Myrcha: Morawiecki WSPÓŁWINNY afery Zondacrypto! Kaczyńskiemu PRZYDAŁOBY SIĘ PRZEBUDZENIE! EXPRESS BIEDRZYCKIEJ
Kamila Biedrzycka gości Arkadiusza Mychę, wiceministra sprawiedliwości (KO). Myrcha UJAWNIA, że Mateusz Morawiecki jest "WSPÓŁWINNY!" afery Zondacrypto, bo KNF ostrzegała, gdy był premierem! Wiceszef resortu OSTRO analizuje nastroje na prawicy: "Kaczyńskiemu PRZYDAŁOBY SIĘ PRZEBUDZENIE!", bo traci kontrolę nad wydarzeniami. Myrcha bez ogródek rozprawia się z zarzutami opozycji, broniąc premiera Tuska i jego uprawnień. Ocenia, że politycy opozycji są skrajnie spanikowani i nerwowi. W wywiadzie pojawia się także wątek nowego projektu prezydenckiego dotyczącego rynku kryptoaktywów, zapewniając, że mimo braku szczegółowych ustaleń dokument będzie procedowany zgodnie z procedurami. Posłuchaj całej dyskusji! Oglądaj Express Biedrzyckiej na żywo w serwisie YouTube. Więcej informacji o programie na stronie Super Expressu.
Pan premier działając u poważenia prokuratura generalnego na podstawie artykułu 12 prawo o prokuraturze miał prawo i te fragmenty z postępowania przytoczyć i dokładnie też w takim momencie działając w interesie Społecznym przed niezwykle ważnym kolejnym głosowaniem w Sejmie udzielił informacje, które dla osób głosujących mogły mieć także znaczenie przed podjęciem tej decyzji. Pomimo piątkowej debaty w Sejmie prokuratura w tej sprawie działa cały czas prawnie. Są kolejne zatrzymania, kolejne wnioski o zastosowanie tymczasowego aresztowania, na które sąd, jak wiemy, też się godzi. Są kolejne zabezpieczenia. Dzisiaj takie wybielanie się przez Mateusza Morawieckiego nie dziwi się, że doprowadza do irytacji polityków PiSu, bo on jest przecież współwinny całej sytuacji.
Pan premier, działając u poważenia prokuratura generalnego, na podstawie artykułu 12 prawo o prokuraturze, miał prawo i te fragmenty postępowania przytoczyć i dokładnie też w takim momencie, działając w interesie Społecznym przed niezwykle ważnym kolejnym głosowaniem w Sejmie udzielił informacje, które dla osób głosujących mogły mieć także znaczenie przed podjęciem tej decyzji, nie narażając jednocześnie całego śledztwa na jakiekolwiek perturbacje. No właśnie, bo PiS twierdzi, że po pierwsze naraził śledztwo na perturbacje, po drugie, że chce całej sprawie, cytuję, ukręcić łeb, a po trzecie, to mówił Zbigniew Ziobro, została uruchomiona przez państwa operacja zniszczenia prawicy. Słyszał pan na pewno tę wypowiedź. Słyszałem bardzo wiele wypowiedzi z panikowanych polityków PiSu, którzy od kilku dni w mediach bardzo nerwowo wypowiadają się na temat tej sprawy.
To dotyczy zarówno polityków PiSu w Sejmie, osób z otoczenia Pana Prezydenta, bo oczywiście ta afera Związana z upadłą giełdą Zonda Krypto, bardzo mocno jest z nimi związana i ta nerwowość poniekąd jest pewnie uzasadniona. Natomiast próba odwrócenia uwagi od własnych zaniechan z czasów swoich rządów, kiedy to kilka lat prokuratura nic nie robiła, zarówno po zawiadomieniach Komisji Nadzoru Finansowego, W sprawie spółki BitBay i zaginięcia pana Suszka była taka kompletna plaża. Wszyscy się czuli w obozie PiSu zadowoleni, nikt się niczym nie przejmował i przez lata nic się nie działo. Dzisiaj, kiedy ujawniane są kolejne informacje w ramach toczonych śledztw, nagle wpada w ich obozie blady strach.
