Mentionsy
Paulina Pyszkiewicz o 10-leciu marki LeBrand
Paulina Pyszkiewicz w bardzo młodym wieku zdecydowała się założyć swoją autorską markę. Zaczynała z niewielkim budżetem i mocnym pomysłem, a dzięki organicznemu wzrostowi i konsekwencji LeBrand z sukcesami działa już od 10 lat. O tym, jakie były kamienie milowe w budowaniu jej marki, jak godzić obecność w Polsce z podbijaniem zagranicznych rynków i jak utrzymać konsekwencję w swoich działaniach kreatywnych – opowiada w nowym odcinku podcastu „Branża”.
Podcastu „Branża” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz YouTube.
Rozdziały (10)
Paulina opowiada o swoich początkach w branży modowej i o decyzji o założeniu marki LeBrand w 2012 roku.
Paulina opisuje proces tworzenia marki, pierwsze produkty i początki produkcji.
Paulina opowiada o początkach rozwijania marki, pierwszych kolekcjach i decyzji o otwarciu butiku przy Mokotowskiej 39.
Paulina opisuje otwarcie butiku i dalsze rozwijanie marki, w tym ryzyko związane z podjęciem kredytu.
Paulina Pyszkiewicz opowiada o rozwoju sprzedaży wholesale'owej i decyzji o zamknięciu butiku, skupieniu się na lokalnym rynku i nowych wyzwaniami związanej z pandemią.
Paulina Pyszkiewicz omawia zmiany w LeBrand i rynek po 10 latach, podkreślając silne DNA marki i potencjał dalszego rozwoju.
Paulina opowiada o procesie tworzenia i zarządzania firmą, podkreślając znaczenie kreatywności i konsekwencji.
Paulina opisuje swoje obowiązki jako projektantka i prezeska firmy, podkreślając konsekwencję w decyzjach i konsekwencji.
Paulina opowiada o kolaboracjach między markami, podkreślając ich rolę w rozwoju marki i pozyskiwaniu nowych klientek.
Paulina podsumowuje 10-lecie marki, podkreślając jej sukcesy i nowe możliwości na przyszłość.
Szukaj w treści odcinka
Gościem dzisiejszego odcinka jest Paulina Pyszkiewicz, właścicielka, prezeska i założycielka obchodzącej niedawno swoje 10-lecie marki LeBrand.
Bardzo się cieszę, że z nami jesteś i kiedy przygotowywałem się do dzisiejszego spotkania, pomyślałem sobie o tym, kiedy my się poznaliśmy albo przynajmniej taki moment pierwszy, który mi odkwił z tobą w pamięci.
Dobre kilkanaście lat, ale ja dokładnie pamiętam taki moment, popraw mnie, jeśli się mylę, 2012 rok.
Ja wtedy też wstawiałem pierwsze kroki w produkcji pokazu, to był pokaz Tomka Ossolińskiego, pamiętasz?
I on świętował swoje osiemnastolecie, a ty tam jesteś i przy tym wszystkim pomagasz.
Jesteś taka zaangażowana, bardzo obecna, gotowa naprawdę do każdego zadania.
Tomek świętował wtedy swoje osiemnastolecie, ale tak naprawdę jak sobie patrzę na ten timeline twojej kariery, to ty też byłaś dopiero co świeżo po świętowaniu osiemnastolecia, może dziewiętnastolecia swojego życia.
I w ogóle też teraz przy okazji tych 10 lat mojej marki LeBrand miałam właśnie taką chwilę, żeby się zatrzymać i w ogóle przypomnieć, co się działo po kolei przez te wszystkie lata, ale też właśnie cofnąć się jeszcze wcześniej.
I właśnie doszłam do tych chwil, kiedy ja też zaczynałam pierwsze kroki w branży modowej i tak naprawdę wtedy jeszcze nie do końca wiedziałam, czy ja będę mieć swoją markę, czy będę właśnie stylizować, czy będę też jakby od produkcji się modą zajmować, ale bardzo w ogóle dobrze wspominam tamten czas i myślę, że może jeszcze kiedyś też na tym backstage'u z chęcią bym się mogła znaleźć.
No bo przecież to nie jest taki oczywisty wybór.
Dla mnie też on był zawsze oczywisty, ale tak jak właśnie wspomniałam, nie do końca jeszcze miałam jakąś taką wizję, co dokładnie ja bym chciała robić, więc to był taki moment, że mogłam sobie pozwolić trochę na sprawdzanie tego, co mi sprawia fan, co bym chciała, co
No i Zosia też od zawsze, od kiedy ja już ją znałam w tej modzie była, więc takie moje pierwsze w ogóle właśnie backstage'owe z modą jakieś połączenia to były tak naprawdę dzięki Zosi i to, że właśnie miałam przyjemność czy asystować wtedy Agnieszce Ścibior chociażby, czy właśnie pomagałam Zosi przy różnych produkcjach, to była tak naprawdę jej też zasługa.
A ponieważ ja też zawsze wiedziałam, że na wszystko muszę sobie zapracować sama, no to w ogóle praca jako taka u mnie, to w ogóle ten case zaczął się już bardzo wcześnie, jak miałam dosłownie 13-14 lat, już jakby zarabiałam swoje pieniądze.
Oczywiście tak u bliskich osób, które też znałam, więc no to też nie było tak, że po prostu trzynastolatka idzie do pracy do kogoś, kogo nie zna i tak dalej, więc...
No ale na tamte czasy, kiedy wiesz, nie było Instagrama, były tak naprawdę blogi i jakby też inne tytuły wtedy miały znaczące, znaczącą pozycję w naszej branży modowej.
No to Agnieszka była absolutnie po prostu moją królową.
I taka sesja właśnie backstage'owa, myślę, że mogę powiedzieć, z Dodą na okładce, przy której ja pracowałam.
Myślę, że wtedy się nauczyłam przede wszystkim też takiej samodzielności.
To był taki moment, że już wtedy jakby sobie zdawałam sprawę, że wszystko zależy ode mnie i że jakby to jest wszystko możliwe i w zasięgu jakby naszych możliwości.
Akurat byłam zawsze też taką dość pilną uczennicą, więc jak tylko jakaś okazja się nadarzała właśnie, żeby gdzieś asystować, być, pracować, to
Opowiedz na propos tych możliwości.
To tak naprawdę przyszło do mnie dość naturalnie właśnie chwilę po tym, jak zostałam mamą, bo uświadomiłam sobie, że jeżeli ja chcę się zajmować moim dzieckiem i jeżeli chcę też studiować, to jedyną opcją na to, żebym tą moją karierę zaczęła zawodową jakkolwiek budować i tworzyć, to jest własne zarządzanie czasem.
Więc tak naprawdę pomimo tego, że te chęci właśnie takie pracy, czy przy sesjach, czy nawet moim takim nastoletnim marzeniem też było pracowanie i bycie na stażu w jakimś tytule,
Tak naprawdę ta moda, wiedziałam, że chcę, żeby była ze mną i też jakby znalazłam taką niszę, zawsze miałam też jakiś taki element takiego zmysłu właśnie biznesowego w sobie, więc stwierdziłam, że to jest ten moment i że warto spróbować, a że to były też zupełnie inne realia.
To jednak były wielkie nazwiska, które miały w ofercie jak być projektanci zupełnie inne rzeczy niż ja chciałam też w LeBrandzie tworzyć.
Tylko Ania wtedy była tak naprawdę.
No i tam faktycznie było mnóstwo marek, ale o zupełnie jakby innym, jakby o innej historii, o innym produkcie niż ten, który ja chciałam stworzyć.
Można powiedzieć, że po prostu też nie chciałaś z niczego rezygnować, co mi się bardzo podoba.
Jestem i absolutnie nie zamierzam zmieniać kursu, ale oczywiście momenty były różne, więc to też nie jest tak, że przez 10 lat zawsze było pięknie i kolorowo.
Ja nie wiedziałam nic o produkcji.
Że to będzie marka dla kobiet, rzeczy klasyczne, ale też takie ponadczasowe i z jakimś takim elementem powiedzmy twistu, ale ja nie wiedziałam nic o produkcji.
Więc jakby te wszystkie lata, kiedy tworzę tą markę, to jest po prostu niekończąca się też lekcja, co bardzo mi się też podoba, bo to jednak...
Nuda bez przesady.
Tak, cały czas się uczę i bardzo też to lubię, że są nadal na przykład produkty, które są dla mnie większym wyzwaniem.
Są takie, które już świetnie mamy opracowane.
Więc to było naprawdę też dość myślę wymagające, żeby w dość krótkim czasie się tego wszystkiego nauczyć.
Nie miałam kasy, więc poszłam do urzędu pracy, który dla osób bezrobotnych oferował dofinansowanie na założenie pierwszej działalności gospodarczej.
Więc musiałam jako studentka zgłosić się jako osoba bezrobotna, żeby to dofinansowanie w ogóle mogło być mi przyznane.
I takie dofinansowanie otrzymałam, no szczerze myślę, że to było około 25 tysięcy złotych, więc 10 lat temu to była taka kwota, która pozwalała Ci powiedzmy na uszycie kilku prototypów, zakup surowców i kilku oczywiście nastu belek tkanin plus taki podstawowy sprzęt.
Takim momentem, kiedy ja ten mój pomysł gdzieś tam w głowie, który się kreował, musiałam przenieść na papier.
Czyli musiałam przygotować wszystkie te niezbędne takie formalności, które dla mnie w tamtym momencie były dość żmudną i w ogóle też trudną pracą.
Ważnie, że dzisiaj też mogłaby być trudną i żmudną pracą.
Ale poradziłam sobie z tym i to też mnie zmusiło do takiego właśnie zebrania tego wszystkiego w całość, czyli cały biznesplan, czyli też pokazanie na co chcesz te środki przeznaczyć, więc to sprawiło, że musiałam poświęcić na to dużo czasu.
