Mentionsy
Przez ponad 20 lat wcielała się w rolę Paździochowej. Co słychać u Renaty Pałys?
Renata Pałys - aktorka, podróżniczka i niezapomniana Helena Paździoch ze "Świata według Kiepskich". W rozmowie z Kubą Śliwińskim opowiada o kulisach swojej kariery, rodzinnych korzeniach z Kresów, pasji do podróży oraz realiach pracy aktora w Polsce. Dowiedz się, dlaczego pozostała wierna Wrocławiowi, skąd wzięła się jej fascynacja snookerem i co sądzi o pomysłach reaktywacji "Świata według Kiepskich". Sprawdź najnowszy odcinek podcastu "Co u nich słychać?".
Szukaj w treści odcinka
Miałam taką pokusę, żeby przeprowadzić się do Warszawy, ponieważ we Wrocławiu, zacytuję klasyka, nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem.
Jak przyjeżdżała ekipa z Warszawy, to przyjeżdżała z gotową obsadą, a my wrocławianie graliśmy ogony.
No i chciałam panu powiedzieć, że tak jest do tej pory.
Ta postać jest taka podła i wredna, a nigdy nie miałam przykrych zdarzeń w życiu prywatnym.
To nie jest tak, że ja nie mam propozycji.
A razem z nami jest znakomita aktorka teatralna, serialowa, filmowa, zapalona podróżniczka, niezapomniana Helena Meissner po mężu Paździoch z serialu Świat według kiepskich.
Dokładnie tak.
Pani Renato, oczywiście zaczniemy sobie od spraw najświeższych, ale nie będzie to film Piernikowe serce, o którym dzisiaj także porozmawiamy, ale będzie to to, co wydarzyło się przed kilkoma dniami, właściwie to w ubiegły weekend.
Wziął udział w gali freakfightowej.
Pani Renato, jak rozumiem, śledziła Pani poczynania Bartosza, oglądała Pani tę walkę, kibicowała, ściskała bardzo mocno kciuki.
No jak wiemy, to niestety nie pomogło.
Wie Pan, ja jestem wielbicielem snookera, więc jak Pan widzi...
No tak, wiedziałam, że Waldek będzie walczył, Bartek będzie walczył.
Wczoraj się dowiedziałam, że tak dostał.
Dostał i to dosyć potężnie, ale nawet nie widziała pani takich drobnych ujęć, drobnych urywków?
Nie interesują mnie tego rodzaju sporty, nie interesuje mnie boks, jakieś takie, a już te walki MMA, co by to nie znaczyło, bo też dokładnie nie wiem.
Chociaż muszę panu powiedzieć, że moja mama, drobna kobietka, dużo drobniejsza ode mnie, uwielbiała boks i potrafiła sobie budzik na trzecią w nocy nastawić, bo w Stanach Zjednoczonych się odgrywała jakaś walka.
Ona się w tym wszystkim wyznawała, wie pan co ja, no Gołota, Adamek, no to wiadomo, z różnych takich portali plotkarskich, Gołota, no taniec z gwiazdami, gdzie jak każdy bokser, który dobrze musi mieć nogi ustawione, to sobie dobrze radził.
Czy on zdradzał jakiekolwiek inklinacje do sportów w walki przy okazji kręcenia świata?
Według kiepskich, bo pamiętam nawet taki odcinek właśnie kiepskich, chyba Kamienny Krąg się nazywał, gdzie tam także były odgrywane te różnego rodzaju role właśnie w ringu.
Powiem panu szczerze, że nie pamiętam tego odcinka, ale myśmy nakręcili bardzo dużo.
A takie sporty walki, znaczy w prywatnych rozmowach z Bartkiem nigdy nie poruszaliśmy tego tematu, ale przypuszczam, że też koledzy wiedzieli, że mnie to w ogóle nie interesuje.
Taki jeden wpis można powiedzieć rozsierdzonej Renaty Pałys, która narzekała na to, że nie ma transmisji ze snookera właśnie.
Pani Renato, kiedy się to wszystko zaczęło, jeżeli mowa o snookerze i pytanie, czy to jest tylko fascynacja powiedzmy na takim poziomie oglądania tych zawodów, czy może jednak z tym kijem było coś wspólnego także?
Ona była kiedyś, jak ja jeszcze byłam malutkim dzieckiem, żużel, zapalony kibic, wyścigi końskie, tak.
No i kiedyś tak przychodzę do niej i mówię, a co ty, co ty oglądasz?
Ja się tak patrzę, mówię, no przecież to się nic nie dzieje.
I ja tak, wie pan co, tak zaczęłam oglądać, oglądać.
I mówię słuchaj to jest takie pasjonujące, agresywne w ogóle i przemyślane.
No i tak mi zostało.
Były tylko w Sheffield i w Szanghaju, a teraz to są tury jakieś takie wie pan.
Także trzeba sobie wybrać coś co się ogląda.
Ja wtedy akurat byłam wściekła, bo był finał w Szanghaju.
No to już tak, to już mnie...
I muszę Panu powiedzieć, że jak ja się wpisałam, jeszcze się na ich stronie wpisałam, to oni mnie teraz zapraszają, żebym polubiła.
Tak właśnie myślałem, a nie chcieli Pani na przykład w charakterze eksperta, żeby się pojawić w studiu i skomentować jakieś zawody?
Wie Pan co, na pewno nie jestem ekspertem, chociaż oczywiście znam te zasady wszystkie, bo jak się jakiś sport obserwuje, to nie można tego jakoś bezmyślnie robić.
