nie umio, to im wolno nie udzielać.

To znaczy, jeżeli masz prawo jazdy, jeżeli masz jakiekolwiek uprawnienia, jeżeli skończyłeś studia wyższe, jeżeli w odpowiednim tam okresie byłeś... To, że myśmy mieli zajęcia z PO i to było 350 lat temu i wtedy opowiadało się jakieś inne głupoty, strasznie skomplikowane, mój PO-wiec, pan...

Borewicz tu opowiadał, że tam jakieś palce gdzieś przyłożyć, coś tam zrobić i tak dalej.

I to nie, że ja mam do niego żal, tylko wtedy takie były wytyczne, troszkę po prostu skomplikowane.

Dlatego my dzisiaj już nie opowiadamy ludziom o trzech palcach, dwóch palcach, siedmiu palcach, tylko mówimy o tym, połóż łapę na środku klatki piersiowej i ciśnij.

Jeżeli nie umiesz udzielać pierwszej pomocy, to wiedz o tym, że najprawdopodobniej na papierze umiesz.

Na 99% masz jakiś dokument i przed sądem, jak ty będziesz potem próbować mówić, że ty nie pomagałeś, bo ty nie umiesz, to sąd ci wyciągnie.

To jest najczęstszy, najprostszy sposób u dorosłego człowieka.

I to nieważne, że w rozporządzeniu wystarczy, że raz na 5 lat będziesz mieć 35 milionów zaś z pierwszej pomocy i to w rozumieniu naszego ustawodawcy,

co samo w sobie jest kuriozalne, ale nieważne, nie o tym dzisiaj, zaspokaja tę potrzebę.

Ponieważ nie jest to usankcjonowane, nigdzie nie jest napisane, ile musisz zrobić z tego, no to się przyjmuje, że skoro masz taką kompetencję, to ją masz.

W dzisiejszych czasach szkolenia z pierwszej pomocy to już nie są nudne pogadanki, tylko to są fajne, interaktywne rzeczy,

Ja zawsze na szkoleniach z pierwszej pomocy zaczynam od tego, że mówię ludziom, że ja to robię egoistycznie.

Bo ja chcę, żeby cały świat umiał udzielać pierwszej pomocy, bo mnie kiedyś szlak trafi i ja będę chciał, żeby naokoło byli ludzie, których nauczyłem.

Ja tylko powiem, że potwierdzam, byłem parę miesięcy temu.

Wiesz co, powiem to tak, to jest dobra zabawa, poza wszystkim, czego się uczysz, to jest emocjonujące, ciekawe i satysfakcjonujące.

Żebym ja umiał, bo wtedy jeżeli ja umiem i naokoło wszyscy umią, to jak ktoś z nas będzie potrzebował, to sobie pomożemy.

I dlatego wspomniałem teraz w tym momencie o tych szkoleniach, bo możemy sobie tu w warunkach podcastowych opowiadać, ale to jest takie coś, co po prostu trzeba przećwiczyć.

Na szkoleniach, ja wam teraz ani nie pokażę przez radio, drodzy słuchacze, jak tą szyję opanować, ale też...

Możemy sobie opowiedzieć o tym, że jeżeli ktoś ma, tak jak ten Francuz z tego filmiku, o którym mówiłem, tą ziejącą ranę, z której się wylewa krew, że tam trzeba po prostu wsadzić paluch do środka, a najlepiej jakiś opatrunek, ten opatrunek może być improwizowany, to może być, to nie musi być jałowa gaza, jeżeli akurat nie masz apteczki przy sobie, to może być bandamka, koszulka, skarpetka, cokolwiek.

Po prostu tkaniny różnego rodzaju, czy materiały są do tego najlepsze.

wkładam paluch w taką dziurę i sprawiając ból nieprawdopodobny temu komuś, on będzie krzyczał w niebo głosy, być może nawet z tego bólu straci przytomność, ale ty wsadzasz paluch, znajdujesz tą dziurę, tak jak z dziurawą rurą, tak?

Przykładam palec tam, gdzie się wylewa woda, to tak samo tu, przykładam ten paluch tam do środka, no i żeby wspomóc skrzepnięcie tego, trzeba będzie to poobkładać, więc można upychać, można pakować różne rzeczy.

