Mentionsy
#084 – Oni wszyscy wiedzą lepiej
„Przestańcie myśleć”, „za bardzo chcecie”, „wyjedźcie na wakacje”, „musicie wyluzować” – wszyscy wiedzą lepiej, co wam pomoże podczas starań. Czasami przybiera to postać z pozoru niewinnych żartów, innym razem poważnych rad, ale w każdym przypadku dokarmia to demony w niepłodnej głowie. Co z tym zrobić? Posłuchaj, jak to wyglądało u nas. Plan odcinka Starania – […]
Artykuł #084 – Oni wszyscy wiedzą lepiej pochodzi z serwisu Akademia płodności.
Szukaj w treści odcinka
Śmiejemy się już słychać uśmiech w głosach pewnie, ale bawi mnie Aniusia, bo tutaj już z telefonem siedzi, nagrywa, żeby wam zaupdate'ować pewnie zaraz, za chwilę, szybciutko, że tutaj już nowy podcast się tworzy.
Ale bardzo dobrze, bo to potrzebne są update'y.
Mi nawet tu nie mignęło, już się skupiłam tylko na tym, żeby gadać, a powinnam wam dać cena, żeby będę gadać.
Dzień dobry, witam naszych słuchaczy.
Dzisiaj porozmawiamy sobie, porozmawiamy sobie, a właściwie powiem może temat, który mówi, o czym będziemy rozmawiać.
Temat dzisiejszego podcastu brzmi Oni wszyscy wiedzą lepiej.
Tak i już mi nawet podniosłaś ciśnienie troszeczkę nawet, bo ja już sobie wyobrażam tych wszystkich, którzy wiedzieli lepiej w moim przypadku bardzo.
To właśnie o tych, co wiedzieli lepiej podczas starań będziemy dzisiaj rozmawiać, a takich, co wiedzą lepiej od was samych, bądź wydaje im się, że wiedzą lepiej, no bo nie wierzę, żeby wiedzieli lepiej, jest albo może być, albo są.
I to będą takie rzeczy od tych takich bardziej niewinnych, delikatnych, przytyczków w nos bym powiedziała, bo takie po prostu totalnie nieakceptowalne, które trzeba, ja bym sobie tak życzyła, żeby były kontrowane po prostu natychmiast.
Chodzi o wszystkich tych i teraz też zróbmy może na wstępie takie lekkie wytłumaczenie, bo...
Będą to ludzie, z tych, których będziemy tutaj omawiać.
Tacy, którzy jakby celowo chcą sprawić Ci przykrość, bo sobie stwierdzą, że zrobią po prostu taki świetny żart Twoim kosztem, bo mogą na przykład, bo rzadko odbijasz tę piłeczkę i sobie pozwalasz.
Ale to mogą być też takie osoby, które będąc szczerze zatroskanym tym faktem,
Chcą udzielić ci radę, o którą wcale nie prosiłaś, nie prosiłaś, ale robią to z dobrej woli.
Czyli jakby tutaj trochę wrzucamy do jednego worka tych takich turbo najgorszych i takich, którzy w sumie nie mieli wcale złych intencji, no ale wyszło jak wyszło, nie?
Bo tak może być, że to jakby idea, która przyświecała Daniu tej wspaniałej rady była dobra, ale jakby kurde, nikt o nią nie prosił i to głupie bardzo.
Robię tylko ten wstęp po to, żebyśmy sobie zdawali sprawę, że tam po drugiej stronie nie zawsze stoi ktoś, kto jest turbo złym człowiekiem, chcącym zrobić tylko krzywdę.
Dobrze, że to dodałaś, bo tak może być.
Są ludzie, którzy nie wiedzą co powiedzieć i z troską chcą wspierać nas podczas starań, ale nie do końca mają pojęcia o tym, jakie słowa w tym czasie przyniosłyby nam ukojenie, więc pierwsze co może im przyjść do głowy,
Ja pamiętam taką sytuację, w której właśnie jedna z bliskich mi osób na pytanie, czy staramy się o dziecko, przytoczyła historię swojej znajomej, która właśnie też po wielu latach zaszła w ciążę, luzując sobie ze względów zdrowotnych.
