Mentionsy

8:10
8:10
21.09.2025 04:00

Jak się jeździ rowerem po polskich miastach

W ramach akcji "Wyborczej" Supermiasta i Superregiony Przemysław Jedlecki rozmawia z Tomaszem Toszą, zastępcą dyrektora Biura Zarządzania Ruchem Drogowym w Warszawie, o tym, dlaczego warto inwestować w infrastrukturę rowerową i jak rower miejski może odmienić transport publiczny. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 83 wyników dla "PR"

Podcast powstał w ramach projektu wyborczej Supermiasta i Superregiony.

Dzień dobry, Przemysław Jedlecki, Gazeta Wyborcza.

Moim gościem jest Tomasz Tosza, zastępca dyrektora Biura Zarządzania Ruchem Drogowym w Warszawie, ale wcześniej pracownik Urzędu Miasta w Jaworznie, gdzie m.in.

No ale potem było jeszcze kilka rowerów, była czeska faworytka, którą planowałem objechać dookoła Polski, ale po kilkuset kilometrach musiałem zaprzestać tej podróży, ze względu na to, że zaczęły mi się od strony wielotrybu zrywać szprychy i nie było w tamtych okolicznościach żadnych warunków, żeby...

żeby to naprawić.

Miałem kiedyś zrobiony własnoręcznie rower poziomy, ale taki naprawdę dobry rower, który kupiłem, który notabene istnieje do dzisiaj, tylko używany jest przez mojego chrześniaka.

To jest po prostu wolność.

robić prawo jazdy.

Ja bym proponował Platformie przede wszystkim, żeby sobie zmieniła firmę PR-ową na taką, która coś rozumie, ale jeżeli to robią sami, to żeby niech wezmą pod uwagę, że ten przepis, jeśli wejdzie w życie, będzie oznaczał 50 śmierci 17-latków.

Jeszcze jesteśmy przed takim momentem przełomowym, kiedy rowerzystów na drogach jest na tyle dużo, że kierowcy nie traktują ich jako intruzów, tylko jako normalnych użytkowników dróg.

Natomiast są już państwa takie, gdzie rower jest naturalnym sposobem na komunikację, na przemieszczanie się.

A to jest sprawa dość oczywista.

I kiedy naprawdę trzeba z podróży samochodowych, to wtedy wszyscy są szczęśliwi.

Są politycy, którzy okłamują kierowców, że są w stanie swoimi decyzjami przechylić im nieba i sprawić, że miasto staje się dla kierowców fantastyczne i oni będą szczęśliwi.

Ileż razy opisywałem albo widziałem przed jakimiś wyborami, jak przyjeżdżał polityk i to szarża, ranga nie miała znaczenia.

To mógł być sołtys, wójt, burmistrz, prezydent, a nawet premier, ba, nawet prezydent.

Tysiąc razy widziałem, jak przecinają wstęgę na drodze dla samochodów.

Natomiast kłamstwo, że jakimiś inwestycjami jesteśmy w stanie poprawić los ludzi, którzy chcą podróżować samochodami, a trzeba pamiętać, że samochód to jest naprawdę fajny wynalazek.

Dobrze, ale skoro mówisz, że nie jeździmy rowerami po miastach, ponieważ nie ma dobrej infrastruktury, więc się boimy, to przecież politycy powinni odpowiadać na potrzeby ludzi i jeżeli ktoś widzi, że czegoś się boi, to powinien mu tą drogę zbudować.

W czym w takim razie problem?

W całkowitym niezrozumieniu sytuacji i tego, że burmistrzowie większości miast prowadzą, że się tak wyrażę, mocno samochodowy tryb życia.

Kiedyś uknąłem taki bon mocik, że tak naprawdę o tym, jak będzie wyglądało miasto, powinniśmy wiedzieć z miejsca zamieszkania burmistrza.

Jeżeli burmistrz mieszka w śródmieściu, w centrum, w jakiejś kamienicy, to to miasto staje się przyjazne do życia, przyjazne do spacerowania.