Natomiast w piątek, przypomnijmy, było głosowanie w sprawie kolejnego weta prezydenta, który wraz z politykami PiSu i Konfederacji uparcie Uparcie blokuje wprowadzenie w Polsce regulacji dla tej branży. Blokuje proponowane przez Państwa regulacje, dlatego że sam twierdzi, iż złożył swój projekt ustawy, który Państwo odrzucili, twierdzi, że jest otwarty na rozmowy, ale że To, co państwo proponują jest nadregulacją, jest przeregulowaniem, jeżeli chodzi o przepisy i nie jest dobrym projektem. Jest gotów, jak twierdzi, rozmawiać na temat innych propozycji i nie jest tak, to zapewniają jego współpracownicy, że jest przeciwny wszelkim rozwiązaniom.
Ale nie czy pan ma jakieś przypuszczenia, jakąś swoją teorię na ten temat? Znaczy, powiem tak, jeśli w mętnej wodzie, to wiadomo, że łatwiej się robi szemrane interesy. Jeśli to jest całe tło zachowania pana prezydenta i polityków PiSu, no to Mamy wyjaśnienie. Bo jeżeli faktycznie chciano by uregulować ten rynek w ten sposób, żeby nasi obywatele mogli bezpiecznie inwestować w kryptowaluty, przecież to jest całkowicie normalne. Ale musi to być bezpiecznie. Z firmami, które są licencjonowane, są nadzorowane przez KNF. Ale jeśli politycy PiSu W procesie legislacyjnym składają poprawki, które mają łagodzić odpowiedzialność karną za oszukiwanie własnych obywateli. No to gdzie mamy znaleźć ten wspólny język?
Czy ich działanie ma być ukierunkowane na to, żeby takie osoby jak kraj czuły się bezkarnie? A ten argument opozycji, która mówi, że to i tak nie dotyczy kwestii Zonda Krypto, że co się stało, to się już nie odstanie, a nawet gdyby miało dotyczyć Zonda Krypto, to by nie dotyczyło, bo była zarejestrowana w Estonii, a nie w Polsce. Ale działa na terenie Polski. To jakby nie ma z tym problemu. Czyli to proponowane przez Państwa prawo miałoby także dotyczyć podmiotów, które są zarejestrowane być może poza granicami, ale działają u nas. Ale działają na terenie Polski i przepisy chronią obywateli Polski, dają polskiej instytucji nadzór nad firmami i usługami świadczymi na terenie Polski. Zostaje nowa ustawa, nowy projekt ustawy regulującej ten rynek kryptowalut. Czy on tym razem będzie się ruszył od tych poprzednich? Wychodzicie jakoś naprzeciw tym oczekiwaniom czy prezydenta, czy nawet współkoalicjantów w postaci Polski 2050, która także ma swój projekt?
Znaczy, o szczegółach to chyba w tej chwili jeszcze nie... Nie, tylko chodzi mi o to, czy prezydent do podpisu, jak już to przegłosujecie, dostanie inną propozycję, czy ona będzie niemal bliźniaczo podobna do tych poprzednich. To w tej chwili nie jestem w stanie przesądzić, jaki będzie finalny kształt. Dobrze, to jeszcze wracam do tego ewentualnego, o którym mówi Prawo i Sprawiedliwość, złamania prawa przez Donalda Tuska. Pan mówi, że tutaj absolutnie nawet do wykroczenia nie doszło, bo proszę mnie poprawić, jeżeli się mylę, ale to Zbigniew Ziobro zmienił ustawę o prokuraturze Dając właśnie taką możliwość prokuratorowi generalnemu, aby pozwalał na ujawnianie jakichś kwestii ze śledztwa. Czy pan Woś o tym nie wie, czy udaje, że nie wie? Znaczy on udaje, że nie wie. Znaczy nie miejmy złudzeń. To jest cyniczna gra polityków PiSu, którzy doskonale wiedzą, że w ustawie prawo o prokuraturze z 2016 roku ten przepis został wprowadzony między innymi po to, żeby dać możliwość najważniejszą osobom w państwie w takich okolicznościach, jakie mieliśmy na przykład do czynienia w piątek, ujawnienie tak
Takich informacji, które nie stanowią zagrożenia dla świata. I tak też się stało, co zresztą ostatnie godziny pokazują, że pomimo piątkowej debaty w Sejmie, prokuratura w tej sprawie działa cały czas prawnie. Są kolejne zatrzymania, kolejne wnioski o zastosowanie tymczasowego aresztowania, na które sąd, jak wiemy, też się godzi. Są kolejne zabezpieczenia. Ale pan wojciech też doskonale wie, że przecież takie informacje dotyczące poszczególnych postępowań, Są, tak jak pani prokurator Adam jak powiedziała, przedmiotem licznych konferencji prasowych. Do nas, do ministerstwa, trafiają interpelacje polsków, które czasami dopytują się o jakieś lokalne postępowania, na jakim są etapie, co się dzieje i tak dalej, ile osób ma zarzuty. I my normalnie odpowiadamy na te pytania, informując, co się dzieje w poszczególnych sprawach. I teraz nagle politycy PiS-u wychodzą i mówią, oho, ktoś coś ujawnił.