Mamy do dyspozycji trenażery, których się wylewa, całe nogi, można sobie pozakładać na siebie opaski właśnie zaciskowe, czyli te rzeczy, które pozwalają nam, są ostateczną bronią, jeżeli ten nasz ucisk bezpośredni nie zadziała.

Jedyne, co mogę powiedzieć, Piotr, wyszedłeś od tego pytania o tym skaleczeniu głowy.

Skaleczenie głowy to jest taka rzecz, która rzeczywiście bardzo często wygląda niepokojąco, ale dlatego ja zacząłem o tych ilościach krwi.

No spora, spora, tak.

I byście byli bardzo nieszczęśliwi, że zrobiłem wam plamę, jakbyśmy to nalali na sprzęt, to by się popsuło.

Więc jeżeli teraz coś takiego ci się rozleje po twarzy... Ten twój bidon ma pojemność tam 750, pewnie... Nie, tu masz 450.

To jest mój bidon na szkolenia, na nim pokazuję te obietności.

Mam taki film, który pokazuję na szkoleniach z jakiejś walki MMA, gdzie trwa walka MMA, jedna pani uderza drugą łokciem w czoło i następuje takie pęknięcie wielkości naprawdę palca.

I to nie dlatego, że ktoś się martwi tym krwotokiem, tylko dlatego, że w sportach walki, jeżeli coś zakłóca widzenie zawodnika, to on nie może się bronić.

I moment, w którym podchodzi ten lekarz i przeciera to...

Jest dziura wielkości palca, widać tam pod spodem mięcho tak zwane, na środku czoła, ale tam nie ma już tej krwi.

Mówi to gość, który ma trzy takie blizny na czole tych, więc zawsze wyglądało nieprawdopodobnie, a potem się kończy paroma szwami.

A po więcej szczegółów idźcie na fajne szkolenie.

Polecam.

To ja bym wróciła do tego mojego człowieka leżącego gdzieś tam, ale powiedzmy, że on leży w pobliżu defibrylatora.

I czym różni się takie udzielanie pierwszej pomocy?

pomocą tego defibrylatora od takiego samodzielnego udzielania.

Czy, właśnie, znowu zadam to pytanie, czy powinnam się bać udzielić pomocy właśnie defibrylatorem?

Może coś zepsuje albo ją prąd porazi.

Jakkolwiek ostatnio mi ktoś powiedział, że pojawiły się podobno w sprzedaży jakieś, i przepraszam, bo ja wiem, że wszystko jest produkowane w Chinach, więc nie chcę nikogo znowu obrażać, ale chińskie defibrylatory, które podobno...

Nie jesteś w stanie nim zrobić krzywdy ani osobie, której pomagasz, ani sobie.

Ten defibrylator nie jest w stanie, bo on podaje impuls elektryczny, tak?

Po prostu.

Jeżeli nasze serce się zatrzymuje, to zazwyczaj, przynajmniej w początkowej tej fazie, tej pierwszopomocowej, w większości wypadków nie zatrzymuje się w takim trybie, że stoi, tylko zatrzymuje się w jakimś trybie, że zwariowało.

Czyli nie pompuje wtedy efektywnie krwi.

Oczywiście tak, nie działa wtedy jako pompa, jest elektryka tego serca zawieszona i w związku z tym ten zautomatyzowany defibrator zewnętrzny jest takim zewnętrznym guzikiem reset, który po prostu przepuszcza silny impuls, krótki silny impuls elektryczny przez to serce

Wybija je z tego złego samopoczucia, a my uciskając klatkę piersiową przypominamy mu, co miało robić i ta czynność elektryczna powraca do prawidłowej.

Te defibrylatory nie są w stanie się pomylić, jeżeli chodzi o te rytmy.

Więc potrafią to medycy, potrafią to ratownicy, potrafią to studenci ratownictwa medycznego.

Potrafią to też te urządzenia.

Skomplikowane, drogie urządzenia elektroniczne, bardzo zaawansowane, których jedynym zadaniem jest rozpoznanie tych dwóch mechanizmów.

Jeżeli jest cokolwiek innego, on po prostu nie podaje prądu.

