Mentionsy
Kasia Nosowska I Paweł Krawczyk
👉 https://patronite.pl/poodwyku - wesprzyj nas! 👉 https://poodwyku.pl - kup wydane przez nas książki!
Z Kasią i Pawłem rozmawiamy o tym, jak wziąć ślub po dwóch dekadach związku, jak sobie wybaczać, jak się kochać, i jak prowadzić trzeźwe i wesołe życie mając wpisane rock-and-rollowiec w rubryce zawód wykonywany.
Szukaj w treści odcinka
Dzisiaj jesteśmy w sytuacji wyjątkowej.
W takim momencie najtrudniejszym, kiedy wszystko było źle, właściwie wszystko runęło.
Ale to słuchaj Paweł, bo wy też chyba ten brak kontaktu, wy musieliście mieć jednak wciąż, pomimo tego, że to się wszystko waliło i sypało, wy musieliście mieć jakiś kontakt chyba cały czas w tak zwanej robocie, no bo jednak jesteście oboje filarami jednego, że tak powiem, z poważniejszych zespołów pieśni i tańca.
To myśmy razem mieszkaliśmy, razem żyliśmy, razem pracowaliśmy i teoretycznie mi się wydawało, że wszystko super w ogóle.
I tak naprawdę to była krótka piłka wtedy już.
Czyli krótko mówiąc, po prostu na zasadzie walizki proszę natychmiast stąd zabrać, po prostu idź stąd człowieku.
No w każdym razie tam mocno przeżyłem, bo tam po trzech dniach to powiedzenie, że jestem pał, jestem alkoholikiem, co oczywiście wcześniej sobie wyobrażałem, że to będzie jejku, to chyba, jak ja to będę mówił, to będą kamery z wszystkich stron, ja będę przerażony i tak dalej, a po prostu nagle jakieś dostałem, no nie wiem, takie łaski, nazwijmy to tak umownie, bo to jest takie coś, że jakieś tam znalazłem.
Dla mnie to wszystko, co tam się działo przez ten miesiąc, czy tam sześć tygodni, to było oczywiste.
Ja to wszystko przejmowałem i ja myślałem...
Wszystko dla mnie było jakbym ja to już wcześniej skądś wiedział.
No jak, no to wiesz, więc ja się nie zajmowałem tym tak naprawdę, a tam nagle po prostu mi się wszystko, co mówili terapeuci, mi się wydaje, że ja to wiem skądś, że to jest jakby oczywiste i rzeczywiście, tylko taki był przełom, powiedzmy tam kilku dni, tygodnia, żeby się przyznać tak, to rzeczywiście się ze mną działo wszystko.
Ja to wszystko skrywałem przez całe swoje życie.
Nie, w ogóle tak, żeby było... Ponieważ ja nic o tym wszystkim nie wiedziałem, to właśnie jestem niezgodnie wdzięczny Marcinowi, który się w ogóle mną zajął, przyjechał i powiedział, załatwij mi to wszystko.
Ja byłem pewien, bo ja sobie tak wyobrażałem, to co wiedziałem o leczeniu uzależnień, to że idzie się na jakąś taką kozetkę i tam się z jakimś terapeutą gada.
Ja na tym pierwszym spotkaniu z terapeutą, gdzie on mnie tam powiedzmy meldował i mówi mi, co się tutaj będzie działo i tak dalej, ja mówię, no okej, ale dobra, dobra, bo tu jakiś tam mi plan pokazał, a gdzie to będą te indywidualne spotkania?
Czyli to wszystko to jest to?
Ja się z tego bałem najbardziej, że jakby wszystkie moje kłamstwa zaraz pykną.
Trzy czwarte osób mi to wytknie i rzeczywiście mi wytykały jakby, no Julek fajny jesteś, ale ja się boję, że to nie jest prawdziwa historia.
To jest nieprawda w ogóle wszystko.
No a ja, mówię, też mnie niezręcznie i śmiało próbowałam tam, nie wiem, w tej książce swojej, czy ten, nie wiem, jakieś spotkania z ludźmi o tym mówić, natomiast trudność właśnie też opowiadania o tym polega na tym, że dla mnie przeżyłam coś na kształt jakiejś iluminacji po prostu, że to się odbyło u mnie na zasadzie pstryknięcia, ponieważ ja, no mówię, całe życie próbowałam szukać odpowiedzi na pytanie, co ona...