To tam pan komentator zachowywał się, jakby to była jednak piłka nożna.
Jak Bila leciała, to on tam dostawał.
Nie interesują mnie jakieś takie rozgrywki w Polsce ani nic.
Aczkolwiek mamy teraz 14-letniego chłopaka, który ponoć jest rewelacyjny.
No jakoś, wie pan co, nie zauważyłam go w tych rozgrywkach, których ja oglądam, ale to dobrze by było, jakby też ktoś był.
Ostatecznie ci najwięksi, Trump, Robertson też zaczynali jako nastolatki.
Tutaj rzucamy nazwiskami, tutaj naprawdę to pojęcie jest dosyć spore i skoro tak sobie wracamy, skoro też wspomnieliśmy postać pani mamy, skoro tak sobie wędrujemy wspomnieniami.
I tutaj chciałbym także nawiązać do książki, która nie tak dawno pojawiła się na rynku.
Pani Renato, oczywiście nie chciałbym także zdradzać całej fabuły i tego wszystkiego, co jest w tej książce, ale gdybyśmy mogli troszeczkę zdradzić słuchaczom i widzom podcastu, co u nich słychać, jak to wyglądało, że Państwa rodzina znalazła się we Wrocławiu, bo to już możemy zdradzić.
Tak, Repatrant to jest książka Tomka Bonka, to jest taki dziennikarz śledczy, on w sumie dużo pisze o obozach koncentracyjnych, taki wdzięczny temat sobie wybrał.
No i kiedyś tak, żeśmy się zgadali, bo to ja z innej strony to jemu opowiadałam, że to taka śmieszna historia, że ze Lwowa prawie cała kamienica się przeniosła do Wrocławia, do tej samej kamienicy.
No i tak rozmawialiśmy, rozmawialiśmy, Tomka rodzina,
Żaka, rodzina.
Tak no, moja babcia i mój dziadek ze strony mamy, to byli, znaczy nie byli urodzeni we Lwowie, ale mieszkali we Lwowie.
I dziadek wdał się w politykę, był w AK.
I jak Rosjanie weszli, ja to mówię Panu tak z drugiej ręki, bo przecież nie byłam tego świadkiem, powtarzam wręcz słowa mojej mamy.
Jak Rosjanie weszli drugi raz, to aresztowali dziadka za działalność w AK i zesłali go do Donbasu.
Też nie miałam świadomości tej, że jak tam się zjeżdżało, to już się nie wyjeżdżało na górę, chyba że no już zwłoki wywozili.
I starsza córka mojej babci również była waka i po prostu przyszedł taki zaprzyjaźniony granatowy policjant, jak to babcia moja mówiła, granatowy policjant, ale uczciwy człowiek i powiedział, że żeby babcia no po prostu uciekała, ponieważ przyjdą po moją ciotkę.
No i tam babcia dała kwotę, którą on powiedział, przy czym nie miała tej pewności, prawda, że tak będzie.
No i tam babci powiedzieli, że dziadek... I tak troszeczkę jeździli tam i z powrotem, aż w końcu jakiś krewny dziadka powiedział, siedź tutaj, czekaj na niego.
Jak doszło co do czego, to babcia powiedziała, ja się nigdzie nie wyprowadzam, absolutnie, no co to ja tutaj, nie będę nazwisk mówiła, tu, tu, tu i zostali tam.
Taka to była historia, przy czym jeszcze chciałam tylko powiedzieć, że wtedy do Wrocławia przyjechała cała elektrownia ze Lwowa, więc mój dziadek, który pracował w elektrowni przed wojną, pracował tam.
Myślę Pani Renato, że spokojnie możemy polecić także jej książkę.
Ja myślę, że tak.
Moja historia to jest taki koralik w całych koralach.
Tam są naprawdę bardzo, bardzo interesujące wspomnienia i ze strony rodziny Tomka, ale też takie wspomnienia ludzi, którzy zaczęli się do Tomka zgłaszać, jak słyszeli, że taką książkę pisze.
I też tak, żeśmy właśnie z Tomkiem rozmawiali, że my jako młodzi ludzie nie chcieliśmy tego słuchać.
A teraz nawet jakbyśmy chcieli posłuchać, to nie ma od kogo.
No przeważnie tak jest, pani Renato.
Chyba, że jak właśnie chcemy posłuchać historii naszych dziadków, no to jest bardzo często niestety o ten krok za późno.
Także i z punktu widzenia aktora, aktorki, z punktu widzenia zawodowego nigdy nie było planów, żeby ten Wrocław opuścić.
Bo oczywiście Pani teraz także zasiada w Radzie Kultury Wrocławia.
A mam nawet takie doświadczenie.
Nigdy nie było takich aspiracji, żeby może jednak spróbować gdzie indziej, żeby może ten Wrocław opuścić?
Oczywiście miałam taką pokusę, żeby przeprowadzić się do Warszawy, ponieważ we Wrocławiu, zacytuję klasyka, nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem.
I wie pan co, to nie jest taka prosta sprawa, że ja się przeprowadzam do Warszawy.
Tak samo zresztą jak we Wrocławiu nie istnieje towarzysko, ponieważ nie, nie, nie, mam bardzo wąski krąg przyjaciół i nie odczuwam potrzeby wychodzenia poza ten krąg.
I tak właśnie zastanawiam się nad tym, bo też prześledziłem dosyć bacznie pani aktorski dorobek, no bo tam rzeczywiście jest ta wyraźna wyrwa powiedzmy w latach 80-tych, 90-tych, gdzie te role filmowe się pojawiały.
