Mentionsy
Kevin Aiston: Czuję, że to mój kraj. Co słychać u strażaka z "Europa da się lubić"?
Słynny strażak i jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy programu "Europa da się lubić", a dziś kucharz i właściciel restauracji w Mielcu. W rozmowie z Kubą Śliwińskim Kevin Aiston opowiada jak wyglądały jego pierwsze dni w Warszawie, dlaczego zdecydował się zdobyć polskie obywatelstwo i jak ze strażackiej remizy trafił do telewizji. Nie zabraknie też anegdot z planu "Europa da się lubić" i wspomnień o przyjaźniach z czasów telewizyjnej popularności. Co teraz słychać u Kevina Aistona? Odpowiedź poznacie w najnowszym odcinku podcastu Radia RMF24!
Szukaj w treści odcinka
Po jakiemu to jest?
Oni chcą, żeby do jakiegoś programu.
Ja mówię, jakiego?
Walczyłem jak lew po prostu.
Także jestem naprawdę szczęśliwy, że... Zawsze jak wychodzę z kuchni, patrzę smsy w telefonie, będę musiał siedzieć.
Jestem w radiu, bo ja pracuję również w radiu w Mielcu, jak doskonale wiesz.
Dostaję tej telefony, SMS-y, a to tak samo jak dostałam od Ciebie, tak?
A jak dostałem mój dowód osobisty, to szedłem Pani Wiolę za barem, tak, zał piweczko.
Nadal mówią na mnie Angol, bo jak mówiłeś wcześniej, w straży pożarnej w Warszawie tu, miałem ksywę Francja.
Bo ja pamiętam, Kuba, jak ja tu przyjechałem do Warszawy.
Ale nie, nie myślę, że to jest tak samo dzisiaj, jak kiedyś było.
Tak samo jak wybór twoich rodziców było to, że ty urodziłeś się w Mielcu, a nie w Olsztynie.
Tak samo jak ja urodziłem się w Anglii, to też nie był mój wybór.
Jak dostałem ten dowód osobiście i paszporty, oczywiście obywatelstwo polskie od pana prezydenta Andrzeja Dudy, bardzo dziękuję panu prezydencie, doceniam.
Zanim weszliśmy do Unii Europejskiej, ja byłem tutaj, pracowałem na czarno, tak samo jak mnóstwo Polaków też.
Tyle ile jesteś... O tyle jak ja jestem.
Pytanie, co wtedy usłyszałeś i pytanie, jak duże to musiało zrobić na tobie wrażenie, że rzeczywiście chciałeś ten kraj zobaczyć, poznać, poczuć?
To jest ż, to jest ż, no tak, ale ten to jest ż. Ale jak rozumiem, żeby powiedzieć pan Kazimierz, już problemów w pewnym momencie nie było.
Ale co się stało wtedy, to Kazik, jak mówiłem, Polska była pokazywana w telewizji dosyć często.
Każdy pracował tam jako złota rączka, myśl od wszystkiego.
I tyle razy słyszałem, jak on to wymawia, że idealnie, perfekcyjnie to wymawiam.
Po jakiemu to jest?
No to jak było przerwy na kawkę, herbatkę, fajeczkę, coś tam z tyłu oczywiście, to Kazimierz zawsze mówił, Kazik, fajusza?
Jaki system polityczny, jakiś system, nie wiem, czy prezydent tam jest, premier tam jest, król jest tam, nie wiem, czy szlachty tam, nie wiem, hetmanie.
Właśnie widzę, że delikatnie się pan wzrusza jak pan o tym mówi.
Ja mam czarki teraz jak ja myślę o tym.
Jak mi opowiadał o historii polskiej to miał takie małe łzy w oczach.
Jak mówiłem o Mickiewiczu.
I jak ja wyjdziałem z jakimś zaangażowaniem i on mi to opowiadał, ja myślałem, kurka, coż tutaj musi być na rzeczy.
Więc to chyba po jakimś sześciu miesięcy, sześciu miesięcy coś, to do niego mówiłem, że bardzo bym chciał pewnego dnia, no nie pewnego, ale pewnego dnia, pojechać do Polski, zobaczyć skąd ty pochodzisz.