Prokuratura w tej sprawie nie działa, kiedy po prostu od kwietnia mamy aż nadto dowodów, jak prokuratura sobie radzi. Nie ma sensu to po prostu, bo byłoby to wykorzystane politycznie, jak sądzę, tak? Po pierwsze zrobiono by w tym momencie na pewno z tego bardziej show polityczne niż... Ale tak samo było w sprawie afery wizowej, tak samo było w sprawie Pegasusa, no to wtedy tych argumentów państwo nie używali. Tylko to mówiliśmy o sytuacjach, kiedy po latach Była wyjaśniana zaniechania instytucji państwowych. A tutaj wszystko działa i nie ma czego wyjaśniać. W tej chwili prokuratura normalnie funkcjonuje. No dobrze. Robert Biedroń, z którym rozmawiałam wczoraj, zasugerował, że to jest kwestia bardzo prosta, że przedstawiciele PiSu, Rozwoju Plus tutaj w tym przypadku, bo to jest inicjatywa... Co za różnica. Fakt, pis-bis, można powiedzieć, nie mniej. Chodzi o to, żeby mieć dostęp do materiałów ze śledztwa, do materiałów prokuratorskich po to, żeby, cytuję Roberta Biedronia, móc potem ostrzegać swoich kolegów przed rozmaitymi sprawami.
Być może i taką intencję mają politycy PiSu, żeby wysłać się do komisji swojego człowieka, który po uzyskaniu oczywiście poświadczeń miałby wglądał akt sprawy. Nie chcę takiego scenariusza wykluczyć, ale nie mam wiedzy, żeby taką intencję politycy PiSu mieli, aczkolwiek znając ich cynizm, nie wykluczałbym. Mateusz Morawiecki mówi, ja ostrzegałem kolegów z prawicy i w PiSu przed kryptowalutami, a teraz to niech się tłumaczy Jarosław Kaczyński i pan Zbigniew Ziobro, bo pieniędzy od przestępcy brać nie wolno. Mniej więcej trawestuje oczywiście, ale tak to brzmiało wczoraj. Nie dziwię się, że coraz bardziej pan poseł Morawiecki wkurzał polityków PiSu taką na siłę odcinaniem się od własnego dorogu. Przecież to on był premierem, kiedy Komisja Nadzoru Finansowego wpisywała spółki na listę ostrzeżeń.
To on, jeśli dobrze pamiętamy, powoływał zespół gdzieś w Radzie Ministrów czy jakąś grupę międzyresortową, która miała przygotować przepisy, założenia, wszystko miało być. I pan premier Morawiecki przez te pięć lat nie zrobił kompletnie nic. To on w rządzie miał Zbigniewa Ziobro, który był prokuratorem generalnym i który otrzymywał zawiadomienia w tej sprawie. Też nic nie zrobił. Znaczy to dzisiaj takie wybielanie się przez Mateusza Morawieckiego nie dziwi się, że doprowadza do irytacji polityków PiSu, bo on jest przecież współwinny całej sytuacji. A czy trochę współwinny jest premier Tusk, ale w kontekście braku szybszego ostrzeżenia obywateli? Bo to jest też argument, który się pojawia i nie tylko w ustach opozycji, ale także ekspertów, że tak naprawdę dopiero w grudniu 25 roku, podczas tego utajnionego posiedzenia Sejmu,
Na potencjalne ryzyka, czyli informacji i takich, no nie powiem, że urzędowych, jak to ma na przykład możliwość stosowania KNF, ostrzeżeń było oczywiście bardzo dużo. Ale co robili politycy PiSu? wszystko jest bezpieczne, róbcie, inwestujcie pieniądze, nic się wam nie stanie. Oni uwiarygadniali ten chaos wokół rynków kryptowalut. I teraz, po tych doświadczeniach, ci sami politycy PiSu, albo Konfederacji, jak ostatnio pan poseł Menzel, mówi, państwo nas nie ostrzegło. Państwo nam nic nie powiedziało, że coś z tego może być nie tak. Ale dwa lata zrobili wszystko, żeby uwiarygadniać dokładnie te działania.
