Mentionsy
Powódź tysiąclecia, tysiąclecie powodzi
Co Polska zrobiła dobrze po powodzi roku 1997? A co musimy jak najszybciej poprawić? Czy nie ma się czym martwić, bo rzeki wylewały już w kronikach Galla Anonima, czy to jednak przez antropogeniczne zmiany klimatu? I czy polska klasa polityczna w tej sprawie zdaje egzamin? W tym odcinku rozmawiamy o tym, jak się bronić przed kryzysem klimatycznym i jego skutkami. Zapraszają Marta Nowak i Miłosz Wiatrowski-Bujacz.
A do tego:
- Nowy skład Komisji Europejskiej;
- Wybuchy pagerów: Izrael vs. Hezbollah;
- Jak big tech zżera naszą energię.
Tekst:
"Izrael źle szacuje swoje możliwości. Inwazja na Liban to będzie porażka":
Odcinki, o których mówimy:
- Polowanie na aktywistów
- Czy Polska zbankrutuje? Ekonomia chłopskiego rozumu
- Jak przestaliśmy kochać big tech
() Intro
() Nowi Unijni Komisarze
() Wybuchowe pagery Hezbollahu
() Energochłonne AI
() Segment powodziowy
() Skąd ta powódź?
() Polityczna rozgrywka
() Czy politycy wyciągną wnioski?
() Jak rząd pomaga?
() Czy WOŚP zbawi powodzian?
() Politycy a sprawa katastrofy klimatycznej
() Ile zapłacimy za katastrofę klimatyczną?
() Jak zapobiec klęskom żywiołowym?
Szukaj w treści odcinka
Witamy w podcaście Co to będzie?
Dzisiaj mamy poważny temat.
Dzisiaj będziemy rozmawiać o powodzi, która się przytacza przez Polskę, ale w dużo szerszym kontekście niż taki bardzo, bardzo aktualnościowy.
Będziemy rozmawiać o tym, czy będą jeszcze takie powodzie, co można zrobić, żeby się przed nimi lepiej chronić i co zostało zaniedbane i jak się zachowują w tej sferze polscy politycy, bo nie jesteśmy z nich zadowoleni.
Jeśli chodzi o Polskę, to Piotr Serafin trafił...
Tak, Donald Tusk powiedział, że właśnie tutaj z jednej strony ważne, że budżet, z drugiej strony coś, na czym jego rząd zna się jak mało który, czyli zwalczanie przestępczości i nadużyć, rozliczanie, będziemy od rozliczania.
Teraz w ogóle Tusk też już powiedział, że będzie rozliczać ministrów a propos tego, jak sobie radzą z powodzią, właśnie nawiązując do naszego głównego tematu, że najpierw pomoc oczywiście, coś tam, coś tam, ale na końcu też rozliczanie.
Natomiast oczywiście głównym elementem portfolio, czy właśnie komisarza przyszłego, być może, bo ci komisarze muszą też zostać potwierdzeni przez Parlament Europejski, to nie jest ostateczny stan skład komisji, jest tak jak powiedziałaś budżet, to jest o tyle istotne, że w czasie tej kadencji Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej będzie negocjowana nowa rama budżetowa na lata 2028-2034.
To jest dla Polski bardzo istotne, ponieważ rozmawialiśmy tydzień temu o tym, że
że w Brukseli jednak chce się odchodzić od pomocy regionalnej, od tego, żeby bardzo dużą część budżetu właśnie pochłaniała polityka spójności i polityka rolna też, więc te walki budżetowe będą zażarte.
Jak wiemy dla Polski fundusze unijne były przez ostatnie dwie dekady sprawą być albo nie być, więc tutaj to, że udało nam się dostać portfolio budżetowe jest na pewno dużym sukcesem rządu.
polityki zagranicznej bezpieczeństwa, czyli szefową unijnej dyplomacji, też bez zaskoczeń zostaje estońska premierka Kaja Kallas.
Te wybory były po prostu strasznie dawno temu.
części Europarlamentu, no ale von der Leyen się twardo postawiła, że będzie ten FITO.
Oczywiście nie musiałby być konkretnie on, no ale biorąc pod uwagę, że Meloni jest premierką.
Tak, za czasów PiSu komisarzem była osoba desygnowana przez PiS i tak po prostu jest.
Natomiast to, że on został wiceprzewodniczącym komisji, to jest pierwszy raz w historii, kiedy wiceprzewodniczącym komisji zostanie najprawdopodobniej przedstawiciel właśnie partii tak prawicowej, nie będącej w tym europejskim mainstreamie.
Tak, ponieważ dotychczas komisarzem europejskim, francuskim był Thierry Breton i on był od już paru lat w dużym konflikcie z Ursulą von der Leyen.
Jako, że Unia Europejska, rynek wspólny jest kluczowym komponentem Unii Europejskiej dla wielu osób zdecydowanie najważniejszym i Breton też tak to traktował.
wszystkiego i tak próbował często prowadzić taką dużo ostrzejszą politykę Komisji Europejskiej np.
On też właśnie wchodził w różnego rodzaju spory z Elonem Muskiem, bardzo publiczne, ale też wchodził w spory z von der Leyen, często medialnie krytykował von der Leyen.
Oni podobno już od roku praktycznie ze sobą nie rozmawiali na zebraniach komisji, tylko mówili sobie dzień dobry i tyle.
Basic psychologia, po prostu tak samo się człowiek zachowuje w niektórych sprawach w drugiej klasie podstawówki jak w Komisji Europejskiej.
Tak, i Macron chciał, żeby Breton dalej był komisarzem, natomiast von der Leyen powiedziała mu, że jest prosty wybór, to znaczy albo on się uprze, że to ma być Breton i Francja dostanie jakąś tekę komisarską bardzo mało prestiżową, albo go wymieni i dostaną jakąś bardziej prestiżową i stanowisko wiceprzewodniczącego komisji.
Breton zdziwiony, ponieważ Macron postanowił momentalnie go wymienić na Seżunę.
Czyli poczekaj, czyli jest osoba, która jest w stanie wpłynąć na po prostu widzimy się Emanuela Macrona, jest to Ursula von der Leyen.
Tak, no taki ogólny wniosek z tej komisji jest taki, że to jest komisja bardzo von der Leyen i że jeśli spojrzymy właśnie na to, jakie są teraz tam podziały tych komisarzy, różnych portfolio, czym się mają zajmować,
I jest dużo wiceprzewodniczących i raczej to jest komisja, w której właśnie ci wiceprzewodniczący, którzy też mają tak szeroko rozpisane te swoje portfolio i zadania, że też na siebie nachodzą, będą raczej decydujący, a komisarze jako tacy pewnie mniej.
Węgry dostały komisarza do spraw zdrowia, co jest komentowane przez na przykład Politico, ale też wielu innych brukselskich insiderów jako po prostu najmniej prestiżowe, najmniej istotne portfolio komisarskie, więc tutaj Viktor Orbán.
W komentarzu stoją, wszyscy się bawią w pokoju, a komisarz węgierski w holu.
Jak podają nam źródła z Libanu, blisko 3 tysiące osób zostało rannych, 10 osób zginęło, w tym na przykład 10-letnia dziewczynka.
Cała sytuacja polegała na tym, że Izrael przejął transport pagerów, które miały trafić do Libanu.
zamontował tam malutkie ładunki wybuchowe i potem po prostu zdetonował to jednocześnie.
Te pagery, no Izrael uznał, że pagerami po prostu w Libanie posługują się członkowie Hezbollahu.
taki poziom infrastruktury informatycznej i łączności Wi-Fi jak w Libanie, to pagery są też używane przez nie tylko terrorystów, ale rzeczywiście tutaj linia jest taka, że to był planowany...
nie wiem, atak, planowana po prostu sytuacja wobec Hezbollachu, wobec wojowników Hezbollachu.
A dzień później jeszcze kolejne po prostu odbyły się wybuchy w Libanie, tym razem u Okitoki, proszę sobie wyobrazić.
I tutaj znów zostały one zdetonowane po prostu w całym kraju, różne osoby te Okitoki miały.
Mamy ponad 20 ofiar śmiertelnych, rannych jest ponad 450 osób.
Tak, i tak jak powiedziałaś, Izrael utrzymuje i komentarze są podobne, nie wiem, w amerykańskich mediach, wśród amerykańskiej administracji, że, oczywiście tutaj też kwestia tego, na ile Izrael się przyznaje, nie ma oficjalnych... Oni tak, oficjalnie woda w usta, nie?
To jest po prostu oczywiste.
Tak, w ogóle 2022 przewijała się taka liczba, że to już zaczęły być jakieś tutaj pomysły.
No ale, tak jak mówisz, precyzja tutaj, jeżeli się jednocześnie odpala 3000 ładunków wybuchowych, to precyzja i targetowanie pozostawia wiele do życzenia.
Tak, no i tak naprawdę gdyby to Hezbollah na przykład dokonał takiego ataku, gdyby Hezbollah sprawił, że trzy tysiące pagerów, które zdaniem Hezbollahu trafią do osób związanych z armią izraelską albo z rządem izraelskim, bo też pamiętajmy, Hezbollah jest poza tym, że bojówką czy siłą militarną jest też siłą polityczną.
Jest też jedną z sił politycznych, które należą do koalicji rządzącej w Libanie.
I na przykład jedną z osób, które zginęły, podobno był syn właśnie posła z partii Hezbollah.
Wyobraźmy sobie, że prowadzimy samochód i przed nami nagle albo za nami, albo jadący z drugiej strony eksploduje pager kierowcy, który po prostu w nas wjeżdża.
Tam nie można mówić w żaden sposób o precyzyjnym ataku w momencie, w którym
Nie wiemy, gdzie te osoby się znajdują, abstrahując od tego, że też nie wiemy, kto te pagery miał, bo mówienie, że pagerów używa Hezbollah, oni parę miesięcy temu wymienili właśnie swoje telefony, ponieważ bali się takiego zagrożenia na pagery, licząc, że to jest bezpieczniejsze.
Tak, no i po pierwsze pagery wiemy też, że były używane przez lekarzy.
Po to, żeby osoby je wyjmowały i żeby eksplozja nastąpiła w momencie, w którym nie jest to, nie wiem, żeby ten pager leżał obok, tylko żeby miał ewidencję.
Więc jest ogromna, wśród tych osób rannych, to są właśnie obrażenia oczu, rąk, naprawdę bardzo, bardzo poważne.
Tak, podnosisz do twarzy, żeby zobaczyć.
Jest to po prostu atak terrorystyczny.
Pod względem prawa międzynarodowego jest to też absolutnie niezgodne z prawem międzynarodowym.
booby traps albo używanie przedmiotów codziennych jako właśnie elementów ataku niespodziewanego i używanie tego w przestrzeniach cywilnych jest łamaniem prawa międzynarodowego.
Tak jak powiedziałem, jeśli wyobrazimy sobie w jakiejkolwiek innym kontekście, w Waszyngtonie, w Warszawie, w Izraelu, że nagle po prostu w mieście eksploduje 3000 urządzeń, które być może są w posiadaniu już trzymając linię izraelską, terrorystów, ale te osoby, które są w ich najbliższym otoczeniu nie są terrorystami.
nie do pomyślenia, nie wiem kto może w to wierzyć.
Jeżeli się detonuje 3000 urządzeń naraz, to nie ma szans, że sprawdzili po prostu kto je trzyma w ręku akurat i gdzie są ludzie dookoła.
Już mówiąc o tym, że właśnie powiedziałaś o tej drugiej fali wybuchów, czyli krótkofalówek, ale też widzieliśmy wybuchy na przykład w sklepach z telefonami.
Były eksplozje paneli słonecznych, lodówek, jakby naprawdę najdziwniejszych urządzeń, czy najbardziej szeroko pojętych urządzeń RTV, AGD.
Więc jest to naprawdę przykład, jak Izrael kompletnie czuje się bezkarny, że czuje, że może dokonać takiego zamachu i w pewnym sensie ma rację, bo jakby większość komentarzy medialnych właśnie mediów głównego nurtu skupia się na tym, jak to niesamowicie zaawansowane technologicznie i imponujący jest to atak, podczas gdy jest to po prostu atak terrorystyczny.
Tak i my dlatego zaczęliśmy na takiej nutce tutaj ten wątek pewnego oburzenia, ponieważ jest to ewidentne złamanie prawa międzynarodowego, które Izrael sam podpisał, odpowiednią konwencję.
A teraz po prostu robi rzeczy, które staną z nią po prostu w sprzeczności i...
I nie poniesie konsekwencji.
Chyba, że poniesie konsekwencje, jeżeli Hezbollah odpowie.
Ponieważ w tym momencie, na kilka godzin dosłownie przed tym atakiem, Izrael wpisał sobie do swoich celów wojennych nowy cel.
czyli taki, żeby odeprzeć właśnie Hezbollah od swojej północnej granicy, żeby osoby, które są tam teraz przesiedlone, ponieważ tam cały czas trwa taka wymiana ognia, wymiana rakiet, pocisków między Izraelem a Hezbollahem na tej północnej granicy, żeby te osoby mogły wrócić do swoich domów na północy Izraela.
minister obrony Izraela Joachim Galant powiedział, że Izrael stoi u progu nowego rozdziału w tej wojnie i trzeba się do tego dostosować, że środek ciężkości przesuwa się na północ, co oznacza, że to na północ kierujemy teraz siły, zasoby i energię.
osoby wysoko postawione w Hezbollahu i odpowiedź Libanu, odpowiedź Hezbollahu, one nie były jakieś takie radykalnie, one nie eskalowały tej sytuacji dalej.
Ale no, więc Izrael jakby teraz na przykład właśnie zdetonował te pagery i to jest po prostu...
do nowego frontu i mówiliśmy już o tym kilka razy w tym podcaście, że Izrael nie ma sił, co potwierdzają Izraelscy wojskowi, byli wojskowi.
Okazało się, że Izrael wtedy kompletnie się przeliczył, że doprowadził do uwolnienia takich dwóch zakładników, których wcześniej Hezbollah porwał.
Tutaj ok, odniósł sukces, ale na wszelkich innych poziomach po prostu poniósł klęskę.
Ja zalinkuję w ogóle tekst, którego jestem współautorką niżej, a propos tego w ogóle jak to w tym momencie wygląda z tym Izraelim Hezbollahem, ale rzeczywiście to jest jakiś taki już moment, kiedy mam wrażenie, że rząd Netanyahu po prostu biegnie, biegnie, rozpędza się coraz bardziej i biegnie w kierunku muru, bo on nie ma siły.
Ludzie biegający w popłochu, dziewięcioro rannych.
No tak, zgadzam się, natomiast tu jeszcze jest oczywiście ten kontekst szerszy, polityczny, wychodzący poza Izrael, ponieważ tak jak powiedziałaś, za każdym razem, kiedy Izrael dokonuje tych ataków, to potem jest oczekiwanie, że Hezbollah czy władze Iranu również, jak odpowiedzą i czy dojdzie do eskalacji.
jak najbardziej łagodna, jak najmniej eskalująca i tak póki co jest, po czym Izrael znowu robi, co mu się żywnie podoba i eskaluje dalej.
I znowu pojawiają się przecieki ze strony osób pracujących w Departamencie Stanu i osób zajmujących się dyplomacją na linii Izrael-Stany Zjednoczone.
że Netanyahu jest przekonany, że właściwie Stany pozwalają na wszystko i Biden pozwoli mu na wszystko.
to fakt, że Biden wciąż na to pozwala, mimo że wszyscy wiedzą, że jest to bardzo, bardzo zła polityka i polityka, która służy Trumpowi tak naprawdę, jest jeszcze bardziej dla mnie niezrozumiały niż to, że Netanyahu prze do, tak jak powiedziałaś, prosto w ścianę, ponieważ Netanyahu w krótkim rozrachunku politycznym na tym zyskuje.
Przesyłanie dalszej pomocy militarnej Izraelowi jest niepopularne wśród wyborców zarówno demokratycznych, jak i republikańskich.
Dla mnie to jest najbardziej niezrozumiałe, że Biden mimo tego wszystkiego po prostu pozwala Netanyahu robić, co się Netanyahu żywnie podoba.
Jest to i moralnie absolutnie obrzydliwe i też politycznie niezrozumiałe.
Skończyliśmy, wracamy do Polski.
W naszych odcinkach o Big Techu, o AI mówiliśmy o tym, jak dużo energii, jak niebezpieczny jest ten galopujący rozwój sztucznej inteligencji, nie na poziomie tego, co ta sztuczna inteligencja potrafi robić, tylko na tyle, ile zwiększamy jej zdolności przerobowe i inwestujemy.
I wtedy podawaliśmy liczby, które już były dosyć szokujące na temat tego, ile faktycznie paliw kopalnych, ile emisji CO2 wynika z konsekwencją działania centrów danych, serwerowni i całej infrastruktury związanej z
W tym tygodniu mamy doniesienia, że te emisje właśnie serwerowni, centrów danych, które my wtedy podawaliśmy, które są jakby oficjalnie podawane, są zaniżone około siedmiokrotnie.
Właśnie dlatego, że w ogromnym stopniu rośnie zapotrzebowanie ze strony tej rewolucji sztucznej inteligencji, o której polecamy odcinek o sztucznej inteligencji.
Wszystko wskazuje na to, też cytowaliśmy w naszym odcinku takim podsumowującym wszystko, że już sektor...
Bankowy, finansowy, tak, ale że sektor finansowy, bankowy, inwestorzy są przerażeni tym, jak wiele pieniędzy pompuje się w sztuczną inteligencję, biorąc pod uwagę, że raczej nie ma na widoku żadnych rewolucyjnych rozwiązań, które pozwoliłyby tę inwestycję spłacić.
To więcej niż wszystkie gospodarstwa domowe.
Przepraszam, że cię tak popędziłam w ogóle.
No i skoro rozmawialiśmy o emisjach, to przechodzimy do głównego tematu odcinka, czyli powódź w Polsce i jak zaraz zobaczycie wpływ katastrofy klimatycznej.