On zawsze tak robił, jak mówię o Pałacu Kultury, on tak... Czemu pluwasz w Stalin?
Jakiś złoty człowiek pan Kazimierz.
No takowałem, nie wiem co, taki o jaki plecak, jak ja przyjechałem do Warszawy dzisiaj, takie o minimalne rzeczy.
I od dziwu, dzisiaj Piotrek jest taksówkarzem i właśnie przyjechałem do ciebie z tym Piotrem, którego... Proszę bardzo, jak pięknie historia zatoczyła koło.
Tak jak chociażby pan Kazimierz, który można powiedzieć, w cudzysłowie, sprowadził cię do Polski.
Nie wszyscy jeszcze o tym wiedzą, tak mi się wydaje, bo nieraz jak coś tam czytam do restauracji.
Oczywiście ja tam, jak ja miałem lewym lat, sześć, siedem, osiem, dziewięć lat, ja nigdy nie byłem największym.
Jak wszedłeś do studia, mówię, no przepraszam, kawał chłopa.
A jak ci starsi mieli pretensje, albo depresję, albo coś przeciwko komuś, to po prostu wstali nie na tą nogę.
Masz dwie minuty, jak dłużej to będzie klaps.
Wtedy jak zbuntowałem się i powiedziałem nie i uciekłem, a ten dom, dziecko, to dosyć długi był, duży, duży, ale długi też te korytarze.
A ja znałem każdy kąt tego domu, dziecko, gdzie chować się, gdzie tu, gdzie się otwiera, co się nie otwiera, co jest zamknięte, jak to można to otwierać, wszystko wiedziałem.
I słyszeliśmy jak oni, gdzie oni, gdzie oni, wrócili.
Tak, potem machewki, potem tu, potem tam, potem jak lata poszli tam trochę do przodu, to wtedy puszczył mnie nawet do podgotowania rzeczy, wiesz, jak rosół, tego, wiesz.
I wtedy tego dnia, mniej więcej w tym okresie, myślałem, ja bym chciał być kucharzem, to ja ci pokażę jak się gotuje.
Nieraz jak byłem sam na kuchni, udawałem, że mam swój program kulinarny, telewizyjny.
Holismyn nie złapał kiedyś, jak gadałem do półki.
Jeżeli pracujesz jako kucharz, zawsze będziesz miał coś jeść.
One myślą, że ja jestem jak Lewandowski.
A to mi się podobało, jak Robert to zrobił.
To może tak samo jak to, o czym wspominaliśmy, że miał wyjść Kevin, a Kevin na meczu stali Mielec na przykład.
Ale teraz, jak ja jestem tam, ja jestem tam codziennie, oprócz poniedziałków, jak ja wychodzę z kuchni, to... Boże, przecież on tu jest.
Tak, to był pierwszy raz jak poznałem Stefcza.
Zobacz co robiłeś, jak dowiedziałeś się, że telekamerę wygrałeś.
I nie umiałem odmieniać wtedy, jak się podziękuje komuś.
Leszkowi odmienia się reżyser tak samo jak każdy inny podmiot.
Z powodu, że teraz nie jestem z tą kobietą, z którą byłem jak wygrałem telekamerę.
Wracamy do samego programu Europa da się lubić, bo oczywiście chciałbym poznać te kulisy, jak to się wszystko stało, że ktoś trafił na Kevina Aistona.
Z tego co wiem, Kevin, wtedy pracowałeś jako strażak i to wszystko poszło zupełnie... Nie pracowałem, służyłem.
Prostą drogą, myk pomyśle jak kolejność to wszystko.
Czuję się w tym filmie, wiesz, jak podróż w przeszłości, coś tam.
Myślałem, że to jest jakaś promocja, straż pożarna, coś tam tego.
Mam nadzieję, bo jak komendant kurka wodna zobaczy, to on... Ja mówię, to idź do mnie.
Jakoraz komendant wszedł przez garaż.
I on powiedział, oni chcą Ciebie do jakiegoś programu.
Ja mówię, jakiego?
Byłem w telewizji, ale nie jako kluczowa postać.
Pamiętam, że na pierwszy raz poznałem jakiegoś sera.