I tutaj nikogo nie powinien interesować komfort czy dyskomfort pana prezydenta. Pan Maciej Berek został wybrany zgodnie z przepisami na wolne stanowisko sędziowskie i w związku z tym ma pełne prawo oczekiwać, że prezydent przyjmie od niego ślubowanie jako sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Ma prawo oczekiwać, ale może się nie doczekać, tak jak ta czwórka, Panie Ministrze. I teraz pytanie, co dalej? Tym bardziej, że różne wątki tutaj się pojawiają. Poseł Rozwoju Plus do niedawna PiSu, Paweł Jabłoński, doskonale Panu znany zapewne, poinformował, Zwrócił się do Centralnego Biura Antykorupcyjnego o zbadanie oświadczeń majątkowych i rejestru korzyści Macieja Berka w związku z wątpliwościami opozycji w sprawie dziesięcioletniego stażu pracy jako radca prawny.
Zaczynają się kłopoty dla pana Berka? Absolutnie nie. To jest takie bicie piany przez polityków PiS-BiS, żeby tylko utrudnić czy udaremnić skuteczne objęcie funkcji czy urzędu przez pana Macieja Berka, który jest od ponad 10 lat wpisany na listę radców prawnych i przez ten czas pełnił także wiele Funkcji związanych z tworzeniem czy stosowaniem prawa, więc jakby tu chyba nikt nie miał wątpliwości i nie ma wątpliwości. No są wątpliwości, chociażby opozycji, Kancelarii Prezydenta i Pałacu Prezydenckiego, bo już przed głosowaniem mówiłaś o tym, że pan Maciej Berek może nie mieć uprawnień, żeby zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego, przecież pan to wie.
Szef Kancelarii Prezydenta, czyli Zbigniew Bogucki, mówi, że to są daleko idące wątpliwości co do rzeczywistego wykonywania przez Berka zawodu radcy prawnego przez 10 lat i że z tych powodów, z powodów formalnych jego kandydatura nie powinna być rozpatrywana i może być powodem do braku decyzji o zaprzysiężeniu ze strony Karola Nawrockiego. Doświadczenie pana doktora Berka jest dużo większe niż dziesięcioletnie i mam wrażenie, że dla polityków PiSu i PiSuBiS cenniejsze jest doświadczenie pana Piotrowicza jako prokuratora stanu wojennego, a nie Macieja Berka jako radcy prawnego. No dobrze, Jabłoński mówi tak. Chodzi o takie instytucje jak KPRM, RCL, NIK, Biuro RPO i Kancelaria Senatu. Interesuje mnie, czy pan Berek pracując w tych instytucjach miał na przykład zgodę na prowadzenie dodatkowej działalności jako radcy prawnego, bo występował o zgodę na prowadzenie zajęć dydaktycznych czy szkolenia w ramach samorządu radców prawnych, ale nie ma śladu, że występował o zgodę na wykonywanie zawodu radcy prawnego w formie indywidualnych umów.
Sejm jest zobowiązany do tego, żeby do Trybunału wskazywać i wybierać osoby, które są do tego jak najbardziej i jak najlepiej przygotowane. Ja to rozumiem, panie ministrze, tylko wiemy, jak wygląda praktyka. Ja się zastanawiam, jaki pomysł na to macie? Bo doskonale oboje wiemy i Państwo wiedzą, nasi widzowie, jak będzie ten scenariusz wyglądał i będzie wyglądał dokładnie tak, jak ja mówię. Czyli Nawrocki nie przyjmie przysięgi od Berka, będzie uważał, że nie jest poprawnie wybranym sędzią Trybunału Konstytucyjnego, tak jak poprzednia czwórka, więc Wy będziecie ich uznawali, Pan Nawrocki z Panem Święczkowskim i PiSem nie będą uznawali, no i co dalej? Co dalej? No będziemy domagali się na pewno przestrzegania przepisów chociażby poprzez zwołanie prawidłowo zgromadzenia ogólnego z udziałem wszystkich prawidłowo wybranych sędziów.
