Mentionsy

7 metrów pod ziemią
7 metrów pod ziemią
24.10.2025 14:00

Posłaniec śmierci. „Jeden z mężczyzn wyrwał do mnie z pięściami” | Jan Gołębiowski

Gościem odcinka jest Jan Gołębiowski.


Najnowsza książka Jana Gołębiowskiego „Kryminalne portrety. Notatki psychologa policyjnego”: https://www.empik.com/kryminalne-portrety-notatki-psychologa-policyjnego-golebiowski-jan,p1631170298,ksiazka-p?fromSearchQuery=kryminalne+portrety.+notatki+psychologa+policyjnego


---

„7 metrów pod ziemią” to internetowe wywiady o tematyce społecznej. Rozmawiam z ciekawymi ludźmi - konkretnie i bez zbędnych dygresji. Mój cel? Wydobyć z rozmówców prawdę, na którą nie zdobyliby się w telewizyjnym studiu. Rafał Gębura.


Oprawa muzyczna: Dawid „Shimz” Schiemann

Oprawa graficzna: Andrzej Wąsik

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 25 wyników dla "CH"

Bardzo dobrze, przyjemnie jest tutaj u Ciebie w studiu, 7 metrów pod ziemią, przyjemnie chłodno i ta krata za nami wcale nie wywołuje u mnie niepokoju, wręcz przeciwnie, czuję się trochę jak w różnych miejscach, które często odwiedzam.

Chyba tak.

Może takie pytanie, które ja często zadawałem też niektórym ludziom jako psycholog.

Wracamy do swoich.

Janku, byłeś psychologiem policyjnym.

Twoja nowa książka, którego kładka wygląda w ten sposób chętnie...

zalinkuję pod wywiadem, jest zapisem tamtych czasów, ma też taki format takiego zawodowego dziennika, fajnie się to czyta.

Rzeczywiście opisuję tam różne rzeczy, bo psychologowie policyjni mają bardzo wiele różnych obowiązków.

Ale właśnie chciałem pokazać inne aspekty pracy psychologa policyjnego, chociażby te badania kandydatów do służby i też tak zwaną tą interwencję kryzysową, którą się zajmowałem.

Naszym głównym klientem był policjant, również pracownik cywilny policji i też ich rodziny.

Opieką otaczaliśmy również rodziny zarówno funkcjonariuszy jak i pracowników cywilnych.

W bardzo też różnych okolicznościach, bo może część osób się kojarzy, że to zawsze będzie jakaś strzelanina, coś takiego bardzo filmowego.

Wzywali, chcieli jechać jak najszybciej, wpadali w poślizg, ale często właśnie były to jakieś pościgi.

Do dzisiaj pamiętam śmierć w sumie też mojego znajomego, który młody chłopak stosunkowo tam powiedzmy koło trzydziestki, po trzydziestce wtedy był i zawał serca dostał w pracy.

jak to mówiliśmy, ludność cywilną, czyli w moim przypadku mieszkańców Warszawy i powiatów przyległych, tutaj jeśli chodzi o tzw.

No i właśnie też wspierając policjantów w ich czynnościach, musieliśmy przekazać komuś tą tragiczną informację, że właśnie jego bliski zginął, nie żyje i udzielić pierwszego takiego wsparcia, którym nazwaliśmy pogotowie ratunkowe psychologiczne.

W jakich sytuacjach decydowano się skorzystać z Twojej pomocy?

Do jakich przypadków Ty jechałeś?

Oczywiście te policyjne, a jeśli chodzi o ludność cywilną, to kiedy Ciebie posyłano?

Tak powiedziałeś o policjantach, to było jakby wiadomo w naszych najbliższych obowiązkach, no bo to byli nasi główni klienci, policjanci, ich rodziny i pracownicy cywilni.

Jeśli chodzi o tak zwaną ludność cywilną, czyli osoby spoza policji, najczęściej decydował o tym osoba, która, nazwijmy go teraz roboczo dowódcą, który prowadził jakieś tam czynności.

Myślę też, że duża część osób chciała to na kogoś zrzucić, bo jest to bardzo nieprzyjemne doświadczenie, trudne, jest to wyzwanie.

też tą osobą się opiekuje, więc to trochę tak jak ratownik medyczny, który jedzie do kogoś, kto złamał sobie nogę, leży z otwartym złamaniem i sika mu krew i trzeba mu tą nogę złożyć, zabezpieczyć, przewieźć go do szpitala.

To działa zupełnie odwrotnie i tego ludzie też nie chcą słyszeć.

Chociaż nieraz w takim też stresie, kiedy my musimy coś takiego przekazać, pewnie część tutaj też z twoich widzów miała jakieś takie doświadczenia w życiu prywatnym, że Milku musisz na przykład złożyć kondolencje.