Espresso US - USA chcą odbierać Chinom porty - Eugeniusz Romer, Marek Stefan
Stany Zjednoczone podejmują szeroko zakrojone działania, mające na celu osłabienie chińskiej sieci portów morskich i przejęcie części strategicznych terminali. O sprawie informuje Agencja Reutera powołując się na trzy anonimowe źródła. Według nich Waszyngton obawia się, że Pekin może mieć przewagę w tym zakresie w przypadku konfliktu. Jednym z działań, które rozważa Biały Dom, jest doprowadzenie do wykupienia chińskich udziałów w portach i terminalach przez amerykański kapitał. Źródła Reutersa wymieniły w firmę inwestycyjną BlackRock, o której wiadomo, że planuje nabyć aktywa portowe w 23 krajach, w tym porty obsługujące Kanał Panamski, od spółki CK Hutchinson, mającej siedzibę w Hong Kongu. Wśród kluczowych lokalizacji źródła wymieniają port Pireus w Grecji, który jest ważnym łącznikiem pomiędzy Europą, Azją i Afryką. Chińska firma COSCO ma w nim 67 proc. udziałów. W styczniu amerykański Departament Stanu powiązał ją z siłami zbrojnymi Chin. Innym miejscem jest Gibraltar, szczególnie w obliczu gospodarczego zbliżenia hiszpańsko-chińskiego w ostatnim czasie. Amerykanów niepokoją też chińskie udziały w terminalu w Kingston na Jamajce, będącym ważnym miejscem przeładunku na Karaibach.Według zeszłorocznego raportu Council on Foreign Relations, Pekin zainwestował w projekty w 129 portach na całym świecie. Strona amerykańska ma być też przekonana, że krajowa flota cywilnych statków transportowych jest niewystarczająca do zapewnienia logistycznego wsparcia dla marynarki wojennej w razie konfliktu.Waszyngton ma rozważać umożliwienie rejestrowania statków na swoim terytorium zależnym – Wyspach Dziewiczych. Dzięki temu zwiększyłaby się flota pływająca pod ich banderą, a jednocześnie nie wymagałoby to spełniania przez rejestrowane jednostki surowszych kryteriów amerykańskich. Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił.
Stany Zjednoczone podejmują szeroko zakrojone działania, mające na celu osłabienie chińskiej sieci portów morskich i przejęcie części strategicznych terminali. O sprawie informuje Agencja Reutera powołując się na trzy anonimowe źródła. Według nich Waszyngton obawia się, że Pekin może mieć przewagę w tym zakresie w przypadku konfliktu.
Jednym z działań, które rozważa Biały Dom, jest doprowadzenie do wykupienia chińskich udziałów w portach i terminalach przez amerykański kapitał. Źródła Reutersa wymieniły w firmę inwestycyjną BlackRock, o której wiadomo, że planuje nabyć aktywa portowe w 23 krajach, w tym porty obsługujące Kanał Panamski, od spółki CK Hutchinson, mającej siedzibę w Hong Kongu.
Wśród kluczowych lokalizacji źródła wymieniają port Pireus w Grecji, który jest ważnym łącznikiem pomiędzy Europą, Azją i Afryką. Chińska firma COSCO ma w nim 67 proc. udziałów. W styczniu amerykański Departament Stanu powiązał ją z siłami zbrojnymi Chin. Innym miejscem jest Gibraltar, szczególnie w obliczu gospodarczego zbliżenia hiszpańsko-chińskiego w ostatnim czasie. Amerykanów niepokoją też chińskie udziały w terminalu w Kingston na Jamajce, będącym ważnym miejscem przeładunku na Karaibach.
Według zeszłorocznego raportu Council on Foreign Relations, Pekin zainwestował w projekty w 129 portach na całym świecie.
Strona amerykańska ma być też przekonana, że krajowa flota cywilnych statków transportowych jest niewystarczająca do zapewnienia logistycznego wsparcia dla marynarki wojennej w razie konfliktu.
Waszyngton ma rozważać umożliwienie rejestrowania statków na swoim terytorium zależnym – Wyspach Dziewiczych. Dzięki temu zwiększyłaby się flota pływająca pod ich banderą, a jednocześnie nie wymagałoby to spełniania przez rejestrowane jednostki surowszych kryteriów amerykańskich.
Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił.