Mentionsy

Co ćpać po odwyku
Co ćpać po odwyku
01.12.2024 23:01

Aksinowicz: Balansuję statkiem, który nazywa się DDA

👉 poodwyku.pl - KUPUJ NASZE KSIĄŻKI I WSPIERAJ PODCAST

Partnerem podcastu jest SOTi Natural – firma, która wie jak parzyć liście herbaty i nie tylko. Na kod "POODWYKU" 15% rabatu na ich produkty! Konrad Aksinowicz - reżyser, muzyk, pisarz. Choć bał się, że swoim scenariuszem otworzy puszkę Pandory i zabije swoich rodziców - poszedł w to i zrobił nagrodzony m.in. “Orłami” Polskiej Akademii Filmowej “Powrót do tamtych dni”. Ale scenariusz nie pomieścił tej historii: napisał więc książkę, w której opisuje dorastanie w kolorowych i alkoholowych latach 90. Posłuchajcie o tym, czym różni się myślenie filmowe od literackiego, co daje terapia grupowa, w której spotykasz różnych ludzi, a okazuje się, że wszyscy są tacy sami i o tym, kiedy odpuścić hodowanie rodzica alkoholika i że, paradoksalnie, ta decyzja może być nowym etapem relacji. Posłuchajcie!

Zamawiajcie nasze najnowsze hity w preorderze na poodwyku.plpoodwyku.pl!

📩 ⁠[email protected]

Autorzy: ⁠Juliusz Strachota⁠ ⁠Jakub Żulczyk⁠ 

Instagram: ⁠Po odwyku⁠ 

🎶 muzyka: ⁠Piotr Madej / Patrick The Pan⁠ 

🎨 okładka i oprawa graficzna: ⁠Bastian Najdek⁠ 

📺 czołówka: ⁠Bastian Najdek⁠ i ⁠Wojciech Pawlak ⁠ 

🎙️ studio: ⁠Nagrywarka⁠ 

📸 making-of, rolki, fotosy: ⁠Jan Pakieła⁠ 

🎬 produkcja: Aga Stecko & Marcin Żukowski | ⁠NEWHOMERS⁠ 


Do zobaczenia na ⁠poodwyku.pl

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 119 wyników dla "E."

O, było fajnie tam, będzie w przyszłości fajnie.

Czyli w przeszłości było fajnie, w przyszłości będzie fajnie, a teraz jest zwyczajnie.

Okazuje się, że i w przyszłości, i w przeszłości jest zwyczajnie.

Mówię, o dziękuję, dziękuję, bo właśnie jestem w Biedronce.

Coś miałem w głowie...

kiedy trzymałem powrót do Legolandu, scenariusz 180-stronnicowy, czułem, że jak go otworzę, to będzie jakaś taka puszka Pandory, że mój starszy umrze, że moja matka umrze.

Dziękujemy Wam, że z nami jesteście.

Dziękujemy Wam, że wspieracie nas na różne sposoby, w tym na Patronite.

Proszę o to pyszne picie.

Nie, no o mnie, ale... Julek Strachota.

W sensie samemu we własnym zakresie.

Byłem w domu i zrobiłem je.

o dorosłym chłopaku, który nie wie, co się z nim dzieje.

I to było niesamowite.

No właśnie.

Główne role zagrali w Spirali, przypomnij, zagrała Katarzyna Warnke.

Coś miałem w głowie...

kiedy trzymałem powrót do Legolandu w scenariusz 180-stronnicowy, czułem, że jak go otworzę, to będzie jakaś taka puszka Pandory, że mój starszy umrze, że moja matka umrze.

W jakiś sposób to, że oni mówili wtedy, w 2011, że...

Więc w spirali, wszystko fajnie.

I on mi powiedział, stary, tamte mieszkanie jest w strasznym stanie.

Twój ojciec już nie chodzi w ogóle.

Wiesz, moje terapie były na tyle skuteczne, że niczy Bruce Lee, po prostu nauczyłem się mówić nie.

Konrad od 2009 roku po terapii grupowej trochę się nauczył chwytów i potrafiłem mówić pierwsze nie.

Więc po prostu on już wiedział, że ode mnie to raczej nie dostanie.

