Mentionsy

Ale po co?
Ale po co?
11.10.2025 11:17

Spacer dwudziesty czwarty

W trakcie tego spaceru rozmawiamy o autentyczności w komunikacji i dlaczego tak trudno być prawdziwym, o przeżywaniu żałoby i tym, co to znaczy pozwolić sobie na smutek. Jest o wyzwaniach w poszukiwaniu pracy i odkrywaniu tego, co naprawdę chcemy robić, a nie tylko tego, co umiemy.

Poruszamy temat męskości i męskich wzorców — o trudności z płaczem i wyrażaniem emocji, o radzeniu sobie z przeciążeniem i wybuchami złości, które przychodzą, gdy za dużo na siebie bierzemy. Jest też o relacjach rodzinnych i tym, jak uczyć dzieci odpowiedzialności, zamiast robić wszystko za nie.

Pojawił się wątek o organizacji życia, systemach produktywności i tym, dlaczego czasem lepiej zrobić coś po swojemu niż tak, jak wszyscy mówią, że powinno się robić. Trafiła się refleksja nad cenzurą w serwisach społecznościowych i dlaczego uważamy, że trzeba nazywać rzeczy po imieniu — nawet jeśli algorytmy tego nie lubią.

Jak zwykle pojawia się wątek wędkarski i temat marzeń o wyjeździe na ryby.


Materiały, o których wspominamy w trakcie spaceru:

Ola Pflumio, coachka ADHD: Co bym ci powiedziała jako coachyni ADHD gdybym nie bała się zranić twoich uczuć

Life Actuator: What ADHD feels like, day 38

Reef ball burials: the new trend for becoming ‘coral’ when you die

Artykuł, o którym Bartek wspomina w trakcie tego spaceru: Granice języka w czasach algorytmów

Naklejki polecamy od ⁠stickerscraft.com⁠ #niereklama


Niezmiennie dziękujemy wszystkim osobom, które wsparły nasze słodkie nałogi przez buycoffee.to/alepoco i zachęcamy do wspierania nas „piątakiem" na kolejną działkę cukru.

Zapraszamy również do czytania na alepoco.substack.com.

Sponsorzy odcinka (1)

Łukasza Bałdygę post-roll

"sponsoruje trenera personalnego, jak lubisz produktywne tematy"

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 11 wyników dla "Jezu"

Czytał z karteluszki, co mu przygotowano, się wczuwając w rolę, ale generalnie jest to opowieść po prostu o zmarłym, a nie wiadomo jakie wydumki, że tutaj Pan Jezus wezwał.

Kojarzysz film... Jezu, nie nic śmiesznego.

O Jezu, jak bardzo nie chcę tego robić.

Jak teraz w październiku mamy wyjazd pięciodniowy pod Wrocław do domku i coś tam gadaliśmy ostatnio i moja starsza mówi, o Jezu, to ja muszę jechać?

Nie było, o, ale fajnie, to pojadę, a później, o Jezu, ale będzie nuda.

Jezu, co za debil.

O Jezu, ja pierdolę, znowu zapomniał.

O Jezu.

Że kompletnie i też z czasem mi zeszło kompletnie poczucie winy albo takiego stresu, że Jezu, nie zrobiłem ich obiadu.

Więc ten lęk taki... Jezu, nie zjadła obiadu, nie zjadła śniadania.

No, nawet złapałem się na tym... O Jezu, gdzieś tutaj mnie zagonił.