Relacja między powodziem i katastrofą klimatyczną.
W tym momencie, kiedy nagrywamy ten odcinek, fala powodziowa dotarła do Wrocławia.
Jest ogromna liczba na Dolnym Śląsku zniszczeń, są ofiary śmiertelne, ludzie, którzy nie mogą być w swoich domach, osuszanie tych domów potrwa.
długie tygodnie, pochłonie mnóstwo pieniędzy.
Są naprawdę obrazki, są potworne z Dolnego Śląska, widzieliśmy je.
Ze Śląska też z Opolskiego, z Lubuskiego.
Tak, ale też właśnie w południowo-zachodniej Polsce, szeroko pojętej.
My też nie chcemy dokładnie opisywać, które miasta, które regiony, jakie są dokładnie zniszczenia, kto dokładnie ucierpiał, ponieważ ta sytuacja jest dynamiczna.
Nie chcemy, żeby ten odcinek się po prostu zdezaktualizował jutro, bo to nie jest też program informacyjny w takim typowym znaczeniu.
Wiemy wszyscy, że te zabezpieczenia, które były, okazały się niewystarczające, że po prostu jest bardzo, bardzo dużo ludzkiego cierpienia i strat.
Polscy politycy, jak się okazuje, również.
Posłuchajmy.
Nie muszę nikomu tłumaczyć, skąd ta decyzja o posiedzeniu mojego gabinetu w tej sytuacji powodziowej, ciągle bardzo dramatycznej w wielu miejscach w Polsce.
Zwołałem to posiedzenie przede wszystkim, żeby jak najszybciej przyjąć rozporządzenie o wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej.
No cóż, politycy rzeczywiście zmartwieni, my w dalszej części tego podcastu omówimy to, jak oni teraz po prostu się martwią, a ile robili wcześniej, już czuję jak narasta we mnie gniew po prostu w środku na klasę polityczną w naszym kraju, ale dobrze, zacznijmy od tego.
Dlaczego dzisiaj sytuacja jest tak poważna?
Skąd tak naprawdę się ta powódź wzięła i skąd się w ogóle biorą powodzie?
Czy to są rzeczywiście zmiany klimatyczne, jak alarmują ekoaktywiści, czy po prostu tak jest?
Tak, bo jeśli coś w tej chwili dzieli komentariat, klasę polityczną, klasę medialną, nie wiem w jakim stopniu Polaków jako takich, bo wydaje mi się, że wobec tragedii, której jesteśmy świadkami, ale która też właśnie dotyka bezpośrednio bardzo, bardzo wielu ludzi, myślę, że nie wszyscy się zastanawiają nad tym, skąd ta...
powódź, czy to jest katastrofa klimatyczna, czy nie, no ale jeśli coś wywołuje faktycznie duże poruszenie wśród znowu klasy polityczno-medialnej, no to jest właśnie ta kwestia tego, kto jest winien i czy to jest katastrofa klimatyczna, czy to jest po prostu, no mieliśmy powódź w 97, mieliśmy tutaj w Kłodzku, jeśli spojrzymy na po prostu znaczniki, dokąd sięgała woda, no to w XVIII wieku sięgała wyżej, to czy wtedy były zmiany klimatyczne, czy nie,
W średniowieczu mamy po prostu też przykłady powodzi, to tutaj po prostu Kadłubek o tym pisał, chyba Łukasz Warzecha cytował.
Tak mi się wydaje o tym właśnie, jak były powodzie w tym regionie Polski w średniowieczu, no ale też w międzywojniu.
Mamy faktycznie, jest to teren tej obecnej południowo-zachodniej Polski, gdzie powodzie się zdarzają.
Powód tysiąclecia w 1997 roku wszyscy...
mamy ją w pamięci, jeśli byliśmy wtedy na świecie, jeśli nie, no to i tak jakby to może oglądaliśmy serial Netflixa, Wielka Woda i również jakby mamy świadomość skali zniszczeń wtedy, no i to też ten 97 rok jakoś tak od samego początku układa nam narrację w tej powodzi, w tej katastrofie.
Jeszcze ja chciałam pokazać, bo mam dla ciebie filmik jeszcze a propos tego, że to rzeczywiście dowód przyniosłam, dowód na to, co ty mówisz, że takie argumenty o tym, że zawsze tak było są wysuwane.
Posłuchajmy, słuchajcie, Dobromira Saśnierza.
Każde już dosłownie wydarzenie pogodowe mniej typowe jest opatrywane właśnie takim morałem, że a to właśnie przez te wasze plastikowe słomki, przez to, że butelki, zakrętki nie były przykręcone do butelek albo coś tam, to właśnie przez to są te problemy.
Oczywiście, zawsze były powodzie.
Można sięgnąć do historii Polski i przeanalizować w kronikach, gdzie są odnotowywane z taką właśnie mniej więcej regularnością.
No i kroniki historii Polski tutaj nam wyjaśniają temat, prawda?
No tak, no i właśnie jeśli spojrzymy do kronik historii Polski, czy właśnie danych statystycznych dotyczących powodzi w Polsce, no to oczywiście powodzie zdarzały się zawsze od po prostu początku świata.
Tak i może wytłumaczmy po prostu tak bardzo jasno i na nie jakimś super skomplikowanym poziomie, jak to działa, dlaczego zmiany klimatyczne, globalne ocieplenie wpływa na powodzie.
Więcej parowania do atmosfery równa się więcej pary wodnej, więcej zgromadzonych po prostu kropelek małych w chmurach.
I 1 stopień Celsjusza bodaj oznacza 7% więcej pary wodnej w powietrzu.
No a więcej pary wodnej w powietrzu to są silniejsze opady.
Silniejsze opady to są groźniejsze powodzie.
Im więcej spada deszczu, milimetrów na metr kwadratowy, tym te powodzie są groźniejsze.
Do tego mamy krajobraz, który jest już zupełnie inny niż w epoce przedprzemysłowej, niż za czasów Wincentego Kadłubka.
Nie było, wydaje mi się, za czasów Wincentego Kadłubka betonozy, nie było jakichś regulowanych rzek do tego stopnia, nie było rozmaitych po prostu wycinek lasów na taką skalę.
Czyli nie było zmieniania naturalnego krajobrazu w taki sposób, że ten krajobraz gorzej po prostu wchłania deszcz, a poza tym też susze wpływają na to, że ta gleba wyschnięta, w Polsce mamy susze jak wiemy,
że ta gleba wyschnięta gorzej po prostu wchłania deszcz, który na nią spływa.
Ten deszcz po prostu pędzi, galopuje dalej ta woda, a nie jakby zatrzymuje się częściowo, zostaje wchłonięta tam, gdzie po drodze.
No tak, to co też jest ewidentnym przykładem, może właśnie klimatolodzy jednak zawsze unikają takich jednoznacznych, jeśli poczytamy raporty IPCC, z których właśnie cytowałaś te dane o tym, że wzrost temperatury średnio 1 stopień Celsjusza powoduje wzrost, tak, natężenia pary wodnej o 7%.
no to tam zawsze, jako że to jest bardzo, bardzo, bardzo empiryczne, no to wszystko jest w takich kategoriach prawdopodobieństwa i jeśli czytamy te raporty, to tam jest ogromny nacisk na to, żeby powiedzieć, że tutaj z wysokim prawdopodobieństwem, tutaj z bardzo wysokim prawdopodobieństwem, a tutaj z niemal pewnością.
Więc oczywiście my nie możemy tutaj zgodnie z nauką dawać takich, że to zasadniczo na pewno zdecydowanie wynika z zmian klimatycznych, natomiast możemy powiedzieć, że z bardzo dużą dozą
prawdopodobieństwa, pewności, tak jest, jak właśnie mówisz, to znaczy to, że jest tak, jak mówisz, jest pewne, ale to, że ta powódź, bo tutaj Stośniesz powie, no dobrze, akurat teraz zaczęło więcej padać, takie zjawiska się zdarzają raz na tysiąc lat, może akurat to jest ten rok.
No ale słuchaj, ja tutaj już są badania na ten temat, na temat konkretnie tej powodzi.
Konkretnie powodzi właśnie w środkowej Europie w 2024 roku Nisz Genueński, Boris.
Jest takie centrum, które się nazywa Klimameter, finansowane przez Unię Europejską i francuskie Narodowe Centrum Badań Naukowych, które bada ekstremalne zjawiska pogodowe w kontekście zmian klimatycznych i robi to tak właśnie błyskawicznie.
I rzeczywiście to Klimameter wypuściło pierwszy raport na temat tej powodzi i zanalizowali układy niskiego ciśnienia tego rodzaju w ostatnich latach i w okresach przed 2001 rokiem.
No i ta analiza wykazała, że układy niskiego ciśnienia teraz przynoszą średnio 20% więcej opadów niż kiedyś, że jest większy spadek ciśnienia, że jest większy spadek temperatury, że jest większe ryzyko, że takie niżej powodzie się pojawiają już po sezonie, czyli właśnie jesienią, wrześniu, październik.
No i naukowcy wysnuwają wniosek na koniec tego raportu, że...