Natomiast wszystko to zawsze było dla mnie zrozumiałe na poziomie czysto intelektualnym, dokładnie ku mamę.
Czyli głęboko zainteresowana, ale wszystko na poziomie intelektualnym zrozumiałe.
super, idę do tej pani Ewy, ona zgadza się mnie przyjąć, ona mi mówi te dwa kluczowe zdania, zajmij się sobą i nie jesteś, twoja historia nie jest wyjątkowa, masz wiele sióstr, to jest drugie zdanie, które mi zmieniło życie.
Zająć się sobą, czyli praca z wewnętrznym dzieckiem, te wszystkie takie rzeczy, co to wszyscy znamy, ale przynoszą efekt, kiedy się rzeczywiście człowiek zanurzy w praktyce.
Czyli krótko mówiąc, kiedy Paweł...
Czyli krótko mówiąc, nie napinałam się na jakiś tam wielki reunion po prostu.
To w ogóle był początek tego wszystkiego.
Wszystko, co pomaga, reklamujemy.
Przeszedłem te wszystkie potrzebne, czyli drugi etap, trzeci.
To wszystko się jakoś tak złożyło.
Robiłem wszystko, co polecałem.
I to wtedy się Buddha z TK Maxa pojawił w domu?
Nie, Buddha z TK Maxa to ja ze Szczecina przytargałem.
Z jakimś takim lękiem jednak mimo wszystko, nie?
No nie, no w ogóle to w ogóle było na wielu płaszczyznach powrót stamtąd, to była taka duża niepewność, jak to będzie i przede wszystkim w związku, ale też w ogóle ze mną, co mi to da i jak to się dalej potoczy.
On niechętnie, raczej tak z taką, powiedziałabym, pobłażliwością traktował te wszystkie moje kocopoły, jak to on mówił.
To jest, jesteśmy niby, no znamy się tak wiele lat, ale teraz jakościowo i w ogóle, jeżeli chodzi o jakąś głębię tej relacji i też spokój w niej, jakieś, nie wiem, no nie wiem, właściwie wszystko jest inne po tej, po tym rąbnięciu, po tej przemianie.
a to drugie na przykład oczekuje, że tak naprawdę wszystko będzie tak jak dawniej, tylko że nie będzie tego picia, czy tego ćpania, czy tego tam hazardu, czy zdrad, czy co to tam w ogóle było, tak?
I nie ma takiej gotowości na to, na przykład u niektórych ludzi, że tak naprawdę to wszystko zaczyna się zupełnie od nowa.
Jest to zupełny restart, odwrócenie wszystkiego o 180 stopni i nie ma już szans wrócić do tego, co było przedtem, do upgrade'owań.
A ona boli wtedy, kiedy właśnie człowiek nie... Obie strony na własny użytek nie wykonują tej pracy nad spotkaniem się ze sobą.
Żeby nam zacuszko tworzyć z naszego prywatnego, jednostkowego życia.
Nie było dla mnie żadnym problemem, na przykład wiadomo, że z domu trzeba było, jeżeli chodzi o takie konkrety przyziemne, trzeba było wyczyścić dom z kieliszków, z tych wszystkich atrybutów.
On mi niczego nie musi rekompensować, ponieważ zobaczyłam w tym wszystkim dar.
Po prostu dla mnie to jest jakaś manifestacja wielkiej mądrości tego, jak to wszystko jest kolonkowo poukładane.
To było coś takiego, że ja wiedziałam po prostu, że miałam wrażenie, że straciłam czucie w ciele, że mam wszystkie członki chłodne, że...
Byłam tak cicha, bo byłam zamrożona aż z tego przytłoczenia i z tego, mówię, czułam wszystko.
Napisałam, pamiętam, nie wiem dlaczego takie rzeczy robiłam, napisałam taki list, gdzie po prostu napisałam do niego, chyba trzeciej z kolei doby po tej całej akcji, tak jak czuję, wszystko, wyrzygałam tam, takie najbardziej obrzydliwe rzeczy.
Dlatego mówię, że jest to dziwne i dosyć powiedziałabym nieziemskie, że to się stało w tak krótkim czasie.
