Mentionsy

Boni Vibes - podcast dla kobiet, które chcą więcej
Boni Vibes - podcast dla kobiet, które chcą więcej
03.12.2025 18:00

Gosia Leitner: Mroczna prawda o show biznesie i cenie sukcesu | Boni Vibes

Gosia Leitner szczerze o cenie sukcesu i wypaleniu zawodowym. W tym odcinku Boni Vibes rozmawiamy o tym, jak wygląda mroczna prawda o show-biznesie, kiedy gasną światła fleszy, a adrenalina przestaje działać. Gosia, znana przez lata jako "żelazna agentka gwiazd", po 18 latach życia w pędzie i pracy 24/7 powiedziała definitywne "dość". 🛑W tej niezwykle intymnej rozmowie Gosia zdejmuje swoją biznesową "zbroję" i opowiada o tym, jak marzenia o statusie w stylu "Dynastii" zderzyły się z brutalną rzeczywistością. Usłyszysz o fizjologii strachu - o tym, jak ciało reaguje na lata presji bólem brzucha i lękiem, oraz o majowym przełomie, kiedy z dnia na dzień postanowiła zrezygnować z bycia prezesem własnej spółki, by ratować zdrowie. 📉Poruszamy trudne tematy toksycznych relacji zawodowych, rozczarowań i hejtu, z którym mierzyła się latami. Dowiesz się, dlaczego stawianie granic było dla niej kiedyś niemożliwe i jak dziś, budując szkołę wizerunku, uczy kobiety odzyskiwania sprawczości. To nie jest tylko wywiad o karierze - to lekcja o tym, jak przestać zabiegać o bycie lubianą, jak poradzić sobie z krytyką i dlaczego prawdziwy sukces to dziś dla Gosi wolność, a nie miliony na koncie. ✨Jeśli czujesz, że żyjesz pod presją, zastanawiasz się nad zmianą kierunku lub chcesz wiedzieć, czy można być szczęśliwą po rzuceniu "wszystkiego" (ale z głową!), ten odcinek jest dla Ciebie. 👇👉 Subskrybuj kanał i kliknij w dzwonek, aby otrzymać powiadomienia o nowych odcinkach!🎯 Sprawdź więcej odcinków Boni Vibes: https://bit.ly/boni_vibes📲 Obserwuj Boni Vibes na Instagramie: https://bit.ly/bonivibes🎙️ Podcast w serwisach audio: https://bit.ly/boni_spotify📆 Nowe odcinki co środę o godz. !

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 462 wyników dla "Y"

Bycie zrozumianą jest tak ważne dla każdego człowieka.

Bycie zrozumianym, zauważonym.

Wzruszyłam się.

Skąd ona to wszystko wie?

Co najmniej jedna osoba, jedna kobieta, która nas słucha, przeszła też lata orki takiego zażynania się i wyciskania siebie jak cytrynę.

Dla nawet nie pieniędzy, ale dla jakiejś kariery, statusu, osiągnięcia swoich celów.

To wyhamowanie jest proporcjonalnie długie.

Mam wrażenie do tego czasu, kiedy się pędziło.

Po 18 latach ja przez 2 lata jeszcze wyhamowuję.

I to mnie zaskoczyło, że organizm dosyć długo się regeneruje.

Ja zrozumiałam, że moje życie nie może wyglądać tak samo przez kolejne lata.

Poczułam po raz pierwszy od wielu lat, że mnie brzuch nie boli.

Na co dzisiaj jest więcej miejsca po tych dwóch latach?

To zaczynamy.

Gosia Leitner to kobieta, której nie trzeba tłumaczyć, czym jest presja, tempo i konsekwencja.

Zbudowała swoją pozycję, podejmując wiele czasem trudnych decyzji.

Wierzyła w swoją wizję.

Ale są momenty, w których nawet najsilniejsze kobiety zatrzymują się, żeby spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy, po to, żeby zobaczyć, co już nie służy i co warto przedefiniować.

Z miejsca zmiany kierunku, z miejsca, w którym decyzje są bardziej przemyślane, z miejsca, w którym życie zaczyna być nie tylko intensywne,

To rozmowa o procesie zmiany, o wyborach, które nie muszą być spektakularne, ale mogą być lepsze.

O kobiecie, która nie traci energii, ale może zaczyna używać je nieco inaczej.

Więcej własnej drogi, więcej odwagi i więcej przestrzeni do życia po swojemu.

Jeszcze chyba nikt nie podsumował tak trafnie momentu, w którym się znajduję.

Czy ja widzę, że ty masz łzy w oczach?

Czy to wycinamy, czy zostawiamy?

Zostawiam to tobie, bo ja nawet nie myślę teraz o emisji, odcinku, o zasięgach, tylko...

Wiesz, to bycie zrozumianą jest tak ważne dla każdego człowieka.

To się znajduje w top chyba trzech czy dwóch dosłownie priorytetach.

Bycie zrozumianym, zauważonym.

Tak, wzruszyłam się.

Wiesz co, to nie jest żadna tajemnica, że my miałyśmy okazję.

Ja miałam przyjemność rozmawiać z tobą przez telefon chyba z tydzień przed naszym nagraniem i takie miałam poczucie, że to jest taka rozmowa, która miała posłużyć tobie.

Żeby trochę mnie wybadać, żeby tak wybadać, czy ja... Wiesz, jak się ze mną rozmawia, jaką ja mam energię, jaki jest to Boni Vibes, wiesz.

Natomiast nie wiem, czy ty osiągnęłaś swój cel.

Natomiast ja bardzo dużo w trakcie tej rozmowy dowiedziałam się o Gosi.

Wydaje mi się, że się dowiedziałam, bo wiesz, jeszcze...

Jest tak, że na poziomie tego, co mówimy, to czasami przychodzi taki moment weryfikacji, bo czyny zaczynają się zderzać z deklaracjami i myślę, że to jest taki czynnik.

Na którym się chyba każdy i każda z nas poślizgnęła w pewnym momencie, że też co innego miałam na myśli, inne były moje intencje.

Natomiast ja w ogóle jestem bardzo miło zaskoczona tym, jak dzisiaj wyglądasz.

Bo oglądałam twoje wywiady, oglądałam podcasty, w których ostatnio wystąpiłaś.

Natomiast miałam takie poczucie, że jesteś tam w stroju służbowym.

Że jesteś tam trochę w mundurku i nie ma w tym nic złego.

Ale tak się zastanawiałam, czy ten mundurek to nie jest też trochę taka zbroja moja, twoja?

Skąd ona to wszystko wie?

Wiesz, co się w ogóle stało a propos tego stroju, który totalnie, celnie zauważyłaś?

Przeprowadziłam szkolenia dziewczyn aspirujących modelek do tak późna, że ja po prostu zostałam na noc w biurze.