I to nie było takie bardzo ok, zakładam markę i potem będę się zastanawiać co dalej, tylko to dofinansowanie sprawiło, że musiałam chwilę na to wszystko czasu poświęcić.
I to właśnie były pierwsze takie moje kroki, kiedy zaczęłam naprawdę odszycia pojedynczych rzeczy u takiej zaprzyjaźnionej krawcowej.
I tak naprawdę poza tą kwotą z dofinansowania nie miałam absolutnie niczego więcej, co mogłabym w rozwój tej marki włożyć.
I uszłaś te prototypy, znaczy prototypy, uszłaś też trochę produktów.
I co to były za produkty?
No, to były na przykład, to był też, pamiętajmy, 10 lat temu.
Pamiętam też do dziś w tej pierwszej kolekcji był płaszcz i też na przykład ręcznie robiony sweter, no bo przy tamtej skali to było możliwe, żeby te dziewiarskie rzeczy tworzyć jeszcze ręcznie.
I teraz przy okazji właśnie 10-lecia wróciłam sobie do tej naszej pierwszej sesji zdjęciowej, którą robiła swoją drogą dla mnie Sonia.
I oczywiście jestem bardzo wymagająca dla siebie i mogłabym tutaj, wiesz, wymieniać, co chciałabym poprawić, ale powiem ci, że na te 10 lat temu, jak na to, że ja nie wiedziałam o produkcji nic i że to była moja taka pierwsza kolekcja, to myślę, że nie było źle.
Ale to wszystko nadal, jak na to patrzę dzisiaj z perspektywy 10 lat, wyglądało właśnie jak LeBrand, tylko przeniesiony te kilka lat wcześniej.
W ogóle myślę, że moje klientki w tamtym czasie trafiły do mnie poprzez Facebooka.
To nie był jeszcze czas na Instagrama, więc w ogóle Facebook był takim miejscem, gdzie ja się po prostu podzieliłam ze wszystkimi, którzy mnie obserwowali tym, że założyłam markę.
I moją pierwszą klientką chyba, jedną z takich pierwszych, była Kasia Soporek, z którą mam teraz też przyjemność pracować po latach.
I ona faktycznie przez te 10 lat ze mną jest jako klientka, już teraz nie tylko, ale myślę, że Kasia była jedną z pierwszych osób, które mi zaufały i do dzisiaj zresztą wspominamy te pierwsze kolekcje.
Na początku to był taki typowy luz i też tak naprawdę...
Tworzyłam trochę to, co aktualnie było zgodne z sezonem, w którym było sprzedawane i na początku zupełnie się tym nie przejmowałam.
Planować sobie możesz, ale jeżeli nie masz na to środków, no to po prostu tego nie zrealizujesz, więc to raczej funkcjonowało na takiej zasadzie, że tworzyłam te takie dosłownie pojedyncze, unikalne sztuki, rzeczy, a potem jak one się sprzedawały, no to tworzyłam kolejne i tak dalej.
Myślę, że jak otworzyłam ten mój pierwszy butik przy Mokotowskiej 39, kiedy faktycznie to już zaczął być taki biznes, kiedy też to grono klientek znacznie też urosło, no i oczywiście wtedy właśnie miałam już zatrudnione kilka osób, to też już był taki moment, że trochę skończyła się ta zabawa i taka
To tak naturalnie przez ten... No tak.
Tak, dość płynnie potem przeszłam właśnie w tą taką... Czyli po drodze był showroom, także... Tak, czyli ten showroom był takim momentem, kiedy właśnie mogłam zgromadzić jakąś taką małą grupę już stałych klientek, no ale już otwarcie takiego butiku też jednak narzucało na mnie po prostu już jakąś taką systematyczność.
Czy marka i firma zaczęły Ci przynosić już wtedy takie efekty, że mogłeś też powoli zacząć z tego żyć?
Żyłam tylko i wyłącznie właśnie z tego, więc myślę, że to też, że nie miałam jakby żadnych dodatkowych środków sprawiło, że te kroki moje
Były przemyślane, jeżeli chodzi o wydawanie każdej złotówki, że też nie mogłam sobie pozwolić na coś w postaci nadprodukcji.
Nigdy nie miałam zalegającego stoku, za duże ilości tkanin, bo po prostu nie miałam tej kasy, więc myślę, że to też sprawiło, że po prostu bardzo tak ostrożnie wydawałam to, co zarabiałam.
I myślę, że to też było naszym takim sukcesem, że jakby nadal jest, że po prostu nie mamy żadnej nadprodukcji.
Organizujemy, tak jak pewnie wiesz, te sample sale dwa razy w roku i to jest taki moment, kiedy się praktycznie pozbywamy wszystkiego, co się nagromadziło, no bo też przy tworzeniu nowych kolekcji jednak te prototypy powstają i nie mamy absolutnie tak naprawdę żadnego zalegającego stoku, co myślę jest w dzisiejszych czasach też ważne, żeby mieć wpływ na to.