Później mamy te, no można powiedzieć nawet nie dziurkę, ale taką dosyć potężną, potężną dziurę.
I ja podziwiam dzisiejsze aktorki, że one potrafią sobie radzić i mówię to bez cienia złośliwości, że potrafią sobie radzić i godzić macierzyństwo z zawodem.
Nie miałam takiego wsparcia rodziny, jak bym chciała, żeby pracować.
Natomiast nie przeczę, że po tym jak zdecydowałam się wrócić, to się okazało, że to jest bardzo trudne, bo nikogo nie rozczula to, że ja jestem matką.
Grałam jakieś tam ogony w takich produkcjach, które były we Wrocławiu umieszczane, bo jeszcze była wytwórnia filmów fabularnych.
Ale przekleństwem tej wytwórni filmów fabularnych było to, że jak przyjeżdżała ekipa z Warszawy, to przyjeżdżała z gotową obsadą, a my wrocławianie graliśmy ogony.
No i chciałam panu powiedzieć, że tak jest do tej pory.
Znaczy często jest tak, że są obsadzone główne role na podstawie castingu, o których my we Wrocławiu nie mamy w ogóle pojęcia, że jakiś się odbywa casting.
I na przykład, na przykład mówię teoretycznie jest tak, że zwraca się do jakiejś wrocławskiej agencji, że słuchaj potrzeba mi tam prawda trzech takich aktorów tam na takie jednodniowe zadania, ewentualnie do warszawskiej agencji, która ma wrocławskich aktorów.
Ale często jest tak, że po prostu wypada aktor ten warszawski i w panice bierze się kogoś z Wrocławia.
Tak to wygląda.
Ale pani Renato, też już po latach w tej branży, to rzeczywiście jest tak, że ten rynek polski, rynek aktorski wymaga tego, żeby bywać, żeby cały czas być, można powiedzieć, w tym biegu, żeby cały czas ten telefon dzwonił, żeby cały czas gdzieś się pojawiać.
Tak, to jest problem, ale wie pan co, to jest też tak, że to nie jest tak, że ja nie mam propozycji.
Wie pan, ja nie będę z Wrocławia do Warszawy jechała na jakiś jeden dzień zdjęciowy w serialu, którego nie znam, bo mało co w ogóle oglądam w telewizji, oprócz Snookera.
Więc tak to wygląda, że
To nie jest, że ja tam grymaszę, czy wie pan, tylko uważam często, że no dostaję takie zadania, no że wie pan, że jest dla mnie nieporozumieniem, żeby dzwonić do mnie do Wrocławia.
Potem pokazać telefon, ile ja mam SMS-ów od mojej agencji na różne propozycje, gdzie ja nawet nie odpowiadam na nie, bo już raz żeśmy się tam gdzieś umówiły, że nie będę w takich przedsięwzięciach brała udziału, ale że mailing jest rozsyłany do wszystkich, to ja też dostaję takie powiadomienia.
Wie pan co, pierwsza sprawa jest taka.
Dużo ważniejsze niż zagranie jednego dnia w jakimś serialu.
Druga sprawa też jest taka, że ja chętnie wzięłabym propozycję do zagrania w serialu czy w filmie, który kręci się we Wrocławiu, a kręci się tego naprawdę dużo.
No bo pani Renato bardzo często też i w przestrzeni internetowej i chociażby na portalach filmowych, właśnie kiedy wejdzie się na pani profil, no pojawiają się te komentarze, że Renata Pałys jest aktorką niewykorzystaną.
Oczywiście mówię to w cudzysłowie, jest aktorką niedocenioną.
I nawet tutaj ponownie chciałbym wrócić do pani social mediów, bo pamiętam taki wpis bodajże z grudnia 2023, kiedy była pani w Stanach Zjednoczonych.
No i tak troszeczkę przykro też pani skonkludowała, że tam mnie doceniają, a tu mnie nie doceniają.
Czy coś w tym faktycznie jest?
Ja tej szansy nie widziałam, ale jak to powiedział mój kuzyn, wiesz, ale jest to już pierwszy krok do Oscara.
No rozmawiałam tam z producentką, że czy się nie znajdzie w Stanach Zjednoczonych aktorka Polka, która tego nie zagra.
I oczywiście była to dla mnie wielka przygoda i tak to traktowałam.
Przy czym spotkałam się, wie pan, z takim...
A tam ja nagle usłyszałam, że oni mnie chcą dlatego, że ja mam świetną technikę aktorską.
I to było dla mnie, nikt mi w życiu nic takiego nie powiedział, że ja jakąś technikę w ogóle mam, rozumie pan.
No i było tam, oczywiście miałam pełno obaw, ale okazało się, że praca w filmie w Stanach jednak nie różni się zbytnio od tej w Polsce.
No oprócz tego, że trzeba wstać o 5 rano, bo jednak u nas jakoś bardziej, a tam ceni się... Delikatnie wchodzimy w dzień, tak?
Tak, tak, że o 6 trzeba już być na planie, prawda, charakteryzacja, jest wyśmienite śniadanie, nie wiem skąd się wzięło, że w Stanach Zjednoczonych jest niedobre jedzenie.
Pani Renato, prześledziłem sobie oczywiście wywiady z Panią, dużo na ten temat poczytałem i mam wrażenie, że też po latach Pani zupełnie jest aktorką niepokorną, że Pani absolutnie nie boi się mówić tego, o czym myśli, że tak jakby Pani się zupełnie nie liczyła ze zdaniem innych, no wygłasza Pani bardzo często dosyć radykalne, radykalne sądy.