Po prostu spałam w biurze, bo wiedziałam, że będzie szybciej, że dzisiaj w miarę zdążę na wywiad.

Ja po prostu założyłam ubrania z wczoraj i mówię do swojego Kuby, wiesz co, ja po prostu pójdę tak, ja po prostu będę sobą, to chyba tak miało być.

Przyżalowałam włosy.

I to jest niesamowite, że ty to zauważyłaś.

Tak, zazwyczaj mam w szafie zestaw garniturów, w których idę na wywiad i być może one powodowały czy narzucały taki ton tych rozmów, taki bardziej formalny.

A jeśli chodzi o naszą rozmowę, nie ja zadzwoniłam, ja miałam wyrzut usłyszenia, że ten wywiad przekładamy już po raz trzeci.

Ja mówię, Boże ja zadzwonię do Ciebie, powiem Ci, ja się wytłumaczę, że ja taka nie jestem, tylko po prostu mi tak ten grafik przed moim wyjazdem się kumulował, że zadzwonię i ta rozmowa nagle w ciągu kilku sekund wystrzeliła i weszłyśmy od razu w głębokie tematy.

Prywatne tematy.

Z mojej perspektywy mniej, bo ja o różnych tematach, tutaj zachowując twoją prywatność, mówię publicznie, czyli mówię u siebie w podcaście.

Natomiast zakładam, że dla niektórych to mogą być bardzo prywatne i takie bardzo intymne rozmowy.

Więc poczułam się w jakimś stopniu też taka, wiesz, zaproszona na zasadzie Boni jakby... Luz.

Miejmy jakby... Nie strujmy, jak to mówił mój tata, nie strujmy fortepianu, wiesz.

Z tej naszej rozmowy telefonicznej ja wyczułam taką twoją potrzebę do tego, żeby zwolnić, żeby trochę...

Proszę się pozastanawiać w ogóle, co się działo, w jakim byłaś przez lata miejscu, dokąd zmierzasz, w jakim miejscu jesteś dzisiaj.

Mam takie poczucie, że masz taką potrzebę wprowadzenia bardziej normalnego życia.

Co cię zaskakuje w takiej nowej jakości życia, jaką próbujesz wprowadzić u siebie?

Jeszcze się nie uczę tego wolnego życia.

Po 18 latach życia w pędzie, presji i ja dopiero wyhamowuję.

Naprawdę to trwa długo i nawet mój partner to zauważył.

jak ja ciebie poznałem, to ty inaczej mówiłaś.

Czasem się zdarzało, że krzyczałaś.

Nie wiedziałam, czy to na mnie, czy skąd się brały te emocje.

I nawet dzisiaj się rano obudziliśmy w tym biurze i mówi, jak ty się zmieniłaś, jak ty spokojnie mówisz, jakie oddechy głębokie bierzesz.

I chyba to jest najlepsze podsumowanie tego, że po takich latach pędu jestem przekonana, że co najmniej jedna osoba, jedna kobieta, która nas słucha, przeszła też lata orki takiego zażynania się i wyciskania siebie jak cytrynę dla nawet nie pieniędzy, ale dla jakiejś kariery, statusu, osiągnięcia swoich celów, zasypania pewnych deficytów.

Z młodych lat, bo zazwyczaj chyba to najbardziej napędza w strachu przed tym, że coś przegapimy, czegoś nie zrealizujemy, to wyhamowanie jest proporcjonalnie długie, mam wrażenie, do tego czasu, kiedy się pędziło.

Więc po 18 latach ja przez 2 lata jeszcze wyhamowuję.

I to mnie zaskoczyło, że organizm dosyć długo się regeneruje.

Czyli co by było, gdybym miał jeszcze 10 lat?

W takim pędzie, w takim tempie żyła.

Możliwe, żebym już po prostu nie żyła.

Zresztą raz mi się to już przytrafiła taka zapaść, prawda.

Już też powiedzieli, że nie będę, że za 7 miesięcy umrę.

To jest po prostu fizjologia, więc zaskakujące jest przede wszystkim to,

Ja myślałam, że odeśpię przez 2-3 tygodnie i po prostu zacznę sobie nowe życie i nie do końca tak jest.

Kiedyś mogłam pracować 7 dni w tygodniu na tej adrenalinie, a teraz ja już około czwartku jestem zmęczona.

A co cię sprowokowało do tego, że któregoś dnia po prostu zaczęłaś zaciągać ten hamulec ręczny?

Ja go zaciągnęłam praktycznie z dnia na dzień.

To był weekend majowy.

Moje czterdzieste urodziny zbliżały się.

Miałam za trzy miesiące urodziny czterdzieste.

I ja zrozumiałam, że ja nie mogę, moje życie nie może wyglądać tak samo przez kolejne lata.

My jesteśmy ten sam rocznik z Gosią.

Także teraz mamy trzydzieści osiem.

A wtedy zrozumiałam, że

Po pierwsze, ile bym się nie starała, ile ja bym nie robiła, jak bym na rzęsach nie stawała i tak większość będę wysłuchiwać pretensji, a nawet nie mówię, że pochwał, ale jakiegoś ciepłego słowa.

Czyli tak, ta moja, co Oprah Winfrey często mówi, ten your cup is not full, czyli ta szklanka była pusta.

Moje zdrowie było już w gruzach.

Po prostu fizycznie się naprawdę sypałam.

Oczywiście to było w takim pięknym opakowaniu.

Jest wszystko, jak sobie jestem tak wytrenowana, żeby nie powiedzieć wytresowana.

No ale jednak zaczęłam zauważyć, że ten organizm naprawdę nie daje rady.

No i nie wiem czy z miłości do siebie, ale już takiego z żalu nad sobą.

Pokazać sobie i innym firmie, że ja naprawdę ten rozdział zamykam.

To było takie symboliczne, nie?

Poczułam po raz pierwszy od wielu lat, że mnie brzuch nie boli.

U lekarza medycyny alternatywnej dowiedziałam się, że to jest jelito ze strachu.

Setki takich zdarzeń, one się tak skumulowały w mojej głowie, że ja już oczekiwałam najgorszego za rogiem.

To nie był sposób, żeby żyć dla mnie.

I też czułam, że mój potencjał i taka totalna oddanie pracy, zaangażowanie, pracowitość, że one nie przynoszą jakichś wielkich korzyści ani radości.

Relacje zawodowe, które weszły w taką przestrzeń osobistą.

Myślę, że każda to przez nas przeżyła w jakimś takim zakresie, że na coś się umówiłyśmy, to się nie udało, wiesz, za plecami ktoś...

Wiesz, o sobie bardzo brzydko mówił, z jakichś tam może własnych kompleksów.

No niemniej, jak to wszystko razem do kupy zebrałam, to stwierdziłam, że to nie jest życie, którym bym chciała żyć.

Zdecydowałam się na powrót do Polski, ze Stanów, żeby tutaj firmę zbudować najlepszą.