I to było coś naprawdę
Ta kobieta akurat miała wiele złamań, więc ona miała jakiś tam upadek czy wypadek i podczas tej rekonwalescencji właśnie udało jej się po wielu latach zajść w ciążę i dość taki zapadający w pamięć, ale to miało mi
To miało mi wtedy pomóc uwierzyć w to, że ja też kiedyś będę na tym miejscu, aczkolwiek no nie wiem, czy tak do końca...
Na zasadzie te historie, którymi się ktoś dzielił, ok, były w porządku, ale to też nie było tak, że dodawało mi tej energii.
Aczkolwiek było to właśnie tak, jak coś wspominałaś, wypowiedziane przez osobę, która bardzo chciała dobrze dla nas.
Więc myślę, że z jej ust po prostu to było na zasadzie okej, jakby nie biorę tego pod uwagę, zapamiętałam tą historię, ale ona nie dodaje mi skrzydeł.
Aczkolwiek od innych osób, które może nie są tak blisko nas, podejrzewam, że byłoby to w taki dość urażający mnie sposób odebrane.
To w ogóle jakby te wszystkie odpowiedzi myślę możemy wrzucić do jednego wora z tymi ludźmi, którzy radzą nam, żeby przestać myśleć, za dużo myślicie, za bardzo chcecie, wyjedźcie na wakacje, musicie wyluzować.
Ja teraz, jak to mówię, to mam wiele pochory w sobie, do tych tekstów, z perspektywy pewnie też miejsca, w którym się obecnie znajduję, ale ja dokładnie pamiętam, jak słyszałam takie rzeczy, to wiesz co, chciałam odpowiedzieć, psać sobie w dupę to, psać sobie w dupę to, wyluzujcie.
Jakby to była najtrudniejsza rzecz do zrobienia ever.
Bardzo bym chciała wyluzować i nie myśleć, ale każ mi nie myśleć o różowym słoniu i będę robić tylko to.
Jak o czymś najbardziej na świecie marzysz, to jak masz przestać o tym myśleć?
Przestańcie myśleć albo wyjedźcie na wakacje.
Gdzie zaraz będą to kontrować z drugiej strony?
Bo jak na te wakacje jeździsz, a nie masz dzieci, to też potrafią ci wypomnieć, że tylko to masz w głowie, tak?
A może byście sobie dziecko zrobili?
Ja sobie tak myślę.
Co trzeba mieć w głowie?
Jak bardzo, może, nie wiem, tak staram się też zrozumieć te osoby, ale naprawdę, czy aż tak z buciorami wchodzimy w czyjeś życie, oceniając je?
Tak łatwo przychodzi nam ocenianie tego, dlaczego oni to robią, bo mają ochotę, więc sobie jeżdżą.
No, co nas to obchodzi?
Ja jako tutaj, spotykając się z tyloma wiadomościami dziewczyn, które dostawały różne nieprzychylne wiadomości od bliskich bądź dalszych osób podczas starań, nadal nie jestem w stanie wytłumaczyć jakoś racjonalnie kogoś, kto
Kto ocenia i wchodzi tak z buciurami tak łatwo, przede wszystkim po jednym zdjęciu na Facebooku i to jest np.
No nie rozumiem, nie potrafię sobie pojąć, nie potrafię nawet tych ludzi
Nie wiem, zawsze sobie tak tłumaczę, że może dobra, nie rozumiem, nie widziałam, że coś tam.
A takie osoby wierzę, że są w waszym otoczeniu.
Boże, oni są wszędzie, Aniusia.
To jest tak, że widzisz, jakby świat był z Aniuś stworzony, to by nie było takich tekstów pewnie.
Ale to też nie jest tak, że to, wow, tylko w moim życiu był taki wujo Zbysio i ja opowiadam wam jakąś tam anegdotkę, a wy wszyscy zrobicie, o matko, jak fajnie, że w moim nie ma.