Pytanie, czym to jest podyktowane i pytanie, czy to jest prawda, czy to jest po prostu jakiś mój mylny ogląd, no bo kiedy rzeczywiście widzę Renatę Pałys w internecie, to obrywa się tamtym, obrywa się tym, a to, że młodzi aktorzy, to tak, powiedzmy sobie szczerze, średnio,
I tak dalej, i tak dalej.
Znaczy wie pan co, prawda jest taka, że prasa, szczególnie te portale takie plotkarskie, nazwijmy to, bezobrazy, lubią z całości kontekstu wyłapać to, że ja mówię, że młodzi aktorzy są beznadziejni.
Tak, tak.
Tak, tak, więc to jest pierwsza sprawa.
Druga sprawa, ponieważ bardzo często się spotykałam z Zosią Czerwińską, no nie tylko przy okazji kiepskich, ale także tutaj w Warszawie, to ona zawsze mówiła, bo ona też była bardzo cięta, mówiła jestem w tym wieku, że już sobie mogę na to pozwolić.
Ponadto, wie pan co, jeszcze mam coś takiego, ja powiem to brzydko, to może urazić niektóre osoby, ja mam z czego żyć, więc naprawdę jest mi...
Każdy ma prawo do myślenia, tak samo jak ja mam prawo.
Ta niezależność to też jest pokłosie wychowania, że tak jeszcze sobie wrócę do pani rodzinnego domu.
Widzi pan jak to się ciągnie.
Mianowicie, jak ja do babci przychodziłam, a przychodziłam zawsze z chęcią, jak już nie mieszkaliśmy tam, i mówiłam jej o jakimś problemie moim, babcia zawsze wysłuchiwała i mówiła, no masz problem.
Druga sprawa to jest też mój tato, który, ja nie wiem jak to nazwać, który zaszczepił we mnie, że moja płeć nie jest problemem w podejmowaniu różnych decyzji.
Dla mojej mamy, jak ja powiedziałam, żeby mi tato kupił kolejkę elektryczną, to dla mojej mamy to był szok.
Tak, ale nigdy nie naciskał na jakieś moje takie głębsze decyzje.
Wybór szkoły średniej, wybór studiów to trochę tak, bo ja chciałam do Łodzi zdawać i tato wtedy mi po prostu powiedział posłuchaj.
Jeżeli będziesz zdolna, to jak Wrocław skończysz, to też zrobisz karierę.
Nie robi problemów z takich rzeczy nieoczywistych, które inne koleżanki w domu miały jednak ten problem, że dziewczynce coś nie wypada.
Bardziej moja mama cierpiała, bo moja mama chciała, żebym tak ładnie była ubrana i tak prawo, żebym skończyła.
To żebym za bardzo nie rozwinęła talentu plastycznego i broń Boże nie zdawała do szkoły, w której on wykłada, bo tato był plastykiem, ponieważ uważał i tak mi to tłumaczył, że jeżeli będę dobra, to nikt tego nie zauważy, tylko wszyscy będą mówili, bo to jest córka Bilkowskiego.
A jeżeli będę niedobra, to powiedzą, no tak, to jest córka Bilkowskiego, komuś miejsce zajęła.
Także nigdy tato na przykład nie było u niego tam, a weź coś namaluj, coś narysuj.
Nie, nie, broń Boże, tylko bez takich mi tu rzeczy.
A tato musiał oczywiście też robić te na przykład zadania na plastykę i tak dalej i tak dalej, czy zupełnie nie?
Na plastykę nie, ale wie pan co, no tak, w szkole podstawowej to jak trzeba było plansze jakieś zrobić, no to słuchaj Renata, bo twój tato jest plastykiem, to zrobi taką planszę.
Tato się bardzo na to burzył, nie lubił tego robić i muszę panu powiedzieć, że dwa razy było tak, że ja za tatę zrobiłam i w szkole podstawowej.
Jak to musiało być zrobione?
Zastanawiam się, czy pani jeszcze ma ochotę rozmawiać o tym serialu i pytanie, czy w życiu Renaty Pałys istnieje taka cezura, można powiedzieć, kiedy pojawiła się rola Heleny Paździoch, czy faktycznie jest to życie przed i po tym właśnie serialu?
Zresztą może to, znaczy to jest już wie pan, wszyscy już dzieci malutkie to wiedzą, ale... Tak, ta anegdota także pani Renata bez castingu, tak?
Tak, bez castingu w Wigilię.
Czyli widzi pan, to też tak, w Wigilię się no tak... Wigilia cudów.
Także on potem odszedł zresztą bardzo szybko, a ja zostałam przez 23 lata.
No i rzeczywiście te 23 lata nie było nigdy momentu, żeby sobie jednak, przepraszam, ale dać spokój z rolą Paździochowej, no bo to rzeczywiście była taka rola, która można powiedzieć, no nie chcę używać tutaj mocnych słów, ale w rodzaju stygmatyzacji aktora, bądź też aktorki, ale chyba jednak można było mieć takie myśli, że kiedy weźmie się udział w takim przedsięwzięciu, no to jednak gro produkcji innych, w których ewentualnie moglibyśmy wziąć udział, no jednak, ale odpadnie.
Po pierwsze, nie mieliśmy w ogóle świadomości, że to tak długo będzie, ponieważ baliśmy się, wiedzieliśmy, że to jest innego rodzaju serial.