Miałam ambicje, żeby to była najlepsza agencja modelek i gwiazd i przez pewien czas rzeczywiście tak podobno było.

No ale zamarzyłam wrócić do kraju, w którym po prostu mi zawsze lepiej, szybciej, fajniej szło i też było mi przyjemniej mieszkać.

No i faktycznie i wróciłam do Stanów i nie chcę tu nikogo... komuś przykro, bo była najlepsza decyzja mojego życia.

Na co dzisiaj jest więcej miejsca po tych dwóch latach?

Na wszystko.

Co się kryje pod hasłem na mnie?

Że kiedy mi się chce spać, to ja mogę sobie zrobić drzemkę 15 minut.

Że ja mogę wyłączyć telefon.

No to było w ogóle, jak ja włączyłam telefon po raz pierwszy, to...

Moje ciało całe było w napięciu.

Ale nikt nie zadzwoni, już nikt nie będzie dzwonił z pretensją, bo wiesz, rola szefa jest taka, że do ciebie dzwonią z trudnymi, beznadziejnymi sprawami, z pretensjami, a z pochwałami rzadko, no bo jak jest dobrze, to tak ma być.

I ta dynamika jest jaka jest i wcześniej ja się na to godziłam, a potem już mi to zaczęło przeszkadzać.

Z powodów osobistych, także tutaj nie mam do nikogo pretensji ani żalu.

Chciałam usłyszeć coś miłego i dzisiaj na przykład to słyszę.

Mam tą szkołę modelek ułożoną, że jakaś ta dynamika jest taka bardziej zdrowa i po prostu budzę się szczęśliwa.

To jest niesamowite, że przychodzi taki moment, oczywiście nie zawsze, nie u każdego, nie zawsze na tym samym etapie życia i tak dalej, ale okazuje się, że coś, co wydawało się naszym marzeniem, po prostu...

Taką naszą organiczną potrzebą okazuje się, że jesteśmy w stanie, w cudzysłowie oczywiście, sprzedać za czas na posiłek, drzemkę i tam, nie wiem, przekimanie się w biurze.

Ja jestem dzisiaj wolnym człowiekiem i naprawdę, czy ja bym zarobiła parę milionów więcej, naprawdę to mnie w tej chwili nie interesuje.

Ja jestem w stanie dopasować je do każdej sytuacji.

A co byś powiedziała na taki od razu kontrargument, no widocznie cię stać na to, żeby cię nie interesowało te parę milionów?

Co było dla ciebie taką kluczową wartością 10 lat temu?

Czym jest sukces?

Wiesz co, pytam o to, czym jest sukces.

Nie tak dawno temu gościłam tutaj w fotelu Alicję Wysocką-Świtałę.

Pozytywna furia.

I oczywiście padło hasło sukces.

No i zaczęłyśmy rozkminiać, czym właściwie ten sukces jest.

I każda najpierw się wymieniła, z czym kojarzy jej się w ogóle słowo sukces.

I ja, ponieważ urodziłam się w tak zwanej pierwszej połowie lat osiemdziesiątych, to jak ja słyszę sukces, to dla mnie i od razu mam w głowie dźwięk tego dżingla serialu Dynastia i tą Alexis, która po tych złotych schodach wiesz, wysztafirowana schodzi i kiedyś to byli ludzie sukcesu.

Villa, majętni, baseny, złote schody itd.

Czym 10 lat temu był dla ciebie sukces?

Alexis Colby.

Chciałaś mieć złote schody?

Chciałam być uznana za kobietę sukcesu za wszelką cenę.

Może się nie oglądałam tej dynastii.

Wszyscy to oglądaliśmy.

To był świat z kosmosu, a z drugiej strony się to oglądało, czyli to tak pewnie wygląda życie w luksusie tzw.

Zapomniałam wziąć pod uwagę, że wraz z tym

Sukcesem czy statusem kupujesz zdradę, manipulację, jakąś nielojalność, realne niebezpieczeństwo, no bo o tym była ta dynastia tak naprawdę.

Ja byłam, byłyśmy młode jak oglądałyśmy i zakładam, że zachwycałyśmy się tymi kolorami, tą willą.

I pewnie nie myślałyśmy, albo nie widziałyśmy, albo ja nie widziałam w swojej naiwności młodzieńczej, że to był świat okrutny.

Nie dla wrażliwej osoby, na pewno nie dla takiej jak ja.

Wiesz co, to jest trochę tak jak ja po dziesięciu czy dwunastu latach, w zależności jak liczyć, kiedy ugrzęzłam w PR-ze przez przypadek.

Poszłam tam na chwilę, bo dostałam propozycję z firmy, która bardzo mi imponowała i po prostu pomyślałam sobie, że każda chciałaby być na moim miejscu, więc przyjmę tę propozycję, ale

Ja miałam wizję siebie w ogóle jako dziennikarkę, która robi ważne rzeczy, potrzebne rzeczy, która nie wiem...

Ma biurko, wiesz, przy oknie z widokiem na wzgórza Toskanii i pisze książki i tak dalej.

No i tak miałam pójść na chwilę i po 10 latach się zorientowałam, że ja w ogóle jestem kompletnie nie w tym miejscu, robię kompletnie rzeczy, które nie są, wiesz, moje, które ja właściwie nie wiem do końca, jak ja się tam znalazłam.

Oczywiście taka perspektywa, że

Potrafisz zarobić dobre pieniądze na tym, co robisz?

Wydaje mi się, że też ucisza te pytania, czy ja na pewno chcę tam być.

I żyjemy na planecie ekonomicznej, też nie ma co tego negować.

Wydaje mi się, że

Jednak pewną naiwnością jest podchodzenie do pieniędzy jako coś zbędnego.

No wszystko kosztuje.

Tak jest skonstruowany świat.

Woda, mikrofon, światło i czas kosztuje, ponieważ same nie możemy niczego zrobić.

Potrzebujemy innych do zrealizowania jakiegokolwiek projektu.

No to to wszystko, za to trzeba zapłacić, więc z tym zarabianiem ja bym tego tak nie stygmatyzowała, że o, to tylko głupi, naiwni, nieromantyczni zarabiają ci, którzy myślą tylko o pieniądzach, materialiści.

No zaraz, ale kiedy to do mnie mówisz, to stoisz w moim domu, bo to przecież samo to się nie wybudowało.

Ja szanuję to, że ludzie coś robią dla pieniędzy do pewnego przynajmniej etapu.

Wiesz, ten etap jest u każdego pewnie inny.

U mnie, wiesz, jak mi wystarcza na życie i się tam już nie muszę martwić bardzo o nic takiego podstawowego.

No to dla mnie jest wystarczające, ale ktoś, kto może miał większe deficyty, zabrał ze sobą głębsze traumy z dzieciństwa, być może on ma tą poprzeczkę dużo wyżej postawioną i on po prostu musi do pewnego etapu finansowego dojść, żeby coś sobie udowodnić albo o czymś zapomnieć.