Tylko ktoś tego słuchając od razu, jestem pewna, ma po prostu flashbacki ze swojego życia i od razu widzi kogoś z tą pierdzielną takim tekstem, gdzie coś takiego przeczytał albo po prostu, wiesz, koleżanka, która
Potrafi ci po prostu na wspólnym wyjściu, na jakiegoś dinga, do którego się zmuszasz, no bo przecież trzeba żyć, walnąć właśnie takim tekstem.
I masz teraz, masz, wtedy siedzisz tak i myślisz sobie, Boże.
I że to w ogóle jakby nie jest partner do rozmowy, że w tym momencie nawet mogłabyś usiąść, zacząć tłumaczyć, pokazać, z czym to się wiąże, z twojej perspektywy, ile to trwa, jakie to są koszta emocjonalno, finansowo, związkowo, wszelakie.
Ale przecież to nie jest odbiorca tych wiadomości.
Po prostu to jest ten moment, kiedy właśnie chyba warto przemilczeć.
Ja przynajmniej w takich sytuacjach, gdzie widziałam, że tam nie ma neuronów na odbiór moich, wiesz, tego, co we mnie rezonuje.
No rzeczywiście chyba.
Kurwa, tylko podróży nam brak w tym wszystkim, serio.
Ja myślę, że to są też takie osoby, ale to jakby problemy weryfikują też osoby, które są w waszym otoczeniu, bo jeżeli tutaj nie macie przestrzeni na powiedzmy, a był to przyjaciel czy przyjaciółka i ona nie ma miejsca na to, że
Wysłucham twoich problemów i tyle.
W sensie, że to są osoby, które trywializują i tak... Tak, które na wszystkie twoje problemy nie ma miejsca tam po prostu na... Jest to smutne, ale no... Kiedy tak człowiek dochodzi, że kurczę, myślałam, że się przyjaźnimy, a zawiodłam się na tobie.
Poddaję na próbę przyjaźnie i to, jakich masz ludzi wkoło.
I jeżeli masz takich, którzy chcą cię wysłuchać i jakby szanują to, co ty czujesz, tak?
Mimo, że ich perspektywa jest turbo inna na przykład, nie?
Niesamowite szczęście, że takie osoby są, ale wierzę, że możemy się zderzyć z tym, że niestety takich ludzi nie będzie.
I to jest bardzo przykre.
I życzę wam jak najwięcej osób takich, którzy was zrozumieją i którzy jednak nie będą rzucali takimi głupimi tekstami.
A nawet może jak rzucą takimi tekstami, to w momencie jakby przyjdzie jakaś refleksja.
Bo to jest tak, że też dojrzewamy, zmieniamy się, spotykamy się z tymi przyjaciółmi na różnych etapach życia.
No moi przyjaciele nie rozumieli totalnie, o co mi w ogóle chodzi, bo byli zajęci imprezowaniem.
I to było jakby w efekcie.
Dlaczego się nie bawisz?
No dobrze, ale dalej są przyjaciółmi, bo poszli jednak po jakąś autorefleksję i stwierdzili, że kurczę, mogliśmy wtedy tej Ani nie rozumieć, tak?
Tak, ale szukajcie sobie takich, którzy są dla was komfortowi, wspierający, a nawet jeśli bywają niewspierający, to potrafią po przemyśleniu przyznać się do błędu i powiedzieć, tak jak wszyscy popełniamy błędy, wy też potraficie ludziom sprawić przykrość, ale potem przychodzi jakieś takie... Kurde, ale dowaliłam wtedy, chyba to jednak nie było mądre, muszę je powiedzieć, że...
W sumie to w ogóle tego nie przemyślałam i myślę, że mogło ją to zranić, więc warto, żeby to usłyszała i super, nie?
I nie wiedziały, jak wybrnąć teraz.
I nie wiedziały, jak wybrnąć i pytały się, Jezu, co ja mogę zrobić?