Często się mnie pytają, czy to może być spowodowane, że taką charakterystyczną rolę gram, ale ja wtedy mówię, no bardziej charakterystyczną rolę gra Andrzej Grabowski, który cały czas ma propozycje, prawda, więc to nie o to chodzi.
To ja jednak będę wracała do tego, że ja nie udzielałam się towarzysko w ogóle.
Druga sprawa jeszcze jest, wie pan co, to są tak zwane castingi do reklam.
Ja trochę jeżdżę po świecie i zawsze chętnie oglądam w hotelu telewizję, mimo że siedzę jak na tureckim kazaniu, ale na reklamy.
I proszę mi wierzyć, że chyba jesteśmy jedynym krajem, który bazuje na tych takich niskich instynktach, wyśmiać sąsiada, żeby sąsiad miał gorzej, wyśmiać teściową.
Większość reklam na świecie jednak bazuje na poczuciu humoru swojego narodu.
My mamy poczucie humoru, a te reklamy są takie jakieś, no wie pan.
Tak, uważam, że cały czas mamy.
Postaram się, żeby nie trwało to aż tak długo.
Bo zastanawiam się, jak Pani budowała tę postać i tak sobie myślę, czy jakiekolwiek te symptomy z Pani życia prywatnego przenikały także na plan Świata Według Kiepskich i do tego, jak budowała Pani tę postać?
Natomiast jak budowałam, wie pan, no przecież przez pierwszych, no nie wiem ile sezonów, pięć, to tylko ja wyskakiwałam na korytarz, mówiłam Marian do domu, no więc ciężko na tym zbudować rolę.
Dopiero potem, no gdzieś tak już, no nie wiem, no po 10 latach scenarzyści zaczęli rozwijać moją rolę.
Co się już zupełnie zmieniło jak zaczął reżyserować Patryk Joka, który jakoś i zaufał mi aktorsko i zwracał większą uwagę w scenariuszach na tę postać.
Także to się tak jakoś tak naturalnie powoli budowało.
No ja nie mówię takim językiem.
I często było tak, że już idę na plan i nagle do kierownika planu Maciek, jak ja tam mówię słowo, bo mi to wypadało, bo to całkowicie mi obce słowo.
I to jest coś takiego, że
Nie wiem jak inni aktorzy, ja nie czerpię ze swojego życia.
Jakoś tak staram się wyłączyć.
Tam nigdy nie ma, ja tak uważam, że nigdy nie ma mnie, bo nie ma też takiej potrzeby.
Chociaż jak zaczęłam grać, jak powstali Kiepscy, to ja w ogóle nie miałam świadomości, że tam wśród piszących jest Aleks Obiszewski, mój kolega, z którym w pantomimie żeśmy razem pracowali.
Więc potem, jak się ta postać rozwinęła, to
Nie widzę moich relacji domowych ani jakiś tam szczególnych moich cech charakteru.
No po prostu tak sobie wymyślili, zaufali mi i ja tak to zrobiłam.
I przez te 23 lata to pięknie tak wyglądało.
Pani Renato, muszę zdradzić Pani troszeczkę w tajemnicy, że jeden z odcinków kiepskich, bodajże radiowęzeł, gdzie pojawiła się stacja 123 RFN, tak?
No to także dorzucił do tych moich marzeń właśnie taką drobną cegiełkę, żeby się zajmować tym, czym się zajmuję, więc z tego miejsca bardzo serdecznie, no właśnie nie wiem czy dziękować, ale podziękuję, podziękuję, bo to rzeczywiście trzeba uważać o czym się marzy, bo to też różnie z tym bywa.
Pani Renato, a czy zdarzały się w życiu prywatnym sytuacje i pytanie, czy one do dzisiaj się zdarzają, że pani funkcjonuje jednak nie jako Renata Pałys, czy jednak ktoś powiedzmy na mieście, w cudzysłowie, no jednak zwraca się do pani per, przepraszam, Paździochowa.
Paździochowo to bardzo rzadko, ale Pani Heleną bardzo często się tak do mnie ludzie zwracają.
No ale też już coraz więcej ludzi jednak wie, że ja mam na imię Renata i często jest tak, przepraszam, czy Pani Renata?
Więc właśnie, wie pan co, ta postać jest taka podła i wredna, a nigdy nie miałam przykrych zdarzeń w życiu prywatnym związanym tak, aktorzy się nieraz skarżą, że jak grają taką postać niesympatyczną, to potem w życiu prywatnym ich tam coś spotyka, prawda, to tak jak ktoś gra lekarza i się do niego, do tego aktora o diagnozę zwraca.
Tak, tak.
Więc nie, ja nie miałam czegoś takiego.
Zawsze moja koleżanka z Planu, zresztą zawsze mówiła, wiesz co, ja nie wiem, oni ciebie tak lubią, przecież taka podła jesteś.
Dokładnie tak.
I muszę przyznać, że to też jest taka przykra konstatacja, bo kiedy oglądam te odcinki, no to można wymieniać już właściwie te postaci, te osoby, których już z nami nie ma.
Zastanawiam się czy to w Pani także budzi pewne pytania czy wspomnienia, pewne refleksje, no bo można wspomnieć czy Marzenek i Piel sztukę, czy Krystynę Feldman, czy Ryszarda Kotysa, Dariusza Gnatowskiego, no coraz więcej jest tych postaci.
Wie Pan, druga sprawa to jest taka, że myśmy zaczęli ten serial
No, nie będąc młodzieniaszkami, to nie było, że od dzieciństwa gramy do późnej starości, tylko już byliśmy w jakimś wieku i graliśmy 23 lata.