A powiedz ten butik przy Mokotowskiej, ja go pamiętam doskonale.
Odwiedzałem cię już wtedy, zresztą obok była dyspensa, która się przeniosła, ty też już się przeniosłaś, ale jeszcze ten pierwszy butik, jakie to było wydarzenie w twoim życiu i skąd w ogóle ta decyzja?
Tak, to w ogóle było porwanie się moim zdaniem z motyką na księżyc, naprawdę.
Ale to była taka sytuacja, którą ja wiedziałam, że po prostu muszę wykorzystać.
I po prostu kiedy zawsze miałam ten fragment Mokotowskiej, no to widziałam, że tam był taki jeden malutki odcinek, taka pusta przestrzeń.
Która po prostu wyglądała jak wymarzone miejsce na prowadzenie tego typu małego butiku i stwierdziłam właśnie po tym takim roku niespełna w showroomie, który miałam na Wilczej, że z ciekawości spróbuję się dowiedzieć czy ten lokal jest w ogóle do wynajęcia.
No i ja oczywiście stwierdziłam, że to jest znak i że ja muszę już doprowadzić te rozmowy do podpisania umowy, więc tak naprawdę jak podpisałam tą umowę,
Najmu widząc tak naprawdę tylko zdjęcia tego wnętrza i plany, bo nawet nie dało się jeszcze dostać do środka ze względu na poprzednią umowę, to poszłam do banku i wzięłam po prostu kredyt, żeby w ogóle ten butik przygotować, więc to było zupełnie nieplanowane i po prostu wykorzystałam tą sytuację, która się nadarzyła, że to miejsce było do wynajęcia ponownie.
Tak, my do siebie pasowaliśmy i też naprawdę dla mnie to było takie trochę zupełnie nowe otwarcie.
I wtedy już poprzez Instagrama akurat się z nami skontaktowali i tak w ogóle nas zauważyli.
Więc przyjechali do mnie tutaj do Warszawy na spotkanie i obejrzeliśmy całą aktualną kolekcję.
Z dużym wyprzedzeniem.
Dla tych, którzy może nie pracują w naszej branży, to są takie agencje, które zajmują się w skrócie sprzedażą kolekcji do różnych fajnych butików, platform.
No i zostałam postawiona przed tak naprawdę kolejną taką możliwością wyjścia z tym moim produktem poza Polskę, ale to było bardzo trudne dla mnie, ponieważ stworzenie tej kolekcji z dużym wyprzedzeniem wiązało się też przede wszystkim z budżetem, który musisz mieć, bo poza tym, że ja musiałam
Więc to też w ogóle było dla mnie bardzo ciekawe, bo w Polsce tak naprawdę nie mamy takich agencji wholesale'owych, które sprzedają.
Nie mamy też tak naprawdę...
Chyba to działa w drugą stronę na naszym rynku, że są agencje, które sprzedają w Polsce zagraniczne marki do jakichś takich mniejszych butików.
Więc to też była taka ciekawa lekcja i wiele lat pracowaliśmy ze sobą, z tą agencją, bardzo się też prywatnie polubiliśmy.
Przeskoczenia na w ogóle zupełnie inne realia.
Bo tak naprawdę jak sobie myślę z tej perspektywy takiej osoby z zewnątrz, to patrzę, że
Nie tylko za siebie, za markę, ale też właśnie przede wszystkim za ludzi, którzy ze mną wtedy pracowali.
Ale ja też jestem bardzo odporna i też myślę, że dlatego wytrwałam te 10 lat, bo jednak zawsze po każdej mniejszej, większej, trudnej sytuacji czy potencjalnej porażce wychodzę cało i po prostu patrzę, co mogę zrobić na przyszłość, żeby wyeliminować albo po prostu zminimalizować liczbę tych sytuacji trudnych.
Więc myślę, że to też po prostu jakaś taka siła we mnie była, żeby po prostu się nie poddawać i próbować dalej.
Myślę, że tak, że to jest coś takiego, co się po prostu ma, taka też wytrwałość.
z perspektywy kolekcji, czy to, co widziałaś, że sprzedaje się w Polsce, było czymś innym niż to, co np.
No to jest zawsze jednak handel i trochę trudno jest przewidzieć.
Czasami jest tak, że obstawiamy z moim teamem coś, co może być bestsellerem, a jednak się okazuje, że coś zupełnie innego jest numerem jeden sprzedażowym.
Coś, co się bardzo podobało właśnie na tych rynkach zagranicznych, często w ogóle nie było właśnie tożsame z tym, co my sprzedawaliśmy tutaj lokalnie.
No i też myślę, że to wynikało z tego zasobu portfela, że jednak na przykład nasze rzeczy ze skóry naturalnej w tamtym momencie były w bardzo przystępnych cenach, przeliczając je na euro, jakość była jakby bardzo dobra versus cena.
No a jednak na naszym polskim rynku to były bardzo drogie produkty, jak na możliwości moich klientek, więc to też było ciekawe właśnie obserwować te różnice, jak bardzo my jesteśmy, nasz rynek jest inny, niżeli inne.