Więc też tego nie chcę oceniać, ale zgadzam się z tobą, że przychodzi taki dzień, kiedy te pieniądze są naprawdę drugorzędne, wbrew temu co

Mówią może inni, ale może też jeszcze swoją miarą mierzą i jeszcze dajmy im czas, żeby do tych naszych wniosków czy podobnych doszli.

Na moim etapie i chyba na twoim też nie kasa jest najważniejsza, tylko wolność i spełnienie, wyrażenie siebie.

I to, o czym powiedziałaś na początku, to poczułaś, to się zgadzam z tym.

Ja mam potrzebę wyrażenia siebie.

To jak Gosia Leitner dzisiaj wyraża siebie?

Tak naprawdę chcą przejść pewną metamorfozę, wyglądać bardziej atrakcyjnie.

Przede wszystkim czuć się pewnie, bo to jest wspólny mianownik wszystkich kobiet, wszystkich nas.

Przestać myśleć o swoich kompleksach, brakach, deficytach i może nie zamieniać je w oręż do walki o swój sukces.

Po prostu żyć i wybierać na przykład tych partnerów, którym się podobamy.

I wybierać osób, które nas nie lubią, nie szanują i im się nie podobamy.

Nie musimy ze wszystkimi pracować.

Po co się męczyć?

Nauczyć się tego.

Oczywiście tego, jak dobrze wyglądać, jak zapozować do zdjęcia, jak nagrać materiał na casting, jak wygrać recall.

Każda to może zrobić, czy prawie każda, niezależnie od wieku, wzrostu czy typu urody.

No ale najważniejszą tą ścieżką dla mnie, którą ja już przeszłam i jeszcze cały czas podążam, to jest ten wzrost osobisty.

I ponieważ już mogę coś powiedzieć o życiu, jeszcze niewiele, ale już coś zaczynam rozumieć, to poczułam, że to jest dobry moment, wystarczający moment.

Dobrego nigdy nie ma.

Żeby taki program zbudować i dla mnie misją jest nie nawet emancypacja kobiet, tylko pomoc konkretna, merytoryczna, przekazanie narzędzi kobietom do tego, żeby mogły realizować swój potencjał, czy to w modelingu, czy w innym obszarze życia.

Ponieważ sama tak wiele przeszłam, tak wiele błędów popełniłam, tak wiele rzeczy zrobiłam inaczej niż można to było zrobić i można to było dużo lepiej rozegrać, to pomyślałam sobie, że zrobię z tego program, żeby dziewczyny mogły się nauczyć już ode mnie, żeby nie musiały przechodzić już całej tej ścieżki, tylko przyspieszyły trochę.

Ja sobie zadałam takie pytanie, gdzie ja bym była, gdybym ja w szkole podstawowej albo w liceum miała

Zajęcia z takim coachem... Wizerunkowym.

Wizerunkowym nawet nie, ale mentalnym, który by mnie nauczył, jak elegancko mówić nie, jak stawiać granice, żeby nikogo nie urazić, jak realizować swoje cele w sposób nie siłowy, tak jak ja kiedyś realizowałam, tylko lżejszy, nastawiony na przyjemność w momencie realizacji, a nie strachu przed niezrobieniem czegoś.

Mnóstwo rzeczy, które daje dzisiaj kobietom narzędzia do tego, żeby odzyskały swoje należne miejsce w społeczeństwie.

To zdradza mnie, że ja antycypuję jakąś krytykę, że ktoś posłucha tego, co ja mówię i może zarzuci jakąś megalomanię, no ale ja naprawdę w to wierzę i ja widzę, że to się dzieje, że te kobiety odzyskują należne sobie miejsce w tak zwanym naszym tutaj gospodarczo-społecznym ustroju.

Bo to dotyczy się ich pozycji zawodowej.

One lepiej negocjują wynagrodzenia za swoją pracę, lepiej się prezentują podczas rozmowy rekrutacyjnej, występują w reklamie, dostają za to kasę, czują wolność.

Czułam się fantastycznie.

To była moja odskocznia od codziennej bieżączki.

I postanowiłam, że spróbuję dać każdej kobiecie taką możliwość, żeby ona się poczuła cudownie, jak ktoś jej podaje wodę, może się napije pani, uczesze panią, pomaluje.

Wiesz, na co dzień my zasuwamy, robimy wszystko czy wiele wokół innych osób, a tutaj nagle ty się czujesz tą gwiazdą.

I ja bym chciała, żeby każda kobieta poczuła, jak to jest i jeszcze dostała za to kasę, a w ogóle hit.

Powiedziałaś przed chwilą, że tak zahaczyłaś o stawianie granic i tak tylko przemknęłaś, że może ty kiedyś te granice stawiałaś dość nieumiejętnie.

Boni, jak ty byś posłuchała, jak się do mnie...

To znaczy, jak bardzo jesteśmy w stanie sobie pozwolić na to, żeby ktoś nam wszedł na plecy.

Ja mam pewien wniosek taki życiowy, skąd to się bierze.

No wiesz, jak w domu się granic nie stawia, no to czego się dziecko nauczyło w domu?

Dziecko nie postawi granic, nie sprzeciwi się tak zwanym bliskim czy autorytetom.

No to skoro można tak było robić zawsze, no to kiedy się dowiadujesz, że nie możesz się tak do mnie odzywać, nie możesz mnie tak obrażać przy innych czy w twarz, nie możesz tak się do mnie odzywać, no to się uczymy w późnym wieku, bo ktoś nam na przykład powie albo obejrzymy podcast.

I się zorientujemy, że to chyba tak nie powinno być, że ktoś potem się tłumaczy, że no ale wiesz, ja się upiłam, byłam znerwowana.

I po prostu, żeby rozdzielić wybaczanie od stawiania granic, mówienia po prostu ja na to się więcej nie godzę.

I pierwszą granicą, którą postawiłam właśnie w takiej relacji zawodowej, ale mam wrażenie, że to był pierwszy raz, kiedy ja w ogóle zaczęłam ustawiać granice.

Już tam prawie ponad 8 lat temu to się spotkało z taką złością, ja usłyszałam, ja ci tego nigdy nie zapomnę, że ty mnie zostawiasz.

A ja zamiast powiedzieć, dzisiaj mi powiedziała, ja cię nie zostawiam, ja po prostu po tych latach ubliżania i obrażania mnie i próby jeszcze nie wynagradzania po prostu zrezygnowałam z tego, żebyś mogła całe to moje wynagrodzenie dla siebie zostawić, a ja po prostu pójdę sobie dalej.

Ale nie powiedziałam tego, no bo pomyślałam, Boże, faktycznie jaka jestem zła, że ją zostawiam.

