Mentionsy
„Stranger Things”: Strachy i tęsknoty
Pierwszy odcinek podcastu „Ale akcja!” zaczyna się od końca. A konkretnie od epickiego finału kultowego serialu „Stranger Things”. Anna Tatarska i Michał Sikorski zastanowią się, dlaczego perypetie dzieciaków z Hawkins tak mocno z nami rezonują. Ustalą także, czy kiedyś było lepiej, jakich potworów boimy się najbardziej i czy Vecna jest sexy.
Szukaj w treści odcinka
To prawda, są różne teorie i muszą być różne teorie, bo my dzisiaj zaczynamy od rozmowy o Stranger Things, które niedawno zakończyło swój prawie bliski dekady żywot po pięciu sezonach i maksymalnie rozciągniętym sezonie finałowym.
A mówią to na przykład sześćdziesięciolatkowie, pięćdziesięciolatkowie, trzydziestolatkowie, ale też nastolatkowie, bo Stranger Things ma bardzo dużą taką fanowską bazę wśród grupy typu trzynaście, siedemnaście.
Wracam tutaj do Stranger Things, bo myślę sobie, że jednak to jest całkiem inny świat, w którym jako nastolatek, trochę też wchodzący w dorosłość, masz w sobie jeszcze przestrzeń na ten rodzaj fantazji, mrocznej fantazji, która jednak też jest jakimś pokłosiem Filipa Kadika czy w ogóle Tolkiena i te potwory, które tam się pojawiają już potem dosłownie.
I chyba takim też kluczem, jednym z kluczy do tego ogromnego sukcesu Stranger Things jest to, że to jest tak naprawdę film o najbardziej wrażliwym momencie dorastania, nie?
To w tym świecie, gdzie wszystko stoi na głowie, gdzie wszystko jest strasznie, gdzie mamy za granicą po prostu tuż obok wojnę, gdzie w Stanach, o których opowiada przecież Stranger Things, to też jest pocztówka do Stanów sprzed tej obecnej rewolucji, która postępuje teraz coraz bardziej dynamicznie.
I dla mnie w pewnym sensie Stranger Things też jest tego typu
To jest ten świat, że w powietrzu w Stranger Things jest niepewność, są jakieś tajemnicze drobinki spadające w upside down.
Zobacz, ile bohaterowie w Stranger Things ci młodzi i potem...
No to jest interesujące, dlatego że wydaje mi się, że Stranger Things ewidentnie działa jako seans eskapistyczny.
I myślę, że też o to chodzi i że dla mnie w tym sensie ta kultowość Stranger Things też się wiąże z tym, że chyba jest to jedno z niewielu doświadczeń teraz, które ma potencjał zaoferowania równie rewolucyjnej wartości doświadczenia kinowego, co Jurassic Park miał do zaoferowania w tym 93, albo Pierwsze Gwiezdne Wojny w bodajże 78.
I w pewnym sensie Stranger Things też dało nam taką laboratoryjną no-men-o-men próbkę, żeby się przyjrzeć, jak to wygląda w dzisiejszych czasach.
Ale, żeby jeszcze wrócić do Stranger Things i połączyć to z tym, o czym przed sekundą rozmawialiśmy, ja myślę, że dla mnie to też jest w pewnym sensie doświadczenie relaksacyjne, bo to jest świat bez właśnie tej takiej jakby informacyjnej kanonady i bez zawodu
Twórca contentu, bez zawodu influencer, czyli jakby świat, który w pewnym sensie, to znowu ja idealizuję tę przeszłość, bo przecież tam z kolei było wiele rzeczy bardzo nie tak, przypomnijmy chociażby dla porządności, że czas, w którym się rozgrywa końcówka Stranger Things, a to kolejna płaszczyzna interpretacyjna, to jest czas początku pandemii AIDS w Stanach Zjednoczonych, fatalnie zaopiekowanej przez Reagana.
Ostatnie odcinki
-
„Wichrowe Wzgórza”. Eros, Tanatos i fanfiki z K...
20.02.2026 05:00
-
„Wielki Marty”, czyli polityczny ping-pong z Ra...
06.02.2026 05:00
-
Kiedy pęka wszechświat. Małgorzata Foremniak i ...
23.01.2026 05:00
-
„Stranger Things”: Strachy i tęsknoty
09.01.2026 12:00