Dziewczyny, co się robi w takich sytuacjach?
Kurde, ja nie chciałam jej zranić, ale dorąbałam, no nie przyszło mi to przez myśl.
I ja widziałam to, że coś jest nie tak, no bo ta moja przyjaciółka zamilkła, ale ja nie wiem.
Znajomi, którzy wiedzą lepiej jak to się robi i rzucają tekstami, którzy dotyczą strefy seksu, która jest tak bardzo narażona podczas tych starań na takie
No na atak niepłodności, bo tak naprawdę co z tego seksu zostaje podczas starań?
To jest też dobry pomysł na to, żeby nazwać seks podczas starań.
Ale też nie byłam gotowa na to, żeby nagrywać go wcześniej.
Jakby musiało minąć sporo czasu, żebym odpożyła się w tym temacie.
To było tak bardzo dla mnie przerażająca intymność z moim mężem.
Jejku, to było okropne, no.
Mój mąż też nic nie powiedział, bo nawet...
Ale to też tak jest, że najlepsze riposty przychodzą po czasie i myślisz sobie, boże, przecież mogłaś powiedzieć tyle, ale to cię tak uderza, że to jest też normalne, słuchajcie, że nie wyrzucajcie sobie, że nie mieliście jakiejś przygotowanej, świeżej riposty, bo to najczęściej jest tak właśnie, że ten żal, że się jednak nie skontrowało jakoś tej wypowiedzi przychodzi później i tych odpowiedzi później też przychodzi pewnie z dziesięć, a w tym momencie, kiedy zostajecie jako buchem w łeb, to po prostu stoicie i...
Ten świat gdzieś się toczy obok, ale nie wiecie co.
To bym właśnie powiedziała też w kontekście takich sytuacji, w których znajdujemy się nie jako główni bohaterowie na zasadzie, no bo wiesz, ten sąsiad życzy tobie i mężowi, że on ci pożyczy warsztaciku he he i dotyczy was, ale może się zdarzyć też tak, o czym dajecie cyna, że na przykład znajdujecie się na imprezie i jest mowa o jakiejś parze, która właśnie się mierzy z niepłodnością.
I to jest trywializowane i są żarty z tego partnera na przykład, że on strzela ślepakami i wy siedzicie na tej imprezie i wiecie dokładnie, że macie ten problem, też nie możecie mieć dzieci, dotyczy was niepłodność i ktoś obok sobie postanawia z tego zażartować właśnie w taki sposób, czyli teoretycznie nie dotyczy was to, ale on właśnie w was uderza.
To ona długo wybijają bardzo z życia i oni wiedzą lepiej.
Ktoś strzela ze ślepakami, ty pożyczysz w warsztaciku, nie wiedzą jak się to robi.
Ja bym szybko ten temat załatwił.
Komentowanie życia innych ludzi, to już tak w sumie trochę do tego nawiązałyśmy, ale mamy do tego tendencję, mam też tak trochę w sumie wrażenie, bez względu na wiek, no bo są niektóre teksty, które bardziej padają od strony starszych cioć czy babć, a są teksty, które padają właśnie
Nie do końca okej znajomych, natomiast komentowanie życia, to tak bym powiedziała, że można przypisać każdemu, PESEL-owi.
I to w przeróżny sposób, na zasadzie to właśnie podróżowanie na przykład, o którym wspomniałyśmy, że to...
Albo kupowanie, nie wiem, kolejnego pieska sobie kupcie jeszcze, tak?
Albo że kupili kolejnego pieska, a na dzieci to nie ma czasu.
Albo jeszcze więcej w pracy, tak?
Dokładnie, tylko awanse i awanse i awanse, a potem jak już te awanse porobisz, to nie będzie miejsca na dziecko.
I to jest tak bolesne, bo wiesz, że to nie jest prawda.
I to jest tak bolesne, te teksty.
Bo one są nieprawdziwe, to jest w ogóle...
Coś bardzo.
Dla mnie to były jak sztylet.
Ja bym oddała wszystko.