Naprawdę dobrze, że tę rozmowę prowadzimy, znaczy typ ją prowadzi, że ją mamy, bo nawet jak jedna osoba posłucha i będzie miała taką refleksję, o kurczę, to chyba tak się, można inaczej żyć, to to jest uratowany człowiek.

Ja myślę, że zmarnowałam z dobra 10 lat.

W takim życiu, nawet jak ktoś coś źle zrobił, to mnie o to obwiniał, a ja przyjmowałam, brałam tę winę na siebie, bo się tego nauczyłam w domu.

Najpierw chcemy się dostać do tego show biznesu.

Chcemy być gwiazdą albo właśnie piosenkarką albo znaną, nie wiem, no modelką.

No jeszcze każda z nas przecież chciała być modelką.

Oczywiście.

Ja na przykład bardzo chciałam być modelką.

Potem był też program The Runway, ale to na telewizji satelitarnej to było, zagranicznej to było wtedy.

Ja nawet w Warszawie chodziłam na jakieś tam takie castingi, coś, ale nie wiem, teraz wchodzi era kobiet dojrzałych w modelingu, więc może wszystko przede mną.

No wiem, wiem, Silver Models i super uważam, to tak w ramach dygresji uważam, że to jest doskonałe.

Wyobrażam sobie, że środowisko show biznesu jest o tyle trudne, że jak tak stoisz po środku, to tak naprawdę nigdy nie wiesz, kto ma rację i wystarczy, że

Zadzieje się jedna, druga sytuacja, gdzie role zostają sprytnie odwrócone.

Czyli na przykład to, że ktoś traktował źle jakąś osobę, co nagle nie wiadomo skąd, okazuje się, że

Że to ta osoba była, nie wiem, niedobra dla osób, z którymi współpracuje, z którymi, nie wiem, przebywa i tak dalej.

Myślisz?

A myślisz, że mogłaś być nie zawsze fair wobec ludzi, z którymi pracowałaś?

Nie wiem czy fair, ale na pewno, wiesz, niemiła, wybuchowa, wiesz, na pewno wiele razy się wkurzałam.

No bo słuchaj, no bo to się gromadzi, gromadzi ta presja, wiesz, to dojeżdżanie i to gdzieś puszcza o godzinie 23, jak jeszcze musisz tą czwartą czy czterdziestą pierwszą umowę napisać i klient wywiera presję na ciebie, że jak to go już teraz nie podpiszesz, to tej kampanii nie będzie, to gwiazda zaraz będzie w pretensjach przychodziła.

Nie ma choroby.

Zasuwa ci 7 dni w tygodniu.

Nie chcę nawet słyszeć jakichś komentarzy, że nieprawda ja pracowałem 5 dni w tygodniu.

Nie pracowałeś 5 dni w tygodniu w show biznesie.

Show biznes pracuje 7 dni w tygodniu.

Nie będziesz cały czas miła.

Teraz mam 40 razy mniej presji.

Jestem uśmiechnięta, no bo ja nie jestem dojechana, a wtedy musiałam dowieźć wynik.

Musiałam dowieźć wynik.

Naprawdę, choćbym miała zatańczyć na rzęsach, musiała być umowa podpisana i była zawsze podpisana.

Wszyscy mieli wszystko załatwione.

To nie, no ale asertywnie.

Po prostu, no ma być płatność, nie ma płatności niestety, no windykujesz, dzwonisz, wydzwaniasz, no wiesz, powiadasz za pieniądze nie tylko swoje, ale przede wszystkim innych.

Wiesz, były takie miesiące, kiedy wszyscy zarabiali więcej ode mnie, ja po prostu w ogóle nie zarabiałam, no ale...

Taka jest cena prowadzenia topowej w agencji firmy.

Ja dopiero teraz myślę sobie, jak ważna jest atmosfera w pracy.

Ale wcześniej mi na to nie było stać.

Chodzi o to, że kiedy przyzwalasz, żeby twoje granice były przekraczane, to to się jakoś kumuluje na warstwie i w końcu gdzieś to wyjdzie.

Ja myślę, że

Podświadomie mogłam się ochronić czy odbić sobie tak energetycznie, że aha, no to jak tak stawialiście granice, tak agresywnie ze mną postępowaliście, no to teraz ja też nie będę ustępowała.

A z tymi, którzy byli wobec mnie... Agresja budzi akresję chyba, nie?

I ja się do tego przyznaję.

No ja jestem człowiekiem, nie jestem jakimś cyborgiem.

Wreszcie wyszło na jak.

Ja już widzę ten tytuł na miniaturze.

Chociaż niektórzy pewnie napiszą nie.

Kundelek to by tam się po prostu, bo już nie pudelek, tylko już kundelek.

Mam wrażenie, że teraz redakcja bardziej weryfikuje fakty.

Jest ostrożna w tym, co pisze.

No bo wiesz, ja sobie myślę, że w tak zwanych dzisiejszych czasach to ludzi takie chamskie ploty już naprawdę chyba męczą.

Wiesz co, no ile możesz się karmić plotami, że ona tam z tym to tam coś.

Wszystko o Michaelu Jacksonie.

I ja się przyznaję, że ja jako nastoletnia dziewczynka, albo nawet nie, nawet mniej pewnie miałam lat, wycinałam to i ja tak naprawdę sponsorowałam w jakimś pośrednim sensie.

Produkcja tych plotek, bo ja wszystko o nim chciałam wiedzieć, jakiego maloczka tutaj przyżelowanego.

No skoro miałyśmy być jego żonami, dobra, z tobą bym się podzieliła akurat.

Inaczej, Michaelem Jacksonem mogłabym się podzielić wyjątkowo.

Tak jak ja w związku jestem zero-jedynkowa i pewne decyzje można podjąć tylko raz w aktualnym konfiguracji.

Ale instytucja Michaela?

Ja bym mogła weekendowo, bo ja w tygodniu mam tyle pracy,

Mój mąż to jest po prostu mój ulubiony człowiek na świecie, ale myślę, że on by zrozumiał akurat.

Pięć minut po wywiadzie, Boni, chciałabym z tobą porozmawiać.

Nie, dobra, ja bym załatwiła Claudię Schiffer i jakby bylibyśmy kwita.

No z tą różnicą, że jakby mój wybranek nie żyje od 20 lat.

To była tragedia.

Pamiętam, jak o tym się dowiedziałam.

Wiesz, jak ja się upiłam wtedy?

Ja poszłam na imprezę i po prostu jak rzadko kiedy, no po prostu poszłam w taki balet.

No bo oczywiście tego wieczora wszystkie radia grały tylko Jacksona i moja znajoma zrobiła taką na zasadzie spontanie stypę.

Uwierzyłaś w to od razu?

Czy to nie jest jak z Elvisem?

Chce się, żeby żył facet.

I teraz się okazuje, że bardzo niewinny był jednak.

Wychodzą informacje, jak lobby wytwórni.

