Mentionsy Mentionsy
STREFA FM - Podcasty
STREFA FM - Podcasty

Piotr Gajda - Radny Rady Miasta

24.07.2025 ·15 min 45 s

I radna Mazur. I tak stwierdziliśmy, że chyba oni mają swój własny klub. I radny Janik chyba nie w klubie prawicy Piotrkowskiej się znajduje, tylko w zupełnie jakimś innym. Pani Mazur, od dłuższego czasu nie ma. No nie ma. Po tym nieszczęsnym protokole z Komisji Rewizyjnej, no zniknęła nam zupełnie. No rzeczywiście było to niefortunny protokół. No zobaczymy. Rzeczywiście chyba trzecia czy czwarta sesja, jak nie jest obecna w tej chwili na posiedzeniach. A w ogóle, czy pan wie, o co chodzi w tej całej, no w cudzysłowie można powiedzieć, zabawie, że tak wyglądają te sesje Rady Miasta? Chce pani Druszcz, żeby było referendum, jedno, drugie, trzecie.

Czy to jest właśnie ten moment, że trzeba coś w mieście radykalnego zrobić, zdaniem pana? No właśnie to budzi moje zdziwienie, bo gdyby zrobiono tylko referendum na temat centrów, ja rozumiem, No ale tych centrów nie będzie. No dobrze, ale niech są referendum. No ale według mnie to ten temat został wywołany w Piotrkowie tylko po to, żeby rozprawić się z Radą ze względu na to, że pewne osoby nie otrzymywały odpowiednich apanarzy i stanowisk. Kiedyś pan powiedział, że pan nagrał przypadkowo. No tak. Panią Druszcz? No nagrałem, tak, tak, tak było. Sytuacja taka była, że gdy ja jestem sygnatariuszem wniosku o referendum, podpisałem to prosząc o to, żeby referendum się odbyło i na sesji, która się odbyła, praktycznie szło już wszystko w kierunku, żeby to referendum będzie przyjęte.

I w pewnym momencie wyskoczyli ludzie, zaczęli krzyczeć rozporek, rozporek. Prezydent się zdenerwował i wyszedł. Przewodniczący przerwał posiedzenie. Ja podszedłem do tych ludzi i mówię, co zrobiliście? Mieliśmy wszystko załatwione. No i nagle dowiedziałem się, że nie o to chodziło. O co chodziło? No ja pytałem się o co chodziło. W związku z tym zadzwoniłem do pani druży i zapytałem o co chodziło. No okazało się, że chodziło wszystko tylko nie o odwołanie referendum, gdyż pani druży mnie poinformowała, że ta sprawa nie leży w gestii samorządu. że samorząd się może wypowiadać, ale premier nie musi tego brać w ogóle pod uwagę. No to o co chodzi? No dla mnie to jest jasne. My sobie połączyli tą sprawę z odwołaniem rady i prezydenta. Te rozgrywki w Piotrkowie personalne zaczęły się i kosztem rady.

Rada, która niecałe półtora roku działa. Konkretne pieniądze są załatwiane, coś się w mieście dzieje, a nagle okazuje się, że komuś ciągle ktoś chce jakieś stanowisko, bo nie dostał i chce zaistnieć. No i niestety, i tutaj proszę państwa, no ja widzę co się dzieje. Pewne osoby w momencie przed wyborami prezydenckimi, przed drugą turą chodziły do jednego z panów, do pana prezydenta i rozmawiały. No i był ustanowiony stanowiska, no nie postawił na tego konia i nagle rozczarowany, nagle jedna osoba nie została wiceprezydentem, drugi osoba nie została prezesem spółki, no i zaczęło się rozrabianie w Radzie. No właśnie, chce pan powiedzieć, że to wszystko co się dzieje to jest pewnego rodzaju zemsta? Szanowni panie, nie, to jest konsekwentnie dążenie do przejęcia rady i osiągnięcia swoich celów.

Niektóre osoby po prostu traktują radę jako odskoczenie do zarabiania dużych pieniędzy. Ja miałem wielokrotnie proponowane różne stanowiska kierownicze i dyrektorskie, odmówiłem, ponieważ jestem samorządowcem. Natomiast niektórzy bawią się w polityków, a jednemu z naszych pietrkowskich polityków powiedziałem, że ja mam twarz. a pan ma pyszczek. No i się bardzo zdenerwował. I te osoby mają po prostu takie pyszczki, które się chcą dorwać do tych korytek, żeby po prostu traktować klasycznie samorząd jako odskocznię do zarabiania dużych pieniędzy. Panie Piotrze, ale to, co się dzieje w naszym mieście od dłuższego czasu, to jest mniej więcej tak... pół roku, to wpływa to, czy nie wpływa, na nasz wizerunek, na to, co się w ogóle dzieje, jak się pracuje, czy pan, bo przecież cała Polska już o nas mówi, czy pan uważa, że to jest, no, reklama, czy raczej negatywna?

