Błyskawiczna powódź błotna w Nepalu. "Wszystko zmiotło jak domki z kart"
Na pograniczu Nepalu i Tybetu doszło do jednej z największych katastrof naturalnych ostatnich lat. Potężna lawina błotna runęła do rzeki, wywołując niszczycielską powódź, która zmiotła całe osady i zabiła co najmniej 160 osób. Tysiące turystów oraz mieszkańców uznaje się za zaginionych. "Ja tam byłem w czerwcu z turystami. Jak zobaczyłem teraz na wideo elektrownie, obok których przechodziłem, to wszystko zmiotło jak domki z kart. Ja w to nie wierzę. Mieszkałem naprzeciwko tych elektrowni. Wszystko zmiecione. Nasi turyści są uwięzieni na szlaku, ponieważ ten trek jest jednym z popularniejszych dla początkujących, którzy wybierają się w Himalaje. Dzwoniłem do mojego przyjaciela Nepalczyka, który mi powiedział, że 160 turystów nie żyje. On to powiedział wprost ‘nie żyje’. 4,5 tys. osób na dzień dzisiejszy uważa się za zaginionych. (…) Nasza grupa utknęła po drodze na Langtang i teraz ani w jedną, ani w drugą stronę. Nie wiadomo, jak długo tam będą. Nie są w stanie na dzień dzisiejszy zejść na dół, ponieważ cała miejscowość jest zalana błotem, nie ma przejść mostami" – informował w rozmowie z Bogdanem Zalewskim w Radiu RMF24 Cezary Rybicki, Polak pracujący w Katmandu, stolicy Nepalu.
Podróżnicy opisują katastrofę lawiny błotnej w Himalajach i jej skutki.
Zapotrzebowanie na informacje o zaginionych i ofiarach, a także opis sytuacji turystów.
Opowieść Cezary Rybickiego o swoim doświadczeniu i obecnej sytuacji turystów.
Informacje o statusie Polaków w grupie i plany kontakty z Nepalem.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.