Mentionsy
#224 Marek Krajewski. "Głos z piekła", czyli głos Herberta Anwaldta w uniwersum Mocka
Odcinek #224, w którym z Markiem Krajewskim rozmawiamy o powieści "Głos z piekła" Przestrzenią spotkania jest pierwsza edycja Festiwalu KRAJM w Krakowie.
Zaczynamy od próby rozliczenia z Eberhardem Mockiem, z którym autor związany jest od ponad 25 lat.
Zaglądamy do nowej powieści i od razu pojawia się S jak spin-off z uniwersum Mocka i Herbert Anwaldt jako protagonista.
Analizując pierwsze, mroczne obrazu z książki przyglądamy się literce O i pojawiają się O jak Oesterreich i O jak opętanie.
I już przez cały odcinek będziemy balansować na granicy duszy i rozumu, realności i magii, faktów i literackich fikcji.
Przychodzą nam na myśl powieściowi D jak dzikogłowcy.
Pytam jak pisarz sprawdza dziś historyczne drobiazgi - skąd bierze się fakty dotyczące życia studenckiego w Tybindze w dwudziestoleciu międzywojennym.
Idziemy dalej przez podcast drogą podwójności.
Jest Wrocław, ale na pierwszy plan wysuwa się L jak Legnica.
Jest Eberhard Mock. ale pierwsze skrzypce w narracji "Głosu z piekła" przejmuje Herbert Anwaldt.
Marek Krajewski opowiada o tym jak nie zderzając dwóch bohaterów w jednej książce nie doprowadzić jednocześnie do tego by się spotkali.
Idziemy też za głosem litery K - klasycznej konstrukcji kryminału i pytam o zagadkę zamkniętego pokoju.
W końcu pada fundamentalne pytanie: Dusza czy rozum?
Szukaj w treści odcinka
I pojawia się Herbert Anwald, który staje się protagonistą w opowieści zamkniętej w książce Głos z piekła.
W tej nowej powieści Marek Krajewski oddaje głos nowemu, staremu bohaterowi, bo okazuje się, że Herbert Anwald to jest postać, która pojawiła się już między innymi właśnie w wymienionej przeze mnie wcześniej śmierci w Breslau.
Dlaczego tak się dzieje, to zostawiłbym to psychologom, powiedzmy badającym twórczość literacką czy muzyczną, natomiast z całą pewnością jest tam ciekawy bohater w tej mojej pierwszej powieści, Herbert Anwald w śmierci Bresta.
Postanowiłem uczynić go głównym bohaterem, a pobocznym bohaterem mojej powieści Głos z piekła, o której będziemy pewnie rozmawiać, jest Eberhard Mock, pobocznym, a głównym Herbert Anwald.
Zaczęło się od tego, że zastanawiałem się, w jakiej roli osadzić Herberta Anwalda.
Mamy taką sytuację, że Herbert Anwald, co miałby robić, gdyby miał badać jakieś zjawiska paranormalne?
Także ta sprawa oderwała Moka od Legnicy i do Legnicy został sprowadzony Herbert Anwald, który miał się zajmować opętaniem, bo miał wyjaśnić inną zagadkę.
Natomiast Herbert Anwald miał uzdrowić córkę.
Tak, bardzo ładne i Herbert Anwald się tym zajmuje.
Oni, mam na myśli Eberharda Mocka i Herberta Anwalda.
że Eberhard Mock występuje tam jako bardzo ważna postać, jako patron Herberta Anwalda, jako człowiek, który pociąga za sznurki, będąc dalekim w Wrocławiu i nie znając w ogóle Anwalda, ale jest jakby takim cichym jego obrońcą, Anwalda patronem i jednocześnie osłania jego śledztwo.
Pierwsze pańskie rozpoznanie dotyczy postaci Herberta Anwalda i jego sytuacji decyzyjnej.
Ostatnie odcinki
-
#236 Maciej Siembieda i "Gołoborze" - opowieść ...
19.02.2026 23:05
-
#235 Marcin Oskar Czarnik i "Trzy dni, trzy noc...
05.02.2026 23:05
-
#234 Joanna Karasek. "Przylądek Trafalgar" i ...
29.01.2026 23:05
-
#233 Przemysław Żarski sieje "Ferment". Dramat ...
22.01.2026 23:05
-
#232 Grzegorz Jankowicz i "Od-tworzenie. Eseje ...
15.01.2026 23:05
-
#231 Johan Theorin. Olandia w roli głównej.
08.01.2026 23:05
-
#230 Kuba Kulasa i jego "Szczęśliwa ręka"
18.12.2025 23:05
-
#229 Agnieszka Łopatowska udowadnia, że "Paryż ...
04.12.2025 23:05
-
#228 Daniel Warmuz. Rozmowa o książce "Zimne kr...
27.11.2025 23:05
-
#227 Zośka Papużanka na "Solo"
20.11.2025 23:05