Solidarni z Ukrainą. Bezpieczna przystań u pani Hani.
Był sobie pewien dom. Dom ciepły, ale nie dzięki temu, że ktoś napalił w piecu. Dom piękny, ale nie dlatego, że projektant wnętrz godzinami planował wzór zasłon. Dom, w którym obcych przyjmuje się jak dawno niewidzianą rodzinę, częstuje herbatą i pysznym chlebem. Dom, w którym siada się przy wspólnym stole, nie tylko, żeby zjeść, ale też żeby porozmawiać i wspólnie powspominać. Dom, który otworzył swoje drzwi nie tylko przede mną i moim mikrofonem, ale przede wszystkim przed sześcioma osobami, które potrzebowały pomocy. To dom Pani Hani. A to opowieść o strachu, o wdzięczności i o rodzinie. Rozmawiała Zuzanna Maleta
Był sobie pewien dom.
Dom ciepły, ale nie dzięki temu, że ktoś napalił w piecu.
Dom piękny, ale nie dlatego, że projektant wnętrz godzinami planował wzór zasłon.
Dom, w którym obcych przyjmuje się jak dawno niewidzianą rodzinę, częstuje herbatą i pysznym chlebem.
Dom, w którym siada się przy wspólnym stole, nie tylko, żeby zjeść, ale też żeby porozmawiać i wspólnie powspominać.
Dom, który otworzył swoje drzwi nie tylko przede mną i moim mikrofonem, ale przede wszystkim przed sześcioma osobami, które potrzebowały pomocy.
To dom Pani Hani.
A to opowieść o strachu, o wdzięczności i o rodzinie.
Rozmawiała Zuzanna Maleta