Mentionsy

Bity Parzystości
Bity Parzystości
31.08.2025 07:00

Hackathony, gdzie powstają instalacje świetlne, dźwiękowe i rzeczy.. nieprzydatne

Są hackathony, które łączą artystów z technicznymi umysłami. Fundacja CODE:ME organizuje 48-godzinne zmagania, gdzie powstają instalacje świetlne, dźwiękowe lub po prostu projekty, które mają być.. kompletnie nieprzydatne. Jak wyglądają takie hackathony? W jaki sposób udaje się połączyć osoby nietechniczne ze specjalistami, którzy potrafią niemal z niczego stworzyć urządzenia pod presją czasu? O tym opowiada Marcin Młyński z fundacji CODE:ME i Hackerspace Trójmiasto.

Zapraszamy do śledzenia naszych social media:
https://www.linkedin.com/company/UniqSoft
https://www.instagram.com/UniqSoftTeam
https://www.facebook.com/UniqSoftPL

#hackathon #programowanie #kodowanie #programista #światło #dźwięk #hackerspace

Sponsorzy odcinka (1)

Instytut Kultury Miejskiej mid-roll

"Instytut Kultury Miejskiej wejdzie do stupid hackathonu"

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 50 wyników dla "RE"

Jaki dziwny umysł to wymyślił, ale nagle się okazało, że z tych dziwnych rzeczy, z tych części od pralki, od resztek komputerów, monitorów, da się stworzyć coś, co przypomina nawet łódź podwodną i to jest rzeczywiście gra, która funkcjonuje.

My wczoraj mieliśmy do północy dysputy na temat pasów transmisyjnych dla jajek, które trzeba obracać w ciągu doby.

I teraz, kiedy te dwie takie organizacje się spotykają, jest z jednej strony uczelnia, a z drugiej strony tutaj społeczność, to ten miks i tych pomysłów, które się może okazać, co możemy zrobić z technologią w sztuce i z drugiej strony, co sztuka może zrobić w technologiach, oczywiście to jest kosmiczne połączenie.

Fundacja CODE.ME z jednej strony zajmuje się Hackerspacem, z drugiej strony w swoich założeniach to są szkolenia z zakresu programowania, IT, w tym momencie bardzo mocno nowe technologie jak sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo.

No i takie powiedzmy poboczna działalność, to są właśnie eventy, hackathony, które przynoszą dużo takiego fanu.

No bo właśnie te hackathony są takim miejscem, gdzie dajemy wyraz tej ekspresji, tego co robi społeczność.

Możemy właśnie opowiedzieć, bo spotkaliśmy się przy okazji ReRenaissance, czyli jednego z takich przedsięwzięć, który jest, co stara eklama mówiła, mixem korzyści, tak?

Tak, i to duży miks korzyści, bo z jednej strony faktycznie hasło nawet przewodnie łączy nas w światło, z drugiej strony nauka, sztuka, technologia, jakby łączymy już z samego założenia bardzo dziwne rzeczy, a w tym roku jest o tyle jeszcze ciekawiej, że jakby ten renesans, który jest jakby...

Dla nas ten renesans ma być czymś takim, z jednej strony wróceniem do tych czasów renesansu, odrodzenia, pokazanie, że ta nauka też jest istotna, że jest ważna.

Z drugiej strony RE jako nawiązanie, trochę jak mamy w mailach, gdzie mamy też odpowiedź do maila.

W tym sensie odpowiadamy trochę na te wyzwania, na te czasy, które były, ale w obecnej formie, w obecnych możliwościach.

No i w tym akurat wypadku tutaj bawimy się światłem i temat światła jest tematem przewodnim, więc projekty, które w ten weekend powstaną, no każdy z nich przynajmniej w założeniu ma zbudowanie czegoś, co będzie albo świeciło, albo będzie w jakiś sposób to światło, nawet jeśli będzie foton, wykorzystywać.

Gdzieś do takich światów, w których na co dzień programiści nie do końca tam mają wejścia, bo co by tam zresztą mieli robić.

I fajnie jest znaleźć też takie te powiązania, gdzie możemy sobie wzajemnie pomóc i stworzyć coś ciekawego, coś bardzo kreatywnego, innowacyjnego.

No ale jakby też co roku jesteśmy organizatorem Trójmiejskiego Hackathonu związanego z Global Game Jam, w tej naszej tradycji Hack Jam.

No i ten tryb 48 godzin trochę toż to wymusza, bo w tych krótszych jest jednak jakaś taka tam... to takie coś, że... Ale kompresja, już czuć ten koniec.

W kontekście znowu miejsca, czyli Gdańska, to wykorzystują sobie też te przerwy, żeby pojechać na chwilę nad morze, gdzieś odpocząć, zobaczyć też te okoliczności przyrody, które tutaj mamy.

Jestem ciekaw jakichś fajnych projektów, o których możesz powiedzieć, takich rzeczy, które się wydarzyły.

O jednym na pewno obaj w tym momencie myślimy, ale na pewno masz jakiś trochę takich rzeczywiście doświadczeń i ciekawych historii, które możesz powiedzieć.

Jak już jedziemy na ten hackathon, nasza przestrzeń jest dość ograniczona, więc tutaj rzadko robimy hackathony wydarzenia, ale jak już gdzieś jedziemy, no to przy hackathonach, które też dzieją się zwykle w parkach technologicznych, w inkubatorach, więc założenia te przestrzenie są trochę większe.

No i zawsze jest jakaś taka ekipa, która mówi, no dobra, no to ja nie będę tylko kodował, tylko jeszcze wykorzystam tak zwany hardware.

