Mentionsy

Bez żadnego trybu
Bez żadnego trybu
02.02.2025 12:52

Prof. Bralczyk podsumował Kaczyńskiego. Padły mocne słowa #OnetAudio

Prof. Jerzy Bralczyk (77 l.) gościł w podcaście "Bez żadnego trybu". W trakcie rozmowy podzielił się opinią o prezesie Prawa i Sprawiedliwości Jarosławie Kaczyńskim (75 l.). Okazało się, że znanemu językoznawcy nie jest po drodze z liderem z Nowogrodzkiej. Zaznaczał, że w przeszłości wielokrotnie wsłuchiwał się w sejmowe przemówienia szefa PiS. Zauważył, że różniły się od tych obecnych.

Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio. https://onetaudio.app.link/Mn0v3sqzeNb

Rozdziały (2)

1. Wprowadzenie i tematyka

Robert von Teroldan przedstawia podcast i gościa, profesora Jerzego Bralczyka.

2. Błędy językowe

Profesor Bralczyk omawia błędy językowe i ich wpływ na autorytet.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 91 wyników dla "K"

Jak słyszy Pan głosy Bolek, Bolek, Bolek, to co Pan myśli?

Myślę, że to są jakieś próby prymitywnego obniżenia autorytetu w złudzie, że się samemu przez to człowiek podwyższy.

Lech Wałęsa to wielki człowiek.

Przy mikrofonie Robert von Teroldan.

Podobno wszystkim nie da się dogodzić, ale wkurzyć to żaden problem.

Dzisiaj będziemy wkurzać razem z profesorem Jerzym Bralczykiem.

Panie profesorze, kiedy się panu nóż w kieszeni otwiera?

Nie noszę w kieszeni noży, to niebezpieczne.

Ale błąd językowy, za który dawałby pan dożywocie.

Takiego nie ma.

Życie jest jednak ważniejsze niż nasza poprawność językowa.

Najczęściej te błędy, które już przestają właściwie być błędami, bo są bardzo częste.

Jak mi pod akcentem mi się wydaje, to ciągle jeszcze słyszę i ciągle wydaje mi się, że powinno się mówić mnie się wydaje.

Na mieście mówią, że jak ognia unika pan wulgaryzmów.

Może nie jak ognia, to już kolejna przesada.

Nie mam tak emocjonalnego stosunku do uchybień językowych, a poza tym język się zmienia i to, co dzisiaj niepoprawne, jutro poprawnym stać się może.

Ja nawet lubię je w pewien sposób, ale właśnie dlatego chciałbym je oszczędzać na sytuacje, w których już trzeba ich użyć koniecznie, kiedy już nie można inaczej.

Jak na razie takie zdarzenia nie są zbyt częste w moim życiu i dlatego nie używam ich tak często albo wcale może raz na parę miesięcy zdarza mi się coś takiego powiedzieć i to jak słyszy niewielu.

Czyli dotyczą na przykład naszej sfery erotycznej, która jest w końcu przyjemna.

A tutaj takie słowa, które mają oznaczać coś złego.

Kiedyś pan powiedział, że uważa to częste przeklinanie, zwłaszcza takie przeklinanie już prawie nieświadome, za pewien rodzaj upośledzenia.

Raczej tak.

To po pierwsze może wynikać z pewnych niedowładów językowych, jak ktoś nie bardzo wie co powiedzieć, a chce ciszę wypełnić.

No albo jak nie potrafi inaczej o swoich emocjach mówić czy też je pokazywać, a przecież jest wiele sposobów.

Możemy pokazać zdenerwowanie intonacją chociażby i to często zresztą robimy.

Człowiek nie jest doskonały.

Jeżeli wszelkie niedoskonałości będziemy ujmowali w kategoriach upośledzenia, no to tak, człowiek mógłby być zawsze lepszy, sprawniejszy, mądrzejszy, a jeśli nie jest, no to już jest trochę upośledzony.

Panie profesorze, a załóżmy taką sytuację, że idzie pan uniwersyteckim korytarzem, słyszy młodych ludzi, którzy mówią H, K, W. Jest pan nauczycielem, który reaguje, czy rób to, co chce tam?

Ja reaguję, tylko nie zawsze reaguję czynnie.

I okazało się, że miałem ten problem, ale też z drugiej strony już więcej nie używał tych słów.

Może to też kwestia mojego słuchu, a z drugiej strony oczywiście znacznie bardziej umiędzynarodowiony jest ten współczesny język polski.

Jest o wiele więcej zapożyczeń niż w każdym razie świeżych zapożyczeń, bo te dawne zapożyczenia są wciąż.

Może też, ale to też jest pewnie kwestia wrażliwości i trochę głośniej dzisiaj się młodzież zachowuje.

Młodzież, która w końcu dziś zaczyna coraz ważniejszą rolę odgrywać.

Kiedyś starsi byli bogatsi o doświadczenia i o wiedzę.

Dzisiaj młodzież sięga do wiedzy ruchem palca, a jeśli chodzi o doświadczenie, to brak doświadczenia czasem pomaga.

Bo doświadczyliśmy różnych rzeczy, które też w nowej rzeczywistości się już nie sprawdzają.

A powiedziałby Pan, że trudniej się Panu porozumiewa z młodzieżą dzisiejszą niż tą... Tak bym powiedział, gdyby to było dla mnie, gdyby to była codzienność.