Jeżeli natomiast burmistrz zrealizował swój życiowy plan domku na przedmieściach otoczonego zielenią, to będzie inwestował głównie w drogi wylotowe, w wielkie parkingi, w centra handlowe przy obwodnicach, ponieważ on prowadzi życie

Sprawdźmy, czy to rzeczywiście jest prawda ta twoja hipoteza.

Znam jednego prezydenta, który prawdopodobnie mieszka w centrum miasta albo bardzo blisko, bo wiem, że do roboty chodził pieszo.

On się nawet przeprowadził z osiedla, które znajdowało się na rogatkach miasta, bliżej centrum.

Ponieważ to jest miasto, które miało gigantyczne problemy komunikacyjne.

Wy przez środek rynku mieliście drogę krajową z Katowic do Krakowa.

Natomiast jeżeli byśmy pojechali o dowolnej porze do Jaworzna, to tych ludzi w układzie drogowym jest naprawdę bardzo dużo.

Właśnie środkiem transportu, czyli codzienne używanie roweru, a nie takie, jakie bywa promowane, czyli mam weekend, wsiadam, robię 150 kilometrów, chwalę się na Strawie czy na innej aplikacji i na Facebookach swoim znajomym i zbieram lajki.

Natomiast w warunkach całego świata jest takie wyobrażenie, że jak stworzymy taką dużą sieć dróg dla rowerów, które będą mogły w weekendy służyć do celów rekreacyjnych, to ludzie będą takimi drogami dojeżdżać do pracy.

Problemem jest to, że taka rzeczywiście komfortowa podróż rowerem nie powinna odbywać się na dystansie większym niż 3-4 kilometry.

W sposób bezpieczny ludzie naprawdę będą z tego korzystali.

W moim biurze pracuje prawie 60 osób, do pracy przyjeżdża w tej chwili samochodem tylko jedna.

Notabene na Chałubińskiego 8, jak jest taki piękny dzień jak dzisiaj, to ciężko znaleźć miejsce do przypięcia roweru.

Przypomnijmy, bo być może część naszych słuchaczy nie wie.

Jak w Warszawie są ogłoszenia o sprzedaży mieszkania, że mieszkanie przy metrze sprzedam, to w Jaworznie, jak się pojawiła welostrada, mieszkanie przy welostradzie sprzedam.

Ciekawe o ile zdrożało, bo przy metrze to mniej więcej możemy policzyć, że jakieś...

Wydaje się, że w dużych miastach problemem nie są pieniądze.

Co twoim zdaniem najbardziej przeszkadza

Pomijając to, gdzie mieszka wójt, burmistrz, prezydent, to już sobie ustaliliśmy.

Myślę, że największym problemem jest mimo wszystko decyzyjność ludzi na tym najwyższym szczeblu.

Oni nie myślą, że ludzie używają miasta przez 12 miesięcy w roku.

Pada deszcz, to po prostu inaczej się ubiorą.

Tam wieje po prostu w przerażający sposób.

Zawsze mogą, przepraszam, powiedzieć, że zbudują jeszcze jeden pas.

Udaje, tylko efekty są dokładnie w przeciwną stronę.

To po prostu nie działa.

Zawsze tam, gdzie starano, politycy starali się przychylić nieba kierowcom, to wszyscy byli niezadowoleni.

Żeby im nikt nie przeszkadzał i żeby mogli jeździć szybko.

Oglądając reklamy samochodów, tam zawsze samochód pędzi przez miasto i jest samotny ten pojazd.

Wyjeżdża dowolnej marki samochód w miasto, jedzie przez nie, może to jest nawet elektryczny samochód, albo może nawet pół autonomiczny.

A ty, przepraszam Tomasz, marudzisz, że potem jest ich za dużo.

Tylko to jest problem geometryczny.