Mimo, że powiedziałeś, że bardzo jest skomplikowane urządzenie, tym niemniej interfejs jest idiotoodporny.

I drugi guzik, który służy do podania wyładowania.

Dopóki nie zrealizujesz pierwszej komendy, on jak zacięta płyta będzie powtarzał.

Czyli jeżeli powie, zdejmij odzież z klatki, wezwij pomoc najpierw, potem powie, zdejmij odzież z klatki piersiowej poszkodowanego, a następnie przyklej na białe, czy szare, czy jakie tam będzie miał, elektrody samoprzylepne.

Zgodnie z tym, jak pokazano na rysunku.

Przyklejamy te elektrody tak, jak on pokazuje.

W momencie, w którym one się przykleją, w tym samym momencie on powie, nie dotykaj pacjenta, trwa analiza, bo on sobie wykrył czynność elektryczną.

I on może powiedzieć, defibrylacja zalecana, defibrylacja niezalecana.

Jeśli zalecana, to za chwilę wyda odgłosy, powie tam, zwróci na to uwagę.

Zacznie czy hałasować, pikać, dzwonić, różne te urządzenia, ale wniosek jest jasny i miga wam pomarańczowy przycisk.

Jest powiedziane, teraz naciśnij przycisk wyładowania, naciskasz przycisk wyładowania i niezwłocznie potem wracasz do uciśnięć klatki piersiowej.

O czym on też powie, ale on zazwyczaj ma jakiś, większość defibrulatorów ma tutaj taki okres powiedzmy tam 10-15 sekund, 5 sekund zanim on jakby wyda to polecenie po wyładowaniu, a my pokazujemy ludziom na szkoleniach, że jak tylko jest po wyładowaniu, to od razu zaczynamy jak najszybciej uciśnięcia klatki piersiowej, po prostu.

Jeżeli on powie wyładowanie niezalecane, to ty dalej robisz swoje, uciskasz klatkę, sprawdzasz oddech, robisz inne rzeczy, bo on nie wie, czy ten człowiek oddycha.

Twój poszkodowany, przynieśliście do niego defibrylator.

Ty nie przerywałaś uciśnięć klatki piersiowej, bo poradziliście sobie z tym.

W momencie, kiedy urządzenie powiedziało, nie dotykaj pacjenta, trwa analiza.

Powiedzmy, że uciskałaś dalej.

Podobnie była za dwie minuty kolejna analiza.

Ponownie było wyładowanie i za chwilę patrzysz, a tam zaczyna wracać ten człowiek, coś się zaczyna dziać, coś się zmienia.

Przy kolejnej analizie już nie uciskasz klatki piersiowej, bo twój poszkodowany oddycha.

Urządzenie powie, nie dotykaj pacjenta, trwa analiza, ty się tym w ogóle nie przejmujesz, bo on już oddycha.

Ale jeżeli nawet powie, to powie, że dywibracja nie jest zalecana.

Albo powie, że wykryto ruch, nie dotykaj pędzla.

Te elektrody, raz naklejone, zostają na tym poszkodowanym.

Używamy defibruratorów w stosunku do osób mokrych, bo to jest częsty mit, który się pojawia, że jak ktoś jest mokry, to nie wolno.

Bardziej przypomina jak nakładka na maszynkę do golenia.

Chodzi o to, że jeżeli poszkodowany ma obfite obłosienie w miejscach przyklejenia elektrod, no to dwoma, trzema ruchami trochę zabrać, bo chcemy, żeby ta elektroda jak najlepiej przylegała do skóry.

Przy defibrilatorze znajdziemy też nożyczki, no bo o ile mówiliśmy wcześniej, że na przykład ten stanik, czy jakaś inna odzież, ten nasz motocyklista powiedzmy miał tą kurtkę ochronną.

To będziecie mieli problem, do uciśnięcia klatki piersiowej często wystarczy osunąć tylko kawałek tej klatki, natomiast już przy elektrodach, które naklejamy jedną pod prawym obojczykiem, a drugą pod lewą pachą, to wtedy będziemy już oczekiwali, będziemy już chcieli rozciąć tą odzież, żeby mieć do tego dostęp.

