"Polityczne targi". Kto przejmie władzę w Izraelu?
W Izraelu wciąż trwa liczenie głosów po wtorkowych wyborach do Knesetu. Po przeliczeniu niespełna 93 proc. głosów wynika, że przewaga bloku premiera Benjamina Netanjahu nieco stopniała. W tej chwili może on liczyć na 53 mandaty, a blok opozycyjny 48 mandatów. "Ten rozkład mandatów jest prawie pół na pół, jeśli chodzi o głosy, ale tak naprawdę też o to, jakie partie wskażą kandydata do tworzenia rządu. W izraelskim systemie politycznym prezydent po konsultacjach z liderami partii, które dostały się do Knesetu, przekaże później ten mandat i wtedy osoba, niekoniecznie ta, która dysponuje największą partią, w tym przypadku premier Netanjahu, dostanie około 40 dni na stworzenie koalicji. Pytanie, jak już po przeliczeniu wszystkich głosów, jak te mandaty będą się rozkładać, kto dostanie tą palmę pierwszeństwa. Mamy polityczne targi, które mogą i trwać ze 100 dni, jeśli wyczerpiemy wszystkie możliwe warianty" – mówił w rozmowie z Piotrem Salakiem w Radiu RMF24 Michał Wojnarowicz z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Radio RMF24, program poranny. I co dalej z Izraelem? Jaka sytuacja będzie się teraz kształtowała na Bliskim Wschodzie po wyborach wtorkowych? Tam wciąż trwa liczenie głosów po tych wyborach do Knesetu. Z najnowszych danych, po przeliczeniu niespełna 93% głosów Wynika, że przewaga bloku Netanyahu, premiera Benjamina Netanyahu nieco stopniała. W tej chwili może liczyć na 53 mandaty. Blok opozycyjny ma 48 mandatów. Bardzo dobry wynik. Wciąż utrzymują partie arabskie, które mogą liczyć na 19 miejsc w parlamencie izraelskim. Co to oznacza, powie nam teraz być może nasz gość. Jest razem z nami pan Michał Wojnarowicz, analityk specjalizujący się w sprawach Izraela, w sprawach Palestyny z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Dzień dobry panu. Dzień dobry panie redaktorze. Co to oznacza dla Izraela? Benjamin Netanyahu będzie tworzył nowy rząd w Izraelu? Być może. Być może tutaj faktycznie ten rozkład mandatów jest no prawie, że powiedziałbym Pół na pół jeśli chodzi o te głosy, ale tak naprawdę też o to, jakie partie wskażą tak naprawdę kandydata do tworzenia rządu, bo w izraelskim systemie politycznym teraz prezydent właśnie po konsultacjach z liderami tych partii, które dostały się do Knessetu, przekaże później ten mandat i wtedy ta osoba Niekoniecznie ta, która dysponuje jakby największą partią, w tym przypadku premier Taniahu, dostanie te około 40 dni na stworzenie koalicji, więc pytanie tak naprawdę, jak już po przeliczeniu wszystkich głosów, jak te manaty będą się rozkładać?
Kto dostanie jakby tą palmę pierwszeństwa? Tutaj tak naprawdę mamy polityczne targi, które mogą i trwać ze 100 dni, jeśli wyczerpiemy wszystkie możliwe warianty. A jeśli żaden z polityków nie zbuduje swojej koalicji, nie zbuduje większości, nie zabezpieczy tej większości 61 mandatów w Knesecie, kolejne wybory. W tym czasie cały czas z premierem jest Benjamin Netanyahu, Jako szef rządu tymczasowego, przejściowego, z może odrobinę mniejszym manewrem politycznym, ale jakby z inicjatywą polityczną w swoich rękach. To, co jest zaskakujące w wyniku tych wyborów, to tak duży wzrost mandatów, czy tak duża liczba mandatów dla partii arabskich. O ile dobrze pamiętam, w poprzednim knesecie miały 10 takich mandatów. Teraz mają niemal dwa razy więcej. Przynajmniej jeśli utrzyma się ten wynik dotyczący dziewiętnastu miejsc w parlamencie.