Ale to właśnie też był taki moment, kiedy ja sobie zdałam sprawę, że to jest bardzo poważny biznes, bo jednak tworzenie tych kolekcji z takim dużym wyprzedzeniem i też zbieranie tych, to było najbardziej obciążające, że zbieranie tych zamówień wholesale'owych sprawiało, że potem jednak przez pół roku czułeś na plecach ten oddech, że musisz je wyprodukować na czas.
Finalnie tam nie zdarzyło nam się wiele opóźnień, ale były sytuacje, że musieliśmy pisać na przykład do Moda Operandi, że coś zostanie na przykład dosłane.
To nie były też ode mnie często zależne rzeczy, ale to było coś trudnego do zaakceptowania właśnie, że masz ten taki deadline, którego nie możesz przekroczyć, bo po prostu stracisz pieniądze.
Ten własny butik czy ta wholesale'owa sprzedaż?
I to był taki moment, że wspaniale było przechodzić te wszystkie etapy od tworzenia kolekcji, poprzez obserwowanie jak się te wszystkie spotkania odbywają, potem jakie są składane zamówienia.
Myślę, że to naprawdę było ciekawe.
Z taką presją czasu i teraz oczywiście też ta presja jest i jakby u nas myślę, że w branży modowej ta presja czasu jest olbrzymia i te sezony się zmieniają i zresztą mam wrażenie, że... Czekamy na coś nowego cały czas.
Powiedz, w 2018 roku, pamiętam zresztą w sumie chyba ten czas cały czas, zdecydowałaś się zamknąć butik i skupić właśnie na tej sprzedaży wholesale'owej, czyli można powiedzieć hurtowej, na własnym e-commerce'ie.
To był właśnie moment, kiedy nasze proporcje sprzedaży były zupełnie inne niż teraz.
I właśnie ta współpraca z tą agencją sprawiła, że po pierwsze bardzo dobrze wtedy te kolekcje się wholesale'owo sprzedawały.
Kiedy ja też bardzo dużo energii wkładałam w to właśnie, żeby sprostać temu wyzwaniu.
I tak naprawdę widziałam tak duży potencjał w tym, że postanowiłam zaryzykować i zamknąć ten butik, bo też nadarzyła się po raz kolejny jakaś taka okazja, z której uważałam, że nierozsądnie byłoby nie skorzystać.
I jakby ta decyzja też właśnie wynikała z tego, że te proporcje sprzedaży były zupełnie inne.
Ten wholesale wtedy był jakby naszym głównym, główną sprzedażą i pomyślałam, że też bez sensu jest generować te koszty związane właśnie z prowadzeniem butiku.
Jednak to byłoby bardzo duże zobowiązanie finansowe trzymać tak ten butik, który musiałby być zamknięty, więc jak zawsze posłuchałam mojej intuicji i zrobiłam coś, co mogło się wydawać, nie wiem, nierozsądne albo dziwne i chwilę potem bardzo mnie to ucieszyło, że jednak posłuchałam siebie, bo miałabym pewnie wielki problem, żeby
I też ten fakt, że wszystko produkowaliśmy w Polsce, że wszyscy nasi wykonawcy to są też miejsca, ludzie, których ja też dobrze znam.
I którzy też na koniec mieli ten sam problem co ja, czyli biznes z wielkim znakiem zapytania i taką niepewność, więc to też nas bardzo w tamtym momencie uratowało, że wszystko było produkowane lokalnie, szyte tutaj i mogliśmy jakby znowu całą naszą energię skupić i skumulować wokół tego klienta detalicznego.
Miałam już zaprojektowane wcześniej, więc to właściwie dla mnie nawet było nie do wykonania, żebym ja zmieniła tą kolekcję, bo ona już po prostu była stworzona.
I nie wiedziałam, czy to co ja mam zaplanowane się sprzeda, ale jakby paradoksalnie w tamtym momencie my sprzedawaliśmy bardzo dużo produktów na przykład ze skóry naturalnej, które były najdroższe.
Obietnicy po prostu miłej przyszłości.
Dokładnie, więc sprzedawały się naprawdę rzeczy, których byśmy w ogóle nie obstawiały, że właśnie będą numerem jeden.
Każdy wspierał jak mógł, prawda?
I to był taki moment, kiedy ludzie tak bardzo się, mam wrażenie, zrzeszyli i tak bardzo chcieli wspierać tych innych, te inne przedsiębiorstwa różne z różnych branż i nam też, powiem ci, ten moment bardzo tak uświadomił, jakie wielkie też wsparcie my mamy tutaj lokalnie, jak dużo tutaj jest do zrobienia i jak
Zatęskniłam, ale powiem ci, że ja też to jest niebywałe, że jednak mam w tym życiu takie momenty, że do mnie jakby same trafiają dobre i fajne rzeczy, że ja tak nie bardzo muszę ich szukać, one po prostu się dzieją.