Jeżeli ma rozrusznik, a potrzebuje defibrylatora, to znaczy, że rozrusznik nie działa.

No bo to on podaje ten impuls.

Rozrusznik zazwyczaj wygląda jakby ktoś miał wszczepioną pod skórę kostkę cukru albo bateryjkę taką, może nieodzygarkę taką, wiecie, troszkę ten CR2032.

No różne są te kształty, ale to jest maleńka rzecz pod skórą, zazwyczaj nad lewym obojczykiem, czyli tam, gdzie elektrod nie naklejamy.

Więc nawet jeżeli ktoś z Was za 5 minut po wysłuchaniu tego podcastu będzie w takiej sytuacji i jeszcze nie zdążył pójść na szkolenie...

ale jest na tej stacji metra, na tym dworcu, w tym pociągu, w tym biurowcu, w galerii handlowej, w markecie, czy nawet w niektórych domach prywatnych, bo coraz częściej ludzie mają, czy w domach prywatnych, czy gdzieś w mniejszych społecznościach, na osiedlach jakichś zamkniętych, na budynku sołtysa, czy strażnicy OSP w jakichś mniejszych miejscowościach, także w różnych miejscach takich dostępnych.

Tego się nie da zrobić źle, jeżeli się słucha tych poleceń.

Jedyny znany sposób zrobienia krzywdy defibrylatorem to kinetyczne uderzanie człowieka nim po głowie, ale to nie jest wyłączna cecha defibrylatora.

Właśnie, bo kiedyś to było każde dziecko wiedziało 997 na policję, 998 na straż pożarną, 999 na pogotowie, trzeba sobie było wybrać do kogo chcemy zadzwonić.

I tam siedzi i strażak, i policjant, i ktoś z pogotowia i tylko czekają jak to działa?

Mamy w tej chwili dwa takie numery alarmowe w Polsce funkcjonujące, czyli 112 i 9, 999.

112, czyli system powiadamiania ratunkowego, jest zorganizowany w ten sposób, że mamy rozsiane po Polsce centra powiadamiania ratunkowego, czyli miejsca, gdzie pracują operatorzy numeru alarmowego 112 i oni odbierają te połączenia.

Natomiast gdzieś tam obok nich, tak jak mówisz, tak dokładnie, siedzi policjant, siedzi strażak, siedzą przedstawiciele innych służb, inspekcji, administracji.

Tak jak kiedyś mieliśmy jeszcze te numery na pogotowia gazowe, wodociągowe, różne rzeczy i tak dalej.

Są nam obok niego jacyś ludzie, którzy go obijali kijem albo on leży pod urwaną linią energetyczną i ewidentnie ta linia go poraziła i dalej tam skrzy.

Nawet jeżeli jego już nie dotyka, to jakby ty się boisz tam podejść.

No to w każdej z tych sytuacji twoje udzielanie pomocy skończy się na tym etapie.

Ja często na szkole podaję taki przykład.

Strażak, który będzie na wakacjach i będzie szedł po deptaku jakiejś miejscowości wypoczynkowej w klapkach z własnym dzieckiem za rączkę i będą jedli lody.

to nikt nie może oczekiwać od niego, że on zostawi to dziecko i te lody i pobiegnie do tego budynku, bo strażacy wchodzą do palących budynków, ale robią to w pracy, w środkach ochrony itd.

Takimi służbami, jakie są do tego potrzebne.

Czy to jest sprawa, nazwijmy ją sobie, kryminalna, czy jakiegoś zagrożenia, czy pożaru, czy czegoś tam.

To jest absolutnie poza tobą.

tam dodzwonicie się i tam odbierze połączenie dyspozytor medyczny.

Dyspozytor medyczny to jest z wykształcenia medyk, czyli ktoś, kto jest ratownikiem medycznym, pielęgniarką systemu, albo pielęgniarzem systemu, albo lekarzem systemu, czyli mógł pracować w systemie Państwa Ratownictwa Medyczne i co więcej, ileś lat przepracował.

I dodatkowo po odpowiednich szkoleniach, kursach najprościej można sobie wyobrazić, ten człowiek jest nauczony diagnozować, oceniać stany ludzi, których nie widzi na podstawie zeznań osób, które się na tym nie znają i dodatkowo udzielać nie swoimi rękoma pomocy.