I przy okazji myślę, że też warto oczywiście wspomnieć o zasługach pana Kevina jako strażaka.
Jak ty wspominasz tamten czas, bo wydaje mi się, że w tym naszym rodzimym show-biznesie, przy okazji właśnie takiej popularności, no może troszeczkę uruchomić się ten syfon z wodą sodową, można zwariować mówiąc wprost.
I jak oni mi powiedzieli, jak ja... Bo oczywiście, co ty myślisz, że skończyłem pracę na Woronicza, a ja nie poszedłem do Złotego Roga?
To był na rogu... Jak ty się urodziłeś, pierwszy McDonald's był wybudowany na rogu Emile Plater i Marszałkowskiej.
I oni mi powiedzieli, Kevin, oglądaliśmy ci tam... Ale ty jesteś taki sami tu jak w telewizji.
Oni zawsze mi mówili, że takim jaki jesteś tu, taki jesteś w telewizji.
Nie, ten sam tam, jak i tu, i tu, i tam, i tam.
I ten sam Kevin pojawił się właśnie dzisiaj w podcaście, co u nich słychać, bo ja mam wrażenie, że rzeczywiście no nie za wiele się zmieniło, jeżeli chodzi o podejście, może o podejście do życia okej i tak dalej, ale że rzeczywiście to jest taka sama postać, jaka była te lat temu już, no dwadzieścia.
Przyjaźnie to za duże słówko, bo ja nie wiem co dzieje się u niego, tak samo jak u mnie, ale jesteśmy bardzo dobrymi kolegami.
Ostatni raz widziałem ją w Gdańsku, jak mieliśmy wspólny wstęp.
Jak ktoś mnie pyta ile mam przyjaciół, ja mówię, że mam ich na jednej ręce, jest to odpowiednia liczba.
Pierwszy raz jak się spotkaliśmy, nie lubiliśmy się.
Oni mówili, że to jest aktor, to M jak Miłosz.
A ja nie oglądam M jak Miłosz, nie wiem.
Była jakaś... Europa da się lubić, jakaś muzyczna coś tam było.
Jak mówiłem, rozmawialiśmy ze sobą kilka dni temu, też do niego dzwoniłem, też nie odebrał na ten, bo on był zajęty.
Jak najbardziej, nie ma żadnego problemu.
To najpierw ważył 113, jak mieliśmy to z wanny, bo gotowaliśmy go w wannie.
I to, aby wyjąć i założyć, najpierw na łopatkach, potem pomyśleliśmy, kurka wodne, idźmy do jakiegoś mechanika samochodowego i on nam ten, nie wiem, łańcuchami możemy, tak robiliśmy.
Znaleźliśmy polskiego mechanika samochodowego, a jak on dowiedział się, że my to robimy charakterystycznie dla bezdomnych i w ogóle wszystko, to on powiedział, że dobrze, przyniósł ten sprzęt, ten podnośnik na łańcuchu.
To jest jeden z naszych... Jak będziesz, Kuba, w Mielcu z powrotem, to zapraszam najpierw na te pierogi w takim razie.
Ostatnie odcinki
-
Wojciech Jagielski: Byłem na szczycie. Dlaczego...
17.04.2026 16:14
-
Jak przetrwać 30 lat razem? Grupa MoCarta
10.04.2026 15:00
-
Andrzej Krzywy: Nie jestem muzeum, jeszcze nie ...
27.03.2026 15:30
-
"Jestem introwertykiem po terapii". Co słychać ...
20.03.2026 16:30
-
Conrado Moreno: W moim życiu jest więcej Polski...
13.03.2026 15:30
-
"Byłam jak czarna Wołga". Dorota Zawadzka wspom...
06.03.2026 16:00
-
Małgorzata Glinka o życiu po siatkówce: Przez 2...
27.02.2026 16:05
-
Kto zostanie ikoną polskiej muzyki? Tych wykona...
20.02.2026 15:45
-
Mietek Szcześniak: Wolę popularność Szymborskie...
06.02.2026 15:45
-
Tomasz Borkowy: Nadal siedzi we mnie zakończeni...
30.01.2026 16:00