Panie Piotrze, powiedział Pan, że źle się dzieje. To, co Pan mówi, to radni też nie potrafią pracować. Jest problem, że mówi Pan, prezydent popełnił jakieś błędy, rada jest taka, jaka jest. Czy Pan uważa, że to referendum... które jest nie tylko przeciwko imigrantom, ale również prezydentowi i Radzie Miasta. Powinno się odbyć, no w tej chwili to już nie mamy większego wpływu, bo jeśli podpisy będą zebrane w odpowiedniej ilości, to referendum będzie. Ale czy zasługujecie wszyscy na to, żeby po prostu odwołać tę Radę i tego prezydenta? Już powiedziałem, półtora roku pracy, efekty są dobre, przyjęte jest... Ale są te efekty, bo ja mam wrażenie, że praca Rady Miasta polega na tym, że państwo się właśnie bez przerwy spierają.

Pan Janik przerywa często obrady swoje wnioski, próbuje formalne wprowadzić. Te wnioski są, no według pana przewodniczącego, nie do końca wnioskami. I to wygląda, a te ostatnie, nawet te wyzwiska wobec prezydenta i tak dalej, no to trochę na taką chucpę. Czy pan nie uważa, że to nie ma już pracy, tylko jest w zasadzie bałagan? W Radzie zawsze tak było. Proszę pani, ja sobie powiem króciutko. W Piotrkowie zawiązał się parlament. Jak my sprawdzamy później zapisy z obrad parlamentu, to w Piotrkowie sala taka puselska nie miała okien, drzwi, ławy były połamane, stoły połamane, piece porozwalane. No tak to się odbywało. No ale to było dawno. A czy nie powinniśmy trochę wyciągnąć wniosków i zacząć w końcu myśleć o mieście, a nie tylko o sobie?

Pan mówi, że pracowaliście półtora roku. Co przez te półtora roku takiego konkretnego, takiego niedrobnego udało się załatwić w tej Radzie? Proszę Pani, ja wiem jedno. W tej chwili mamy pięć punktów dla Pana Prezydenta, między innymi... Ale to są te dwóch osób, tak? Tak, i to nasze jest... Jaki jest na przykład, bo nie mamy czasu wszystko wymienić. Bardzo, między innymi w tej chwili jest przygotowana uchwała o tym, żeby dla osób z kartą mieszkańca Piotrkowa był bilet dla wszystkich po złotówce. I pan prezydent powiedział, że to przyjmie i będzie to zrealizowane. Ważną dla nas rzeczą są śmieci. Mam za drogie te śmieci i też warunkiem jest, że jeżeli mamy popierać budżet i dać panu prezydentowi absolutorium, musi być w przyszłym roku coś załatwione.

Nie grałem w szachy od podstawówki. Jeżeli Piotr Gajda nie przyjmie wyzwania, to z przyjemnością prosiłbym o lekcję szachów dla przypomnienia. I tu i później się wywiązała jeszcze dyskusja, że pan Bak zagrałby również z panem przewodniczącym, czyli zaczyna być troszkę łagodniej. Tak, no to możemy wszystkim radnym zaproponować, że gramy w szachy. Może się trochę wyciszycie państwo. Nie, szachy uczą pragmatycznego myślenia. Myśli pan, że naszej radzie brakuje? Widać, widać, bo niektórzy radni szukają szczęścia. Ja przyznaję się, że w poprzednich kadencjach wojny toczyłem z panem prezydentem Chojniakiem, ale miałem powód. A w tej chwili... Nie chce pan to? Nie, nie, z panem prezydentem Wiernickim trzeba rozmawiać, ale jeżeli ktoś nie chce rozmawiać, rozsądnie go, że stawia warunki, że chce coś, daj mi, a ja to... A z drugiej strony pan prezydent chce rozmawiać?

Czy na niej mi się udaje rozmawiać nie tak jak radny, ja powiem tak, nie tyle rozmawiam z panem prezydentem, z panem na przykład prezydentem Kulbatem rozmawiam bardzo często i wypracujemy te różne sprawy i pan prezydent dalej przekazuje. Nie ma tak jak radny Janik mówi, że ja siedzę u pana prezydenta w gabinecie, bo nigdy w tym gabinecie odkąd jest nie byłem. Piotr Gajda, radny Rady Miasta, gość Strefy FM Piotrków. Dziękujemy bardzo i do usłyszenia i do zobaczenia. Dziękuję, do widzenia.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.