W głównej mierze, nie tylko oczywiście, ale w głównej mierze to jest spowodowane zmianami klimatu spowodowanymi przez człowieka.
Więc już jakby na temat tego konkretnie, co się w tym momencie dzieje na Śląsku i na Dolnym Śląsku, mamy raporty, że tutaj jest rzeczywiście winne antropogeniczne ocieplenie klimatu.
No tak, jeśli chodzi o basen Morza Śródziemnego, no to mamy za sobą lato, gdzie były absolutne rekordy temperatur wody Morza Śródziemnego i to jest w jasny sposób, czy wiemy o tym z ogromną dozą prawdopodobieństwa graniczącą z pewnością, czyli z pewnością, że jest to wynik globalnego ocieplenia i emisji CO2 ze strony nas, ludzi.
I to jest takim kolejnym przykładem tego, dlaczego tutaj mamy do czynienia z anomalią, nawet jeśli właśnie o powodzie są zawsze.
Być może, znaczy tak, w tym regionie powodzie się powtarzają.
Powtarzają się zresztą coraz częściej, bo to nie jest tak, że nie było żadnej powodzi od 1997 roku.
Mieliśmy powodzi we Wrocławiu, bodajże 15 lat temu, dużo mniejszej skali, ale jednak mieliśmy ogromne powodzi w Niemczech i w Czechach parę lat temu.
Też przy polskiej granicy, tutaj akurat Polska została
Natomiast do tej powoli doszło we wrześniu, co jest dużo późniejszym terminem już po sezonie powiedzmy i tylko i wyłącznie ze względu na to, jak długo utrzymują się dużo wyższe temperatury niż tradycyjnie do takiego wydarzenia mogło dojść we wrześniu.
O powodzi w 1997 mówiło się, że jest to powódź tysiąclecia.
Liczba opadów, natężenie opadów, ilość opadów w tej powodzi jest niemal równie wysoka, co w 1997 roku, minęło 27 lat.
Czy to oznacza, że w takim razie możemy się spodziewać kolejnej za 27 lat?
Dojdziemy do tego, jak często możemy się w ogóle spodziewać w nadchodzącym tysiącleciu powodzi tysiąclecia.
Polscy naukowcy, klimatolodzy napisali list w tej sprawie do Sejmu, do parlamentarzystów.
Te rzeczy, o których mówimy, że zmieniający się klimat, czyli gwałtowne susze, a potem gwałtowne deszczy to będzie nowa rzeczywistość, że środowiska naukowe informują o tym od bardzo dawna, że to nie jest odstępstwo od normy i że nie widzą skutecznej inicjatywy politycznej, która miałaby na celu uchronić obywateli przed skutkami zmiany klimatu.
że apelują o rozpoczęcie poważnej debaty parlamentarnej o sposobach wyjścia z kryzysu klimatycznego, o przyspieszeniu dekarbonizacji polskiej gospodarki, o nadaniu priorytetu adaptacji do zmian klimatu, bo tutaj nie widać działań.
I właśnie dochodzimy do tego modułu naszego podcastu, w którym będziemy się złościć na klasę polityczną.
Ponieważ w tym momencie, co robi klasa polityczna oprócz tego, że smuci się w mediach, że obraduje w czarnych koszulach i t-shirtach po prostu pod mapami na Dolnym Śląsku, co jest oczywiście potrzebne.
Władysław Kosiniak-Kamysz i Tomasz Siemioniak powinni siedzieć rzeczywiście tam na Dolnym Śląsku.
Tylko, że no to jest... Po prostu siedzi w tym momencie, mam wrażenie, że PiS i PO i siedzą i jedni mówią, że tamci nie robili, tamci wałów nie budowali, tamci zbiorników nie stawiali, a drudzy mówią, że nie, to wy.
Jest wielka inba po prostu teraz o zbiorniki retencyjne w Kłodzku, bo wybudowano cztery.
I w tym momencie Roman Giertych forsuje hashtag Potop Zalewskiej i pisze, wszyscy już wiedzą, że za powódź odpowiada PiS, a przede wszystkim Anna Zalewska, która zablokowała budowę zbiorników retencyjnych w Kotlinie Kłodzkiej.
Z kolei Anna Zalewska mówi, że Monika Wielichowska z PO, ona tam podburzała protesty mieszkańców, żeby nie budować tych zbiorników retencyjnych.
Tak, w naturalny sposób w momencie tak ogromnej tragedii, katastrofy, złości na polityków i szukanie tego, kto jest winny jest naturalne.
Ja wcześniej mówiłem, że w zwykłych Polaków Polak nie obchodzi, czy to jest kwestia katastrofy klimatycznej, czy nie, bo obchodzi dużo mniej, dużo bardziej bezpośrednio obchodzi.
Czy to, że moje miasto jest zalane, czy to, że mój cały dobytek życia poszedł, został zniszczony.
czy to jest wina tego rządu, czy poprzedniego.
Myślisz, że ludzie takie zastanawiają się i myślą, czy to przez PiS, czy PO mnie zalało?
Myślę, że zastanawiałem się, kto do tego dopuścił i jak to się stało, że przecież po powodzi w 1997 roku już miało być inaczej.
Jak jesteś mieszkanką Nysy, czy Głuchołaz, czy Kłodzka i pomyślisz sobie, czy miesiąc temu myślałaś, że całe twoje życie, cały twój dobytek trafi pod wodę, czy dwa tygodnie temu.
My też sobie nie zdajemy z tego sprawy, myślę, że trudno się komukolwiek postawić w tej sytuacji, że osoby żyjące na tych terytoriach nawet przy pamięci 92 roku, to jest powódź tysiąclecia, tak to ma się już nigdy więcej nie wydarzyć.
I też PiS forsuje w tym momencie tę opowieść, że Donald Tusk jeszcze dosłownie w przeddzień powodzi mówił, że... Niesam alarmujące szczególnie.
No i to jest katastrofalna wypowiedź, to jest bardzo zła wypowiedź Tuska.
i wcześniej dostawał jakoś bardzo alarmujących, no to powinien pozwalniać wszystkich ludzi, którzy mu te wieści donosili, ale myślę, że jednak dostawał i w związku z tym nie wiem, dlaczego udzielił takiej wypowiedzi, no ale to jest w pewnym sensie, bo to nie fakt tego, że Donald Tusk powiedział, że są niezbyt alarmujące, było tutaj kluczowe, chociaż na przykład biorąc pod uwagę właśnie ten aspekt przygotowania ludzi do tego, co idzie, co się może wydarzyć, myślę, że to było
To była bardzo, bardzo zła wypowiedź, bo to, co jest też istotne, myślę, o czym może wspomnimy, to na pewno chcemy porozmawiać o tym, jak można nie dopuszczać tych sytuacji i czy można do nich nie dopuszczać, ale też jak należy informować opinię publiczną i jak zarządzać tym kryzysem, kiedy on już trwa, kiedy już wiemy, że te tamy puszczą, kiedy już wiemy, że do tego może dojść.
Ja mam wrażenie, że pod tym względem tutaj nie byliśmy na to przygotowani.
Wiesz, to jest też problem niskiego zaufania w ogóle do władzy w Polsce.
Jest to wiadomo od bardzo dawna, że Polacy mają niski poziom zaufania do władz.
I też było wiele tutaj opowieści takich, że ludzie nie chcieli na przykład opuszczać swoich domów, nie chcieli się ewakuować.
Z jednej strony to jest taka naturalna potrzeba, żeby po prostu zostać tam, gdzie wydaje się, że bronić jakoś tego domu, nie?
Potem kolejne doniesienia o jakichś przypadkach szabrownictwa, co jest absolutnie po prostu skandaliczne, nie ułatwiały myślę też tej decyzji, żeby opuścić swoje domy.
No ale wiesz, jeżeli chodzi o tę klasę polityczną, no to myśmy mieli po 97 roku, mieliśmy rządy SLD, mieliśmy rządy PO, mieliśmy rządy PiS, mieliśmy gdzieś tam zawsze PSL się przewijało u boku tych ekip rządzących różnych, znaczy nie zawsze, przy PiSie nie, ale się przewijało, więc myślę, że tutaj można z dużą dozą prawdopodobieństwa oskarżyć całą klasę polityczną, że nie dowiozła, że były okazje, żeby tutaj działać.
Są te wyliczenia, że w ZAPO budowało się więcej wałów przeciwpowodziowych niż za PiS.
No ale ci przedstawiciele tej klasy politycznej, którzy tyle lat rządzili z rozmaitych stron, no w tym momencie zachowują się tak jakby... Ty mi podrzuciłaś po prostu grafikę, którą wstawił Patryk Jaki na Facebooka.
z takim poziomem jakiegoś po prostu straceńczego, to jest wiecie, szarża na Motte Cassina po prostu, nic nie można było zrobić, tutaj potężny żywioł uderzył i tylko po prostu dzielna szarża naszych bohaterów, naszych superbohaterów jest w stanie jakoś nas obronić, my tu przed tym zalewem się bronimy.
No i oczywiście tutaj, powiedzmy, broniąc, żeby uniknąć zarzutów o to, że tutaj rząd ratuje, co się da i jest na miejscu, a my tutaj mówimy, gdzie jest myślenie systemowe.