Cztery tygodnie po promierze.

Ja mówię, dlatego jestem w tych Starachowicach, pomagam siostrze.

No i powiem wam, że...

Ale pięknie.

Akurat tego nie.

I lubię ją oglądać, bo jest to tak zwyczajne.

O, było fajnie tam, będzie w przyszłości fajnie.

Czyli w przeszłości było fajnie, w przyszłości będzie fajnie, a teraz jest zwyczajnie.

Okazuje się, że i w przyszłości, i w przeszłości jest zwyczajnie.

Zawsze będziemy, wiesz, jakby przydawać jakichś romantycznych cech czasom naszego w ogóle dziedzictwa i mówić, że wtedy to było fajnie.

Kompletna taka samotność człowieka w rzeczywistości, która nie daje żadnego punktu oparcia, bo ta rzeczywistość się przed chwilą totalnie rozleciała i na miejsce wchodzi coś nowego, jakaś nowa kultura, jakiś nowy kształt społeczeństwa, w ogóle jakieś nowe coś, ale to coś dopiero zaczyna się formować i ludzie chodzą po takim trochę po bojowisku w pewnym sensie.

Po bojowisku po komunizmie.

No właśnie, właśnie.

Ale za tą nostalgią tego, po prostu za tą małą emocją, to on to zostaje.

To on na przykład zostaje.

to nie dość, żebym się osał, to by zmieniło to moje życie.

W papierdakach były te gumowe ludziki, które były trochę chujowe.

To jest w ogóle problem naszego pokolenia z lat osiemdziesiątych, że jak ja oglądałem E.T.,

To było dla mnie, że ja, glorifikacje tego po prostu, tego świata lepszego, wiesz, że...

Czekajcie, jakoś strasznie łatwo się roztopiliśmy w tej nostalgii, to jest bardzo ciekawe generalnie, tylko teraz wróćmy na chwilę do tamtego tu i teraz generalnie.

Mówmy teraz o książce i o filmie.

Więc czekał na to, jak na zbawienie.

Ja szczerze powiedziawszy nie umiem się w tę perspektywę wczuć za specjalnie, bo jestem po tej drugiej stronie.

Czyli jak jakaś babcia wchodziła tam, a myśmy tam ubierali księdza na przykład i te szaty, to cały czas było to przedstawienie.

Czyli no jest dżaba, było fajnie.

Nie.

I masz to dla siebie.

Ja pierwszy jej dopierdolę, powiem jej, co sądzę jej siostrze.

to może ja nie lubię fajną... To było przerażające.

myślę sobie, że idę na imprezę, że będzie fajnie.

Ja nie wiem, czy jestem fajny, czy nie.

No, wszystko dobrze.

Nie wiem, jak wam to powiedzieć, ale po prostu ta fajność ze sobą jest esencją tego właśnie, by nie ćpać, by nie pić, by nie pomagać sobie, by po prostu zrozumieć, że...

Mówię, o dziękuję, dziękuję, bo właśnie jestem w Biedronce.

Więc to jest moment, kiedy ja poszedłem na terapię po zamianie.

Ja nie opuściłem żadnej z nich, z niej, wiesz, po prostu chodziłem tym jak na Netflix, przed Netflixem, co było niesamowite, bo chodziło się tam i słuchało się tej historii i sobie sobie wyobrażałeś coś, że dana osoba ma taki świat i mówisz sobie, o, to ma fajnie.

Na drugi dzień okazuje się, że nie ma fajnie.

Więc tak, to było naturalne.

I tego mi brakowało w filmie, a to jest w książce.

A w książce można było powiedzieć, myślał wtedy o swojej matce.

że miałem przyjaciół, że mogłem... Mówię teraz w koncepcji tego, jak moja córka żyje.

Ja muszę teraz skumać, który rodzic jest w jakim momencie i wtedy dopiero się widzą te dzieci w ogóle.

Jak ja sobie teraz pomyślę, że myśmy wchodzili na bibliotekę po drabinie.

Takie, że na spalanie.

Żaby i żule.

Teraz się teraz tego nie dzieje.

Ja cały czas patrzę po prostu, czy nic się jej nie stanie.