Ale rzeczywiście żal, wkurwienie, te wszystkie emocje takie potężne po prostu się we mnie rozegrały, tylko...
przytłoczyły mnie, zalały mnie falą, ale to trwało krótko.
A ja chciałem też, a propos takiego restartu, żebyś takiego powiedział, że na dobrą sprawę, to my do... Teraz to już tak mogę powiedzieć sobie, że dostaliśmy taką możliwość w ogóle, no bo zapomnijmy o tej przykrej rzeczy, co się stała na chwilę, to dostaliśmy coś, czego większość par w ogóle, że tam to w ogóle nie ma szans, bo my byśmy nadal żyli w takim... To nie jest tak, że pary, które borykają się z uzależnieniem, to świetnie wszystkimi się układa, to tak nie jest.
Wszystko jest super, tylko ona mnie wkurza.
To jest takie, jak ja pamiętam ten moment taki, który pełen jakichś lęków i po prostu poczucia, że wszystko spierdoliłem w tym życiu, to jednak takiej ciekawości.
W tym sensie, że gdzieś tam ludzie, to już nie chodzi chyba tylko nawet o nałogi, robią wszystko, żeby to się nie stało, żeby nie dopuścić do jakiejś sytuacji granicznej, testowej, nie?
No i wtedy nagle jest można, jak może się okazać, że to jest cała łaska w tym wszystkim, prawda?
A i na przykład takie opowieści, że oni mają kaca, że mają jakieś lęki takie, ja w ogóle nie wiedziałem o czym oni mówią, w ogóle kompletnie, nic nie byłem, ale się przez 10 lat nauczyłem tego wszystkiego.
Ale późno, późno, to naprawdę ja myślę, że tak dobrze pić to zacząłem przed czterdziestką dopiero.
A mówimy o stoisku czynnym w biurowcu na parterze od godziny tam ósmej do osiemnastej, tak jak jest w ogóle od poniedziałku do piątku, tak jak jest czynny biurowiec.
Ja zostałem parę razy sprowadzony na ziemię, tak jak sobie taką swoją otwartością nawijałem gdzieś tam na przykład na odwyku na Sobieskiego i pani, która była pacjentką wtedy, a jest nauczycielką, powiedziała, no wie pan, no panu łatwiej.
No tak, albo komuś, kto jest lekarzem, komuś, kto jest pielęgniarzem, komuś, kto jest zawodowym kierowcą na przykład, wiesz, czyli wszystkie takie...
Nie miałem kłopotu i miałem wręcz takie nie jakieś poczucie, każdy ma jakieś tam poczucie mistyjności, szczególnie na początku.
Tam, wiesz, jakiś był artykuł, jakiś plotkarski czy nie plotkarski, że tam odpiszą, ale ty na leczeniu, ty się na to godzisz?
Dla mnie, ja byłem w szoku w ogóle, ja mówię, ale co, przecież tam jest sama prawda napisana, to jakby, ja czytałem już takie artykuły plotkarskie, w których była nieprawda, no to tam przecież mogłem z tego śmiać, czy to było szkodliwe, a tu jest przecież prawda, przecież tak było, ja byłem, i tak mówię, co tu jest jakiegoś takiego szkodliwego, ja byłem, ja się teraz czuję zdecydowanie w życiu lepiej niż się czułem kiedyś, razem się czujemy lepiej, no i też jest odzew, no, że dużo, prawda, ty masz szczególność taki, no, ogromny, to jest, wiesz, każde powiedzenie o tym,
Mam też spotkania jakieś autorskie i to jest takie też niesamowite, że ja bardzo otwarcie o tym mówię.
Po prostu, że naprawdę uświadomienie sobie, że ona nie jest aż tak wyjątkowa, czyni ją mniej przerażającą.
I odpisujesz na wszystkie takie wiadomości?
Heja przez wszystkie te lata, czy tam nie heja, że teraz jest to zupełnie inna kategoria jakiegoś bycia w świecie z ludźmi, naprawdę.
Całkowicie przykrył moje wszystkie poprzednie doświadczenia.