Właśnie jak to jest, że ten show biznes, jakby mogą na ciebie powiedzieć wszystko i internet to wytrzyma?

Teraz mam wrażenie, że jest łatwiej, no bo masz swój kanał, możesz powiedzieć swoją prawdę, możesz nawet fakty pokazać.

Przede wszystkim, bo już ludzie mają wybór, czy po prostu są w twoim teamie, czy nie.

To już nawet mniejsza o fakta po prostu, czy ciebie lubią, czy dajesz im jakoś korzyść, czy nie.

Teraz jest lepiej, ale kiedyś był oligopol kilku stacji telewizyjnych i jak nie w MTV, nie na VIW-ie, na VH1, to nie mogłaś sobie sama nic tak naprawdę zrobić.

Zweryfikować.

Zweryfikować kompletnie.

Dużych domów mediowych, do których należały media.

I jeżeli ktoś, kto był powiązany kapitałowo czy osobiście z zarządzającymi tymi domami mediowymi był z tobą w konflikcie, to byłaś zniszczona.

I to jest chyba przykład między innymi Michaela.

To dzisiaj po latach dopiero wychodzi, no bo przez lata jakby ciążyły na nim ciężkie oskarżenia.

Dzisiaj się okazuje, że ci, którzy byli świadkami jego niewinności już też nie żyją.

Albo boją się powiedzieć cokolwiek, albo sprawa się przedawniła, albo nie mogą z tym pójść na policję i tak naprawdę okazuje się, że facet przez spór na tle finansowym, bo wytwórnia chciała posiadać prawa do katalogu Beatlesów i innych katalogów praw autorskich, które stanowiły w obrocie, generowały duże zyski, po prostu zostało gdzieś tam zniszczone, zdyskredytowane, ale nawet się nie może obronić, bo nie żyje i kto wie, jak to z tą śmiercią było.

Chyba mówię o tym po to, żebyśmy trochę otworzyły oczy na to, dlaczego ludzie są zdolni posunąć się, kiedy idzie walka o pieniądze, ale też o ego.

Takie jest moje z kolei doświadczenie życiowe.

Trochę tak w myśl, mój ból jest większy niż twój.

My bardziej czujemy nasz ból, naszą krzywdę niż cudzo, no bo jesteśmy homo sapiens, no to inaczej byśmy... To jest tak dyskusyjne.

Ale to jest, mam wrażenie, warunek przeżycia nas, no bo gdybyśmy bardziej odczuwali ból innych niż nasz, no to też byśmy po prostu umarli.

No te parę tysięcy lat wcześniej, no po prostu albo my, albo oni, no to już tak było.

W ogóle show biznes jest takim moim zdaniem albo my, albo oni, wiesz.

Mimo, że widzisz, no znowu z mojej perspektywy branża jest pojemna i wszyscy się zmieścimy.

Nie wiem, mówię na przykład o branży podcastowej, która się tylko teraz rozrasta, zagęszcza się i tak dalej, ale jakby zmieścimy się wszyscy.

A mam takie poczucie, że nie wszyscy właśnie mają podobny do tego stosunek jak ja.

I że to jest taka ciągła przepychanka.

Kto będzie pierwszy?

Kto będzie wyżej?

Jak takie myśli mnie nachodzą, że ktoś na przykład kopiuje mój model biznesowy, bo tak się faktycznie teraz dzieje, jakieś tam osoby kopiują.

I ja wstaję rano i wypisuję 10 rzeczy, za które jestem dzisiaj wdzięczna.

I to pomaga mi wejść w taką pozytywną energię.

Na przykład, że widzę na oczy, że widzę, bo straciłam wzrok właśnie z przepracowania, kiedy no jest śmieszne, jest tragiczne, na zero w ogóle lewe oko, że mogę chodzić, bo też nie mogłam chodzić przez paręnaście dni, a potem długo, przez rok wracałam do siebie, że mam mamę i tatę.

W różnych dziwnych miejscach potrafisz sypiać na wyjazdach.

Że jestem potrzebna, że mam fajną pracę, że mam co jeść i to jeszcze przepyszne, organiczne jedzenie, które na przykład w Stanach jest niedostępne.

To, że mogę zjeść marchewkę z ogródka albo mięso, które nie jest... Z taśmy produkcyjnej.

I jakiejś hormonalnej fabryki, gdzie podaje się antybiotyki dla poprawy jakości mięsa czy tej poprawy zysków koncernu kosztem naszego zdrowia, że dzisiaj możemy rozmawiać, że ciebie interesuje, co ja myślę na jakiś temat albo kim jestem, co czuję.

Wielkie szczęście, że wstaję rano, jadę na wywiad, że ja będę opowiadała i ktoś będzie mnie słuchał, że jestem.

Pamiętam jak podczas tej naszej rozmowy telefonicznej, ja przyznaję, że miałam taki odruch, ponieważ jak ktoś odpisuje mi na maila i w stopce jest numer telefonu, ja sobie zawsze wpisuję ten numer telefonu i tego maila jakby do bazy kontaktów.

Odruch w ogóle z poprzedniego życia zawodowego, dzięki czemu jak zadzwoniłaś do mnie, to ja wiedziałam, że to ty dzwonisz.

Dlatego od razu odpisałam sms-em, że za chwilę oddzwonię i miałam takie poczucie, wiesz tak, naoglądałam się tych internetów.

Wiesz, taki... I pamiętam, jak ty powiedziałaś, wiesz, Boni, tak chciałabym wiedzieć, o czym chcemy rozmawiać i tak miałam poczucie, że też chciałabyś wiedzieć, jakby czy to będzie, wiesz, o karierze, biznesie, modelkach, gwiazdach, nie wiem, konfliktach.

Między panią X a panią Y i tak dalej.

Ja ci wtedy powiedziałam, Gosia, ale mnie... To będzie o ważnych sprawach.

Dziękujemy, także do zobaczenia za tydzień.

A tak poważnie powiedziałam ci, Gosia, ale mnie twoja kariera zawodowa i to, co ja sobie mogę przeczytać w internecie... Nie interesuje.

Ja stwierdziłam, to jest rozmowa, w której chcę uczestniczyć.

Tak i nie ukrywam, że miałam takie poczucie, że odetchnęłaś z ulgą, że to nie będzie kolejna rozprawa, tfu, że to będzie kolejna rozmowa właśnie.

Dziesięć lat temu twoim priorytetem był sukces.

Miałaś być Alexis i te złote schody i kobieta sukcesu, biznesu.

Który, tak jak sobie tam ciebie znowu w tym internecie oglądałam, to miałam takie poczucie, że ten garnitur jest nie tylko o tym, że jestem profesjonalna i wiem co robię i wiem gdzie jestem i wiem czego chcę, ale też trochę o tym, że jeżeli myślisz o tym, że możesz do mnie tak sobie po prostu podejść i zrobić mi przykrość, to w ogóle nie próbuj.