Partii, która chce rewizji naszych granic, mówi czasem o reparacjach od Polski dla Niemców. No wiadomo jakimi... Hasłami politycznymi się posługuje EFD. Było widać także na wiecach EFD na przykład hajlujących sympatyków tego ugrupowania, no co w Polsce szczególnie powinno mrozić krew w żyłach. Po pierwsze to jest na pewno bardzo niepokojący sygnał dla całej polskiej klasy politycznej. I tutaj musimy do tego podejść niezwykle odpowiedzialnie i dostrzegać jawnie antypolską postawę tej formacji politycznej. Znaczy próby wybielania AFD przez polityków Konfederacji czy PiSu, próba jakiegoś usprawiedliwiania poszczególnych wypowiedzi
To nie jest wyłącznie sprawa Niemców. Nie, ja dlatego mówię... To samo jest we Francji, to samo jest w Hiszpanii. U nas także, przypomnę, większość sondażowo na razie mają obie Konfederacje i PiS. Dlatego proszę zauważyć... Jak na każdym kroku premier Donald Tusk przestrzega Przed takimi ugrupowaniami jak Konfederacja Obrona, przed takimi politykami, którzy budują się politycznie na hasłach jawnie takich godzących w prawa obywateli, gdzieś tam nawiązujących do haseł faszystowskich, haseł faszystowskich i mówimy to w Polsce wyraźnie i jawnie.
Mierzymy się z tym problemem i zrobimy wszystko, żeby takie ugrupowanie, tacy politycy nigdy nie byli odpowiedzialni za losy Polek i Polaków. I to jest sygnał do całej klasy politycznej w Europie, że może pewne dotychczasowe plany, dotychczasowe postulaty czy jakieś sztandarowe hasła należy zmodyfikować, zmienić, bo widać do czego to może doprowadzić. Panie Ministrze, ze zwycięstwa AFD cieszy się między innymi poseł Konfederacji Korony Polskiej Włodzimierz Skalik, poseł Janusz Kowalski, do niedawna w PiS-ie i tak naprawdę mentalnie i sercem w PiS-ie, europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik, która w europarlamencie z AFD przecież współpracuje. No, mogłabym tak jeszcze wymieniać trochę nazwisk, tych polityków u nas nie brakuje.
I to jest już później spirala, której się nie da zatrzymać. I wystarczy poszukać Odnieść się do lat 90., wcale nie tak daleko położonych od Polski, żeby zobaczyć do jak wieloletniej tragedii to może doprowadzić. Przykładów aktów ludobójstwa mieliśmy tam sporo. Mordów wzajemnie na sąsiadach mieliśmy sporo. Ale to się stało z tej przyczyny, że poszczególni politycy uznali, że wątki narodowościowe, religijne są świetnym materiałem do robienia polityki. I dzisiaj niestety dostrzegam u części polityków PiSu i Konfederacji dokładnie takie same mechanizmy. Dla nich to są dzisiaj słowa. Ale tragedia, która się zacznie, która może się zacząć... Słowa, które się przeradzą w czyny.
Może być później nie do zatrzymania. Oni sobie wyjadą. I zostawią Polaków z tymi problemami, które sami dzisiaj stwarzają. A propos PiSu, to jeszcze króciutko na sam koniec. Jarosław Kaczyński z Przemysławem Czarnkiem ogłosili wczoraj operację Przebudzenie. Dlaczego pan... Już by widziałem fragment konferencji prezesa, to mam wrażenie, że jemu by się najbardziej to przebudzenie przydało. Taki trochę senny był podczas tego oświadczenia. Natomiast rozumiem, że opozycja musi coś robić. Lepiej robić konferencje niż czekać w Sejmie oczywiście. Natomiast czy dostrzegam tam jakieś większą nadzieję dla PiSu? No nie, dopóki tam cały czas będzie pan Czarnek, pan Kaczyński, to o jakimś większym przebudzeniu być nie może.
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Minister Sprawiedliwości opisuje sytuację z ujawnieniem informacji przez premiera Tuska i argumentuje, że to było prawem.
Minister komentuje operację Przebudzenie z inicjatywy Kaczyńskiego i Czarnka.
Rozmowa o regulacjach kryptowalut, blokowaniu tych regulacji przez prezydenta i polityków PiS.
Minister dyskuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuwa o powołaniu Komisji Śledczej i działaniu prokuratury.
Rozmowa o Macieju Berku, kandydaturze na sędziego Trybunału Konstytucyjnego i potencjalnych problemach.
Minister komentuje sukcesy Afd w Niemczech i zagrożenia, jakie mogą przerodzić się z tego.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.