To jest jakieś ciche takie porozumienie po prostu, które też dodatkowo potwierdza taką moją koncepcję, znaczy nie moją, ale bardzo poważnie się jej przyglądam i w nią wierzę, że oddzielenie jest iluzją czystą, że po prostu nie ma czegoś takiego jak oddzielenie.
rozwodów dookoła, bo ludzie nagle zderzeni, zmuszeni, żeby być ze sobą bardzo blisko, to okazało się, że wszystkie takie pogrzebane rzeczy wychodzą na wierzch, a też był COVID na pewno jakimś koszmarem dla ludzi, którzy są współuzależnieni i mają w rodzinie tę chorobę alkoholową.
Jest to jakiś element takiego urodzenia w czepku dla nas, no bo te wszystkie rzeczy, to właśnie my byliśmy w jakimś procesie wcześniej, czyli zajmowaliśmy się już sobą, więc to zespół był zawieszony, więc to już się wydarzyło w takim momencie, kiedy ja to w jakiś takich, żeby się napić, to w ogóle nie miałem takich...
Pierwsza płytka.
To jest płytki nałóg.
Ale też ciekawe, bo to, co powiedziałeś, o tym jeszcze tak nie pomyślałem w ten sposób, że te fajki jakoś tak nie pasują do tego trzeźwego stylu życia i tak się zastanawiam też, dlaczego, bo na początku, jak ja byłem na terapii właśnie w Olsze, to mówili, nie rzucaj fajek, nie rzucajcie fajek, bo za dużo naraz, nie?
Okej, to po prostu nie pasuje, że ja muszę gdzieś tam wychodzić, że nie pasowały mi te wszystkie zabiegi, ten przymus tego robienia, że już muszę, że myślę o tym, że to mi w ogóle zajmuje głowę.
A tam okazało się, że wszyscy to zrozumieli, że przecież wiadomo, nie zaprosimy wszystkich do Vegas.
A poza tym, że nie wyrobiłam się z odchudzaniem i te wszystkie takie różne usprawiedliwienia.
Wszystkie te takie przemyślenia dotyczące w ogóle aktu, które wcześniej gdzieś tam miałam w głowie, po prostu to w ogóle nie miało żadnego znaczenia.
Jeszcze z tymi naszymi chłopcami dorosłymi, którzy też wiedzą, co się między nami działo, doświadczali tego i nałogu, i tego naszego, tego całego wszystkiego.
To jeszcze było śmieszne, przypominając tę ceremonię i to wszystko.
nie manifestuje na zewnątrz tych swoich uczuć, to jakby nie szantażuje rzeczywistości tym wszystkim, co się... To ja jakby dosyć, oczywiście nie radzę sobie często z tym wszystkim, ale że we mnie się rodzą jakieś uczucia, to nie znaczy, że ktoś cokolwiek z tym zrobił i że ja muszę zaraz manifestować światu.
Bo jasne, bo to o czym mówimy to nie jest połykanie i mówienie takie, a wszystko jest okej, wszystko jest okej, wszystko jest w porządku.
Żebyśmy mówili, a to wszystko jest gitara, przecież nic się nie dzieje, nic się nie dzieje.
Ja nagrałem taką płytę w duecie z inną wokalistką i zaprosiliśmy Kasię.
Ostatnie odcinki
-
Jak ALKOHOL wpływa na SEKS? Jak wygląda GŁUPOTA...
22.02.2026 16:45
-
WYGRAŁEM życie, PRZEGRAŁEM siebie, Jak wygląda ...
15.02.2026 16:45
-
Dlaczego WYBUCHASZ o bzdury? Czego BOJĄ SIĘ męż...
25.01.2026 16:45
-
Co mówi alkoholik MILIONER? Najlepsza WYMÓWKA, ...
19.01.2026 16:45
-
Czy warto BAĆ się ŚMIERCI? Zrobiłem sobie ZBROJ...
08.01.2026 16:45
-
Czy JANUSZ PALIKOT wróci za KRATKI? Alkohol jes...
21.12.2025 16:40
-
Fakty i Mity o ALKOHOLU, NAJGORSZE jedzenie, PA...
07.12.2025 16:35
-
Dlaczego ludzie PIJĄ do ZGONU? Jak FIRMY ALKOHO...
30.11.2025 16:30
-
Dorastanie, Które CIĘŻKO UDŹWIGNĄĆ – „Dorastani...
23.11.2025 16:45
-
Śląska historia, która ROZRYWA na STRZĘPY – „Ka...
16.11.2025 16:45