Wieżowce, drogi na estakadach, rozdzielony ruch pieszych i hektary domków na przedmieściach, gdzie ludzie spełniają swój amerykański sen.

Samochód w ruchu potrzebuje jakieś 75 metrów kwadratowych powierzchni, żeby poruszać się do przodu.

Natomiast doświadczenie takich krajów jak Wietnam, gdzie oni też jeżdżą na rowerach tylko spalinowych, czyli na skuterach, to jest w ogóle fenomenalny wynalazek, bo pojazdem, który zabiera tyle przestrzeni co rower, potrafią się czteroosobowe rodziny poruszać.

No i jeszcze do czegoś się trzeba przypiąć.

I jak przemnożymy powierzchnię dostępne ulic, to okazuje się, że nie jesteśmy w stanie zapewnić podróży samochodem każdemu, który by chciał.

Od dawna praktycznie codziennie jeżdżę do pracy rowerem.

15 z pracy do domu, czasem 20.

Z uporem maniaka mierzę sobie czas przejazdu.

a bardzo często wielu Polaków spędza naprawdę bardzo dużo czasu wykonując swoją obligatoryjną podróż, to to jest czynnik, który jest depresyjny, który sprawia, że człowiek jest nieszczęśliwy i ma poczucie marnowania czasu.

Ja do pracy docieram albo na piechotę, albo rowerem, albo transportem publicznym.

Przeprowadzając się do Warszawy, po prostu chciałem mieszkać blisko pracy.

A co zyskujesz nie jeżdżąc do pracy samochodem?

Bo zaręczam cię, znam wiele osób, które mają do pracy pewnie bliżej niż ty, ale wsiadają w swój samochód albo nawet są dyrektorami tak jak ty i ktoś po nich przyjeżdża, jest miło i fajnie.

To jest zdecydowanie łatwiejsze, nie muszę szukać miejsca do parkowania, po prostu wchodzę do sklepu i kupuję.

I takie ciekawe badanie kiedyś zostało zrobione, że istnieje ścisła korelacja między tym, ile ludzi wydają na przyjemności, a tym, jak działa dobrze transport publiczny w danym mieście.

Okazuje się, że w Filadelfii ludzie najwięcej w Stanach Zjednoczonych wydają pieniądze na przyjemności, bo nie muszą wydawać na utrzymanie samochodu.

Mogą po prostu z filadelfijskich tramwajów korzystać.

Ale czy myślisz, że przyjdzie u nas taki moment przełamania, jakiegoś przewartościowania, że wszyscy powiedzą basta, dość, koniec z samochodozą, teraz roweroza.

Największym problemem, jaki w tej chwili Polska czeka, to jest demografia.

I te ośrodki, które będą bardzo, ale to bardzo powiązane, przywiązane do samochodów, w nich będzie coraz niższe jakieś życia.

Widać, że tak naprawdę w Polsce kilka tak naprawdę obszarów metropolitalnych zasysa młodych, zdolnych, starszych i doświadczonych też, bo srebrna gospodarka ma się dobrze i coraz lepiej.

pracuje w jednym z dużych polskich miast, mówi, że tam, gdy wychodzi na ulicę, to widzi mnóstwo ludzi na hulajnogach, na rowerach, w autobusach, w tramwaju, a gdy wraca do swojego małego miasteczka, to widzi samych 70-80 latków.

Więc ten proces, o którym ty mówisz, już się dzieje, tylko być może jeszcze przyspieszy.

Może parę osób by się przysiadło.

To wtedy bardzo spadła sprzedaż paliwa.

Ale wiesz, rewolucje czasami zwykle zjadają własne dzieci, więc może w tym wypadku lepsza będzie ewolucja, edukacja i trochę praca u podstaw przekonywać, przekonywać, przekonywać.

Ewolucja jest zawsze najlepszym rozwiązaniem, ponieważ ewolucyjnie można przemycić to, co dla ludzi jest dobre,

Podcast powstał w ramach projektu wyborczej Supermiasta i Superregiony.