Rozumiesz, żeby... Nie wiem.
Ale jeżdżę na te wakacje, bo... Bo jeżdżę, no.
No i skończmy przepisywać swoje widzenie, postrzeganie pewnej sytuacji, tylko swojej wizji, bo to, że ja robię karierę w pracy, wcale może nie wynikać z tego, że to jest dla mnie najistotniejszy w tym momencie element mojego życia, tylko że po prostu wygodnie mi w to uciec, tak?
Albo po prostu jakby jestem w stanie to pogodzić, no i...
I to ogarniam, ale to nie jest też tak, że w tym samym czasie rezygnuję z tego, żeby być mamą, tylko na przykład od trzech lat robię wszystko, żeby nią być, a przy okazji po prostu jestem super pracownikiem.
I to mi nie przeszkadza, jakby zaniedbać też tego pola, no o co mam siedzieć i...
Boże, no to jest straszne.
Po prostu wchodzenie z buciorami w czyjeś życie jest straszne i stawianie się w perspektywie tego po prostu, wiesz, oka, które wije najlepiej i oni na pewno jeżdżą na tę podróż albo kupują kolejnego pieska, bo takie mają widzimisię i nie chcą mieć tego dziecka.
I takie to fiubździu w tej głowie, a nie, że na przykład, nie wiem, jakaś taka, wiesz, ja bym chciała, żeby te umysły na przykład przez sekundę przeszła taka refleksja na zasadzie właśnie poroniłam trzeci raz.
Jadę na wakacje, żeby się pozbierać, żeby w ogóle złapać oddech, żeby jeszcze żyć dalej, mieć siłę, żeby żyć.
Dokładnie, żeby uciec.
Komentowanie życia innych to są zdecydowanie teksty, które należą do tej grupy osób, które możemy nazwać, że oni wszyscy wiedzą lepiej.
Z takiego założenia, że... no to już raczej starsze pokolenia, ale też bardzo często to się zdarza, że jakby... ja wiem dlaczego tak jest, bo ty żyjesz tak, a nie inaczej typu.
Że jakby nie dziw się, że nie masz dzieci, skoro żyjesz bez ślubu.
Albo no nie poszedłeś na pielgrzymkę, to coś tam, nie?
Albo masz tatuaż.
Wpędzanie w poczucie winy, podczas starania sobie.
Ja sama się wpędzałam w poczucie winy, że to jest jakby o pokutę robię.
Może byś żyła inaczej.
Może zrobiłaś coś takiego, co nie wiem.
Wyrzuty sumienia już po tym, no ale jejku, no nie wiem, nie wiem co to by mogło być, tak każdy według swojego sumienia.
I to jest właśnie to, za to właśnie masz teraz karę i teraz będziesz cierpieć.
To jest w ogóle wyobrażenie sobie...
Wiecie, to są sytuacje, które są w naszych głowach i my sobie wyolbrzymiamy to wszystko jakoś, rozsłumaczając, że to jest na pewno dlatego, prawda?
I tam opowiadamy wam o naszej perspektywie, o rzeczach, które wydawało nam się, że kiedyś zrobiłyśmy w naszych życiach i właśnie dlatego teraz nie możemy mieć dzieci, bo postąpiłyśmy kiedyś.
Warto sobie na to zerknąć, bo ja myślę, że właśnie mamy po prostu dużą tendencję do tego, żeby tak myśleć, iść tym torem.
Natomiast kiedy robią to inni, narzucając nam jakby swoje
Style życia, swoje wartości, swoją religię i zasady, które nią rządzą, gdzie jakby każdy odpowiada za swoje życie, jest po prostu totalnie nie okej.
A to też tak jest, że wiesz, może być tak, że ciocia to rzuci, ty sobie najpierw pomyślisz, może to ona pieprzy i jednak wrócisz do domu i za trzy dni sobie pomyślisz, Jezu, poczekaj, ale Boże, może ona ma rację, Jezu, może...