Ja już nie pracuję na uczelni, jestem emerytowany od ładnych paru lat i dlatego też moje kontakty z młodzieżą to raczej kontakty z wnuczkami.

Ale spotykam młodych ludzi, czy też oni mnie spotykają, bo mam sporo takich sygnałów, że młodzież jeszcze przynajmniej niekiedy i niektórzy jej reprezentanci chcą się ze mną porozumieć.

No pan chociażby jest młodym człowiekiem i porozumiewa się pan ze mną i ja tutaj nie czuję jakiegoś szczególnego

Panie profesorze, a jakbym zapytał pana o jakąś taką nietypową sytuację?

Z okresu, kiedy pan nauczał.

Jakąś dziwną sytuację ze studentem.

Wie pan, to jest tak, że dziennikarze dość często rzucają na barki rozmówcy przykłady, a ja bym wolał reagować na przykłady, niż sam sobie w coraz mniej sprawnej pamięci wyszukiwać.

Z czasów, kiedy Pan nauczał na studiach.

To było powiedzmy takie drugie poznanie, bo wcześniej jeszcze widywaliśmy się kilkukrotnie, ale to była pierwsza rozmowa dłuższa.

A czy na dworcu ludzie się spotykają po raz pierwszy?

Tak rzadko.

Wydaje mi się, że właśnie dworzec, a także pociąg to są miejsca, w których ludzie się poznają.

Wielkie powieści przecież też o tym opowiadały, jak to ludzie się w pociągach poznawali.

A wierzy Pan w coś takiego jak przeznaczenie?

Wierzę w coś takiego jak determinacja, która przypomina przeznaczenie.

Czyli ponieważ wszystko ma swój skutek, a także wszystko ma swoją przyczynę, to wierzę w to, że każda przyczyna powoduje coś dalej, prawda?

No i jeżeli tak jest, to wszystko jest w tym sensie zdeterminowane.

I to, że tutaj przyszedłem też wynikało z wielu czynników, które to wywołały, ale nie było to bez przyczyny.

Przeznaczenie to jest patrzenie na świat niejako teleologicznie, z punktu widzenia celu.

Wszystko miałoby jakiś cel.

Natomiast ta przyczynowość bardziej dla nas naturalna, czyli wszystko ma swoją przyczynę, pokazuje chyba

Pragmatyzm i zdrowy rozsądek.

Czyli determinacja zaprowadziła Pana w tamten dzień na dworzec i Pana... Trudno powiedzieć, bo determinacja z kolei dzisiaj ma inne trochę znaczenie.

Człowiek zdeterminowany to gotowy na wszystko.

Determinacja to jest tak mocne postanowienie, że nic z tego postanowienia wytrącić nie może.

Tak człowiek z determinacją coś robi.

Natomiast tutaj splot różnych sytuacji, okoliczności, szereg różnych przyczyn spowodowało, że się spotkaliśmy.

Są małżeństwa, które nie mają sobie nic do powiedzenia, milczą, mówią tylko o codziennych sprawach.

Ale wydaje mi się, że ciągle powinniśmy a to zaciekawiać tego drugiego osobnika, a to nawet mówić to, co on już wie.

W małżeństwie są pewne językowe rytuały.

Mam to szczęście, że żona potrafi mnie zaskoczyć czymś, czego się nie spodziewałem.

Czym został pan ostatnio zaskoczony?

Która znosi wypadek, który miała.

Dopiero od kilku dni zaczęła stać na obu nogach.

To było bardzo wiele tygodni, a ona potrafiła sobie tak dawać radę w tym, że choć znałem ją długo i znam długo i wiedziałem, że jest dzielna, to tego stopnia umiejętności zachowania sprawności nie spodziewałem się.

Pan też miał wypadek ostatnio.

Przewróciłem się i żebro mi jakoś się niespecjalnie dobrze zachowało.

Taki nieszczęśliwy zbieg okoliczności.

Tak, tak, ale żebro nie utrudnia, nie uniemożliwia w każdym razie chodzenia i działania.

Panie profesorze, teraz pytanie za sto punktów.

Jaki jest złoty środek mówienia kocham cię?

Bo niektóre kobiety chcą, żeby im to mówić codziennie, a niektóre chcą, żeby chociaż raz to im facet powiedział.

Jak często Jerzy Bralczyk mówi kocham cię?

Dość często, dość często, bo ludzie mówią kocham cię nie tylko po to, żeby ta druga osoba to usłyszała, ale żeby samemu to usłyszeć.

Kiedy ja te słowa wypowiadam, to ja także je słyszę i w ten sposób sam definiuje tę sytuację, w której się znajduję.

Myślę, że to nie tylko mnie dotyczy, że bardzo często ludzie mówią to kocham cię.

Na przykład jest to część rytuału telefonicznego, już dzisiaj także polskiego, a przedtem amerykańskiego.

Znamy to z różnych filmów i z literatury, że na zakończenie rozmowy mówi się kocham cię.

To prawda, że gdybyśmy mówili bardzo wielu osobom kocham cię, to by to było zdewaluowane.

Natomiast jeżeli jednej mówimy dość konsekwentnie, to owszem, w pewnym momencie może to się znudzić.

Trzeba miarę znać, ale ten rytuał powtarzania słów, które już się słyszało, wydaje mi się wciąż dobrym rytuałem, dobrym elementem takiej kultury codzienności.

Tu stawiamy kropkę.

Dalsza część rozmowy za subskrypcją.