Mi się wydaje, że myśmy na początku lat dziewięćdziesiątych żyli też w takim, że nam przekazywano mniej lub bardziej wprost takie w ogóle wartości, które...

No dzisiaj są w ogóle już tak raczej dyskontowane, jak jakiś skrajny liberalizm, czy darwinizm, coś takiego, że w życiu możesz liczyć tylko na siebie, nikt ci nie pomoże, jakby jak po prostu ty kogoś nie zjesz, to on zje ciebie i tak dalej, no wartości takiej nam serii, i one były, to było normalne.

Musisz najlepiej to w ogóle ich oszukiwać i tak dalej, bo jak tego nie zrobisz wszystkiego, to ktoś zrobi to tobie.

Ja słuchając ciebie, Konrad, mam chwilami takie poczucie, że ty jednak jesteś synem Stevena Spielberga, ale potem przypominam sobie, że nie.

I chciałem się zapytać o takie...

To jest oczywiste.

Jedna, że człowiek jest bardzo miły dla wszystkich, a druga, że wszystko jest na nie.

I to jest radykalnie na nie.

Bo dla mnie wszystko jest radykalne.

Świat nie jest czarno-biały dla mnie.

I wtedy czuję się właśnie...

Muszą być skrajni, bo to są te... Bo są granice cały czas.

Oczywiście to nie znaczy tak, że cały czas do wszystkich mówisz zdrobnieniami, ale jesteś miły w tym sensie, że jakby bardzo uważasz, żeby to, żebyś to ty nie przekroczył granic, a nie odwrotnie.

A ostatnio nawet myślę sobie, że spotkałem się z paroma osobami, które po prostu opowiedziały mi, jak z wyboru są singlami w ogóle.

Nie wiem, spokoju nie, może źle powiedziane.

O, moim zdaniem w momencie, kiedy człowiek ma wybór codziennie, że może podejmować wybór, jest fajne.

Czasami tam jeżdżę sobie.

Lecę w ogóle.

Nie, nie.

To jest moja wycieczka z Nowego Jorku, że ten Spielberg nie był rzeczywisty, dopóki go nie sformatowałem na nierzeczywisty ekran w moim iPhone.

I to dzisiaj zobaczyłem, mówię, ten Gunn wygląda jak nie Gunn na tym zdjęciu, bo stoi przy normalnym właśnie Davidzie, ale on jest taki... To jest takie zdjęcie.

Poważnie.

Tak sobie wyobraziliśmy te postacie.

To jest niesamowite.

Lubię, jak się starzeje.

Ale z drugiej strony jest w aktorstwie coś takiego, że...

Ja tam raz po prostu miałem takie, wiesz, deja vu, no bo jest scena, kiedy Maciej jest przy rozwalonej zupie, które wyglądają jak rzygi i ten chłopiec po prostu prosi go, żeby już dał spokój i on wychodzi i się poślizguje.

Dobra, przetrzymam go jeszcze.

Długie ujęcie, kiedy on miał zamknąć Weronikę, czyli matkę, tak czy na półce.

A ja słyszę jego mikroport, koło jest blisko serca i słyszę jego serce.

Poradził sobie.

I później to jest na ekranie.

Jest to thriller, jest to horror, jest to wszystko to, co lubimy w ogóle w kinie.

Nie wiem, czy tak często będę miał, bo to jednak, wiecie...

Bo lubią czytać, albo po prostu mają przerzutkę, nie oglądam polskich filmów, bo są chujowe.

Myślę, że... Ale o co jej chodziło, mówiąc, to nie było tak?

No nie wiem, ona miała inne wyobrażenie.

Nie, nie, nie.

To jest zajebiste.

I tego nie ma szans, żeby pokazać w filmie.

Więc to jest ekscytujące i fajne.

Nie wiem, co z tego będzie, ale wiecie.

Na podwyku.pl właśnie.

Natomiast film Powrót do tamtych dni, którego powrót jest nowelizacją, uzupełnieniem, w pewnym sensie też może nawet dalszym ciągiem w jakimś tam aspekcie.

Obejrzycie gdzie.

Teraz chyba jest na Prime'ie.

Dzięki serdeczne.