Oczywiście na myślenie systemowe przyjdzie też czas, tylko że to, co jest istotne, to, że ono musi przyjść, to znaczy, że to, że teraz powiemy sobie, okej, w tej chwili Donald Tusk nie powinien pisać strategii po prostu zapobiegania powodziom i zwalczania powodzi i jakoś radzenia sobie z powodziami w przyszłości, tylko zapewniać
No to jest jasne, tylko że pojawiły się już takie głosy, nadzieję, że ta powódź to będzie właśnie ten game changer, wake up call, cokolwiek jeśli chodzi właśnie o polskie podejście do tego, jak mamy sobie radzić z efektami katastrofy klimatycznej.
jak bardzo poważnie musimy je potraktować, jak bardzo dużym priorytetem musi się stać dla nas właśnie na przykład odpowiedzialna polityka zapobiegania powodziom, ale też zarządzania kryzysowego w powodziach, czy tutaj właśnie rezydencji na takie katastrofy przyrodnicze.
Marcin Dumas i Brisu napisało na Twitterze coś, co bardzo do mnie trafiło właśnie w kontekście tej dyskusji, czy teraz już trzeba rozmawiać o systemowych rozwiązaniach, czy nie, że ta powódź będzie tak dużym game changerem dla naszego podejścia do właśnie walki z katastrofą klimatyczną i zapobieganiu jej najgorszych konsekwencji, jak wielkim wake-up callem była epidemia koronawirusa dla naprawy polskiego systemu ochrony zdrowia.
Absolutnie żadnym, więc tutaj dlatego kładziemy tak duży nacisk i poświęcimy temu jeszcze trochę czasu, temu co należy zrobić później, bo nie chcemy pozwolić politykom na to, żeby oni teraz właśnie skupili się rządzący, bo oczywiście opozycja skupi się na mówieniu, że rządzący teraz nie dowożą, a rządzący wejdą w tryb zarządzania kryzysowego słusznie i potem wyjdą z tego bohatersko, powiedzą udało nam się siłą wszystkich, tak?
Dziękujemy wam Polacy.
I dalej będziemy betonować, więc może zanim właśnie przejdziemy do tego, czy dalej będziemy betonować, no to warto powiedzieć po prostu o tym, co rząd w tej chwili faktycznie robi, poza tym, że Donald Tusk jest na miejscu i walczy.
No właśnie, to może posłuchajmy Donalda Tuska po prostu.
Więc jeszcze raz chciałbym bardzo precyzyjnie przekazać wszystkim powodzianom tę informację.
Procedura jest bardzo prosta i są to pieniądze, te 10 tysięcy na natychmiastową pomoc związaną
z gramatem utraty środków do życia na przykład, po to, żeby przez tych najbliższych kilkanaście dni, żebyście mieli jakby za co żyć, mówiąc tak po ludzku.
Ale jeśli chodzi o odbudowę czy remonty waszych mieszkań, budynków gospodarczych, garaży, będzie do waszej dyspozycji, do 100 tysięcy, też bezwrotnej.
pomocy.
Nie kredytu, nie pożyczki tylko bezwzględnej do 100 tysięcy.
Jakby co, to nie myśmy podkładali tę muzykę, to Platforma Obywatelska sama do tego wideo, tutaj taki soundtrack nam zaoferowała.
Minister Andrzej Domański już tutaj dał znać, że jest rezerwa, że są nowe środki zabezpieczone, że będzie ta rezerwa zwiększana, jeżeli będzie taka potrzeba.
Nawiązując do naszego odcinka o długu publicznym, mówiliśmy, że Polska jest po prostu, budżet jest pod korek, nie wiadomo jaki.
Chociaż tutaj takim kontrpunktem jest propozycja, czy obietnica Ministerstwa Klimatu i Środowiska, gdzie pani minister Paulina Henning-Klosska zapowiedziała, że tutaj właśnie jej ministerstwo też wyasygnowało kwoty parustet milionów złotych na niskoprocentowe kredyty, pożyczki dla samorządów właśnie jeśli chodzi o odbudowę infrastruktury.
kanalizacyjnej i właśnie naprawy czy odbudowy właśnie infrastruktury, która ucierpiała na powodzi.
Po pierwsze, to są bardzo niskie sumy.
Po drugie... 100 milionów, nawet nie kilka, 100 milionów teraz sprawdziłam.
Po drugie, no jeśli państwo polskie, znaczy będziemy teraz, dlaczego samorządy mają się na to zapożyczać, bo nie wiem, bo rozpieprzą te pieniądze na głupoty i zbudują za dużo, nie wiem, studzienek kanalizacyjnych, czy... Tam już rzecznik w ogóle poleciał z ministerstwa.
Tak, no poleciał rzecznik, natomiast no propozycji to raczej chyba nie rzecznik wymyślił.
A jeśli rzecznik wymyśla tam propozycję, to ktoś inny tym bardziej powinien polecieć, bo raczej nie tak powinno działać ministerstwo.
Wjedziemy po prostu w ministerstwo, będziemy...
Ale to jest na przykład coś takiego, co naprawdę... Po pierwsze samorządy są akurat poważnie zadłużone i w przeciwieństwie do państwa, do rządu centralnego, nie mają zdolności zadłużania się czy właśnie mobilizacji dodatkowych wpływów budżetowych w taki sam sposób jak państwo.
albo właśnie zapożyczania się też przez to, jak duża skala zadłużenia jest w wielu polskich samorządów.
Problem finansowania publicznego samorządów jest w Polsce bardzo poważny, zwłaszcza po rządach PiSu, gdzie te wpływy samorządowe bardzo spadały w stosunku do PKB i do potrzeb, które na samorządy zrzucano.
Ja naprawdę nie rozumiem w żadnej logice to, że zamiast po prostu odbudować infrastrukturę publiczną, która istniała i która wiemy, że jest niezbędna dla, trudno mi sobie wymyślić inwestycję, która jest bardziej w jasny sposób o pozytywnym zwrocie inwestycyjnym niż to,
W sensie, czemu ma służyć to, bo pożycza się, jeśli rząd pożycza, a nie daje w formie dotacji, no to jest też taki trochę mechanizm, żeby te pieniądze nie wydać na głupoty.
W sensie, że jeśli musimy pożyczyć tak z procentem, znaczy, że musimy je wydać tak, żeby one się zwróciły.
No właśnie, tutaj naprawdę nie rozumiem, trudno mi sobie wyobrazić inną inwestycję w dobra publiczne, w infrastrukturę niż właśnie odbudowa popowodziowa infrastruktury kanalizacyjnej i innej niezmiennej infrastruktury życia codziennego i dlaczego tutaj mają być pożyczki dla samorządów.
To zresztą w ogóle była chyba pierwsza propozycja rządu, która się pojawiła w mediach i w narracji publicznej tak otwarcie i mam wrażenie, że te późniejsze właśnie propozycje minister Dziemanowicz-Bąk, którą Donald Tusk wygłosił i właśnie te deklaracje ministra finansów Andrzeja Domańskiego są taką próbą
dogonienia tej sytuacji i pokazania, nie, nie, to nie jest tak, że my teraz pożyczymy 100 milionów złotych samorządom i to jest wszystko, zabezpieczamy bardzo duże sumy.
O Jezus, tak, bo słuchajcie, a jeszcze w ogóle środki europejskie, to jeszcze powiemy, że środki europejskie jeszcze mają przyjechać do Polski, idzie wniosek do Unii, Unia zadeklarowała, że jest gotowa pomóc w tej sytuacji i rzeczywiście Donald Tusk zapowiedział, że te rządowe zasiłki będą dla osób indywidualnych, a właśnie dla samorządów, dla instytucji pójdzie wsparcie z Unii.
No właśnie i to jest to, że nie pożyczki, my już z Unii weźmiemy dla was.
Rząd da Polakom, bo to jest politycznie po prostu opłacalne.
Rząd, teraz każdy dostanie po prostu od rządu, każda osoba, która ucierpiała, dostanie zapomogę i to jest super.
Natomiast to moim zdaniem bardzo jasno pokazuje właśnie upolityzowanie tej sytuacji, że już żeby samorządom dać te środki na coś, co rząd nie poniesie konsekwencji politycznych tego, że samorząd nie odbuduje kanalizy.
To samorząd poniesie konsekwencje polityczne tego, więc tu już nie dajemy środków, bo to się politycznie nie przełoży tak łatwo na głosy, więc tam możemy dać pożyczki albo najlepiej niech Unia da.
No i jeszcze też właśnie Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ministra pracy i polityki społecznej ogłosiła, że te pomocy, te zasiłki można uzyskać zgłaszając się po prostu do Urzędu Gminy, do Ośrodka Pomocy Społecznej, że to są jakby jasna i prosta ma być procedura i Donald Tusk też potem powiedział, że rzeczywiście...
Nie to jest w tej chwili najważniejsze, że on wierzy po prostu, że ludzie nie będą tego wykorzystywać, że nie chce, żeby urzędnicy zadawali po prostu jakieś nie wiadomo jakie pytania o dochody i tak dalej, że jeżeli ktoś nadużyje tej pomocy, to potem się go będzie ścigać, a w tym momencie chodzi o to, żeby to była prosta procedura, żeby też właśnie ludzie się nie frustrowali.