Powiem ci, dlaczego o to pytam.

Dlatego, że przez lata to była moja strategia.

Ja wielokrotnie słyszałam, do dzisiaj słyszę, że jestem osobą bardzo pewną siebie, że jestem bardzo taka stanowcza, że jeszcze parę lat temu słyszałam, że jestem taka bardzo niedostępna.

...potwornie wrażliwa i mnie jest bardzo łatwo zrobić, wiesz, przykrość i tak dalej.

Moja producentka Marta, to ona wie, że ja po prostu zawsze u mnie, żeby tylko nikomu nie zrobić przykrości, żeby wszystko było tak, wiesz, tak w porządku, no ale to powoduje, że musisz świadomie albo nie.

Zobaczmy, jak sobie jakąś zbroję skombinować, żeby przetrwać.

Dużo w tym prawdy jest.

To jest jeszcze taki dress code zawodowy dla pani manager.

Sto słów nie wyrazi tyle, co jedno zdjęcie, więc widząc mnie w takim

Ale taką potrzebę postawienia granic zdecydowanie już mam od dwóch lat.

Naprawdę się w pewnym momencie wkurzyłam.

Ulało mi się i dałam temu też wyraz u mnie w social mediach, na Instagramie.

Przestałam się patyczkować, po prostu zaczęłam oddawać.

To jest tragiczne w tym wszystkim.

Ja miałam te refleksje na czterdzieste urodziny.

Nie powiedziałam ci wszystkiego, bo też nie chcę zanudzać tutaj.

I ja słuchaj, usłyszałam turning point.

Naprawdę moment zwrotny.

Ja usłyszałam od innej osoby,

Słuchaj, to zmieniło... Okej, czyli ja w takim razie jednak zacznę dbać o interes firmy i o swoje zdrowie.

Skoro i tak, co bym nie robiła, to ktoś będzie mówił źle, ktoś dobrze, to ja się zacznę sobą interesować.

I jak słuchaj, zaczęłam faktycznie oczekiwać i wymagać tego, na co się na początku umówiliśmy, no to co, wtedy się, jak ja się wtedy hejt podniósł,

Czyli wiesz, że jesteś hejtowana.

Dla mnie dzisiaj ważniejsze jest to, że ja mam spokój, bo wtedy wszyscy mieli spokój, a ja miałam, nie wiem, depresję i myśli samobójcze.

Też umówmy się, pogada trzy sekundy, bo zajmuje się swoimi sprawami.

To jest największy strach, więc ja już wolę taki hejt, niż... Słuchaj, każdy, kto coś robi w życiu i ma jakąś pozycję, to spotyka się z hejtem.

Naprawdę tylko ta osoba, która nic nie robi...

To o niej jest cicho, więc moim... Tego się jednak nauczyłam w show biznesie.

Też przyznam, że o wiele łatwiej jest znosić takie hajterskie komentarze, kiedy ja podjęłam decyzję, że teraz ja odpowiadam, a teraz powiem, jak naprawdę było.

A teraz fakty.

I drugą stronę to zawsze irytuje, ale powiem ci, że się znalazło mniej chętnych do oczerniania mnie.

No bo to nie jest zero-jedynkowe.

Nikt, słuchaj, nie przychodził do mnie do współpracy, bo byłam taka miła, tylko chciał coś ode mnie, tak?

W którym momencie my się umówiłyśmy, że ktoś będzie czerpał zawodowo, biznesowo z mojego rezydułu, mojego know-how i mojej pracy, a potem będzie oceniał mnie, jaka jestem osobiście?

My nie byłyśmy przyjaciółkami, byłyśmy w pracy.

To znaczy, mnie się wydawało, że się przyjaźniłyśmy, ale ty po prostu czerpałaś z tej pracy.

No ja wracam do tej zawodowej relacji, to powiedziałam ostatnio komuś, wiesz, nie ignorowałaś mnie na evencie, to ja myślę, że zostańmy w takiej relacji, kiedy teraz coś o mnie chcesz.

To jest mój wybór, czy ja zmieniam swoją postawę i nastawiam drugi policzek, czy nie.

Ja akurat jestem, sugeruję się starym testamentem, nie nowym.

To była najlepsza decyzja w moim życiu.

W innej czasoprzestrzeni, nie na ziemi, to coś innego by było może lepszym rozwiązaniem.

Ale w tym biznesie, w którym ja jestem, w show biznesie, tylko to działa.

Niestety nadstawianie tak zwanego drugiego policzka

I tak jak ktoś potrzebuje, to załatwię, bo prawda jest taka, że każdy ze mną będzie pracował i pracuje, kiedy ja mam dobrą modelkę, gwiazdę, mogę coś dać komuś, ktoś coś sprzeda dzięki mnie i nie musimy się lubić.

To był mój wielki błąd, że ja pragnęłam być kochaną i lubianą.

I to sprowadziło na mnie największe problemy, bo nie stawiałam granic wcześniej.

One po prostu widziały we mnie osobę, której można zrobić na głowę i ja będę to wybaczała.

I w momencie, kiedy mi się ulało i postawiałam twarde granice, to był szok.

Nie wiem, czy branża zawrzała.

Ja się też na siebie obraziłam, że jak ja mogłam tak długo jakieś takie błędy popełniać, więc ja myślę, że każdy w branży ma swoje rzeczy na głowę i swoje sprawy i tam o mnie nie myśli i nie mówi.

Prawda jest taka, że jak jutro podejmę decyzję, że wracam do show biznesu, otwieram agencję modelek i przez rok wypromuję kolejne pięć gwiazd modelek, to będę miała dalej...

Wsparcia swojej sprzedaży, wsparcia marketingowego.

Więc jeżeli ktoś nas ogląda i się zażyna i prawie umiera w zamian za oczekiwanie na miłość i sympatię kolegów z pracy, to nie róbcie tego, bo to jest ślepy zaułek.

Pamiętam, jak Doda mi... Byłyśmy kiedyś nawet na wakacjach.

I rozmawiałyśmy o pewnym znanym muzyku.

Który na pierwszy telefon jej po prostu przybiegł z walizką pod drzwi.

Czyli cały ten hejt, ja jestem anty, ja opowiadam się za czymś, oprócił się w puch z godziny na godzinę, kiedy różowa królowa skinęła swoją różdżką.

Ja myślę, że to jest dobre podsumowanie tego biznesu.

Kiedyś, jak pojawiły się o mnie takie hejterskie komentarze na wspomnianym pudelku, zadzwoniłam do jednego z redaktorów portalu.

Mówię sobie, co byś zrobił na moje miejsce?

On mi szczerze powiedział, i teraz uwaga, zajebista rada dla wszystkich, rób swoje.

Wojciech Młynarski milion lat temu zrobił taką piosenkę.

Panowie, róbmy swoje.