Z tym hardware to czasem to jest zwykłe pudełko po pizzy, czasem to jest właśnie jakieś już urządzenie, to w przypadku właśnie tej łodzi podwodnej, o której wspomniałeś, no to tu już jest o tyle ciekawiej, że wykorzystujemy oscylatory, steruje się frontem od pralki, więc w ogóle...

Jaki dziwny umysł to wymyślił, ale nagle się okazało, że z tych dziwnych rzeczy, z tych części od pralki, od jakichś resztek komputerów, monitorów, da się stworzyć coś, co przypomina nawet łódź podwodną i to jest rzeczywiście gra, która funkcjonuje.

Hardware'owy, gdzie trzeba coś przynieść i jednocześnie gdzie fizycznie coś można dotknąć, jest relatywnie mało, no bo jednak siłą rzeczy łatwiej jest coś po prostu zakodować.

Jak już pojawiają się takie projekty, które są czysto fizyczne, one wzbudzają uwagę, no a ten wydaje mi się rzeczywiście jest wyjątkowo udany, nie tylko ze względu na swoją skalę, no bo to jest duże, ale jakby z drugiej strony to faktycznie ma też dobrą historię, też jest mrużeniem oka, też jest dość nietypowy pomysł, no bo znowu, to tworzył ekipa Hackerspace'u, więc

No po pierwsze, klasycznie znowu wyszedł jeden z projektów, był czysto hardware'owy, no bo tutaj ekipa wzięła jakieś butelki, wypełniła je LED-ami, podłączyła pod jakieś sensory, no i generalnie dotykając każdą z butelek, ona wydawała inny dźwięk, więc można było trochę grać na tym jak na...

Te utwory, które powstawały, ich się naprawdę dobrze słuchało.

Zrobienie czegoś dobrego w przypadku hackathony okolicznego dla świata poszło czasem marketingowym czy przewodnim, nie wiem co jest bardziej słuszne, ale jest taki podpis, że zmieniamy świat w 48 godzin.

Jakby też przy pomocy różnego rodzaju czynników, sensorów tak próbujemy wypytywać to, gdzie się teraz nagle coś się zaczyna dziać, więc szybko reagujemy i staramy się sprawić, żeby te pożary nie wybuchały.

Tam jednym z tych trzech głównych kryteriów oceniania jest właśnie pewna taka readiness, po prostu pewna gotowość, nie?

Znowu, które będą rozwijały naszą gospodarkę.

To jest fajne, kiedy możemy wrócić sobie pamięcią do hackathonu dwa, trzy, pięć lat temu i pomyśleć sobie, no dobra, ten pomysł, który wtedy powstał na hackathonie, albo może średniej jakości, ale zespół, który wtedy go zbudował,

Z jednej strony teraz mówimy o hackathonach biznesowych, które właśnie mają zrobić już coś konkretnego, nie?

Idea była taka, żeby stworzyć jak najgłupsze rozwiązanie, które nigdy nikomu nie będzie potrzebne.

Tak, ale to wtedy rusza inne zupełnie aspekty, pewnej kreatywności i tak dalej.

Nadal są rzeczy, które moim zdaniem są bardzo ważne w hackathonach, czyli kwestia nawet pewnej pracy zespołowej.

Dzielenia zadań pod presją czasu i tak dalej.

Czyli rzeczy, które generalnie są potrzebne w warunkach komercyjnych.

No bo tutaj też wyszliśmy z takiego założenia, no dobra, zróbmy coś ciekawego, gdzie trochę pod przykrywką zabawy, śmieszki, heheszki, spróbujemy zrobić coś mądrego.

Właśnie chętnie w to wejdziemy, bo dostrzegliby też tą warstwę, która się dzieje pod spodem, właśnie tą, o której wspomniałeś, że pod tym płaszczykiem robienia rzeczy śmiesznych tak naprawdę pod spodem jest zespół.

Tak naprawdę tam jest kupa takiej pracy człowieka bardzo mądrego pod spodem.

Ja mogę powiedzieć jedną historię w ogóle teraz z wydarzenia, które się dzieje, bo wczoraj mieliśmy bardzo ciekawe mentorskie rozmowy.

My wczoraj mieliśmy do północy dysputy na temat pasów transmisyjnych dla jajek, które trzeba obracać w ciągu doby, doświetlać, kontrolować temperaturę, która tam nie może się odchylić i tak dalej.

Ale te rozmowy, które czasem są po prostu szalone, niemożliwe, dają taką dużą wartość poznania, nowej perspektywy kogoś innego.

Od jakiegoś czasu wydaje nam się z kolei w drugą stronę, że im bardziej zostawimy ludzi swobodnie, jako takie wolne elektrony, to oni się lepiej dobiorą nawet, bez naszej ingerencji.

Ja się też przy paru hackathonach spotkałem, że to było gdzieś mocno określane nawet, żeby dawać inspiracje, a nie dawać rozwiązań i tak dalej.

Szukamy rozwiązań, które są właśnie niestandardowe, nietypowe, wprowadzają innowacje, jednak szukają tego właśnie hackowania tej rzeczywistości i znalezienia jednak tego rozwiązania.

Więc tutaj dobry mentor to jest taki, który rzeczywiście potrafi zadać dobre pytanie, nie narzucając swojej interpretacji tego.

Super było porozmawiać, super było być tutaj na miejscu i zobaczyć taką inną perspektywę trochę na hackathon łączący rzeczywiście różne kreatywne światy.

Postaraj się, aby ta łódź stała się symbolem ręku i grozy, które zasiejemy na całym świecie.