No ale tak, wróćmy do po prostu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka, bo pojawiają się takie też właśnie propozycje z lat 90-tych rodem.
Taki pomysł napisał tweeta.
Ja nie wiem, my jesteśmy w epoce, ja mam wrażenie generalnie blika, a tutaj Tomasz Lis chyba gdzieś utknął w epoce singla Hej i Przyjaciele.
Sprzedajemy cegiełki na fundusz telewidzowie powodzianom.
No, ale właśnie ta konferencja... Ale tak, ale chwilę, dosłownie chyba dzień po tym, jak Tomasz List co napisał, Donald Tusk zorganizował konferencję z Jerzym Owsiakiem, która, no, to też jest oczywiście elementem politycznej kłótni już, bo została bardzo skutkowana przez PiS, ale też przez osoby związane z partią Razem, jest bardzo broniona przez osoby wspierające rząd i koalicję obywatelską.
To, że w takich sytuacjach angażuje się maksymalnie trzeci sektor, organizacje pozarządowe i oddolną mobilizację Polaków.
To jest też naturalny odruch Solidarności i ogromnie zachęcamy wszystkich, żeby pomagali w tej sytuacji jak mogą.
Są we wszystkich dużych miastach punkty zbierania pomocy.
Można wspierać Polską Akcję Humanitarną.
Jest też zbiórka Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, którą właśnie Jerzy Owsiak na tej konferencji ogłosił.
Natomiast w momencie, w którym premier dzień wcześniej zapowiada właśnie, że on organizuje konferencję z największym po prostu fachowcem od organizowania szybkiej pomocy Jerzym Owsiakiem,
to dla mnie, jako właśnie dla osoby, która jest pod rządami tego rządu, jest to frasujące i trochę przerażające, ponieważ największym ekspertem od organizowania pomocy przed katastrofą naturalną czy konsekwencjami właśnie katastrofy stanu kryzysowego powinien być rząd, bo ma nieporównywalnie większe zasoby.
do zmobilizowania niż Jerzy Owsiak i Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy albo Rafał Brzoska i INPOS albo ktokolwiek.
Jerzy Owsiak na tej konferencji właśnie powiedział, że WOŚP teraz wyasygnuje 40 milionów złotych na pomoc, na właśnie zakup artykułów pierwszej potrzeby.
No i to jest super, ale ja nie wiem, czy premier musi występować, bo to sprawia jakby, że Polska nawet nie miała 40 milionów złotych, żeby kupić teraz po prostu artykuły pierwszej potrzeby i musi wzywać Jurka Owsiaka.
Plus druga rzecz, o której Owsiak wspomniał na tej konferencji, która też była dla mnie wstrząsająca, no to, że właśnie w trzech szpitalach, które najbardziej ucierpiały, w Nysie, w Kłodzku i bodajże właśnie w Głuchołazach,
No i znowu, to znaczy to są publiczne szpitale i ja wiem, że w publicznych szpitalach bardzo polegamy, znaczy tak zwłaszcza w wyobraźni Polaków na sprzęcie WOŚP-u.
ale w momencie, w którym publiczny szpital został zalany i stracił sprzęt, trzy szpitale za 10 milionów złotych, no to chyba w oczywisty sposób rząd powinien te szpitale odbudować i z powrotem wyposażyć.
Nie potrzebujemy zbiórki do tego.
I ja nie mówię, że to oznacza, że państwo abdykuje, tylko wysyła taki sygnał do ludzi, który jest moim zdaniem bardzo zły politycznie też.
która jest ogromna i która, jak też pokazują właśnie inne działania rządu, jest mobilizowana.
Nie można powiedzieć, że nie.
I dlatego tym bardziej nie rozumiem właśnie takich zabiegów, które mają właśnie nam pokazać, że tutaj rząd po prostu dramatycznie potrzebuje, żeby woźb dał 40 milionów złotych.
No dobrze, ale właśnie politycy tworzą rezerwy, występują z Jurkiem Owsiakiem, ronią łzy po telewizjach i krzyczą, co zrobiła Zalewska, co Wielichowska.
Z różnych stron sceny politycznej przedstawiciele tutaj, prawda, rozmaitych partii.
Chcieliśmy zebrać takie wypowiedzi, okazało się, że nie musieliśmy ich zbierać sami, bo w tym momencie, gdy właśnie o tym myślałam na Instagramie, na którym followuję najrozmaitsze siły polityczne, pokazał mi się post partii Razem, która już zrobiła to za nas.
Jak sobie pomyślę, że płacimy za globalne ocieplenie i popatrzę za okno, to mnie trafia szlak.
Ktoś, kto próbuje wmawiać, że to ma jakieś znaczenie dla klimatu, jest to po prostu śmiechu warte.
A ja lubię globalne ocieplenie i chętnie finansowałbym jego postęp.
Generalnie podejście polskiej klasy politycznej, jak widać z różnych stron, bardzo różnych, do klimatu jest
rodem, nie wiem po prostu z której dekady, ale na pewno nie, z lat dwudziestych XX wieku.
No widzisz, poprawiłeś mnie, znaczy ja, pomyłka freudowska po prostu, tak miało być.
Śnieg spadł, jest zimno i siedzi po prostu polityk, siedzi polityk Polski 2050 obecnie, która tak po prostu szła z walką, ze zmianami klimatycznymi na sztandarach.
Szymon Hołownia mówił, że jego córki właśnie też mają żyć w Polsce, gdzie są lasy, gdzie są rzeki, gdzie można oddychać.
No ja nie wiem, jak to będzie z tą Polską za x lat, jak tutaj prominentni politycy Polski 2050, jak śnieg pada i jest zimno, to stoją pod oknem i mówią...
Już za daleko poszło, minus 17.
Ja to chcę, globalne ocieplenie, bo będzie można pomarańcze w Polsce.
Winnice będą po prostu.
No tak, jakby podejście... To, co jest jakoś tam... To, co jest wielkim problemem walki z katastrofą klimatyczną w ogóle wszędzie, ale w Polsce bardziej, bo w innych krajach często właśnie doszło do polityzacji tego w takim...
w znaczeniu, że jest ta strona bardziej światła proeuropejska, liberalna, czy w Stanach Zjednoczonych partia demokratyczna i że to jest jedna z dwóch głównych sił politycznych i bardzo stawia na istotność walki z katastrofą klimatyczną, albo co najmniej deklaratywnie, a coraz bardziej też na poziomie polityk.
Oczywiście sam fakt już tego podziału jest bardzo niepokojący, bo walka z katastrofą klimatyczną nie powinna mieć żadnego zabarwienia politycznego, bo to jest problem, z którym mierzymy się wszyscy, który uderzy w nas wszystkich i w pewnym sensie to właśnie konserwatywni politycy powinni być bardziej, troszczyć się o to, żeby zachować.
Tak, natomiast zachować po prostu dla przyszłych pokoleń to jest coś, o czym też konserwatystom powinno zależeć.
W Polsce problem wygląda na tym, że nie ma dużej siły politycznej, która tak jasno stawiałaby na walkę z katastrofą klimatyczną, na podkreślanie wagi zagrożeń wynikających z katastrofy klimatycznej.
A jeśli te siły oddolne się pojawiają, jak właśnie na przykład młodzi aktywiści, aktywistki klimatyczne, no to jak opowiadaliśmy w odcinku o aktywizmie klimatycznym, są besztani od góry do dołu i tak naprawdę to się oczywiście zmieniło trochę na poziomie narracyjnym.
Koalicja Obywatelska Polska 2050, tutaj noszą na sztandarach walkę z katastrofą klimatyczną, ale w rzeczywistości już niekoniecznie.
Tak, i ten odcinek rzeczywiście o traktowaniu aktywistów klimatycznych przez różne mainstreamowe siły też polecamy, też linkujemy.
A jeżeli chodzi jeszcze o tę klasę polityczną, to nawet w tym momencie, kiedy Polska mierzy się z tą potworną powodzią, mamy rosnącą siłę formacje, która...
jakoś nabija się, czy w ogóle absolutnie nie widzi związku klimatu z tą powodzią.
Przemysław Wipler napisał na Twitterze, a teraz wyobraźcie sobie, że w całej Kotlinie Kłodzkiej na terenach walki z powodzią ludzie mieli tylko samochody elektryczne.
Akurat samochody elektryczne w warunkach powodzi, w warunkach katastrofy klimatycznej, kiedy też zalewa stacje paliw i tak dalej, nie są aż takim najgorszym rozwiązaniem.
Anna Bryłka z Konfederacji, akurat teraz po prostu pierwsze wystąpienie w Parlamencie Europejskim, debiut i...
Polska po prostu zalana, Śląsk pod wodą, Anna Bryłka apeluje, krzyczy po prostu zmównicy, musicie skończyć z utopijną polityką klimatyczną, bo inaczej jutro zostaniecie zmieceni przez rozgniewane narody.