Może naprawdę i po prostu ten demon w głowie jest podgrzewany, rozumiesz, on tam rośnie, rośnie, rośnie, tego karmisz, on już jest tłusty coraz bardziej, już tam wyżarł ci tą głowę i tylko o tym myślisz i się fiksujesz na tym, więc to mogą być takie z pozoru niewinne rzeczy, które najpierw od razu twój mózg zaneguje i sobie pomyślisz, dobra, matko, jaki bullshit, nie?
Nie, płodność lubi karmić takie demony.
Takie właśnie ziarenka, które jeszcze, ona tam podlewa te ziarenka, które jeszcze bardziej będą tłamsić to życie nasze, tę głowę.
Ale wierzę, że dziewczyny są takie, które i zresztą staracze, którzy mogą mieć te demony gdzieś już rozbuchane w tym momencie.
Bo ktoś zasiał takie ziarenko.
Warto dlatego sobie robić taki wgląd w to wszystko, czym funkcjonujemy i co jest dla nas najbardziej okej.
Otwierając się oczywiście na inne strefy, no bo ktoś może chcieć podpowiedzieć coś dobrego.
W tym momencie tutaj jest po prostu jak na maśle, takim poślizgu maślanym powinna wjechać terapia i wspomnienie o niej, że żeby odsiewać takie informacje, żeby znaleźć sobie człowieka, który będzie kontenerował w sobie te wszystkie złe rzeczy, które się kłębią w naszych głowach, warto naprawdę pójść na terapię i spróbować to wszystko uporządkować i nie dać się po prostu zjadać temu, bo tendencja podczas niepłodności do tego, żeby
Żeby te tłuste stwory w naszych głowach robiły się jeszcze bardziej opasłe i otyłe.
Będzie nam się lepiej żyło.
No bardzo, w trakcie niepłodności to tam niewiele trzeba, no.
Wydaje mi się, że dobrnąłyśmy do końca.
Tak, ja bym jeszcze chciała dodać jedną rzecz, która ostatnio mnie uderzyła.
Na pogrzebie dziadka mojego.
Nie będę w ogóle podawać kto, bo myślę, że ta osoba może nas słuchać.
W każdym razie chodzi mi o takie ocenianie życia innych nie bezpośrednio do adresatów.
Czyli chciałabym wypowiedzieć się na temat twojego życia, Aniu.
Ale trochę nie mam jaj albo śmiałości, żeby powiedzieć ci to prosto w twarz, więc po prostu obgadam cię przy kimś.
I to może być w kontekście takim na zasadzie obgadanie, na zasadzie po prostu chcę obgadać i tyle.
Kupmy sobie cappuccino, usiądźmy i po prostu obróbmy komuś tyłek, komentując czyjeś wybory życiowe i życie.
A to może być też ubrane w taką...
Czyli koleżanka A mówi koleżance B, że no widzisz no te dzieci moje to tak no żyją, no podróżują, no już właśnie trzeciego pieska mają, no fajna praca, no ale widzisz no nie jestem ciągle babcią.
Jakby oni ze swojej złej woli nie chcą mnie uczynić tą babcią.
Bez względu na to, z czego to wynika.
A ja na przykład wiem, bo odzywali się do mnie i wiem, że nie mogą.
By the way, może właśnie z takiego powodu, że tam nie znajdują odbiorców.
Więc ja też nie czuję się upoważniona do tego, żeby odsłaniać te karty przed nimi.
Widzę, że jakby, rozumiesz, to jest patowa sytuacja totalnie.
I od razu sobie też wyobrażam, że to nie jest takie na zasadzie, wiesz, spotykają się dwie, nie wiem, nasze mamy i rozmawiają o naszych życiach na zasadzie...
Wiedząc, że naprawdę u nas jest słabo, znając tą historię i współczując nam, czując się, rozumiesz, współodczuwając z nami, chcąc po prostu coś zrobić na zasadzie, żeby sobie też dać wsparcie, no bo może również marzą bardzo o tym, żeby być babciami, tylko raczej tak na zasadzie, żeby
Wytłumaczyć zachowanie swojej córki, która jeszcze nie ma dzieci tym, że no widzisz ja bym bardzo chciała, no ale to po prostu te moje dzieci tak jakieś inne wybory podejmują niż ja w życiu.