I powiem panu tak, że jak kiedyś czytałam autobiografię Agaty Christie, to ona powiedziała, że ona żałuje dwóch rzeczy.
No bo kiedyś, no tak, no trzeba... Oni zaczęli w wieku bardzo dojrzałym, no panna Marple w ogóle już w bardzo podeszłym wieku i trzeba było, znaczy w pewnym momencie trzeba było to uciąć, prawda?
Nie ma co ciągnąć na siłę, też się zmienia wie pan co otoczenie, kontekst i nie wiem czy teraz taki serial w przełożeniu do kiepskich jeden do jednego miałby taki jednak odbiór jak ma.
Tak.
Bo zastanawiam się, czy były także myśli, że no to teraz to już na pewno z kiepskich ktoś zrezygnuje, bo dzieje się to, to i to.
W państwie ktoś na pewno już po prostu nas skanceluje, jak to się mówi w tym.
Oj, raz był tak, że myśmy jeden rok jeden nie kręcili, jak został nowy, przyszedł nowy dyrektor programowy i tych kiepskich przez jeden pełny rok nie kręciliśmy.
Czy było tego aż tak dużo, że trudno tutaj wyłapać?
Trudno, wie pan co, naprawdę to jest coś takiego, że kiedyś była ramówka, no i pani kierownik produkcji mnie wyznaczyła na wywiady, co myśmy kręcili w ostatnim czasie.
Podziwiam przede wszystkim do Państwa kunszt aktorski, bo rzeczywiście z 12 odcinków w jednym miejscu ciągiem.
Tak, tylko my wychodziliśmy przebrać się i do powodu aktorskiego tekst powtórzyć.
Natomiast cała trudność polegała na tym, że jak żeśmy na przykład za trzy dni kręcimy, że wychodzimy z tej kuchni, to żeby pamiętać w jakim się nastroju było.
Pani Renato, ostatnie pytanie dotyczące Kiepskich, bo akurat wspomniałem, że nie ma dnia, żeby rzeczywiście Kiepscy nie lecieli na jakimś kanale w telewizji.
Pytanie, czy w momencie, kiedy kręci się taki serial jak Świat Według Kiepskich i kiedy te odcinki są powtarzane?
Czy za każdy taki odcinek jest płacone, czy po prostu to jest tak ta umowa skonstruowana, że po prostu nagraliście, zapłaciliśmy raz, dziękujemy bardzo.
Jak my podpisujemy umowę z producentem, to tam jest zapis, że my wszystkie prawa do naszego wizerunku cedujemy na producenta.
Nie można zmuszać aktora do tego, żeby pozbył się swojego wizerunku.
I teraz takie rady od prawników, żebyśmy nie podpisywali umowy, w której jest, że my się pozbywamy praw do wizerunku, to znaczy, że ja nie mam pracy.
Część ludzi, ale to jest 1%, 1,5% zarabia jako aktorzy bardzo dobrze.
To nie znaczy, że wszyscy tyle zarabiają, ale u nas jest takie, że ooo, aktorzy zarabiają i w ogóle.
Twórców, tu nie chodzi tylko o aktorów, o muzyków, rzeźbiarzy, malarzy, tancerzy, śpiewaków, muzyków, są takie silne, że taki aktor ma prawną ochronę od państwa, jest ubezpieczony, mimo że nigdzie nie pracuje, musi należeć do związku.
Mało tego, jeżeli się podejmuje taki temat, to zaraz hejt cały jest w internecie, że ja nie muszę być aktorką, mogę być babcią klozetową, prawda?
To tak nie działa.
Nasze państwo uważa... Znaczy, można pójść przykładem Stanów Zjednoczonych, że pracuje jako kelnerka.
I potem, prawda, ale no jednak wolałem, jesteśmy w Europie, nie powiem tu jest Polska, ale powiem tu jest Europa i po prostu traktujmy się z szacunkiem, a ja na przykład ze strony państwa naprawdę tego nie widzę.
Zawsze było tak, że
I uważam, że to było sprawiedliwe, że my... Rozwiązanie, tak.
Ile się zarobiło w tym miesiącu pieniędzy i jaka garza była, więc wie pan, to jest bardzo skomplikowana sytuacja, ale tak ZASP wygrywa te umowy albo na ostatniej prostej podpisuje porozumienie z taką stacją, która widzi, że przerżnie, więc jednak woli podpisać i my dostajemy tantiemy potem za odtwarzanie tego.
Określa, ile, jak, bo to jest w zależności od tego, ile się jest... Można mieć główną rolę w jakimś serialu, ale w tym odcinku mówi się tylko dzień dobry i się dostaje za to dzień dobry tylko, a nie, że główna rola to jest jakiś procent duży.
Ale pani Renato, no ja nie chciałbym chyba iść z panią na drogę sądową, bo jest pani tak radykalna w tych osądach, że ja sam bym chyba te dyrektywy zmienił, gdybym tylko miał taką moc.
My walczymy, my jako Związek... Bardzo dobrze.
Ale wie pan co, to jest tak, że każdy rząd jednak ma nas w głębokim poważaniu.
Jak mawiał klasyk.
Tutaj także wrócimy do postaci Pana Tomasza.
Bo to są podróże i Pani Renato, ja tak prześledziłem sobie.
I pytanie, czy kiedy był początek tej fascynacji podróżniczej, to czy była to jednak Polska?