No prawda jest taka, że jak nie będziemy mieli utopijnej polityki klimatycznej, to te rozgniewane narody zamienią się w zdesperowane narody, które po prostu będą zmiatać susze, fale powodziowe i najróżniejsze inne katastrofy.
Widziałem taki nagłówek w jednej z niemieckich gazet regionalnych, który właśnie też w kontekście trwającej powodzi pisał, zagrożeniem nie jest migracja, zagrożeniem jest zmiana klimatyczna.
bo to jest politycznie opłacalne.
Dlatego, że zmienia się klimat, dlatego, że robi się coraz mniej wody, dlatego, że robi się coraz goręcej, że w niektórych regionach po prostu coraz trudniej się żyje.
Więc jeżeli ktoś bardzo nie chce, żeby migranci z innych kontynentów przyjeżdżali do Europy, no to niech pomyśli o emisjach CO2, bo to wszystko jest...
Wydaje się, że nie czekają nas najlepsze rzeczy, jeżeli nie będziemy o ten klimat dbać z dużo większym zaangażowaniem, przeznaczając na to dużo więcej środków niż robimy to do tej pory.
Według Międzyrządowego Zespołu do Spraw Zmian Klimatu IPCC przy ociepleniu o 2 stopnie Celsjusza poniżej poziomu sprzed epoki przemysłowej, takie opady deszczu, które kiedyś miały miejsce raz na 10 lat, wyobraźmy sobie największą ulewę dekady.
I jeżeli ten klimat nam się o te dwa stopnie ociepli, to ulewa dekady będzie występować 1,7 razy na dekadę i będzie o 14% bardziej wilgotna.
Jeżeli nam się świat ociepli o 4 stopnie Celsjusza, to te ulewne deszcz dekady będzie się zdarzał 3 razy na dekadę i będzie 30% więcej deszczu podczas tych kolejnych ulew.
Mamy też obliczenia takiej instytucji do spraw nauki i wiedzy Komisji Europejskiej a propos pieniędzy po prostu, że w samej Europie, jeżeli nie będziemy się jakoś adaptować do tych zmian i do tego, jakie powodują skutki, jeśli chodzi o powodzie,
to jeżeli temperatury wzrosną o 3 stopni Celsjusza, do 2100 roku te powodzie przyniosą szkodę o wartości 48 miliardów euro rocznie i trzy razy więcej Europejczyków będzie na te powodzie narażonych.
To już nie będzie tak, że po prostu ludzie patrzą na kłodzko i myślą, o Jezu, tamto mają źle.
No nie, ta powódź dojdzie do Was.
To się dzieje już w tej chwili, to znaczy ta powódź jest, to, że ona nastąpiła, to, że jest tak silna, jest, tak jak powiedzieliśmy na początku, jak Marta wytłumaczyła, efektem katastrofy klimatycznej.
Jeśli spojrzymy na właśnie wydarzenia pogodowe wywołane przez, czy klęski żywiołowe wywołane przez katastrofę klimatyczną już w ostatnich 30-40 latach, to straty rosną z roku na rok i to już w tej chwili są potężne liczby.
W ciągu ostatnich 20 lat straty gospodarcze wynikające z wydarzeń klęsk żywiołowych to są 3 biliony dolarów, czyli 3 tysiące miliardów.
dolarów, to są naprawdę poważne sumy i one będą tylko rosnąć.
Więc w momencie, w którym politycy skrajnej prawicy, czy przedstawiciele mediów, czy też politycy prawicy mówią, że nie stać nas na to, żeby walczyć z katastrofą klimatyczną, to nie ma sensu.
Już w tej chwili coraz więcej żołników zdaje sobie sprawę, że największym zagrożeniem dla ich gospodarstw, dla ich dobrobytu są zmiany klimatu.
Susza albo właśnie do zmiany susza, powódź, susza, powódź.
I że jeśli chcemy uratować polskie i europejskie rolnictwo, to musimy zrobić coś, musimy wprowadzić politykę klimatyczną, która jest w stanie temu zapobiec.
I też jest wielki mit oczywiście, no ale co my możemy zrobić jako Europejczycy, jak Chiny czy Stany nie prowadzą żadnej polityki klimatycznej, mają to gdzieś.
Stan Zjednoczony i Chiny prowadzą politykę klimatyczną, inwestują bardzo, bardzo dużo w transformację energetyczną, w zieloną energię, dlatego że mają świadomość, że właśnie zmiany klimatyczne czy dalsze pozostanie przy obecnym statusie kwalifikacji zagrożeniem dla ich gospodarek, a transformacja energetyczna jest ogromną szansą i te kraje, które wyjdą w niej na czoło, które dokonają tej transformacji szybciej,
na tym zyskają, więc tak naprawdę również właśnie w geostrategicznym, jakimś geopolitycznym myśleniu jest w naszym interesie jak najbardziej inwestować w zapobieganie czy w transformację energetyczną, zapobieganie rozszerzaniu się, rozwijaniu się katastrofy klimatycznej.
Tak, bo nikt nie działa dobrze, czy państwo, czy po prostu podstawowa komórka społeczna, jaką jest rodzina, czy organizacja, czy firma, nic nie działa dobrze, jeżeli jesteś non-stop w trybie zarządzania kryzysowego, jeżeli ciągle po prostu musisz reagować na jakieś dramatyczne wydarzenia.
To jest taki bardzo podstawowy przykład załamania się porządku społecznego.
w którym będziemy się zmagać z ciągłymi klęskami żywiołowymi, to się może stać problemem, tak jak powiedziałeś, systemowym.
Teraz oczywiście widzimy te plądrowania, te akty szabrownictwa i są one dla nas trudne do uwierzenia, bo są czymś tak niespotykanym, powiedzmy.
No tak, natomiast można sobie wyobrazić, że w świecie, czy w rzeczywistości, w której mamy ciągłe problemy z takimi klęskami żywiołowymi, to państwo też nie jest w stanie wtedy temu zapobiec, ponieważ siły państwa muszą się skupić na walce, na takim zarządzaniu kryzysowym, jeśli chodzi o walkę z żywiołem, a nie o pilnowanie też porządku społecznego.
I zaczynamy żyć w pogłębiającym się chaosie.
No Marta, może to jest ten moment, znaczy, okej, najpierw jedno, bo pojawił się, bo też znowu pojawia się teraz tak bardzo dużo nacisku na to, że no dobra, słuchajcie, klimatolodzy i tam świry klimatyczne, macie rację, faktycznie zmiana klimatu jest, teraz będziemy mieli po wodzie non-stop.
Jedyne, co możemy zrobić, to postawić na właśnie adaptację i rezyliencję.
Po prostu nie ma co walczyć z klimatem, trzeba się po prostu jakoś do niego przygotować.
No i to jest oczywiście kompletnie bzdurne podejście w oparciu o to, co powiedziałaś.
Jeśli nie będziemy zwalczać dalszych wzrostów temperatur, to te wydarzenia pogodowe będą tak skrajne i tak po prostu potężne, że nie ma żadnych sposobów na adaptację do nich.
Nie da się bez końca jakby, nie wiem, poszerzać, pogłębiać zbiorników retencyjnych, jeżeli będą coraz większe ulewy.
To zresztą właśnie i tu przechodzimy do tego, co poszło nie tak teraz i co można robić, ponieważ po 97 wyszliśmy z założenia, że musimy mieć bardziej uregulowane rzeki, musimy mieć właśnie zbiorniki retencyjne, musimy mieć sposoby na zarządzanie rzeką w momencie, w którym jest tak ogromny dopływ opadów i dzięki temu, jeśli będziemy mieli zbiorniki retencyjne, będziemy mieli tamy, będziemy mieli zapory, to przetrwamy
Do pewnego stopnia, tak można powiedzieć, do pewnego stopnia, bo na pewno jest lepiej niż w 1997, ale... Ale ja pozwolę sobie może zacytować po prostu.
Po powodzi w 1997 roku wykonaliśmy sporą pracę, ale polegającą głównie na stawianiu budowli hydrotechnicznych.
Ale jednocześnie trwa zabudowa terenów zalewowych, postępuje wycinka lasów i betonoza.
Wydajemy bardzo duże pieniądze na inwestycje hydrotechniczne, czyli na przykład właśnie na zbiorniki retencyjne, które często kłócą się z inwestycjami w zapobieganie suszy.
Niszczymy możliwość spowalniania spływu przez lasy, mokradła, ułatwiamy erozję gleby i po prostu profesor Malinowski mówi dalej tak, że okej, te zabiegi hydrotechniczne ograniczą skutki tego, co się będzie działo prawdopodobnie.
ale jeżeli będziemy dalej zabudowywać, wycinać i niszczyć, jeżeli nie będziemy redukować emisji gazów ciplarnianych, to te wszystkie nasze wielkie inwestycje w różnego rodzaju zbiorniki retencyjne będą wystarczały na coraz krótszy czas i będą występować zdarzenia, w których one nie pomogą, po prostu.