Trochę pomiędzy naszą pracownią, biurem, showroomem.
Ale my też tam po prostu pracowaliśmy i to był taki temat przeze mnie długo bardzo wychodzony, no bo jednak Mysia to jest typowa przestrzeń eventowa ta, w której my urzędowaliśmy, ale dzięki pandemii to w ogóle było możliwe, no bo eventów po prostu wtedy nie było, więc dlatego w ogóle mogliśmy tam być.
I tak naprawdę ta myśl też sprawiła, że na nowo te klientki zaczęły nas odwiedzać, że tak bardzo się cieszyły, że wreszcie mogą przyjść.
Przy tych takich rzeczach, które my robimy, które są minimalistyczne, proste często bardzo.
Czyli ja nie szukałam po prostu konkretnie przestrzeni na sklep jeszcze, na butik.
I ktoś po prostu do mnie zadzwonił, że będzie takie miejsce wolne, czy ja bym nie była zainteresowana.
Tak, który wtedy był naprawdę topowy, nadal jest tak.
Też mamy super dziewczyny wszystkie, które wokoło tworzą swoje biznesy i naprawdę jest tam taka dobra energia i siła i mam nadzieję, że tak będzie jak najdłużej.
I naprawdę mogę powiedzieć, że wszystkie się szczerze lubimy, szanujemy i sobie jakby kibicujemy.
Myślę, że to jest coś, co też jest moim takim sukcesem, że mam takie przyjaciółki i osoby, które są ze mną od naprawdę nastu lat.
Ale wszystkie moje takie przyjaciółki to są osoby, które są ze mną od naprawdę na stu lat i bardzo sobie to cenię, że mam takie zamknięte grono osób, na których zawsze możesz liczyć, polegać i które są przy tobie po prostu czy jest dobrze, czy jest źle.
I myślę, że warto to pielęgnować, dlatego też często staram się chociażby wyjeżdżać na jedną, dwie noce po prostu z dziewczynami, żeby tą energią się dzielić i mieć czas chociaż pogadać, bo wiadomo, że różnie bywa tutaj, kiedy wokoło tyle rzeczy się dzieje.
Tak, rozpraszaczy.
A powiedz, bo mówiłaś, że właśnie postanowiliście się skupić przy okazji tego butiku, znowu na tym polskim kliencie, na byciu obecnym po prostu na naszym rynku.
Wiem też, że po drodze organizowałaś showroomy i w Paryżu i pracowałaś z różnymi agencjami PR.
Czy zdecydowałaś się pójść w którymś konkretnym kierunku, czy aktualnie też pracujesz jakby na tym poziomie hurtowym, międzynarodowym i bardziej na polskim rynku?
Ponieważ później ten popyt na nasz produkt tutaj lokalnie był taki duży, to ja tak naprawdę nie mogłam już sobie wtedy pozwolić na wholesale, ponieważ on trochę zabierał mi jakby to, co ja mogłam tutaj lokalnie sprzedawać.
To po prostu ilości wtedy jeszcze były za małe, żeby prężnie rozwijać i wholesale i ten detal, więc postanowiłam się na tym detalu skupić.
Sporadycznie mamy naszych takich stałych klientów, parę butików, z którymi pracujemy, ale to są w porównaniu do tego, co było już jakby znikomej ilości.
To znaczy, że sprzedajesz czy platformą, czy butiką to, co masz aktualnie na stoku, na stanie, czyli nie musisz jakby się właśnie wplątywać w tą taką rygorystyczną całą układankę produkowania i szycia konkretnie dla danego klienta, który też pamiętajmy, że na końcu się może wycofać z tego, także oni jednak płacą tylko zaliczki.
Więc ten stock service pozwala ci sprzedać to, co masz aktualnie w krótkim czasie.
I też w przypadku tego typu kolekcji jak moje, czyli kiedy masz jakby dużą część kolekcji stanowią te klasyki,
Których na przykład nigdy nie przeceniamy, które są w stałej ofercie.
To jest też bardzo częste i w ogóle mnóstwo marek teraz na świecie sprzedaje właśnie w tej formule, więc myślę, że przyszły rok mógłby być takim powrotem do wholesale, ale już na zupełnie innych regułach i zasadach niż kiedyś.
Na pewno w taki kalendarz tworzenia kolekcji z dużym wyprzedzeniem nie chciałabym się na razie zupełnie, zupełnie nie chciałabym tam wracać, ale myślę, że ten stock service jest ciekawy.
Szczególnie, że LeBrand ma taki piękny dom przy Mokotowskiej.
Całe prawie moje dorosłe życie.
Jak przez te 10 lat zmieniał się LeBrand?
Jak przez te 10 lat zmieniałaś się ty?
I jak przez te 10 lat zmieniał się rynek?
Myślę, że te 10 lat to jest takie niekończące się, bo to nie jest proces już zamknięty, takie dojrzewanie.
Ja musiałam dojrzeć jako osoba, jako kobieta, jako osoba projektująca i tworząca.
Jesteś jedyną projektantką w Twojej marce?
Jestem jedyną osobą projektującą, więc widzę to po tych kolekcjach, po sobie, że jestem też bardziej spójna w tym, co robię, że jestem też pewniejsza tego, co robię.
I te kolekcje takie właśnie początkowe też były takim trochę sprawdzaniem, próbowaniem, ale też takim miksem, bo no jednak musisz jakby mieć tą taką pewność i trzymać się tej swojej wizji, a te początki były takie właśnie jeszcze pozbawione tej takiej jasnej wizji i takiego DNA, więc myślę, że dzisiaj po 10 latach jesteśmy marką, która ma już silne DNA.
Która poza tymi klasykami też skłania się ku trendom, ale jednak w takich nadal proporcjach klasyki są największą częścią kolekcji.
Jesteśmy dzisiaj tak silni, jak nie byliśmy nigdy i to też jest takie bardzo napawające mnie dobrą energią i optymizmem i taką niecierpliwością, co przyniosą te kolejne lata.
No 10 lat temu naprawdę byli projektanci plus
Ale to były naprawdę zupełnie inne realia.
No można powiedzieć, że wszyscy jesteście prawie pod tym samym adresem.
Tak, wszyscy jesteśmy dokładnie pod tym samym adresem i też, co naprawdę ciekawe, wszystkie zaczęłyśmy tak naprawdę w tym samym roku.
Ja myślę, że tak, to był jakiś taki czas, że myślę, że w moim przypadku też na pewno sukces już wtedy, chociaż też to były początki Magdy Butrym, też pokazał, że tak naprawdę możemy absolutnie wszystko i że nie ma żadnych tak naprawdę granic.
A powiedz mi teraz, a propos tego Instagrama i czy nie czujesz presji, że jednak tej presji, która trochę była w wholesale'u, a teraz jednak ta presja tego, że rynek zmienił się na taki rynek nowości, że z jednej strony masz te swoje klasyki, ale z drugiej strony musisz cały czas dorzucać trochę paliwa.
Tak, cały czas to jest niekończący się proces kreatywny, twórczy, ale też w tym, co robię na co dzień.
Jest mnóstwo takich rzeczy, naprawdę mało sekcji, o których się często nie mówi, że prowadzenie biznesu to jest naprawdę masa rzeczy, których nie chciałbyś robić, ale musisz na koniec dnia.
Więc u mnie akurat jest tak, że ponieważ ja też właśnie tworzę i ta praca kreatywna jest moją działką w firmie,
To mnie z kolei też bardzo tak napędza i to sprawia, że te rzeczy takie mniej ciekawe jednak mnie nie demotywują, bo jakby ta praca cały czas mnie właśnie nakręca i cieszę się, że jakby ten proces tworzenia się nigdy nie kończy.
Teraz tak naprawdę nigdy nie wychodzę z tego właśnie momentu, że powstają nowe prototypy.
Tak skonstruowane, że byłam w procesie tworzenia kolekcji, potem sprzedaży, potem znowu tworzenia, a teraz właściwie nie ma momentu, kiedy nowe modele nie powstają i to jest coś, co ja akurat uwielbiam, ale też staram się mieć taki zdrowy rozsądek i oczywiście są klientki, które najchętniej chciałyby nowości widzieć co tydzień, ale jednak nie jesteśmy marką tego typu, więc też staram się bardzo wyważyć tą ilość modeli, które wypuszczamy
Bo jakby nie widzę sensu, żeby mnożyć po prostu te ilości.
A jako projektantka, ale też prezeska firmy, masz taki reżim i podział np.
teraz od tej doty jestem projektantką, a później robię ZUSy?
Z wszystkim jestem 24 godziny na dobę, ale staram się w takich momentach, kiedy naprawdę jest dużo takiej pracy typowo administracyjnej, nie zapominać właśnie o tym, co jest najważniejsze, czyli o tworzeniu, bo tak naprawdę wszystko traci sens w momencie, kiedy ja nie miałabym dobrego produktu, więc nawet jeżeli jest mega ciężko i sobie myślę, że po prostu nie dojadę dzisiaj do mojego
Jakby wszystko co robię jest zgodne ze mną i myślę, że to jest kluczowe, żeby robić po prostu...
Takie rzeczy i podejmować się takich współprac i robić takie kolekcje, z którymi po prostu w 100% się utożsamiamy.
Więc myślę, że też trzeba mieć po prostu cierpliwość do tego, bo mam wrażenie, że dzisiaj też wiele młodych dziewczyn często do mnie pisze, że chciałoby zacząć albo że zaczęło, ale nie widzi efektów.
I że też ten Instagram i w ogóle świat, w którym żyjemy sprawił, że wiele osób myśli, że łatwo i szybko można odnieść duży sukces.
I oczywiście są takie przypadki marek, które też w jeden sezon stały się po prostu top sprzedawalnymi, ale też ja uważam, że takie step by step właśnie organiczne
Jak się czujesz we współpracach między markami?
Ale to też jest zawsze ciekawe, po pierwsze z takich produkcyjnych też aspektów.