I ja uważam, że... Znaczy to, co ja uważam, to w tej rozmowie jest może mniej ważne, bo jestem ciekawa, co ty uważasz, ale czy to nie jest tak, że jak będziesz wyrazista, jak będzie się robić rzeczy, które będą zauważalne,

I nie będziesz gdzieś tam, wiesz, no w cudzysłowie oczywiście w kanciapie przyszywać guzików, tylko będziesz robić coś, co większe grono ludzi może ocenić, a wiadomo, że my kochamy oceniać i że my w ogóle znamy się na wszystkim tak naprawdę.

To najważniejsze jest to, żeby samej ze sobą zdecydować, czy to, co ja robię, to jest to, co ja chcę robić.

I jeżeli ty po latach zdecydowałaś, nie, tak chciałam, ale już tak nie chcę.

Tylko tak, żeby też tutaj uczciwie powiedzieć sobie o pewnych faktach.

Żebym dzisiaj mogła powiedzieć, jak Agnieszka Chalińska, nauczyciel fuck off, żebym mogła dzisiaj powiedzieć,

Żebyśmy też... Żebym nie chciała takiej sytuacji, że ktoś ogląda i mówi, a to ja teraz rzucam pracę, 26 lat, chrzanie to, będę teraz wolna i nie interesuje mnie.

Wyjeżdżam w Bieszczadę.

Wyjeżdżam w Bieszczadę, nie szukam atencji i sympatii, miłości u moich współpracowników.

Ja sobie na to dopiero mogłam pozwolić, osiągając pewien status ekonomiczny.

Przecież ja wcześniej się już zorientowałam, że coś jest nie halo, ale nie stać mnie było na to, żebym mogła się z tego wypisać.

Więc też chciałam, żeby to wybrzmiało, żebym się nie przyczyniła do jakiejś tragedii zawodowej, że ktoś po prostu zrezygnuje z rozwoju w tym zawodowego.

Radzenia sobie z hejtem jest potrzebna w życiu.

Kto powiedział, że my przychodzimy na świat, żeby nikt nas nigdy nie skrytykował, nic niemiłego nie powiedział, tylko żeby nas w wianuszku, w koszyczku niósł przez całe życie.

Tak życie nie wygląda, nasze, co najmniej od czasów starożytnych Rzymian i jeszcze może dużo wcześniej, może od Sumerów, a jeszcze może parę cywilizacji wcześniej.

Ta krytyka

Na tę krytykę jesteśmy narażeni i jednak warto sobie umieć radzić z krytyką, żeby realizować cele ekonomiczne, zawodowe.

Bo ja wcześniej też mi to nie pasowało, ale dalej w tym byłam, też się uśmiechałam, prawda?

No bo miałam swoje cele zawodowe, zwłaszcza reprezentując jeszcze gwiazdy, więc nie mogłam powiedzieć prawdy w oczy, co ja myślę o danym panu czy pani, tylko po prostu się uśmiechałam.

No bo wiadomo, że jesteśmy tam zawodowo, a to nie jest miejsce na nasze prywatne gdzieś tam... Nie, jest to sytuacja prywatna i to też jest pewna odpowiedzialność, no bo też sobie nie wyobrażam sytuacji, że ja będę szła na spotkanie zawodowe i opowiadała, co ja myślę o panu i jego żonie, no przykładowo.

No ja zostałam zatrudniona jako odpowiedzialny człowiek, realizowałam te założenia, to do czego się zobowiązałam, a to, że teraz jestem w sytuacji już prywatnej i mogę sobie na to pozwolić bez żadnych konsekwencji,

No pewnie jakieś konsekwencje poniosę tego, no ale takie, że sobie mniej więcej wykalkulowałam albo nie, ale generalnie sobie na to mogę pozwolić w moim odczuciu.

No ale nie róbcie tak, dziewczyny, że pójdziecie teraz do szefa i powiecie, że jest taki, śmaki owaki i od jutra jesteście na bruku bez ZUS-u, bez leczenia.

Także może gradualnie, stopniowo, po to nasz ten mentalny coaching, żeby się nauczyć jak to robić.

Bo wiesz co Boni, gdybym dzisiaj mogła się cofnąć, mając te narzędzia, które mam z własnego programu VIP, ja bym to lepiej rozegrała, bym lepiej te granice postawiła.

W ogóle tej sytuacji by nie było i do dzisiaj bym w takim układzie żyła, pracowała, zarabiała miliony, bo bym nie czuła się zmęczona.

Tak dopływając do brzegu.

A chyba nie mam jakichś dużych oczekiwań.

Wszystko mam.

Czego bym chciała więcej?

Chciałabym mniej lat, mniej zmarszczek, więcej dni na plaży, ale też nie tak dużo.

Jak mieszkam w Miami, to jest akurat, mam między 17 a 19 jestem na plaży i to mi wystarcza.

Przymierzam się do dzieci.

Wszystko mam.

Na pewno mogłabym mieć większy dom, większe mieszkanie.

Nie wiem, może większy samochód, ale naprawdę jest okej.

Czyli czego więcej?

Więcej Gosi przy Gosi?

Słuchaj, no wszystko mam.

Wiesz, ja ci powiedziałam, ja w 90% finansuję podcast sama, więc jakby, wiesz.

Więcej pieniędzy, żebyśmy miały w takim razie zawsze.

Ja na przykład jestem bardzo nie sexy pod tym względem, ale ja uważam, że kasa jest super.

Na przykład ze względów zdrowotnych.

Poza tym uważam, że na końcu dnia jak tyrasz to jest super móc potem wsiąść w samochód i pojechać albo w samolot i polecieć gdzieś w super miejsce i się po prostu od tego wszystkiego odciąć i na przykład na tydzień

No tak, na tydzień już nie mogę teraz odciąć, oczywiście.

Musimy mieć na to kasę, żeby się móc odciąć.

Okej, no to więcej kasy na możliwość odcięcia się na kilka dni kompletnie od życia zawodowego.

To rzeczywiście tego sobie życzę.

I ja tobie tego życzę.

Gosia, bardzo ci dziękuję za to, że przyszłaś taka po prostu.

Poprawności politycznej, dyplomacji.

Tylko just the way you are.

Mam nadzieję, że nasz punkt widzenia coś tobie zbuduje i że widzimy się jak zwykle za tydzień we środę o 19.

Do usłyszenia.

Dziękuję Ci za wspólnie spędzony czas.

Jeśli chcesz wesprzeć moją pracę i pasję, to zasubskrybuj mój kanał.

Jeśli słuchasz mnie na Spotify, możesz ocenić odcinek.

W przypadku YouTube'a daj łapkę w górę.

Pamiętaj też, że każdy komentarz jest sygnałem dla algorytmu, że warto mi proponować nowym, potencjalnym odbiorcom.

Do usłyszenia za tydzień we środę.