I tam jeszcze padła właśnie, oprócz tego, o czym już trochę wspominaliśmy, taka ważna myśl o tym, że budowanie na terenach zalewowych, zabudowa terenów zalewowych, no to też jest problem.
to też jest problem po prostu dzikiej jakiejś pozwalania braku po prostu planów zagospodarowania przestrzennego na tyle, żeby jakoś, nie wiem, powstrzymywać inwestycje na terenach zalewowych.
Trzeba było nie kupować mieszkania od dewelopera, który wybudował po prostu kompleks mieszkalny przy samej rzece.
Tak, to samorząd jest za to odpowiedzialny, a nie tego, żebyśmy po prostu sprawdzali, jakie jest ryzyko zalania naszej działki, kiedy zaczynamy budować dom.
To powinno być coś, o czym dba państwo.
Tak, obywatel po prostu kupując mieszkanie, kupując dom, który jest już gdzieś wybudowany, kupując działkę, która jest przeznaczeniem na wybudowanie domu, a nie na przykład na inne rzeczy, powinien mieć pewność, którą gwarantuje mu państwo, że jeżeli tak można zrobić, można tam ten dom postawić, to znaczy, że to jest względnie bezpieczne.
Tak, jest to jakaś podstawa ochrony konsumenta, czy naszych praw.
I to w Polsce, zresztą nie tylko w Polsce oczywiście, bo ten problem jest ogromny wszędzie.
Oczywiście co się z nimi stanie, biorąc pod uwagę, że linia brzegowa się będzie przesuwała, to każdy może sobie wyobrazić, ale inwestycje i właśnie, on jako deweloper rozumuje w sposób deweloperski.
W momencie, w którym wiemy, że powodzie będą coraz częstsze, że takie klęski drzewowe będą coraz częstsze, musimy prowadzić taką politykę urbanizacyjną i budowlaną, która jednak odsuwa nas od rzeki, a nie przysuwa nas do rzeki.
Było takie badanie trzy lata temu w Nature, sfinansowane częściowo przez NASA, że w ostatnich latach stosunek ludności na świecie, która jest zagrożona powodziami wzrósł o 24% i głównie właśnie dlatego, że ludzie zaczynają mieszkać na terenach zalewowych.
I to też jest właśnie w dużej mierze związane z tym, że ludzie nie mając, mając ograniczone środki, zaczynają osiedlać się na terenach, które są po prostu mniej pewne.
Ale też, no jeśli spojrzymy, ja nie jestem przekonany, czy to właśnie, że nam mniej pewne, bo jednak w wielu miastach właśnie te budynki mieszkalne przy rzekach, no to są po prostu najdroższe, tak?
No tak, oczywiście, ale w Europie Wschodniej myślę, że to jest jednak był taki też paręnaście lat temu argument, że my jako Polska jesteśmy odwróceni od rzeki, że jesteśmy odwróceni od Wisły, od Warty, że nasze miasta są zbudowane dosyć daleko od rzeki, że nie ma takiej jak pięknie jak w Paryżu, czy gdzie indziej, czy w Berlinie, czy w Budapeszcie, że po prostu jest taka gęsta infrastruktura przy rzekach.
W Polsce też oczywiście problemem Odry jest to, że jest grupa fascynatów tego, że tam musi być po prostu żegluga śródlądowa.
Jest kompletnie nieopłacalna gospodarczo, jest też w kontekście katastrofy klimatycznej jest niezwykle ryzykowna.
Jeśli spojrzymy na susze, które uderzyły w Europę dwa lata temu,
No to w Niemczech, gdzie właśnie często jest używany argument, że tam jest żegluga śródlądowa, no okej, ale jak doszło do suszy, to transporty właśnie ropy i gazu, które były niezbędne dla niektórych regionów Niemiec, bo tam się właśnie dostarczało tę energię za pomocą żeglugi śródlądowej, nie dochodziły i był ogromny problem z łańcuchami dostaw, z dostawami energii, z cenami energii, z działalnością przemysłu, który tych paliw kopalnych potrzebował.
Więc to naprawdę nie jest inwestycja, na którą warto stawiać w momencie, w którym mamy na przemian suszę i najniższy poziom po prostu rzek i po wodzie.
Infrastruktura kolejowa potem się dużo lepiej sprawdza.
że jako że mieli żeglugę śródlądową, która obsługiwała te części miejsca, tam nie było infrastruktury kolejowej, która pozwalałaby na przewożenie właśnie tych paliw kopalnych cargo.
I nie powtarzajmy tych będu, nie idźmy tą stroną, zwłaszcza, że tutaj... Nie płyniemy tą rzeką.
Nie płyniemy tą rzeką, no bo... Jedźmy tą od pociągiem.
Jeśli już mamy budować zbiorniki retencyjne, tak jak na przykład Raciborz, no to one powinny być suche, a nie zalewane, bo...
dawno nie było powodzi, to nie musimy spuszczać tej wody, bo fajnie, a potem nagle powódź przychodzi.
Słuchajcie, to podsumowując, co trzeba robić?
Po pierwsze, ok, budowle hydrotechniczne, zbiorniki retencyjne, spoko, ale po pierwsze trzeba poważnie potraktować...
Trzeba poważnie potraktować wreszcie aktywistów, a przede wszystkim naukowców.
Profesor Malinowski też w tym wywiadzie, który cytowałam, powiedział, że Polska jako jedyny kraj europejski nie jest członkiem głównej naukowej siły, która zajmuje się zmianami klimatu, która stoi za...
Dlaczego Polska nie jest członkiem tego ważnego ciała, które przygotowuje specjalistów, które przekazuje know-how a propos nowoczesnych prognoz pogody?
W takich sprawach też powinno się coś zmienić.
Doskonały pomysł.
Doskonały pomysł, wspaniały pomysł.
Poza tym co?
Zostawiać jakieś po prostu miejsca, które potrafią lepiej wchłaniać tę spływającą wodę.
Torfowiska, naturalne bagna, naturalny po prostu teren, a nie zabetonowany.
Lepsza organizacja przestrzeni, lepsze plany zagospodarowania przestrzennego.
Odsuwać wały od rzeki, a nie po prostu przesuwać je jak najbliżej i podwyższać, bo na pewno wytrzymają.
No właśnie teraz jest ogromne ryzyko tego, że my postawimy całkowicie na zbiorniki retencyjne, bo to jakoś teraz właśnie jest głowa, że mamy za mało tych zbiorników.
Wiesz, ten zbiornik wielki, który uratował Wrocław i ratuje Wrocław, nie wiemy w tym momencie jeszcze, kiedy nagrywamy, jak będzie wyglądała ta fala powodziowa we Wrocławiu.
No tak, ale przy Nysie jest x zbiorników i okazało się, że nie uratowały, no bo po prostu jednak zbiorniki działają w taki sposób, że one nie spowalniają płynięcia wody, tylko ją blokują i do momentu, w którym zbiornik wytrzyma, bo tych opadów nie jest tak dużo, to jest super, ale w momencie, w którym tych opadów jest za dużo, to zbiornik tylko pogarsza sprawę, bo jakby jeśli on pęknie, to zalew mamy niewyobrażalny, jeśli on zostanie przerwany.
W tym momencie lotnictwo wojskowe zrzuca big bagi przy zbiornikach retencyjnych, żeby żołnierze i mieszkańcy, którzy pomagają, mogli łatać po prostu przecieki w zbiornikach.
Więc widzimy, że te ściany zbiorników, one nie są po prostu tak wytrzymałe, że postawimy sobie takie ściany i śpimy spokojnie.
Jezu, wasi ulubieni, kochani podcasterzy, klimatolodzy, politolodzy, materiałoznawcy.
Zbudujemy, tak jak powiedziałeś, zbudujemy tyle zbiorników potencyjnych, żeby one wytrzymały.
Wytrzymają albo nie wytrzymają, ale dają nam pewne fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
Apelujemy zatem na koniec do rządzących obecnych i przyszłych, aby przejęli się może jednak kryzysem klimatycznym, aby zaczęli słuchać naukowców i oczywiście też zachęcamy wszystkie osoby do wpłacania czy pomocy rzeczowej, czy jakiejkolwiek innej osobom, które w tej powodzi 2024 ucierpiały i dalej cierpią.
Mamy szczerą nadzieję, my również, podobnie jak polscy politycy w studiach telewizyjnych, że jak najłagodniejsze będą te kolejne, dalsze skutki.
Jezu, tę taką nutę poważną kończymy, no ale temat jest poważny.
Ostatnie odcinki
-
Cała prawda o Epsteinie
19.02.2026 19:00
-
Algospeak | Co to ma znaczyć
16.02.2026 17:00
-
Surfing z rekinami. Dzieci vs. social media
12.02.2026 19:00
-
Włochy w objęciach Meloni
05.02.2026 19:00
-
"Trump zawsze tchórzy". UE - Ukraina - Gaza
22.01.2026 19:00
-
Inba o zaimki | Co to ma znaczyć
19.01.2026 17:00
-
Bitwa o Grenlandię
15.01.2026 19:00
-
Amerykańska półkula. Sto lat interwencji
08.01.2026 19:00
-
Pracownicze Plany Kapitałowe | Co mi to da
05.01.2026 17:00
-
Brzmisz jak Polak | Co to ma znaczyć
22.12.2025 17:00