W tych przykładkach, o których mówiliśmy, tych najważniejszych, pierwszopomocowych, czyli zatrzymanie krążenia, ten brak przytomności, brak oddechu, czy masywne krwotoki, te postępowania są stosunkowo łatwe.

Tu nie ma wielu zero-jedynkowych postępowań.

Problemy się zaczynają, tak jak wcześniej już powiedziałem, kiedy człowiek jest gadający.

Mamy jakąś osobę, podejrzewamy u niej, że ma podejrzenie czy udaru, czy jest ból w klatce piersiowej, czy ona się jakoś tam dziwnie zachowuje, czy są właśnie jakieś urazy, czy inne rzeczy.

I wtedy ta wiedza tego dyspozytora medycznego, procedury, według których on działa i tak dalej, może spowodować, że będzie w stanie lepiej wam pomóc.

Czyli podsumowując, jeżeli twoim problemem jest li tylko zdarzenie medyczne, możesz zadzwonić bezpośrednio na numer 999 i wtedy połączysz się z dyspozytorem medycznym.

Jeżeli zadzwonisz po prostu na numer 112, operator numeru 112 zbierze wstępny wywiad i w momencie, w którym ustali, że twój problem jest tylko i wyłącznie medyczny, czyli nie potrzeba wsparcia tych pozostałych instytucji, przerzuci cię, przełączy cię do dyspozytora medycznego.

I to może troszeczkę wydłużyć otrzymanie pomocy.

Natomiast jeżeli to jest sytuacja taka, ktoś z rodziny właśnie go boli w klatce piersiowej, jest jakiś niepokój, coś tam się dzieje albo właśnie się przewrócił, babcia straciła przytomność, przewróciła się w toalecie, no wiecie, te sytuacje.

No to wtedy może to spowodować, że ta pomoc troszkę później, a zwłaszcza frustrujące dla nas jest to drugi raz, to się opowiadamy.

Ten dyspozytor medyczny ma swoją formatkę wywiadu.

Dyspozytor widzi to, co operator zebrał, ale ma swoje zasady, ma swoje procedury, swoje rozporządzenie.

Więc dla nas to bywa czasami denerwujące, drażniące, frustrujące, że musimy się powtarzać, po co myśmy to gadali.

że będzie nam się wydawało, czy będziemy to oceniać, że ten dyspozytor, czy ten operator nie traktuje nas tak, jak powinniśmy się spodziewać.

Pamiętajcie wtedy o tym, że to połączenie jest nagrywane i to jest odpowiedzialność tego, kto prowadzi to połączenie.

wygrażaniu mu, kogo tam znacie, czym się zajmowała jego mama i wszystkie kobiety w jego rodzinie wcześniej i tak dalej, bo to nie przyspiesza udzielania pomocy.

Natomiast jeżeli będziecie mieli zastrzeżenia do tego, to macie zawsze podstawę do tego, żeby potem spisać skargę i odwoływać się, te rozmowy są nagrywane.

Powiem wam więcej, w dzisiejszych czasach te rozmowy w dużej części są odsłuchiwane, są notowane, jest w tej chwili dużo tych systemów kontroli, weryfikacji, podnoszenia jakości.

Więc nie należy tu się podawać emocjom, a z drugiej strony wiem, że się łatwo gada, jak później w tej sytuacji stresowej my dzwonimy, a ktoś nam zadaje głupie pytania.

Głupie pytania, przepraszam, bo przypomniała mi się historia, która ostatnio się, parę tygodni temu...

pojawiła w prasie, więc jak zawsze tego typu historie trzeba przefiltrować jakoś tam, ale z grubsza chodziło o to, że to się działo w Warszawie, wzywano pomoc do osoby, która była na stacji metra, tam przy jednym z wyjść ze stacji metra,

Jeżeli powiesz, że to jest na stacji metra Racławicka, no to to jest już trudno bardziej precyzyjne wskazanie.