Wykluczenie tak naprawdę głosów setek tysięcy obywateli, czyli na odrzucenie mandatu społecznego też potężnej części społeczeństwa, więc to nie działa dobrze. Zmienia faktu, że w tą stronę między innymi idzie sam Benjamin Teniachuta, który rozkaża wraz ze współkoalicjantami partii arabskie, izraelskich, palestniczyków, O ukradzenie wyborów, o fałszerstwa na masową skalę, o wszystkie możliwe rzeczy, które mają tak naprawdę uderzyć w legitymizację tego akurat segmentu izraelskiej polityki. A izraelska opozycja, ona mocno się kryguje przed otrzymaniem wsparcia ze strony partii radnych, nawet czy bezpośrednio do koalicji, tu na przykład partia RAM byłaby takim kandydatem, już raz tak było, czy wsparcia dla rządu mniejszościowego, już jakby spoza koalicji,
Można myśleć o wsparciu tej większej grupy, czyli Zjednoczonej Listy. To co z naszego punktu widzenia, z naszego europejskiego, polskiego jest niezwykle istotne, to to rozumiem rozwój sytuacji międzynarodowej. Czy Pana zdaniem w trakcie tworzenia, czy tych rozmów koalicyjnych Netanyahu może się zdecydować na kolejny rozdział konfliktu z Iranem? Istnieje taka możliwość szczególnie, że przed wyborami były medialne sygnały o tym, że była szykowana jakaś Ograniczona operacja, jakaś demonstracja siły względem Iranu, jakieś prowokacje, żeby tak naprawdę móc później uderzyć w jakieś cele tego państwa. Tutaj Amerykanie mieli postawić weto. No i właśnie myślę, że ten czynnik amerykański będzie tak naprawdę kluczowy, bo to przede wszystkim Amerykanie są głównym zarządzającym tym konfliktem.
Nie można wyczuć, że to poparcie, którego prezydent Trump udzielił premierowi Netanyahu, takie właśnie bardzo pro-netanyachowskie komunikaty, tweety, też były obarczone pewnego rodzaju ceną. U prezydenta Trumpa nie ma darmowych lanczy, więc jakieś rodzaje porozumienie, które ma z kolei zwiększyć presję na te negocjacje międzypartyjne w samym Izraelu, nie można tego wykluczyć, czy właśnie stworzenia Przemuszenie tak naprawdę opozycji do stworzenia Rządu Zgody Narodowej właśnie z Netanyahu na czele właśnie w imię walki z Iranem. Także takich wariantów też nie można wykluczyć. Ale to wtedy wejdę Panu w słowo, ale to wtedy gdyby doszło do, rozumiem do tego, gdyby rzeczywiście było tak, że byłyby naciski amerykańskie na Netanyahu i w ogóle na klasę polityczną w Izraelu, żeby stworzyć taki rząd zgody narodowej, to Pana zdaniem taki atak na Iran on by sprzyjał wtedy takiej sytuacji, czy nie?
No pozwoliłoby sobie mnie wkazać, że jest jakaś wspólna sprawa, która łączy izraelskie partie zgodnie z prawdą, bo jakby tutaj walka, postrzeganie Iranu jako przeciwnika jest jakby konsensusem dla większości izraelskich sił politycznych. Tylko też przypomnijmy, że no cóż, PM Netanyahu Iran pokonywał już kilkukrotnie. Irański program nuklearny miał być zniszczony już parę razy. Trochę sobie teraz oczywiście Dworuje niemniej też pewnego rodzaju wiarygodność tych kolejnych działań i ten zapewnienie, że jakby musimy cały czas właśnie tymi bizarnymi środkami działać, a tak naprawdę pokonanie Iranu, jak pokazały ostatnie miesiące, jest w tych wariantach bardzo, bardzo niemożliwe. Co też jakby tutaj nie są zupełnie naiwnymi ludźmi ci przedstawiciele izraelskiej opozycji i jakby też pewnego rodzaju
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.