I tak nie mają jeszcze tych dzieci, więc tu bym jeszcze wrzuciła te osoby, które wydaje im się, że oni wiedzą lepiej, a tak naprawdę nie mają pojęcia, bo właśnie z jakichś powodów ich własne dzieci nie postanawiają ich w to wtajemniczyć.
Więc to chyba ja bym tym przykładem zakończyła, że tak może być, że rozumiesz, że możesz też jakby ingerować w życie innych ludzi gdzieś zupełnie pobocznie.
W tym momencie ktoś może siedzieć, obgadywać kogoś, czy nawet rozmawiać na ten temat w sposób taki...
Wierzę, że takie osoby chodzą po tym świecie.
Mam nadzieję, że jak najmniej ich będziecie mieli w życiu.
I jeśli się czujecie na siłach, to pamiętajcie, że to jest naprawdę okej, żeby to kontrować.
Tylko pod warunkiem, że jakby czujecie się z tym okej, no bo jeśli to jest ponad wasze siły, no to czasami wykrzesanie z siebie tego uśmiechu numer trzy będzie kosztowało was o wiele mniej emocji, mimo że przypłacicie to gromem łez, niż jednak staranie się wchodzić w dyskusję z takim wujkiem Zbyszkiem czy kimś, kto po drugiej stronie strzela tym sztyletem prosto w serce, niż uśmieszek, no.
I tyle, więc róbcie to po prostu w zgodzie ze sobą.
Tak, a takie osoby, które na przykład myślę sobie o tym, że jesteście, nie wiem, świadkami takiej sytuacji na przykład i wiedzie, że może ona dotyczyć kogoś innego, to też warto napomknąć, że to nie zawsze jest takie proste na przykład, tak?
Albo nie zawsze twoja perspektywa może się pokrywać z rzeczywistością, żeby...
Tak, coś takiego na zasadzie, no wiesz, wyobrażam sobie, no nie wiem, grupa czatowa na Whatsappie w moim telefonie, gdzie jest mnóstwo ludzi.
No i jedna z par, ta anegdotka na koniec, chwali się tym, że będą powitywać, nie wiem, jest takie słowo, powitywać Sun w najbliższym czasie na świecie kolejne swoje dzieciątko.
No i wśród tych wielu osób na tej konwersacji jest też para, która od lat
No i ja wyobrażam to sobie tak, że inne pary po prostu składają gratulacje tym rodzicom, życząc im przeżycia tego czasu w zdrowiu i żeby to maleństwo się urodziło zdrowe i cieszą się z tym.
Albo do roboty.
Tam chyba był tekst do roboty.
I to się dzieje na forum osób kilkudziesięciu.
No właśnie, ja wtedy... Ja nie czułam się upoważniona, żeby zająć stanowisko, mimo że znałam to z drugiej strony, bo wiedziałam, że ci ludzie się starali.
Że jak masz jakby możliwość, żeby to powiedzieć, no to tam... Pamiętam, że to skontrowaliśmy jakoś tak z Dudkiem, bardzo delikatnie na zasadzie, że pamiętajcie o tym, że to...
Nie zawsze jest just like that, no ale tamci główni, którzy byli wezwani do odpowiedzi się nie odezwali i to w sumie chyba tak sobie myślę, że dobrze może ten wujaszek jednak poszedł po rozum do głowy, że to mogło być, wiecie, z pozoru niewinne sytuacje.
No niewinne, ale jeżeli się starasz, to tekst do roboty to jest słabe.
A nawet jak się nie starasz, ziomeczku, nawet jak się nie starasz, to czy naprawdę jak wujcio ci napisze, weźcie się do roboty, to kurde...
Wujek, kurde, tego mi trzeba było przez te wszystkie lata, dlaczego ty mi tego wcześniej nie napisałeś?