Jakbyś powiedział, że w Pałacu Kultury to byłoby mniej precyzyjne, bo Pałac Kultury jest znacznie większy niż stacja Racławicka, więc ktoś wzywał w ten sposób pomoc, natomiast ten operator zaczął zadawać pytania w rodzaju

Systemy OBA, czyli system powiadamiania ratunkowego i system dyspozytorni medycznych działają na tak zwanej zasadzie zastępowalności.

To jest bardziej skomplikowane, ale z grubsza biorąc chodzi o to, że teoretycznie masz się dodzwonić do swojego regionalnego, czyli w przypadku Warszawy, jeżeli dzwoniłbyś z stacji metra Cławicka, to powinien odebrać operator na ulicy Młynarskiej albo dyspozytor na placu bankowym, bo dyspozytor nie jest na bankowym, a na Młynarskiej CPR.

To ciekawa lektura, jakby ktoś z Państwa chciał sobie zobaczyć, jak jest skonstruowany ten system, na czym polega ta zastępowalność.

To zachęcam, ale na potrzeby takiej edukacyjnej, najprościej mówiąc, jeżeli nie dodzwoniłeś się do swojej regionalnej dyspozytorni czy Centrum Powiadamia Ratunkowego, zostaniesz przekierowany do pierwszego wolnego operatora dyspozytora w Polsce.

W związku z tym może odebrać to dyspozytor czy operator w Rzeszowie, w Szczecinie, w Olsztynie, w Gliwicach, w Łodzi, w Radomiu.

Tak, to po prostu jest tak, że wszyscy wiemy, że... I pewnie mamy rację, że jeżeli ktoś jest z Warszawy, z dziada, pradziada, albo nawet mieszka tu wystarczająco długo, ale stosunkowo od niedawna, to stacja metra racławicka to jest jasny komunikat geograficzny.

Natomiast ten dyspozytor czy operator może być osobą, która nigdy nie była w Warszawie.

W związku z powyższym, może to nie być dla niego zupełnie oczywiste, też trzeba pamiętać, że ten ktoś, akurat mówię w tej anegd, nie znam tej sytuacji, jeżeli mielibyśmy ją analizować, trzeba byłoby odsłuchać nagrania, zobaczyć, ale może był zmęczony, bo może nie usłyszał, może nie zrozumiał, że mówimy o metrze.

No wydaje się, że metro w Polsce jest jedno i że wszyscy powinni to wiedzieć, ale może tego nie wie, może...

Może, wiesz, trzeba pamiętać, że nie mam w głowie statystyk, ale jak ktoś siedzi na tej słuchawie, to on odbiera cały czas te połączenia.

To nie jest tak, że ty siedzisz tam i to połączenie przychodzi raz na jakiś czas, tylko to jest rozmowa za rozmową, za rozmową, za rozmową.

I tłumaczył, że on zna wszystkich polityków świata i co oni mu zrobią.

To jest poważny procent połączeń, które wykonujemy na numery alarmowe jako społeczeństwo.

10 lat temu to było, 15 lat temu mniej więcej, to było ponad 50%.

No jest, ale wyobrażasz sobie, jeżeli jest powiedzmy, nie wiem, nie mam tych statystyk w głowie, ale powiedzmy, że tych połączeń jest 100 tysięcy, to 60 tysięcy z nich jest fałszywych, głupich fałszywych.

To w jaki sposób to miało być karalne?

Więc wiecie, karalne są takie sytuacje, jeżeli oczywiście będą ścigani, jeżeli ktoś dla zabawy powie, że jest gdzieś bomba, zostaną uruchomione potężne służby albo spowoduje to jakieś zagrożenie życia i zdrowia.

Ale jak dzwoni ktoś nawalony na 112 i mówi, że piszę, a potem zarysówka do domu...

No to się go poucza, ten operator go o tym poucza, przerywa połączenia, odblokowuje linie i tyle, tak?

Ale nikt, wiecie, nie ma sposobu marnowania na to czasu.

Nie znam aktualnych statystyk, myślę, że to jest ciekawy temat na następny podcast, znaleźć kogoś z CPR-ów, żeby wam o tym opowiedzieli, jak to teraz wygląda.

Mam nadzieję głęboką, że to się poprawiło, niemniej na pewno jakiś konkretny procent to dalej są połączenia, które nie powinny być.

Druga rzecz, która się prawdopodobnie dzieje, mamy takie oczekiwanie i znowu media...

Nasz ustawodawca, znaczy na zasadzie nasza administracja zapowiedziała, Ministerstwo Cyfryzacji zapowiedziało, że chyba, jeśli dobrze pamiętam, do końca 27 roku zostanie już wdrożony tak zwany system AML, Advanced Mobile Location, który powinien był być już wdrożony, wydaje mi się, że do końca 19 czy 20 roku według dyrektyw unijnych, ale nie zajmujemy się krytykanstwem i marudztwem, ma być.

Najprościej mówiąc, jak on będzie wdrożony, to rzeczywiście w momencie, kiedy wykonujesz połączenie na numer alarmowy, to twoja lokalizacja jest od razu podawana, bo twój telefon wie, gdzie jesteś.

Spodziewam się, że spośród wszystkich osób, które nas słuchają, zdecydowana, przerażająca, przytłaczająca większość posiada telefon z lokalizacją, czyli jakiś z ekranem dotykowym, jakiś Android albo iOS.

Więc nasze telefony wiedzą, gdzie jesteśmy i nawet jeżeli Państwo powyłączacie im te lokalizacje, to one dalej wiedzą, gdzie są.

One po prostu nie dzielą się z nami tą informacją, ale dzielą się z naszym operatorem.

Nie może podać tej dokładnej, czy technicznie jest to niemożliwe.

No ale Tatry na przykład, to jest taki kawałek Polski spory.

No tak, bo tu warto podkreślić, że możemy lokalizować się na dwa sposoby.

Więc ta lokalizacja, którą widzą na komputerach operatorzy, dyspozytorzy, może być bardzo przekłamana.

W związku z tym formatki wszystkie przewidują w tej chwili podstawową sprawę zebrania adresu.

I my oczywiście na szkoleniach z pierwszej pomocy podkreślamy, czasami nie ma adresu.

Tak, jeżeli jesteś w lesie i spadłeś z konia, no to wtedy jest rzeczywiście spory problem z takim wskazaniem, odpowiedzią na pytanie, jaki jest ten adres.

Ale kończąc tamto Twoje pytanie, może tak być, i to na to Państwa uczulam, że zadzwonicie i powiecie, ja dzwonię z Józefowa pod Warszawą, a ten operator czy dyspozytor zada pytanie, jaki powiat?

Dlatego, że ja osobiście znam pięć miejscowości Józefów, które spełniają definicję Józefów pod Warszawą.

Każde jest w innym powiecie.

Pytanie, kto wie, w jakim jest powiecie?

No, ale jeżeli już powiesz, że jesteś w Piaseczyńskim, że jesteś w Otwockim, że, wiesz, jestem w okolicy, o tym mówimy, tak?

Miejscowości, które się nazywają Józefów w całej Polsce, pewnie jest dziesiątki, jeśli nie setki, tak?

Trzeba być wyczulonym na to, że jeżeli ktoś nas pyta o lokalizację i dopytuje, gdzie jesteśmy, to to nie jest jakaś jego złośliwość i że tylko on musi wypełnić tą formatkę w taki sposób, żeby wiedzieć, gdzie tą pomoc wysłać.

Bo to kompletnie, jak się nad tym sekundę zastanowimy, jak się gada na tym spokojnie, to to jest zrozumiałe.

Bo cokolwiek ci się nie stało, to jeżeli nie wiemy, gdzie ci pomóc, to jesteśmy zupełnie bezradni.

Więc to, że ty nam opowiesz całą historię życia zdrowia dziadka, albo strukturę budynku, który się pali, albo wymienisz marki wszystkich samochodów, które wzięły udział w kolizji drogowej, to nadal nie pomogło, dopóki nie wiemy, gdzie to jest.

Więc to jest ten priorytet i tu trzeba dać szansę temu dyspozytorowi, temu operatorowi zebrać tą informację w taki sposób, żeby on był w stanie pójść z tym dalej, żeby on rozumiał, gdzie to jest.

I niestety może być taka rozmowa, o jakiej mówisz, że my uważamy, że jesteśmy w miejscu absolutnie oczywistym, a dla niego to nie jest, a musi być i trzeba się temu podporządkować.