Mój tato, który jest spod Warszawy, bo w Serocku się urodził i przeniósł się do Nowej Rudy, bo tam babcia dostała zakład fotograficzny.
I potem przeniósł się do Wrocławia, no bo studiował tam, poznał moją mamę, no i tak dalej.
Dziś żeśmy po katakumbach chodzili, ja jeszcze do szkoły nie chodziłam, byłam małym dzieckiem.
Niemniej jednak jak już potem byłam dorosła, to niestety tato mi mówił, słuchaj musisz się pogodzić z tym, że nie będziesz podróżowała, bo z tego kraju nie ma paszportu, a żeby dostać paszport trzeba szereg warunków po prostu spełnić i nie rób tego.
I odkrywałam tam, ja jestem muzealna i tak lubię zabytki w ogóle, więc odkrywałam i Berlin, muzea ta wielkie, i Drezno, i Lipsk, no i oczywiście Węgry.
Lecimy dalej, tak?
Tak.
Po 89 roku zaczęłam odwiedzać moją koleżankę, która w Rzymie mieszka, ale ciągle w takim zawężonym.
Do Turcji jeździłam, powiem panu szczerze, na takie wycieczki, że trzeba było kupić tam towar, żeby tu sprzedać, żebym miała pieniądze na tę wycieczkę.
I proszę pana, kiedyś mi mój syn mówi, że chciałbym, żebyś poznała takiego mojego kolegę, moich kolegów w sumie.
Wiesz, on bardzo dużo jeździ po świecie, to może ci poopowiadać o tych podróżach, jakby mnie to miało uszczęśliwić.
Tak, znaczy u nas był taki człowiek, że syn mieszkał nade mną, bo tam miał adaptację strychu na domku, w którym my mieszkamy.
Z oddzielnym wejściem, więc zazwyczaj było tak, że jak myśmy robili jakąś kolację, to schodził, a jak on robił, ponieważ znam wszystkich jego kolegów, to myśmy szli z mężem na górę.
No i tak fajnie było, Tomek poopowiadał, no i co mi z tego, prawda, poopowiadał.
Tak.
Nie lubisz jak jest tak gorąco i nie lubisz kuchni azjatyckiej.
Tomka polubiłam, tak.
No i tak wie pan, już z lękiem jednak.
Jeszcze doszedł jeden lęk, że jednak jest bardzo duża różnica wieku i czy ja nadążę za Tomkiem.
Okazało się, że my do siebie pasujemy jak dwie połówki jabłka.
No i tak się zaczęło, że już jeździmy razem.
A są jeszcze jakieś te podróżnicze destynacje, które nie zostały spełnione?
Myśmy byli w... To był taki Brazylia-Chile razem z Wyspą Wielkanocną.
No i tak żeśmy sobie z Tomkiem wymyślili, ponieważ Wyspa Wielkanocna, wracam tam w każdej chwili, że polecimy na Wyspę Wielkanocną, ale już nie przez Brazylię, tylko z Paryża bezpośrednio do Santiago de Chile, na Fidzi i z Fidzi do Nowej Zelandii i z Nowej Zelandii przez Singapur do Polski.
Tak to będzie rewelacyjnie.
No i właśnie jak pandemia była.
No właśnie ostatnio żeśmy się uśmiali o tym przy jakiejś kolacji, że wyspa Wielkanocna musi być, bo to był szczęśliwy czas.
I to także można było znaleźć do pewnego czasu chociażby na pani stronie internetowej.
Później troszeczkę te relacje się urwały, ale nigdy też nie było takich zakusów, żeby może...
Nie mam takiego talentu w ogóle.
Ja podejrzewam po tym, jak dyskutowaliśmy na temat zarobków, tantiemów i tak dalej.
Tak, odwołania, takie różne.
Natomiast, wie pan, nie mam takiego...
Do tego trzeba mieć głowę, trzeba usiąść, a ja mimo, że no tak się wydaje, że ja mało robię w zawodzie, to jestem człowiekiem naprawdę zajętym i zawsze mam jakieś zajęcie inne.
I też poświęcam czas wnuczce, ale też takie wie pan, że ja nie chcę rezygnować z takich małych drobiazgów, które ja uwielbiam robić, które komuś mogą się wydawać głupie, że na przykład lubię siedzieć przy kominku i robić na drutach.
Jestem taka spokojna, a potem patrzę, że na początku jedno oczko opuściłam i ten spokój mija, muszę spruć wszystko, ale samorobienie... A dużo jest takich drobiażdżków u pani Renaty Pałys?
Jest bardzo dużo drobiażdżków, takich wie pan co, no, lubię bardzo szyć na maszynie.
Aha, to tak troszkę przed gwiazdką?
Bo ja też podróżne woreczki takie szyję, wie pan.
Także lubię sprawiać ludziom przyjemność, takie właśnie małe drobiazgi, wie pan.
Przy czym jak gdzieś jestem u lekarza i na przykład się okazuje, że dłużej czytam, to wszystkie broszury zgarniam i czytam i to muszę czytać, muszę.
I pytanie, czy to dziennikarskie środowisko jest jeszcze bardziej zakłamane, jeszcze bardziej można powiedzieć niewygodne niż środowisko aktorskie?
Tak.
I to było dla mnie, nie miałam kontaktu ze środowiskiem, ja po prostu szłam na premierę, pisałam, wtedy jeszcze było tak, że szłam do redakcji, kładłam.
I teraz, jeżeli ktoś jest, no ktoś na przykład, no jednak mnie nie zachwycił, to ja nie mogę napisać, ale obiektywnie.