Bo ja tego potrzebowałam, tego twojego do boju, do roboty, no.
Dobry support, Wujas, dziękujemy.
Troszkę przy późno, wujku, no tyle lat, bez dziecka, dlaczego nie powiedziałeś wcześniej?
Pukam się w łeb, nie wiem, czy to słychać, ale po prostu... Masakra!
W łeb to się Wujas powinien puknąć.
Oby Wujas miał autorefleksję albo ktoś mu potem powiedział, że...
Bo jak ale dowaliłeś, matko.
Wy dodaliście coś, jakby wiesz, jakąś myśl, która, miejmy nadzieję, że właśnie pociągnęła dalej za kulisami grupy.
Wujas usłyszał, kurde, wujas, lekko przesadziłeś, no ale to by miał być głupi żart tylko.
No ale tak się nie robi.
Tak, albo wujas jeszcze powie na zasadzie, gówniaro, ty tego teraz nie rozumiesz, bo ty jesteś za młoda, żeby to zrozumieć i podziękujesz mi za 30 lat, bo przez to moje do roboty, to oni się teraz wezmą do roboty i kiedyś będą mieli synka albo córeczkę, a jak ja bym tego nie napisał, to by oni kiedyś płakali.
Więc ty się zamknij, gówniaro, bo ty nie wiesz o życiu nic.
Jeszcze oby wujek miał autorefleksję, Aniusia, bo tam może być małpa, która talerzami, rozumiesz, u siebie bije i tyle.
Ale może też będzie łatwiej dźwignąć naszym słuchaczom, wiedząc, że nie będzie autorefleksji tam, bo niektórych ludzi po prostu nie zmienimy i oni tacy są i będą właśnie...
Tylko warto szukać, może podczas terapii, jeżeli ci ludzie muszą być w naszych życiach, bo nie wiem, bo to jest rodzina, z którą spotykamy się na imieninach, wigiliach i coś tam.
I nasi teściowie czy ktoś tam, no nie wyobrażają sobie tych spotkań bez nich.
Oni będą.
I może właśnie taka terapia sprawi, że ty będziesz mogła odbić tą piłeczkę i ten...
Więc dajcie cenę, ja też jestem ciekawa, czy któraś z tych opisanych sytuacji to jest sytuacja, która niestety miała miejsce w waszych życiach, albo czy wysłuchując takich wiadomości jesteście w stanie przygotować się na przykład na to, że jeśli kiedyś coś takiego was spotka, to właśnie nie staniecie jak obuchem w łeb, tylko gdzieś tam będzie się jakiś zalążek odpowiedzi czekał?
Albo czy to właśnie nie jest moment, w którym pomyśleliście sobie, że warto pójść sprawdzić na przykład na terapię, czy jakiś tam stwór nie siedzi i jest po prostu już tak dokarmiony, że tylko leży i beka, a można mu odciąć ten pokarm skutecznie i go trochę odchudzić, żeby nie zajmował aż tak dużo miejsca w tej głowie.
Dziękujemy bardzo za wysłuchanie.
Ostatnie odcinki
-
#100 Adopcja – droga do rodzicielstwa oczami Pa...
24.09.2025 09:19
-
#099 – Jak powiedzieć o ciąży
10.07.2025 10:58
-
#098 – Na co wydawałyśmy hajs podczas starań
26.03.2025 10:45
-
#097 – W POCZEKALNI. Historia 38 letniej Starac...
11.03.2025 10:49
-
#096 Zazdrość, a może jednak nie?
25.02.2025 08:32
-
#095 Gdzie masz swoją granicę?
14.02.2025 10:50
-
#094 – Dieta na 100 czy na 80%?
29.01.2025 16:27
-
#093 – Dzień, w którym pokazuje się jedna kresk...
21.08.2024 06:09
-
#092 – Jedna rada, jaką dałabyś sobie na począt...
30.07.2024 10:27
-
#091 – Macierzyństwo po staraniach – jak może w...
17.07.2024 11:00