Jakby się nam rozłączyło połączenie, to nas tym samym dyspozytorem połączy, jak znowu zadzwonimy, czy nie?

bardzo mało prawdopodobne, żeby tak było.

Zbyt dużo to jest, ale myślę, że nie ma na to systemowej odpowiedzi.

Natomiast jeżeli rozłączy połączenie, liczy się z tym, że będą do was próbowali dodzwonić, zwłaszcza jeżeli to wasze połączenie było zasadne.

No więc myślę, że jesteśmy gdzieś w jakichś 5% tego tematu, który poruszyliśmy i minęły dwie godziny.

I z przyczyn życiowo-praktyczno-technicznych będziemy hamowali z tym tematem, chociaż mam poczucie, że właściwie to moglibyśmy jeszcze bardzo długo, bo jeszcze zostało mi parę pytań.

Pytanie, na które nie chcę, żebyś teraz odpowiadał, bo nie mamy dodatkowych 17 godzin, ale na przykład jak się zmieniło podejście do ratownictwa medycznego, ale też do szkolenia w związku z wybuchem wojny w Ukrainie, tej pełnoskalowej, to jest bardzo duży, interesujący temat.

To jest mega ciekawe i nie tylko ciekawe, to jest po prostu wartościowe edukacyjnie, ale też zaspokajanie ciekawości świata dla mnie, jak to wygląda od strony osoby szkolącej, od strony ratowników.

Ja powiem jeszcze raz.

Ja, jeżeli chodzi o te szkolenia, powiem w ten sposób.

Ile może kosztować szkolenie widełki, żeby wiedzieć w ogóle czegoś spodziewać?

Pewnie troszkę poniżej 200 zł do 300-400 zł już takie naprawdę większe, poważniejsze, ale tak ja zwykle odpowiadam, jak ludzie tak chcą właśnie wiedzieć, to mówię koło 200 zł od osoby, natomiast trzeba pamiętać, że to będzie przy jakiejś tam grupie, jakiejś objętości grupy.

Zazwyczaj szkolenia są organizowane czy przez jakąś instytucję, ale są też szkolenia takie po prostu, gdzie możecie pójść z ulicy i te firmy, które to robią, poczytacie trochę, zobaczycie, poczytacie opinię, nie będziecie mieli wątpliwości, że to może być...

fajna rzecz, a jak wam się nie spodoba, to pójdźcie na następne, to nie zaszkodzi.

Słuchać ciebie, to można po prostu godzinami i myślę, że wrócimy jeszcze do tych tematów.

Słuchajcie, to jest ostatni w tym roku podcast, wszystko na to wskazuje, w związku z tym dobrego

roku, imprezujcie na Sylwestra z postanowieniami, jeszcze raz, z postanowieniami udało się, noworocznymi, dziękuję ostrożnie, bo tak nauka pokazuje, mieliśmy o tym kiedyś jakieś opowieści, że nie do końca to jest dobry pomysł tam specjalnie w nie iść,

Ale coś tam sobie dobrego wymyślcie, pomyślcie sobie o tym, że będzie tylko lepiej i pozostaje nam jeszcze dwie rzeczy.

Polecajka na dziś jest prosta, to znaczy oczywiście poza wspomnianym w rozmowie The Pit, ale nie może to być… Serial, który już kiedyś polecaliśmy, więc już nie możemy jako główną polecajkę go potraktować.

To mamy bardzo konkretną polecajkę.

Otóż idź na kurs pierwszej pomocy.

Dobry kurs pierwszej pomocy.

Ja, tak jak mówiliśmy na początku, co roku jestem i słuchajcie, to jest rewelacyjna sprawa, pod tysiącem względów dodaje pewności siebie, jest świetnym, sprawdzianym, no naprawdę, pójdźcie na dobry kurs pierwszej pomocy, to nie jest droga rzecz, jak wiecie już, znaczy no nie jest też taka znowu tania, ale bez przesady, tak, a naprawdę daje nam bardzo wiele.

No i pozostało jeszcze słowo na dziś, a tym słowem jest, a jakże?

Pomoc.