Nie chcę, żeby Czechy podążały drogą wyznaczoną przez Słowację i Węgry, choć Węgry już nie aż tak bardzo. Nie chce, żebyśmy zwracali się na wschód. Nie chce też popierać populistów i oligarchów, którzy chcą przejąć nasz kraj i zatrzymać wszystko dla siebie. Mówiła jedna z protestujących. Warszawiacy nie będą głosować nad odwołaniem ze stanowiska prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Inicjatorom akcji referendalnej nie udało się zebrać wymaganych 132 tysięcy podpisów. O szczegółach nasz reporter Michał Radkowski. Maciej Wilk, który stał za stołeczną operacją referendalną, żalił się, że w akcję nie zaangażowały się żadne ruchy polityczne.
Najbardziej był zdziwiony, że Prawo i Sprawiedliwość nie włączyło się w zbieranie podpisów. W efekcie zabrakło ich na tyle, by można było rozpisać referendum. Wynik naszej zbiórki wynosi 111 tysięcy podpisów. Jest to poniżej zakładanego minimum 132 tysięcy podpisów. Maciej Wilk podziękował wolontariuszom, którzy przez dwa miesiące zbierali je na ulicach Warszawy. Jednocześnie zapowiedział, że nie złoży do komisarza wyborczego 21 kartonów, które ustawił obok siebie i w których miały być listy z podpisami. Nie dowiemy się więc, ile faktycznie udało mu się uzbierać. Jednocześnie zapowiedział, że rozpoczyna działalność stołeczna organizacja rozwoju. Ta ma monitorować działania ratusza, a prezydent Rafał Trzaskowski odniósł się do nieudanej próby rozpisania referendum. Zapowiedział, że będzie starał się uwzględniać wszystkie głosy krytyczne.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.