To zawsze jest dla mnie ciekawe, żeby się dowiedzieć jak dany produkt zupełnie z innej branży na przykład powstaje.
I to też jest fajne potem obserwować jak te nasze klientki się po prostu miksują, mieszają, jak się wzajemnie dowiadują o markach.
Myślę, że te wszystkie kolaby mają na celu jedno, żeby po prostu budować siłę marki.
Jak czujemy taką potrzebę i chęć, no to właśnie potem stworzyłyśmy kolejny produkt o tym.
O tym zapachu i to jest taka formuła, która jest jakby otwarta i jak mamy taką przestrzeń i chęć i pomysł, no to go realizujemy i myślę, że to są fajne bardzo współprace i też w ogóle myślę, że ten rok ostatni był taki pod hasłem kolabów, mnóstwo marek.
To był właśnie moment kolabu naszego z Julą Dyzio i też myślę, że to zostawia taką otwartą furtkę na ten przyszły rok.
Jest tam w kilku rozmowach właśnie co się może zadziać, jak się możemy skresować w przyszłym roku, ale myślę, że też w ogóle fajnie zobaczyć jak inni też łączą te siły, bo jednak mnóstwo marek w tym roku postawiło na tego typu współpracę i też jestem ciekawa jak to w przyszłym będzie wyglądało.
A wyobrażasz sobie albo dopuszczasz myśl o współpracy z inną projektantką lub innym projektantem?
Myślę, że to też mogłoby być bardzo ciekawe, więc jestem absolutnie otwarta i też myślę przez te 10 lat miałam mnóstwo razy taką sytuację, że właśnie nie warto się zamykać albo wkładać siebie do jakiejś konkretnej szufladki,
I po prostu warto się spotykać, rozmawiać i te różne opcje brać pod uwagę.
Natalia Bimmer do godzin nocnych pracowała i myślę, że te lampki też zostaną na długo zapamiętane.
Dobry i wyjątkowy czas, żeby celebrować, bo naprawdę czuję, że to jest takie zasłużone.
Tak, więc to jest taki naprawdę moment dla mnie wyjątkowy, kiedy mogę też na chwilę się zatrzymać w tym całym pędzie i powiedzieć naprawdę zrobiłaś, Paulina, dobrą robotę.
Ale mało jest takich momentów, jak myślę sam wiesz, że kiedy nagrywasz jeden podcast, za chwilę masz kolejny i nie masz tak na co dzień czasu i przestrzeni, żeby też siebie docenić i ludzi często, którzy właśnie tworzą z nami te wszystkie nasze i wcielają w życie nasze pomysły.
Więc to był taki moment podsumowania, ale też właśnie takiego nowego otwarcia, kiedy jestem bardzo gotowa i podekscytowana tym, co przyniosą kolejne
I sobie pomyślałam, naprawdę to jest coś dla mnie bardzo ważnego i takiego cennego, że mogłam zaprosić i że też się zgodził.
Wiadomo jak jest, nie wszyscy artyści chętnie biorą udział w takich prywatnych wydarzeniach.
I sobie pomyślałam, że to jest naprawdę absolutnie dla mnie magiczne i że to jest jakiś taki najfajniejszy prezent, jaki ja mogłam sobie samej też sprawić, że Artur wystąpi po prostu dla mnie i dla moich gości.
Myślę, że część moich marzeń z tamtego okresu pokrywa się z tym, co się wydarzyło, ale też mnóstwo jest takich rzeczy, które po prostu były i są jakby ponad to, co ja sobie planowałam.
Ale to też jest myślę fajne, że już teraz wiem, że te marzenia się też zmieniają i że to jest w porządku, tak jak te moje różne biznesowe założenia i że warto właśnie być po prostu otwartym i reagować na bieżąco i też tak się nie zamykać, bo się różne rzeczy dzieją, na które też często nie mamy wpływu, więc warto korzystać z tych okazji, które do nas trafiają.
Paulina, to ja Ci na te kolejne 10 lat życzę, żeby zarówno ta intuicja jak i marzenia były zawsze z Tobą i po prostu się tylko spełniały.
Ostatnie odcinki
-
Moda na pokaz. Gość: Szymon Machnikowski - Rapo...
10.07.2025 07:45
-
35 lat mody w wolnej Polsce
12.12.2024 11:26
-
Paulina Pyszkiewicz o 10-leciu marki LeBrand
29.11.2024 11:20
-
Jan Chodorowicz o budowaniu autorskiej marki
14.11.2024 15:10
-
Ania Witko o scenografii
15.08.2024 04:00
-
Wojciech Brodziak o wspieraniu i rozwoju marek ...
18.07.2024 08:53
-
Ania Kuczyńska o wszystkich odcieniach czerni
20.06.2024 13:46
-
Monika Kapłan o fashion marketingu
28.05.2024 04:00
-
Agnieszka Łukasik z Galilu
09.05.2024 08:30
-
MMC Studio
07.03.2024 04:00