Natomiast tak, ale wie pan, w jakim momencie przestałam pisać, jak przyszła nowa pani redaktor, ja napisałam dobrą recenzję z premiery, a ona do mnie zadzwoniła i powiedziała, że recenzja jest w porządku i znaczy, że dobrze, że z tego spektaklu napisałam, ale jej chodzi, żeby była zła.
No to teraz pani Renato i niemalże na koniec, no skupmy się już na tych najważniejszych rzeczach, skupmy się na tym, co aktualnie u pani się dzieje, można powiedzieć zawodowo w piątek, czyli dzisiaj, bo ten odcinek będzie miał premierę oczywiście w piątek, pojawia się na ekranach kin.
Czy to jest już rzeczywiście taki świąteczny filmowy klimat?
To jest taki film...
Ja mam taką koleżankę, która powiedziała, że w życiu ze mną już do kina nie pójdzie, bo to wstyd.
No tak, piernikowe.
I proszę pana, Toruń jest pokazany tam bajecznie, jak w największym hollywoodzkim filmie.
No i miło mi, że ktoś sobie pomyślał, wie pan, że w takim przedsięwzięciu mogę wziąć udział, ale tak sobie tłumaczyłam te moje trzy zdania, że w końcu Beata Tyszkiewicz w Kingsize też powiedziała tylko, Wiktoria, nie kop pana, bo się zmęczysz, więc...
A jak można właśnie zostać taką, znaczy oczywiście pani Beata to ikona, ale też taką niby wydawałoby się drobną rolą można zaznaczyć swoje miejsce w kinematografii.
Pani Renato, co oprócz tego, co się dzieje, gdzie możemy panią zobaczyć, jak to będzie wyglądało, jeżeli chodzi o te najbliższe miesiące, no i można powiedzieć także o plany już na rok 2026.
Natomiast wróciłam, że się tak wyrażę, do policjantek i policjantów.
Ale Wrocławska Rada Kultury i inne takie przedsięwzięcia, o których nie mogę mówić.
Trochę tak, no ja nie chcę tak za bardzo, ale z Unią Europejską związane.
I to są prace też, z których ja żyję po prostu, więc wie pan, społeczna praca się skończyła, aczkolwiek no teraz troszeczkę będę we wrocławskim oddziale działała, ale też tak nie za bardzo.
No zobaczę może, bo jednak teatr to jest moje, w moim DNA jest teatr.
Jednak ten bezpośredni kontakt z publicznością to jest bardzo duża frajda.
No i oczywiście możemy Panią także spotkać w przestrzeni internetowej, bo tak jak wspominałem jest i Instagram, który chyba chcemy rozwinąć, jest Facebook, gdzie tam no rzeczywiście też ostatnio widziałem Pani Renato ten filmik, który odbił się dosyć szerokim echem, związany także z hejtem.
Związany także z hejtem, tutaj nie chcę cytować, ale no rzeczywiście no tam pojawiło się i mnóstwo udostępnień i mnóstwo... 4,5 miliona.
Wybory jakie były, takie były.
Mamy taką rzeczywistość jaką mamy, ale to nie znaczy, że ja nie mogę wyrazić swojego zdania.
Tam, znaczy oczywiście wie pan, posypał się hejt z prawej strony, za co bardzo dziękuję, bo to mi bardzo podniosło notowania, wie pan, także dobrze się stało.
Natomiast tak jak ja kiedyś powiedziałam, no mnie to w ogóle nie rusza, dlatego że mnie może obrazić ktoś, kogo ja znam i kto mnie zna.
No jeżeli ktoś, wie pan, to są zazwyczaj, jak ja się śmieję, to są ludzie bez twarzy.
Bo to są fejkowe konta, jak pan na to wejdzie, tam nic nie ma kompletnie.
Natomiast, no tak, no dziękuję bardzo, naprawdę, bo to podnosi notowania moje.
Ja nie wiem, chyba 2000 ludzi mi przybyło do obserwacji, jak ja to wrzuciłam.
Tak, przy czym, wie pan, nie robię tego, żeby to było kontrowersyjne, tylko wkurzyli mnie wtedy, no że po prostu ktoś śmie, wie pan, pozbawiać mnie możliwości wyrażenia tego, co ja czuję.
I myślę, że to jest znakomita puenta naszego dzisiejszego spotkania z panią Renatą Pałys, która była razem z nami w podcaście Co u nich słychać?.
Dziękuję bardzo panie Jakubie.
Ostatnie odcinki
-
Kto zostanie ikoną polskiej muzyki? Tych wykona...
20.02.2026 15:45
-
Mietek Szcześniak: Wolę popularność Szymborskie...
06.02.2026 15:45
-
Tomasz Borkowy: Nadal siedzi we mnie zakończeni...
30.01.2026 16:00
-
"Złotka", Włochy i zabytkowy młyn do remontu. C...
19.12.2025 16:00
-
Sebastian Wątroba z W11: Z dnia na dzień z poli...
12.12.2025 16:00
-
Elisabeth Duda: "Europa da się lubić" opierała ...
05.12.2025 16:00
-
Przez ponad 20 lat wcielała się w rolę Paździoc...
28.11.2025 16:00
-
Czy Polacy znają zasady etykiety? Irena Kamińsk...
21.11.2025 16:00
-
"Nie będę podążał bezsensownie za modą". Co sły...
07.11.2025 16:00
-
"Byłem bardzo nieśmiały. Sport uratował mi życi...
31.10.2025 16:00